Dzieci Apokalipsy

Okładka książki Dzieci Apokalipsy
Indra Sinha Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
375 str. 6 godz. 15 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Animals people
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
375
Czas czytania
6 godz. 15 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374698863
Tłumacz:
Ewa Horodyska
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzieci Apokalipsy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dzieci Apokalipsy

Średnia ocen
6,6 / 10
130 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
183
172

Na półkach:

Fajnie pokazana historia, dużo ostrego języka, wzruszająca. Choć parę wątków można by było skrócić bo jednak przynudzały, szczególnie początek bardzo mnie zniechęcał, po paru stronach się rozkręca. Ogólnie rzecz biorąc książka do przeczytania dla każdego.

Fajnie pokazana historia, dużo ostrego języka, wzruszająca. Choć parę wątków można by było skrócić bo jednak przynudzały, szczególnie początek bardzo mnie zniechęcał, po paru stronach się rozkręca. Ogólnie rzecz biorąc książka do przeczytania dla każdego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

367 użytkowników ma tytuł Dzieci Apokalipsy na półkach głównych
  • 195
  • 166
  • 6
84 użytkowników ma tytuł Dzieci Apokalipsy na półkach dodatkowych
  • 54
  • 8
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Dzieci Apokalipsy

Inne książki autora

Indra Sinha
Indra Sinha
Indyjski pisarz. Rodowity Bombajczyk. Pochodzi z mieszanego, indyjsko-angielskiego małżeństwa. Absolwent Mayo College w Adżmerze (hindi i sanskryt) oraz Uniwersytetu Cambridge (anglistyka). Po studiach pozostał w Wielkiej Brytanii. Początkowo pracował jako copywriter w rozmaitych agencjach reklamowych. W 1980 roku przetłumaczył na angielski "Kama Sutrę". Jego dwie pierwsze książki były o tantrze. Pierwszą książkę beletrystyczną wydał w wieku 49 lat. Wybrane książki autora: "The Cybergypsies: a True Tale of Lust, War, and Betrayal on the Electronic Frontier (1999, polskie wydanie: "Nomadzi cyberprzestrzeni", Helion, 2002), "The Death of Mr. Love" (2002, polskie wydanie: "Powrót do Indii", Wydawnictwo Albatros, 2005), "Animal's People" (2007, polskie wydanie: "Dzieci Apokalipsy", Prószyński i S-ka, 2008). Żona: Vickie, 3 dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Hakawati mistrz opowieści Rabih Alameddine
Hakawati mistrz opowieści
Rabih Alameddine
Hakawati w kulturze Wschodu to nie byle kto. Jest opowiadaczem ciekawych historii, czarodziejem, mistrzem słowa. Żyje z tego, że potrafi swą opowieścią uwieść i zatrzymać przy sobie słuchaczy przez wiele godzin, dni albo tygodni, kiedy to zainteresowani codziennie wracają na dalszy ciąg opowieści bądź są przy nim stale do ukończenia historii, słuchają, robiąc przerwy na posiłek i sen. Uwodziciel i hipnotyzer w jednym. U Alameddine wspomina się historię rodziny nawiązując do dalekiej przeszłości, stosując przy tym przeskoki między pokoleniowe. I tak raz opowieść dotyczy ojca rodu zaraz potem pradziada i znów wraca do ojca, potem kolej na dziadka i pradziadka - dowolne konfiguracje, a opowieść trwa dalej. To nieco miesza odbiorcy wątki, musi być czujny. Jest to tym bardziej wymagające uważności, że pomiędzy te realne historie wplatane są epizody baśniowe, w których toczą się inne opowieści opowiadane przez różne postaci. Wygląda to tak, że w danej opowieści ktoś opowiada historie o kimś, kto opowiada jakąś historię. Taki ciąg zdarzeń kojarzy mi się z matrioszką, gdzie z jednej wyciągamy następną, potem kolejną i kolejną... W Hakawatim historia kolejnych pokoleń jest taką lalką jedną z wielu tworzącą spójną całość. Dlatego momentami opowieść jest hipnotyzująca, naprawdę trudno się od niej oderwać, a po jakimś czasie może nużyć i przychodzi zastanowienie czy warto kontynuować? Ostatecznie i tak wracamy, bo chcemy poznać losy rodziny Osamy. On wrócił do Bejrutu, by pożegnać umierającego ojca, a my chcemy kontynuować opowieść zarówno tę z przeszłości Libańczyka, jak błyskotliwej, elokwentnej egipskiej niewolnicy Fatimy. Zakończenie jakieś płynne, brakowało mi konkretnego, mocnego finału. Takiego magicznego stempla: tak to tu kończy się cała opowieść! Zdecydowanie "Hakawati" odnosi się do tradycji. Można powiedzieć, że jest typową powieścią ze Wschodu. Dzięki niej przeżyjemy wielowymiarową podróż po egzotycznej tradycji i kulturze, w której realia trwają nierozerwalnie z mitem, magią, wiarą w niewyobrażalne. Czytając zderzymy Zachodni umysł ze Wschodnim postrzeganiem świata i niekoniecznie będzie to dla nas łatwa ścieżka.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 6 2 lata temu
Plebejka John Burnham Schwartz
Plebejka
John Burnham Schwartz
Wszyscy żyjemy w mylnym przekonaniu, że bycie częścią arystokracji jest prawdziwym błogosławieństwem. Być może, ale tylko dla niektórych. Dla tych, którzy tkwią w tym samym środowisku od urodzenia. John Schwartz udowadnia, że bycie członkiem rodziny królewskiej, to prawdziwy ciężar dla niektórych, nie do udźwignięcia. Haruko dość prędko zakochuje się w następcy tronu. Początkowo jej rodzice z czystej troski o własne dziecko nie zgadzają się na zaręczyny. Na początku byłam nieco zła z tego powodu. Wkrótce zrozumiałam, że oni po prostu zdawali sobie z czym wiąże się bycie cesarzową. Mieli przynajmniej marne wyobrażenia. Koniec końców młoda Japonka wychodzi za przyszłego cesarza. Staje się niewolnicą własnych dam dworu, a przede wszystkim cesarzowej. Nieustannie musi się podporządkowywać. Źle mówi, źle je, źle chodzi. Wszystko robi źle. Stłamszona, nie ma się do kogo odezwać. Tak jak zapowiedział jej ojciec, ich więzy nigdy nie będą takie same jak wcześniej. Rodzice traktują ją z dystansem i szacunkiem, którego dziewczyna nie może znieść. Wydaje na świat syna, od którego jest jak najczęściej odizolowywana. Nie może otoczyć go matczyną miłością. Nie taka jest tradycja i nie taka jest wola cesarzowej. Haruko załamuje się psychicznie i przez kilka miesięcy nie odzywa nawet słowem. Początkowo jej skłonny do reform mąż staje się lustrzanym odbiciem własnej matki. Po śmierci cesarzowej na tronie zasiada Haruko. Jej władza okazuje się stosunkowo niewielka. Wciąż nie może wprowadzić zmian, o jakich marzyła. Pojawia się kolejny problem: szukanie małżonki dla syna. Chłopak zakochał się w córce dyplomaty i nie zamierza z niej rezygnować. Kobieta kilkukrotnie odrzuca jego oświadczyny. Do interwencji wkracza Haruko. Jej podejście znacznie różni się od jej poprzedniczki. Czytając tę książkę uświadomiłam sobie pewną rzecz: sława i pieniądze to nie wszystko. Banalne stwierdzenie, wiem. Człowiek jednak odkrywa przez całe swoje życie prawdziwość tego zdania. Będąc sławnym jest się uwiązanym, wolność odchodzi na dalszy plan. Musimy zadowolić fanów, a wypadku tej powieści poddanych. Życie Haruko było nieszczęśliwe i samotne. Otoczona dziesiątkami ludzi, nie miała bliskiej osoby. Kochały ją tłumy a jednocześnie nikt. Na zawsze w duchu pozostała plebejką. Wiem, że nie powinniśmy dzielić ludzi na klasy, ale prawda jest taka, że Plebejusze nigdy nie zrozumieją Arystokracji i odwrotnie. Choćby nie wiadomo jak chcieli się dopasować, nie dadzą rady. To fizycznie nie możliwe. Jak można zrezygnować z wolności skoro się ją zaznało? I jak można pragnąć wolności, skoro nigdy nie dane było jej poznać?
makeAchange - awatar makeAchange
ocenił na 6 12 lat temu
Kiedy ulegnę Chang-Rae Lee
Kiedy ulegnę
Chang-Rae Lee
Chang-Rae Lee urodził się w Korei Południowej, lecz jako dziecko wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Podobny los wybrał dla głównej bohaterki swojej powieści „Kiedy ulegnę”. June urodziła się bowiem w Korei, ale większość swojego życia spędziła właśnie w Stanach Zjednoczonych. Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1950, czyli w roku wybuchu wojny koreańskiej. W tamtym czasie Korea była już podzielona wzdłuż 38 równoleżnika na Koreę Północną i Koreę Południową. June mieszkała wraz ze swoją rodziną na Południu, niedaleko Seulu, ale w chwili postępujących działań wojennych wszyscy postanowili opuścić rodzinne strony i udać się w kierunku miasta Pusan, by ratować swoje życie i nadzieje na jakąkolwiek przyszłość. June miała wówczas zaledwie 11 lat, ale okrucieństwo wojny, z którym się zetknęła, postawiło ją w sytuacji, z którą prawdopodobnie nie potrafiłby sobie poradzić niejeden dorosły. Widziała okrutne zbrodnie dokonywane nie tylko na obcych jej ludziach, ale i na członkach najbliższej rodziny, musiała dbać o jedzenie, dach nad głową i sposób ucieczki jej samej i jej młodszego rodzeństwa, wreszcie musiała mierzyć się z wieloma słabościami i brakiem umiejętności i możliwości podjęcia wielu działań wynikających z faktu, iż najzwyczajniej w świecie była jedynie małą wystraszoną dziewczynką. Lee bardzo brutalnie, ale i wiernie przedstawił los uciekinierów z Południa pragnących ratować życie i przetrwać okrutny czas wojny. Skupił się jednak nie tylko na losie Koreańczyków, przedstawił bowiem także obraz wojny widziany i doświadczany przez żołnierzy amerykańskich. Drugim głównym bohaterem powieści jest właśnie Hector Brennan walczący po stronie Południa, na którym okrucieństwo wojny także odcisnęło swoje piętno i to do tego stopnia, że zamiast brać udział w walkach samowolnie zgłosił się do Oddziału Rejestracji Zabitych, by w tym splocie bezdusznych wydarzeń uniknąć chociaż patrzenia na chwile śmierci swoich towarzyszy broni. Autor nie łagodzi opisu przedstawianej rzeczywistości, ukazuje ją tak, jak mogła w istocie wyglądać. Wojna nie ma w sobie nic z romantyzmu, odarta z jakichkolwiek ludzkich uczuć kształtuje biorącego w niej udział człowieka i determinuje jego przyszłe losy, w tym relacje z innymi ludźmi, równie okrutnie doświadczonymi jak on. W takich to okolicznościach June poznała Hectora, a ich losy splotły się ze sobą już do końca. Za sprawą powołania do życia równie ważnych bohaterów, jakimi są Sylvie i Ames Tannerowie, Chang-Rae Lee przedstawił także inny ważny temat, a mianowicie tworzenie sierocińców dla koreańskich dzieci, które przetrwały wojnę, lecz pozostały na świecie same, bowiem członkowie ich rodzin zostali zabici. Historia tworzenia tego typu ośrodków i adopcji dzieci emigrujących z przybranymi rodzicami do Stanów Zjednoczonych to równie bolesna co radosna historia ogromnych nadziei, oczekiwań i przypodobań, byle by tylko osiągnąć upragniony cel i zyskać nową adopcyjną rodzinę, a co za tym idzie lepszą przyszłość. Niestety, świat nie jest idealny i sprawiedliwy, a zawiedzione nadzieje mogą prowadzić do przeróżnych wydarzeń mających charakter domina, których całe spektrum ukazał Chang-Rae Lee właśnie na przykładzie powieściowego sierocińca Tannerów. Sylvie Tanner to postać bardzo ważna, spaja ona bowiem w powieści to wszystko, co bez niej miałoby charakter liści spadający z drzew i unoszących się na wietrze w zupełnie innych kierunkach. Sylvie łączy losy i tworzy punkty styczne, które pozwalają na powrót do przeszłości nawet po upływie wielu lat. W warstwie fabularnej przenosi nas ona do Mandżurii początku XX wieku, losu tamtejszych misjonarzy i tworzenia przez Japończyków marionetkowego państwa Mandżukuo, a także do o wiele wcześniejszych, bo XIX-wiecznych wydarzeń, bezpośrednio determinujących akcję powieści, a mianowicie do roku 1859, kiedy to rozegrała się największa bitwa wojny francusko-austriackiej, czyli Bitwa pod Solferino. To właśnie bilans strat po tej bitwie przyczynił się do utworzenia Czerwonego Krzyża i rozwoju pomocy humanitarnej, w ramach której swoją działalność po wojnie koreańskiej prowadzili także Tannerowie. „Kiedy ulegnę” jest więc powieścią wielowątkową. Zwrócę jedynie uwagę na fakt, że wielu wątków powieści w recenzji nawet nie podejmuję, by nie zdradzać czytelnikowi zbyt wielu szczegółów i nie zniechęcić tym samym do lektury. To, co przywołałam, tworzy jedynie pewne ramy, wewnątrz których Lee umieścił przepiękne płótno literackie stworzone z niezwykłym epickim rozmachem. Monumentalność historii zaskakuje, przenosi ją na wyższy poziom, domagając się od czytelnika odczytania wszelkich sensów. Na okładce powieści znalazła się zapowiedź: „Miłość może zranić bardziej niż wojna”. I w istocie tak jest, wojna nigdy nie wiąże się z niczym pozytywnym i trudno oczekiwać po niej czegoś innego, ale miłość to głównie nadzieja, życie i plany na przyszłość. Niespełniona jest jak nóż przebijający serce. „Kiedy ulegnę” to powieść o ludziach żyjących w naprawdę bardzo trudnych czasach, o ludziach niepotrafiących unieść tego, co przynosi im los, o ludziach doświadczających bólu, straty, cierpienia i pragnienia rychłej śmierci, ale na przeciwległym biegunie jest też ogromne pragnienie życia, przetrwania i pokonania wszelkich przeciwności, pragnienie tego, by trwać mimo wszystko, by nie ulec do samego końca, bez względu na to, kiedy i w jaki sposób ma on nastąpić. https://www.facebook.com/literackakorea/posts/233611138956860
Literacka_Korea - awatar Literacka_Korea
oceniła na 10 4 lata temu

Cytaty z książki Dzieci Apokalipsy

Więcej
Indra Sinha Dzieci Apokalipsy Zobacz więcej
Indra Sinha Dzieci Apokalipsy Zobacz więcej
Indra Sinha Dzieci Apokalipsy Zobacz więcej
Więcej