Conan i Amazonka

Okładka książki Conan i Amazonka
John Maddox Roberts Wydawnictwo: Amber Cykl: Conan "czarna seria" (tom 44) fantasy, science fiction
247 str. 4 godz. 7 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Conan "czarna seria" (tom 44)
Tytuł oryginału:
Conan and the Amazon
Data wydania:
1997-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Liczba stron:
247
Czas czytania
4 godz. 7 min.
Język:
polski
ISBN:
8371694156
Tłumacz:
Jakub Chmielewski
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Conan i Amazonka w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Conan i Amazonka

Średnia ocen
6,3 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
482
154

Na półkach: , ,

Jedna z lepszych książek w cyklu. Nawet zastanawiałem się na oceną 5, ale ostatecznie końcówka zrobiła się nieco nudnawa. Niemniej pierwsze 200 stron było jakby nieco bardziej ożywczych. Akcja była nieśpieszna, ale wciągająca. Nie było głupawych tekstów (a przynajmniej nie aż tak) wychwalających bohatera, poza tymi, które on sam wypowiadał. Jak na cykl o niskiej wartości literackiej, ale dla mnie - wychowanego na pierwszych książkach i filmach ze Schwarzeneggerem - kultowej - to całkiem niezła pozycja.

Jedna z lepszych książek w cyklu. Nawet zastanawiałem się na oceną 5, ale ostatecznie końcówka zrobiła się nieco nudnawa. Niemniej pierwsze 200 stron było jakby nieco bardziej ożywczych. Akcja była nieśpieszna, ale wciągająca. Nie było głupawych tekstów (a przynajmniej nie aż tak) wychwalających bohatera, poza tymi, które on sam wypowiadał. Jak na cykl o niskiej wartości...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

121 użytkowników ma tytuł Conan i Amazonka na półkach głównych
  • 75
  • 46
43 użytkowników ma tytuł Conan i Amazonka na półkach dodatkowych
  • 29
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Chodząc nędznymi ulicami Daniel Abraham, Patricia Briggs, Glen Cook, Bradley Denton, Gardner Dozois, Diana Gabaldon, Simon R. Green, Charlaine Harris, Conn Iggulden, Laurie R. King, Joe R. Lansdale, George R.R. Martin, John Maddox Roberts, Steven Saylor, Melinda M. Snodgrass, S.M. Stirling, Lisa Tuttle, Carrie Vaughn
Ocena 6,0
Chodząc nędznymi ulicami Daniel Abraham, Patricia Briggs, Glen Cook, Bradley Denton, Gardner Dozois, Diana Gabaldon, Simon R. Green, Charlaine Harris, Conn Iggulden, Laurie R. King, Joe R. Lansdale, George R.R. Martin, John Maddox Roberts, Steven Saylor, Melinda M. Snodgrass, S.M. Stirling, Lisa Tuttle, Carrie Vaughn
John Maddox Roberts
John Maddox Roberts
John Maddox Roberts urodził się 25 czerwca 1947 w Ohio. Jest autorem, który napisał wiele książek z gatunku science fiction i fantasty oraz powieści historycznych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Conan nieustraszony Steve Perry
Conan nieustraszony
Steve Perry
Prawdziwe Opowiadanie Magii i Miecza. Ta książka to Groteska i Mem . Steve odjebał tutaj piękną Pepegę. Mag czarnego kwadratu xD . Niezaspokojona sexualnie czarownica która pragnie by w końcu ktoś ją zaspokoił oraz jej Brat Mały czerwony Demon z wielkim przyrodzeniem xD . Poza tym Człowiek Wilkołak , stary magik kuglarz , 4 dzieci władająca żywiołami i Ładna Dupa którą posiadł Conan. Zapomniałem jeszcze dodać postać dwulicowego Grubego Szpiega. Conan obładowany złotem traci majątek i znowu zostaje gołodupcem na czas trwania Historii ile to już razy, i znowu te przeklęte Małpoludy !! Tym razem wyszły z zamarzniętego jeziora . Wspaniałe sceny Walki oraz intrygi, to wszystko w formacie Parodii Monty Pythona . Plan wielkiego złego zostaje zrealizowany wielki Byt przybywa na świat , jednak to nie wystarcza gdyż pięści Conana wielkie jak bochen chleba są wystarczające by pokonać najpotężniejszego maga Czarnego Kwadratu. Dzieci czterech żywiołów kojarzą się bardziej z bajką Kapitan Planeta niż z erą Hyboryjską , ale uznając iż ta książka to Mem nawet pasuje. Siła przyjaźni po raz kolejny tryumfuje. Na szczęście dla Conana udało mu się nakraść tyle by podzielić się z całą ekipą i zakończyć Historię będąc jeszcze bogatszym . Tyle złota na Hulanki ! Daje plusa za nawiążenie do Wieży Słonia. Jaszczuroludzie , Demon , Małpoludy , nawet jakieś dziwne Kreto-stwory . Czyta się lekko i przyjemnie. Koi Nerwy jak piwo na Kacu. Polecam tą świetną Historię !
Tyberius - awatar Tyberius
ocenił na 9 2 lata temu
Conan dezerter John Maddox Roberts
Conan dezerter
John Maddox Roberts
Tym razem akcję tej 267-o stronicowej powieści umieszczono na stepach pomiędzy Zamorą a morzem Vilayet. Conan przemierza je zdążając na zachód, chcąc nająć się jako najemnik w armiach tamtejszych, wiecznie zwaśnionych narodów. Natrafia jednak na kilku Hyrkańczyków, którzy z zaskakującą łatwością rozprawiają się z nim i chwytają w niewolę. Okazuje się, że nowy kagan stworzył hordę jeźdźców i łapie niewolników jako mięso łucznicze podczas podboju świata. Conan szybko znajduje szansę na wydostanie się z niewoli i zrobienie kariery w jego wojsku. Nie żywi do Hyrkańczyków o nic pretensji, ot takie są realia wojny. On je zna i akceptuje, zwłaszcza że nie może ich zmienić. Dzięki brawurze i umiejętnościom szybko awansuje zaprzyjaźniając się nawet z przyszłym władcą świata. Niestety czyni go to wrogiem innych stronnictw na dworze kagana, mocno komplikując wszystkie sprawy. Do tego kampania podboju świata rozpoczyna się od bogatego miasta na szlaku karawan, w którym ukrywa się potężny, turański mag dodający do wszystkiego swoje cele i ambicje. Sam sposób kreacji tych wydarzeń jest mocną stroną powieści. Nie zaczyna się ona „od początku”, zamiast tego wraz z Cymerianinem natykamy się po prostu na przygotowania do inwazji. Śledzimy je z perspektywy trzech „stron”. Samego Conana przez większość książki, wspomnianego turańskiego maga Khondemira i jego agentki, nałożnicy kagana Lakhme, oraz poety-szermierza Manzura i zakochanej w nim księżniczki z obleganego miasta. Proporcje są bardzo dobrze wyważone, pozwalając spojrzeć na całą kampanie z różnych perspektyw. Jednocześnie Roberts może wplatać elementy kulturowo-obyczajowe, które jak zawsze wychodzą mu świetnie. Jedynie zakończenie jest słabą stroną całości. Można odnieść wrażenie, że autorowi zabrało wizji, czasu albo weny aby je dobrze rozpisać. Brakuje tu porządnej, epickiej konfrontacji, ostatniego pojedynku itp. Zamiast tego dostajemy coś, w sumie bardziej realnego – w ogóle, nie w detalach, te bowiem są bardzo... albo, nie będę zdradzał jakie, warto przeczytać. Opis Conana jest dobry i bardzo klimatyczny. Nie brakuje w nim przegięć, ale tutaj bardziej służą one pokazaniu jak jedwabiści są w swoim środowisku Hyrkańczycy. I jednocześnie jak nieporadni poza nim. Tym samym sporo można wybaczyć. Postacie poboczne również wykreowane zostają bardzo dobrze. Zarówno te główne jak i epizodyczne zdają się żyć własnym życiem. Bartatua, kagan pragnący podbić świat nie jest szaleńcem, ani złym tyranem. Ewidentnie widać podobieństwo do Atylli. Po prostu ma wizję jak to osiągnąć i jest świadom ogromu pracy jaki go czeka (choć chyba przecenia swoje możliwości, ale to każdemu może się zdarzyć). Khondemir, turiański mag również nie jest do końca „tym złym”. Oczywiście, jest to kwestia dyskusyjna, ostatecznie nie ma nic przeciwko zadawaniu się z demonami i składaniu im ofiar z ludzi. W mojej osobistej ocenie stawia go to w kolejce do dekapitacji, ale przynajmniej jego celem nie jest szerzenia zła, czy sprowadzanie na ludzkość cierpienia. Nie, ma konkretny cel, znacznie miej ambitny niż Bartatua i dobrze ugruntowane powody do jego osiągnięcia. Wręcz można odnieść wrażenie, że nie czerpie radości z tego co musi robić, co czyni go zaskakująco „dobrym” złym magiem. Lakhme, vendhyiska nałożnica kagana i agentka maga jest znacznie bardziej zbliżona do czystego zła niż on. Piękna ponad wyobrażenie i równie bezwzględna do perfekcji opanowała manipulowanie mężczyznami i to dzięki tej sztuce planuje sama przejąć władzę. Choć dostaje przeszłość, która może tłumaczyć jej lodowate i cyniczne podejście do świata to jednak brak jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego sprawia, że ma się ochotę ukręcić jej ten łabędzi kark. Tym samym jest to dobrze napisany czarny charakter. Ostatnią postacią zasługującą na własny akapit jest wspomniany poeta-szlachcic z obleganego miasta. Młody, buńczuczny i w ogóle pewien własnej doskonałości. Ma jednak dość uroku abyśmy nie chcieli ubić go od razu, a śledzenie tego jak zderza się z rzeczywistością jest dobrą rozrywką. Oprócz nich są jeszcze inne postacie – władca miasta, adiutanci Conana, szamani, dowódca elitarnego oddziału, sama księżniczka itd. Każda z nich w niewyjaśniony sposób zdaje się mieć swoje miejsce nie tylko w fabule, ale i na świecie. A to rzadki wyczyn. Oprawa jest typowa dla Czarnej Serii Ambera, czyli dziś praktycznie niespotykanie wysoka jakość, jeśli idzie o standardowe wydanie fantastyki. Twarda, lakierowana oprawa, szyte strony. Wielkość pozwala zmieścić książkę w bocznej kieszeni większości bojówek. Jak zwykle, już od jakiegoś czasu autorem ilustracji na okładce jest pan Piotr Szałkowski. I znów nie ma ona prawie nic wspólnego z fabułą książki. Barbarzyńca z epickim bicepsem to co prawda bez wątpienia Conana, nawet włosy się tym razem zgadzają. Za to trzymanej przezeń blondynki – niet. Dwugłowego węża – niet. Ehh...to chyba podpada pod wprowadzanie czytelników w błąd. Rozumiem – nie oceniaj książki po okładce, ale to co na niej jest, powinno też być w powieści, prawda? Podsumowując powieść ta jest przez większość stron bardzo dobra. Choć czasami można przewrócić oczami na kilka tekstów, czy dostrzec jakieś literówki to ogólnie czyta się ją bardzo przyjemnie. Końcówka trochę psuje odbiór całości, choć jeśli ktoś lubi „realistyczne” podejście, może przypaść mu do gustu.
Gromomir - awatar Gromomir
ocenił na 8 12 lat temu
Conan obrońca Robert Jordan
Conan obrońca
Robert Jordan
Akcja zaczyna się w Belverus, stolicy Nemedii. Tam to przybywa młody Conana, chcąc nająć się jako strażnik u któregoś z miejscowych kupców. Spotkanie ze starym znajomym zmienia jednak jego plany. Dodatkowo miasto pogrążone jest w dziwacznym stanie, z powodu kłopotów, które trawią cały kraj. W powietrzu coraz bardziej czuć smród rewolucji i ponownie próbuje ona porwać ze sobą Cymerianina. Tym razem jednak nie jest to nic tak...hmm... „niewinnego” czy prostego jak mieliśmy w Kordawie w „Drodze królów”. O wiele mroczniejsze siły maczają swoje palce pociągając za sznurki. Przed nami więc pojedynki, pościgi, czary, zdrady i tak dalej, upchane na 234 stronach. Niestety, w ostatniej ćwiartce książki wyraźnie da się wyczuć zanik formy, nagłe pospieszanie i niechlujstwo. Elementy, które wcześniej nakreślone zostały świetnie, nagle muszą sąsiadować z wytartymi do wylot schematami, czy elementami wręcz groteskowymi. Dodatkowe 25-50 stron na rozpisanie innego zakończenia znacznie podniosłyby jakość powieści. Conana Jordan portretuje tu niestety nierówno. Z jednej strony daje mu o wiele bliższe nam, cywilizowane podejście (o które w pewnym miejscu chyb sam Howard mógłby się skrzywić). Cymerianin jest co prawda nadal honorowy, odważny i tak dalej, wszystko za co go szanujemy i lubimy. Nie ma jednak w nim tych szlachetnych odruchów, które nieraz się przejawiały. Ten całkiem wiarygodny i przyjemny obraz, autor rujnuje niestety zdolnościami jakie mu daje. Wspinaczka, walka wręcz, czy bronią są wyniesione poza skalę. Nie tylko żołnierze elitarnych oddziałów nie stanowią dla niego żadnego wyzwania (kilka sekund i po sprawie), ale to samo tyczy się ich dowódcy, który dorównuje Conanowi wzrostem i posturą. Szczytem jest jednak końcówka, w której Cymerianin po długiej chłoście i kilku dniach bez jedzenia i picia nie wykazuje żadnego osłabienia. Znacznie lepiej na tym tle wypadają postacie drugoplanowe. Powracający Hordo jest o wiele przyjemniejszą postacią niż był w tomie 13-stym. Podobnie główna postać kobieca, poetka Ariana da się lubić przez większość książki i ma jakkolwiek znośnie poprowadzony wątek romansowy. Ciekawie wypada też główny łotr, przeważnie dlatego, że poznajemy jego motywacje, środki i widzimy jak coraz bardziej stacza się zalewany własną ambicją. Niestety w efekcie jego los znów wygląda na potraktowany po macoszemu i przyspieszony. Najbardziej do gustu przypada mi jednak postać władcy kraju, króla Gariana. Może to efekt sentymentu do każdego władcy, który pogonił czarokletów i zabronił magii, ale jest w nim coś co odróżnia go od prawie wszystkich cywilizowanych królików. Dzięki temu czemuś, realniejszy staje się sam główny łotr. Zwyczajnie ma przed oczami obraz kogoś kim chciałby z całej siły być, ale nie ma dość mocy charakteru i to wpędza go w szpony chorej ambicji. Niestety na każdą dobrą postać przypadają ze dwie kiepskie. Prym wiedzie ta ujawniona w ostatniej ćwiartce książki. Może to moje własne uprzedzenie, ale nie znoszę tak jej zachowania jak i podejścia wszystkich do niej. W efekcie, podobnie jak kreacja samego Conana, powieść jest strasznie niespójna. Początek, pierwsza ćwiartka jest świetna, po prostu świetna. Realna, barwna, pełna charakteru. Potem jest gorzej, ale Jordan zachował dość smaczków, wtrąceń i zdrowego rozsądku aby też czytało się ją dobrze, a miejscami wręcz bardo dobrze. Niestety, koniec wieńczy dzieło i w tym przypadku robi to partacko. Nie wiem, może to efekt rozbudzenia wielkich nadziei, ale uważam, że jest to jedna z najgorszych końcówek w całej Czarnej Serii. Oprawa jest dla niej typowa, czyli dziś praktycznie niespotykanie wysoka jakość. Twarda, lakierowana oprawa, szyte strony. Wielkość pozwala zmieścić książkę w bocznej kieszeni większości bojówek. Piotr Szałkowski ponownie jest autorem ilustracji na okładce. I jak zwykle nie ma ona wiele wspólnego z treścią. Za wyjątkiem kulturysty w majtkach i butach, nic nie pojawia się w książce. Nic a nic! Nawet trawy chyba nigdzie nie ma, a Conan ani razu nie nosi hełmu. Podsumowując Conan Obrońca to powieść-zawód. Rozbudza wielkie nadzieje, daje sporo zabawy, a potem pozostawia wielki niesmak. Można ją chyba porównać do przysłowiowej popijawy. Najpierw mamy wielką ochotę i smakujemy swoje trunki, rozkoszując się nimi i ich mocą. Potem chlejemy dla zabawy. A na końcu rzygamy i na następny dzień boli nas głowa. Taki mniej więcej jest ten tom. Mogę go polecić każdemu, kto mimo tego ostrzeżenia, gotów jest po nią sięgnąć. Fani Conana powinni, są już bowiem zaprawieni w bojach i jakoś zniosą końcówkę. Pierwsze trzy ćwiartki natomiast powinny przypaść do gustu wszystkim, których drażni szczęście Conana. Tu, jak sam autor pisze „nie jest ono zezowate. Jest ślepe!”
Gromomir - awatar Gromomir
ocenił na 6 12 lat temu
Conan i Droga Królów Karl Edward Wagner
Conan i Droga Królów
Karl Edward Wagner
Za swojego życia Robert E. Howard jako pisarz osiągnął umiarkowany sukces. Nie spodziewał się chyba nigdy, że postaci które stworzył i które zostawił za sobą – Król Kull, Bran Mak Morn, Salomon Kane a przede wszystkim – Conan z Cymmerii staną się legendarne i będą znane na całym świecie, a samo jego życie i twórczość będą natchnieniem dla wielu innych twórców i otworzą bramy fantastyki na nieznane dotąd rejony – magii i miecza. Po latach odnaleziono wiele szkiców i notatek Howarda do kolejnych opowiadań i powieści o Conanie i tak powstała cała seria spin-offów. Były mniej i bardziej udane. Ja wziąłem ostatnio na warsztat jeden z nich, autora który jest bezpośrednim spadkobiercą tradycji Conana – Karla Edwarda Wagnera. Autor ten, który sam też stworzył legendarnego barbarzyńcę – Kane’a był piewcą twórczości Howarda. Nie ma się więc co dziwić, że z treścią poradził sobie bardzo dobrze. Conan i Droga Królów to rasowa opowieść z ery Hyperborejskiej. Znajdziemy tutaj wszystko to, co w opowieściach o Cymmeryjczyku kochamy – silnych facetów, którzy muszą zwalczyć zło, piękne kobiety, okropnych magów, zdradę, miłość i przyjaźń. Conan, uratowany przez organizację Biała Róża, ma pomóc zbuntowanym mieszkańcom Dołu obalić króla-Tyrana, który ciemięży swój kraj i upaja się władzą. Musi jednak pamiętać, że „czy to człowiek posiada władzę, czy władza człowieka!?” Nie ma co tutaj drążyć nadmiernie tematu. Conan i Droga Królów jest hołdem dla Howarda i pisana dla fanów tego świata. Uzupełnia historie, którą REH pozostawił bez zakończenia.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Conan i wrota demona Roland J. Green
Conan i wrota demona
Roland J. Green
Roland Green... nie będę kłamał. Byłem uprzedzony do tego autora po jego wcześniejszych, tragicznych książkach. Co prawda trafiłem na jedną dość przyjemnie się wybijającą, było to jednak za mało aby mnie przekonać. Wrota Demona skutecznie to zmieniły. Akcja książki toczy się niedługo po śmierci Belit, kiedy to Conan pogrążony w swoim odpowiedniku żałoby, przemierza Czarne Królestwa. Chce być sam, odpocząć, pogodzić się z tym co go spotkało, wszystko sobie poukładać. Orientuje się dość dobrze w relacjach pomiędzy miejscowymi plemionami i skutecznie stara nie wchodzić nikomu w drogę. Niestety, teren ten przypadkiem staje się obszarem magicznych eksperymentów bossońskiego wygnańca żyjącego wśród piktów. Coraz więcej bestii i potworów pojawia się w okolicy, podburzając plemiona i tajemniczy nietypowy przybysz staje się dla niektórych naturalnym punktem wyładowania agresji. W efekcie Conan musi dołączyć do innego z plemion aby wspólnie spróbować rozwikłać zagadkę tajemnej magii. Wśród tego plemienia jego pozycja też nie jest jednak pewna, bowiem miejscowi wodzowie postrzegają go jako zagrożenie dla ich pozycji i jako pionka do rozgrywek między sobą. Fabuła jest mocną stroną książki. Rozpoczyna się powoli, aby w pewnym momencie dosłownie porwać nas razem z bohaterami w inny koniec świata. Jednocześnie jest dość złożona i logiczna, można więc zdecydowanie zaliczyć ją na plus. Na kolejny i to wielki jest sposób opisania Conana. Jest to niesamowite jak różnie potrafi opisać go jeden autor - Cymmerianin w tej powieści jest bohaterem, ale nie półbogiem. Jego pomyłki i błędy czynią go bardziej ludzkim, niż w wielu innych powieściach, a uparty honorowy charakter tym archetypem barbarzyńcy, który wszyscy znamy i kochamy. Podobnie na plus można zaliczyć pozostałych bohaterów, którzy wyszli bardzo wyraziści. Wodzowie Bamula (plemienia do którego dołączył Conan) są w równej pozytywnymi jak i negatywnymi postaciami. Młody chłopak, który podąża za Conanem przechodzi ewolucję od idealizującego go młodzieńca do wojownika i bohatera własnej opowieści. Nawet sztandarowy zły mag przechodzi tak rzadką przemianę. Jedynie wielbiciele pików, czy Indian na których są oni wzorowani mogą zgrzytać zębami na bezkompromisowy i niebaśniowy sposób ich przedstawienia. Dla mnie była to jednak wielka ulga. Co ciekawe niewiele tej książce można zarzucić na złe. Wszystko złożono sprawnie i dobrze i jedynie może komuś zaskoczyć, lub nie. Mnie osobiście Wrota Demona porwały w kilku miejscach, nie zdołały jednak utrzymać tego przez wszystkie strony. Widać jednak gigantyczny rozwój w kunszcie pana Rolanda. Od strony technicznej książka prezentuje się dobrze. Jedyne na co mógłbym ponarzekać to nagłe zaprzestanie odmieniania imienia Seta, styryjskiego boga węży. A to jest drobnostka. Nawet okładka jest idealnie dobrana do treści, jest posąg wyglądający jak Conan, jest czarnowłosa i naga dziewczyna. Detale trochę się różnią, ale jest to do przeżycia i wręcz do pochwały (zważywszy co zwykle dawał nam Amber...) Oprawa reszty to standard dla Czarnej Serii, a więc jakość jakiej dziś nie znajdziecie. Twarde, lakierowane okładki, szyte a nie klejone strony. Wielkość pozwala zmieścić książkę do bocznej kieszonki bojówek i zabrać ze sobą wszędzie. Podsumowując Conan i Wrota Demona to dobra powieść w nietypowej scenerii, która przypaść do gustu może każdemu. Dodatkową gwiazdkę w ocenie przyznałem jej za okładkę zgodną z treścią, co nie było zbyt częste w tym cyklu. Polecam zapoznać się z tą powieścią, ale lepiej przez pożyczenie niż kupienie...
Gromomir - awatar Gromomir
ocenił na 8 11 lat temu
Conan i skarb Tranicosa Robert E. Howard
Conan i skarb Tranicosa
Robert E. Howard
Conan, w służbie króla Aquilonii Numedidesa odnosi pokaźne zwycięstwa z Piktami. Zaniepokojony popularnością Conana monarcha planuje go zgładzić. Całe szczęście Conan ma na dworze bliskich mu przyjaciół jak Prospero i Trocero, którzy ratują Conana z opresji, lecz ten musi uciekać. Kiedy jego nadpiktyjski garnizon okazuje się być zastąpiony z Bossończyków, Gunderlandczykami, którzy w dodatku dla nagrody chcą go zabić i głowę dostarczyć do Tarrancji, przepływa rzekę Gromową i ucieka na pustkowie Piktów. Uciekając przez piktyjskie ziemie, Conan odnajduje skarb Tranicosa. Całkiem niedaleko od tego miejsca swój fort wybudował hrabia Valenso. Szlachcic opuścił ziemie Zingary w wielkim popłochu. W swoim czasu sprzymierzył się ze stygijskim czarnoksiężnikiem Toth-Amonem, lecz gdy przyszło do zapłaty - Valenso odmówił. Uratować go mogła tylko ucieczka przez ocean. Do zatoczki przy forcie jakby nigdy nic wpływa pirat Strombanni, żądając od hrabiego połowy skarbu, o którego istnieniu ten drugi nic nie wie. Dochodzi do bitwy, z której Valense ratuje bukanier Zarono, który również szuka skarbu. Do tego wszystkiego dochodzi Conan i mściwy czarnoksiężnik. Czy dojdzie do sojuszu szlachcica, barbarzyńscy, pirata i bukaniera? Kto komu pierwszemu wbije sztylet w plecy? Czy Toth-Amon otrzyma swoją zemstę? Conan w kreacji Roberta E. Howarda. Otrzymujemy opowiadanie (za krótkie to na powieść) napisaną przez ojca Conana, wielkiego kreatora heroic fantasy. Jest to na prawdę ciekawe opowiadanie, gdzie na niewielu stronach udało się zamknąć zdradę, intrygę, magię, piękne kobiety i morderczych wojowników. Nie zawiodłem się, a jako że książka nie jest zbytnio powiązana z innymi tomami (wyjaśnienie linii czasowej znajduje się przed samym opowiadaniem) można ją polecić od razu każdemu kto jest zainteresowany poznaniem losów honorowego barbarzyńcy z Cymmerii.
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na 7 5 lat temu
Conan Buntownik Poul Anderson
Conan Buntownik
Poul Anderson
Poul Anderson to autor wszechstronny. W tym roku udało mi się przeczytać już jego powieść, która jest absolutnym klasykiem fantasy czyli Złamany Miecz. Pisarz ten jest zresztą aktualnie dość mocno przypominany polskiemu czytelnikowi m.in. za sprawą wznowienia wspomnianej już powieści, ale także Olśnienia wydanego w serii Wehikuł Czasu wydawnictwa Rebis czy będących na ostatniej prostej dwóch powieściach wydanej w jednym tomie Tau Zero i Korytarze czasu przez Wydawnictwo Vesper, które opublikuje je w ramach swojej serii Wymiary. Biorąc się za bary z powieścią Andersona osadzoną w erze Hyperborejskiej miałem duże nadzieje i duże oczekiwania, bo Złamany Miecz zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Wydawało się, że Anderson jest najbardziej kompetentny, obok Karla Edwarda Wagnera, do podjęcia rękawicy i zrealizowania zadania jakim jest napisanie powieści spin-off o Conanie z Cymerii. Cóż. Wyszło, mówiąc szczerze, średnio. Opowieść, którą podjął Poul Anderson dzieje się między pierwszym i drugim rozdziałem oryginalnego opowiadania Roberta E. Howarda pt. Królowa Czarnego Wybrzeża. Conan kosztuje życia jako pirat. Wysłuchawszy opowieści swojej ukochanej Belit – kapitana statku pirackiego „Tygrys”, postanawia odszukać jej brata Johanana, jednocześnie włącza się w bunt w królestwie Stygii, pomagając rebeliantom z prowincji Taja, którzy uwierzyli, że to właśnie Cymmeryjczyk ma być mitycznym wyzwolicielem. Barbarzyńca wplątuje się w splot zdarzeń, które doprowadzą go do pojedynku na śmierć i życie z najgroźniejszymi kapłanami Stygii. Byłoby wszystko w porządku, bo opowieść ta ma ręce i nogi i jest w miarę zgrabnie napisana, jednakże mam wrażenie, że Anderson za dużo próbował zmieścić na zbyt małej ilości stron. Często gubiłem się w bohaterach i wydarzeniach, które przeskakiwały w poszczególnych rozdziałach. Kiedy jednak Anderson skupił się na opisywaniu samego buntu, a już zwłaszcza krwawych rzezi dokonywanych przez Conana, wszystko wskakiwało na swoje miejsce. Dlatego mam mieszane uczucia do tej powieści. Niby wszystko gra ale w porównaniu z Wagnerem, Anderson gorzej poradził sobie ze światem REH.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 6 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Conan i Amazonka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Conan i Amazonka