Dzień, w którym umarł Nils Vik
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2026-01-29
- Data 1. wyd. pol.:
- 2026-01-29
- Liczba stron:
- 160
- Czas czytania
- 2 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381968492
- Tłumacz:
- Katarzyna Tunkiel
„Czy istniej w literaturze norweskiej piękniejsza powieść o śmierci? Nie.” – napisał Stein Roll o książce „Dzień, w którym umarł Nils Vik”. Ale nie tylko o śmierć tu chodzi, choć to ona ustawia dekoracje tej historii. Uhonorowana w 2023 roku prestiżową norweską nagrodą Brage i przetłumaczona dotąd na 20 języków proza Frode Gryttena jest pozbawionym sentymentalizmu hołdem oddanym miłości i surowemu życiu na fiordach. Ta prosta historia to również wielkie zwycięstwo literatury: Nils Vik jest nie tylko wiarygodny, on staje się nam bliski. Wierzymy jego tęsknocie za zmarłą żoną, uśmiechamy słuchając rozmów z nieżyjącą psinką, widzimy wyraźnie pasażerów promu, choć są tylko duchami.
Kup Dzień, w którym umarł Nils Vik w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dzień, w którym umarł Nils Vik
Poznaj innych czytelników
141 użytkowników ma tytuł Dzień, w którym umarł Nils Vik na półkach głównych- Chcę przeczytać 124
- Przeczytane 17
- Posiadam 6
- Literatura skandynawska 2
- Nowości 2
- Literatura piękna 2
- 2026 2
- Chcę mieć :) 1
- Prez 1
- Wishlist 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Dzień, w którym umarł Nils Vik
Kiedy stała na schodach, poprawiała włosy i płaszcz, wiedziała, że gdzieś w tych rozświetlonych wnętrzach jest kobieta, nie tak różna od niej samej, która zaraz usłyszy pukanie do drzwi, zejdzie po schodach, minie korytarz, pójdzie otworzyć, a ona stała tam tamtego sierpniowego wieczoru i drżała, gotowa, wypełniona czasem, który miał trwać bez końca.
Opinia
Są lektury, które zaczynają się jak zwyczajny,leniwy poranek, a kończą jak długie spojrzenie wstecz. „Dzień, w którym umarł Nils Vik” autorstwa Frode Gryttena należy do tej kategorii: opowieści pozornie skromnej, a w istocie rozpiętej między całym życiem a tym jednym momentem, gdy wszystko nagle staje się przejrzyście jasne. To nie jest narracja o odchodzeniu w sensie biologicznym. Śmierć pojawia się tu od razu, niemal bezceremonialnie, jako fakt, z którym nie ma sensu dyskutować. Grytten interesuje się czymś innym: jak brzmi podróż po fiordzie, gdy nie trzeba już niczego udowadniać? Co pozostaje w człowieku, który nie musi się spieszyć, nie musi planować, nie musi już nikomu nic obiecywać? Nils Vik całe swoje jestestwo spędził w jednym miejscu, przy wodzie, która oddzielała ludzi, a jednocześnie ich łączyła lub pochłaniała w swe przepastne sidła. Przez dziesięciolecia był kimś w rodzaju milczącego świadka cudzych historii — tych wielkich i tych, które nigdy nie zasłużyły na opowieść. Teraz sam staje się osią narracji, ale Grytten konsekwentnie odmawia mu roli dramatycznego bohatera. Nils nie jest figurą symboliczną ani emblematem starości. Jest po prostu człowiekiem, który był obecny. I ta obecność (uważna, cicha, niezawodna) okazuje się wystarczająca, by unieść całą narrację. Struktura powieści przypomina dryf: krótkie sceny, popijanie z piersiówki, animizacja, fragmenty rozmów wyłaniające się z odmętów umysłu, wertowanie wspomnień, zapisy dnia codziennego. Czasem mamy wrażenie, że narracja się urywa, że coś zostało tylko zarysowane. Ale to nie jest niedopowiedzenie wynikające z pośpiechu.To raczej etyka pamięci, która wie, że nie wszystko da się opowiedzieć do końca… i że nie trzeba. Jednym z najmocniejszych gestów tej powieści jest sposób, w jaki autor pozwala przeszłości dopełniać teraźniejszość. Granice między tym, co było, a tym, co jest, stają się płynne. Zmarli wracają nie jako widma, lecz jako interlokutorzy.Pojawiają się bez zapowiedzi, bez patosu. Szczególne miejsce w tej opowieści zajmuje relacja z kobietą, która była osią całego życiorysu bohatera. Nie ma tu przygniatających wyznań ani retrospekcji pisanych grubą kreską. Jest proza życia, która nagle (z perspektywy kresu) okazuje się najważniejszym doświadczeniem, jakie można było zdobyć. Miłość w tej kameralnej opowieści nie jest wydarzeniem, lecz stanem trwania. I to właśnie jej brak, a nie samo przemijanie nadaje ton ostatniemu, listopadowemu dniu Nilsa. Grytten pisze językiem niezwykle oszczędnym. Każde zdanie wydaje się przemyślane tak, jakby autor słuchał go na głos, zanim pozwolił mu wybrzmieć na kartach utkanej opowieści. Opisy przyrody nie służą tu dekoracji. Bez wątpienia są przedłużeniem stanu ducha postaci. Woda oddycha razem z mężczyzną. Powietrze ma swoją wagę. Cisza nie jest pustką, lecz przestrzenią, w której można wreszcie usłyszeć własną ziemską podróż.Momentami powieść dotyka również spraw bardziej przyziemnych: lokalnych konfliktów, drobnych napięć społecznych, pamięci politycznych sporów. Nie wszystkie te fragmenty są równie mocne; niektóre zbliżają się niebezpiecznie do publicystycznej pointy. Ale nawet wtedy Grytten ratuje tekst jednym: empatią wobec swojego bohatera. Nils nigdy nie staje się nośnikiem tez. Jest empatyczny, a kiedy trzeba dosadny, męski. Najpiękniejsze w tej narracji jest jednak to, że nie próbuje olśniewać. Nie chce być wielką powieścią o sensie istnienia. Jest raczej pieśnią niskiego rejestru. Taką, którą nuci się pod nosem, nie do końca świadomie, a która zostaje z człowiekiem na długo. To literatura, która nie krzyczy, lecz zostawia osad na dnie serca. Po lekturze zostaje w czytelniku coś bardzo rzadkiego: poczucie zgody. Nie na nieuchronne odchodzenie, nie na stratę, ale na fakt, że życie nie musi być spektakularne, by było pełne. Że wystarczyło być wiernym miejscu, ludziom, codziennym obowiązkom. To też jest forma wielkości. Frode Grytten po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o sprawach ostatecznych bez wzniosłych deklaracji. Z precyzją, która nie rani, i czułością, która nigdy nie popada w ckliwość. To jedna z tych historii, po których nie chce się od razu sięgać po następną, bo jeszcze przez efemeryczną chwilę trzeba pobyć w ciszy, jak po czyimś odejściu.
Są lektury, które zaczynają się jak zwyczajny,leniwy poranek, a kończą jak długie spojrzenie wstecz. „Dzień, w którym umarł Nils Vik” autorstwa Frode Gryttena należy do tej kategorii: opowieści pozornie skromnej, a w istocie rozpiętej między całym życiem a tym jednym momentem, gdy wszystko nagle staje się przejrzyście jasne. To nie jest narracja o odchodzeniu w sensie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to