Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta

Okładka książki Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta
Natalia Sosin-Krosnowska Wydawnictwo: Czarna Owca poradniki
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Data wydania:
2018-07-18
Data 1. wyd. pol.:
2018-07-18
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380157026
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta



książek na półce przeczytane 1248 napisanych opinii 295

Oceny książki Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta

Średnia ocen
7,0 / 10
287 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
132
6

Na półkach: , , ,

Kupiłam tę książkę z myślą, że będzie stanowiła ona dla mnie źródło pewnej wiedzy o życiu na wsi, jako że sama z chłopakiem takie planujemy. Na pewno się na tym nie zawiodłam. Książka nie opowiada tylko o idyllicznym życiu, jak ktoś to napisał, ale przedstawia trudy i radości w życiu innych. Tyle ile ludzi zostało przedstawione, tak też tyle różnych historii i zmagań. Pewne rzeczy mnie trochę zaskoczyły, inne dały mi inspiracje do dalszych poszukiwań, a jeszcze inne utwierdziły mnie, że życie pośród natury jest tym, czego naprawdę chcę.

Sama książka jest pięknie wydana. Zdjęcia, ilustracje roślin, zielona kolorystyka. Naprawdę piękna!

Kupiłam tę książkę z myślą, że będzie stanowiła ona dla mnie źródło pewnej wiedzy o życiu na wsi, jako że sama z chłopakiem takie planujemy. Na pewno się na tym nie zawiodłam. Książka nie opowiada tylko o idyllicznym życiu, jak ktoś to napisał, ale przedstawia trudy i radości w życiu innych. Tyle ile ludzi zostało przedstawione, tak też tyle różnych historii i zmagań. Pewne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

759 użytkowników ma tytuł Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta na półkach głównych
  • 387
  • 359
  • 13
109 użytkowników ma tytuł Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta na półkach dodatkowych
  • 62
  • 12
  • 8
  • 8
  • 7
  • 6
  • 6

Inne książki autora

Natalia Sosin-Krosnowska
Natalia Sosin-Krosnowska
Redaktorka, absolwentka politologii i socjologii, dziennikarka Polsatu i serwisu gazeta.pl, współautorka i pierwsza redaktor naczelna polskiej wersji magazynu cafebabel.com. Współpracowała m.in. z „Polityką”, TV Arte i francuskim „ELLE”, jej artykuły były publikowane w „Courrier International", „La Stampa", „Die Zeit" i „The New York Times". Obecnie współtworzy i prowadzi program Daleko od miasta na antenie Domo+. Prywatnie interesuje się designem, architekturą wnętrz i fotografią, ćwiczy jogę i maluje. Całe życie jedną nogą w mieście, a drugą na wsi.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nie ma złej pogody na spacer. Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci Linda Åkeson McGurk
Nie ma złej pogody na spacer. Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci
Linda Åkeson McGurk
Naszą dewizą jest hasło „Dzień bez spaceru to dzień zmarnowany”. Należę do grona tych matek, które wietrzą dziecko, ile tylko się da. Od urodzenia wychodziłam z córką na bardzo długie spacery. Pobliski las zachęca do przebywania i mogę śmiało stwierdzić, że to tam wychowuje się moje dziecko i dzięki kontaktowi z naturą bardzo wiele osiągnęliśmy, ponieważ bardzo długo tylko tam córka była aktywna, chciała chodzić, biegać. W mieście wyłączała się, odpływała w wózku z powodu nadmiaru bodźców. Późniejsze wyjście z domu zawsze kończyło się krzykami. To było jeszcze przed zdiagnozowaniem padaczki i dobraniem lekarstw. Spacery dotleniały, relaksowały i sprawiały, że ataków było mniej, były łagodniejsze, dlatego zawsze będę wielką orędowniczką zabierania dziecka na spacery do lasów. Często jednak spotykałam się z murem niechęci i przekonywania mnie, że wówczas można się przeziębić. O dziwo u nas infekcji było mało. A jeśli się pojawiły w czasie uczęszczania do placówek oświatowych to w czasie spacerów w sosnowym lesie szybko znikały. Trudno było mi wyjaśnić innym jak takie dziecko ubrać. Dla mnie było to intuicyjne i wiedziałam, że muszę mieć ubrania na zmianę, ciepłe i jednocześnie wygodne rzeczy oraz bardzo ciepły kokon w wózku zimą, aby umęczone marszem dziecko przywieź do domu. Kiedy zobaczyłam publikację „Nie ma złej pogody na spacer. Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci” Lindy Åkeson McGurk wiedziałam, że to strzał w dziesiątkę, bo zawiera bliskie mi podejście. Do tego na pewno znajdziemy tam niezbędną instrukcję, co i jak robić. I się nie zawiodłam. Autorka jest mieszkającą od dwudziestu lat w Stanach Zjednoczonych Szwedką. To właśnie wychowanie dzieci oraz obserwacja ich reakcji na kontakt z naturą zainspirowały ją do napisania poradnika dla rodziców oraz nauczycieli. Linda Åkeson McGurkwprowadza nas do książki, kiedy Maya ma siedem lat, a Nora cztery. Zaskakuje ją bunt córek, które nie chcą wyjść na spacer, bo jest zimno, a później są zachwycone kontaktem ze śniegiem i dostrzegają, że w parku nie ma innych dzieci. Gdzie one są? Siedzą przed telewizorami. Później cofniemy się w czasie, zobaczymy jak bardzo odmienne od Norweskiego jest podejście Amerykanów do zabaw na świeżym powietrzu. Ku zaskoczeniu autorki dzieci zwykle nawet nie mają ciepłych ubrań, ponieważ przewożone są w ciepłych środkach transportu do ciepłych pomieszczeń. Zobaczymy świat, w którym wszystko (nawet wizytę w banku) da się załatwić z samochodu. To sprawia, że coraz mniej osób spaceruje po parkach, lasach i rezerwatach. Do tego przepisy często nie sprzyjają takiej aktywności, wymagane jest trzymanie się szlaków, zakazuje kąpieli w potokach i wiele innych rzeczy w imię pozornej dbałości o środowisko. Sytuacja rodzinna sprawiła, że Linda musiała wrócić w rodzinne strony w rodzinne strony na pół roku, gdzie może przypomnieć sobie to wszystko, co było bliskie jej dzieciństwu. Zmiana otoczenia obwarowana jest też wieloma wyzwaniami. Zwłaszcza tymi dotyczącymi edukacji. Odmienne podejście Amerykanów do nauki sprawia, że dzieci muszą wiele materiału przepracować. Opuszczenie w wieku siedmiu lat niektórych materiałów może zaprzepaścić przyszłość i zamknąć drzwi na Harwardzie. Autorka wyjeżdża w swoje rodzinne strony z takimi lękami. Zastanawia się, czy szwedzkie leśne szkoły i przedszkola, w których dziecko kilka godzin dziennie przebywa na placu zabaw, są w stanie czegoś nauczyć i przygotować do planowanych studiów. Śledząc życie Lindy widzimy, że Szwedzi od pierwszych dni życia są przyzwyczajani do przebywania na świeżym powietrzu, chociaż temperatury nie wydają się zachęcające. Spacerujące z wózkami matki to widok powszechny i nie budzi tu takiej sensacji jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie uważano, że Linda przemieszcza się na piechotę, bo nie stać jej na samochód. Do tego innym powszechnym widokiem są wózki stojące przy oknie restauracji, kiedy rodzice spotykają się ze znajomymi w środku. Pisarka zabiera nas do świata, który jest mi bardzo bliski: spacery z dzieckiem w czasie deszczu. Pokazuje innym, że nie ma złej pogody. Wystarczy dobrze dobrane ubranie: na deszcze wodoodporne, ma mróz ciepłe, a w letnie dni lżejsze. W osobistą opowieść o doświadczaniu macierzyństwa wpleciono cenne rady, w jaki sposób ubierać dziecko, dlaczego drzemki na świeżym powietrzu są tak ważne, dla najmłodszych, dlaczego warto pozwolić dzieciom na brudzenie się i doświadczenie otoczenia, jak zorganizować piesze wycieczki, dlaczego ważne jest nastawienie oraz brak pośpiechu, a także pozwolenie dzieciom na swobodę oraz wskazywanie dokąd chcą podążać. Wyjaśni jak zainteresować pociechy otoczeniem, dobrać dla nich szlaki, zachęcić do wędrówki dzięki obecności pupili oraz dlaczego warto zabierać na spacery przekąski i picie. Wszystko wyjaśnione w bardzo prosty, przejrzysty sposób. „Nie ma złej pogody na spacer. Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci” to publikacja podzielona na osiem części. Wszystkie pozwalają nam na przyjrzenie się kontaktowi z przyrodą, osobistym doświadczeniom autorki z różnych stron. Dowiemy się jak obcowanie z naturą w tym wieku wpływa na postawy ekologiczne, dlaczego osoby dużo przebywające na świeżym powietrzu w otoczeniu roślin i zwierząt lepiej dbają o to otoczenie w wieku dorosłym. Podkreśla też terapeutyczne znaczenie takiej aktywności, zauważa jak ruch sprzyja zdrowym nawykom żywieniowym oraz pomaga regulować emocje. Znajdziemy w tej książce zderzenie dwóch światów, innego podejścia do wychowania i wskazania jak to przekłada się na zmiany w zakresie zdrowia. Widzimy też odmienne priorytety w dwóch kulturach. Autorka nie idealizuje życia w Szwecji. Pisze o wyzwaniach, jakim musi stawić czoło. Po długim pobycie w USA musi przywyknąć do tego, że ciepła woda jest limitowana (starcza na kilka minut), w pomieszczeniach jest zimno i zimne są też podłogi, trzeba ciągle ciepło się ubierać. Do tego sam dom, w którym musi zamieszkać jest jak na amerykańskie standardy bardzo mały, a wszystko przez to, że życie toczy się głównie poza nim, że ludzie nastawieni są do spędzania większości czasu na świeżym powietrzu. Wyzwaniem okaże się też niewypełnianie dzieciom czasu po szkole zajęciami pozalekcyjnymi, które tu są przeznaczone na odpoczynek i zabawę. „Nie ma złej pogody na spacer” nie jest poradnikiem tylko czymś w rodzaju osobistej opowieści z radami oraz odwołaniami do publikacji naukowych i popularnonaukowych. Czyta się tę książkę jak powieść o wychowywaniu dzieci w określonych warunkach i nastawieniu.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 10 3 lata temu
Bóg nie jest automatem do kawy. Rozmowa z księdzem Zbigniewem Czendlikiem Markéta Zahradníková
Bóg nie jest automatem do kawy. Rozmowa z księdzem Zbigniewem Czendlikiem
Markéta Zahradníková
Zbigniew Czendlik to wzorcowy przykład tak zwanego „fajnego księdza”. Wiecie, tego, z którym można pożartować, do którego najchętniej pójdzie się na mszę, bo wiadomo, że nie będzie przeciągał kazania, i który jest animatorem jakiejś udanej prospołecznej lokalnej inicjatywy (i żeby nie było, chwała mu za to!). A gdy przypadkiem z różnych powodów zwątpisz czasem w instytucję Kościoła Katolickiego, to zapewne szybko usłyszysz od kogoś, że „przecież w Kościele są i dobrzy księża”, i osoba ta szybko podeprze to zdanie nazwiskiem takiego księdza Czendlika. Powiem szczerze, jestem trochę rozczarowana tą książką. Nie jest to bynajmniej pogłębiona rozmowa. Ksiądz Czendlik doskonale czuje się w centrum zainteresowania i to widać, stąd wiele ciekawych anegdot i uniwersalnych prawd i przemyśleń, o których warto od czasu do czasu sobie przypomnieć, więc miejscami czyta się to naprawdę przyjemnie, ale jest też dużo uciekania od trudnych dla Kościoła Katolickiego tematów oraz protekcjonalnego traktowania pewnych grup społecznych, głównie kobiet. Posłużę się paroma przykładami: Spowiadanej parafiance utyskującej na relacje z mężem zaleca „wizytę u fryzjera i kosmetyczki”, a kobiece łzy uważa za środek manipulacji oraz radzi żeby jednak nie płakać, bo „uśmiechnięte jesteśmy piękniejsze”. Ksiądz również wielokrotnie sam sobie zaprzecza, nawet w kwestiach fundamentalnych: w jednej chwili deklaruje, że to dobrze, gdy rodzice chrzczą swoje nieświadome tego dzieci, bo dają im w ten sposób to co najlepsze, by zaledwie dwie strony dalej stwierdzić, że kiedy w sprawie chrztu przychodzi do niego dorosły człowiek, raczej najpierw odprawia go z kwitkiem, zachęcając by dobrze przemyślał sobie tę , nieodwracalną przecież, decyzję. Niektóre poglądy uważam z kolei za wręcz skandaliczne, na przykład gdy potwierdza że jest zwolennikiem "wychowawczego klapsa" (oczywiście stanowisko poparte koronnym argumentem, że przecież on sam też nieraz oberwał i jakoś wyszedł na ludzi), czy o tym, że męskie łzy to przejaw słabości. Notabene, co moim zdaniem wyjątkowo obrzydliwe, stwierdził to wspominając jednego z prezydentów Słowacji, płaczącego na wizji ponieważ uprowadzono wówczas jego syna, a o którym to ojcu Czendlik pomyślał, że chociaż mu współczuł to jednak "nie chciałby, żeby jego prezydent płakał [okazując tym samym słabość]"). Rozumiem, że każdy ksiądz to po prostu człowiek. W przypadku księdza Czendlika – na pewno dobry i przesympatyczny. Nie oczekiwałam zresztą od tej książki spotkania ze sztucznie wykreowaną Figurą i cieszę się, że w tym co mówił, jej bohater był autentyczny, zapewne licząc się z tym, że nie każdemu przypadnie to do gustu. Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok bulwersujących mnie fragmentów zwłaszcza, że znaczna większość opinii innych czytelników tutaj chwali postawę Księdza za jego, nazwijmy to, antysystemowość - podczas gdy moim zdaniem ta książka wręcz powiela, a tym samym umacnia, wiele szkodliwych poglądów i stereotypów, które znakomicie się mają również w katolickim „mainstreamie”, a na który to mainstream ksiądz Czendlik miałby być remedium.
Ispirazione - awatar Ispirazione
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Jesteś spokojem Paulina Młynarska
Jesteś spokojem
Paulina Młynarska
Po poprzedniej porażce, która zwie się "Poradnik na błędach!" Pauliny Młynarskiej (to był naprawdę mój błąd, że dałam się wciągnąć w sam środek tak ohydnej czytanki), miałam przyjemność trzymać w rękach całkowite jej przeciwieństwo. Przede wszystkim ta książka jest spokojem, chociaż momentami zaczyna wchodzić bardziej agresywny akcent, który na szczęście zostaje w porę opanowany. Widać, że przez te cztery lata, które dzielą obie pozycje, Paulina pracowała nad sobą. Przede wszystkim nie przedstawia już AŻ TAKIEJ pogardy dla innych, jej ego wyciszyło się. Chociaż...krytyka nadal jest, a raczej pewne insynuacje, które czuję, że mogłyby zamienić się w niezłą wiązankę. Paulina jako uczennica, a zarazem nauczycielka jogi powinna wiedzieć, że takie rzeczy uniemożliwiają rozwój duchowy. Bycie spokojem to nie wieczne, negatywne ocenianie tych, którzy postępują inaczej niż sobie byśmy życzyli. To nie wywyższanie się i uważanie, że samemu czyni się niemalże wszystko lepiej. Bo tutaj znowu ego będzie szwankowało. Czy jogin, sorry jogini ;-) zakładająca markowe legginsy do praktykowania jest pseudojoginką? Kurcze, że też nie patrzę na metki u innych i się nie zastanawiam kto jakiej firmy portki ma:/ może gdzieś tutaj jest sens... ;-) tak bynajmniej można wywnioskować ze słów Pauliny. Natomiast zgadzam się, że jest sporo oszustów, którzy pokrętnie rozumieją filozofię prawdziwej jogi. Książka na pewno dobra pod wieloma względami. Pomocna dla tych, którzy od miesięcy, lat zabierają się za praktykowanie jogi. Jest na pewno pewną motywacją, a dla Pauliny powolnym rozliczaniem się z przeszłością, która przez ojca była wyjątkowo bolesna, a jej konsekwencje ciągną się przez cały czas. Bo jak sama napisała - niektóre rany nie są do wyleczenia. Najważniejsze nauczyć się z nimi żyć. Ktoś napisał, że spodziewał się poradnika, a okazało się, że to autobiografia. Ja się cieszę z tego faktu. Sam poradnik, nie bazujący na historii człowieka jest mniej przekonywujący. Tutaj mamy traumę, zmagania, walkę o siebie, postępy. Jednym słowem życie, a nie suche rady.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Ostatni pustelnik. 27 lat samotności z wyboru Michael Finkel
Ostatni pustelnik. 27 lat samotności z wyboru
Michael Finkel
Zazwyczaj mam spory problem z kończeniem książek, często porzucam je w połowie, ale w przypadku "Ostatniego pustelnika" o dziwo w ogóle nie było tego problemu. Przez tę historię przebrnąłem niezwykle sprawnie i z czystą przyjemnością. To, co najbardziej ujęło mnie w stylu Michaela Finkela, to konkret. Książka nie jest sztucznie rozwleczona, a autor bardzo spójnie i trafnie łączy główny temat z pobocznymi wątkami historycznymi czy dialogami, które świetnie dopełniają całość. Finkel miał też po prostu niesamowite szczęście – fakt, że człowiek tak skrajnie stroniący od ludzi obdarzył go zaufaniem i dał mu w zasadzie wolną rękę w opisaniu swojego życia, to ewenement. Postać Christophera Knighta jest fascynująca i złożona. Jego zdolność adaptacji do surowych warunków i umiejętności przetrwania przez 27 lat w absolutnej samotności robią kolosalne wrażenie. Fascynuje mnie to, co tak naprawdę siedziało w jego głowie. On nie uciekł do lasu jak jakiś romantyk, żeby napisać o tym wzniosłą książkę – on po prostu chciał odciąć się od świata. Finkel próbuje wejść w jego umysł, szuka odpowiedzi na pytanie "dlaczego?", ale chyba nigdy w 100% się tego nie dowiemy. I to jest w tej historii niesamowite. Zdecydowanie polecam – to reportaż, który nie tylko wciąga jak dobra powieść, ale też zostawia nas z wieloma pytaniami o to, czego tak naprawdę potrzebujemy do życia.
iQseer - awatar iQseer
ocenił na 9 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta