Dary losu

Okładka książki Dary losu
Daniel OlbrychskiKatarzyna Rygiel Wydawnictwo: Agora biografia, autobiografia, pamiętnik
456 str. 7 godz. 36 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2025-09-24
Data 1. wyd. pol.:
2025-09-24
Liczba stron:
456
Czas czytania
7 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383803227
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dary losu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dary losu

Średnia ocen
7,4 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2414
271

Na półkach:

Są tacy ludzie, z którymi chciałoby się siedzieć gdziekolwiek i rozmawiać godzinami. Przy kawie, kieliszku koniaku, domowej jajecznicy; snując wspomnienia o życiu, o tych którzy odeszli, o tych, do których wciąż można zadzwonić. Po prostu być ze sobą, wsłuchiwać się w swoje głosy i patrzeć na siebie z niegasnącym zainteresowaniem – wiedząc, że nie ma tam żadnego niezrozumienia czy nieszczerości. Jako dokładnie takich kompanów wyobrażałam sobie zawsze Krystynę Demską-Olbrychskę i Daniela Olbrychskiego. Wspaniali mówcy, nad wyraz inteligentni, z bagażem doświadczeń i znajomości, które można by pomieścić w kilku pokaźnych tomach. Tym razem część z tych historii wysłuchała i spisała Katarzyna Rygiel w książce „Dary losu. Niezwykłe zdarzenia, które były naszym udziałem, i ludzie, dzięki którym świat był i jest piękny”, która ukazała się nakładem Agory.

„…ludzi zbliża stosunek do świata, pewien poziom w zawodzie, miara talentu i porozumienia, brak konkurencji. Nadawanie na podobnych falach powoduje, że chociaż nie pracują razem, mogą za sobą tęsknić”.

Mimo, że sami bohaterowie to postacie, które mają wiele do zaoferowania kulturze polskiej już od wielu lat i można się z nimi w wielu kwestiach nie zgadzać, nie sposób odmówić im charyzmy, celnych komentarzy na temat rzeczywistości, niesamowitego humoru i zamieniania codziennego życia w wyjątkowe chwile, z cudownymi ludźmi u boku. I właśnie ci ludzie są tutaj na pierwszym miejscu. Demska i Olbrychski z czułością i ogromną empatią opowiadają w dwugłosie o swoich przyjaciołach, znajomych, sąsiadach i wyjątkowych przypadkach oraz przygodach, które były wspólnym udziałem.
Czasami pani Krystyna z impetem wprowadza temat, by pozwolić mężowi na jego rozwinięcie, innym razem to mąż uzupełnia wspomnienia żony, „podkręcając” barwnie opowieść i przypominając o tym, co umknęło drugiej stronie. Czyta się to jak wartką powieść akcji i grozy pomieszanej z romansem i dobrą obyczajówką (do tego ze szczyptą najwyższych lotów poezji!), by na końcu żałować, że to już i…pragnąc zacząć od nowa. O każdym piszą prawdziwie, szczerze, z polotem, uchylając z prywatnego życia tyle, ile wypada. Piękna to opowieść o czasach i ludziach, bez których polska i europejska kultura oraz sztuka byłyby uboższe.
Na kartach lektury znajdziemy opowieści o przyjaźniach i spotkaniach z największymi. „Przemówią” i zmaterializują się nam m.in. Andrzej Wajda, Maja Komorowska, Zbyszek Cybulski, Jerzy Hoffman, Adam Michnik, Krystyna Janda, Adam Hanuszkiewicz, Karol Wojtyła, Kuba Morgenstern, Gustaw Holoubek, Czesław Niemen, Wołodia Wysocki i Bułat Okudżawa, Jadwiga Jankowska-Cieślak, państwo Rubinsteinowie, Michaił Barysznikow, Franciszek Starowieyski, Nikita Michałkow, Ewa Czyżewska, Agnieszka Osiecka, Andrzej Seweryn, Krzysztof Krawczyk, Wojciech Młynarski, Marlena Milwiw, państwo Celińscy, ks. Konrad Herrmann, państwo Chlebińscy, Piotr Fronczewski, Angelina Jolie, Gérard Depardieu, Jean-Paul Belmondo. Plejada największych i bliskich naszym rozmówcom. Aż żal, że myśmy ich nie (po)znali! Olbrychscy mieli ten przywilej i jawią się po lekturze jako posiadający jakąś magiczną nić do świata, który rozpłynął się, zniknął, pozostawiając za sobą dymki z papierosów, sterty biletów teatralnych i najwspanialsze arcydzieła muzyczne, filmowe oraz literackie…Pan Daniel pisze o wielkich artystach i oczywiście o pięknych kobietach, pani Krystyna wspomina ważnych mężczyzn i babskie przyjaźnie:

„Kiedy dwie baby spędzają sześć, siedem godzin codziennie, to o czymś muszą rozmawiać, więc gadałyśmy o wielu rzeczach…”.

„Mogę powiedzieć z uśmiechem, że w ramionach miałem najwspanialsze kobiety, aktorki z Europy i nie tylko, które lubiłem, z którymi się zaprzyjaźniałem…”.

Nie ma w tym ani grama pychy, chwalipięctwa czy wywyższania się, choć przecież państwo Olbrychscy byliby z tego usprawiedliwieni.
Wszyscy stale spotykamy w życiu nowe osoby, wchodzimy w nowe środowiska, czasem na poważnie zmieniamy cały swój dotychczasowy los, kończymy związki, zmieniamy pracę, przeprowadzamy się, ale zawsze obok są jacyś ważni dla nas ludzie. Gdy w większym gronie pojawia się ktoś nowy, miło i kulturalnie jest, gdy inni interlokutorzy patrzą i zwracają się także do niego. Właśnie takie ma się poczucie po tej lekturze: pani Krystyna i pan Daniel nikogo w swoim życiu nie traktowali i nie traktują obojętnie, każdemu dają głos, chociaż mogliby mówić tylko o sobie i nikt by się o to nie obraził. O nikim nie opowiadają w sposób miałki, nawet o tych, którzy gdzieś tam kiedyś zawiedli, zaniechali, wycofali się z relacji lub nie odpowiedzieli na wysłany list.
Plany filmowe, sceny teatralne, ekskluzywne hotele i drewniane domki w lesie; rozmowy do rana w słynnych restauracjach i wódeczka popijana w przyczepie podczas kręcenia filmu. Miłość do podróżowania, do zwierząt i do ludzi. Barwnie, interesująco, zaskakująco, niebanalnie. W anegdotach, których tutaj nie brakuje (a cudowne są chociażby te o spotkaniu Mariny Vlady z Włodzimierzem Wysockim, „zielonych” śniadaniach Czesława Niemena czy twardym godzeniu Hoffmana z Olbrychskim przy szpitalnym łóżku Walentyny Hoffmanowej) i w poważnych zdaniach, kryje się całe bogactwo przeżyć i ludzkich przypadków; życia które tak szybko mija, ale może dawać tyle radości, niespodziewanych zwrotów akcji i wspomnień. Oczywiście, sami bohaterowie także odsłaniają wiele ze swojego świata, ale robią to już dyskretniej, pomiędzy opowieściami o innych i mam wrażenie, że przesunęli ciężar swoich własnych losów bardziej na sam początek i koniec książki, dając pierwszeństwo swoim wielkim przyjaciołom oraz zwierzętom. Krystyna Demska-Olbrychska pięknie i z czułością opowiada jeszcze o ukochanych kotach i psach, a Daniel Olbrychski odsłania tajniki szabli i jazdy konnej i snuje opowieści o koniach, tych w filmie jak i w życiu („Nie tylko spotkania ze wspaniałymi ludźmi, artystami, wybitnymi sportowcami nazywam darami losu”).
Katarzyna Rygiel ułożyła te wszystkie historie w pewien rodzaj scenariusza, który ze strony na stronę daje czytelnikom coraz więcej emocji i przyjemnego oczekiwania na ciąg dalszy. Bohaterowie nie zawiedli. O tak! Jaki to byłby wspaniały film!

A sami artyści tak podsumowują swoją historię:

„Lubimy podróże, uwielbiamy spotkania z niezwykłymi ludźmi, ale najbardziej kochamy nasz dom w Podkowie. I czy wracamy ze świata, czy z krótkiego, kilkugodzinnego pobytu w Warszawie, towarzyszą nam zawsze te same emocje, ta sama radosna ekscytacja, kiedy nasz samochód skręca w ulicę prowadzącą do domu […] Nie zaglądaliśmy sobie przez ramię w czasie tych oddzielnych wspomnień. Oboje uważamy, że największym dla nas darem losu jest naszych wspólnie przeżytych kilka ostatnich dekad. Ubarwionych częstymi kłótniami, bo takie mamy charakterki. Dziękujemy za przeczytanie tej książki do końca”.

Przyznam się na koniec do czegoś: będę niedługo czytać ponownie.

ZAPRASZAM serdecznie NA SWOJĄ STRONĘ Z RECENZJAMI: https://www.facebook.com/TatraLang

Są tacy ludzie, z którymi chciałoby się siedzieć gdziekolwiek i rozmawiać godzinami. Przy kawie, kieliszku koniaku, domowej jajecznicy; snując wspomnienia o życiu, o tych którzy odeszli, o tych, do których wciąż można zadzwonić. Po prostu być ze sobą, wsłuchiwać się w swoje głosy i patrzeć na siebie z niegasnącym zainteresowaniem – wiedząc, że nie ma tam żadnego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

93 użytkowników ma tytuł Dary losu na półkach głównych
  • 48
  • 41
  • 4
14 użytkowników ma tytuł Dary losu na półkach dodatkowych
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Katarzyna Rygiel
Katarzyna Rygiel
Katarzyna Rygiel żyje według własnych planów pięcioletnich. Pierwszy zakończyła maturą w liceum plastycznym i dyplomem z tkactwa artystycznego. Drugi - nieźle napisaną :) pracą magisterską w Instytucie Archeologii UW. Po krótkim antrakcie (2-letnie studia dziennikarskie) przez pięć lat pracowała w agencji public relations. W tym czasie nakładem Wydawnictwa Autorskiego Katarzyna Grochola Elżbieta Majcherczyk ukazała się jej pierwsza książka „Pod powiekami” (2005). Od tamtej pory pisze i choć kolejny plan pięcioletni mogłaby uznać za zrealizowany, nie zamierza przestać. Tylko czasem zadaje sobie pytanie, czyżby miało nie być następnych pięciolatek?
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Samotność Janosika. Biografia Marka Perepeczki Marek Szymański
Samotność Janosika. Biografia Marka Perepeczki
Marek Szymański
Czy można poczuć pustkę po kimś, kogo widywało się przy wspólnym stole? To dziwne uczucie towarzyszyło mi przez całą lekturę biografii „Samotność Janosika” autorstwa Marka Szymańskiego. Przywołuje ona wspomnienia z Poznania, z Młyńskiego Koła, gdzie podczas prób do „Wesela” Adama Hanuszkiewicza miałam okazję rozmawiać z panem Markiem. Był kimś więcej niż tylko aktorem z ekranu – był człowiekiem o niezwykłej aurze. Jednak to książka Marka Szymańskiego uświadomiła mi, że to, co widzieliśmy na zewnątrz, było zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Marek Szymański nie stworzył kolejnej laurki dla gwiazdora. To rzetelny, reporterski zapis losów człowieka, który stał się ikoną zbyt wcześnie i na zbyt restrykcyjnych warunkach. Autor dotarł do ludzi, którzy znali Perepeczkę w momentach chwały, ale i w chwilach kompletnego zapomnienia. Dzięki temu poznajemy kulisy jego emigracji, trudne powroty i bolesne zmagania z systemem, który potrafił go odtrącić – jak choćby w przypadku przykrego zakończenia pracy w teatrze w Częstochowie. Najbardziej poruszający jest początek. Rozmowa Izy Michalewicz, będąca ostatnim wywiadem z aktorem, nadaje całej biografii ton refleksyjny i nieco melancholijny. To nie jest suchy zapis dat, to wejście w głąb duszy artysty. Książka w mistrzowski sposób ukazuje paradoks, który był przekleństwem Marka Perepeczki. Jego potężna sylwetka, te mięśnie Herkulesa, które podziwiały miliony, skrywały człowieka o wrażliwości dziecka. Szymański bez oceniania i bez narzucania tezy pokazuje nam kogoś, kto był niemal naiwnie ufny, a przez to wielokrotnie raniony przez życie i branżę. Wspaniałym dopełnieniem tej opowieści są fotografie. Te czarno-białe zdjęcia – od prywatnych ujęć po kadry filmowe – pozwalają nam spojrzeć prosto w oczy człowieka, który w każdym wieku, od czasów „Pana Wołodyjowskiego” po dojrzałe role, szukał w sztuce czegoś więcej niż tylko poklasku. Tytułowa „samotność” to w tej biografii motyw przewodni. Perepeczko uwięziony w Janosiku to symbol walki o własną tożsamość. To opowieść o tym, jak trudno być postrzeganym przez pryzmat jednej roli, gdy ma się do zaoferowania cały wszechświat emocji. Choć nikt nie pozna drugiego człowieka do końca, ta książka jest najbliżej dotknięcia prawdy o Marku. Gorąco polecam tę lekturę wszystkim, którzy chcą poznać człowieka ukrytego za maską harnasia. To piękna, choć momentami bolesna lekcja pokory wobec losu artysty.
Czytadła_Czekadełka - awatar Czytadła_Czekadełka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Tym. Człowiek szczery na trzy litery Katarzyna Stoparczyk
Tym. Człowiek szczery na trzy litery
Katarzyna Stoparczyk
Na książkę natrafiłem przypadkiem. Byłem w bibliotece po upatrzoną książkę, której niestety nie było ale z okładki uśmiechał się do mnie Stanisław Tym i trudno było uśmiechu nie odwzajemnić  Bez zastanowienia wypożyczyłem pachnącą jeszcze drukiem pozycję, żeby ktoś mnie nie ubiegł bo kto nie zna i nie lubił Pana Stanisława. No chyba, że niektórzy partyjniacy, którym zalazł za skórę nie szczędząc cierpkich słów otwarcie a w szczególności jako zawoalowane złośliwości, wszak był w tym mistrzem, kiedy musiał przed cenzurą czy na obradach kolaudacyjnych wspólnie z imiennikiem Bareją ratować przemycane pstryczki skierowane przeciwko systemowi. Ich współpracę będących scenarzystami kultowych komedii, oceniam jako szczytową w filmografii nieocenionego reżysera „Misia”. Nie wypada nie wspomnieć o Fedorowiczu i Dobrowolskim, którzy również przyczynili się do pośmiertnego niestety sukcesu filmów Barei, dręczonego przez środowisko filmowe, krytyków i przede wszystkim wspomniane „wycinanki łowickie”, które pośrednio przyczyniły się do przedwczesnej śmierci reżysera. Ale przejdźmy do tytułowego bohatera. Pisanie scenariuszy to tylko jeden z fragmentów Jego bogatego życiorysu. Urodził się chwilę przed wybuchem drugiej wojny w Małkini co raczył osobiście zakomunikować na planie Rejsu Piwowskiego genialnie wcielając się w postać kaowca, który od nieśmiałego aparatczyka przeobraża się w bezwzględnego tyrana manipulującego wszystkich uczestników pamiętnego rejsu. Bo Tym był również świetnym aktorem, bystre oko obserwatora pozwalało mu od epizodu po główną rolę zawładnąć widzem. Odgrywał chama, karierowicza, dyrektora, hochsztaplera. Wszystko z wdziękiem. Nie pamiętam go w roli amanta ale już jako uwodziciela już jak najbardziej. Stoparczyk ukazuje człowieka wszechstronnego, świetnego felietonistę, twórcę widowisk teatralnych i dziesiątek skeczy, które po dziś dzień doczekały się kolejnych interpretacji jak ta odgrywana pierwotnie przez Kobuszewskiego, Gołasa i Michnikowskiego, a później min przez KMN – Ucz się Jasiu. Tyma w tym co robił i co niejednokrotnie było powtórzone w książce, to umiejętność przetrwania, mająca swoje korzenie w przeżyciach wojennych, których doświadczył chociażby ukrywając się z matką miesiącami w piwnicy w trakcie powstania warszawskiego. Ta potrzeba życia i chęć przetrwania w najtrudniejszych dla człowieka warunkach, pozwoliła znosić późniejsze trudy funkcjonowania w reżimowym systemie, będąc jawnym jego prześmiewcą. Był wrogiem PRL-u za co często zbierał cięgi: wyrzucano go ze studiów, zdejmowano autorskie przedstawienia, mówiąc eufemistycznie podstawiano mu nogę. Naraziło się na szykany z jego strony wiele osób, które zwalczał jak mógł czyli piórem albo słowem natomiast bezgranicznie kochał zwierzęta, które przygarniał na podlaską wieś bez opamiętania. Do tego stopnia martwił się ich losem, że dokarmiał myszy grasujące w piwnicy a na pytanie czy jada ryby, odpowiadał, że nie będzie przecież zjadał swoich przyjaciółek z jeziora. Takim nietuzinkowym człowiekiem właśnie był pan Stanisław. Nie ma go już niestety z nami a co jeszcze bardziej przykre nie ma też wśród nas autorki. Książka o Tymie, którą oddała do druku, okazała się ostatnią jaką napisała, ginąc w wypadku samochodowym nie doczekawszy premiery publikacji. Życie pisze też niestety takie okrutne scenariusze.
Krzysztof Stefański - awatar Krzysztof Stefański
ocenił na 8 21 dni temu
Idę do woja. Znani Polacy w armii PRL Jerzy Kubrak
Idę do woja. Znani Polacy w armii PRL
Jerzy Kubrak
Po książkę „Idę do woja. Znani Polacy w armii PRL” Jerzego Kubraka sięgnęłam z czystej ciekawości. Od dawna interesują mnie zarówno czasy II wojny światowej, jak i okres PRL-u, a szczególnie to, jak wyglądała wtedy codzienność zwykłych ludzi. Tutaj dodatkową zachętą było to, że o swoich wojskowych doświadczeniach opowiadają osoby znane z mediów — politycy, artyści, dziennikarze czy sportowcy. Niektórych z nich nie ma już wśród nas, więc tym bardziej te wspomnienia nabierają wartości. To nie jest klasyczny reportaż z jedną linią narracyjną, lecz zbiór osobistych historii. Każda z nich pokazuje służbę wojskową z innej perspektywy. Jedni trafili na ludzi życzliwych, inni na absurdalne przepisy i trudne realia. Dzięki temu powstaje wielobarwny obraz armii PRL — momentami zabawny, momentami niepokojący. Bo jak to w tamtych czasach bywało — było trochę straszno, trochę śmieszno. Książkę czyta się bardzo szybko. Rozdziały są krótkie, napisane lekkim językiem, pełne anegdot i sytuacji, które dziś mogą wydawać się wręcz nieprawdopodobne. Czasem jednak pojawia się refleksja nad tym, jak bardzo system potrafił być absurdalny, a wojskowe realia — dalekie od ideału. Jedynym elementem, który momentami wprowadzał lekki chaos, było częste przeskakiwanie od jednej postaci do drugiej, ale z drugiej strony podkreśla to różnorodność doświadczeń. Bardzo podobało mi się to, że autor wzbogacił książkę fotografiami bohaterów. To sprawia, że opowieści stają się jeszcze bardziej namacalne. Widać, że publikacja ma w sobie także wymiar wspomnieniowy — to pewnego rodzaju ukłon w stronę tych, którzy swoją służbę mają już dawno za sobą, a czasem odeszli na wieczną wartę. Lektura skłania też do zadania sobie kilku pytań. Czy w wojsku rzeczywiście było aż tak trudno? Czy dzisiejsza armia wygląda zupełnie inaczej? Dlaczego tak wielu młodych mężczyzn próbowało kiedyś za wszelką cenę uniknąć kategorii A? Warto po przeczytaniu tej książki porozmawiać z ojcem czy dziadkiem i zapytać, jak oni wspominają swoje „wojo”. Dzięki tej publikacji dowiedziałam się nie tylko, jak ogólnie wyglądała służba wojskowa w PRL-u, ale też poznałam wojskowe słownictwo, realia koszarowego życia, fragmenty piosenek śpiewanych w tamtych latach oraz kulisy historii, o których wcześniej nie miałam pojęcia. To ciekawa podróż w czasy, w których mnie jeszcze nie było, a które wciąż mają wpływ na sposób myślenia starszego pokolenia. Nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę. To interesująca i przystępna opowieść o obowiązku, młodości, absurdach systemu i wspomnieniach, które — choć często podszyte humorem — niosą w sobie także nutę goryczy. Dla miłośników historii i realiów PRL-u będzie to naprawdę wartościowa lektura. Dziękuję Wydawnictwu Harde za możliwość zrecenzowania książki :)
book_szpanerka - awatar book_szpanerka
oceniła na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Dary losu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dary losu