Dramaty wybrane. Tom 2

Średnia ocen

                8,7 8,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dramaty wybrane. Tom 2 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dramaty wybrane. Tom 2

Średnia ocen
8,7 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
829
783

Na półkach: ,

W jednej chwili zostałem oskarżycielem i obrońcą dusz, których najskrytsze zakamarki stanęły przede mną otworem. Jednocześnie dostałem możliwość obserwacji pociągających i przerażających ludzkich wyborów. Mogłem nawet stanąć niczym sędzia, przed cieniami stworzonymi rękoma Henrika Ibsena i bezkarnie się im przyglądać. Dystyngowanymi oczami pisarza widzieć ich miotanie się pośród wątpliwości. Z chłodną elegancją przechodzić wokół niezliczonych "węzłów gordyjskich", nawet nie domyślając się, ile siły trzeba aby je rozwiązać. Wyrafinowanym i zdystansowanym trzymaniem się na uboczu, zaznaczać swoją daleką obecność pośród rodzinnych dramatów. Mając tak wielką czytelniczą władzę nad marionetkami Ibsena, nie mogłem im jednak dać tego najważniejszego. Nie potrafiłem podać im klucza do przeżywania życia. Wytrychu, dzięki któremu dostaliby szczęście, od którego braku aż dusi podczas lektury.

Odniosłem wrażenie, że większość bohaterów Ibsena jest martwa. Podczas długiej, emocjonalnej zimy w jaką mnie wpędził norweski dramaturg, widziałem jedynie umarłe serca, nieżywe na długo przedtem, zanim się o nich dowiedziałem. Bo gdy zacząłem lekturę poszczególnych dramatów, to wszystko zostało dokładnie ułożone na długo przed moim przyjściem. Figury szachowe rozstawione, główne ruchy uczynione, wszyscy gotowi do wykonania szacha. Bohaterowie czekają tylko na mnie, aby przy dźwiękach "Danse macabre", dać mata każdemu w zasięgu ibsenowskiego pióra. To dla mnie zostaje przeznaczony finał, podczas którego następuje przemiana a rachunki zostają wyrównane. Nadchodzi zadośćuczynienie a towarzysząca mu gorycz rozlewa się na wszystkie strony utworu. Niby wszystko zostaje zażegnane, jednak ból starych i krwawiących ran przechodzi w przewlekłe ćmienie. Pomimo tego, ten problem dotyczy już tylko tych, którzy muszą się zmierzyć z zakończeniem każdego dramatu.

Henrik Ibsen obdarzył się niepojętą władzą nad ludzkimi uczuciami. Z każdego norweskiego, bajkowego miejsca, widać dręczące myśli i potajemne cierpienia. Czasami jest za późno na naprawianie pomyłek nad brzegami fiordów. Podziwiając polarne lato, można co najwyżej wkroczyć na jeszcze bardziej błędną drogę. Tymczasem ukryte pożądanie nie daje się spętać a tęsknota odżywa ze zdwojoną mocą. Bohaterowie Ibsena są wolni. Swoją wolnością wyznaczają kierunek każdego dramatu. Ich wybór nie zawsze jednak pozostaje zgodny z fascynującymi siłami, odmierzającymi rytm moralnych tragedii w których są uwikłane te wspaniałe postacie.

Po przeczytaniu wszystkich dziesięciu dramatów, wydanych przez wydawnictwo "Czuły Barbarzyńca", chciałbym napisać: "niech żyje prawda". Ponieważ prawda jest ukrytą intencją Henrika Ibsena i przyświeca każdemu jego dziełu. W moich oczach, wszystkie ibsenowskie dramaty jawią się jako wytworne i szlachetne nośniki przenikliwego spojrzenia. Być może to spojrzenie zbyt często zapuszcza się w krainę marzeń, nie mając realiów na ich urzeczywistnienie. Jednak Ibsen jest jednym z nielicznych twórców, mogących tak ciekawie podrzeć życie swoich bohaterów na kawałki a potem każących im zbierać to, co z tego zostało. Na zawsze pozostanie w mojej pamięci jasny osąd pisarza, potrafiącego zapanować nad przekleństwem osób dźwigających swoje wątpliwości. Henrik Ibsen umie budzić drzemiące duchy, ale potrafi je również okiełznać.

W jednej chwili zostałem oskarżycielem i obrońcą dusz, których najskrytsze zakamarki stanęły przede mną otworem. Jednocześnie dostałem możliwość obserwacji pociągających i przerażających ludzkich wyborów. Mogłem nawet stanąć niczym sędzia, przed cieniami stworzonymi rękoma Henrika Ibsena i bezkarnie się im przyglądać. Dystyngowanymi oczami pisarza widzieć ich miotanie się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

104 użytkowników ma tytuł Dramaty wybrane. Tom 2 na półkach głównych
  • 60
  • 44
34 użytkowników ma tytuł Dramaty wybrane. Tom 2 na półkach dodatkowych
  • 22
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Dramaty wybrane. Tom 2

Inne książki autora

Henrik Ibsen
Henrik Ibsen
Przyszedł na świat w rodzinie kupieckiej jako najstarszy z pięciorga rodzeństwa. Kiedy miał 8 lat, jego ojciec zbankrutował. W 1843, zaraz po konfirmacji, Ibsen przeniósł się do Grimstad, gdzie pracował jako pomocnik aptekarski. W czasie sześciu lat spędzonych w Grimstad podjął pierwsze próby literackie. Jako osiemnastolatek został ojcem dziecka z nieprawego łoża, którego matką była starsza od Ibsena służąca. Z nieślubnym synem pisarz nie utrzymywał kontaktów. W 1850 Ibsen przeniósł się do Christianii, gdzie odbył się jego debiut sceniczny – w teatrze Christiania wystawiono Kjæmpehøien (Grób Hunów). Wkrótce pisarz przeniósł się do Bergen, gdzie w latach 1851–1857 współtworzył wraz ze skrzypkiem Ole Bullem teatr Det Norske Theater. W teatrze tym pracował jako pomocnik reżysera i dramaturg. Na deskach Det Norske Theater odbyło się wiele premier sztuk Ibsena. W 1857 pisarz poznał Zuzannę Thoresen, z którą ożenił się rok później. Z tego związku przyszedł na świat syn Sigurd w 1859, który jako doktor prawa pracował w dyplomacji W 1857 Ibsen przeniósł się ponownie do stolicy, gdzie otrzymał stanowisko szefa Norweskiego Teatru Kristiania. Lata 1857–1864 określa się jako najcięższe w życiu pisarza. Rozczarowany postawą Norwegii, która nie pomogła Danii napadniętej przez Prusy, a także problemy finansowe rodziny sprawiły, że pisarz zdecydował się emigrować z kraju. Otrzymawszy stypendium z parlamentu norweskiego, wyjechał wraz z rodziną na południe. Przez kolejne 27 lat przebywał we Włoszech i w Niemczech, zamieszkując w Rzymie, Kopenhadze, Paryżu, Suezie, Dreźnie, Monachium, Sztokholmie, Sorrento, Amalfi. We Włoszech nastąpił literacki przełom dramaturga. W przypływie nowych sił twórczych napisał tam Branda i Peera Gynta. W 1868 r. Ibsen przeniósł się do Monachium, a kilka lat później – w 1875 – do Drezna. Tam też powstały jego głośne sztuki, takie jak Nora, Dzika kaczka czy Hedda Gabler. Dopiero w 1891 Ibsen powrócił do Norwegii, już jako znany i ceniony pisarz. Jego sztuki zaczęto wtedy grywać w całej Europie, zaś problemy, które poruszał Ibsen, wywoływały burzliwą debatę w norweskim społeczeństwie. Ostatnie lata życia Ibsen spędził w Christianii, gdzie był jednym z najznamienitszych obywateli. Pierwsze dramaty Ibsena zaliczyć można do nurtu narodowego romantyzmu – dramaturg był wówczas głównie pod wpływem utworów duńskiego pisarza Adama Oehlenschlägera. Widać to zwłaszcza w jego drugim utworze Grób Hunów. Tematem wielu dramatów Ibsena były wydarzenia historyczne – bądź to z czasów starożytnego Rzymu (Katylina, Cesarz i Galilejczyk), bądź ze średniowiecznej Norwegii (Rycerze Północy, Pretendenci do tronu, Uroczystość na Solhaugu, Pani zamku Östrot). W wielu utworach inspirowanych historią Norwegii pisarz wykorzystał dawne baśnie, sagi i wierzenia ludowe. Faza narodowego romantyzmu (1850–1863) zakończyła się w twórczości Ibsena wraz z Pretendentami do tronu. Ibsen, rozczarowany postawą Norwegów w konflikcie między Danią a Prusami, porzucił raz na zawsze tematykę narodową, skupiając się na bardziej uniwersalnych tematach. Wiele dramatów napisanych po przełomie ukazuje sylwetki nieprzystosowanych do świata indywidualistów (Brand, Gregers Werle z Dzikiej kaczki, Ruben ze Gdy się zbudzimy spośród zmarłych). Przeciwieństwem heroicznego pastora Branda jest inna słynna postać ibsenowska – Peer Gynt. Dramat, którego Peer jest głównym bohaterem, pełen jest alegorii i elementów baśniowych. Zalicza się go dziś do jednego z najpopularniejszych tekstów Ibsena. Do tej popularności przyczyniła się niewątpliwie utrzymana w duchu romantyzmu, a skomponowana przez Edvarda Griega muzyka. W kolejnych latach Ibsen skupił się w swojej twórczości przede wszystkim na tematyce społeczno-obyczajowej, tworząc realistyczne dramaty bezlitośnie odsłaniające zakłamanie świata mieszczańskiego. Z tego okresu (1877–1882) pochodzą takie sztuki jak Podpory społeczeństwa, Nora, wystawiana także pod tytułem Dom lalki, Upiory oraz Wróg ludu. Elementy realizmu łączą się tutaj z naturalizmem, zwłaszcza w Upiorach. Do nurtu mieszczańskiego zaliczyć można również napisaną nieco później Heddę Gabler. Bohaterkami swych utworów Ibsen często czynił kobiety, kreując tak niezwykłe postacie jak Hedda Gabler czy Nora. W ostatnim okresie twórczości Ibsena (1884–1906) dostrzega się często elementy symbolizmu. Jednocześnie Ibsen kreśli głębokie portrety psychologiczne swoich postaci. O tym, jak doskonałym psychologiem był dramaturg, świadczyć może fakt, że Sigmund Freud przywoływał w swoich esejach m.in. postać Rebeki West z Rosmersholm. Ibsen był także mistrzem w budowaniu dialogu, w którym często powaga i wzniosłość ociera się niemal o patos, nigdy nie przekraczając tej cienkiej granicy. Głównym obiektem zainteresowania Ibsena był zawsze człowiek i jego bolączki, próby szukania własnego „ja” i miejsca we współczesnym świecie. Dlatego sztuki norweskiego dramaturga nigdy nie straciły na aktualności i wciąż są wystawiane na deskach teatrów na całym świecie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śpiewak cygańskich romansów Federico García Lorca
Śpiewak cygańskich romansów
Federico García Lorca
Poeta, którego tomik mamy przed sobą to wg mnie jeden z czołowych wieszczy hiszpańskich. Jego poezje rozkwitały w pełnej rozmachu epoce surrealizmu, chociaż sama atmosfera wierszy przywodziła na myśl romantyzm, co zresztą sugeruje sam tytuł. Lorca przytaczany w kulturze andaluzyjskiej właściwie znany jest całej hiszpańskiej braci, a najbardziej kojarzony jest poza surrealizmem z flamenco i corridą. Romantyzm o którym wspominam jest charakterystyczny u Lorki także w konwencji gotyckiej, gdzie pojawia się upodobanie do turpizmu i możemy to zauważyć w wierszu "Męczeństwo Świętej Olalli". Duże przywiązanie do opisów natury sprawia, że mamy unaoczniony rzeczony surrealizm, w którym często odnoszono się do natury i jej owoców. Podobnie oniryzm i śmierć mają zrozumiałe miejsce w twórczości Lorki. Śmierć szczególnie przypisana Ignacio Sanchez Mejiasowi, który był przyjacielem poety i zginął nabawiwszy się gangreny po ugodzeniu w udo w potyczce z bykiem. Lorca pomijany w polskiej edukacji jest podstawowym poetą, któremu warto się przyjrzeć w samotnej wędrówce po poezji. "Śpiewak Cygańskich Romansów" to lekka lekturka, przy której będziemy mogli wzdychać i wyobrażać sobie wersy pisane przez autora. Jego malownicze teksty w naszej głowie złożą się jak w obraz malowany przez jego przyjaciela Salvadora Dalego. Natomiast romans płynący z treści odniesie nas do nieokreślonej nostalgii za czymś co przeżyliśmy lecz tylko w urojeniu. Tym cechuje się surrealizm w twórczości Lorki. Tomik podzielony jest na kilka części - krótkich podtomików - partów poświęconych konkretnym tematom składającym się z kilku dosłownie wierszy i komponujących się w andaluzyjski koncept cygańskich romansów. A w skład wchodzą: - Pierwszy zbiór romansów cygańskich (Primer Romancero), czyli główny zamysł skupiający się na romansach zawartych już w tytułach utworów. - Poeta w Nowym Jorku - 5 wierszy z okresu podróży autora do NY w tym Nokturn i Pejzaże - Lament na Śmierć Ignacio Sanchez Mejiasa - wspomniane dedykacje dla przyjaciela torreadora, po jego nieodżałowanej śmierci - Dywan z Huerta del Tamarit - tzw Gazele i Kasydy, czyli poezje arabskie, celowe z podziałem na strofy, tu po prostu na modłę miłości, ulubione kawałki w kulturze flamenco - w końcu kalendarium, w którym poznajemy krótki życiorys poety spuentowany zaginionym grobem autora i krótka nota od tłumacza. Lektura tomiku nie zajmie nam dużo czasu, gdyż można ją pochłonąć na raz, lecz poezja pisana jest po to by się nią delektować jak wiekowo odłożonym winem. Hiszpański aromat wlewany nam przez Lorke to degustacja każdą strofą, każdą metaforą i każdą wizją autora, a następnie ad libitum czytelnika w sięganiu po następny łyk poezji. Dlatego nie śpieszmy się z czytaniem.
RatownikLektur - awatar RatownikLektur
ocenił na 9 3 lata temu
Wiersze wybrane Emily Dickinson
Wiersze wybrane
Emily Dickinson
🔰1741 "W tym, że nie zdarzy się na nowo, Jest cała słodycz życia. Takiej pewności żadna inna Wiara nam nie użycza. Jeśli coś będzie, to najwyżej W odrębnym stanie czy bycie - Ta pewność budzi w nas apetyt Dokładnie odwrotny: na życie." To jest poezja, w której mniej znaczy więcej, oparta na skrótach myślowych i oszczędności słów, nie ma w niej dbałości o piękne rymy i wybujałe środki stylistyczne. Żaden utwór nie ma tytułu, bo po co mnożyć zbędne słowa i odbierać im dosadność w opisywaniu świata? Do tych niezwykłych liryków wracam co jakiś czas po doznania, które za każdym razem są zupełnie inne. Wiersze Emily Dickinson wciąż się wymykają niektóre są zaskakująco łagodne inne dzikie, rwane, nasycone powszednim językiem, niedające się ujarzmić. Po śmierci poetki jej siostra Lavinia odnalazła setki wierszy ukrytych w różnych zakątkach pokoju Emily: 🔰441 "To wszystko - to mój list do Świata, Co nigdy nie pisał do mnie - " Niezwykłe "listy do Świata" ukryte przed światem Lavinia zdecydowała się światu objawić, za co liczne grono miłośników poezji Emily Dickinson na całym świecie zawsze będzie siostrze poetki dozgonnie wdzięczne. Takiej "dziwnej" poezji nikt wtedy nie oferował światu. Po śmierci Emily pojawiły się, więc dziwaczne próby przemalowania jej wierszy na "bardziej znośne" - czyniło to grono edytorskie, przekonane o tym, że wie lepiej. Z kolei rodzina upiększyła jedyny portret Emily, domalowując jej loczki i ładniejszy strój, który ponoć miał lepiej ukryć szyję, nieco zbyt długą, jak na ówczesne standardy urody. Ech, ta żałosna ludzka chęć podporządkowania stereotypom wszystkiego, co odrębne i niepowtarzalne! Bo przecież kobieta, jeśli już się wyrwała ponad zwyczajność i zaczęła pisać wiersze (czyli coś z nią było nie tak), to niech przynajmniej będzie ładna i niech "świergoli" lub "kląska" jak słowik albo inne słodkie ptaszę! Na szczęście ta całkiem odrębna, pełna pasji, dzika i rwana poezja Emily Dickinson nadal jest między nami. Za taki jej kształt w polskim tłumaczeniu dziękuję panu Barańczakowi. Do utworów Emily Dickinson oprócz miłośników poezji odwołują się również współcześni muzycy rozrywkowi. Oto przykład z naszego rodzimego podwórka muzycznego: na jednej z płyt zespołu "Homo Twist" Maciej Maleńczuk w piosence "Nobody" zaśpiewał parafrazę wiersza 288. Dickinson: 🔰"Jestem nikim, a ty kim? Czy ty także jesteś nikim? To znaczy byłaby z nas para i to by się rozniosło zaraz, więc milcz!" Na koniec mojego kolejnego spotkania z "dziwną" panną Emily zacytuję jeszcze jeden jej niebanalny "list do Świata": 🔰254 "Nadzieja jest tym upierzonym Stworzeniem na gałązce Duszy - co śpiewa melodie Bez słów i nie milknące - W świście Wichru brzmi uszom najsłodziej - I srogich by trzeba Nawałnic - Aby spłoszyć maleńkiego ptaka, Co tak wielu zdołał ogrzać i nakarmić - Śpiewał mi już na Morzach Obcości - W Krainach Chłodu - Nie żądając w zamian Okruszka- Choć konał z Głodu." P -55
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 10 5 miesięcy temu
Czekając na barbarzyńców Konstandinos Kawafis
Czekając na barbarzyńców
Konstandinos Kawafis
Mitologii greckiej poświęconych jest mnóstwo wierszy Kawafisa, a inne wykorzystują ją do przekazania pewnych uniwersalnych prawd, jednakże na ogół mity występujące w poezji autora są niezbyt znane, a gdy jest odwrotnie, to i tak ciężko rozpoznać to na pierwszy rzut oka, bowiem Kawafis sięga po nieużywane w Polsce przydomki bóstw lub innych istot. Skutkuje to tym, że czytając utwory poświęcone dawnym wierzeniom, nieustannie trzeba sprawdzać informacje na temat tego, kto był kim i co zrobił. Takim wierszem, łączącym mitologię, a przy okazji również historię, z uniwersalną prawdą, są na przykład "Kroki Eumenid" - świetny utwór opowiadający o osobach związanych z kimś okrutnym, do kogo zbliża się kara, pokazujący strach tych osób, w wierszu domowych duszków, które niespecjalnie zawiniły, a również mogą ucierpieć; przez to Kawafis zwraca ogromną uwagę na bezlitosność historii i na to, że towarzysze „złego" również mają uczucia - o czym zdarza się nam często zapominać. Do tej grupy wierszy zaliczam także dwa najbardziej znane utwory Kawafisa - "Czekając na barbarzyńców" oraz "Itakę". Takim samym medium służącym do pokazania uniwersalnych prawd jest wspomniana już wyżej historia - poeta wykorzystuje postacie takie jak Salome, Anna Komnena czy Anna Dalassena (czapki z głów przed tymi, którzy nie muszą sprawdzać, kim są owe osoby) do opowiedzenia na przykład o zaślepieniu w miłości. Inne tego typu wiersze to "Pamięć", opowiadająca o stopniowym przemijaniu czy genialne "Idy marcowe" mówiące o władzy (w ogóle bardzo wiele wierszy Kawafis poświęca władzy, najczęściej dając władcom pewne wskazówki dotyczące jej sprawowania bądź ich krytykując). Genialne jest także "Filhellen", które pokazuje, jak państwa - używając terminologii współczesnej - II i III świata porzucają swoją kulturę, ślepo podążając za krajami świata I. Niektóre wiersze - na przykład "Orofernes" czy "Cezarion" - pokazują pierwiastek ludzki historii, czyli to, że wydarzenia, które są dla nas bezosobowymi faktami, zaledwie datami, były pełne ludzi, miały na nich realny wpływ, a ci sami ludzie, często królowie, będący dla nas tylko postaciami historycznymi, również czuli, cierpieli i byli tacy sami, jak my - o czym się niestety często zapomina. Jednak niektóre wiersze - choć trzeba przyznać, że nie ma ich zbyt wiele - opowiadają po prostu uniwersalne prawdy o człowieku czy losie. Jest to na przykład "Dünya Güzeli" (z tureckiego - "piękność"), napisana przez Kawafisa w wieku 21(!) lat, opowiadająca o ludzkiej pysze czy "Nichori" mówiące o umiłowaniu miejsc, z których się pochodzi. Tematyka utworów Kawafisa jest jednak o wiele bardziej różnorodna - znajdą się tam także wiersze poświęcone religii chrześcijańskiej (bardzo mało), samotności w tłumie, korzystaniu z życia póki ma się czas, czego zazwyczaj się nie robi i jeszcze dużo innych tematów, których nie ma sensu tu wymieniać, zwłaszcza że każdy te wiersze może odebrać inaczej. Co istotne, niektóre zakończone są zabawną puentą ("Stary człowiek") bądź pełne subtelnej krytyki ("Strapienie Seleukidy"). Oprócz tego Kawafis pisze poezję erotyczną, w której obiektem jego westchnień są mężczyźni (Kawafis był gejem). Ta część jego utworów idealnie się wpisuje w nurt poezji LGBTQIA, są to bowiem cudowne wiersze poświęcone często utraconej miłości, zachwytowi nad cielesnością kochanków (dla mnie są to najpiękniejsze opisy męskiego piękna, jakie kiedykolwiek czytałam), lecz bez zapominania o ich wnętrzu. I są przepiękne - po prostu. Spokojnie można je czytać dla ich subtelnej, miłosnej, lecz erotycznej atmosfery, przetykanej smutkiem, i będą zachwycać. Inne z tych wierszy opowiadają również o niemożności niepoddania się pożądaniu lub są obrazkami rozkwitającej namiętności; autor ponadto bardzo subtelnie prezentuje te stany emocjonalne związane z miłością, które bardzo trudno nazwać. Można jednak spojrzeć głębiej, ponieważ Kawafis wspomina utraconych kochanków, widzimy zatem sposób, w jaki to robi, a tym samym dostajemy liczne przemyślenia na temat przemijania czy pamięci. We wspomnieniach podmiotu lirycznego wszystko jest piękniejsze i cudowniejsze niż w rzeczywistości: "Bardziej urodziwy zdaje mi się teraz gdy z dalekiego Czasu przyzywa go ma dusza." fragment "Na pokładzie statku" Jednak wspomnienia w poezji Kawafisa to nie tylko uszlachetnione elementy rzeczywistości, ale także, jak w wierszu Odległe, elementy, które się zatarły i których nie można sobie przypomnieć, choćby nie wiadomo jak się tego pragnęło. Kawafis gro wierszy poświęca pamięci, analizuje jej mechanizmy, wpływ na codzienność i siłę oddziaływania. Wyciąga na światło dzienne liczne wspomnienia i bada, jak się zachowały, nawołuje do wykorzystywania ich w poezji, trochę w celach środka do tworzenia, a trochę aby uchronić je od zapomnienia. Ponadto pokazuje zjawisko, które przed nim zauważył już Proust: jak jedna rzecz potrafi przywołać fale wspomnień. U Prousta był to smak magdalenki, u Kawafisa jest to podejście pod dom schadzek lub zauważenie dawnego kochanka. Jest w tej poezji o pamięci pewna doza melancholii, smutku, czasem wręcz bardzo głębokiego. Miłości Kawafisa to bowiem miłości utracone - wszystkie, co do jednej. I chociaż wspomina kochanków i zwraca uwagę na mechanizmy pamięci, to również poświęca swoje myśli ukochanym, za którymi po prostu boleśnie tęskni. Zresztą utwory pokazujące pewne przemijanie to nie tylko wiersze homoseksualne czy "Pamięć", ale również na przykład "Grób Euryjona", który w swoim wydźwięku wskazuje na to, że choć po wszystkich filozofach i artystach pozostają jego działa - są więc oni "wiecznie żywi" - to jednak najważniejszego już nie ma: człowieka. Poezja Kawafisa jest niezwykle różnorodna tematycznie, można jednak znaleźć w niej pewne punkty wspólne - starałam się to właśnie zrobić i mam nadzieję, że się udało, choć nadal jest mnóstwo rzeczy, które można by jeszcze o jego twórczości powiedzieć. Wyszła mi w gruncie rzeczy laurka dla poezji autora, jednak gwoli ścisłości powstała ona dopiero podczas analizowania jego wierszy, ponieważ czytając poszczególne utwory, nie wzbudzały one we mnie takich emocji. Nie znaczy to, że nie bronią się same - rzecz jasna się bronią, jednakże we mnie niewiele wzbudziło zachwyt. Wzbudziło go dopiero analizowanie twórczości Kawafisa jako całości. Ba, zaczęłam nawet żałować, że "Czekając na barbarzyńców" to jedynie wybór jego wierszy - z chęcią przeczytałabym wszystkie. Nie należy się więc zniechęcać tym, że większość wierszy osobno nie wzbudziła mojego zachwytu, poezja jest bowiem odbierana wybitnie subiektywnie. Dlatego polecam, a "Czekając na barbarzyńców" to i tak najlepszy tom(ik)* poezji, jaki przeczytałam w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. * "Tom(ik)" ponieważ to 61 wierszy wydanych na 304 stronach, niemniej bardzo grubych i formatu dwa razy większego niż zwykle. Dlatego niby "tomik", jak to się zwykło nazywać, ale jednak "tom". :) Recenzja opublikowana również na blogu: https://trans-ksiazkowy.blogspot.com/2017/08/ciao-pamietaj-czekajac-na-barbarzyncow.html
Ytr0001 - awatar Ytr0001
ocenił na 9 8 lat temu
444 wiersze poetów języka angielskiego XX wieku Thomas Hardy
444 wiersze poetów języka angielskiego XX wieku
Thomas Hardy Charles Simic Seamus Heaney Robert Frost Dylan Thomas Wystan Hugh Auden Edward Estlin Cummings Philip Larkin Elizabeth Bishop James Merrill
„444 wiersze” w przekładzie Stanisława Barańczaka to tom, który najlepiej czytać jako projekt wielogłosowy, a nie zbiór podporządkowany jednemu nazwisku czy jednej poetyce. Jego siła tkwi w różnorodności: autorów, temperamentów, sposobów myślenia o poezji i świecie. To książka, która nie proponuje jednej wizji liryki, lecz raczej pole napięć między stylami, tematami i rejestrami języka. Mamy tu wiersze skrajnie odmienne — od krótkich, skondensowanych zapisów egzystencjalnych po teksty bardziej narracyjne, ironiczne, intelektualnie rozgrywane. Poezja metafizyczna sąsiaduje z obserwacją codzienności, skupienie z humorem, powaga z dystansem. Ta zmienność sprawia, że tom czyta się fragmentami: kilka wierszy naraz, potem przerwa, powrót w innym nastroju. To nie jest książka do linearnej lektury, raczej do uważnego przeskakiwania między głosami. Rola tłumacza jest tu dominująca, ale dyskretna. Barańczak nie unifikuje tekstów pod własny styl, choć jego dbałość o rytm, sens i formalną precyzję jest wyczuwalna niemal na każdej stronie. Przekład trzyma w ryzach różnorodność, nie spłaszczając jej. Dzięki temu poszczególne wiersze zachowują swoją odrębność, a jednocześnie funkcjonują w ramach spójnego, dobrze przemyślanego tomu. Oczywiście przy takiej liczbie tekstów nie wszystko działa równie mocno. Są wiersze, które zapadają w pamięć na długo, i takie, które pozostają raczej ciekawostką albo zapisem chwili. Ta nierówność nie razi — przeciwnie, wydaje się uczciwa i wpisana w założenie książki. „444 wiersze” nie obiecuje kanonu w miniaturze, lecz szerokie pole lektury, w którym czytelnik sam wybiera, co dla niego najważniejsze. To tom wymagający uważności, ale dający dużo w zamian. Uczy porównań, czytania różnic, wsłuchiwania się w niuanse języka i tonu. Raczej laboratorium poezji niż reprezentacyjna antologia, raczej książka do ciągłych powrotów niż do jednorazowego domknięcia. W tym sensie pozostaje jedną z ciekawszych propozycji dla czytelnika, który w poezji szuka nie jednego głosu, lecz rozmowy wielu.
Voldemort - awatar Voldemort
ocenił na 9 3 miesiące temu
Poezje zebrane: Álvaro de Campos Fernando Pessoa
Poezje zebrane: Álvaro de Campos
Fernando Pessoa
Zobaczyć świat jasnym, prostym i czystym. W swojej panteistycznej potrzebie odczuwania wszystkiego we wszystkim, Fernando Pessoa zawarł tęsknotę do nieokreślonego wszechświata. Chciał dotrzeć aż do głębi rzeczy. Przesiąknięty przy tym obsesją czucia i pragnący większego sensu wiedział, że zadręcza go ból istnienia, że ta błąkająca się wrażliwa dusza jest częścią bez kształtu, zajmującą jakieś nieokreślone miejsce w przestrzeni. Dlatego też poezja Pessoi zagraża swymi metafizycznymi znaczeniami tym, którzy w poszukiwaniu poprawy nastroju wybrali się w podróż po wymieszanym z rzeczywistością śnie. Tymczasem sam Pessoa kpi sobie z tak nieumiejętnie przez nas rozumianych pojęć Przestrzeni i Czasu. On wie, co jest esencją tajemnicy i gdzie należy szukać źródeł wszelkiego niepokoju. Jednak czy w takim razie znajdzie się dla niego miejsce w ciasnocie życia? Spodziewam się, że myślał o wiele szerzej, o nieskończoności. Czytanie jego wierszy jest ogromnym wysiłkiem dla wyobraźni. Nawet w pewnym momencie wydaje się, że staje się ona bezużyteczna. Poezja Pessoi nie posiada żadnej odczuwalnej zmysłami rzeczywistości ale zapada na nieokreśloną chorobę odczuwania siebie samego. Portugalski poeta z wysokości swojej obojętności zestraja to wszystko i będąc pełnym wszelkiego znużenia kreuje dla czytelników spektakl nieregularności i absurdu. A wykazuje to podobieństwo do opowiadanego przez niego życia, oblanego oceanem Kresu i utrzymanego w konwencji pakowania walizek Donikąd. Wszystko to przypomina, jak daleko od istnienia pozostaje Fernando Pessoa, jak zmęczony i pełen mdłości brzydzi się wszelkim ruchem. Wydaje się, jakby studiował zaczyn swojego upadku, początek wybudzenia z jawy, nie ze snu. To jedynie symbole ale wystarczą do tego, żeby otrzeć się o tajemnicę czasu i z powrotem pogrążyć w całkowitej niewiedzy. Można by zaryzykować stwierdzenie, że ta poezja osiąga krańce Zewnętrza i próbuje się stapiać z substancją świata. Na tragedii własnego przemijania buduje nowe życiowe normy. Zawieszone gdzieś obok drabiny społecznej, będące bardziej nieokreślone niż określone. W ostateczności wiersze te ukazują niepokój bez przyczyny, jakby próbowały otwierać inną rzeczywistość dla tych, którzy w nieustannym poznawaniu siebie wyczuwają zacięcie się jakiegoś mechanizmu. Sam nie wiem czy w tych wierszach jest więcej poezji czy twardej prawdy o egzystencji. W każdym razie czuję, że w tym ogromnym mrowisku świadomości jedynym przedmiotem i podmiotem jest od sam, Fernando Pessoa, studiujący mechanikę życia samotnik. Jednak wiwisekcja tego jestestwa i nadanie ludzkiej postaci wszystkim niepokojom jest fascynująca. Heteronimy Pessoi to klasa sama w sobie, co prawda odznaczają się niestabilnym stylem i są pełne niekonsekwencji ale dzięki nim możemy mieć pewność, że do tych wierszy banał nie ma wstępu. Od dawna interesuję się poezją wielkich ołowianych wątpliwości, właśnie takich, jak te niepochodzące od rzeczy widzialnych cienie. Pomimo ciężaru, doceniam umiejętność ich współuczestniczenia w melodyjnym systemie wszechświata, mieszaninie bolesnych pragnień i odmiennych stanów duszy. Nie potrafię odwrócić wzroku od snu Pessoi o wieczności bo wiem, że w duszy tego entuzjasty Wszystkiego tańczą wszelkie dziwności istnienia. Zapewne życie go często bolało a on sam, wychowany przez Wyobraźnię marzyciel, jak nikt inny dostrzegał bezużyteczność sensu. Bo przecież nie jest on niezbędny, w przemierzaniu dróg życia nie musimy się opierać wyłącznie na nim. Po co sens? Do niczego nie należy i z niczym się nie wiąże. To właśnie próbka masochistycznej rozkoszy życia w w wykonaniu Fernanda Pessoi.
czytający - awatar czytający
ocenił na 7 1 rok temu
Cocktail party T.S. Eliot
Cocktail party
T.S. Eliot
http://magiel-kulturalny.blogspot.com/2016/08/mistrz-kreowania-ludzkich-charakterow.html Jak wiecie albo i nie - lubię sobie od czasu do czasu przeczytać jakiś utwór dramatyczny. Na stronie pojawiły się już moje opinie na temat twórczości Mrożka, a także Tennessee Williamsa, teraz przyszła kolej na innego znanego twórcę - T. S. Eliota. Thomas Stearns Eliot urodził się w 1888 roku, a zmarł 76 lat później w Londynie. Po dziś dzień kojarzony jest przede wszystkim z poezją. W 1948 roku otrzymał nagrodę Nobla za jego ogromny wkład we współczesną poezję. Cocktail Party był najbardziej popularnym dramatem napisanym przez Eliota. Oparty został na jednej ze sztuk Eurypidesa. Książka wpadła mi w ręce w bibliotece i po przeczytaniu dopisku "komedia" nie wahałam się ani chwili dłużej. Początek sztuki kojarzył mi się jeszcze z angielską komedią, gdzie żart tkwi w ciekawych, zabawnych postaciach (jak plotkarska Julia czy światowiec-znawca-wszystkiego Alex). Jednak już po kilku stronach czytelnik dochodzi do wniosku, że ten śmiech ma tylko zamydlić oczy czytelnikowi. Szybko Eliot porzuca lekki ton przyjęcia, żeby zastanowić się nad samotnością, sensem naszego życia. Przyznam, że jako nie byłam na takie coś przygotowana zostałam miło zaskoczona. Spodziewałam się lekkiej historii, z zabawnymi sytuacjami, a dostałam trzy akty rozmów międzyludzkich, które poruszały wiele interesujących, ważnych tematów, na które często boimy się dyskutować. Tutaj było widać doświadczenie autora z poezją, ponieważ wiele kwestii można było zapisać na boku do ulubionych cytatów. Kolejną sprawą, która mnie zaskoczyła było pojawienie się postaci... nie z tego świata (żeby Wam za dużo nie zdradzić). Przyjemnie było się domyślać kto się za nimi kryje i autor pozwolił nam na próbę zgadywania tożsamości niektórych z bohaterów. W ogóle Eliot po mistrzowsku wykreował wszystkie postaci dramatu. Zawsze jestem pełna podziwu kiedy potrafimy sobie wyobrazić całą scenę, gdzie nie ma dodatkowych didaskaliów i wyjaśnień. Dzięki samym dialogom układamy w głowie rysopis poszczególnych bohaterów, a autor wciąż dokłada kolejne cegiełki, z których powstaje pełny obraz. Prawda jest taka, że całość zostawia po sobie dość melancholijny posmak. Czytając ostatnie strony wcale nie miałam ochoty na uśmiechy, na które wskazywałby ten dopisek "komedia" na początku dramatu. I tak to już chyba jest z tego typu literaturą, że lepiej ją przeczytać bez przymusu, dla własnej przyjemności. Może gdybym musiała ją poznać na zajęcia szkolne to nie przyjęłabym jej tak do siebie. Chociaż przyznam, że miło byłoby usłyszeć wyjaśnienie polonistki niektórych sytuacji. Sam autor ostrzegał, że "Whatever you find in it depends on what you bring to it." Dlatego ja zamierzam jeszcze w przyszłości wrócić do tego dramatu. Czuję, że na innym etapie życia znajdę w nim jeszcze więcej prawdy o ludzkich zachowaniach.
Mirya - awatar Mirya
oceniła na 8 9 lat temu

Cytaty z książki Dramaty wybrane. Tom 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dramaty wybrane. Tom 2