Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945

Okładka książki Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945
Jakub Polit Wydawnictwo: Avalon historia
1077 str. 17 godz. 57 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
1077
Czas czytania
17 godz. 57 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377300473
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945

Średnia ocen
7,9 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1595
1255

Na półkach: , ,

Jakub Polit we wstępie pisze, że "praca ma nieuchronnie charakter szkicowy". No, cóż, fajny to szkic, który ma prawie tysiąc stron tekstu. A tematyka jest szalenie ciekawa i poza pewnymi wydarzeniami jak Nankin praktycznie w ogóle nieznana. Czytanie tej książki poraża, jeśli czytelnik zda sobie sprawę o jakich tak naprawdę wartościach liczbowych operujemy, przykładowo chińskie straty w walkach w prowincji Zhejiang w 1942 roku wynoszą tyle ile straty amerykańskie na froncie europejskim w przeciągu całej II wojny światowej. Oczywiście, książka to wielka mieszanina wojny i polityki. Rozpoczyna się od incydentu mandżurskiego w 1931 roku i tak poznajemy czternaście lat stosunków chińsko-japońskich, których kulminacja to oczywiście wojna 1937-1945, rozpoczęta incydentem na Moście Marco Polo. No i tu już wchodzimy w wieloaspektowe rozważania na różne tematy, Mamy oczywiście działania militarne, opisano wiele bitew i starć jak chociażby Szanghaj, Nankin, Wuhan, ale mamy też sporo rozważań politycznych, myślę, że często niezwykle ciekawych - dlaczego Japonia nie zaatakowała ZSRR w 1941 roku, jak wyglądała aliancka pomoc Lend-Lease dla Chin. Sporo jest też oczywiście o innych rzeczach dotyczących chińskiego społeczeństwa - stosunku do własnej armii, kolaboracji. W tle jeszcze dzieją się rozgrywki wewnątrzchińskie między Kuomintangiem a komunistami Mao. Żeby nie było, w tym wszystkim są też Japończycy, sporo miejsca autor poświęca również temu jak postrzegali Chińczyków, jak ich traktowali itp. Na minus warstwa edytorska dzieła, brak spacji między wyrazami, mimo, że częsty, to jednak tak nie wkurza jak irytujące literówki. Ta pozycja to typowy "must have" dla każdego kto interesuje się historią.

Jakub Polit we wstępie pisze, że "praca ma nieuchronnie charakter szkicowy". No, cóż, fajny to szkic, który ma prawie tysiąc stron tekstu. A tematyka jest szalenie ciekawa i poza pewnymi wydarzeniami jak Nankin praktycznie w ogóle nieznana. Czytanie tej książki poraża, jeśli czytelnik zda sobie sprawę o jakich tak naprawdę wartościach liczbowych operujemy, przykładowo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

202 użytkowników ma tytuł Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945 na półkach głównych
  • 162
  • 36
  • 4
47 użytkowników ma tytuł Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945 na półkach dodatkowych
  • 17
  • 14
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945

Inne książki autora

Okładka książki Polityka historyczna Łukasz Adamski, Rafał Chwedoruk, Aleksandra Gliszczyńska-Grabias, Jakub Greloff, Katarzyna Korzeniewska, Wojciech Kunicki, Anna Łabno, Joanna Lubecka, Barbara Markowska, Filip Musiał, Rafał Opulski, Jakub Polit, Arkadiusz Stempin, Kazimierz Michał Ujazdowski, Joanna Wardęga, Michał Wenklar, Anna Winkler, Jan Wróbel, Maciej Zakrzewski
Ocena 0,0
Polityka historyczna Łukasz Adamski, Rafał Chwedoruk, Aleksandra Gliszczyńska-Grabias, Jakub Greloff, Katarzyna Korzeniewska, Wojciech Kunicki, Anna Łabno, Joanna Lubecka, Barbara Markowska, Filip Musiał, Rafał Opulski, Jakub Polit, Arkadiusz Stempin, Kazimierz Michał Ujazdowski, Joanna Wardęga, Michał Wenklar, Anna Winkler, Jan Wróbel, Maciej Zakrzewski
Okładka książki Historia II wojny światowej Dariusz Grzybek, Roman Marcinek, Jakub Polit
Ocena 7,0
Historia II wojny światowej Dariusz Grzybek, Roman Marcinek, Jakub Polit
Jakub Polit
Jakub Polit
Polski historyk, doktor habilitowany, adiunkt w Instytucie Historii UJ, zajmujący się historią powszechną XX wieku, zwłaszcza historią Chin. Praca doktorska pt. Wielka Brytania wobec Dalekiego Wschodu 1914–1922 obroniona na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1998 (promotor Michał Pułaski). Autor książek na temat historii Chin oraz historii powszechnej XX wieku. Pisze artykuły do dwumiesięcznika "Arkana" oraz do tygodnika "Wprost".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tragedia wyzwolenia Frank Dikötter
Tragedia wyzwolenia
Frank Dikötter
Pierwsza (chronologicznie, a według czasu powstania druga) część Trylogii Ludowej Franka Diköttera, Holendra wykładającego w Hongkongu. Zwycięstwo komunistów w wojnie domowej, spowodowane po trochu nieudolnością narodowców, po trochu niezdecydowaniem Amerykanów, przyniosło Chinom diametralną zmianę stosunków społecznych. Resentyment wobec poprzedniej władzy oraz grupom związanym - lub tylko kojarzonym z nią - udało się zamienić w nieskończoną, samonapędzającą się falę przemocy. Wojna nie skończyła się z dnia na dzień, a prawdziwych lub wyobrażonych wrogów należało zwalczać bez ustanku w ciągu następnych lat. Właściwie nie ma tutaj niczego, co znacząco odróżniałoby terror chiński od bardziej znanego Polakom sowieckiego. Liczbowe normy osób mających zostać poddanych represjom, absurdalne zarzuty, sfałszowane dowody: jak u Sołżenicyna czy Margolina. Oczywiście nie jest to jedyne pole, na którym Chiny czerpały wzory od ZSRR. W początkowych latach istnienia ChRL północny sąsiad stanowił źródło kultury i nauki, w chińskich szkołach uczono rosyjskiego, a informacje ze świata zapewniała agencja TASS. Hasło „Dziś Związku Radzieckiego to jutro Chin” zdołało na tyle mocno zakorzenić się w świadomości dygnitarzy, że nawet wyrugowane w wyniku chińsko-radzieckiego konfliktu powróciło pod koniec lat osiemdziesiątych jako przestroga. Przy okazji przedstawiania nowych Chin nieuniknione jest zarysowanie tych, które w ówczesnych latach umierały, czy raczej były zabijane. Chiński krajobraz tworzyły tysiące przedsiębiorców: od drobnych handlarzy po wielkich biznesmenów. Ten specyficzny świat z jego zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi stronami przetrwał na Tajwanie oraz wśród chińskiej diaspory na całym świecie. W ChRL był natomiast bezlitośnie tępiony, by odrodzić się dopiero za sprawą Denga Xiaopinga i jego następców. Do starych Chin należały też spore grupy cudzoziemców. Niektórzy z nich odcisnęli trwale swój ślad w wyglądzie miast takich jak Szanghaj, Makau czy Qingdao, inni od pokoleń zamieszkiwali prowincję. Zmiana władzy oznaczała dla nich konieczność opuszczenia kraju oraz ryzyko utraty wolności lub życia. Z racji geograficznej bliskości nie mogłem przy opisach prześladowań religijnych oprzeć się pewnym skojarzeniom z „Milczeniem” Shusaku Endo. Siogunat Tokugawów zdawał się jednak mieć, przynajmniej w książce, więcej dystynkcji w rozumowaniu i trochę mniej parcianą retorykę. Rozdział poświęcony wojnie koreańskiej przedstawia ją klarowniej, niż zrobił to Kissinger. Ukazane są tutaj obawy Chińczyków przed ewentualną amerykańską inwazją, które nieraz przybierały postać histerii. Wojna stanowiła dla Chin niemałe obciążenie, a środki potrzebne na jej kontynuację pozyskiwano bezpośrednio od społeczeństwa, czasem z użyciem siły. Poza tym podoba mi się zaznaczenie pod koniec książki zagrożenia, które śmierć Stalina przyniosła pozycji Mao. Kolejny plus „Tragedii wyzwolenia” stanowią partyjne rozgrywki między Mao a jego dawnymi towarzyszami z czasów Długiego Marszu, w tym wzlot i upadek Gao Ganga. Obraz chińskiej rewolucji wyłaniający się z książki Diköttera różni się znacząco od tego, co w „Historii współczesnych Chin” napisał John Gittings. U Anglika lata pięćdziesiąte w uproszczeniu rysują się jako czas wytchnienia między wojną domową a rewolucją kulturalną, który mimo wad wiązał się ze stabilizacją i poprawą jakości życia. Autor „Tragedii wyzwolenia” zdecydowanie kwestionuje takie spojrzenie za pomocą danych statystycznych. Muszę uczciwie ostrzec potencjalnych czytelników, że „Tragedia wyzwolenia” wykracza szczegółowością poza ramy literatury popularnonaukowej i może nudzić. Mimo wszystko historia krzepnięcia władzy komunistów w Chinach jest tu osadzona w kontekście na tyle przejrzystym, by warto było przynajmniej spróbować się z nią zapoznać.
twujstary8 - awatar twujstary8
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy Peter H. Wilson
Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy
Peter H. Wilson
Po czterokrotnym przeczytaniu tej pozycji w ciągu ostatnich 5 lat, w końcu czuję się na siłach by wystawić jej ocenę. Obszerna tematycznie - dająca znakomite podstawy. Należy podkreślić, że mimo wszystko pozostaje to dziełem absolutnie bazowym i w p r o w a d z a j ą c y m do tematu wojny trzydziestoletniej. Brak rozwinięcia wielu tematów nadrabia naprawdę mistrzowskimi wskazówkami bibliograficznymi zamieszczonymi w przypisach. Podnoszono kilkukrotnie, że Wilson zdaje się faworyzować stronę habsburską i bawarską. W kilku miejscach jest to rzeczywiście widoczne, ale autor zdaje się raczej po prostu zlikwidować istniejące w historiografii mity stworzone przez hagiografów czy to Gustawa Adolfa (demitologizacja bitwy pod Lutzen jako wielkiej wygranej szwedzkiej) czy d'Enghiena (Rocroi w wydaniu Wilsona nie jest wcale jakieś bardzo zatrważające). Wykorzystuje też okazje by podnieść z błota zapomnienia kilku wybitnych dowódców wojny (e.g. Mercy czy Guebriant), dotychczas ocenianych jako średnich lub niewspominanych. Nie boi się krytykować spostrzeżeń wcześniejszych autorów (lady Wedgewood czy też samego wielkiego Parkera) - plus za odwagę. Wilson również bardzo bezkompromisowo rozlicza czarną legendę Wallensteina jako rzekomego zdrajcy. Pod względem sposobu napisania, rozmiaru i doboru treści - dzieło doskonałe. Ma oczywiście również (co prawda nieliczne) błędy merytoryczne - te drobne, niewielkie literówki (e.g. pomyłka przy dacie ordynacji Reichskammergericht wprowadzającej procedurę wizytacji), ale również nieco większe - co prawda obecne właściwie we wszystkich większych opracowaniach dotyczących omawianego tematu (S. Murdoch parę lat temu już wykazał, że opis bitwy pod Lemgo, który znajdujemy m.in. u Wilsona to absolutna bzdura, niemająca pokrycia w źródłach). Mimo wszystko jest to absolutnie najlepsza dostępna na rynku pozycja wprowadzająca do tematyki wojny trzydziestoletniej - przez wiele lat będzie najpewniej stanowić podstawową literaturę w temacie największego konfliktu nowożytnej Europy.
Meribbaal - awatar Meribbaal
ocenił na 9 1 rok temu
Wojna krymska 1853-1856. Ostatnia krucjata Orlando Figes
Wojna krymska 1853-1856. Ostatnia krucjata
Orlando Figes
Świetnie napisana książka o zapomnianym XIX-wiecznym konflikcie, a to była pierwsza nowoczesna wojna w Europie. Charakteryzowały tę wojnę: olbrzymie straty ludzkie, wykorzystanie potęgi przemysłu, ważna rola opinii publicznej, profesjonalna organizacja opieki medycznej na polu boju. Solidne 8/10. Orlando Figes jest znanym historykiem Rosji i ZSRR. Lubię go czytać, bo świetnie, jasno i zajmująco pisze, to dosyć rządka cecha wśród historyków. W tej książce zajmuje się wojną krymską, toczoną przez Anglię i Francję w sojuszu z Turcją przeciw Rosji. To ważny i zapomniany konflikt, o którym nic nie wiedziałem. Jak się okazuje, wojna krymska była niezwykła pod wieloma względami. Po pierwsze olbrzymie straty: „Co najmniej 750 000 żołnierzy zginęło w walce lub zmarło z powodu chorób.” Nikt nie liczył strat poniesionych przez ludność cywilną, ale też były olbrzymie. Dalej, miała charakter religijny: car Mikołaj I uważał, że „prowadzi wojnę religijną, krucjatę, wypełniając rosyjski obowiązek obrony chrześcijan w Imperium Osmańskim.” jego celem było rozciągnięcie prawosławnego imperium aż do Konstantynopola i Jerozolimy. Z kolei „Dla Brytyjczyków i Francuzów była to krucjata w obronie wolności i cywilizacji europejskiej przeciwko barbarzyńskiej i despotycznej Rosji, której agresywny ekspansjonizm stanowił realne zagrożenie nie tylko dla Zachodu, ale i całego chrześcijaństwa.” Była to też pierwsza wojna, którą prowadzono z wykorzystaniem nowych technologii przemysłowych, zaawansowanej broni, linii kolejowych, nowatorskiej logistyki i komunikacji, również z reporterami wojennymi i fotografami przebywającymi na polu boju. Dalej, była to pierwsza wojna, do której wybuchu doprowadziła presja ze strony prasy i opinii publicznej – chodzi głównie o opinię brytyjską, jednoznacznie antyrosyjską. Inna nowość tej wojny, to początki systematycznej organizacji opieki medycznej dla rannych na polu boju. Po stronie brytyjskiej zajmowała się tym sławna Florence Nightingale, po rosyjskiej – Nikołaj Pirogow, pionier systemu chirurgii polowej, przyjętego przez inne państwa dopiero w czasie I wojny światowej. Ciekawie opisuje Figes armię rosyjską, oto tworzyli ją głównie niepiśmienni i fatalnie wyszkoleni chłopi pańszczyźniani. Poza tym wojska carskie traciły ludzi w tempie znacznie szybszym od innych europejskich armii, bo słabo wyszkoleni oficerowie bez skrupułów szafowali życiem żołnierzy. Niemniej zdecydowana większość rosyjskich żołnierzy nie zginęła w bitwie, lecz zmarła od ran i z powodu chorób. Główną przyczyną chorób było potworne traktowanie żołnierzy: powszechnie ich bito w bestialski sposób. Poza tym fatalne żywienie sprawiało, że żołnierze byli wycieńczeni i podatni na choroby. Jakoś brzmi to znajomo... W tym nowoczesnym konflikcie Rosja ze swą zacofaną gospodarką opartą na pańszczyźnie stała na straconej pozycji. I rzeczywiście, wojnę przegrała, ale nie ucierpiała zbytnio pod względem terytorialnym, jedynie została poniżona i utraciła dominującą pozycję w Europie; odzyskała ją dopiero po 1945 roku. Jak już wspomniałem, książka jest znakomicie napisana, zwłaszcza olbrzymie błędy dowódców wojskowych mnie intrygują, opisuje ich Figes wiele. To bardzo ciekawa lektura mająca pewne odniesienia do czasów współczesnych.
almos - awatar almos
ocenił na 8 30 dni temu
Imperium Habsburgów. Wspólnota narodów Pieter M. Judson
Imperium Habsburgów. Wspólnota narodów
Pieter M. Judson
Szkoda, że nie zapoznałam się z komentarzami dotyczącymi tej książki przed jej lekturą, bo może zabrałabym się wtedy za czytanie z innym podejściem. Po "Imperium Habsburgów" Judsona spodziewałam się historii wojenno-politycznej na przestrzeni wieków, dlatego początkowo dość negatywnie zaskoczyło mnie to, co dostałam. Autor zaczyna swoją opowieść dopiero w wieku XVIII i prowadzi czytelników przez reformy Marii Teresy i jej następców, kształtowanie się nacjonalizmów w krajach wchodzących w skład imperium, aż po I wojnę światową i upadek cesarstwa. Wojny, powstania, wielkie wydarzenia wstrząsające nie tylko imperium, ale i całą Europą, są wspomniane o tyle, o ile miały wpływ na jakąś zmianę przepisów, ale stanowią właściwie nieomówione tło. Tego mi tu bardzo brakowało, tak samo jak historii nieco dawniejszej, bo liczyłam, że książka Judsona pomoże mi uzupełnić informacje ogólne o tytułowym imperium Habsburgów. Z drugiej jednak strony nie mogę zaprzeczyć, że jak już zaakceptowałam tematy, na których skupia się autor, to czytało mi się tę książkę zaskakująco dobrze. O ile tematyka podatkowa czy ustrojowa nieszczególnie mnie zaciekawiły, to już historia kształtowania się niezależnych narodów, z jednej strony będących częścią imperium, z drugiej starających się od niego odróżnić... no, było to bardzo ciekawe :). Wiele ciekawostek było dla mnie nowością i nie wszystko okazało się tak "oczywiste", jak można by sądzić, patrząc z perspektywy czasów obecnych. Kraje, które zarzucały Wiedniowi niewystarczające szanowanie innych kultur i języków, nieraz dużo gorzej traktowały inne mniejszości, gdy uzyskały niezależność i nie dziwi, że po latach wielu tęskniło za czasami Franciszka Józefa... Patrząc całościowo, "Imperium Habsburgów" to dobra i ciekawa książka, skupiająca się jednak tylko na wybranym momencie historii i na konkretnych aspektach tego imperium, co może mijać się z oczekiwaniami wielu czytelników.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Wojna francusko-pruska. Niemieckie zwycięstwo nad Francją w latach 1870-1871 Geoffrey Wawro
Wojna francusko-pruska. Niemieckie zwycięstwo nad Francją w latach 1870-1871
Geoffrey Wawro
Kolejny konflikt XIX-wieczny, którego wynik okazał się kluczowy dla dalszych losów Europy, a do niedawna mogliśmy o nim przeczytać jedynie wzmianki w podręcznikach (lub słabego HB-eka). Wawro napisał wcześniej syntezę wojny austriacko-pruskiej, również wydaną w NV. Pozycja poświęcona wojnie Francji z Prusami, czyli swego rodzaju kontynuacja tematu, posiada podobne zalety co poprzednia książka. Oparta na szerokich badaniach archiwalnych, imponuje znawstwem tematu, a przede wszystkim osiągnięciem "złotego środka" między wysokim poziomem merytorycznym a przystępnością tekstu. Podobnie jak poprzednio, śledzimy konflikt od strony strategicznej, czyli raczej z poziomu dywizji, a nie batalionów, choć zarazem pojawia się sporo relacji zwykłych żołnierzy. Mam wrażenie, że Wawro nieco złagodził tu tendencyjny propruski ton z poprzedniej książki i jest bardziej obiektywny w ocenie zalet i wad obu walczących armii. Wiele tu wnikliwych wniosków na temat polityki i militariów obu stron. Nie brakuje przedstawienia grozy wojny i realiów bezsensownej rzezi. Książka jest dla mnie pierwszym spotkaniem z tą tematyką na bardziej szczegółowym poziomie, więc nie posiadam wiedzy, by oceniać tezy autora odnośnie przebiegu konfliktu. Jednak w kilku miejscach książki pojawiają się dość oczywiste uogólnienia (np. teza, że Krzyżacy wyparli Słowian ze str. 12, czy informacja o habsburskich cesarzach panujących od XVI wieku na str. 27 - oczywiście pierwszy cesarz z tego rodu panował już stulecie wcześniej). Trochę szkoda, że nie ma większej liczby map, przydałby się też krótki rozdział o finale Komuny Paryskiej. Z kolei bardzo interesujące są wnioski z zakończenia, wskazujące na sprzeczności w jednak nie do końca zjednoczonych Niemczech jako jedną z przyczyn wybuchu I w. św. Warto przeczytać. Nie tylko dla fanów militariów.
rocombey - awatar rocombey
ocenił na 8 3 lata temu
Powstanie i upadek starożytnego Egiptu Toby Wilkinson
Powstanie i upadek starożytnego Egiptu
Toby Wilkinson
Gdy człowiek sobie uzmysłowi, że w momencie upadku Troi cywilizacja egipska liczyła już przeszło 2 tysiące lat, a w momencie przybycia do Egiptu Cezara, 2 tysiące lat temu, kolejny tysiąc lat, gdy sobie to wszystko doda i jakoś spróbuje tę otchłań czasu przyłożyć do np. historii Polski, to aż go ciarki przechodzą :) Tym bardziej nie do końca fortunne wydaje mi się tłumaczenie oryginalnego "Rise..." jako "powstanie". Chyba więcej sensu miałby np. "rozkwit", mówimy przecież o czymś co trwało kilka tysięcy lat i raczej nie składało się tylko z "powstania i upadku". No ale to tak na marginesie, a propos polskiego tytułu. Poza tym trudno do czegoś się tutaj przyczepić - narracja jest potoczysta, wykład klarowny i przystępny a całość pozwala ogarnąć umysłem te tysiąclecia historii. Oczywiście nie dało się uniknąć pewnej powierzchowności i skrótowości ale raczej jest ona zaletą w tym przypadku. Książka będzie w sam raz na początek przygody z historią starożytnego Egiptu, jako baza do dalszych lektur, w czym na pewno pomoże bardzo rozbudowana sekcja przypisów i źródeł. Albo po prostu jako źródło do uzupełnienia wiedzy dla ludzi na co dzień interesujących się innymi okresami historii (tak było w moim przypadku). Tradycyjnie dla Rebisu wydanie jest bardzo solidne i cieszy oko. Gdyby wszyscy tak wydawali książki to nie istniałby dla mnie temat e-booków. A, tak zupełnie na zakończenie, to może autor a może tłumacz w jednym małym fragmencie wyłożyli się gdy przyszło do wspomnienia o egipskiej armii. Użycie dzisiejszej nomenklatury wojskowej (pluton, kompania, generał itp.) w książkach o tak zamierzchłej przeszłości zazwyczaj mnie drażni. Ale tu macham na to ręką, to nie jest przecież książka o historii wojskowości.
Killick - awatar Killick
ocenił na 7 4 miesiące temu
Marna 1914 Jarosław Centek
Marna 1914
Jarosław Centek
„Bardzo dobra, choć niełatwa” Od niedawna na tapetę wziąłem I Wojnę Światową. Książka ŚP Jarosława Centka wreszcie wyszła spod stosu wstydu i zabrałem się za nią. Nie jest łatwa w odbiorze, jeden szybki wieczór nie wystarczy. Przydadzą się mapy zawarte w książce. Autor operuje na dość szerokim froncie, stąd przesuwać będziemy całe armie. Bitwa pod Marną w 1914 roku zatrzymała niemiecki pochód na Paryż i zapobiegła jego zdobyciu. Była starciem wielodniowym i dość dynamicznym, jak na tamte realia. O jej końcowym wyniku decydował też przypadek, źle wydane rozkazy i brak zrozumienia informacji płynących z rozpoznania. Autor powoli nam to pokazuje na osi czasu. Format historycznych bitew ogranicza ilość informacji. Muszą być one posegregowane i właściwie dobrane, tak aby całość nie zaburzała prawdziwego historycznego obrazu. Jarosław Centek znakomicie sobie z tym poradził i odmalował starcie bez retuszu. Nie każdy tak potrafi. Jak wspomniałem w tytule nie jest to najłatwiejsza lektura. Jest to spowodowane ograniczeniami formatu HB i ilością ważnych danych jaką trzeba przekazać. Bardziej się ją studiuje, nie odrywając wzroku od map- niż czyta. W moim wypadku nie jest to wadą a świadczy jedynie o głębokiej kwerendzie historyka. Ocenę podwyższa bardzo ładna ilustracja na okładce. Jeżeli ktoś lubi historię, niech śmiało sięga po tego HB-ka. Jeden z lepszych w tej serii.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na 8 11 dni temu
Fiasko. Amerykańska awantura wojenna w Iraku 2003-2005 Thomas E. Ricks
Fiasko. Amerykańska awantura wojenna w Iraku 2003-2005
Thomas E. Ricks
To jest pozycja, która w dość dużym stopniu odnosi się do dziedziny, w której zostałem wyedukowany (licho bo licho, ale jednak) przez nasze państwo, więc siłą rzeczy odbierałem Fiasko na dwóch poziomach: z ciekawością, jak każdy inny czytelnik, ale i bardzo krytycznie (bo przez pryzmat określonych oczekiwań), jak osoba, które ma jakieś (umiarkowane, wcale nie ogromne) pojęcie o omawianej materii (przynajmniej w zakresie polityki). Krótkie podsumowanie i skrótowa opinia poniżej. A jeszcze niżej... rozbudowana opinia, bo nie mogłem się powstrzymać ;P Fiasko, wbrew ewentualnym sugestiom jakoby było czymś więcej, jest po prostu pisanym na gorąco publicystycznym komentarzem do amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 roku. Takie podejście wiąże się z oczywistymi korzyściami, ale i słabościami. Fajnie, że widać tutaj różne spojrzenia i autor nie ograniczył się jedynie do oficjalnych opinii, a nawet przeciwnie: chętnie zderzył je z tym co ludzie zaangażowani w "aferę" faktycznie myśleli. Z drugie stron wywód nastawiony głównie na prezentacje opinii jest chaotyczny, momentami zaś niepotrzebnie dramatyzowany. Widać tutaj ogrom pracy: autor utopił swoją książkę w ogromie cytatów, zebrał wypowiedzi pracowników cywilnych, szeregowców, poruczników, kapitanów, pułkowników, generałów, polityków z dołu piramidy, z środka piramidy i z wierzchołka piramidy, z lewa, prawa, środka... I to jest połowa problemu: po prostu cytatów jest za dużo. To ten typ publicystyki, w której pomiędzy cytatem a faktem stawia się znak równości - znamy to z uczelni: nie pisz o swoich wnioskach i przemyśleniach, ale cytuj kogoś, kogokolwiek, będzie lepiej. W tym ujęciu Fiasko to przede wszystkim obszerny katalog czyichś wypowiedzi - lepiej by się materii książki przysłużyło ograniczenie do zaledwie 20% tychże, ale za to lepiej wyselekcjonowanych i poddanych krytycznej ocenie. Niezależnie od tego Fiasko robi dobrą robotę w innym zakresie: dostarcza naprawdę niezłego spojrzenia na wojnę w Iraku dla osób, które nie są zbytnio zaangażowane w temat, lub które wiedzą tylko tyle, ile dowiedziały się z ulubionego kanału informacyjnego. Jest to zatem lektura lepsza niż żadna i bez wątpienia mająca swoje mocne strony, ale zarazem nadmiernie rozbudowana, chaotyczna, dość subiektywna i momentami po prostu odtwórcza. Teraz pora na dłuższą polemikę. Zacznę od tego, że oczywiście zgadzam się z autorem co do ogólnej krytyki inwazji na Irak - była źle przygotowana i jeszcze gorzej umocowana w prawie międzynarodowym oraz tragicznie przeprowadzona. Stanowiła potężne obciążenie dla USA, zarówno polityczne, jak i finansowe, a jej rezultaty okazały się co najmniej głęboko rozczarowujące. Bez wątpienia Irak był błędem Busha i chyba faktycznie zostanie mu on zapamiętany jako najważniejsza wpadka. Był też Irak błędem i wtopą niemal całej struktury amerykańskiej polityki i wojskowości. O tym pisze autor: o systemie kontroli, który zawiódł, o hierarchii wojskowej, która nie stanęła na wysokości zadania, o milionie nadużyć, nieporozumień, kłamstw i wypaczeń. Irak to porażka pod wieloma względami porównywalna do Wietnamu, jednak mniej krwawa i mniej problematyczna społecznie. Ukazanie tego w jednej pozycji ma swoją wartość. Nieco gorzej wygląda rzecz w szczegółach. Nie do końca zgadzam się z autorem w ramach jego krytyki doktrynalnej armii amerykańskiej. Autor sugeruje, że skupienie się na wygrywaniu bitew i oddanie prymatu szczeblowi operacyjnemu działań zbrojnych okazało się błędem, który w efekcie uniemożliwił USA uzyskanie korzyści z militarnego sukcesu uderzenia na Irak. Jego zdaniem Armia powinna myśleć nie tylko o niszczeniu przeciwnika, lecz również o tym, co po zwycięstwie. Mimo, że przytoczył kilka interesujących cytatów - każdy autorstwa osoby o większych kompetencjach niż ja (co przyznaję uczciwie) - ja widzę w tym klasyczne narzekanie typu "tak źle i tak niedobrze". Armia opiera się na organizacji, organizacja armii opiera się na doktrynie - doktryna zaś, to właśnie swego rodzaju filozofia próbująca zdefiniować co jest ważne i gdzie jest środek ciężkości działań zbrojnych. Armia nie jest w stanie być wszystkim i realizować wszystkich zadań - żadna, nawet amerykańska. Autor nawet nie zająknął się jakim cudem US Army - stworzona przecież do obrony interesów największego mocarstwa na Ziemi - miałaby jednocześnie wygrywać wojny pełnoskalowe i asymetryczne, ze szczególnym uwzględnieniem tak zwanych działań counterinsurgency, czyli przeciwko szeroko rozumianym rebeliantom. Jak, drogi autorze? Do tej pory wynaleziono tylko dwie metody radzenia sobie z powstańcami: wyrżnięcie w pień zarówno samych bojowników, jak i tych frakcji społeczeństwa, które ich karmią lub pacyfikowanie na poziomie ekonomicznym i politycznym (oddziaływania miękkie). To zaś już wymaga działania czynników politycznych i cywilnych, podczas kiedy wojskom przysługuje w takim układzie rola wspomagająca, nie zaś wiodąca. Poza tym, wbrew temu co pisze autor, szczebel operacyjny nie odpowiada za wygrywanie bitew, ale właśnie łączenie sukcesów taktycznych z wymogami strategii (operacja to składowa wielu działań) - nadal jednak mówimy o strategii w takim zakresie, jaki zostaje przydzielony wojsku do realizacji. W USA wojsko nie ma możliwości prawnych i organizacyjnych tworzenia polityki międzynarodowej, nie decyduje też o zakresie własnych działań. Czemu wojsko miałoby się zastanawiać nad tym jak kontrolować społeczeństwo jakiegoś obcego kraju, zwłaszcza jeśli sama koncepcja inwazji na ów kraj jest przez owe wojsko kontestowana jako bezsensowna, a politycy nie sygnalizują takiej potrzeby? Autor wpadł w pułapkę, która ilustruje problem często spotykany w literaturze publicystycznej: zbieranie całej dostępnej krytyki, bez wnikania na ile dana krytyka ma sens, a na ile jest po prostu narzekaniem dla narzekania. Przy kompletnej polaryzacji amerykańskiego systemu politycznego właściwie cały estabilishment - z wliczeniem także wojskowego i okołowojskowego - ma w Stanach Zjednoczonych logiczną skłonność definiowania opinii przez pryzmat sympatii politycznych. Sam autor też ślizga się po pewnych wnioskach - buduje je nijako niechcący i szybko porzuca, jeśli tylko nie pasują do jego wizji. Przykładem niech będzie zysk polityczny wyniesiony przez administrację Busha z inwazji na Irak - autor w zasadzie sam wiedzie nas do zrozumienia, że dla tej ekipy wojna sama w sobie była opłacalna, z uwagi na możliwość rozładowania napięć społecznych i wykazania stanowczości gabinetu, a więc z tego powodu parcie do inwazji miało sens polityczny. Autor siada jednak na płocie - jego zdaniem to, że coś muczy i daje mleko wcale nie powinno oznaczać, że jest to krowa. Krzyczy, że coś jest bez sensu, podczas kiedy owe coś ma sens, który autorowi nie musi się podobać (jako i nie musi się podobać nam). Brzydki i zły sens, to nadal sens. Dalej, w kwestii słabości: książka poświęcona jest militarnej obecności USA w Iraku, ale w rzeczywistości zdecydowana większość focusu poszła na jednostki Armii, a spośród nich na dwie dywizje - 4. Dywizję Piechoty będącą przykładem samego zła i 101. Powietrznodesantową, którą z kolei ukazano jako niemal idealną. Pierwsze informacje o Gwardii Narodowej pojawiają się gdzieś w okolicy 60% i są lakoniczne, a przecież GN zapewniała do 1/3 całości amerykańskich sił w Iraku. Marines też są potraktowani po macoszemu i też dopiero w okolicy 60% książki autor poświęca im nieco więcej uwagi, pisząc o ich powrocie do Iraku... choć zapomniał wspomnieć jak wyglądał charakter ich obecności zanim w ogóle opuścili Irak. Osobna kategoria to błędy merytoryczne, na szczęście dość nieliczne, ale za to łatwe do wychwycenia (np. JDAM to nie jest "Joint Direction Attack Munition" ale "Joint Direct Attack Munition" i nie są to bomby precyzyjne ale ogonowe zestawy adaptacyjne przekształcające zwyczajne, "głupie" bomby w amunicję sterowaną. Na to nakłada się kiepska redakcja - na początku jeszcze całkiem niezła, ale w miarę posuwania się w głąb książki coraz gorsza, aż w drugiej połowie wręcz tragiczna: czasami losowa kolejność wyrazów, liczne literówki czy wprost zagubione wyrazy sugerują, że nikt tego chyba nie czytał, a korektę prowadzono na podstawie tego co podkreślił edytor tekstu. Koniec końców Fiasko to całkiem niezła pozycja, ale nie dość dobra. Trochę zbyt jednostronna i wcale nie chodzi mi o szukanie obiektywnych powodów inwazji na Irak - wystarczy wskazać te polityczne, bowiem to właśnie one są przecież kluczowe dla ludzi trzymających władzę. Być może w zbyt wielkim stopniu oczekiwałem pozycji politologicznej i polemicznej, a dostałem bardzo rozbudowany artykuł dziennikarski, pisany z zewnątrz i "z góry". Fiasko nie polemizuje, po prostu krytykuje. To, że krytykuje, poniekąd słusznie, jest okay, z tym nie dyskutuję. Jednak po książce tych gabarytów spodziewałbym się więcej niż tylko mielenia tych samych argumentów. Nie traktując Fiaska w kategoriach polemicznych otrzymujemy dobrą i treściwą pozycję dziennikarską, przedstawiającą wiele szczegółów związanych z politycznym i wojskowym przygotowaniem inwazji na Irak, pozwalającą nam zajrzeć za kulisy złożonych procesów decyzyjnych lub po prostu dostrzec jak polityka wielkiego mocarstwa de facto zależy od woli pojedynczych osób, mających w sobie dość determinacji by skierować nawę państwową w nowym kierunku. W tym zakresie brakło mi odpowiednio błyskotliwych wniosków - autor chyba sam nie dostrzegł pełnego potencjału swojego dzieła, ale te wnioski można wyciągnąć samemu.
failsafedb - awatar failsafedb
ocenił na 6 3 miesiące temu
Pokonani. Dlaczego pierwsza wojna światowa się nie zakończyła (1917–1923) Robert Gerwarth
Pokonani. Dlaczego pierwsza wojna światowa się nie zakończyła (1917–1923)
Robert Gerwarth
Świetna rzecz (i to z przeceny!). Irlandzki naukowiec w sposób interesujący, zwięzły ale nie banalny przedstawił mi to co działo się w Europie w latach tuż przed końcem I WŚ i kilka lat po tym wydarzeniu. A działo się! Ja jestem przyzwyczajony, że patrzymy na to z polskiego punktu widzenia a to powoduje znaczne zawężenie spojrzenia. Na dobrą sprawę jeśli się patrzy tylko z wewnątrz Polski to nie można zrozumieć jak w ogóle mogło dojść do odzyskania niepodległości i do jej obronienia. A tu profesor z Irlandii pokazuje sprawę zupełnie z zewnątrz, czyli z perspektywy tego co się działo w krajach, które tę wojnę przegrały. Przegrały albo oficjalnie, de iure albo przegrały ją de facto. Zaliczyć do nich trzeba Rosję, która została zmuszona do podpisania pokoju na warunkach Niemiec, potem Niemcy, które załamały się gospodarczo i uległy wewnętrznej rewolucji, a raczej wielu rewolucjom. Oczywiście Austro-Węgry, które rozpadły się jeszcze przed zawieszeniem broni, ale ich następcy, czyli zarówno Austria jak i Węgry (szczególnie one) poniosły jeszcze większe klęski. Turcja, o której my w ogóle nie pamiętamy, Bułgaria - co dla mnie już w ogóle było niespodzianką). Ale także Włochy, które należąc do zwycięskich aliantów same uznały się za przegranego. Bardzo inne spojrzenie, bardzo otwierające głowę. Łatwo się czyta i wbrew zewnętrznym wymiarom jest dość krótkie bo jedną trzecią książki zajmują przypisy i wykaz literatury, co podnosi jej jakość i wiarygodność faktograficzną ale dla zwykłego czytelnika jest do pominięcie.
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na 7 6 lat temu
Flandria 1940 Paweł Korzeniowski
Flandria 1940
Paweł Korzeniowski
Bardzo dobra pozycja, w przystępny sposób opisująca przebieg walk na wiosnę 1940 roku na froncie zachodnim. Autor opowiada pokrótce o okresie międzywojennym, robi przegląd uzbrojenia obu stron konfliktu, organizację wojsk i zarysowuje plany strategiczne Francji, Belgii, Anglii, Holandii i Niemiec. Pozwala to sobie wyobrazić jak teatr wojenny widzą wszystkie zaangażowane państwa i jakie miały cele podczas nadchodzącego konfliktu. Na plus - jasne rozpisanie powodów przegranej Francji (jako głównego przeciwnika Niemiec), czyli: zła organizacja wojsk, złe ustawienie pancerniaków, odwody w nieprawidłowych lokalizacjach, zbytnie postawienie na Linię Maginota i zlekcewazenie Ardenów jako punktu przejścia. Do tego nieporozumienia taktyczno - strategiczne między sprzymierzonymi. Kolejny plus - obalanie mitów o ogromnej przewadze wojsk niemieckich, autor udowadnia, że miażdzące zwycięstwo było efektem genialnej taktyki dowódców niemieckich i manewru oskrzydlającego przez Ardeny + bałagan po stronie dowódców alianckich. Na minus - trzy rachityczne mapki, przydałyby się w trakcie tekstu mapy poglądowe dotyczące opisywanego fragmentu zdarzeń. Jak się okazuje w moim przypadku wiedza o tym czy Amiens leży na wschód czy północ od Sommy jest znikoma, większe pojęcie mam o układzie Damaszek i Mosul. Więc dla mnie duża ilość miejscowości bez wsparcia mapowego to był bałagan. Druga rzecz - brak głębszego podsumowania znaczenia bitwy, raptem kilka stron. To komplement dla autora, bo oznacza, że kupuję jego narrację i chciałbym przeczytać co ma do powiedzenia na temat dalszych losów wojny. Z ciekawostek - autor przyjmuje narrację sprzyjającą stronie, którą aktualnie opisuje, nie jest w tekście obiektywny, tylko bardzo plastyczny językowo. Co owocuje takimi zabawnymi kwiatkami jak np. "na szczęście udało się uratować most" - ale w kontekście ataku niemieckiego, co robi momentami złudzenie, jakby kibicował stronie hitlerowskiej. Potem opisując ewakuację z Dunkierki pisze zdanie typu: "na szczęście była mgła i samoloty niemieckie nie mogły nic zrobić tego dnia". Dla mnie to wskazanie, że autor jest zaangażowany w opisywane zagadnienie, nie jest zimnym ekspertem, co oceniam jako plus. Podsumowując: dostajemy opis bitwy o Flandrię, ale tylko to. Jeśli ktoś chce opisu kampanii 1940 na całym obszarze, to musi znaleźć inną pozycję.
rzepka - awatar rzepka
oceniła na 7 5 lat temu

Cytaty z książki Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945


Ciekawostki historyczne