Galicja

Okładka książki Galicja
Zbigniew Fras Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie Seria: A To Polska Właśnie historia
298 str. 4 godz. 58 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
A To Polska Właśnie
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
298
Czas czytania
4 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
8370236693
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Galicja w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Galicja

Średnia ocen
6,4 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
42
21

Na półkach:

Galicja to opracowanie naukowe, historyczne, etnograficzne etc. Takie książki osobiście oceniam wyłącznie pod względem zebranych w niej informacji, pomijając zarówno formę przekazu jak i zdolności literackie autora. A opracowaniem naukowym jest Galicja na wysokim poziomie.

Galicja to opracowanie naukowe, historyczne, etnograficzne etc. Takie książki osobiście oceniam wyłącznie pod względem zebranych w niej informacji, pomijając zarówno formę przekazu jak i zdolności literackie autora. A opracowaniem naukowym jest Galicja na wysokim poziomie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

81 użytkowników ma tytuł Galicja na półkach głównych
  • 51
  • 27
  • 3
18 użytkowników ma tytuł Galicja na półkach dodatkowych
  • 8
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Galicja

Inne książki autora

Okładka książki Słownik encyklopedyczny. Historia Marek Czapliński, Zbigniew Fras, Jerzy Maroń, Jacek Piotrowski, Stanisław Rosik
Ocena 6,0
Słownik encyklopedyczny. Historia Marek Czapliński, Zbigniew Fras, Jerzy Maroń, Jacek Piotrowski, Stanisław Rosik
Okładka książki Wielkie batalie Zbigniew Fras, Jerzy Maroń
Ocena 7,5
Wielkie batalie Zbigniew Fras, Jerzy Maroń
Okładka książki Poczet agentów polskich Zbigniew Fras, Włodzimierz Suleja
Ocena 6,0
Poczet agentów polskich Zbigniew Fras, Włodzimierz Suleja

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dzieje dawnego Izraela Michael Grant
Dzieje dawnego Izraela
Michael Grant
Michael Grant był angielskim popularyzatorem wiedzy o starożytności. Znany jest choćby ze swoich dzieł ,,Neron" czy ,,Miasta Wezuwiusza" cenionych u nas w latach 90. W kręgu zainteresowań Granta znajdowały się także dzieje Żydów co zaowocowało opracowaniem przez niego monografii Heroda Wielkiego czy niniejszej publikacji. ,,Dzieje Dawnego Izraela" to pozycja z zakresu syntez traktująca starożytne dzieje narodu żydowskiego w sposób całościowy począwszy od Abrahama i czasów biblijnych aż po II wiek n.e. i rzymskie rządy cesarskiej dynastii Antoninów. Większa część dzieła Granta oparta jest na Biblii popartej materiałem archeologicznym i inskrypcjami. Mamy tutaj więc do czynienia ze swoistymi komentarzami do poszczególnych ksiąg Starego Testamentu, które oczywiście stanowią absolutną podstawę źródłową także dla historyków. Autor jednocześnie stara się więc zachować formę opracowania naukowego przy jednoczesnym korzystaniu z bogatej tradycji żydowskiej. Efektem jest całkiem przystępna narracja. I tak większy nacisk kładzie autor na postacie które możemy określić mianem historycznych jak pierwsi królowie Izraela (Dawid, Salomon). Grant przedstawia następnie rozpad królestwa na Izrael i Judeę w 930 roku p.n.e., losy obojga z nich, dalsze dzieje narodu mojżeszowego pod rządami asyryjskimi, babilońskimi, perskimi, ptolemejskimi, seleukidzkimi a w końcu rzymskimi. Jeżeli chodzi o czasy po podboju Judei przez Aleksandra Wielkiego czy szczególnie okres rzymski autor korzysta już z wielu źródeł historycznych by wymienić tu choćby Józefa Flawiusza czy Tacyta. Ta część pracy ma więc najszerszą podstawę źródłową. Wyjątkowo ciekawie aczkolwiek skrótowo przedstawiona została walka Żydów o wolność (powstanie Machabeuszy, wojna żydowska 66-73). Oprócz historii politycznej autor często odnosi się do zagadnień natury religijnej. Wyjaśnia nam genezę Judaizmu jako wyznania monoteistycznego. Podejmuje opracowanie zagadnień związanych z przenikaniem się wierzeń kananejskich i mojżeszowych przez cały czas trwania i różne stadia wzlotów i upadków Izraela. Opisuje także działalność najważniejszych proroków judzkich w rodzaju Izajasza, Jeremiasza czy Ezechiela korzystając przy tym znowu z ksiąg Starego Testamentu. Czytamy o kształtowaniu się podstawowych zasad Judaizmu, początku budowania Synagog, powstaniu psalmów i ścierających się ze sobą frakcji Saduceuszy oraz Faryzeuszy. Publikacja Granta daje nam jasny obraz cywilizacji żydowskiej wraz z jej dziejami politycznymi oraz aspektami społeczno-religijnymi. Całość czyta się bardzo dobrze a ilość przypisów nie jest przytłaczająca. Dzieje Dawnego Izraela mimo, że wydane po raz pierwszy w połowie lat 80 (w Polsce w 1991 roku)są nadal rzetelną pozycją popularną odnośnie tego tematu. Jeżeli ktoś szuka czegoś nowszego w sam raz będzie ,,Starożytny Izrael. Od Abrahama do zburzenia Świątyni Jerozolimskiej przez Rzymian" Hershela Shanksa, który stanowi właściwie jedyną sensowną alternatywę dla publikacji pana Granta.
Pawliq88 Pawlica - awatar Pawliq88 Pawlica
oceniła na 8 3 lata temu
Józef Piłsudski – legendy i fakty Tomasz Nałęcz
Józef Piłsudski – legendy i fakty
Tomasz Nałęcz Daria Nałęcz
Ta książka rzuca inne spojrzenie na taką postać, którą był marszałek Józef Piłsudski. Tutaj poznajemy jego charakter, jego egocentryczne myślenie. Autorzy podkreślają, że sam Piłsudski zaprzeczał jakoby miał dążyć do dyktatury, do posiadania władzy absolutnej. Dzięki niemu Polska powróciła na mapy, ale tu jest smutna prawda, że wielkich ludzi tylko na początku się docenia, a potem ludzie zaczynają mu pluć w twarz. Najbardziej zaskakujące jest to, że ludzie, którzy działali z nim ramię w ramię w Legionach, później odwrócili się przeciwko niemu. Prawdziwi dorobkiewicze, jak Władysław Sikorski albo Edward Rydz Śmigły, zwłaszcza ten drugi, który wydał zdradziecki rozkaz, w 1939 aby z Bolszewikami nie walczyć. No i Józef Beck, którego nieudolna polityka zagraniczna, była kolejnym gwoździem do trumny dla Polski. Mniejsza o to. Z książki można się dowiedzieć, że przez krótkowzroczność i naiwność Piłsudskiego, powstało nowe zagrożenie Rosja Bolszewicka. Nie kiwnął palcem, aby wspomóc Carat w walce z czerwonymi. Nie dziwi mnie, że Bolszewicy uznawali państwowość Polski, mieli w tym ukryty interes… przyszła Polska Republika Rad. Takie można już wyciągnąć wnioski. Wyróżnione cytaty: ,,Sam Denikin szacował we wspomnieniach te siły bolszewickie na czterdzieści tysięcy i twierdził, że to one odebrały mu zwycięstwo. Wręcz oskarżał Piłsudskiego o walne przyczynienie się do ocalenia władzy radzieckiej”. ,, Pisze się nieraz, że Piłsudskiego popychała na wschód antykomunistyczna obsesja. Lecz jest w tym stwierdzeniu tylko część prawdy. Rzeczywiście do komunizmu i przeprowadzonych przez bolszewików zmian społecznych odnosił się z wrogością. Mówił o tym niejednokrotnie, najczęściej zresztą w kontaktach z przedstawicielami Zachodu spragnionymi tego typu deklaracji. W gruncie rzeczy jednak, choć komunizm odrzucał i potępiał, obojętne mu było, jaki ustrój zapanuje w Rosji. Gotów był nawet, acz z charakterystycznym dla antykomunisty grymasem niezadowolenia, zaakceptować rządy bolszewików. Mylnie, bowiem oceniał ich charakter i dlatego był przekonany, że pogrążą Rosję w chaosie, pozbawiając ją mocarstwowości. To zaś oceniał, jako zjawisko nadzwyczaj dla Polski korzystne.”. ,, Oczywiście, to Piłsudski naraził ojczyznę na śmiertelne niebezpieczeństwo, którego widmo oddalił dopiero wysiłek całego narodu. Argumentacja ta, wielokrotnie później powtarzana, miała jednak i słabe strony. Nawet nieparający się wojskowością laik wiedział, że wysiłek narodu wówczas jest skuteczny, jeśli ktoś odpowiednio go spożytkuje. A ów sąd nieuchronnie kierował wzrok w stronę wodza”. Tutaj poznajemy ‘’Dziadka” Piłsudskiego z gorszej strony. Jego krótkowzroczność naraziła Polskę na niebezpieczeństwo. Może za jego życia jeszcze wszystko miało się na dobrze, tylko na pozór, ale później system, który sam zbudował zaczął się walić. Jego wyznawcy zaczęli obierać własne kierunki i w ten sposób Polska straciła później wolność zaraz po wybuchu drugiej wojny światowej. ,, Promienność wielkiego czynu i wielkiego serca przygasła w oczach tych, których marność nie znosi zbyt mocnego blasku. Minął czas ofiary życia, odszedł w cień szary żołnierz polski. Rozpoczęła się krecia, żmudna robota pieniacza i warchoła, pyskacza i demagoga”. W ten sposób wielkie czyny Piłsudskiego zostały „uhonorowane”. Po odzyskaniu niepodległości zaczęli wyrażać wdzięczność marszałkowi, krytykując go, umniejszając mu. Przeważnie dorobkiewicze i endecja. Jak napisałem na początku książka rzuca inne spojrzenie na postać naczelnika i sam też uważam, że względem polityki zagranicznej, a zwłaszcza wobec Rosji Sowieckiej, był bardzo naiwny. Dopadła go krótkowzroczność. Biała czy Czerwona Rosja była złem, jedna i druga wroga Polsce. Jednakże jak można było myśleć, że rewolucja Lenina pozbawi Rosję mocarstwowości? Obalenie caratu nie ostudzi rosyjskiej megalomanii. Uważam, że Piłsudski tutaj dał ciała. Trzeba było ten chwast wyrwać, jak tylko urósł. Ostatnia rzecz? Dziwi mnie, że Niemcy i ZSRR też ogłosiły żałobę po jego śmierci, ale z drugiej strony myślę sobie, że jego, jako wroga bardzo szanowali… Gdyby nie parę rzeczy, gdyby nie parę zaniedbań, to Polska mogłaby być przeciwwagą dla Rzeszy Niemieckiej i dla Związku Radzieckiego. Cały potencjał zmarnowany…
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na 7 2 miesiące temu
Templariusze Régine Pernoud
Templariusze
Régine Pernoud
Régine Pernoud, jedna z najbardziej znanych mediewistek XX wieku, znana ze swej skrupulatności źródłowej i z zamiłowania do odmitologizowywania Średniowiecza, podjęła w "Templariuszach" trud sprostowania wielu przekonań i legend, które od stuleci narosły wokół zakonu templariuszy. Książka ma formę zwięzłego studium popularnonaukowego, co nadaje jej charakteru przystępnego lecz nie trywialnego. Pernoud zaczyna od genezy zakonu: potrzebie ochrony pielgrzymów w Ziemi Świętej, chaosie pokoro-krucjatowym po 1099 roku oraz kontekście religijnym i militarnym, który doprowadził do założenia zakonu templariuszy około 1119–1120 roku. Autorka zaznacza, że idea i pierwotny mandat Zakonu były wyraźnie religijne i dobroczynne — ochrona pielgrzymów była zadaniem pierwszoplanowym, a dopiero z czasem templariusze rozwijali inne role. Kolejne rozdziały nieco mnie znużyły, ponieważ drobiazgowo omawiają życie wewnętrzne zakonu: strukturę organizacyjną, regułę (która była pewnym kompromisem między życiem religijnym a wojskowym), zwyczaje, codzienność, odzienie, rytuały przyjmowania nowych członków. Pernoud nie unika detali. Odrębna część poświęcona jest działalności gospodarczej, finansowej i architektonicznej. Autorka ilustruje, jak templariusze, dzięki hojności darczyńców i dzięki swoim własnym inwestycjom i zarządzaniu, stawali się właścicielami wielu komandorii, zarządzali majątkami, pełnili funkcje bankierskie, prowadzili działalność gospodarczą — co z jednej strony wzmacniało ich pozycję, z drugiej — budziło ambicje władców świeckich. Architektura, jak zauważa Pernoud, często bywała mitem: na przykład przekonanie, że wszędzie templariusze budowali okrągłe kościoły, jest przesadą; autorka wskazuje, że przypadków jest kilka, lecz nie stanowią reguły. Kulminacyjnym momentem jest owiany złą sławą proces i kasata zakonu — działania króla Francji Filipa IV („Filip Piękny”) oraz papiestwa. Autorka przedstawia je jako rezultat skomplikowanego splotu czynników: politycznych (potrzeba pieniędzy, długi króla), ambicji władzy świeckiej nad majątkami templariuszy, konfliktów między jurysdykcją papieską a królewską oraz słabości instytucjonalnych, a wreszcie oskarżeń o herezję i praktyki sabatu, które Pernoud uważa za wymyślone, wyolbrzymione lub zmanipulowane w trakcie procesu. Końcowa część dotyczy recepcji templariuszy po ich upadku — symboliki, legend, interpretacji ich dziejów przez kolejne pokolenia (ofiary tyranii?, tajemniczy zakon masoński?, spisek?, na pewno obiekt popularnych mitów). Tu Pernoud stawia na przywrócenie głosu dokumentom głosu (co zresztą można odczytać jako apel o odpowiedzialność historyków. Rzetelność źródłowa jest zresztą znakiem rozpoznawczym książek Pernoud. Badaczka zawsze opiera się na dokumentach - w tym przypadku archiwach, aktach procesów, przepisach zakonu. Jednocześnie – mimo że omawia trudne i czasem niewdzięczne kwestie (struktura zakonu, reguły, administracja, finanse, architektura), czyni to w sposób klarowny dla czytelnika. To, co wyróżnia tę pracę, to niechęć do mitów. Autorka często kontrastuje legendę z dokumentem, starając się rozróżnić, co da się z pewnością udokumentować, a co jest efektem późniejszych przekręceń, symboli, fantazji. Tego rodzaju podejście jest bardzo potrzebne w tematyce templariuszy, ponieważ wokół nich narosło wiele teorii spiskowych, mistycyzmu i sensacyjnych narracji. Oczywiście ze względu na swoją formę i objętość, książka nie może być monografią wyczerpującą. Niektóre aspekty są potraktowane jedynie powierzchownie — np. wewnętrzne konflikty zakonu, różnice regionalne, życie pojedynczego brata / rycerza templariusza, szczegóły duchowości. Czytelnik szukający bardzo szczegółowych analiz znajdzie w niej punkty zaczepienia, ale będzie potrzebował dodatkowych źródeł. Ponadto, chociaż autorka często odnosi się do roli templariuszy w Ziemi Świętej, ich relacji z muzułmanami czy ze światem islamu, te aspekty są raczej tłem, nie głównym wątkiem. Kto chciałby zgłębiać kontakt kulturowy, relacje, wpływ templariuszy na regiony poza Europą Łacińską, może odczuć niedosyt. Ponieważ Pernoud stara się zdystansować od legend, fantasmagorii i mitów, mniej miejsca poświęca analizie tego, dlaczego te mity powstawały, jak były wykorzystywane w literaturze, sztuce, popkulturze. To nie jest krytyka fundamentalna — autorka wyraźnie nie zamierzała tego zrobić dogłębnie — ale jeśli oczekiwać refleksji kulturowej nad mitami templariuszy, należy szukać dalszych lektur. W świecie historiografii temat templariuszy ciągle się rozwija, więc książka Pernoud nie uwzględnia najnowszych odkryć (to naturalne w przypadku krótkiego, popularnonaukowego opracowania). Choć "Templariusze" to przede wszystkim dzieło historyczne, ma również wymiar literacki: język jest elegancki, spokojny, Pernoud potrafi budować narrację bez nadmiernego patosu, ale z widocznym szacunkiem dla postaci i wydarzeń. Jej opisy są nacechowane troską o fakty, ale także – gdy trzeba – o wymiar moralny historii: jakie były konsekwencje pychy władzy, jakie skutki dla zakonu i dla wiernych miały decyzje polityczne, jakie wartości legły u podstaw życia templariuszy. Książka wpisuje się też w szerszy projekt autorki, który polega na rehabilitowaniu Średniowiecza, przeciw stereotypowemu przekonaniu, że był to czas prymitywizmu, fanatyzmu i zamętu. Pernoud pokazuje, że Średniowiecze miało swoje struktury, kulturę, duchowość i że zakony, w tym templariusze, były instytucjami głęboko osadzonymi w ówczesnych realiach społecznych, politycznych i religijnych. Ta książka przypomina, iż historia templariuszy jest wciąż fascynująca — nie dzięki legendom, ale dzięki samej rzeczywistości: ludziom, instytucji, konfliktom, wierzeniom, polityce i zwykłych codziennych obowiązkach zakonników.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Księża wobec bezpieki Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Księża wobec bezpieki
Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Książka dość długo leżała u mnie na półce czekając aż zbiorę siły by ją przeczytać. Wreszcie się doczekała... Poprzedziłam ją obejrzeniem filmu "Zastraszyć księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego" (dostępny na kanale CDA - polecam gorąco!). Jest bardzo obszerna. Rozpoczyna się krótkim wprowadzeniem przedstawiającym sytuację Kościoła w Polsce po 1945r. Następnie otrzymujemy ogromną ilość informacji na temat m.in. represji wobec Kościoła w okresie stalinowskim: liczne zabójstwa oraz mordy sądowe, sfingowane procesy, aresztowania pod fałszywymi zarzutami, przeróżne represje typu administracyjnego, znęcanie fizyczne i psychiczne (tutaj opisana sprawa ks. St. Gurgacza skazanego najpierw na karę śmierci, potem przetrzymywanego miesiącami z tą świadomością w celi, a w końcu zmiana wyroku), liczne perfidne sposoby uprzykrzania życia codziennego np. poprzez jawną obserwacje, wpływanie na przełożonych (co skutkowało często"przerzucaniem" z parafii do parafii) lub zamieszczanie fikcyjnych ogłoszeń (co powodowało zjawianie się hord zainteresowanych w domu rzekomego "ogłoszeniodawcy")czy sposoby rozbijania Kościoła od wewnątrz poprzez tworzenie różnych ugrupowań współpracujących z Kościołem lecz posłusznym komunistom. Dowiadujemy się jak wyglądało pozyskiwanie TW wewnątrz kościoła, na wszystkich prawie szczeblach i we wszystkich środowiskach - zarówno wśród zwykłych duchownych, jak w kurii, zakonach, klasztorach i wśród wysokich hierarchów (wyjątkowo obrzydliwa sprawa biskupa Paetza) a nawet w otoczeniu Jana Pawła II (bo macki bezpieki sięgały również za granicę - tutaj przykład ks. Blachnickiego, twórcy "Oazy"- przez lata inwigilowanego a wreszcie prawdopodobnie zamordowanego - sprawa ciągle nie jest wyjaśniona i zapewne nigdy nie będzie zważywszy jak dobrze mają się w III RP podejrzani o tę zbrodnię) i jak byli wynagradzani. To chyba najbardziej szmatława część zagadnienia...Bo o ile mogę zrozumieć zwykły ludzki strach przed ujawnieniem niecnych uczynków, to już donoszenie za paszport, drobne prezenty czy zwrot zabranego prawa jazdy (sic!) jest wprost nie do pojęcia. Widać tutaj jak na dłoni, że duchowni to też ludzie i pozyskiwani byli na tych samych zasadach co i zwykli "Kowalscy"... Choć to zagadnienie b. smutne to jednak znalazłam dość humorystyczny przykład jak czasem donosiciele mieli "pracę" utrudnioną : otóż ks. Cedro (TW "Andrzej"), którego zadaniem była inwigilacja ks. Tischnera , bardzo się z niego niechętnie wywiązywał gdyż, jak się skarżył, razem z duchownym "zwalali się jego liczni znajomi i trzeba ich było gościć i karmić...":). W książce poruszona jest również kwestia donoszenia kapłanów na osoby świeckie i odwrotnie. Szczególna uwagę pragnęłabym zwrócić na dokumenty zamieszczone na końcu - a jest ich naprawdę dużo. Przede wszystkim odpowiedzi księży , do których autor wysłał pismo z prośbą o ustosunkowanie się. Cóż, jakoś nie byłam zdziwiona czytając je: prawie wszyscy zapytani zaprzeczyli , niektórzy w ogóle nie raczyli odpowiedzieć i tylko jeden uczciwie przyznał się, nie poprzestając jednak na tym - dodatkowo, co naprawdę mnie zaskoczyło i wzbudziło szacunek, wywiesił w swojej parafii ogłoszenie z przyznaniem się i przeprosinami! Nasunęło mi się natychmiast skojarzenie z żenującym widowiskiem jakie zafundowali nam nasi aktorzy, celebryci i ludzie kultury, gdy zaczęto ujawniać TW w ich środowisku. Wyrazy sympatii do tych, którzy na nich donosili (sic!), zapieranie się w żywe oczy faktu bycia TW, a wreszcie mówienie, że to nie ma żadnego znaczenia...I pamiętam tylko jedną osobę, która wiedziała jak się zachować, i swoje zaskoczenie, gdy w porze największej oglądalności zobaczyłam w telewizji Jerzego Zelnika, z wielkim smutkiem przyznającego się do tego, że donosił i przepraszającego każdego kogo w ten sposób skrzywdził... Być może gdyby i TW"Bolek" postąpił w ten sposób nie byłby dzisiaj , gdy dokumenty przekazane przez generałową Kiszczakową do IPN nie pozostawiają cienia wątpliwosci, żałosnym pośmiewiskiem... Na uwagę zasługują, również zamieszczone na końcu książki, dokumenty bezpieki. W jednej z informacji operacyjnych z 1987r. znajdujemy np. stwierdzenia, że na Zachodzie próbuje się zwalić winę za holokaust na Polaków i mówi się o polskich obozach koncentracyjnych...Kto z nas, odciętych przecież od rzetelnej informacji, zdawał sobie wtedy z tego sprawę? Wydaje się, że były to pierwsze kamyczki z lawiny, która przygniata nas dzisiaj... Dziesiątki nazwisk zarówno donosicieli jak i tych którzy się nie złamali, dziesiątki przykładów, obszerne fragmenty dokumentów - "Księża wobec bezpieki" to prawdziwa lekcja historii Kościoła Katolickiego w Polsce powojennej. Polecam książkę gorąco, choć jest męcząca, a od wielości informacji, nazwisk i faktów może zakręcić się w głowie. Oprócz głównego zagadnienia pokazuje bowiem jak wielką rolę Kościół odegrał w ciągu kilkudziesięciu lat mroków komunizmu - warto te zasługi przypomnieć teraz, gdy jest w tak ogromnym kryzysie. Zawsze były w tym koszu zgniłe jabłka - może i tym razem uda się ich pozbyć...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 7 4 lata temu
Torquemada Jerzy Cepik
Torquemada
Jerzy Cepik
117/2025 Nie zapomnę swego dysonansu poznawczego, kiedy to w słoneczny majowy dzień siedzieliśmy zziajani w cieniu kawiarnianego parasola na Placu Corredera w Kordobie i z rozkoszą popijaliśmy sangrię z dzbanka wyłożonego lodem… Wspaniała przestrzeń, bodaj największy z andaluzyjskich placów miejskich, otoczony wspaniałymi zabytkami i otulony historią. No właśnie: historią. Popijając wino – równolegle czytałem o tym miejscu i jego przeszłości. I w ramach tego dysonansu – słodka sangria stawała się nieco cierpka, kiedy czytałem o widowiskowych egzekucjach, jakich dokonywała tu Inkwizycja. Kilkaset lat przed realizacją zamówienia przez naszego kelnera – inkwizycyjny terror realizował tu ostateczne stadium swej walki z tzw. herezją, czyli po prostu – palił ludzi, zarówno in persona, jak i in effigie (symboliczne spalenie podobizny „heteryka” którego – jeszcze – nie udało się sięgnąć Trybunałowi). Plac Corredera nadawał się do tego idealnie – dzięki jego rozmiarom i przestronności można tu było spędzić spory tłum, by terroryzować go strachem, a tym samym trzymać społeczeństwo w ryzach tzw. „porządku religijnego”. Tomás de Torquemada bez wątpienia był człowiekiem obłąkanym. Ale nie w znaczeniu postradania zmysłów i zachowań irracjonalnych: pochłonęło go szaleństwo wynikające z postępującej żądzy władzy, zatracił się w swej idee fixe, czyli ślepej i bezgranicznej nienawiści do Żydów i Maurów, a swoje „życie i twórczość” podporządkował imperatywowi wyniszczenia lub wygnania z Hiszpanii marranów, czyli Żydów konwertytów, którzy przyjęli chrzest, oraz morysków – chrześcijan pochodzenia arabskiego. Mariaż religii i władzy od zarania dziejów stanowił ludobójcze połączenie - Torquemada zaś idealnie trafił w swój czas: obsesja Izabeli i Ferdynanda, władców Hiszpanii, na punkcie zakończenia rekonkwisty wymagała nieustającego dopływu gotówki, a tej w dużej mierze dostarczała Suprema dokonując, pod pretekstem obrony czystości wiary, konfiskat majątków co bogatszych obywateli, głównie Żydów, oskarżanych o sprzeniewierzenie. Inkwizycja kojarzy się powszechnie ze stosami, ale to perspektywa wiodąca na poznawcze manowce. Inkwizycyjny terror miał o wiele szerszy repertuar środków represji a skala jego zasięgu w Hiszpanii końca XV wieku – mogłaby imponować samemu Stalinowi. Mam ciary na plecach, gdy pomyślę, że gdyby nie zdecydowany sprzeciw Izabeli – Wielki Tancerz Triany zrównałby z ziemią Alhambrę po zdobyciu Grenady… Piromańskie zapędy Tomasa kierowały się w równym stopniu, a może nawet bardziej, ku „paleniu myśli”, a więc walki z nauką, sztuką i postępem. Z – nomen omen – gorącym zapałem Suprema zamieniała w popiół setki tysięcy rękopisów oraz druków. Zatrzymano wtedy w Hiszpanii naukowy postęp i rozwój na całe pokolenia. Niewielu także wie – to nie wiedza podręcznikowa – że mało brakowało, a Kolumb nigdy nie podniósłby kotwicy Santa Marii: Torquemada nigdy by na to nie pozwolił i można rzec metaforycznie, iż suszył już drewno dla Kolumba. Wszak sugerowanie przez żeglarza istnienia czegoś za wielką wodą było głoszeniem wizji, o której nie ma słowa w Biblii. A to już herezja pełna gębą. Tylko konsekwentny upór Izabeli, a raczej – jej słabość do wizji potencjalnych zysków, jaką roztaczał kontrowersyjny nawigator, pozwolił na sfinansowanie skromnej wyprawy, która przesądziła potem o losach świata. Ale to już inna historia... Książka Jerzego Cepika jest kapitalnym połączeniem historycznego reportażu z powieścią historyczną. Jest w zamierzeniu Autora fabularyzowaną, biograficzną, opowieścią o „życiu i twórczości” kościelnego zbrodniarza, ale także relacją na temat ówczesnej Hiszpanii a nawet Europy. Lektura to niełatwa: wielu osobom specyficzna narracja Cepika nie przypadnie do gustu, ale też wielu z tych, którzy narzekają na to w swych opiniach – wydaje się zupełnie nie zdawać sprawy z celowości tych autorskich zabiegów, tym samym nie rozumieć przyjętej przez Autora konwencji. Lubię książki, które pozostawiają mnie z niedosytem. A mam apetyt na Muzeum Inkwizycji w Sewilli.
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na 9 7 miesięcy temu
Polskie królowe. Żony Piastów i Jagiellonów Edward Rudzki
Polskie królowe. Żony Piastów i Jagiellonów
Edward Rudzki
Ciekawy skrótowy biogram królowych od żony Władysława Łokietka do żon Zygmunta Augusta. Czyli z małżonek Piastów poczytamy tylko o żonach Łokietka i Kazimierza Wielkiego, a nie o żonach od Chrobrego począwszy. W biografiach poszczególnych władców pewnie też można coś na ich temat liznąć. O królowej Bonie oczywiście są szerokie prace. Tutaj często, z braku źródeł, niektóre żony bywają opisywane mimo wszystko przez pryzmat polityki swych mężów, polityki dynastycznej w Europie, ale autor szerzej opisuje ich losy sprzed i ew. po małżeństwie (po zgonie króla) co jest jednak wartością pracy. Bo w ramach opisu ich rodów autor wnika w sprawy poza polskie, czasem jakieś drobne dynastie i ich spory, motywacje w Europie. Na szczególną uwagę zasługuje moim zdaniem biogram żony Ludwika Węgierskiego Elżbiety Bośniaczki. W biografiach Ludwika i jego matki brakuje pewnych informacji o Elżbiecie. Ciekawie opisane są losy dynastii Andegaweńskiej w Neapolu i polityki Bośniaczki po śmierci Ludwika Wielkiego - są więc spory m.in. z neapolitańczykami o schedę na Węgrzech, o Neapol, spory z następstwem Zygmunta Luksemburga i zrywaniem zaręczyn 2 córek Ludwika z woli jego żony. Tak czy owak Elżbieta Bośniaczka przegrała z Zygmuntem, z rodem Andegawenów neapolitańskich nie miała też wpływu na dalsze losy Jadwigi Andegaweńskiej w Polsce, którą obrali sobie panowie polscy za nic mając wolę Ludwika czy Bośniaczki. Ważna więc postać dla Węgier, Italii i Polski w jednej osobie.
Slawinio - awatar Slawinio
ocenił na 7 1 rok temu
Elżbieta Wielka Stanisław Grzybowski
Elżbieta Wielka
Stanisław Grzybowski
Elżbieta Tudor należy do najbardziej znanych (i najczęściej branych na swój warsztat przez historyków) panujących Anglii. Okres jej rządów był długi i obfitował w wiele niezmiernie istotnych wydarzeń dla tego kraju. Wzrost znaczenia państwa na arenie międzynarodowej, ugruntowanie się reformacji religijnej, podniesienie się poziomu bogactwa sporej części społeczeństwa, które było w znacznej mierze pokłosiem zainwestowania w rozbudowę floty i zorganizowania na dużą skalę przedsięwzięć kolonialnych i korsarskich, to tylko kilka ze znamion czasów Elżbiety. Stanisław Grzybowski, chyba najlepszy nasz specjalista od drugiej połowy XVI wieku, posiada podstawową zaletę jako historyk: jest znakomitym pisarzem. Jego pióro jest lekkie, w doskonałym stylu operuje słowem, a przede wszystkim umie i chce zaciekawić czytelnika. Bohaterka książki ukazana została na szerokim tle ówczesnych stosunków międzynarodowych, nie zabrakło też oczywiście sprawnego zreferowania wydarzeń z angielskiego podwórka. Wprawdzie praca jest skromnych rozmiarów, a rozdziały zwięzłe, lecz wszystko zebrane zostało w odpowiednich proporcjach, bez przeładowania zbędnym balastem. W porównaniu z biografią siostry Elżbiety, jej poprzedniczki na tronie - „krwawej” Marii (autorstwa Anny Whitelock), dzieło Grzybowskiego jawi się jako niemal doskonałe. W książce nie zabrakło także poloniców. Autor poświęcił rozdział misji dyplomatycznej do królowej Anglii, odbytej w 1597 r. przez polskiego emisariusza Pawła Działyńskiego. Warto na ten fakt zwrócić szczególną uwagę, gdyż doskonale pokazuje on jak wiele zmieniło się w pozycji i randze obu państw w epoce nowożytnej, biorąc pod uwagę czasy pierwszych naszych królów elekcyjnych i późniejsze. „Elżbieta Wielka” to książka, którą śmiało mogę polecić każdemu kto ma ochotę zapoznać się zajmującą historyczną literaturą. Stanowi ona doskonałe wprowadzenie w bardziej pogłębione studia nad tym fragmentem dziejów.
Munk - awatar Munk
ocenił na 8 3 lata temu

Cytaty z książki Galicja

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Galicja


Ciekawostki historyczne