Czarne żagle czterdziestu mórz

Okładka książki Czarne żagle czterdziestu mórz
Lew Kaltenbergh Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej historia
476 str. 7 godz. 56 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
1979-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1979-01-01
Liczba stron:
476
Czas czytania
7 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
83-11-06239-x
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czarne żagle czterdziestu mórz w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Czarne żagle czterdziestu mórz

Średnia ocen
7,2 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
460
70

Na półkach: ,

Bardzo ciekawa i bardzo informatywna ksiazka. Niezbednik do poznania prawdziwego pirackiego zycia jak i wielu niezwyklych postaci. Jednoczesnie duzo tu rozwazan jezykowych (!), jak i dlugich dysput na tematy niespecjalnie zwiazane z glowna trescia, swego rodzaju teorii piractwa, co moze odstraszyc niektorych od czytania.
Polecam.

Bardzo ciekawa i bardzo informatywna ksiazka. Niezbednik do poznania prawdziwego pirackiego zycia jak i wielu niezwyklych postaci. Jednoczesnie duzo tu rozwazan jezykowych (!), jak i dlugich dysput na tematy niespecjalnie zwiazane z glowna trescia, swego rodzaju teorii piractwa, co moze odstraszyc niektorych od czytania.
Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

82 użytkowników ma tytuł Czarne żagle czterdziestu mórz na półkach głównych
  • 52
  • 30
44 użytkowników ma tytuł Czarne żagle czterdziestu mórz na półkach dodatkowych
  • 29
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Czarne żagle czterdziestu mórz

Inne książki autora

Lew Kaltenbergh
Lew Kaltenbergh
Polski pisarz i tłumacz żydowskiego pochodzenia. Przyszedł na świat w sztetlu w dawnym województwie tarnopolskim (obecnie Ukraina). Jego matka była wyznania prawosławnego. Absolwent Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie (Wydział Humanistyczny). Członek Związku Literatów Polskich. Uczestnik kampanii wrześniowej, po klęsce której dostał się do obozu jenieckiego na Węgrzech. Po wojnie wykładał W Akademii Nauk Politycznych w Warszawie. Pracował także w Polskim Radiu. Autor powieści biograficznych i historycznych oraz wspomnień. Tłumacz literatury rosyjskiej, węgierskiej, niemieckiej i rumuńskiej. Nie doczekał wydania swej ostatniej książki, zmarł półtorej roku wcześniej. Wybrane książki: "Ogień strzeżony. Opowieść o Stanisławie Wyspiańskim" (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1962), "Czarne żagle czterdziestu mórz" (pierwsze wydanie: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1970), "Requiem tamtej miłości" (Czytelnik, 1972), "Ułamki stłuczonego lustra" (Czytelnik. 1991). Żona: Hanna Bartold (do 05.03.1989, jego śmierć), córka Inga "Isia".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Litwin i Andegawenka Stefan Maria Kuczyński
Litwin i Andegawenka
Stefan Maria Kuczyński
Są takie motywy i wątki, które mnie stalą przyciągają i nie znalazłam z nimi książki, która kompletnie by mi się nie podobała. Ale są też tematy, które wciąż mnie zawodzą, a jednak szukam kolejnych tytułów, wierząc, że w końcu jakiś mnie zadowoli. Tak sięgnęłam po ,,Litwina i Andegawenkę” Stefana Kuczyńskiego. W końcu za czasów autora nie było jeszcze szału na ,,Koronę Królów”, a pisarz podobno był specjalistą od mediewistyki. Akcja zaczyna się w momencie, gdy Jagiełło jest jeszcze młodym księciem i ma dziedziczyć po swoim ojcu. Nie ma wiele czasu na przebywanie ze swoją młodzieńczą miłością Pojatą, ponieważ trapią go waśnie między członkami rodu, konflikt krzyżacki i ponaglania o przyjęcie chrztu. W tym czasie na Węgrzech na świat przychodzi Jadwiga, córka króla Ludwika. Od dzieciństwa przekonana, że wyjdzie za Wilhelma Habsburga i zostanie arcyksiężną w Wiedniu, po śmierci ojca Jadwiga zostaje wybrana na króla Polski, a jej nowi poddani nie chcą austriackiego pana. Wspominałam już, że ostatnio odwykłam od takiego ,,staroświeckiego” sposobu pisania i chwilami raziły mnie własne uwagi narratora czy mieszanie tekstu fabularnego z fragmentami z kronik. Jednak ogólnie ,,Litwin i Andegawenka” było przyjemną lekturą, a opisy świata średniowiecznego czy dokładna archaizacja tworzyły klimat i naprawdę pozwalały sobie wyobrazić to wszystko. Autor bardzo dużo miejsca poświęca Litwie, zwraca uwagę na to, jak chrystianizacja i unia z Polską były postrzegane w tym kraju, podkreśla autonomię Litwinów i ich przywiązanie do własnych korzeni. Również wszelkie intrygi w rodzinie Jagiełły opisane były ciekawie. Bardzo fajnie wypada też część ,,węgierska”. Autor oddał sprawiedliwość dość niedocenionej Elżbiecie Bośniaczce, ukazał ją jako silną kobietę i matkę, która chce pokazać, co potrafi i być prawdziwą królową, ale zarazem jest kochająca i opiekuńcza wobec małych Jadwigi i Marii. Sama Jadwiga przez większość czasu była tu naprawdę ludzka, rzeczywiście zachowywała się jak dziecko, które jest czasami naiwne, które nie ma idealnego przygotowania do władzy i najchętniej zostałoby z mamą. Pozytywnie zaskoczył mnie brak wielkiej love story z Wilhelmem (przypominam, że on nie był dokładnym rówieśnikiem Jadwigi – więc jeśli oburza nas jej ślub z Jagiełłą, to wizja siedemnastolatka zalecającego się do dwunastolatki także nie jest zbyt smaczna i moralna). Tutaj jest pokazane, że ta dwójka naprawdę się nie znała, że małżeństwa dzieci i cała ich otoczka to było coś złego, a nie pięknego. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do wizji Wilhelma jako rycerza na białym koniu piszącego wiersze dla swojej Jadwini, to zapewne ten obraz księcia może go zgorszyć, ale dla mnie to był po prostu nastolatek i jestem w stanie wierzyć, że chłopak w tym wieku mógł mieć podobne zachowania i myśli, gdy kręciła się przy nim młodsza dziewczynka. Niestety, całość mocno zniszczył bardzo sentymentalny wątek miłości Jagiełły do Litwinki Pojaty. Król nie był romantykiem, słynął raczej z chłodu i ukrywania uczuć, natomiast tutaj jest takim Werterem i Kordianem w jednym, który chce zrezygnować z władzy dla ślubu, każdy kawałek ziemi kojarzy mu się z Pojatą… Było to ckliwe, cukierkowe i niszczyło realistyczny, surowy klimat książki. A już opis Pojaty idącej do ślubu jak kloszard, bo przecież ona chce tylko miłości, a nie błyskotek, czy Władek prawie zrywający z abstynencją dla niej, to odruch przysłowiowego ,,rzygania tęczą”. W dodatku z historii wiemy, że trzecią żoną Jagiełły była Elżbieta Granowska, którą poślubił z miłości, natomiast tutaj mamy powiedziane, że jego serce będzie już zamknięte. Wielkim minusem jest także niesmaczna i absolutnie niepotrzebna scena praktycznie gwałtu małżeńskiego oraz stereotypowe przedstawienie średniowiecza jako czasów nieuświadomienia. W ogóle zakończenie mocno podkopało niezły początek, działalność polityczna i religijna Jadwigi praktycznie nie istnieje, wszystko jest bardzo uproszczone i streszczone. O ile pierwsza połowa ładnie zrywała ze stereotypami na temat króla-kobiety, tak końcówka znowu sprowadziła Jadwigę do kobiety, która została sławna i święta, bo miała złego starego męża. Swoją drogą, obraz Jadwigi w popkulturze to dla mnie ten sam trop co serialowa wersja pani Alicent Hightower, jeśli ktoś potrzebuje kontekstu 😉 Trochę żałuję, że ta książka nie wykorzystała w pełni swojego potencjału i za bardzo poszła w fikcyjne wątki i cierpiętnictwo. Na pewno dla dowiedzenia się czegoś o tych czasach i poczucia klimatu bardziej polecam ,,Litwina i Andegawenkę” niż współczesne powieści o Jadwidze, ale ostrzegam, że jeśli nie lubicie sentymentalnych romansów, to będziecie zgrzytać zębami. ,, Święta i coraz rzadsza jest szczera miłość między ludźmi…”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 7 1 rok temu
Cuszima tom I Aleksiej Nowikow-Priboj
Cuszima tom I
Aleksiej Nowikow-Priboj
Pierwszy tom książki o największej bitwie morskiej pierwszej dekady minionego stulecia,napisany przez jej uczestnika. I trudno jest tak naprawdę określić jej gatunek literacki. Z jednej strony są to bowiem na pewno wspomnienia Aleksieja Nowikowa, z drugiej literatura faktu,jeśli chodzi o opisy poszczególnych osób, szczególnie z dowództwa, poszczególnych okrętów czy wydarzeń (w tym rewolucji 1905 roku w Rosji). Z trzeciej wreszcie zaangażowana publicystyka, czasami w duchu wielkoruskiego nacjonalizmu (historia rosyjskiej floty żaglowej), czasami tzw. realnego socjalizmu (wstęp czy opisy organizacji rewolucyjnych na statkach). Niekiedy określa się książkę jako „powieść dokumentalną” ale równie dobrze można nazwać ją fabularyzowanymi wspomnieniami. Tym niemniej książka powinna podobać osobom zainteresowanym historią, szczególnie Rosji, Dalekiego Wschodu czy wojen morskich. Autor bowiem najlepiej wypada tam, gdzie beznamiętnie pisze o faktach jak również zachowuje krytycyzm w stosunku do dowództwa floty oraz cara i kół rządzących. Wystarczy wspomnieć, że tzw. II Eskadra Oceanu Spokojnego, czyli rosyjska flota bałtycka (z nieśmiertelnym krążownikiem „Aurora” – uświęconym udziałem w przewrocie bolszewickim 12 lat później, na Morzu Północnym zatopiła kilka brytyjskich kutrów rybackich, biorąc je za …. japońskie torpedowce. Przy okazji ostrzelano kilka własnych okrętów, m.in. zabijając kapelana na wspomnianym krążowniku. Zatem zaletą są realistyczne fragmenty książki, zaś wadą wspomniane fragmenty publicystyczne. Warto jednak poznać okoliczności rejsu niemal dookoła świata w celu … no właśnie. Tom pierwszy kończy się przed kluczową bitwą, ale autor stawia jedno zasadnicze pytanie – czy to w ogóle miało sens,do tego jeszcze z tymi ludźmi. No ale cóż – dla Rosjan (z wyjątkiem wąskiej grupy elity intelektualnej) jednostki nigdy nic nie znaczyły. Odświeżenia wymaga też przekład Władysława Broniewskiego. Dziś nikt nie używa słowa „elektrykarz” i inaczej piszemy nazwy własne, m.in. Abukir czy Zatoka Kotorska. Jednym słowem dla miłośników historii całkiem dobra przekąska przed daniem głównym, czyli opisem bitwy w drugim tomie.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 6 10 miesięcy temu

Cytaty z książki Czarne żagle czterdziestu mórz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czarne żagle czterdziestu mórz


Ciekawostki historyczne