rozwiń zwiń

Goblin Slayer #7

Okładka książki Goblin Slayer #7 autorstwa Kumo Kagyu, Kousuke Kurose
Kousuke KuroseKumo Kagyu Wydawnictwo: Studio JG Cykl: Goblin Slayer (tom 7) komiksy
170 str. 2 godz. 50 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Goblin Slayer (tom 7)
Tytuł oryginału:
ゴブリンスレイヤー
Data wydania:
2020-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2020-05-15
Liczba stron:
170
Czas czytania
2 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380015609
Tłumacz:
Dariusz Latoś
Jesienne Święto Plonów.
Zabójca ma na ten czas zaplanowane dwa spotkania – rankiem z przyjaciółką z farmy, popołudniem ze znajomą pracującą w Gildii Poszukiwaczy Przygód.
Miasto wydaje się bezpieczne, nie ma nowych zleceń na eksterminację goblinów. Jednak nasz bohater wyczuwa coś niepokojącego...
Zobaczcie, jak zakończy się dzień wolny Zabójcy Goblinów!
W środku dodatek specjalny pióra Kumo Kagyu!
Średnia ocen
7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Goblin Slayer #7 w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Goblin Slayer #7

Średnia ocen
7,7 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2698
2520

Na półkach:

Fabuła Goblin Slayer #7 znacząco odbiega od tego, do czego przyzwyczajeni byli fani cyklu. W tomiku nie znajdziemy niebezpiecznych zielonych stworów, krew nie leje się tutaj strumieniami, a główny bohater daje wytchnąć swojemu orężu. Zamiast widowiskowej akcji czytelnik ma okazję obserwować jego codzienne rytuały i ciągłe doskonalenie nabytych umiejętności. Jest to jednak zaledwie wstęp do właściwej historii. Skupia się ona na dwóch zaplanowanych spotkaniach z kobietami, które od dłuższego czasu mocno go kokietują (czego oczywiście nie jest kompletnie świadomy). „Pan Zabójczyk” spędzający wolny czas w towarzystwie pięknych niewiast to pewien powiew „zwyczajności” i „świeżości” dla serii. Skupienie się na romansowym wątku, pozwala odrobinę odpocząć od akcji i tym samym dobrze przygotować fana na kolejną dawkę widowiskowości. Takie zwolnienie tempa fabuły, doskonale sprawdza się również w ukazaniu ewolucji głównego bohatera. Szczególnie jego zdolności nawiązywania towarzyskich relacji z innymi osobami. Całość jest oczywiście podana w lekkiej formie, doprawionej szczyptą przyjemnego humoru (tym razem bez natarczywego fanserwisu).

Zmiana formy historii to również pewne zauważalne przemiany warstwy rysunkowej. Artysta tym razem nie musząc się głównie skupiać na dynamice starć, pozwolił sobie na lepsze i bardziej wyraziste nakreślenie postaci (szczególnie kobiecych). Kolejne kadry są ładne i potrafią przykuć uwagę. Niczego złego nie można również napisać na temat rodzimego wydania. W Goblin Slayer #7 podobnie jak wcześniejszych częściach znajdziemy dobre tłumaczenie i świetną jakość druku. Ponadto kilka kolorowych stron, oraz dodatki w postaci krótkich komiksów na oprawie i opowiadanie na końcu mangi.

https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-mangi-goblin-slayer-tom-7/

Fabuła Goblin Slayer #7 znacząco odbiega od tego, do czego przyzwyczajeni byli fani cyklu. W tomiku nie znajdziemy niebezpiecznych zielonych stworów, krew nie leje się tutaj strumieniami, a główny bohater daje wytchnąć swojemu orężu. Zamiast widowiskowej akcji czytelnik ma okazję obserwować jego codzienne rytuały i ciągłe doskonalenie nabytych umiejętności. Jest to jednak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

53 użytkowników ma tytuł Goblin Slayer #7 na półkach głównych
  • 43
  • 10
35 użytkowników ma tytuł Goblin Slayer #7 na półkach dodatkowych
  • 14
  • 11
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Goblin Slayer #14 Kumo Kagyu, Kousuke Kurose
Ocena 7,5
Goblin Slayer #14 Kumo Kagyu, Kousuke Kurose
Okładka książki Goblin Slayer #13 Kumo Kagyu, Kousuke Kurose
Ocena 7,2
Goblin Slayer #13 Kumo Kagyu, Kousuke Kurose
Okładka książki Goblin Slayer, Vol. 16 (light novel) Kumo Kagyu, Noboru Kannatsuki
Ocena 0,0
Goblin Slayer, Vol. 16 (light novel) Kumo Kagyu, Noboru Kannatsuki
Okładka książki Goblin Slayer #12 Kumo Kagyu, Kousuke Kurose
Ocena 7,4
Goblin Slayer #12 Kumo Kagyu, Kousuke Kurose
Okładka książki Goblin Slayer, Vol. 15 (light novel) Kumo Kagyu, Noboru Kannatsuki
Ocena 0,0
Goblin Slayer, Vol. 15 (light novel) Kumo Kagyu, Noboru Kannatsuki
Okładka książki Goblin Slayer, Vol. 14 (light novel) Kumo Kagyu, Noboru Kannatsuki
Ocena 0,0
Goblin Slayer, Vol. 14 (light novel) Kumo Kagyu, Noboru Kannatsuki
Okładka książki Goblin Slayer #11 Kumo Kagyu, Kousuke Kurose
Ocena 7,7
Goblin Slayer #11 Kumo Kagyu, Kousuke Kurose

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sposób na pięcioraczki #1 Negi Haruba
Sposób na pięcioraczki #1
Negi Haruba
Manga zaczyna się , gdy bohater(Futaro) właśnie się budzi i okazuję się , że zaraz bierze ślub i myśli o tym , że miał sen o tym dniu w liceum , gdy spotkał swoją przyszłą żonę. I cofamy się o kilka lat i poznajemy nastoletniego Futaro , który właśnie na stołówce w szkolę wybiera najtańszy posiłek , bo jak się okazuję Jego rodzina jest biedna. I idzie do pustego stolika , ale gdy ma usiąść w tej samej chwil zjawia się dziewczyna(Itsuki) i chcę tu usiąść , ale bohater mówi , że to Jego miejsce i siada i dziewczyna nie mając wyjścia siada naprzeciwko i wtedy ludzie obok zaczynają komentować , że są parą , a dziewczyna robi się czerwona i w pewnym momencie odkrywa , że bohater zdobył 100 punktów na egzaminie , a mimo to dalej się uczy i prosi go by Ją pouczył , ale ten błyskawicznie zjada i odchodzi , a dziewczyna widząc , że miał mało proponuję , że podzieli się swoim posiłkiem(Ma bardzo dużo) , ale Futaro odrzuca prośbę i mówi Jej , że za dużo wzięła i będzie gruba , a ta jest oburzona i nazywa go gburem , a po jakimś czasie bohater odbiera telefon od młodszej siostry(Raiha) i ta mówi , że tata znalazł mu pracę i Futaro ma być korepetytorem jakieś bogatej dziewczyny , która właśnie się wprowadziła i później na lekcji bohater odrywa , że tą dziewczyną jest Itsuki , która na dodatek jest teraz w Jego klasie i próbując Ją udobruchać wita się z Nią , ale ta go zlewa i następnego dnia bohater próbuję z Nią porozmawiać , ale ta nagle siada z czwórką innych dziewczyn i bohater rozczarowany odchodzi , ale nagle jedna z nich(Ichika) go dogania i pyta czy leci na Itsuki skoro ciągle za Nią chodzi , ale On każę Jej się nie mieszać i dodaję , że sam to załatwi. I siada przy innym stoliku ciągle myśląc o tym jak zagadać Itsuki i nagle pojawia się przed Nim kolejna z tamtych dziewczyn(Yotsuba) i daję mu Jego egzamin , który mu wypadł , ale zamiast odejść ciągle za Nim chodzi i czeka aż Jej podziękuję , a On zamiast tego oddaję Jej egzamin , który również zgubiła(Dostała 0 punktów) i dziewczyna mu dziękuję , a po lekcjach bohater znów śledzi Itsuki i chcę z Nią pogadać , ale ciągle jest z dziewczynami i słyszy jak jedna z nich mówi Itsuce , że jak będzie tyle jadła to nie znajdzie faceta i ta robi się czerwona i mówi , że wczoraj jadła z chłopakiem i nic więcej nie mówi , a w końcu kolejna z nich(Miku) zauważa Futaro i oskarża go o śledzenie licealistek , ale On mówi , że to nie tak i prosi by przekazała wiadomość swojej koleżance Itsuki, a dziewczyna mówi , że nie są koleżankami i bohater nic nie rozumie , ale dalej biegnie za Itsuki i pod Jej domem znów wpada na Miku oraz ostatnią z dziewczyn(Nino) i Nino jest dla Niego wyjątkowo wredna i nazywa stalkerem i każę się wynosić , ale Futaro udaję się dostać do budynku i dogania Itsuki i próbuję Ją przeprosić i wyznaję , że jest Jej korepetytorem i ta jest załamana i wtedy zjawia się reszta dziewczyn i wychodzi na jaw , że Futaro ma uczyć całą piątkę(Itsuki , Ichika , Miku , Yotsuba i Nino) i na dodatek są pięcioraczkami. Następnie Futaro jest u nich w domu i rozmawia przez telefon z ich ojcem i na początku chcę się poddać , ale potem obiecuję , że Jego córki zdadzą , a po rozmowie wychodzi na jaw , że na lekcje przyszła tylko Yotsuba, która mówi mu , że naprawdę chcę się z Nim uczyć i razem idą po resztę sióstr , ale każda odmawia. Jednak koniec końców spotykają się w salonie , ale wtedy do bohatera dociera , że poza Yotsubą żadnej nie interesuję nauka , a Nino pyta go co obiecał mu ich ojciec za naukę i dodaję , że go nie potrzebują , a potem niespodziewanie częstuję go wodą i chłopak zasypia. A potem budzi się w taksówce i okazuję się , że Nino go uśpiła i taksówkarz zawiózł go pod dom i razem z Nim w wozie jest Itsuki , która płaci za kurs i jak wysiadają zjawia się Raiha i zaprasza dziewczynę na kolacje i ta nie potrafi Jej odmówić i wchodzą i dziewczyna spotyka ojca bohatera i odrywa , że rodzina ma dług i dlatego bohater został korepetytorem i jest Jej głupio , a parę godzin późnej , gdy Ją odprowadza dziewczyna mówi , że już go rozumie , ale i tak nie potrzebuję Jego pomocy i sama będzie się uczyć i bohater mówi , że najważniejsze jest by się uczyła i prosi by jutro zebrała wszystkie swoje siostry. I następnego dnia Futaro wraca i daję bohaterkom test i mówi , że jeśli zdadzą odejdzie i już go nie zobaczą i ku zaskoczeniu reszty Itsuki się zgadza i koniec końców wszystkie piszą , ale żadna nie zdaję i uciekają przed Futaro , a On je goni i wtedy wychodzi również na jaw , że zmieniły szkołę , bo oblały rok. A następnego dnia w szkolę znów się spotykają , gdy bohater podziwia ich drogi samochód i te znów uciekają , a w pewnym momencie Itsuki zapewnia bohatera , że nikomu nie powie o Jego sytuacji rodzinnej i ten dziękuję , ale po chwili Futaro pyta Itsuki o historię , ale ta nie wie i oczywiście jest naburmuszona:D Jednak bohater studiując ich pracę odkrywa , że Miku powinna znać odpowiedź i nie rozumie czemu nic nie powiedziała. A potem są na stołówce i Ichika rzuca temat miłości i Futaro mówi , że to głupota , która odciąga uwagę od nauki i Ichika pyta Miko czy ta kogoś kocha i ta się rumieni i mówi , że nie , ale Yotsuba patrzy na Jej twarz i mówi bohaterowi , że zna tą twarz i wie , że Miku w kimś się kocha. I niespodziewanie Futaro dostaję list od Miku i ta prosi by przyszedł na dach i chłopak jest kłębkiem nerwów i myśli , że dziewczyna go kocha i idzie na dach , a tam spotyka Miku , która niespodziewanie udziela odpowiedzi na Jego pytanie na temat historii i przyznaję , że uwielbia historię i oboje zaczynają sobie zadawać pytania z historii i widać , że Miku dobrze się bawi. I dziewczyna zgadza się by na następnych korepetycjach pogadali właśnie o historii i Miku kupuję mu picie i wtedy rzuca pewną uwagę na temat historii i bohater nie wie o co Jej chodzi i ta mówi , że w takim razie niczego Jej nie nauczy i ucieka , a bohater Ją ściga i dziewczyna by go zmylić przebiera się za Yotsubę i ten daję się nabrać , ale gdy spotyka prawdziwą Yotsubę wszystko ogarnia i znów goni Miku i cały czas zadają sobie pytania z historii i w końcu oboje opadają z sił i Miku wyznaję , że ze wszystkich sióstr Ona jest najgłupsza , ale dorzuca również , że skoro są pięcioraczkami to każda potrafi nauczyć się tego co umie ta druga i wtedy bohatera olśniewa i pokazuję Jej ich testy i okazuję się , że każda z nich odpowiedziała poprawnie przynajmniej na jedno pytanie i mówi Miku , że każda ma talent by się nauczyć i dziewczyna się rumieni , a bohater kupuję Jej picie i rzuca ten sam tekst co Miku ostatnio co dowodzi , że i On zna tą historię. A później widzimy jak bohater uczy Yotsubę w bibliotece i mimo , że Ją ochrzania ta szeroko się uśmiecha i niespodziewanie zjawia się Miku i wyciąga książkę od historii i mówi bohaterowi , że przez Jego teksty poczuła chęć by się pouczyć i następnie się uśmiecha i dodaję , że musi wziąć za to odpowiedzialność , a Yotsuba na Nią patrzy i pyta szeptem czy ta kocha się w Futaro , ale Miku odpowiada , że nie ma na to szans. I po lekcjach bohater znów przychodzi do ich mieszkania i Yotsuba i Miku są gotowe do nauki. Ichika również tam jest. Tak sami Itsuki , która mówi , że sama będzie się uczyć. Jedynie Nino ma wszystko gdzieś i by uprzykrzyć życie bohaterowi daję siostrom powód by opuściły mieszkanie Np: Koleżanki Yotsuby poprosiły Ją by pomogła im w treningu i wszystkie poza Miku wychodzą , bo tylko z Nią się nie udało , bo nie miała żadnego powodu by wyjść i Nino widząc jak dobrze dogaduję się z bohaterem zaczyna Ją drażnić sugerując , że na Niego leci i w końcu wyzywa Ją na pojedynek kulinarny i jeśli Nino wygra nie będzie żadnych lekcji i Miku się zgadza i bardzo szybko okazuję się , że Miku beznadziejnie gotuję , a Nino wspaniale i bohater ocenia , ale zważywszy na fakt , że rzadko je coś dobrego oznajmia , że oba mu smakują i Nino jest w szoku , a Miku uśmiecha się i rumieni. A na koniec bohater wraca do mieszkania sióstr , bo zapomniał portfela i niechcący wpada na Nino , która właśnie wyszła spod prysznica i okazuję się że dziewczyna go nie rozpoznaję , bo zdjęła szkła kontaktowe i myśli , że to któraś z Jej sióstr i nagle zaczyna mówić , że Futaro nie powinien tu przychodzić i nie ma tu dla Niego miejsca , a ten nagle zauważa , że Nino szukając szkieł uderzyła w regał i kilka rzeczy zaczęły na Nią spadać i biegnie by Ją ochronić i kończy się na tym , że na Nią upada i Nino od razu go rozpoznaję i robi się cała czerwona , a w tej samej chwili widzimy resztę sióstr i widzimy jak : Yotsuba dostaję propozycję od koleżanek by dołączyć do drużyny , Ichika wysiada z jakiegoś auta i jakiś facet mówi Jej , że było wspaniale i muszą to powtórzyć i ta się zgadza , Miku , która leży w wannie i myśli o tym jak Nino sugerowała , że Futaro Jej się podoba i zanurza całą czerwoną twarz w wodzie i próbuję przekonać samą siebie , że to nie prawda i Itsuki , która właśnie wchodzi do salonu i widzi jak Futaro leży na Nino i robi im zdjęcie. I mamy finał pierwszego tomu. Historia jest naprawdę kapitalna i wciąga od początku. I widać to po mojej recenzji , bo chciałem napisać o każdej świetnej scenie:D I pewnie z resztą tomów będzie tak samo. Jednak mimo , że pięcioraczki są świetne to jednak trochę irytują tym jak traktują bohatera(Zwłaszcza Nino) , ale i tak wiem , że w końcu zaczną się zmieniać , bo to w końcu Harem i na bank każda w nim się zakocha. Zresztą Miku już to zrobiła. I muszę przyznać , że bardzo szybko. Jednak jak na razie zaprzecza sama sobie. Co do zakończenia to mimo , że Futaro chciał pomóc Nino to w 2 tomie będzie musiał się gęsto tłumaczyć:D Nino mu nie odpuści. Jednak na pewno udowodni prawdę. A najbardziej intryguję kim jest żona. Mam nadzieję , że będzie to jakaś moja ulubienica. Na tę chwilę najbardziej lubię Miku. Jest strasznie urocza. Na plus również siostra i ojciec bohatera. Ciekawe co się stało z matką. Pewnie później się tego dowiemy. Tak samo nic nie wiemy o matce pięcioraczków. Jedynie poznaliśmy telefonicznie ich ojca. Rozwaliła mnie też scena jak Yotsuba i Futaro przyszli po Ichikę do Jej pokoju i ta była prawie goła , a w pewnym momencie Yotsuba znalazła Jej nowy seksowany strój i , gdy Ichika zaproponowała , że może go pożyczyć Yotsuba stwierdziła , że to nie dla Niej , ale nagle zapytała Futaro co myśli , a ten zniknął:D Czyżby Yotsuba również się w Nim kochała? Tak samo intryguję końcowa scena z Ichiką , która wysiada z jakiegoś wozu i to wygląda jakby spotkała się z jakimś facetem za kasę. Zaraz biorę się za 2 tom
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na 10 1 rok temu
Grand Blue #2 Kenji Inoue
Grand Blue #2
Kenji Inoue Kimitake Yoshioka
Studenckie życie do łatwych, prostych i przyjemnych nie należy. Można było się już o tym przekonać w pierwszej części serii. Grand Blue #2 jeszcze mocniej i jeszcze dokładniej ukazuje ciężki żywot studenta, gdzie trzeba sobie jakoś radzić z imprezami, alkoholem, alkoholem i jeszcze odrobiną alkoholu. Jak tutaj znaleźć czas i chęć na naukę? Iori Kitahara wybierając uczelnię w nadmorskim mieście Izu, na pewno nie spodziewał się, że będzie go czekać tak wiele „wyzwań”. Nowo poznani przyjaciele z klubu Peek a Boo, na pewno do tych „normalnych” nie należą, jednak o dziwo dość szybko się pośród nich odnalazł. Procentowe napoje potrafią przełamać każde lody i pozwalają szybko nawiązywać nowe znajomości. Nie można jednak zapomnieć o głównym przeznaczaniu wspomnianego klubu, którym jest nurkowanie. Dwójka świeżaków (w tym Iori) nareszcie będzie miała okazję zanurzyć się w morskich odmętach, jednocześnie poznając kilka najważniejszych zasad tego sportu. To wszystko jest jednak wstępniakiem do właściwej „akcji”, którą w tym tomiku są rozpoczynające się niebawem juwenalia. Studencka impreza w świecie mangi nie może być „zwyczajna” (zresztą tak jakby w realnym świecie była), czeka więc na nas spora dawka alkoholowych oparów i humoru, który wywołuje szeroki uśmiech zadowolenia. Grand Blue pomimo swojej głównej tematyki, jaką jest nurkowanie, zdecydowanie nie jest tytułem, po który powinni sięgnąć wielcy pasjonaci tego sportu. Poświęcenie około dziesięciu stron tomiku na zagadnienia związane z tą aktywnością jest trochę za bardzo marginalne. Czy można uznać to za wadę tytułu? W każdym przypadku! Zresztą nikt rozsądkowo myślący nie będzie oczekiwał od komiksu komediowego, szczegółowego zajęcia się tematyką nurkowania. Twórcy od początku traktują to jako mały dodatek do fabuły, która skupia się na pokazaniu zwariowanego studenckiego życia, będącego jednocześnie pastiszem wielu amerykańskich filmów komediowych. Pod względem humoru manga bardzo mocno wyróżnia się na tle konkurencji i każda kolejna przeczytana strona wywołuje o odbiorcy prawdziwe niekontrolowane wybuchy śmiechu. Humor opiera się tuta nie tylko na absurdalnych wydarzeniach, których podstawą prawie zawsze jest alkohol, ale również naprawdę dobrze nakreślonych szalonych postaciach. W części drugiej do grona poznanych bohaterów dołącza nowa osoba, która doskonale wpasowuje się w zwariowane grono studentów. Gdzieś w tyle natłoku przeróżnych wydarzeń, można zacząć doszukiwać się nutki „romantycznej” treści, która być może w późniejszych tomach mocniej wypłynie na światło dzienne. Cała recenzja na: https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-mangi-grand-blue-2/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 8 5 lat temu
Opętani miłością  Napata
Opętani miłością
Napata
O jejciu-jejciu, na blogu będzie omówiony komiks pornograficzny :) Szczerze powiedziawszy śmieszy mnie ta cała pseudo-troska o dobro osób niepełnoletnich. Jak się patrzy na PEGI w wielu krajach, to szybko można dojść do wniosku, że cały ten system nie tylko nie działa, ale został zaprojektowany przez kompletnych debili. Krew robiona na czarno, no bo przecież jak będzie czerwona to wychowamy morderców. Kobiety o nierealnych kształtach w tak skąpym bikini, że zostają niemal same sznurki są okej, ale pokaż fragment kobiecego sutka i już Facebook czy You Tub wytaczają ciężką artylerię. Hipokryzja pełną gębą. Dziś jednak nie o tym, a o debiutanckim tytule nowo powstałego wydawnictwa Akuma. Mangę z gatunku hentai zakupiłem w przedsprzedaży, aby wesprzeć nowego wydawcę i dziś, gdy już pojawiło się sporo recenzji tego tytułu, wypowiem się i ja. Zrobię to jednak w nieco innym tonie, bo zestawię "Opętanych miłością" z mangą "Renai Sample", martwego już wydawnictwa Yumegari. Czas zacząć szczucie cycem i niech wygra lepszy. Albo raczej lepsza :) 1. Okładka Nie oceniaj mangi po okładce, mówili, ale w większości wypadków, właśnie to kryterium decyduje, czy w ogóle spojrzymy na dane dzieło. W obu wypadkach obwoluty są kolorowe i ostro kuszą, choć ta z "Renai Sample" ma obfitsze walory. Jednak jeśli zajrzymy pod sukie.... znaczy się obwolutę, to szybko się okaże, że "Opętani miłością" wypadają lepiej. W pierwszym wypadku mamy po prostu tytuł na białym tle. W drugim seksowną dziewuszkę o nieprzyzwoitych myślach. Szczerze? Dla mnie druga pozycja wypada na tym polu lepiej. Zresztą sami oceńcie: Renai Sample - 0 Opętani miłością - 1 2. Złożoność historii Tak, wiem, nie o treść tutaj chodzi, a o seksualne fantazje. Niemniej mangi czy anime typu hentai udowadniają, że da się wpleść w całość sensowną fabułę. Zboczoną, pełną orgazmów, negliżu, pięknych, wręcz nierealnych, ciał i zazwyczaj dość naiwnych postaci. W przypadku "Opętanych miłością" faktycznie to dostajemy. Mamy 12 historyjek, kompletnie z sobą nie powiązanych i raczej napisanych na jedno kopyto. Wiecie, coś w stylu Brazzers. Ona naiwna i napalona, on speszony i nie wierzący w swego farta. Natomiast "Renai Sample" ma już nieco wyższy poziom. Oczywiście to nadal ostra fantazja seksualna, rodem z sypialni Barneya Stinsona, ale poszczególne historyjki, a tych mamy 10, brzmią bardziej przekonująco. W zasadzie da się je nawet połączyć w jakąś sensowną, wakacyjną przygodę lub coś w tym guście. Renai Sample - 1 Opętani miłością - 1 3. Postacie męskie Nie wiem, jak inni, ale dla mnie w porno liczą się postacie żeńskie. Mimo wszystko uważam, że przystojny mężczyzna to pociągający mężczyzna i w tego typu produkcjach jest to ważne. W obu albumach wypadają oni niestety dość słabo. W praktyce w ogóle mogliby nie mieć żadnych kwestii i wyszłoby na to samo. No prawie. Jeśli miałbym już jednak wybrać, gdzie panowie lepiej się spisali, to obstawiam "Renai sample". Tam przynajmniej byli bardziej, hmm... różnorodni pod kątem charakteru. Reani Sample - 2 Opętani miłością - 1 4. Postacie żeńskie No i przechodzimy do sedna tego typu dzieł, nie ważne w jakiej formie po nie sięgamy. Jeśli idzie o bohaterki, to w obu wpadka są one różnorodnie przedstawione pod kątem, że tak to nieładnie ujmę, proporcji, ale też wieku, sfer społecznych i tak dalej. Jednak to te z "Opętanych miłością" w finalnym rozrachunku wypadły dla mnie bardziej seksownie. Tutaj mamy pewien absurd, bowiem fabularnie to "Renai Sample" wypada lepiej, ale właśnie fakt, że "Opętani miłością" nie silą się na szczególnie rozbudowany scenariusz, bazując głównie na scenach sytuacyjnych oraz ich postacie działają pod wpływem impulsu, sprawił, że całość wypada ciekawiej. Bohaterki od wydawnictwa Akuma wypadają zatem lepiej, bo jadą na spontanie, podczas gdy u konkurencji starają się one analizować sytuację. Renai Sample - 2 Opętani miłością - 2 5. Rysunek Nawet moje oko mangowego laika potrafiło wychwycić pewne różnice w stylu obu artystów. Szczerze powiedziawszy nie umiem powiedzieć, które rysunki wolę, bo obie mangi wypadają dla mnie na takim samym, dobrym poziomie. To nie jest jakieś mistrzostwo i przy takiej "Herezji miłości" wizualnie te mangi przegrywają, ale też nie z kretesem. To po prostu solidny rysunek, w sam raz pod tematykę porno, gdzie czytelnik ma być pobudzany przez fantazję rozgrywającą się na kartach. Ni mniej ni więcej. Reani Sample - 3 Opętani miłością - 3 PODSUMOWANIE Szczerze powiedziawszy jestem zadowolony z tego wyniku. Wyszedł remis w sytuacji, gdzie obstawiałem od początku zdecydowaną wygraną "Renai Sample". Czemu? Bo mangę mam od dłuższego czasu i wraz z moją żoną jesteśmy z niej baaaardzo zadowoleni. Jednak "Opętani miłością" sprostali zadaniu, pokazując, że warto wydać na polskim rynku więcej tytułów tego typu. Wydaje mi się, że jest na nie zapotrzebowanie, choć z pewnością hentai w Polsce nigdy nie dorówna fandomem do ecchi. Osobiście lubię oba gatunki i mam nadzieję, że wydawnictwo Akuma nie poprzestanie tylko na wydawaniu sprośnych mang, ale pójdzie też o krok dalej. Jednak jak na debiut, do tego kontrowersyjny jest dobrze. Może nawet bardzo dobrze. Tak czy inaczej nie żałuję wydanych pieniędzy i wraz z małżonką na pewno będziemy wracać do obu tytułów.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 6 3 lata temu
Overlord #1 Maruyama Kugane
Overlord #1
Maruyama Kugane Fugin Miyama
Mangowi twórcy, czyli popualrnie zwani ,,mangakami" potrafią działać i pracować niczym wizjonerzy, i to całkiem porównywalnie w stosunku do komiksowych geniuszy. Dlatego tak specyficzny, tak rewelacyjnie przyjmowany i odbierany geekowskim serduchem okazuje się świat mangi. Japoński komiks pod względem technicznym momentami jest bliski ideałowi. Zdaje się być tak przepełniony oryginalnymi dla siebie dziwnościami, takimi ekspresjami szczególnie w rysunku, że próżno dzisiaj jest szukać czegoś w medium komiksowym bardzo do mangi zbliżonego - być może nic, co człowiek jeszcze w kwestii narracji graficznej wymyśli, mandze nie dorówna, a jeśli tak, to jedynie dogoni do wyrównania stawki, jednakże nie prześcignie. Na elementy ,,magiczne i fantastyczne" w serii mangi czy danego komiksu np. sensacyjnego z elementami fantasy lub sci-fi albo z czymś wprost z szerokiego nurtu horroru i thrilleru zmiksowanego z innymi podgatunkami, składa się całkiem spora ilość - jeśli tak to można nazwać - składników budujących takowy Świat, jego narrację, postaci i całą, całą resztę. Najważniejsza, jak na moje popkulturowe doświadczenie i instynkt z tego tytułu, w uznanym wśród fanów rodzaju fantasy zmiksowanym z współczesnym podejściem do sci-fi, jest drobiazgowość i różnorodność w kreacji Świata Przedstawionego, który koniec końców musi być bogaty, urozmaicony, wręcz stworzony do eksploracji i eksploatacji przez naszych protagonistów i antagonistów. W mandze i anime istnieje jeden szczególny podtyp - choć ciężko tak naprawdę to dokładnie podręcznikowo nazwać i ,,zakategoryzować" - gatunek lub nurt zwany ,,Isekai". Należą do niego niezliczone japońskie komiksy oraz filmy i cykle anime, jednak chyba największą robotę w przyciąganiu kolejnych fanów oddanych Isekai właśnie, sądzę, robią seriale stworzone w konwencji anime (najczęściej są to serie; filmów na streaming czy ,,kinówek" w materii Isekai jest niestety mało), takie jak: Sword Art Online, No Game No Life i najważniejszy bohater niniejszych deliberacji... Overlord! Jedną z najbardziej nieoczywistych - choć zależy kto na taką zagwozdkę patrzy i jak to rozumie - kwestii wśród fanów wspominanego Isekai, jest uznanie "SAO", czyli Sword Art Online za ojca współczesnego stylu i rytmu kreacji rzeczywistości w Isekai, a także za prowodyra i krzewiciela tejże odmiany wśród morza popkulturowych gatunków. Jednak najbardziej popularnym ostatnimi czasy wśród ,,isekajowców" jest "Uniwersum Overlord" - pierwszy czy drugi sezon... a może komiks lub light novel, nieistotne, gdyż ten Świat zdaje się mieć lekką przewagę nad całym dobytkiem (a jest on całkiem spory) i popularnością "SAO", głównie z powodu bycia bardziej wiernym tworem dla założeń i cech nurtu Isekai, a także z racji posiadania zarówno genialnej animacji z cyklu oraz mangi, czego szczególnie w SAO według mnie ciężko jest szukać. I całościowo "Overlord" to rzecz pierońsko mocna na tle nielichej konkurencji w tworach anime z gatunku ,,Fantasy/Sci-Fi Isekai" i temu podobnych nurtach/podgatunkach. I nie chcę niczego mówić, tzn. porównywać dwóch seriali ze sobą w celu wiadomej ,,faworyzacji" jednego z nich, ale powiem tylko tak: na tyle na ile pozwala mi moja wiedza i doświadczenie z japońską animacją (nie aż tak wielkie z mangą) - i mam tu na myśl całe spektrum licznych produkcji, śmiało stwierdzam, że "Overlord", to dla mnie wzór Isekai; i nie chciałbym oglądać teraz "Sword Art Online" czy cokolwiek z tego Uniwersum czytać, jeśli light novelka lub manga byłaby gdziekolwiek dostępna do kupna (choć o to było by obecnie ciężko), by powiedzieć: ,,dla mnie i tak przygody Ainza to i tak najlepsza rzecz w tym względzie". Po doświadczeniu 4 sezonów tego anime, Ja po prostu wiem, że to Uniwersum jest tak ,,mięsiście dobre" w konsekwentnym tworzeniu opowieści w stylu Isekai, że... aż szkoda zacząć oglądać cokolwiek z tego nurtu. Nadszedł ten moment, w końcu zabrałem się za mangowe realia dość złożonego Wymiaru rozrywki stworzonego na potrzeby cyklu "Overlord". ,,Złożonego", gdyż jak dobrze wiemy całość logicznej egzystencji tego Świata opiera się o motyw rozległej wirtualnej rzeczywistości, którą mówiąc w skrócie skrótów tworzy Meta-Świat gry sieciowej "Yggdrasil", w której gracze logując się do niej wkraczają w arkana wirtualnej rzeczywistości ograniczonej tylko i wyłącznie tempem i sposobem modelowania świata/struktury tej gry przez algorytmy, a raczej przez coś większego, jak ultra zaawansowana Sztuczna Inteligencja ucząca się w sposób przez ludzki umysł nie do przewidzenia. Na pewno ciężko określić jak ostatecznie rozległy jest świat "Yggdrasil" (jak dotąd samo anime w pełni nam tego nie ukazało), czy stwierdzić to, co, gdzie i jak taki Ainz Ooal Gown - główny protagonista/postać neutralna serii - wyciągnie sobie to coś ,,z powietrza", czyli po raz kolejny w niewytłumaczalny dla tej rzeczywistości sposób zaburzy jej strukturę, ukrywając np. jakiś magiczny artefakt, ot tak w przestrzeni przed sobą. Tak, to w tym Uniwersum przewodzi nie kto inny, jak właśnie ów ,,Pan Ainz". To w jego ,,wirtualnym ciele” znajduje się świadomość ludzkiego gracza, młodego mężczyzny o prawdopodobnym pseudonimie ,,Momonga”. Ów człowiek staje się tą legendarną, najlepiej znaną entuzjastom anime, którzy najpierw oglądali serię z tego Uniwersum, a potem ochoczo i z werwą jak ja zabierają się za jego mangowe pierwociny, szkieleto-podobną sylwetką, odzianą majestatycznym wręcz płaszczem, zaopatrzoną w rozmaite ozdoby i przedmioty magiczne, tylko i wyłącznie z powodu, jak to się mówi, ,,własnej głupoty”. Momonga popełnił jeden zasadniczy błąd: zapomniał się w tej meta-grze tak bardzo, że z głowy wyleciało mu ,,wylogowanie się!" z serwerów Yggdrasil, gdy przecież już za niedługo miała być ona na stałe wyłączana! I tak, niezmierzona, niezbadana do końca przez graczy rzeczywistość Yggdrasill po prostu ,,ożywa” – sztuczne, wirtualne istoty i postaci, jak NPC, zaczynają egzystować zgodnie z własną świadomością, jakby zamieszkiwały te wielkie przestrzenie i liczne krainy tak jak ludzie zamieszkują Ziemię, będąc świadomi, że są jej obywatelami... jakby robili to od zawsze. W ten bardzo niefartowny - ale tylko z początku - dla młodego gracza sposób nie tylko w medium serialowym, ale i komiksowym również, bo w tym przypadku jest to najistotniejsze: zaczyna się cała ta nader dobrze nakreślona scenariuszowo i dostatecznie dobrze graficznie w stosunku do genialnie wizualizowanego serialu anime z Uniwersum, uwydatniona, a raczej z pasją narysowana, niemająca końca mangowa przygoda, ot narodziny prawdziwej legendy, ,,Sir” Ainz Oawl Gowna, jak mówi opis pierwszego tomu recenzowanej niniejszym opowieści Overlord: ,,potężnego, mrocznego maga, który adaptuje ten potworny świat na swój nowy dom.” Bardzo istotny dla mangowej strony całego gatunku Isekai i temu podobnych w sci-fi treściach o koncepcji ,,wirtualnych rzeczywistości” i wymiarach, pierwszy tom opowieści z cyklu "Overlord" jak i wiele, wiele następnych w Uniwersum, to wynik ciężkiej pracy ,,mangaków” Kugane Maruyamy i Fugina Miyamy. Dla mnie, a może i wielu z Was, są to artyści znani nie na tyle na ile powinni. Cykl tej mangi nie jest tak popularny jak jej adaptacja. Poza tym artyści z kraju kwitnącej wiśni, cóż, nie są w Europie aż tak popularni jak scenarzyści i rysownicy amerykańskiego komiksu czy twórcy filmowo-serialowi. Jednak… za to co potrafili (już w tym, omawianym, pierwszym tomie, a dopiero to początek ich pracy nad serią Overlordu!) w pilotowym dla tej historii tomie zarysować i odpowiednio przedstawić, powinno im się bardzo solidnie podziękować. Nie jest to praca ,,najwyższej słodyczy”, ale ma ona swoją wysoką wartość dla ,,Isekai” i ogólnie dla geeków fantasy, zwłaszcza gier RPG, czy słynnych gier fabularnych planszowych z tego gatunku. Jest to intensywna, ale co dość zaskakujące objętościowo krótka historia: około 170 stron wygląda tu na 200 – prawdopodobnie to rezultat specyfiki rysowania i pisania twórców oraz samego papieru, który jest dość twardy i jakościowo wystarczająco dobry. Trudna sprawa - a momentami lektury aż ,,sprawa się rypła" - z mangą "Overlord", z tym jej ,,pierwszotomowym" otwarciem. Sęk w tym, że chciałoby się o niej pisać w samych superlatywach, jednakże nie do końca będzie to w tym specyficznym przypadku możliwe. Tak jak strasznie szybko chciałem zapoznać z treścią tomu, tak też uczyniłem. I nie żałuję z celowym ,,pospieszaniem samego siebie", gdyż generalnie rzecz biorąc, to była dość udana manga: jak na początek tego rodzaju przygód ,,Momongi" i jego świty z Wielkiego Grobowca Nazaricka, te pierwsze zawarte w wydaniu kilka rozdziałów wyszło obronną ręką, niekiedy nawet aż nadto dobrze, ba!, blisko poziomu ekscytacji godnej powiedzenia: ,,zachwycająco!". Sęk w tym, że tom pierwszy "Overlord" nie był do końca stabilny i ,,jednomierny" w tempie narracji i ogólnej dynamice kreowanej tu historii. Wszystko zaczęło się na dobre rozkręcać, wrzucać te wyższe biegi fabularnej realizacji w okolicy połowy tomu - wtedy gdy nasz protagonista (tak naprawdę człowiek w cyfrowym awatarze swej growej postaci) po lekkim szoku, który musiał przetrawić, dowiedział się, że jego ukochana gra... po prostu żyje. Nagle zadziałała ,,czysta psychologia" - gracz/Ainz zdał sobie sprawę z potęgi absolutnej, którą w tym skomplikowanym Świecie, którego wychodzenia swą rozległością poza rzekomo wymiar Yggdrasilu sam nie rozumie, tylko on (jak na pierwszy tom przystało) posiada i absolutnie nic nie jest w stanie mu jej odebrać. No i się zaczęło... Z ,,Overlordem" jest tak jak z do połowy pełną szklanką: satysfakcja z początku mojej przygody z tą mangą jest olbrzymia, jednakże zdałem sobie po części sprawę, że czegoś mi tu zabrakło, że faktycznie... uogólniając całość zawartości tomu pierwsze: było zbyt jednorodnie - zarówno pod względem dynamiki i ,,montażu" rysunku jak i samego scenariusza, który pierwszym odcinkom tego anime nie miał szans dorównać. Na ten moment to serial ,,zjada swój pierwowzór"; podejrzewam, że dopiero kolejne tomy będą odgrywały znaczącą rolę w tym, co w szerokim nurcie Isekai jak i w Uniwersum Overlord jest najlepsze.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 6 2 lata temu
Kakegurui - Szał Hazardu tom 1 Homura Kawamoto
Kakegurui - Szał Hazardu tom 1
Homura Kawamoto Toru Naomura
To tak jakby efekt motyla, że moje dotychczasowe ruchy, każde relacje, wydarzenia, zespoły danych i licznych powiązań, czyli wszystko to, co od jakichś dwóch lub trzech tygodni Wszechświat planował z najmniejszą, fundamentalną wręcz dokładnością dla egzystencji mojej osoby, sprowadzały się do doświadczenia pewnego Uniwersum w anime, a potem mangi, na podstawie, której ono powstało. Zresztą prawdopodobieństwo w tym Świecie popkultury odgrywa niezwykłą rolę, oj i to nie małą! Mogę to porównać do sytuacji, w której nie mam absolutnie żadnego wpływu na to, że natrafię w tym w tym momencie na ów tytuł i jego piękne Uniwersum, które okaże się absolutną rewelacją, zarówno w medium mangowym oraz jako serial anime. To tak jakby dużo więcej niż przeznaczenie z perspektywy fana i geeka. Wszechświat żyje, jest naszym sprawcą i obserwatorem, a jak widać również słucha naszych podświadomych potrzeb i pasji. Jest niczym wytrawny hazardzista, tak jak pewna produkcja anime i jej komiksowe źródło, o którym to już za chwile, do którego wszystko to co piszę w tym wywodzie się po prostu odnosi, jakby było mu przeznaczone. Zanim dostałem w swoje ręce tą właśnie dedykowaną mi przez ,, bawiące się w kotka i myszkę z inteligentnym życiem prawdopodobieństwo Wszechświata" książkę, a właściwie graficzną opowieść w konwencji japońskiej stylistyki i techniki, czyli mangi, najpierw wchłonąłem pierwszy sezon jego serialowej adaptacji, którą okazało się anime ,,Kakegurui. Szał hazardu". To tytuł, który - mówiąc dość delikatnie i bardzo, bardzo łopatologicznie - okazał się na tyle dla mnie prosty, ale tak pochłaniający i rewelacyjny, iż obecnie stanowi on jedną z ważniejszych pozycji w Kanonie moich ulubionych niekonwencjonalnych serii animacji, i to w których główną rolę odgrywają oszałamiająco dobrze nakreślone i mega zakręcone żeńskie postaci, co dla takiego wielbiciela typowych ,,akcyjniaków dla samców alfa", jak ja, zetknięcie się z ,,Kakeguri” było czymś niespodziewanym, ot prawie że uderzeniem jakiegoś archanielskiego objawienia. Los bierze moje pasje dalej w swoje ręce, kierując mą uwagę – no, chwała mu za to – do mangi, która dała serialowi jakiekolwiek podstawy by powstał! Tak, to ,,Szału Hazardu”, jednakże zanim przejdę dalej warto o samym anime tego Uniwersum napisać coś jeszcze: wydawać by się mogło z pierwszego punktu widzenia tej miałkiej hazardowej jego tematyki, iż mimo młodego wieku postaci, a także dość ograniczonego miejsca, w którym rozgrywa się akcja w tymże Świecie, po seansach 12 odcinków jego pierwszego sezonu, ,,Kakegurui” można śmiało uznać ze jeden z najbardziej intensywnych, zaskakująco dobrych w kreację napięcia w swojej niszy gatunkowej i tej namacalnej atmosfery potężnych emocji, produkcję w konwencji japońskiej animacji jaką kiedykolwiek widziałem! I tak też się dzieje, tak przedstawia się tu sytuacja, nie inaczej! Nie zdradzając zbyt wiele, w elitarnej szkole, w której ,,Szał Hazardu” faktycznie daje o sobie znać, gdzie blichtr, pozycja społeczna, gra o życie na granicy ryzyka i niszczenia pojęcia tego, iż tabu istnieje zawsze i dalej powino być tym czym jest, gdzie liczą się wpływy i tak zwane ,,plecy” i wysoko uniesiona głowa oraz spoglądanie ,,z wysoka na niżej usytuowanych” jest ważniejsze niż edukacja, króluje nieskrywana lubieżność, podniecenie samym faktem zaryzykowania i oczekiwania na wynik (bo przecież o to w hazardzie chodzi). Tak to bardzo nietypowe podejście do życia nie tylko w szkole gdzie rozgrywa się akcja ,,Kakegurui", ale i poza jej murami - bo przecież hazard uczy umiejętności zachowania ,,pokerowej twarzy", tam gdzie do jest istotne, i to zawsze: w polityce i władzy wszelkiego kalibru. i szkoły. Nie ukrywam, doświadczyłem tu swego rodzaju sodomicznej i celowo hiperbolizowanej niekiedy w przekraczające górne granice intensywności emocje opowieści: historii o pędzeniu przez życie na granicy zalewania organizmu masą adrenaliny i kortyzolu, także dopaminy, gdzie ryzyko stoczenia się na dno jest tak samo wysokie jak zyskanie absolutnie wszystkiego: od bogactwa i powodzenia aż po stabilność u szczytu hierarchii żyjących hazardem uczniów. To bardzo odważnie opowiadana produkcja (zarówno anime oraz manga, tom 1), w której to określić ich bohaterów jako tych, którzy wyznają zasadę ,,bez ryzyka nie ma zabawy”, to zdecydowanie za mało. We wszystko to, w tę specyficzną opowieść wkrada się ta iskra nieprzewidywalności tego, co się za chwilę wydarzy i jak zareagują ,,pokerowe twarze” naszych postaci. Podsumowuje to nie lada dopracowana i w punkt dobrana do wszelakich aspektów budujących wyjątkowość ,,Kakegurui” w wersji anime szata graficzna, która jest tak wylewna, tak nadinterpretowywana, tak przesadzona i potężna w emocje, że ciśnienie skacze u oglądającego za każdym razem, gdy się ma styczność z takimi właśnie scenami. Oszałamiająca seria, której kolejne odcinki jeszcze przede mną, która przesadnie dobrze uwydatnia oszałamiające podejście twórców do tego czym jest hazard, co robi z umysłami osób i w jakich grupach społecznych zbiera największe żniwo. A co w takim razie z mangą? Tylko jedna w tej kwestii zostaje odpowiedź: już wiem z jakiego powodu samo anime okazało się tak pysznie dobre! Homura Kawamoto, Toru Naomura – zapamiętajmy te nazwiska. Dwójka ta to w Polsce nie aż tak jak w kraju kwitnącej wiśni czy ogólnie w kulturze azjatyckiej znani mangacy, autorzy mangowej i pierwotnej wersji Uniwersum ,,Szału Hazardu”; rzecz jasna twórcy zarówno omawianego tomu 1, jak i kolejnych z całego cyklu. Prosto i krótko: wykonali oni – choć to dopiero pilotowy tom serii – kapitalną robotę. Najciekawsze jest to, że oprócz równie kapitalnego wydania mangi, czyli budowy zewnętrznej i jakości druku oraz kartek wewnątrz tomu 1, gdzie okładki i grzbiet są wykonane i namalowane w seksowny i intensywny sposób (tak, rysunek Yumeko na przedzie, z podkreśleniem jej cudownych szkarłatnych oczu, naprawdę robi niezapomniane wrażenie!), mocno na plus zaznacza się ta fizyczna objętość komiksu: to nie 180 czy 200 stron, a prawie 240, a to przy tego rodzaju nieskomplikowanej, ale za to napakowanej w odpowiednie emocje, suspens i dynamikę fabule, ma spore znaczenie – im więcej, tym dla intensywności ,,hazardowego szału” lepiej; w ten sposób manga ma szansę rozkręcić się w odpowiedni sposób i zaspokoić pragnącego górno-granicznych emocji mangowego geeka tak, aby by można było odczuć satysfakcję z lektury z jednoczesnym ,,uzależnieniem się od chęci sięgnięcia po kolejny tom, i to jak najszybciej!”, jak to zresztą w hazardzie, tym razem czytelniczym bywa. Sam początek mangowego rozdania ,,Kakegurui” z początku wydaje się być leciutko ospały, wita nas za to wrażeniem obcowania z Światem tego tytułu jako czymś bardzo dystyngowanym, pompatycznym, wytwornym i ultra-klasowym. Nie ukrywam, że do takiej estetyki samego miejsca i ukształtowania się hierarchii, która w niej panuje, a chodzi o eksplodujący zewsząd prestiż Prywatnej Akademii Hyakkao, w której wszystko to ma miejsce, intensywna akcja, ot tak z buta, od pierwszej do ostatniej kartki nie do końca pasuje. Autorzy mangi wprowadzili nas do tego młodzieżowego, skrytego przed rzeczywistością wymiaru hazardowej sodomy i gomory poprawnie: jest tu coś z Hitchcocka – tempo narracji, całej wylewności świata przedstawionego wzrasta odpowiednio i nie traci tempa tam, gdzie nie powinno. Stabilizatorem całości jest postać zakłócającej ,,święty” porządek hazardowej religii Akademii, Yumeko Jabami, która w placówce tej pojawia się po prostu nagle. Bez Yumeko nie było by niczego, co widzieliśmy w mandze, także w anime: wyzwala w ustawionym świecie hazardu potrzebny mu niepotrzebnie skrywany w gąszczu ,,akademickiej hierarchii” i pozornego porządku szał, tą dzikość i bestialskie wręcz pożądanie; jest osią fabuły i emocji – to od niej zależy tu cała historia, co w niniejszej mandze zostało podkreślone naprawdę dość wyraziście. O pannie Jabami można by rzec ,,jaka ona jest tajemnicza?! Jak trudno jest się przebić do jej wnętrza przez tą zewnętrzną słodką nastoletnią urodę i łagodne z pozoru oblicze i zrozumieć, co kryje się w jej prywatnym Ja, i co nią w ten sposób kieruje!”. Jednak tego samego nie można powiedzieć o fabule tomu: fakt, same rozgrywki, których zasady obrazowane są wizualnie na kadrach i tłumaczone w czytelny i klarowny na tyle, aby odpowiadało to tempie prezentowanej historii sposób, są intensywne, jednakże fabuła jest szybka, ale raczej jedynie jako lekko przewidywalna - to wtedy uwydatniają się same jej plusy. W większości jest ,,hazardowo", dziarsko, ale uważam że dość stabilnie: ta historia nie chce i nie musi za bardzo wyrywać się do przodu, nie zbaczać z kursu tej intensywnej na swój sposób hazardowej przygody i linii poznawania rzeczywistości tajemniczej Akademii z perspektywy Yumeko, której powód ,,zawitania” do jednej z ważniejszych placówek szkolnych w Japonii do końca nie jest znany. Nie dziwmy się temu, skoro prawie cała treść (jak na razie tomu 1) rozgrywa się wokół osoby Yumeko i wszystkiego tego, co po prostu sobą i swoją schematycznym ujęciem idei hazardu i nieszablonowym ukazywaniem w związku z tym emocji ,,rozsiewa” dookoła. I tak, najważniejsze dla czytelnika w Uniwersum Kakegurui, co tyczyć się powinno podobnego podejścia do treści tego Świata, które mamy w anime, powinno być nastawienie się nie na schematyczną, ale konkretną i stabilną oraz szybką fabułę, ale na nieprzewidywalne i nagłe hazardowe emocje, które dodatkowo o kilka stopni może zwiększyć nieprzewidywalna, niekiedy piekielnie agresywna, wręcz diabelska a innym razem potulna i zaskakująco cicha wspomniana już niniejszym postać Yumeko oraz towarzyszący jej Ryota, którego powinno się uznać za narratora w cyklu mang, co nie jest aż tak stricte oczywiste jak w przypadku serialu. Nie bawmy się w dziennikarzy, krytyków kultury masowej, bądźmy po prostu fanami – istotne jest to z perspektywy tomu 1 mangi ,,Szału Hazardu”, iż wydarzenia w nim prezentowane są proste, bez żadnej wyszukanej głębi i dramaturgii, i odpowiednio dynamiczne. Teoretycznie mamy do czynienia z szybką lekturą, w której większość zdarzeń, mniejszych i większych scen, zawsze owinięte jest wokół jakiejś gry. O dziwo nie możemy narzekać na nudę, gdyż przy rozgrywkach a’la ,,rasowe kasyna w Las Vegas" naszym głównym postaciom udziela się najwięcej emocji, ukazuje się przy tym ta ważna części ich osobowości – to jak postaci wypadną w ,,konflikcie przy stole" rzutuje na ich zachowanie w dalszej części historii, co udowadnia z kolei to, jak konsekwentnie w odpowiednim miejscu na osi fabuły nasi mangacy ustawili całą strukturę tudzież wątek gier hazardowych, jak i to czym niepisanym tak naprawdę hazard jest w rzeczywistości Akademii Hyakkaou. Grafika wszystko to, a także wiele innych aspektów, które przy omówieniu tej mangi także anime nakreśiłem, sądzę odpowiednio wydajnie tylko potwierdza: potrafi być ona ostra jak żyleta, niekiedy jednak przepełniona szarymi barwami, np. w kadrach z retrospekcjami, także nie sposób jej odmówić umiejętnego dostosowania się do szarpanych i bardzo energicznych, asymetrycznych kadrów na przestrzeni całego tomu, gdzie potrafi zalać czytelnika kreacjami bardzo ekspresyjnych sylwetek graczy podczas rozgrywek, w której aktywne są potężne, mięsiste kontury, z akcentami na oczy lub twarz. Yumeko Jabami to ,,szał hazardu”; to ta bezapelacyjnie bardzo indywidualna, znająca swoją wartość nastolatka ustawia całą rzeczywistość fabularną, jak i rzeczywistość hazardowej aktywności w Akademii do odpowiedniego pionu. Z ,,niby" potężnych członków Akademii robi zwykłe wycieruchy, ot pionki: to, jak ,,skończyła" z Meari i Yuriko zakrawa właśnie... na oryginalne tylko dla jej osobowości szaleństwo i potężną osobowość. Tak, szał równa się tu nie tylko emocje, ale i… skupienie! Musi on iść w parze z odpowiednym zimnem i wyrachowaniem, aby zawsze wyjść na swoje i być sobą tak jak się tego chce, tak jak to prezentuje Yumeko Jabami.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 8 1 rok temu
Overlord #2 Maruyama Kugane
Overlord #2
Maruyama Kugane Fugin Miyama
Władcy absolutni, uzurpatorzy, liderzy bezprawia i totalitaryzmu. Tak, tego rodzaju indywidua, te sprytne charyzmatyczne jednostki, faktycznie mają w sobie to niezwykłe dane im tylko ,,coś", co umożliwia im stosowanie mechanizmów kontroli, władzy, dominacji i manipulacji nad ludem, nad swoimi obywatelami, nad prostą i łatwą z ich perspektywy rzeczywistością. Historia historią, jej na ten moment rozliczać nie będziemy. W popkulturze natomiast możemy zaobserwować to, jak tego rodzaju osobliwości i osobistości charakterologiczne, przeważnie antagoniści, czy antybohaterowie, a rzadziej protagoniści, podstępnie ,,używają” swoich cech ,,niematerialnego Ja”, jak ich psychika ewoluuje, co robią i jak ich czyny oddziałują na wszystko wokół: od jednostki, bo małe zbiorowości aż po kraj/obszar, którym rządzą, lub z którym mogą ,,pójść w tango wojennego konfliktu zbrojnego”. Czy to film fabularny w rozmaitych gatunkach i nurtach, czy to serial live action bądź animacja w różnej konwencji i stylu – przywódcy absolutni o skłonnościach psychopatycznych, których umysł zaburzyło całkowite, ciągle narastające pragnienie kontroli, manipulacji poddanymi (a praktycznie wszystkim czym się da!) i dzierżenia władzy dla samej istoty władzy i jej delektowania się, są związani silną relacją z rządami absolutnymi, od których przeważnie, z czego zazwyczaj sami nie zdają sobie sprawy, gdyż biologia takich socjo-psychopatycznych mózgów jest w tego pokroju przypadkach mocno zachwiana, niestety nie ma ucieczki. I tak przechodzimy powoli do sedna niniejszych deliberacji. Istnieje pewne Uniwersum tematyczne w kulturze masowej w tworach spod znaku estymy i wyjątkowości kraju kwitnącej wiśni, w którym na przestrzeni wielu jego serii odcinkowych w anime oraz multum rozdziałach mangi i light nowelek daje się nam poznać, bardzo ,,mięsiście” i namacalnie, prawie że na wylot główny protagonista, który jest jądrem i osią skupiającą wokół siebie podstawowe założenia fabularne tego Świata i jego konkretny, idący jakby danym planem rozwój, także splatającą sobą samym liczne wątki, relacje, wydarzenia i pozostałe elementy rzeczywistości DMMO-RPG, z którym bardzo ściśle związany jest "Overlord" i wiele wymiarów poza nim. Tym kimś jest Ainz Ooal Gown, władca jednej z gildii Yggdrasilu, rezydent Wielkiego Grobowca Nazaricka, istota nieumarła, wyższa! ,,Pan Ainz” bądź ,,Momonga” bo takie też nosi on imię, jest w anime z tejże serii, jak i mandze czy nowelce o tym samym tytule, nie tylko postacią, o czym my fani tego Meta-Versum dobrze wiemy, o niezwykłej wręcz arcypotężnej mocy fizycznej, co określa się w fandomie jako ,,Overpowered”, ale i nader niezwykle inteligentnym - mimo iż czasami ze skłonnościami do delektowania się władzą w sposób totalitarny i z namiastką bezprawia - władcą, kimś kogo, co sądzę osobiście, można określić bardziej ,,Zdobywcą Absolutnym” niżeli Imperatorem i Dyktatorem. Jest w Ainzu jednak coś sprzecznego, co może być lekkim ewenementem: to prawdopodobnie jedna z najpotężniejszych sylwetek na liście postaci OP, szczególnie w gatunku ,,Isekai”, do którego Uniwersum Overlord się zalicza, także wśród zestawienia bohaterów i łotrów z gatunku sci-fi i fantasy w anime, w całym dotychczasowym dorobku tego rodzaju i gatunkowości w animacji. Sęk w tym, że nasz ,,Momonga”, czy to w czterech sezonach „Overlord”, czy to w przeczytanym jak dotąd przeze mnie tomie pierwszym i niniejszym omawianym no.2 mangi, zdaje się niekiedy podejmować swe decyzje albo za szybko, albo zbyt rozciągliwie w czasie, co raczej prawdziwemu władcy absolutnemu nie po drodze, a w jego przypadku tego rodzaju ,,osobliwość” niby-tyrana, którym miałby być, cóż, nadaje mu solidnej dawki komiczności w charakterze. A przykładem tego niech będzie stosunek protagonisty do tzw. ,,Jaszczuroludzi” z II i III sezonu (w medium mangowym to jeszcze przede mną) gdzie ów byt ostateczny i władca wszelakich krain Yggdrasilu nie był do końca pewien czy ich zanihilować czy zacząć z tą Cywilizacją współpracować albo ,,dyskretnie" nimi władać. Czy on czasami nie ma tak, że nie wie, co z tą swoją dzierżoną władzą i bezgranicznymi przywilejami z tego wynikłymi zrobić? Chyba tak, i to jest bardzo charakterystyczny element, za którego można polubić tę postać i całą konstrukcję Uniwersum Overlordu, bo na pewno jest to bardzo osobliwa i niezwykła opowieść. Gdyby nie sylwetka Pana Ainza w omawianym Uniwersum, gdyby nasz główny kreator wszelkiej maści wydarzeń tu rozgrywanych, odkrywanych informacji i poznawanych postaci nie był tak barwny, tak nieprzewidywalny jakim go przez te dwa tomy mangi ,,Overlord” i multum odcinków anime poznaliśmy, mielibyśmy tylko… i aż tylko władcę totalitarnego, tylko i aż przykład rządów nieograniczonego niczym, wszechpotężnego tyrana, a to samo w sobie zrobiło by ten cykl, tę rzeczywistość mocno wyjałowioną, pozbawioną smaku. Dlatego "Overlord" jest tak niezwykłym tworem w popkulturze, a Ainz tak niezwykłym bohaterem/antybohaterem na tkance tego rodzaju, co jego charakter i cechy, postaci w popkulturze. I nie ma co narzekać. Po młodzieżowemu mogę powiedzieć, że jak dotąd miałem przyjemność zetknąć się z ,,w opór mega dobrym anime oraz mangą", którym jest ten Świat. I co istotne, po przeczytaniu pilotowego wydania mangi Overlord wręcz nie mogłem się doczekać tego, co tam takiego nasz sławetny ,,Momon" - a tak naprawdę świadomość człowieka, która utknęła w Yggdrasilu, stąd mamy wrażenie obecności dwóch narracji w anime oraz japońskim komiksie, który omawiam, choć w przypadku medium komiksowego to wrażenie doświadcza się jakby nieco z opóźnieniem - i jego ekipa Wielkiego Grobowca Nazaricka odkryją, czego w tomie drugim dokonają. I co tam ciekawo się ,,powydarzało” i ,,zadziało”? Ano właśnie, ów tom, co zresztą stanie się raczej standardem twórczym w kolejnych wydaniach, napisali i narysowali mangacy Muruyama i Miyama. Ainz nie okazał się tu perłą i ,,najlepszością” najwyższego sortu. Nie. Serce skradł tu ,,Chomisław” – nazwijmy ,,to coś” humanoidalnym chomikowatym stworzeniem o licznych mocach, specyficznej zadziorności charakteru i słodkiej śmieszkowatości, za którą nie da się Chomisława nie pokochać; najlepsze jest to, że dzięki niemu Ainz zyskuje na sile do odbioru swej osoby miliony expa ,,rpg-owej many” – nieoczekiwany duet tego stworzenia z naszym protagonistą to jedna z lepszych rzeczy, która się tu wydarzyła. A, co do samego Ainza, co staje się niekiedy czymś prawie że ,,normalnym”, po raz kolejny jego potęga daje o sobie znać, staje się ona narzędziem – i chyba nie jest to nudne, a raczej formalne i zwyczajne – do eksploracji licznych krain i Świata poza ,,Yggdrasilem”. Na gdaczące pustosłowie, cholibka – nie dało się nie użyć takiego stylu wypowiedzi zważywszy na specyfikę fantasy Overlordu i w miarę pośrednie konotacje tytułu z ,,średniowiecznym RPG dark-fantasy” – dobra nasza, że taka rozrywka jak anime i dwa tomy mangi, których doświadczyłem z tego Meta-Versum "Overlord" potrafi cieszyć dorosłych geeków; że sama ,,kreska” w tejże mandze, sposób kadrowania, także rozwijanej narracji potrafi dać satysfakcję każdemu, kto złapie bakcyla do oryginalności Światów tu wyłanianych, do wielu postaci tu wykreowanych, także do wątków, konstrukcji rzeczywistości ,,Overlordu” i tajemnic, które za sobą kryje ów Wymiar rozrywki, zważywszy na fakt, że jest to najlepszy ,,Isekai” wśród anime i mangi! Wielu elementów w tomie drugim komiksu, których się spodziewałem, niestety, zabrakło: ,,Ainz” był za mało zdecydowany i średnio konkretny w swoich czynach i prowadzeniu władzy w Yggdrasilu i poza. Postaci poboczne i krainy… pojawiły się zbyt nagle i strasznie chaotycznie, jakby nie w tym momencie, którego oczekiwał nasz bohater. Dynamika akcji była bardziej komiczna niżeli intrygująca, choć nie zabrakło elementów trzymający leciutko, ale jednak, czytelnikowi nóż na gardle. Specyficzne okazało się to, że bywało w samej grafice i tak, że zdawała się być ona zbyt ,,przetarta”, blada, rozciągnięta, mimo iż to jest czarno-biało-szara manga, a styl ,,Overlordu” w tej kwestii jest taki jaki jest. Trochę narzekania, ale w większości ogrom satysfakcji! Możliwości tak rozbudowanych światów gier wirutalnych jak Yggdrasil w "Overlord" są ogromne - ogromne to znaczy, że te Krainy, Płaszczyzny, Światy, które poznajemy w tej produkcji, to ledwie początek takich możliwości kreowania rzeczywistości przedstawianej! W "Overlord" może wydarzyć się dużo, dużo więcej niż to, co planują dla nas jego twórcy. Tu ogranicza nas tylko wyobraźnia, dlatego w związku z tym, w aspekcie tego jak wygląda fizycznie, przestrzennie, jak może rozbudzać naszą wyobraźnię Uniwersum Overlord, jak jest przepastne i niezwykłe, pomyślmy, czym zaskoczyła nas druga część mangowych przygód Ainza vel ,,Momongi" i jego towarzyszy? Odpowiedź powinna być dość prosta: tak, chodzi o sam aspekt ,,przygodowości" w klimatach tudzież gatunku fantasy zmiksowanego również według mnie z ,,dark mitological fantasy" i pierwiastkiem historycznym, i to na dodatek z użyciem mechanik dających na myśl, że mamy przed sobą mangę, w której doświadcza się prawie że gry RPG, jej bohaterów specyficznych rodzajów NPC-ów, którzy w tym Uniwersum stają się samoświadomi i niezależni, co podważa fakt jakoby wciąż była to rzeczywistość ,,meta gry wirtualnej" Overlordu pt. Yggdrasil. Chyba każdy z geeków tego anime z omawianego przeze mnie z werwą (no bo jakże tu nie lubić tego cyklu?! ) Uniwersum, zauważył, że w tomie drugim mangi pojawiła się w końcu Teokracja Slain oraz E-Rantel - krainy, ugrupowania, związki i inne elementy, zjawiska i organizacje z tej nieodgadnionej rzeczywistości, co samo w sobie podkreśla, że ów Meta-Świat z każdym kolejnym tomem komiksu będzie coraz bardziej rozszerzany, opisywany. A wszystko dzięki przygodom, dzięki temu, że twórcy serii (to samo tyczy się serialu anime) postawili na eksplorację Yggdrasil i krain poza z perspektywy imperatywu Ainz Ooal Gowna i jego możliwości.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 7 2 lata temu
Sposób na pięcioraczki #2 Negi Haruba
Sposób na pięcioraczki #2
Negi Haruba
Na początku 2 tomu bohater jest przesłuchiwany przez siostry , które mają go za zboczeńca i w pewnym momencie Miku staję w Jego obronie , ale gdy Nino stwierdza , że ta go broni , bo się zakochała od razu się odsuwa , a jak słyszy , że bohater faktycznie upadł na Nino jest nadąsana i mówi , że jest winny:D , ale w pewnym momencie Itsuki zauważa , że na ziemi leżą rzeczy , które spadły z regału i dociera do nich , że bohater po prostu osłonił Nino i czwórka mu wierzy i tylko Nino się wścieka i wychodzi z domu po sprzeczce z siostrami , a gdy po jakimś czasie bohater wraca do domu widzi Nino pod blokiem i domyśla się , że zapomniała kluczy i nie chcę dzwonić po siostry i dziewczyna każę mu spadać i ten odchodzi , ale po chwili wraca i siada obok Niej chcąc Jej dotrzymać towarzystwa i nagle Nino mówi , że nienawidzi Jego i sióstr , ale bohater mówi , że wcale nie nienawidzi sióstr tylko Je kocha i dlatego On Jej przeszkadza i Nino się rumieni , ale mówi Futaro , że nic o Niej nie wie i wtedy pojawia się Miku i każę Nino wracać na górę , a gdy zauważa Futaro chcę o coś spytać , ale Nino Ją odciąga i pokazuję Futaro język. A następnego dnia bohater siedzi w domu i nagle przychodzi Itsuki z wypłatą od ojca i Raiha od razu zaprasza Ją do środka i okazuję się , że dostali mnóstwo kasy , ale bohater nie chcę ich przyjąć , bo czuję że nie zasługuję , ale Itsuki nagle mówi , że wystarczy Jego obecność i mówi by zrobił z kasą co chcę i Futaro proponuję siostrze by poszli gdzie chcę i dziewczynka jest zachwycona i idą się zabawić i towarzyszy im Itsuki , bo Raiha Ją namówiła i bohater wyznaję dziewczynie , że przez ich dług Raiha nie może chodzić do takich miejsc zbyt często , a On chcę by miała dobre dzieciństwo i całą trójką świetnie się bawią i nawet robią sobie zdjęcie i Raiha mówi , że wyglądają jak rodzina. I wtedy niespodziewanie spotykają resztę sióstr i okazuję się , że idą na festyn obejrzeć fajerwerki , ale najpierw bohater zmusza ich by odrobiły lekcję i w końcu wszyscy są na festynie i Yotsuba kupuję mnóstwo rzeczy Raiha , a ta mówi , że Ją kocha i Yotsuba jest zachwycona i myśli o tym , że jeśli poślubi Futaro zostaną siostrami i bohater zauważa również , że Nino jest jakaś podekscytowana i Miku wyjaśnia mu , że fajerwerki kojarzą im się z zmarłą mamą , bo zawsze z Nią oglądały pokaz i teraz Nino nawet wynajęła dach i nagle robi się zamieszanie i wszyscy się gubią , a Nino zostaję pochłonięta przez tłum i niespodziewanie Futaro Ją ratuję i każę Jej się go trzymać i dodaję , że muszą znaleźć Jej siostry , a Nino mówi , że Jego nie zapraszała na pokaz i ten mówi , że wie , a Nino łapię go za koszulkę i nagle mówi , że nie powiedziała siostrom , gdzie się spotkają. I następnie oboje są na tym dachu i widzą na dolę Ichikę i bohater mówi Nino , że przyprowadzi Jej siostry i schodzi na dół i znajduję Ichikę , ale gdy wyciąga ku Niej rękę pojawia się jakiś facet i go powstrzymuję pytając kim jest dla Ichiki i ten nie wie co powiedzieć i po chwili On i Ichika znikają , a bohater spotyka Miku i okazuję się , że zraniła się w stopę i Futaro Ją niesie , a Ona się rumieni i , gdy odpoczywają Miku pyta czemu tak mu zależy by zdążyły obejrzeć pokaz , a On mówi , że widział jak im zależy i chcę im po prostu pomóc i dziewczyna się uśmiecha i nagle zagadują ich dwie dziewczyny , które zadają różne pytania ludziom i chcą wiedzieć co ich łączy i myślą , że są parą , bo Miku trzyma go za rękę i dziewczyna zaczerwieniona zabiera rękę i już ma powiedzieć , że są przyjaciółmi , ale Futaro nagle mówi , że są tylko znajomymi i Miku jest rozczarowana i szybko znajdują Itsuki i bohater myśląc o reakcji Miku pyta Itsuki kim dla siebie są i ta mówi , że obcymi , ale potem dodaję , że powinien już sam się wiedzieć kim są dla siebie i wtedy zjawia się Ichika i porywa bohatera do zaułka i wyjaśnia , że musi iść do pracy i nie będzie Jej na pokazie , a jak ten się sprzeciwia i mówi ,że nie może zawieść sióstr ta pyta co go to obchodzi i On nie wie co powiedzieć i nagle zjawia się tamten facet i Ichika wyjaśnia , że mu uciekła i pewnie się wkurzył i nagle Futaro Ją obejmuję by Ją ukryć i ta się rumieni i wyjaśnia , że ten facet to reżyser , a Ona jest aktorką , ale to ukrywa i , gdy mężczyzna znika Ichika mówi , że Futaro jest Jej kolegą , a ten mówi , że przecież jest tylko korepetytorem i dziewczyna nazywa go głupkiem i pyta też czemu się uczy , a Futaro widzi w myślach pewną postać i nagle widzą jak reżyser ciągnie za sobą Miku , bo wziął Ją za Ichikę i dziewczyna jest przerażona , a Futaro za Nimi biegnie i zabiera od Niego Miku obejmując Ją i facet znów pyta kim jest i ten po chwili wahania odpowiada , że jest ich partnerem i Miku oraz Ichika są w szoku , a także się rumienią i po chwili mężczyzna przeprasza i odchodzi z Ichiką , a Miku wciąż zarumieniona mówi bohaterowi by poszedł za Ichiką i ten Ją znajduję , gdy czeka na reżysera(Poszedł po wóz) i dziewczyna opowiada mu o roli i razem ćwiczą i , gdy Ichika ma odjeść Futaro nagle łapię Ją za twarz i mówi by odpuściła ten fałszywy uśmiech , bo widać , że się boi i ta jest w szoku , że Ją przejrzał i nagle Futaro wyznaję , że Jego rodzina ma dług i dlatego został korepetytorem , a Ichika wyznaję , że nie powiedziała siostrom , że jest aktorką , bo najpierw chcę coś osiągnąć i w końcu odchodzi ,a bohater mówi jeszcze , że jak wróci to pomoże Jej pogadać z siostrami. I widzimy przesłuchanie Ichiki i idzie Jej świetnie , a gdy wychodzi okazuję się , że Futaro na Nią czeka i zabiera Ją do parku i tam jest reszta sióstr by zrobić własny pokaz i Nino od razu atakuję bohatera mówiąc , że zostawił Itsuki i ta się popłakała , a Itsuki krzyczy , że miała tego nie mówić , a po chwili Nino dziękuję bohaterowi za wszystko , a sama Miku wciąż zarumieniona nie chcę podchodzić blisko bohatera. A po chwili Ichika przeprasza siostry , ale te nie są złe i zaczynają puszczać fajerwerki , a w pewnym momencie Miku i Ichika łapią ten sam fajerwerk i Ichika mówi , że odpuszcza , bo Miku i tak się nie podda , a bohater siada na ławce wyczerpany obok śpiącej siostry i na Nie patrzy , a w pewnym momencie podchodzi do Niego Ichika i mówi , że w podzięce za to co zrobił Ona też się postara w sprawie korepetycji , ale gdy na Niego patrzy okazuję się , że Futaro śpi i nic nie słyszał i dziewczyna na początku jest w szoku , ale następnie widzimy jak siada obok Niego i kładzie sobie Jego głowę na swoich kolanach i po chwili pochyla się na Nim i szepczę , że dobrze się spisał i dziękuję mu. A następnego ranka bohater spotyka Ichikę i idą razem do szkoły i dziewczyna mówi mu , że powiedziała siostrom , że jest aktorką i te były w szoku , a w szkolę Ichika wyciąga e-mail od bohater i szantażując go zdjęciem , które zrobiła mu , gdy spał na Jej kolanach chcę by zdobył numery reszty i Miku od razu mu daję , ale Nino i Itsuki odmawiają , ale wtedy Futaro proponuję , że dostaną też e-mail do Jego siostry i Itsuki od razu daję swój e-mail , ale Nino nie chcę. Jednak , gdy Futaro mówi , że w takim razie będą rozmawiać bez Niej zabiera mu legitymację i zapisuję tam swój e-mail , ale Futaro zapomina o tym , bo goni Yotsubę , która nagle uciekła nie dając mu e-maila , a Nino za nim krzyczy , że nie wziął Jej e-mail i bohater dogania Yotsubę i słyszy jak rozmawia z drużyną koszykówki i odmawia dołączenia do drużyna wyjaśniając , że jest ktoś kto Ją wspiera i nie chcę go zawieść , a jak wychodzi spotyka Futaro i razem wracają i daję mu swój e-mail i przez moment widzimy Nino , która jest rozczarowana , że Futaro nie wziął Jej e-maila:D A później w domu Futaro je posiłek z ojcem i siostrą i nagle ojciec mówi córce , że Futaro nie zawsze był kujonem i w dzieciństwie był chuliganem , ale zmienił się , gdy poznał jedną dziewczynkę i nosi Jej zdjęcie w legitymacji i Raiha chcę zobaczyć i wtedy do bohater dociera , że Nino wciąż ma Jego legitymację i I przechodzimy do Nino , która nagle się budzi i widzi nad sobą wściekłego Futaro , który żąda zwrotu legitymacji i widać , że Nino jest przerażona:D A po chwili ochrzania bohatera w salonie za wtargnięcie do Jej pokoju i okazuję się , że to Miku go wpuściła. Jednak po chwili Nino znów zaciąga go do swojego pokoju i mówi , że odda mu legitymację jak przekuję Jej uszy , ale koniec końców nic z tego nie wychodzi , bo chłopak sobie nie radzi , a Nino się boi i postanawia przekłuć uszy Jemu i podczas przepychanki z legitymacji chłopaka wypada zdjęcie z Jego z dzieciństwa i faktycznie wygląda jak chuligan i Nino jest nim zachwycona i chcę wiedzieć kto to jest i mówi , że jest całkowicie w Jej typie i Futaro kłamię , że to Jego kuzyn i dziewczyna prosi by ich zapoznał. I po chwili wracają na dół i Miku od razu pyta siostrę co robiła z Futaro , a ta odpowiada , że to nie Jej sprawa i dziewczyny zaczynają oglądać swoje zdjęcia z dzieciństwa , a bohater stoi na piętrze i cieszy się , że Nino nie ujrzała całego zdjęcia i je rozwija i okazuje się , że obok niego stoi tamta tajemnicza dziewczynka i bohater myśli , że chciałby znów Ją spotkać , a w tej samej chwili bohaterki znajdują swoje zdjęcie z wycieczki , gdy były małe i czytelnik odkrywa , że tą tajemniczą dziewczynką jest jedna z sióstr. Jednak Futaro nie ma o tym pojęcia. I mamy finał. 2 tom jest tak samo super jak pierwszy i cieszę się , że w siostrach stopniowo zachodzi zmiana względem bohatera. Jedynie Nino ciągle jest na Niego cięta choć już mniej. Urocza była scena jak trzymała go za koszulkę , a później mu podziękowała. No i Ichika też się zakochała lub zakochuję w Futaro. Na plus również to , że okazało się , że Ichika jest aktorką i po prostu to ukrywała przed siostrami. Ogólnie sceny na pokazie fajerwerków świetne. Tak samo później w parku. Co do finału to tak średnio podoba mi się pomysł , że Futaro spotkał którąś z sióstr już w dzieciństwie i to dzięki Niej postanowił się uczyć. Nie przepadam za takim wątkami w Haremie , że bohaterowie już kiedyś się spotkali. I pewnie żoną będzie właśnie ta poznana w dzieciństwie co jest kolejnym minusem. No , ale może czymś zaskoczą na koniec. Pytanie którą to spotkał bohater w dzieciństwie. Na pewno nie Nino , bo widziała zdjęcie i go nie poznała i wierzy , że to kuzyn Futaro. Ciekawe jak ta spawa z kuzynem się rozkręci. A co do tożsamości dziewczyny to pewnie długo się nie dowiemy. Najpierw zapewne bohaterowie zbudują więź i wtedy wyjdzie na jaw prawda. Świetna była też scenka , gdy Miku i Ichika złapały za ten sam fajerwerk co zwiastuję ich rywalizację o Futaro. Tak samo podoba mi się jak Itsuki „wkręciła” się w rodzinę Futaro. To Ona przynosi mu wypłatę. To Ona pierwsza poznała Jego siostrę i ojca i jadła z nimi obiad itp. Tak samo kapitalna była scena z adresami e-mail i jak Futaro wtargnął do sypialni Nino:D Ogólnie również na plus te krótkie scenki z zazdrosną Miku jak np: pytała Nino co robiła z Futaro lub Jej zarumienienie się , gdy chłopak Ją niósł. Nie mogę się doczekać na więcej ich wspólnych scen
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na 10 1 rok temu

Cytaty z książki Goblin Slayer #7

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Goblin Slayer #7