Dzielnica

Okładka książki Dzielnica
Robert J. Szmidt Wydawnictwo: Skarpa Warszawska Cykl: Szczury Wrocławia (tom 4) horror
704 str. 11 godz. 44 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Cykl:
Szczury Wrocławia (tom 4)
Data wydania:
2024-03-27
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-27
Liczba stron:
704
Czas czytania
11 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383293684
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzielnica w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dzielnica

Średnia ocen
7,8 / 10
280 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
153
100

Na półkach:

Myślę, że "Dzielnica" to drugi najciekawszy spośród 4 obecnie wydanych tomów (na równi z Kratami). Niby główny wątek w obu częściach jest znacząco inny (drugi, bo głównym są nadal zombie we Wrocławiu), ale obie są na równie wysokim poziomie. Stety niestety autor znowu pozabijał od groma ciekawych bohaterów (można by rzec, że jednych z głównych), co czasami w pewien sposób mnie irytuje, ale jednocześnie sprawie, że taki jest urok tego cyklu. Jest to chyba najlepszy polski cykl książek o zombie (nie to, żebyśmy mieli ich bardzo dużo, bo książki o zombie osadzone w naszym kraju można policzyć na palcach dwóch rąk - przez co zawsze takie bardziej cenię, ponieważ łatwiej sobie wszystko zwizualizować :) ).
Dodatkowo pomysł osadzenia akcji w czasach PRL-u? Genialny. Uśmiercanie "realnych" osób? Również świetne.
Zdecydowanie polecam!

Myślę, że "Dzielnica" to drugi najciekawszy spośród 4 obecnie wydanych tomów (na równi z Kratami). Niby główny wątek w obu częściach jest znacząco inny (drugi, bo głównym są nadal zombie we Wrocławiu), ale obie są na równie wysokim poziomie. Stety niestety autor znowu pozabijał od groma ciekawych bohaterów (można by rzec, że jednych z głównych), co czasami w pewien sposób...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

628 użytkowników ma tytuł Dzielnica na półkach głównych
  • 347
  • 261
  • 20
132 użytkowników ma tytuł Dzielnica na półkach dodatkowych
  • 82
  • 11
  • 10
  • 9
  • 9
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Robert J. Szmidt
Robert J. Szmidt
Robert Jerzy Szmidt – polski pisarz science fiction i fantasy, tłumacz, redaktor oraz dziennikarz i wydawca. Z wykształcenia marynarz (ukończył Zespół Szkół Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu). Obecnie mieszka w Ogrodzieńcu. Książka Roberta J. Szmidta "Otchłań" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy. Ojciec założyciel i przez 8 lat redaktor naczelny wydawanego obecnie przez Fabrykę Słów „Science Fiction Fantasy i Horror”. Zapalony podróżnik. Pisarz i tłumacz. Jeden z pomysłodawców Nagrody im. Janusza A. Zajdla, twórca plebiscytu Nautilus, laureat Śląkfy w kategorii Fan Roku 1985. Doprowadził do pierwszego polskiego wydania tekstów Roberta E. Howarda o Conanie. Pierwszy przełożył "Fundację" Isaaca Asimova. Przetłumaczył m.in. "Spook Country" Williama Gibsona, 5 tomów "Zaginionej Floty" Jacka Campbella oraz prozę Mike’a Resnicka. Pracuje jako copywriter dla dystrybutorów filmów oraz tłumacz gier komputerowych ("Resident Evil 4", "Hitman: Blood Money", "Age of Empires II").
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Paryż: Lewy brzeg Pierre Bordage
Paryż: Lewy brzeg
Pierre Bordage
Po zagładzie nuklearnej mieszkańcy Paryż zeszli pod ziemię. W tunelach metra Lewego Brzegu przetrwały niewielkie społeczności, skazane na życie w ciemności, strachu i permanentnym konflikcie. Wyjście na powierzchnie oznacza śmierć, a Prawy Brzeg stał się synonimem przekleństwa. W takich realiach Pierre Bordage osadza powieść „Paryż: Lewy Brzeg”, jedną z najmocniejszych odsłon Uniwersum Metro 2033. Centralną postacią tej mrocznej układanki jest Madonna z Bac – charyzmatyczna, bezwzględna przywódczyni, która próbuje ocalić to, co pozostało z populacji dawnej stolicy Francji. Jej celem jest zjednoczenie wszystkich stacji i stworzenie Federacji, która miałaby zagwarantować wszystkim mieszkańcom przestrzeń życiową i sprawiedliwy podział dóbr. W paryskim metrze nie ma miejsca na sentymenty, Bordage bardzo konsekwentnie buduje wizję świata, w którym moralność ulega wypaczeniu, a przemoc staje się codziennym narzędziem przetrwania. „Lewy Brzeg” to pierwszy tom trylogii „Uniwersum Metro 2033. Paryż” i jednocześnie jedna z najbardziej oryginalnych odsłon całego cyklu. Autor świadomie zrywa z wieloma schematami znanymi z innych powieści osadzonych w tym świecie. Akcja rozgrywa się co najmniej pięć pokoleń po wojnie, a więc znacznie później niż w większości książek uniwersum. Dzięki temu mamy do czynienia nie z ludźmi pamiętającymi powierzchnię, lecz z bohaterami, dla których metro jest jedyną znaną rzeczywistością – pełnoprawnym światem, a nie tylko schronieniem. Na uwagę zasługuje także sposób konstruowania postaci. Bordage niemal całkowicie rezygnuje z opisu wyglądu bohaterów, w tym koloru skóry – co można interpretować jako ukłon w stronę współczesnej poprawności politycznej. Bohaterowie są bardzo wyraziści, zarówno pierwszoplanowi – Zorza, Madonna, Juss – jak i postacie drugiego planu, które nie giną w tle, lecz realnie wpływają na rozwój fabuły. Nie sposób pominąć faktu, że jest to jedna z najbardziej brutalnych powieści w całym Uniwersum Metro 2033. Stałe zagrożenie napaścią seksualną, przemoc fizyczna i psychiczna oraz wszechobecny strach sprawiają, że lektura bywa ciężka, momentami wręcz przytłaczająca. Po stronie minusów warto odnotować wydanie książki, a konkretnie tylną okładkę z mapą paryskiego metra. Kolory linii są słabo widoczne, a brak tłumaczenia nazw stacji (pozostawionych w oryginalnym języku francuskim) może stanowić problem dla części czytelników. To drobny, ale jednak zauważalny mankament, zwłaszcza że topografia metra odgrywa w tej powieści istotną rolę. Mimo tych niedociągnięć „Paryż: Lewy Brzeg” uważam za jedną z najlepszych powieści w całym Uniwersum Metro 2033. To książka mroczna, gęsta od emocji, brutalna, ale jednocześnie dojrzała i przemyślana. Bordage stworzył wizję, która nie tylko znakomicie wpisuje się w świat wykreowany przez Dmitrija Glukhovskyego, lecz także wyraźnie się od niego odróżnia. Pozostaje czekać na kontynuację – bo jeśli kolejne tomy utrzymają ten poziom, paryskie metro ma szansę stać się jednym z najmocniejszych punktów całego uniwersum.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na 9 3 miesiące temu
Mykoła Michał Gołkowski
Mykoła
Michał Gołkowski
Mikołaj Gołkowski „Mykoła” („SybirPunk” #4) - odbicie Jacka Reachera w cyberpunkowym stylu No cóż, rozpisywać się specjalnie nie będę. „Mykoła” to czwarta już odsłona cyklu „SybirPunk” pióra Michała Gołkowskiego, na pewno jednego z najlepszych współczesnych rodzimych pisarzy. Nawet tym, którzy niczego jeszcze z tej serii nie poznali, tytuł cyklu zdradza i przynależność gatunkową, i miejsce oraz czas akcji. Cyberpunk, Syberia, jakaś bliżej nieokreślona, ale niezbyt odległa przyszłość. Gatunek więc z założenia dość lekki, i tak jest w istocie. Fabuła jest, owszem. Pierwsze trzy części tworzyły konstrukcyjną całość, a ta, czwarta, to dalsze dzieje jednej z głównych postaci wcześniejszej opowieści. Właściwie półtorej postaci, żeby być dokładnym. O ile te trzy pierwsze powieści pod względem fabularnym były nowatorskie i oryginalne, a w połączeniu z niepowtarzalnym klimatem wręcz genialne, to „Mykoła” korzysta ze schematu znanego już i z hitów filmowych, i z klasyki literatury akcji. Mniej nowatorskie wcale nie znaczy gorsze. Jeśli kogoś wciągnął wcześniejszy „SybirPunk”, to i ten będzie rewelacyjną rozrywką. Znajdziemy tu tę samą niepowtarzalną atmosferę, i może jeszcze większą dynamikę akcji. O! - gdyby ktoś to dobrze przeniósł na ekran, mógłby być hicior na Netfliksie na miarę pierwszej dziesiątki seriali ever. Ja wybrałem audiobook, jak w całym cyklu z głosem autora, i jak zwykle było super. W tej roli, w tym cyklu powieściowym, Michał Gołkowski śmiało wchodzi do grona najlepszych. Niestety praca studia nagraniowego jest żałosna. Słychać różne odgłosy, szczególnie przed i po dłuższych kwestiach, akapitach, rozdziałach. Nawet amator Mako New, który nagrywa samodzielnie w prywatnych warunkach i własnym sumptem, robi to jak należy. I on swoją pracę udostępnia za darmo, a tu ktoś bierze pieniądze za taką fuszerkę. Wstyd! Oczywiście nie dla autora i lektora w jednym. Jeśli szukacie prozy z wielkimi ambicjami i parciem na Wielką Literaturę, której tytuły i autorów należy znać, gdy się bywa, to „Mykoła” nie jest dla Was. Lecz jeśli chcecie dobrej literatury akcji w opisanym wcześniej kanonie, to czwarty „SybirPunk” jest strzałem w dziesiątkę. Można go czytać bez poznania wcześniejszych części, ale nie jest to najlepsze rozwiązanie. Gorąco polecam zacząć serię od początku, jeśli jeszcze jej nie znacie. Naprawdę warto. I ciekaw jestem, czy zostanie wypromowana na rynku światowym jak podobny w wielu aspektach „Jack Reacher”, czy też, jak wiele innych obiecujących dzieł polskiej prozy, nie przebije się na eksport ulegając dziwnej modzie promowania przez nasz rynek wydawniczy cudownych piór publikujących co roku po kilka powieści, które po osiągnięciu sukcesu sprzedażowego i ustaniu parcia marketingowego na niewyrobione czytelniczo masy i tak wcześniej czy później lądują w śmietniku. No cóż, mamy swoją specyfikę, więc czemu inaczej miałoby być w literaturze. źródło: https://www.goodreads.com/user/show/98941868?ref=nav_profile_l
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 8 2 miesiące temu
Szepty Ciemności Andrzej Pupin
Szepty Ciemności
Andrzej Pupin
Zaskoczyła mnie ta książka. Opis kręcił sie wokół czarnego kryminału, więc przed lekturą sądziłem, że to będzie taki Philip Marlowe na polską modłę. A tu niespodzianka, bo kryminał, mimo że tutaj jest obecny, to ustępuje fantastyce, a także w mniejszym stopniu historii oraz atmosferze szpiegostwa. Nie bez powodu na okładce widać rekomendację od Adama Przechrzty, bo "Szepty Ciemności" bardzo mi przypominają jego styl - dość szybkie tempo (ale nie takie, jak u Przechrzty), specjalne zdolności bohatera, osadzenie w historii nowożytnej. Książka rzeczywiście zaczyna się jak typowy czarny kryminał, w którym detektyw "po przejściach" przyjmuje zlecenie w swoim biurze, a sam ma bardzo podejrzanych kolegów. Ale szybko okazuje się, że bohater nie jest taki zwykły i czeka go mocna sprawa oraz wykorzystywanie swoich umiejętności. Wspomniałem "mocna" - to lekkie niedopowiedzenie. Z pozoru się tak nie wydaje, ale zbrodnie omawiane w tej powieści są naprawdę z gatunku tych mrocznych, nie stroniąc od tematów tabu. Więcej nie zdradzę, aby nie spoilować, ale możliwe, że niektórzy nawet będą nieco zniesmaczeni, mimo że to nie same opisy są brutalne, a materiały znajdowane przez detektywa. Książka ma też nieco "sandersonizmów", to znaczy są tutaj elementy świata, których się najpierw domyślamy, a dopiero długo później są wyjaśniane przez jakąś postać. Nie ma tego dużo, ale autor zrobił użytek choćby z samej ciemności (zwanej tutaj Ciemnością). Elementy fantastyczne są całkiem fajne, aczkolwiek są one trochę bardziej dla efektu. Przyznam uczciwie, że mimo że autor chciał pewnie przekazać coś tą książką (jest choćby monolog jednego bohatera dotyczący zachowania się, gdy niedaleko jest wojna - pewnie nie przez przypadek), to jest tutaj dla mnie zbyt dużo efektów, a mało logiki, a na dodatek nie wszystko z historii się zgadza (mam tutaj na myśli wątek boksu na igrzyskach). Dlatego traktuję tę książkę bardziej przygodowo i rozrywkowo - pod tym kątem jest udanym wyborem na parę wieczorów. Co prawda, to tom pierwszy i kończy się pewnym niedopowiedzeniem, ale nie razi ono aż tak, aby mi to przeszkadzało, bo akcja nie jest urwana w połowie. Na pewno będę chciał sprawdzić tom drugi.
SceNtriC - awatar SceNtriC
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Jemiolec Kajetan Szokalski
Jemiolec
Kajetan Szokalski
Blask Futury otwiera przed nami świat pełen kontrastów: z zewnątrz idealny, a w środku pełen napięcia i ludzkich słabości. Pomysł Kajetana Szokalskiego na eksperymentalne miasteczko, w którym losowo wybrani pracownicy muszą spędzić rok, jest oryginalny i daje wiele przestrzeni do obserwacji ludzkich zachowań w trudnych warunkach. Historia Juliana i jego motywacje wyraźnie odróżniają go od innych uczestników, co dodaje fabule głębi. Tajemnicza choroba zwana jemiolcem jest jednym z kluczowych elementów powieści – zagrożeniem, które dotyka matkę Juliana i wielu innych mieszkańców futurystycznego świata. Jej natura pozostaje niejasna, co wzmacnia napięcie i poczucie niepokoju. Choć książka to dystopia i science‑fiction, jej wizja przyszłości wcale nie jest tak odległa od rzeczywistości. Relacje międzyludzkie w Blasku Futury odzwierciedlają to, co obserwujemy dziś. Politycy składają puste obietnice, a społeczeństwo łatwo je przyjmuje. Różnice poglądów dzielą ludzi na skłócone grupy. Od lat nie wyciągamy wniosków z błędów i zamiast się jednoczyć, wciąż toczymy ze sobą niepotrzebne spory. Historia trzyma w napięciu, a zamknięta społeczność, niepokojące wydarzenia i stopniowe odkrywanie ciemnych stron bohaterów robią duże wrażenie. Ta książka spodoba się fanom dystopii, science‑fiction oraz mrocznych, psychologicznych opowieści o relacjach międzyludzkich w niepewnych czasach.
iter_per_libros - awatar iter_per_libros
ocenił na 8 4 dni temu
Czarne miecze Arkady Saulski
Czarne miecze
Arkady Saulski
"Czarne Miecze" Arkadego Saulskiego to pełna emocji podróż do surowego świata inspirowanego Japonią – rzadko spotykanego kierunku w polskiej fantastyce. Historia wciąga od pierwszej strony, a postacie, zwłaszcza Duch Inu, są bogate w przeżycia i wewnętrzne zmagania. Droga Inu śladem sake okazała się fascynująca i nieprzewidywalna. Każdy jego krok odsłaniał nowe oblicza świata, skłaniał do refleksji nad honorem i skutkami dawnych decyzji, a przy tym pełen był napięcia i subtelnej tajemnicy, która trzyma czytelnika w niepewności. Swiat opisany w książce pełen jest intryg, politycznych gier, sekretów i starć. Każdy klan ma swoje cele, każda decyzja może przynieść zaskakujące skutki, a skomplikowane relacje między bohaterami sprawiają, że świat wydaje się żywy i niebezpieczny. Na plus działa też słowniczek na końcu książki, który ułatwia zrozumienie obcych wyrażeń i pokazuje wiedzę autora o kulturze Japonii. Dzięki niemu lektura staje się bardziej przystępna, a jednocześnie czuć, że autor dobrze rozumie i szanuje inspiracje kulturowe. Nie sposób też nie wspomnieć o scenach walki i sposobie posługiwania się bronią. Są dynamiczne, precyzyjne i realistyczne, a ich opis wciąga tak bardzo, że momentami czuć napięcie, oddech przeciwnika i wagę każdego ciosu. Co ważne, Inu nie jest typowym „nieśmiertelnym bohaterem”. Choć doskonale wyszkolony, zachowuje ludzkie uczucia. Można go zranić, odczuwa ból fizyczny i psychiczny, co sprawia, że jego decyzje i działania są bardziej wiarygodne, a historia staje się mocniej angażująca. Książki nie chce się odkładać. Tworzą to mocny klimat, stopniowo odsłaniana intryga i wciągające pojedynki. Pozostawia lekki niedosyt, ale też ciekawość przed kolejną odsłoną, co sprawia, że aż chce się sięgnąć po następny tom trylogii.
iter_per_libros - awatar iter_per_libros
ocenił na 9 2 miesiące temu
Obcy: Morze Boleści James Arthur Moore
Obcy: Morze Boleści
James Arthur Moore
"Obcy. Morze boleści" to ostatnia część serii o brutalnych Xenomrphach i ekspansji kosmosu korporacji Weyland-Yutani. Świadomie oznaczam tę pozycję jako ostatnią, choć została wydana jako tom drugi pod szyldem Kanonicznej Trylogii Obcych (czerwona seria), ale po kolei. Morze boleści to wydarzenia na planecie LV178, czyli to samo miejsce, które poznaliśmy z książki "Obcy. Wyjście z cienia", więc pewnie dlatego otrzymała pozycję drugiego tomu. Całą strukturę burzy tu jednak czas, bo wydarzenia z tej części rozgrywają się 356 lat później. Przez ten czas zdążyły popaść w zapomnienie losy bohaterów z książek "Obcy. Rzeka cierpień", "Obcy. Decydujące starcie", "Obcy 3", "Obcy. Zimna kuźnia" oraz "Obcy. Przebudzenie". W tym chronologicznie ułożonym szeregu powinniśmy przeczekać jeszcze sto lat, zanim Morze boleści wejdzie na scenę. Przewińmy ten czas. Jak już wcześniej wspomniałem, korporacja Weyland-Yutani wraca na planetę LV178 z kolejną misją złapania żywych lub martwych okazów obcych. Wiedza na temat tego gatunku jest już bardzo bogata, choć nadal dostępna tylko dla wyższego personelu firmy. Najemnicy zwabieni pokaźnymi nagrodami, obdarowani są minimalnym skrawkiem informacji, a tym bardziej wielkości czyhającego na nich zagrożenia. Do grupy poszukiwaczy zostaje "przekonany" niejaki Alan Decker - pracownik Izby Handlowej, mający specyficzne poczucie deja vu. Okazuje się, że jest z szóstego pokolenia Ellen Riplay (to jedyne nawiązanie) i stąd przebłyski oraz wyczuwanie dotąd niespotkanego zagrożenia. Decker trafia na LV178 wraz z oddziałem najemników, gdzie doświadcza nienawiści, która należy mu się przez wzgląd na minione czasy. "Obcy. Morze boleści" to niestety jedna ze słabszych pozycji z serii. Brakowało mi kluczowych postaci, a Alan Decker i jego szósta krew z krwi nie bardzo mnie przekonała w swojej roli. Klimat oczywiście został zachowany, bo tu się coś wykluwało, tu zabijało, wszystko niby działało bez zarzutu. Nawet został, po raz wtóry wyjaśniony cały proces rozwoju obcej rasy. Od królowej, poprzez jaja, moment "zapłodnienia" dawcy, po narodziny i gotowość do zabijania. To moje ósme spotkanie z serią, więc mogę być już bardziej wymagający. Zabrakło wielu elementów, jak chociażby wyraźnego antagonisty z ramienia Weyland-Yutani, bo ten przestawiony w książce, bardzo rzadko podkreślał swoją obecność. Większą presję można było odczuć poprzez pisemne komunikaty przesyłane do Zimnej Kuźni albo bezwzględne działania Asha - androida z Ósmego pasażera Nostromo. To ostatnia przeczytana przeze mnie książka, jaka wyszła z serii Obcy i wydawnictwa Vesper, ale mam nadzieję, że coś jeszcze się pojawi, a ja odpowiednio umieszczę tytuł na osi czasu.
Michał Laskowski - awatar Michał Laskowski
ocenił na 6 2 miesiące temu
Perła południa Wasilij Machanienko
Perła południa
Wasilij Machanienko
Jaki jest Wasz cel w grach? Chcecie cieszyć się fabułą, wykonywać wszystkie możliwe misje, a może zależy Wam na levelowaniu postaci? Mark Dervine póki co ma jasny cel- chce ocalić Wiewiórkę i przeżyć. Mimo że jego pragnienia wydają się stosunkowo proste, gra szybko je weryfikuje. Młodzieniec uświadamia sobie, że zbyt wysoki poziom postaci działa na jego niekorzyść, gdy skupia na sobie spojrzenia grupy najemników. Jak ma przeprowadzić cichy atak i zdobyć dodatkowe Monety, gdy od razu po wejściu do heksagonu wyświetla się na górze topki graczy? Taki rozgłos jest mu zdecydowanie nie na rękę i jedynie generuje niepotrzebne problemy. Inny gracz zamierza wykorzystać jego popularność i umiejętności dla swoich własnych celów. Vort się zmienia i dobrze o tym wie. Zostało mu niewiele czasu w swojej naturalnej postaci i jest gotowy posunąć się do wszystkiego, żeby powstrzymać rozpoczynającą się mutację. Jego jedyną nadzieją jest użycie tęczowej perły, a zamknięta w kapsule dziewczyna wydaje się gwarancją pomyślnie przeprowadzonej transakcji zawartej z Markiem. W końcu nie poświęciłby własnej siostry dla jednego przedmiotu z gry, prawda? Problemy coraz wyżej piętrzą się przed mężczyzną. Choć ciężko mu to przyznać nie wie, gdzie szukać przedmiotu, na którym tak zależy Vortowi- w tym przypadku zmuszony jest całkowicie zaufać NPC-owi z najbliższej Strefy Bezpiecznej, którego oczy zalśniły wręcz na wieść o rozpoczętych poszukiwaniach. Mimo że jego podpowiedzi wydają się pomocne narzucenie Dervinowi kolejnego zadania nie poprawia mu samopoczucia. Jak ma skupić się na pomocy Wiewiórce, jeżeli ktoś co chwilę próbuje go w coś wmanewrować? Jak się okaże droga, którą podąża, jeszcze bardziej się skomplikuje. Dzięki ofiarowaniu kilku bryłek noa innemu zarządcy Strefy Bezpiecznej Mark w końcu dowiaduje się nieco więcej o znaczeniu poziomów i klasie postaci. Czemu taki tutorial nie pojawił się na samym początku? Teraz poświęcając poziomy jest w stanie rozwijać w kolejnych Próbach najbardziej przydatne dla siebie Umiejętności. Szybko dostrzega płynące z tego korzyści, nawet biorąc pod uwagę stracone poziomy i postanawia rozwijać je w każdej możliwej chwili. Jeżeli dzięki temu zdobędzie możliwość powstrzymania idących za nim krok w krok najemników, a dodatkowo zniknie z najwyższych miejsc w rankingu, to opłaca się poświęcić na rozwój wszystkie wolne zasoby. Gra nie ma jednak zamiaru bezczynnie czekać na jego kolejny ruch. Zbyt potężni gracze o wysoko rozwiniętych Umiejętnościach nie są grze na rękę, dlatego zrobi wszystko, żeby się ich pozbyć. Gdy po wskrzeszeniu Dervina wcześniej nałożone na niego sankcje znikają, Generał decyduje się wysłać za nim grupę Carter. Ze swoimi poziomami przedmiotów imiennych stanowią dla mężczyzny prawdziwe zagrożenie. Jak, z gorącym oddechem na karku, ma szukać tęczowej perły? A czas dany mu na poszukiwania nieustannie ucieka. „Perła południa” to kontynuacja ciekawej historii przedstawionej przez Wasilija Machanienki. Choć pierwszy tom z tego niezwykłego świata przypadł mi do gustu, to drugi nie był dla mnie już tak udany. Mark Dervine wydaje się postacią niezniszczalną. Z rozdziału na rozdział umyka przed niebezpieczeństwem, dodatkowo dając przeciwnikom mocno popalić. Nie raz jego brawura mogłaby mieć dla niego fatalne skutki, gdyby nie uśmiech szczęścia ścigający mężczyznę przez całą lekturę. Wiele razy udało mu się wyjść obronną ręką z patowej sytuacji, w którą wpakował się na własne życzenie. Inne postacie nie towarzyszą Markowi zbyt długo. W swoich poszukiwaniach przez chwilę może liczyć na pomoc przyjaciela Grusta, ten jednak w końcu poświęca się, by umożliwić koledze dalszą podróż. Tę ofiarę zapamięta na długo. Fabuła trochę zaciera się w tym tomie. Na brak akcji nie mogłam narzekać, niestety czasem kolejne walki z potworami odbiegały od głównej osi wydarzeń i kiedy Mark w końcu zabierał się na poważnie za główną misję wybijałam się z rytmu. Mimo wszystko uważam, że „Perła południa” Wasilija Machanienki to książka ciekawa, której kontynuację na pewno chętnie przeczytam. Mam nadzieję, że Dervine osiągnie swój cel i zaserwuje nam kolejną niezapomnianą historię.
szeptała - awatar szeptała
oceniła na 7 10 miesięcy temu

Cytaty z książki Dzielnica

Więcej
Robert J. Szmidt Dzielnica Zobacz więcej
Robert J. Szmidt Dzielnica Zobacz więcej
Robert J. Szmidt Dzielnica Zobacz więcej
Więcej