Conan wspaniały

Okładka książki Conan wspaniały
Robert Jordan Wydawnictwo: Amber Cykl: Conan "czarna seria" (tom 53) Seria: Wielkie Serie Fantasy fantasy, science fiction
191 str. 3 godz. 11 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Conan "czarna seria" (tom 53)
Seria:
Wielkie Serie Fantasy
Tytuł oryginału:
Conan the Magnificent
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Liczba stron:
191
Czas czytania
3 godz. 11 min.
Język:
polski
ISBN:
8371696906
Tłumacz:
Robert P. Lipski
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Conan wspaniały w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Conan wspaniały

Średnia ocen
6,2 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1105
908

Na półkach: , ,

Conan kontynuuje swoje złodziejskie rzemiosło w Shadizarze. Kiedy dostaje zlecenie na kradzież kielicha od zamożnego kupca życie wydaje mu się piękne. Jednak pewna zwinna złodziejka o imieniu Tamara ubiega Conana i kradnie kielich pierwsza. Nic tak nie potrafi urazić dumy dzielnego Cymmerianina jak porażka! I to z kobietą! Śledzi on więc Tamarę, żeby poznać jej kolejny cel i ubiec ją w tym przedsięwzięciu.

Kolejnym celem Tamary jest szlachcianka Jondra, a w zasadzie posiadane przez nią rubiny, lecz ta właśnie wyrusza w drogę. Jej pasją są polowania, a w Górach Kezankhiańskich właśnie pojawiła się smokopodobna istota. Conanowi nie pozostaje nic innego jak dołączyć do wyprawy :)

Conan, kochaś znany wielu kobietom, ładuje się w nie lada kabałę. Z jednej strony ponętna szlachcianka, z drugiej gibka złodziejka. Jego próby lawirowania między pięknościami są zabawne, a jego zawody miłosne spędzane z osełką nad mieczem bawią jeszcze bardziej :) Wszystko to jest wplecione w ciekawy wątek związany ze zjednoczeniem Kezankhian i przyzwanym smokowcem. Ciekawi mnie tylko w jakim czasie umiejscowiona jest ta powieść, ponieważ Conan w jednej ze swoich przygód walczył ramię w ramię z tymi góralami. Mniejsza o większość, po serii powieści Leonarda Carpentera, Robert Jordan wnosi powiew świeżości do Hyborii i losów największego z jej herosów.

Conan kontynuuje swoje złodziejskie rzemiosło w Shadizarze. Kiedy dostaje zlecenie na kradzież kielicha od zamożnego kupca życie wydaje mu się piękne. Jednak pewna zwinna złodziejka o imieniu Tamara ubiega Conana i kradnie kielich pierwsza. Nic tak nie potrafi urazić dumy dzielnego Cymmerianina jak porażka! I to z kobietą! Śledzi on więc Tamarę, żeby poznać jej kolejny cel...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

118 użytkowników ma tytuł Conan wspaniały na półkach głównych
  • 73
  • 45
34 użytkowników ma tytuł Conan wspaniały na półkach dodatkowych
  • 23
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Pamięć światłości Robert Jordan, Brandon Sanderson
Ocena 8,1
Pamięć światłości Robert Jordan, Brandon Sanderson
Okładka książki Bastiony mroku Robert Jordan, Brandon Sanderson
Ocena 8,1
Bastiony mroku Robert Jordan, Brandon Sanderson
Okładka książki Pomruki Burzy Robert Jordan, Brandon Sanderson
Ocena 8,1
Pomruki Burzy Robert Jordan, Brandon Sanderson
Robert Jordan
Robert Jordan
Amerykański pisarz, znany głównie jako autor cyklu fantasy „Koło czasu” (The Wheel of Time). Ukończył fizykę w Military College of South Carolina. Brał udział w wojnie wietnamskiej, za co otrzymał trzy odznaczenia. Po powrocie do domu pracował jako dziennikarz i krytyk teatralny.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Conan i skarb Tranicosa Robert E. Howard
Conan i skarb Tranicosa
Robert E. Howard
Conan, w służbie króla Aquilonii Numedidesa odnosi pokaźne zwycięstwa z Piktami. Zaniepokojony popularnością Conana monarcha planuje go zgładzić. Całe szczęście Conan ma na dworze bliskich mu przyjaciół jak Prospero i Trocero, którzy ratują Conana z opresji, lecz ten musi uciekać. Kiedy jego nadpiktyjski garnizon okazuje się być zastąpiony z Bossończyków, Gunderlandczykami, którzy w dodatku dla nagrody chcą go zabić i głowę dostarczyć do Tarrancji, przepływa rzekę Gromową i ucieka na pustkowie Piktów. Uciekając przez piktyjskie ziemie, Conan odnajduje skarb Tranicosa. Całkiem niedaleko od tego miejsca swój fort wybudował hrabia Valenso. Szlachcic opuścił ziemie Zingary w wielkim popłochu. W swoim czasu sprzymierzył się ze stygijskim czarnoksiężnikiem Toth-Amonem, lecz gdy przyszło do zapłaty - Valenso odmówił. Uratować go mogła tylko ucieczka przez ocean. Do zatoczki przy forcie jakby nigdy nic wpływa pirat Strombanni, żądając od hrabiego połowy skarbu, o którego istnieniu ten drugi nic nie wie. Dochodzi do bitwy, z której Valense ratuje bukanier Zarono, który również szuka skarbu. Do tego wszystkiego dochodzi Conan i mściwy czarnoksiężnik. Czy dojdzie do sojuszu szlachcica, barbarzyńscy, pirata i bukaniera? Kto komu pierwszemu wbije sztylet w plecy? Czy Toth-Amon otrzyma swoją zemstę? Conan w kreacji Roberta E. Howarda. Otrzymujemy opowiadanie (za krótkie to na powieść) napisaną przez ojca Conana, wielkiego kreatora heroic fantasy. Jest to na prawdę ciekawe opowiadanie, gdzie na niewielu stronach udało się zamknąć zdradę, intrygę, magię, piękne kobiety i morderczych wojowników. Nie zawiodłem się, a jako że książka nie jest zbytnio powiązana z innymi tomami (wyjaśnienie linii czasowej znajduje się przed samym opowiadaniem) można ją polecić od razu każdemu kto jest zainteresowany poznaniem losów honorowego barbarzyńcy z Cymmerii.
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na 7 5 lat temu
Conan obrońca Robert Jordan
Conan obrońca
Robert Jordan
Akcja zaczyna się w Belverus, stolicy Nemedii. Tam to przybywa młody Conana, chcąc nająć się jako strażnik u któregoś z miejscowych kupców. Spotkanie ze starym znajomym zmienia jednak jego plany. Dodatkowo miasto pogrążone jest w dziwacznym stanie, z powodu kłopotów, które trawią cały kraj. W powietrzu coraz bardziej czuć smród rewolucji i ponownie próbuje ona porwać ze sobą Cymerianina. Tym razem jednak nie jest to nic tak...hmm... „niewinnego” czy prostego jak mieliśmy w Kordawie w „Drodze królów”. O wiele mroczniejsze siły maczają swoje palce pociągając za sznurki. Przed nami więc pojedynki, pościgi, czary, zdrady i tak dalej, upchane na 234 stronach. Niestety, w ostatniej ćwiartce książki wyraźnie da się wyczuć zanik formy, nagłe pospieszanie i niechlujstwo. Elementy, które wcześniej nakreślone zostały świetnie, nagle muszą sąsiadować z wytartymi do wylot schematami, czy elementami wręcz groteskowymi. Dodatkowe 25-50 stron na rozpisanie innego zakończenia znacznie podniosłyby jakość powieści. Conana Jordan portretuje tu niestety nierówno. Z jednej strony daje mu o wiele bliższe nam, cywilizowane podejście (o które w pewnym miejscu chyb sam Howard mógłby się skrzywić). Cymerianin jest co prawda nadal honorowy, odważny i tak dalej, wszystko za co go szanujemy i lubimy. Nie ma jednak w nim tych szlachetnych odruchów, które nieraz się przejawiały. Ten całkiem wiarygodny i przyjemny obraz, autor rujnuje niestety zdolnościami jakie mu daje. Wspinaczka, walka wręcz, czy bronią są wyniesione poza skalę. Nie tylko żołnierze elitarnych oddziałów nie stanowią dla niego żadnego wyzwania (kilka sekund i po sprawie), ale to samo tyczy się ich dowódcy, który dorównuje Conanowi wzrostem i posturą. Szczytem jest jednak końcówka, w której Cymerianin po długiej chłoście i kilku dniach bez jedzenia i picia nie wykazuje żadnego osłabienia. Znacznie lepiej na tym tle wypadają postacie drugoplanowe. Powracający Hordo jest o wiele przyjemniejszą postacią niż był w tomie 13-stym. Podobnie główna postać kobieca, poetka Ariana da się lubić przez większość książki i ma jakkolwiek znośnie poprowadzony wątek romansowy. Ciekawie wypada też główny łotr, przeważnie dlatego, że poznajemy jego motywacje, środki i widzimy jak coraz bardziej stacza się zalewany własną ambicją. Niestety w efekcie jego los znów wygląda na potraktowany po macoszemu i przyspieszony. Najbardziej do gustu przypada mi jednak postać władcy kraju, króla Gariana. Może to efekt sentymentu do każdego władcy, który pogonił czarokletów i zabronił magii, ale jest w nim coś co odróżnia go od prawie wszystkich cywilizowanych królików. Dzięki temu czemuś, realniejszy staje się sam główny łotr. Zwyczajnie ma przed oczami obraz kogoś kim chciałby z całej siły być, ale nie ma dość mocy charakteru i to wpędza go w szpony chorej ambicji. Niestety na każdą dobrą postać przypadają ze dwie kiepskie. Prym wiedzie ta ujawniona w ostatniej ćwiartce książki. Może to moje własne uprzedzenie, ale nie znoszę tak jej zachowania jak i podejścia wszystkich do niej. W efekcie, podobnie jak kreacja samego Conana, powieść jest strasznie niespójna. Początek, pierwsza ćwiartka jest świetna, po prostu świetna. Realna, barwna, pełna charakteru. Potem jest gorzej, ale Jordan zachował dość smaczków, wtrąceń i zdrowego rozsądku aby też czytało się ją dobrze, a miejscami wręcz bardo dobrze. Niestety, koniec wieńczy dzieło i w tym przypadku robi to partacko. Nie wiem, może to efekt rozbudzenia wielkich nadziei, ale uważam, że jest to jedna z najgorszych końcówek w całej Czarnej Serii. Oprawa jest dla niej typowa, czyli dziś praktycznie niespotykanie wysoka jakość. Twarda, lakierowana oprawa, szyte strony. Wielkość pozwala zmieścić książkę w bocznej kieszeni większości bojówek. Piotr Szałkowski ponownie jest autorem ilustracji na okładce. I jak zwykle nie ma ona wiele wspólnego z treścią. Za wyjątkiem kulturysty w majtkach i butach, nic nie pojawia się w książce. Nic a nic! Nawet trawy chyba nigdzie nie ma, a Conan ani razu nie nosi hełmu. Podsumowując Conan Obrońca to powieść-zawód. Rozbudza wielkie nadzieje, daje sporo zabawy, a potem pozostawia wielki niesmak. Można ją chyba porównać do przysłowiowej popijawy. Najpierw mamy wielką ochotę i smakujemy swoje trunki, rozkoszując się nimi i ich mocą. Potem chlejemy dla zabawy. A na końcu rzygamy i na następny dzień boli nas głowa. Taki mniej więcej jest ten tom. Mogę go polecić każdemu, kto mimo tego ostrzeżenia, gotów jest po nią sięgnąć. Fani Conana powinni, są już bowiem zaprawieni w bojach i jakoś zniosą końcówkę. Pierwsze trzy ćwiartki natomiast powinny przypaść do gustu wszystkim, których drażni szczęście Conana. Tu, jak sam autor pisze „nie jest ono zezowate. Jest ślepe!”
Gromomir - awatar Gromomir
ocenił na 6 12 lat temu
Conan Buntownik Poul Anderson
Conan Buntownik
Poul Anderson
Poul Anderson to autor wszechstronny. W tym roku udało mi się przeczytać już jego powieść, która jest absolutnym klasykiem fantasy czyli Złamany Miecz. Pisarz ten jest zresztą aktualnie dość mocno przypominany polskiemu czytelnikowi m.in. za sprawą wznowienia wspomnianej już powieści, ale także Olśnienia wydanego w serii Wehikuł Czasu wydawnictwa Rebis czy będących na ostatniej prostej dwóch powieściach wydanej w jednym tomie Tau Zero i Korytarze czasu przez Wydawnictwo Vesper, które opublikuje je w ramach swojej serii Wymiary. Biorąc się za bary z powieścią Andersona osadzoną w erze Hyperborejskiej miałem duże nadzieje i duże oczekiwania, bo Złamany Miecz zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Wydawało się, że Anderson jest najbardziej kompetentny, obok Karla Edwarda Wagnera, do podjęcia rękawicy i zrealizowania zadania jakim jest napisanie powieści spin-off o Conanie z Cymerii. Cóż. Wyszło, mówiąc szczerze, średnio. Opowieść, którą podjął Poul Anderson dzieje się między pierwszym i drugim rozdziałem oryginalnego opowiadania Roberta E. Howarda pt. Królowa Czarnego Wybrzeża. Conan kosztuje życia jako pirat. Wysłuchawszy opowieści swojej ukochanej Belit – kapitana statku pirackiego „Tygrys”, postanawia odszukać jej brata Johanana, jednocześnie włącza się w bunt w królestwie Stygii, pomagając rebeliantom z prowincji Taja, którzy uwierzyli, że to właśnie Cymmeryjczyk ma być mitycznym wyzwolicielem. Barbarzyńca wplątuje się w splot zdarzeń, które doprowadzą go do pojedynku na śmierć i życie z najgroźniejszymi kapłanami Stygii. Byłoby wszystko w porządku, bo opowieść ta ma ręce i nogi i jest w miarę zgrabnie napisana, jednakże mam wrażenie, że Anderson za dużo próbował zmieścić na zbyt małej ilości stron. Często gubiłem się w bohaterach i wydarzeniach, które przeskakiwały w poszczególnych rozdziałach. Kiedy jednak Anderson skupił się na opisywaniu samego buntu, a już zwłaszcza krwawych rzezi dokonywanych przez Conana, wszystko wskakiwało na swoje miejsce. Dlatego mam mieszane uczucia do tej powieści. Niby wszystko gra ale w porównaniu z Wagnerem, Anderson gorzej poradził sobie ze światem REH.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 6 5 miesięcy temu
Conan waleczny John Maddox Roberts
Conan waleczny
John Maddox Roberts
Conan po wojażach we wschodniej części świata wokół morza Vilayet przybywa do miasta Korshemish znajdującego się w Koth. Zwyczajowo cały majątek zgromadzony w poprzednich przygodach przepija i wydaje na hulanki, dlatego pierwszy opis Cymmerianina portretuje go jako zapitego barbarzyńcę bez grosza przy duszy, ale za to w nieśmiertelnej przepasce biodrowej. Pomimo stanu, w jakim się znajduje, Conan zostaje wybrany przez potężną czarodziejkę Hathor-Ka ze Stygii do wykonania ważnego zadania. Z braku lepszych perspektyw główny bohater godzi się na propozycję dostarczenia dziwnego przedmiotu na górę znajdującą się w jego rodzinnej Cymmerii, jednak nieroztropnie przysięga na boga swojego ludu, że powierzone zadanie wykona za wszelką cenę. Dopiero po przysiędze złożonej przez Conana, Hathor-Ka wyjawia, że góra, do której ma dostarczyć powierzony przedmiot to siedziba Croma, boga barbarzyńcy! Dla Cymmerianina słowo ważniejsze jest od złota, dlatego mimo wewnętrznej rozterki zmuszony jest wykonać obowiązek. Przez kolejne 100 stron Conan wędruje w stronę zapomnianej ojczyzny. Po drodze wplątuje się w konflikt pomiędzy rywalizującymi ze sobą władcami Królestw Kresowych. Mając do wyboru samotną wdowę (jej mąż zginął z rąk syna jednego z wasali, a następnie zabójca sam został zabity w odwecie przez żonę), a jej przeciwnikiem, który chce się zemścić za śmierć pierworodnego Conan oczywiście wybiera pomoc niewieście. Ten poboczny wątek jest nawet ciekawy, aczkolwiek moim zdaniem zasługiwałby na oddzielną opowieść, ponieważ umieszczenie go obok właściwej historii wygląda raczej na kilku rozdziałową zapchajdziurę niż rozwinięcie fabuły. Po przebrnięciu przez opisany powyżej fragment, protagonista dociera na ziemię przodków. Tu należy pochwalić autora za idealne przedstawienie rodaków Conana. Temat Cymmerii rzadko był poruszany, w innych książkach ze świata barbarzyńcy nawet przez samego twórcę Roberta E. Howarda. Tym większe brawa dla Johna Maddoxa Roberta za staranne sportretowanie ziomków głównego bohatera jako ponurych wojowników, żyjących w koczowniczych warunkach jednak nie pozbawionych honoru. Conan po spędzeniu wielu lat z dala od ojczyzny, na początku odbija się od tego zamkniętego społeczeństwa. Jednak z biegiem czasu zaczyna dostrzegać jak bardzo na południu brakuje mu wśród ludzi cech jego rodaków. Wracając do głównego wątku, Conan trafia do Cymmerii w chwili, gdy wojujące ze sobą klany postanawiają zawiązać przymierze przeciwko wspólnemu niebezpieczeństwu. Otóż, z góry, na którą podąża główny bohater od niedawna wypełzają wężokształtne stwory i napadają na wioski Cymmeryjczyków zjadając przy tym mężczyzn oraz porywając kobiety i dzieci. Barbarzyńskie klany mają połączyć się pierwszy raz od pamiętnej rzezi Vanarium, w której to Conan rozpoczynał swoją wojowniczą karierę. Finał zaprowadzi czytelników na pole wielkiej bitwy pomiędzy barbarzyńcami, a potworami. Natomiast Conan wykona powierzone przez Hathor-Ka zadanie i odkryje, że nie tylko on zmierzał na szczyt siedziby Croma. Podsumowując, całkiem niezła książka o przygodach Conana. Szczególnie dobre wrażenie robi umiejscowienie fabuły w rzadko opisywanych sceneriach zimnej Cymmerii. Denerwować może, niepotrzebny wątek rozgrywający się w Królestwach Kresowych, ale to pewnie kwestia gustu. Po pierwszych rozdziałach zorientowałem się, ze kilka lat wcześniej musiałem już przeczytać tą część, jednak nie przeszkodziło mi to w żaden sposób skończyć ją drugi raz. Lekki styl oraz ciekawa historia są dużymi atutami tej książki. Wspomnieć należy również o dodatku autorstwa L. Sprague de Camp'a znajdującego się na końcu książki po właściwej opowieści. Pisarz stara się przedstawić na 28 stronach kalendarium życia Conana odwołując się do poszczególnych książek z jego przygodami. Sam pomysł ciekawy i w niektórych miejscach zachęca do sięgnięcia po konkretne tytuły, jednak autorowi zdarza się zagalopować i w trzech zdaniach streścić całą historię wraz z istotnymi zwrotami w fabule. Dlatego nie polecam wczytywać się dogłębnie w ten dodatek, a raczej rzucić okiem w celu znalezienia książek opisujących przygody barbarzyńcy w jego konkretnym wieku. Od młodego obieżyświata, aż po króla Aquilonii.
Amrath - awatar Amrath
ocenił na 6 11 lat temu
Conan i Droga Królów Karl Edward Wagner
Conan i Droga Królów
Karl Edward Wagner
Za swojego życia Robert E. Howard jako pisarz osiągnął umiarkowany sukces. Nie spodziewał się chyba nigdy, że postaci które stworzył i które zostawił za sobą – Król Kull, Bran Mak Morn, Salomon Kane a przede wszystkim – Conan z Cymmerii staną się legendarne i będą znane na całym świecie, a samo jego życie i twórczość będą natchnieniem dla wielu innych twórców i otworzą bramy fantastyki na nieznane dotąd rejony – magii i miecza. Po latach odnaleziono wiele szkiców i notatek Howarda do kolejnych opowiadań i powieści o Conanie i tak powstała cała seria spin-offów. Były mniej i bardziej udane. Ja wziąłem ostatnio na warsztat jeden z nich, autora który jest bezpośrednim spadkobiercą tradycji Conana – Karla Edwarda Wagnera. Autor ten, który sam też stworzył legendarnego barbarzyńcę – Kane’a był piewcą twórczości Howarda. Nie ma się więc co dziwić, że z treścią poradził sobie bardzo dobrze. Conan i Droga Królów to rasowa opowieść z ery Hyperborejskiej. Znajdziemy tutaj wszystko to, co w opowieściach o Cymmeryjczyku kochamy – silnych facetów, którzy muszą zwalczyć zło, piękne kobiety, okropnych magów, zdradę, miłość i przyjaźń. Conan, uratowany przez organizację Biała Róża, ma pomóc zbuntowanym mieszkańcom Dołu obalić króla-Tyrana, który ciemięży swój kraj i upaja się władzą. Musi jednak pamiętać, że „czy to człowiek posiada władzę, czy władza człowieka!?” Nie ma co tutaj drążyć nadmiernie tematu. Conan i Droga Królów jest hołdem dla Howarda i pisana dla fanów tego świata. Uzupełnia historie, którą REH pozostawił bez zakończenia.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Conan i wrota demona Roland J. Green
Conan i wrota demona
Roland J. Green
Roland Green... nie będę kłamał. Byłem uprzedzony do tego autora po jego wcześniejszych, tragicznych książkach. Co prawda trafiłem na jedną dość przyjemnie się wybijającą, było to jednak za mało aby mnie przekonać. Wrota Demona skutecznie to zmieniły. Akcja książki toczy się niedługo po śmierci Belit, kiedy to Conan pogrążony w swoim odpowiedniku żałoby, przemierza Czarne Królestwa. Chce być sam, odpocząć, pogodzić się z tym co go spotkało, wszystko sobie poukładać. Orientuje się dość dobrze w relacjach pomiędzy miejscowymi plemionami i skutecznie stara nie wchodzić nikomu w drogę. Niestety, teren ten przypadkiem staje się obszarem magicznych eksperymentów bossońskiego wygnańca żyjącego wśród piktów. Coraz więcej bestii i potworów pojawia się w okolicy, podburzając plemiona i tajemniczy nietypowy przybysz staje się dla niektórych naturalnym punktem wyładowania agresji. W efekcie Conan musi dołączyć do innego z plemion aby wspólnie spróbować rozwikłać zagadkę tajemnej magii. Wśród tego plemienia jego pozycja też nie jest jednak pewna, bowiem miejscowi wodzowie postrzegają go jako zagrożenie dla ich pozycji i jako pionka do rozgrywek między sobą. Fabuła jest mocną stroną książki. Rozpoczyna się powoli, aby w pewnym momencie dosłownie porwać nas razem z bohaterami w inny koniec świata. Jednocześnie jest dość złożona i logiczna, można więc zdecydowanie zaliczyć ją na plus. Na kolejny i to wielki jest sposób opisania Conana. Jest to niesamowite jak różnie potrafi opisać go jeden autor - Cymmerianin w tej powieści jest bohaterem, ale nie półbogiem. Jego pomyłki i błędy czynią go bardziej ludzkim, niż w wielu innych powieściach, a uparty honorowy charakter tym archetypem barbarzyńcy, który wszyscy znamy i kochamy. Podobnie na plus można zaliczyć pozostałych bohaterów, którzy wyszli bardzo wyraziści. Wodzowie Bamula (plemienia do którego dołączył Conan) są w równej pozytywnymi jak i negatywnymi postaciami. Młody chłopak, który podąża za Conanem przechodzi ewolucję od idealizującego go młodzieńca do wojownika i bohatera własnej opowieści. Nawet sztandarowy zły mag przechodzi tak rzadką przemianę. Jedynie wielbiciele pików, czy Indian na których są oni wzorowani mogą zgrzytać zębami na bezkompromisowy i niebaśniowy sposób ich przedstawienia. Dla mnie była to jednak wielka ulga. Co ciekawe niewiele tej książce można zarzucić na złe. Wszystko złożono sprawnie i dobrze i jedynie może komuś zaskoczyć, lub nie. Mnie osobiście Wrota Demona porwały w kilku miejscach, nie zdołały jednak utrzymać tego przez wszystkie strony. Widać jednak gigantyczny rozwój w kunszcie pana Rolanda. Od strony technicznej książka prezentuje się dobrze. Jedyne na co mógłbym ponarzekać to nagłe zaprzestanie odmieniania imienia Seta, styryjskiego boga węży. A to jest drobnostka. Nawet okładka jest idealnie dobrana do treści, jest posąg wyglądający jak Conan, jest czarnowłosa i naga dziewczyna. Detale trochę się różnią, ale jest to do przeżycia i wręcz do pochwały (zważywszy co zwykle dawał nam Amber...) Oprawa reszty to standard dla Czarnej Serii, a więc jakość jakiej dziś nie znajdziecie. Twarde, lakierowane okładki, szyte a nie klejone strony. Wielkość pozwala zmieścić książkę do bocznej kieszonki bojówek i zabrać ze sobą wszędzie. Podsumowując Conan i Wrota Demona to dobra powieść w nietypowej scenerii, która przypaść do gustu może każdemu. Dodatkową gwiazdkę w ocenie przyznałem jej za okładkę zgodną z treścią, co nie było zbyt częste w tym cyklu. Polecam zapoznać się z tą powieścią, ale lepiej przez pożyczenie niż kupienie...
Gromomir - awatar Gromomir
ocenił na 8 11 lat temu

Cytaty z książki Conan wspaniały

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Conan wspaniały