To ja, Judasz. Biografia apostoła
Tomasz P. Terlikowski
Do lektury dzisiejszej książki podchodziłam kilka razy; nie dlatego że nie było na to czasu czy dobrej okazji, ale dlatego że od początku czułam, że będzie to spotkanie z wielkim tematem i bohaterem niejednoznacznym, tajemniczym, pociągającym. Może dlatego sięgam po nią dopiero po premierze, chociaż paradoksalnie zakupiłam ją od razu w 2024 roku, gdy pojawiła się na rynku wydawniczym. Pewne lektury muszą poleżeć obok, „dojrzeć”. Tak było właśnie z tą książką. Gdy jednak już za nią chwyciłam, przeczytałam już dwa razy (bo wiem, że będę do niej na pewno wracać).
Lekturę poprzedziło u mnie jeszcze ponowne sięgnięcie do doskonałej książki „Trzydzieści srebrników” Sándora Márai, i chociaż to mój ulubiony pisarz zagraniczny, to książka pana Tomasza Terlikowskiego wygrywa z powyższą.
I pomimo bardzo różnych oraz przeciwstawnych opinii, jest ona dla mnie wielkim objawieniem, literackim majstersztykiem, kunsztem myślowym i słownym. Lektura o Judaszu, jednym z apostołów Jezusa, powala i zatrzymuje w biegu. Opowieść o TYM Judaszu. Znanym jako zdrajca, łotr, złodziej i sprzedawczyk. Odsądzony od czci i wiary. Ukazywany zawsze jednowymiarowo. Niezrozumiany. Bohater, zdrajca czy bezwolna marionetka boskich planów?
Tomasz Terlikowski stanął blisko tej postaci i przedstawił fascynującą, pogmatwaną historię z innej strony, niż znamy z przekazów wyłącznie religijnych oraz powielanych przez lata mitów i pomówień. Autorowi udała się rzecz niebywała – z bohatera uznawanego przez literaturę, sztukę oraz wszelkie przekazy za jednoznacznie negatywnego, „stworzył” pociągającą, mającą swoje powody i względy osobę, mężczyznę który być może po tej lekturze, ujawni się niektórym jako ten…najwierniejszy Jezusowi.
I chociaż to teza zapewne kontrowersyjna, nie zdradzam więcej. Po tę książkę trzeba po prostu sięgnąć, by wyrobić sobie własne zdanie. Sięgnąć bez całej tej narosłej otoczki wobec Judasza i jego historii. Przed nami wciągająca, mocna i doskonale napisana „biografia” Judasza.
Tomasz Terlikowski nawiązuje do licznych tradycji, filozoficznych wynurzeń i słów znanych teologów, pisarzy, artystów na temat miejsca Judasza w historii nie tylko chrześcijaństwa, zadając przy tym ciągle pytania, klucząc, by za chwilę odzyskać wątek, poszukując, by odkryć własne intuicje i myśli. Łączy wątki i przemyślenia – nie mamy tutaj religijnego, sztywnego obrazu Judasza i nie tego możemy spodziewać się po lekturze. Poruszające są pytania o Judasza u Amosa Oza oraz Siergieja Bułhakowa, odnoszące się do sytuacji wojen Rosji z Ukrainą oraz Izraela z Hamasem. Nikt do tej pory tak intensywnie nie postawił figury Judasza między zwaśnionymi narodami – jako „odbicia” w tych wydarzeniach kogoś, kto odpowiada za ból, cierpienie i niemożność porozumienia się ludzi ze sobą.
Prawosławny myśliciel, co przytacza Tomasz Terlikowski, po mistrzowsku wylicza i szacuje, czy ewangeliczna wartość „trzydziestu srebrników” za zdradę Jezusa byłaby naprawdę opłacalna dla samego Apostoła. Iście matematyczna wyliczanka staje się tutaj zamiennikiem czystej filozofii i logicznego rozumowania oraz ujawnieniem, że pieniądz miał chyba jedynie wartość symboliczną i był raczej potwierdzeniem zawarcia pewnej umowy między zdrajcą a tymi, którzy pojmali Chrystusa. Gratka!
Są w lekturze również ważne odniesienia do żony Judasza (czy ktoś wcześniej o niej pomyślał…?) oraz na temat wzięcia na siebie przez Iskariotę winy za pozostałych Apostołów, o których w samym kontekście sprawy Judasza pisze się tak niewiele. Czemu ci sami Apostołowie nie stanęli za nim w chwili decyzji, by powstrzymać zdradę Jezusa, którą ten ostatni sam przewidział i przekazał im wszystkim podczas Ostatniej Wieczerzy? Nie powstrzymali Judasza przed w sumie okrutnym, zakończonym samobójstwem losem, chociaż stanowili mocną grupę. Czy Judasz był z góry skazany na stanięcie przeciwko Wszechmocnemu? Czy zadecydował jego charakter, podejście do życia i zaufanie oraz zapatrzenie w swego Mistrza? Nurtujące nas pytania piętrzą się z każdą kolejną stroną książki, bo Terlikowski zadaje je wciąż na nowo, dokładając kolejne…
„Apostołowie wiedzą przecież, jak skończy się ta historia. Ich przyjaciel, człowiek, z którym wędrowali przez lata, może trochę inny, bo pochodzący z Judei, a nie z Galilei, ale jednak swój, nie tylko zdradzi, ale i ostatecznie popełni z rozpaczy samobójstwo. Samotny, porzucony przez przyjaciół, przekonany o odrzuceniu. Nikt mu nie towarzyszy. Czy żaden z apostołów nie zadawał sobie pytania, co by było, gdyby któryś z nich wybiegł za nim w noc? Czy nie myśleli o tym, że ich przyjaciel mógłby żyć? Czy Piotr, który sam zaparł się trzykrotnie, nie zadawał sobie pytania, czy mógłby zatrzymać towarzysza?”
Czy to wszystko więc było już z góry pewne, przesądzone, zaplanowane do wypełnienia…?
Niektórzy zarzucają Autorowi po tym wydaniu niejako wybielanie protagonisty; ja nie odniosłam takiego wrażenia. Wyczułam za to ogromne zainteresowanie, współodczuwanie (nie współczucie) i próbę wyplenienia z rąk i dusznych umysłów tylko i wyłącznie złych opinii na temat Judasza Iskarioty – a pisarz towarzyszący i obiektywny to dzisiaj największa wartość dla świata.
Spotkałam się również z drugą opinią wśród osób, które książkę czytały i oceniały: mianowicie że odebrać dobrze mogą ją tylko osoby niewierzące, bo wierzące będą po niej skołowane, zagubione, a może nawet obrażone czy oburzone. Otóż z ręką na sercu mogę polecić tę lekturę obu stronom – moim zdaniem Autor nie postawił bohatera ani po stronie dobrej, ani złej. Nie napisał książki religijnej ani parareligjnej. Ustawił swojego Judasza pośrodku wielu nauk i myśli: od socjologii po psychologię, ekonomię, filozofię i doskonałe teksty literackie, łącznie z apokryfami. Swoją książką obudził namysł w otwartych głowach.
Zastanawiają w historii Judasza słowa (omówione przez o. Wacława Hryniewicza OMI, za Bułgakowem, które moim zdaniem powinny być pewnym zapalnikiem w myśleniu o książce Terlikowskiego:
„Judasz mógł stać się ofiarą fałszywej ideologii mesjańskiej. W tym przypadku, wydając Jezusa w ręce wrogów, chciał nakłonić Go do wkroczenia na drogę mocy i cudu”. […]
Pokusa przyspieszenia działania Mesjasza nie była właściwa tylko jemu. Powraca ona w historii judaizmu, w historii narodu żydowskiego. Sabbatyjczycy czy frankiści uznali, że rozpoczęcie Królestwa Bożego musi poprzedzić (a może przyspieszyć) przyjście Mesjasza, który zacznie czynić zło, łamać Prawo i normy moralny […] Fundamentem nowego świata, nowego człowieczeństwa ma się stać rzeź świata starego. Nowy świat i jego wspaniałość ma uświęcać środki, które z moralnością niewiele mają wspólnego. I jeśli z tej perspektywy spojrzeć na Judasza, to w swojej szczerej, zaangażowanej wierze był on właśnie protoplastą rewolucjonistów. Kimś, kto głęboko wierzył, że jego zdrada przyspieszy społeczną i ekonomiczną przemianę, sprawi, że świat zmieni się na lepsze. Cel miał uświęcać środki, wielkość zamierzeń sprawić, że immanentne zło czynu przestało mieć znaczenie”.
Te słowa powodują dreszcze, porażają, niepokoją i mogą odnosić się do wielu znanych nam współcześnie, wymienionych już powyżej spraw. Są rzecz jasna tylko czyjąś perspektywą, może nawet umyślnym wywróceniem tematu, ale na pewno stawiają nowe pytania i zasiewają wątpliwości, a te w przypadku wierzących i niewierzących są zawsze ważne oraz na pewnych etapach potrzebne.
Warto jeszcze na dłużej spojrzeć na zamieszczone w książce grafiki. Są one dużym atutem. To wybrane dzieła malarzy, ukazujące Judasza w najważniejszych momentach jego życia. Mocno współgrają z tekstem i „podbijają” wyobrażenia o tym człowieku oraz jego losach.
Chociaż jeszcze zostało parę miesięcy do końca roku, uznaję dzisiejszą książkę za moją lekturę roku. Mimo trudnego i niejednoznacznego tematu, uważam ją za nowatorskie w podejściu do tematu arcydzieło literackie.
„Innego Boga niż Niewinny, Bezsilny, bo Ukrzyżowany, Solidarny, nie znamy. Innego nie ma. Na tej drodze spotkanie z Judaszem samo w sobie jest być może kluczowym wydarzeniem. Takiego Boga można spotkać dopiero, gdy kaznodzieja, apostoł, faryzeusz zderza się z samym sobą, ze swoją bezsilnością. To zderzenie otwiera oczy na zupełnie inne postrzeganie człowieka, także inne postrzeganie Judasza”. ZAPRASZAM NA MOJĄ STRONĘ: https://www.facebook.com/TatraLang/
Opinia
Druga część dziennika jest kontynuacją rozważań, spostrzeżeń, refleksji kardynała Pella na tematy religii, życia
więziennego, swojej osobistej sytuacji, aktualnych wydarzeń na świecie...Spora ich część dotyczy spraw finansowych Watykanu.
Mnie najbardziej porusza postawa duchownego, który się nie poddaje a czas tu spędzany potrafi dobrze wykorzystać...
Druga część dziennika jest kontynuacją rozważań, spostrzeżeń, refleksji kardynała Pella na tematy religii, życia
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towięziennego, swojej osobistej sytuacji, aktualnych wydarzeń na świecie...Spora ich część dotyczy spraw finansowych Watykanu.
Mnie najbardziej porusza postawa duchownego, który się nie poddaje a czas tu spędzany potrafi dobrze wykorzystać...