Chorwacja do zjedzenia

Okładka książki Chorwacja do zjedzenia
Bartek Kieżun Wydawnictwo: Buchmann kulinaria, przepisy kulinarne
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
kulinaria, przepisy kulinarne
Format:
papier
Data wydania:
2024-11-13
Data 1. wyd. pol.:
2024-11-13
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383871783
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Chorwacja do zjedzenia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Chorwacja do zjedzenia

Średnia ocen
7,9 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
617
386

Na półkach:

Jak zwykle przyjemny i dopracowany mariaż książki kucharskiej i podróżniczej, z ładnymi zdjęciami jedzenia i pięknych lokacji.

Tym razem jednak nie trafiłam na przepis, który chciałabym od razu odtworzyć, a i chorwackie historie umiarkowanie mnie wciągnęły.

Okładka za to 10/10.

Jak zwykle przyjemny i dopracowany mariaż książki kucharskiej i podróżniczej, z ładnymi zdjęciami jedzenia i pięknych lokacji.

Tym razem jednak nie trafiłam na przepis, który chciałabym od razu odtworzyć, a i chorwackie historie umiarkowanie mnie wciągnęły.

Okładka za to 10/10.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

93 użytkowników ma tytuł Chorwacja do zjedzenia na półkach głównych
  • 70
  • 23
21 użytkowników ma tytuł Chorwacja do zjedzenia na półkach dodatkowych
  • 11
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Chorwacja do zjedzenia

Inne książki autora

Bartek Kieżun
Bartek Kieżun
Specjalista w zakresie kuchni śródziemnomorskich, dziennikarz i bloger kulinarny, podróżnik, fotograf. Z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Stale współpracuje z Magazynem KUKBUK i portalem Wirtualna Polska. Publikuje również w m.in.: magazynie Podróże, Twój Styl i kwartalniku Wino. Jako kucharz gotuje i karmi, prowadzi warsztaty kulinarne, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Dwukrotny zdobywca Nagrody Magellana, którą nagrodzono Italię do zjedzenia i Portugalię do zjedzenia. Laureat prestiżowej World Gourmand Cookbook Awards. Obecnie pracuje nad dwoma kolejnymi książkami o Tel-Awiwie i Hiszpanii. W przerwach w pisaniu i gotowaniu prowadzi wspólnie z Przemkiem Krupskim Miejsce Sklep – galerię z polskim dizajnem lat sześćdziesiątych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kluski. Teoria i praktyka Paulina Nawrocka-Olejniczak
Kluski. Teoria i praktyka
Paulina Nawrocka-Olejniczak
„Kluski to comfort food – jedzenie, które otula i poprawia nastrój. To ciepłe wspomnienia przywodzące na myśl kuchnię ukochanej babci. To temat równie emocjonujący, co bigos czy sałatka jarzynowa – każdy ma swoją faworytkę, nazewnictwo, przepisy i opinię o tym, czym jest, a czym nie jest kluska.” Kluski. Teoria i praktyka. Paulina Nawrocka-Olejniczak @wydawnictwo_marginesy Po książkę „Kluski….” sięgnęłam z sentymentem szukając przepisów na kluski z mojego dzieciństwa. Kluski, które robiła moja babcia nie równały się z innymi kluskami, które do tej pory jadłam czy próbowałam odtworzyć w swojej kuchni. Autorka wertując stare książki kucharskie i gotując według zamieszczonych w nich przepisów pokazuje nam różnice w kuchni z różnych stron Polski przy robieniu klusek jak i przekazuje nam uniwersalne porady jak te kluski przyrządzić. Kluski śląskie, knedle ze śliwkami czy kopytka (dyniowe, szpinakowe) to tylko kilka z wersji klusek które znajdziecie w tej książce kucharskiej. Kluski z ziemniakami, kluski podane z kimchi, z pesto czy z sosem orzechowym są niezłym urozmaiceniem tych starych polskich przepisów. (Mięsożercy niestety nie znajdą w tej książce przepisów z mięsem) Książka została pięknie wydana, twarda oprawa w środku praktyczne porady, zdjęcia, rysunki. Zapraszam Was do zagniatania, lepienia, gotowania, eksperymentowania i najważniejsze do jedzenia klusek!
Monika - awatar Monika
oceniła na 8 1 rok temu
Neapol. Łakomym okiem. Przewodnik po mieście i jego kuchni Bartek Kieżun
Neapol. Łakomym okiem. Przewodnik po mieście i jego kuchni
Bartek Kieżun
UWAGA! JEŚLI TĘ KONKRETNĄ RECENZJĘ UZNACIE ZA ZBYT CHAOTYCZNĄ, CZY PRZESYCONĄ NADMIERNYM ZACHWYTEM i EMOCJAMI, TO PRZEPRASZAM, ALE PO PROSTU INACZEJ TUTAJ BYĆ NIE MOGŁO. BO TAKI JEST DOKŁADNIE NEAPOL. SERIO? TAK. SIĘGNIJCIE PO KSIĄŻKĘ, CZYTAJCIE, A PÓŹNIEJ PRZYZNAJCIE MI RACJĘ. QUESTA È NAPOLI!😊 „…w trzy sekundy zrozumiałem, jak prawdziwe są pierwsze słowa w filmie "Passione", że „są takie miejsca, które odwiedzisz raz i wiesz, że to dość, i…jest Neapol…” „Neapol. Łakomym okiem. Przewodnik po mieście i jego kuchni” Bartka Kieżuna to wymarzona książka na ten czas, gdy słońce za oknem świeci coraz śmielej i niemal wszyscy czekamy na cieplejsze dni. W trakcie jej czytania, pierwszy raz miałam taki odruch, by po każdym rozdziale natychmiast podążyć za pisarzem - zrobić, zjeść, wypić, jechać tam, gdzie wiedzie mnie Autor. To tak, jakby książka „żyła”, ruszała się w moich dłoniach i nawet po jej zamknięciu, rozniecała w powietrzu jakiś dziwny czar i smak, przywołując mnie ponownie… Wydawać by się mogło, że Neapolu przedstawiać już nikomu nie trzeba i że napisano o nim wiele poematów, przewodników i powieści, nie wspominając o wizji i fonii, a jednak... Neapol – Neapolis, Nowe Miasto, położone w południowych Włoszech, nad Zatoką Neapolitańską, w samym sercu Kampanii, u podnóża Wezuwiusza. Neapol z pieśni, z obrazów, z literatury. Dokładnie ten sam Neapol, po zobaczeniu którego można już przecież umrzeć...Jeszcze chwila, jeszcze nie teraz, bo Bartosz Kieżun ożywił go dla nas, i to doSŁOWnie, więc z całą mocą żyjmy! 🍋 Bowiem gdy pisze o Garum, naprawdę czujemy w ustach słony smak grubej soli i fetor najlepszych tłustych makreli i sardynek. 🍋 Bowiem gdy zaprasza do neapolitańskich katakumb – wierzymy mu na słowo, że chociaż na powierzchni jest piękniej, to po czaszkę ze ściany chyba też sięgnąć warto…Jak to? Naprawdę można?!? 🍋 Bowiem gdy pisze, że Neapol stoi, póki jajo leży, zerkamy tęsknie na fototapety z Castel Dell’Ovo w tle, bo może taki obraz pasowałby nam do salonu…? Na pewno pasuje! 🍋 Bowiem gdy podaje przepis na prawdziwą neapolitańską pizzę margherita, rozumiemy, że to jedyna pizza, która ma prawo nosić to miano i basta! 🍋 Bowiem gdy kawę podaje za miejską świętość, chcemy natychmiast wypić z jakimś lokalsem czarny napój z puszystą cremą. 🍋 Bowiem gdy pisze, że wbrew ogólnej wiedzy i wierze, w Neapolu dość często pada…otwieramy oczy ze zdumienia i gorączkowo zaczynamy szukać informacji na ten temat. Jak to?!? No i żeby było jasne! To wszystko jest wyłącznie tajemnicą Pulcinelli - Poliszynela (mój ukochany symbol Neapolu), w którego rolę wciela się momentami Kieżun, naciągając na głowę białą, spiczastą szlafmycę…Z tym że jego plotki są akurat jak najbardziej prawdziwe i zaangażowane… Zdaniem historyków i antropologów "Pulcinella jak nikt inny pokazuje dwoistość Neapolu, miasta stojącego zawsze w połowie drogi między bogactwem a nędzą, prawdą a kłamstwem, niedoborem a obfitością". Bo też Neapol to nie jest zwykłe miasto. Neapol mami, wciąga, niepokoi, zaprasza z szyderczym uśmiechem gipsowych główek z gzymsów i prześmiewczym okiem artysty Totò. Zachęca pomimo gwaru, hałasu, brudu, całej tej mafii i lepkich elewacji. Zachwyca lazurowym morzem i ceglastym ciepłem kamienic, nęci najlepszą kawą i prawdziwą pizzą. Korci, uwiera, dotyka i wciąga. Słyszymy dźwigniowy ekspres do kawy, czujemy w powietrzu świeży powiew pościeli tańczącej w tłocznych neapolitańskich dzielnicach, smakujemy najlepsze kule mozzarelli i sfogliatelle frolle, podziwiamy najintensywniejszy błękit włoskiego nieba dostępny śmiertelnikom. „Neapol” to książka, która „ocieka” smakami, aromatami i obrazami. Autor umiejętnie połączył w niej niespieszne spacery po wielu zakątkach miasta, z opisem zabytków, tajemnej historii, architektury, krajobrazów i oczywiście przepysznej kuchni, podsypanej najlepszymi przyprawami świata. „Kilkadziesiąt przepisów i tyleż samo historii z miasta pod wulkanem”. To dla was! Książka w pełni oddaje pasję podróżnika, dziennikarza i fotografa – miesza style, formy i tematy, ukazując miasto tak, jak nikt nigdy dotąd go nie pokazywał. Do tego „podlana” jest sosem z języka włoskiego, którego liczne „wkrętki” znajdziemy w przedstawionych opowieściach. I chociaż języka włoskiego uczyłam się na studiach przez cztery lata i w miarę swobodnie się w nim dogaduję, to te drobiazgowe, niespieszne, do czytania po kolei lub jako osobne opowiastki, przyniosły wiele językowych nowinek. Tanto di capello! Sama miałam to szczęście, by być przelotem w Neapolu, zaraz po całodniowym pobycie w Pompejach. Wenecję, Florencję i Rzym poznałam. Ale to wciąż za szybko, za krótko, za mało, na chwilę...Jednak obraz Zatoki Neapolitańskiej pozostał pod powiekami do dzisiaj…Starczyło czasu na pamiątkowy magnes i przelotne spojrzenie na Wezuwiusz. Tych więc, którzy pierwszy raz jadą do miasta, ogrom kieżunowych historii może przyprawić o istny zawrót głowy oraz zdumienie; zaczarować słowem tak, że natychmiast, gwałtownie, bez zastanowienia zechcą znaleźć się na przykurzonych ulicach, wśród jowialnych właścicieli barów i straganów, z widokiem na dostojny i niespokojny wulkan. Przybyszów powracających do Neapolu po raz kolejny, książka może „zatrzymać” w mieście i okolicach na znacznie dłużej. Jeszcze na koniec maleńka dygresja: na pewno nie jest to typowy przewodnik, mimo że wydawca tak nazwał go w podtytule, i piszę jako ogromny komplement. Jeśli coś nasuwa się na myśl, to „biografia miasta”, miasta ukochanego, jedynego, do którego się wraca. Pełnego muzeów, kościołów, knajpek, barów, katakumb, sklepików i straganów oraz wielu miejsc nieoczywistych. Miasta, które przycupnęło w cieniu dostojnego Wezuwiusza, z widokiem na Castel Nuovo. Miasta ociekającego marmelatta di limone i podlanego limoncello. Kuszącego smakiem casatiello i widokiem pompejańskich fresków. To książka pełna unikatowych rycin, cudownych fotografii i niesamowitych historii, skrzących się na kartkach niczym majolikowe dekoracje. Pełna słońca, pasji, nieraz dosłowności i brutalizmu, naprawdę drobiazgowej wiedzy, która niejednego zbłąkanego podróżnika zaprowadzi w rejony, o których nie śniło się nawet greckim bogom… Trzeba tylko zrobić ten pierwszy krok... Andiamo lontano, a Roma, a Napoli! Bartek przyznaje: „Wtykam nos gdzie się da, bo traktuję każdą otwartą bramę jako obietnicę. Czasem kończy się to niczym, a czasem pozwala wylądować w raju”. Ja już jestem w tym raju... Dzięki, Bartek! 😉 🍋 Zapraszam na moją stronę: https://www.facebook.com/TatraLang/
Mona - awatar Mona
oceniła na 9 11 miesięcy temu
Włoska uczta Matteo Brunetti
Włoska uczta
Matteo Brunetti
Dzisiaj książka idealna dla osób kochających kuchnie włoską lub też dla tych, którzy dopiero ją poznają ❤️ ta książka to istna perła wśród tych z przepisami 🤩 Jednak gdy dostajemy książkę prosto z rąk Włocha...myślę, że warto mu i jego przepisom zaufać! Po książkę sięgnęłam głównie ze względu na to, że uwielbiam kuchnię włoską. Od pizzy, po makaron, risotto, desery. Autora znam od dawna i obserwuję na instagramie, bo jego sposób przedstawiania tych przepisów jest śmieszny, przystępny i przyjemny do obejrzenia i powtórzenia. Jednak możliwość posiadania zgromadzonej wiedzy w jednym miejscu jest dla mnie jeszcze lepsza. Muszę zacząć od tego, że ta książka jest absolutnie wspaniale wydana 🤩 dawno nie miałam w swoich rękach takiego cudeńka. Ciężka, bardzo dobrze wykonana. Ilustracje i kolory w środku wręcz zachwycają- wszystko jest dopieszczone na ostatni guzik ❤️ wielkie brawa za świetną oprawę! A co najbardziej przyciągnęło moją uwagę? * przyjemne dla oka wydanie, które jest bardzo czytelne i miłe w odbiorze * Wiele przydatnych informacji i tipów, które pomogą w jeszcze lepszym gotowaniu * Podział na konkretne kategorie posiłków * Piękne zdjęcia krajobrazów oraz zdjęcia dań, które sprawiają, że chce się, żeby to już stanęło przed nami i było gotowe do jedzenia 🤤🤤 Powiem Wam tak: z tą książką- same plusy, zero minusów! Możecie na nowo poznać piękno włoskiej kuchni i na nowo się w niej zakochać ❤️ Po przeczytaniu tej książki jeszcze bardziej czuję potrzeby podróży do Włoch i jej wielu serc, a zwłaszcza tego największego, z którego pochodzi sam Matteo- Rzym ❤️ Muszę przyznać, że mnie najbardziej zainteresował sernik pistacjowy...i on jest najwyżej w liście do zrobienia..🤭🤤 Szczerze polecam! ❤️ ⭐️5/5 ❤️10/10 📖264 strony 📍książka kucharska 🍅premiera
Amethyst_Books - awatar Amethyst_Books
ocenił na 10 1 rok temu
Gra o tron. Oficjalna książka kucharska George R.R. Martin
Gra o tron. Oficjalna książka kucharska
George R.R. Martin Chelsea Monroe-Cassel
Daliście się, kilka lat temu, porwać szałowi Gry o tron? Niecierpliwe oczekiwanie na nowy odcinek i oglądanie po nocy by nie paść ofiarą spoilerów? Ja nie, ale mąż tak i właśnie z jego powodu skusiłam się na nowość wydawniczą, jaką jest "Gra o tron. Oficjalna książka kucharska". Na pierwszy rzut oka zwrócić uwagę możemy na piękne wydanie. Twarda okładka, znakomity papier, zdjęcia tak idealne, że wręcz czujemy unaszący się z nich zapach potraw. Co do samych przepisów są one podzielone według ich pory serwowania oraz specyfiki. Mamy rozdział "Spiżarnia", gdzie opisane zostały bazy potraw, np. wywar z kości, musztarda, syrop z róży. Dalej mamy takie rozdziały jak: Pieczywo, Śniadanie, Dania główne, Przystawki i przekąski, Desery i słodycze, Zupy i gulasze oraz Napoje. Są to potrawy z różnych krain znanych z "Gry o tron", więc są one bardzo różnorodne. Na początku każdego jest kilka słów wstępu opowiadającego jak narrator natrafił na dany przysmak, skąd pochodzi i kiedy jest najczęściej serwowany. Przepis jest napisany w przejrzysty sposób, wyróżniając listę produktów potrzebnych do przyrządzenia potrawy, sposób jej przygotowania, a często również pomocne rady. Na górze przepisu znajduje się szacowany czas przyrządzenia oraz ilość porcji. Są tu przepisy, które łatwo przyrządzić i takie, które mogą przysporzyć trudności ze względu chociażby na dostępność produktów. W dodatku niektóre dania, szczególnie śniadania, nie są czymś co pasuje do naszych dzisiejszych porannych posiłków. Jednak jest to ciekawa pozycja, szczególnie dla fanów "Gry o tron", a każdy znajdzie chociaż jeden przepis dla siebie.
Gra_o_ksiazke - awatar Gra_o_ksiazke
ocenił na 8 1 rok temu
Niski indeks glikemiczny. Dieta dla zdrowia Agata Lewandowska
Niski indeks glikemiczny. Dieta dla zdrowia
Agata Lewandowska
„Niski indeks glikemiczny. Dieta dla zdrowia” to praktyczny i w prosty sposób napisany poradnik, który jest dedykowany nie tylko osobom mającym problemy z wagą, cukrzycą czy tez innymi chorobami, które skutecznie potrafią uprzykrzyć stosowanie diety, ale też dla wszystkich tych, którzy chcą odżywiać się zdrowiej i... mądrzej, a w efekcie czuć się zdecydowanie lepiej. Autorka pokazuje też, że taka dieta o niskim indeksie glikemicznym nie musi być restrykcyjna, pełna zakazów i trudna w realizacji, ale że może być prosta i łatwa do utrzymania oraz przeznaczona dla całej rodziny. Poznałam już kilka publikacji Agaty Lewandowskiej i bardzo mi się spodobały, dodam, że nadal korzystam z kilku przepisów z jej książek. A co to jest ten indeks glikemiczny i dlaczego warto go stosować? "Indeks glikemiczny (IG) to wskaźnik, który informuje nas, jak orientacyjnie wzrośnie poziom cukru (glikemia) po spożyciu konkretnego produktu lub posiłku." Autorka w prosty i przystępny sposób wyjaśnia co to jest IG i do czego służy, ale też dlaczego warto stosować dietę o niskim indeksie glikemicznym. Przykłady komponowania jadłospisu i przygotowywania posiłków są czytelne a dodatkowo wzbogacone w kolorowe tabele i wizualizacje przedstawione jak na... talerzu. Łatwo dowiemy się jak sami możemy wpłynąć na wartość indeksu glikemicznego, które produkty znacząco mogą obniżać IG posiłku, oraz dla kogo szczególnie polecana jest taka dieta. Czy stosowanie diety o niskim IG może pomóc w odchudzaniu? Pewnie tak, chociaż nie powinno się tej diety traktować jako tylko odchudzającej, ale jako zdrowej formie odżywiania. Wszystkie produkty spożywcze możemy podzielić na takie, które mają niski, średni lub wysoki IG. Zawarta w książce tabela IG wybranych produktów pomoże wybrać te, które dla nas byłyby najlepsze. Chociaż wskaźnik IG może się różnić od sposobu przyrządzania potraw, zbyt rozgotowane produkty mają zazwyczaj wyższy indeks glikemiczny. "Smażenie potraw nie wpływa znacząco na ich indeks glikemiczny, a czasem nawet go zmniejsza (chociaż np. smażony ryż ma wysoki IG)." Przepisy, które znajdziemy w tej książce są proste a ich przygotowanie nie przedstawia trudności, a składniki do ich sporządzenia znajdziemy w każdym sklepie. Zresztą nie zawsze musimy trzymać się sztywnych przepisów, jeśli tylko nam na to pozwala zdrowie. Chociaż wiele przepisów można znaleźć w Internecie, lecz dużo łatwiej jest, gdy wszystkie przepisy ma się w jednym miejscu, pod ręką i zawsze dostępne bez szukania. Warto spróbować choć kilku przepisów i przekonać się, jak łatwo można zmienić styl życia przez zdrowe odżywianie. Książkę przeczytałam dzięki Pani Edycie z Wydawnictwa RM.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 7 3 miesiące temu
Poradnik pozytywnego jedzenia. Jak karmić się z miłością? Katarzyna Błażejewska-Stuhr
Poradnik pozytywnego jedzenia. Jak karmić się z miłością?
Katarzyna Błażejewska-Stuhr
„Poradnik pozytywnego jedzenia” autorstwa Katarzyny Błażejewskiej – Sztur to nie kolejna pozycja o zdrowych dietach, których mnóstwo na rynku czytelniczym. To książka w której dużo jest o kulturze jedzenia w naszym kraju, o braku poczucia wartości u wielu Polek, a także o relacjach z jedzeniem. Autorka uczy nas jak zaplanować swój indywidualny rozkład posiłków oraz wyliczyć zapotrzebowanie kaloryczne. Uczy nas komponować tak swoje posiłki, abyśmy dostarczyli sobie odpowiednich makroelementów, ale również zapobiegali gwałtownym wahaniom cukru w ciągu dnia. Zwraca uwagę na odpowiednie proporcje węglowodanów, białka i zdrowych tłuszczów. Budowanie zdrowych nawyków z dnia na dzień może nie być łatwe. Możesz się szybko zniechęcić. Jednak większe prawdopodobieństwo że Ci się uda jest wtedy, gdy masz plan i odpowiednio się przygotowujesz. I tu właśnie możesz liczyć na cenne rady Pani Katarzyny. Autorka w bardzo oryginalny sposób przekonuje nas dlaczego nie powinniśmy podjadać między posiłkami. Szczerze powiem chyba mój największy problem ostatnio. Lubię sobie tu coś złapać, tam coś chapnąć. I tu mogę liczyć na fajne wyjaśnienie tego dlaczego tak robimy, często nie jedząc z zupełnego głodu, a z innych pobudek. A ja chętnie przetestuję podane tu na tacy proste triki jak nie podjadać. Pod lupę padają tu również fastfoody, ale i tak zwane „zdrowe produkty”, które często traktujemy jako substytut, nie do kończ zdajać sobie sprawy z tego co jemy. Jeżeli masz problemy ze swoją dietą to podstawą będzie zmiana nawyków i rytuałów, a ta książka szczegółowo podaje na to sposoby. Sporo czasu autorka poświęciła w tej książce na temat stresu. Znajdziecie tu informację na temat tego skąd się bierze stres, jak działa na nasze narządy, ale również co ma wspólnego z odżywianiem. Jeżeli próbowałaś już w swoim życiu wielu diet odchudzającym, a one nie przyniosły oczekiwanego skutku to koniecznie przeczytaj wyjaśnienia Pani Katarzyny na ten temat. Nie jestem osobą szukającą diety odchudzającej. Zresztą autorka nie proponuje nam tutaj diety. Proponuje natomiast odżywianie naszego organizmu. A to już dla mnie niezwykle ważne, gdyż wciąż edukuję się i dążę do lepszego zdrowia i samopoczucia. Bardzo podoba mi się rozdział poświęcony omówieniu poszczególnych produktów ich właściwości. Równie ciekawie mi się czytało o minerałach, niedoborach. Chociaż szczerze mówiąc, sięgając po tą książkę spodziewałam się głównie książki z przepisami to oczywiście nie jestem zawiedziona. Mnóstwo tu psychologii takiej właśnie „jedzeniowej”. Myślę, że każda z nas powinna przeczytać, niezależnie od naszej figury i od tego czy czujemy jakiś problem z naszym żywieniem czy nie. Być może ta książka otworzy Ci oczy na coś ważnego, co może mieć ogromny wpływ na Twoje zdrowie i jakość życia.
emilove_ksiazki - awatar emilove_ksiazki
ocenił na 8 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Chorwacja do zjedzenia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Chorwacja do zjedzenia