Cały ten blichtr
- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Cykl:
- Rodzina Landry (tom 3)
- Seria:
- Biblioteczka pod Różą
- Tytuł oryginału:
- All that glitters
- Data wydania:
- 1997-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1997-01-01
- Liczba stron:
- 320
- Czas czytania
- 5 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8371806671
- Tłumacz:
- Aldona Możdżyńska-Biała
Ruby ma siedemnaście lat i trzymiesięczną nieślubną córeczkę Pearl, a za sobą liczne dramaty rodzinne. Jej duchową podporą i uzdrowicielką była nieżyjąca babunia - Catherine. Samotna i załamana na skutek intryg rodzinnych, Ruby postanawia walczyć o przyszłość swoją i dziecka.
Kup Cały ten blichtr w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Cały ten blichtr
Moja przygoda z twórczością V.C. Andrews zaczęła się od ,,Ruby", książki która bardzo mocno weszła w mój umysł. Długo czekałam, by móc poznać dalsze losy Ruby Landry, dziewczyny uwikłanej w skomplikowane relacje rodzinne i nietypowy trójkąt miłosny. Byłam tak ciekawa dalszych jej losów, że nie mając pewności, kiedy dostanę następne tomy, postanowiłam wcześniej zdobyć informacje na temat zakończenia historii Ruby. Znałam więc fabułę ,,Cały ten blichtr", ale nie umniejszyło to przyjemności mojej lekturze, bo chociaż żałuje, że straciłam tak cenny u pani Andrews element zaskoczenia, to jednak żeby naprawdę ,,poznać" dzieje bohaterów jej powieści, trzeba przeczytać całość, poznać myśli, uczucia i przeróżne epizody, które wpływają na losy bohaterów. Obawiałam się, czy w tej części przestanę kibicować głównej bohaterce, czy jej decyzje nie będę dla mnie niemoralne. Okazało się jednak, że chyba żadna książka Andrews tak mnie nie porwała(może ,,W matni marzeń"). Ruby wróciła na rozlewiska. Dziewczyna na dobre pokłóciła się z macochą, nie ma zamiaru utrzymywać kontaktów z bliźniaczką Giselle, a jej ukochany Beau zostawił ją w ciąży i wyjechał do Francji. Teraz Ruby żyje jedynie dla swojej córeczki Pearl. Jej podporą jest Paul, przyrodni brat, który nie przestał kochać Ruby, gdy dowiedział się o ich pokrewieństwie. Paul chce ożenić się z Ruby i stworzyć z nią rodzinę dla Pearl. Ruby długo protestuje, gdyż nie potrafi już patrzeć na Paula jak na mężczyznę, nie chce skazywać go na białe małżeństwo z siostrą, a w głębi serca nadal kocha Beau i tęskni za nim. Jednak życie na rozlewiskach nie jest łatwe, zwłaszcza dla młodej samotnej matki, w dodatku obdarzonej urodą i wdziękiem. Przekonana, że to jedyne słuszne wyjście i gwarancja bezpieczeństwa, Ruby zgadza się wyjść za Paula. Jednak wkrótce w jej życie ponownie wkracza Beau, a Ruby uświadamia sobie, że nic nie zastąpi prawdziwej miłości. W ostatniej części cyklu ,,Rodzina Landry" autorka najwyraźniej postanowiła brutalnie rozliczyć bohaterów z ich przyszłością i zesłać na nich całe zło tego świata. Jest tu wszystko - obowiązkowe kazirodztwo, chore relacje, szantaże, próba gwałtu, śmiertelna choroba i wiele innych. Ruby, dotąd tak prostoduszna i uczciwa, zostaje wepchnięta w okrutny świat, w którym za wszelką cenę chce znaleźć bezpieczny schron dla siebie i swojej córeczki. Dziecko jest dla niej wszystkim i Ruby jest gotowa na wiele, by zapewnić Pearl bezpieczeństwo i szczęście. Wkrótce jednak okaże się, że nikogo nie da się uszczęśliwić na siłę i żadne starania nie pomogą, jeśli brak miłości. Decyzje bohaterki, bez wątpienia niemoralne i krzywdzące, jakoś nie wzbudziły mojej odrazy, ale współczucie. Bo cały czas podczas czytania miałam w głowie jedną myśl - miłości nie da się niczym zastąpić. Można się lubić, szanować i troszczyć o siebie, ale jeśli ludzi nie łączy miłość, jeśli ich serca są daleko od siebie, jeśli zabraknie tego rodzaju miłości, która powinna łączyć małżonków, na nic zdadzą się starania. Bo gdy dwoje ludzi kocha się prawdziwą miłością żadne z nich nie musi się starać i poświęcać, oni po prostu wiedzą, że są kochani i potrafią walczyć o tą miłość. Paul bardzo się starał, by Ruby go pokochała, ona również starała się pogodzić z przeszłością, ale nie potrafiła przestać kochać Beau i gdy go odzyskała, nie mogła już się z nim rozstać. I dlatego było mi jej żal. Jej największą winą było to, że próbowała wszystkich uszczęśliwić, ale nie zdawała sobie sprawy, że niekiedy to, czego chcemy, nie jest tym, czego potrzebujemy. Uważam, że każdy bohater zawinił. Beau nie powinien zostawiać Ruby w ciąży, Paul nie powinien namawiać jej do kazirodczego małżeństwa, które nie mogło skończyć się dobrze, a Giselle nie powinna za wszelką cenę dążyć do odebrania Beau Ruby, tylko po to by zranić siostrę. W końcu sama Ruby nie powinna podjąć żadnej z decyzji w tej książce, począwszy od ślubu z Paulem. Ogólnie widać, że w naszej bohaterce walczą dwie natury - pierwsza, łagodna i nieśmiała dziewczyna, która chce tylko bezpieczeństwa dla siebie i dziecka, dziewczyna, która chce uszczęśliwić wszystkich ludzi. I druga - namiętna kobieta, która po życiu przepełnionym goryczą i bólem, chce zaznać szczęścia, cieszyć się miłością, stworzyć rodzinę z kochanym człowiekiem. Relacje między bohaterami nie były normalne, toteż ich decyzje i perypetie nie mogły być normalne. Wszyscy próbowali udawać i tworzyć ułudę życia, ale prawda zawsze wyjdzie na jaw i upomni się o swoje. I tu jest druga główna myśl książki - prawdy nie da się ukryć. Nie można budować życia na kłamstwie. Ruby próbowała dwa razy i obie próby zakończyły się tragicznie. Ostatecznie jednak dziewczyna wybrała prawdę i postanowiła stawić czoło życiu, przed którym nie da się uciec. Wcześniej tego nie potrafiła, zarówno z Paulem, jak i Beau tworzyła sobie ułudę prawdziwego życia. Paul natomiast nigdy się tego nie nauczył, nie potrafił zaakceptować przeszłości i odciąć się od jej duchów, chciał żyć tak, jakby nic się nie stało. Myślę, że w pewnym sensie sam był zgubą dla siebie, w momencie, gdy dowiedział się, że jest przyrodnim bratem Ruby powinien(dla swojego i jej dobra) zwalczyć w sobie miłość do niej i widzieć w niej tylko siostrę. Można powiedzieć, że głównym tematem tej książki jest ta straszna choroba, o której pisał nasz Andrzej Sapkowski w opowiadaniu ,,Maladie" na motywach ,,Dziejów Tristana i Izoldy". ,,To straszna choroba, ta miłość. (...) Jak mówią ci z południa, z głębi lądu. La maladie d'espoir, choroba nadziei. Samolubne zaślepienie, czyniące krzywdę wszystkim dookoła."* Uczucie bohaterów, tak jak Tristana i Izoldy nie uszczęśliwiło nikogo, wielu przyniosło krzywdę i zgubę(nie wiem, skąd te skojarzenia, może z tego, że Ruby niczym Złotowłosa wie, jak dyskretnie zdradzać swego męża, który jest tak szlachetny i pełen dobrych chęci, ale serca nie da się oszukać, a ono należało do Beau). Ale, podobnie jak w opowiadaniu Sapkowskiego, okazuje się, że nadzieja nigdy nie umiera i nasi bohaterowie mogą zaznać szczęścia, jeśli tylko postanowią pogodzić się z przeszłością oraz ,,przebaczyć, zapomnieć, ruszyć dalej"**(coś mnie dziś wzięło na cytaty i skojarzenia). Dołączam do grona fanów Virginii Andrews i do mniejszości, która zachwyca się ,,Całym tym blichtrem". Może coś mnie wzięło dziś na filozofię, bo te historie nie są jakieś szczególnie głębokie i poważne, to raczej miłe czytadła, ale ta historia naprawdę bardzo zapadła mi w pamięć i będę do niej wracać(o ile z niej nie wyrosnę). No, i jak wspominałam niejednokrotnie uwielbiam styl pani Andrews i jej talent do wciągania czytelników w zagmatwane losy bohaterów. ,,(…) nasze życie pełne jest rozstań. Musimy żegnać się z ludźmi, których kochamy i z miejscami, które stały się częścią nas samych." * Andrzej Sapkowski ,,Maladie" ** Alex Band ,,Only One"(piosenka, zresztą świetna)
Oceny książki Cały ten blichtr
Poznaj innych czytelników
433 użytkowników ma tytuł Cały ten blichtr na półkach głównych- Chcę przeczytać 240
- Przeczytane 193
- Posiadam 24
- Ulubione 11
- Chcę w prezencie 7
- Virginia C. Andrews 4
- Z biblioteki 3
- E-book 3
- 2014 2
- Obyczajowe 2
Opinia
Moja przygoda z twórczością V.C. Andrews zaczęła się od ,,Ruby", książki która bardzo mocno weszła w mój umysł. Długo czekałam, by móc poznać dalsze losy Ruby Landry, dziewczyny uwikłanej w skomplikowane relacje rodzinne i nietypowy trójkąt miłosny. Byłam tak ciekawa dalszych jej losów, że nie mając pewności, kiedy dostanę następne tomy, postanowiłam wcześniej zdobyć informacje na temat zakończenia historii Ruby. Znałam więc fabułę ,,Cały ten blichtr", ale nie umniejszyło to przyjemności mojej lekturze, bo chociaż żałuje, że straciłam tak cenny u pani Andrews element zaskoczenia, to jednak żeby naprawdę ,,poznać" dzieje bohaterów jej powieści, trzeba przeczytać całość, poznać myśli, uczucia i przeróżne epizody, które wpływają na losy bohaterów. Obawiałam się, czy w tej części przestanę kibicować głównej bohaterce, czy jej decyzje nie będę dla mnie niemoralne. Okazało się jednak, że chyba żadna książka Andrews tak mnie nie porwała(może ,,W matni marzeń").
Ruby wróciła na rozlewiska. Dziewczyna na dobre pokłóciła się z macochą, nie ma zamiaru utrzymywać kontaktów z bliźniaczką Giselle, a jej ukochany Beau zostawił ją w ciąży i wyjechał do Francji. Teraz Ruby żyje jedynie dla swojej córeczki Pearl. Jej podporą jest Paul, przyrodni brat, który nie przestał kochać Ruby, gdy dowiedział się o ich pokrewieństwie. Paul chce ożenić się z Ruby i stworzyć z nią rodzinę dla Pearl. Ruby długo protestuje, gdyż nie potrafi już patrzeć na Paula jak na mężczyznę, nie chce skazywać go na białe małżeństwo z siostrą, a w głębi serca nadal kocha Beau i tęskni za nim. Jednak życie na rozlewiskach nie jest łatwe, zwłaszcza dla młodej samotnej matki, w dodatku obdarzonej urodą i wdziękiem. Przekonana, że to jedyne słuszne wyjście i gwarancja bezpieczeństwa, Ruby zgadza się wyjść za Paula. Jednak wkrótce w jej życie ponownie wkracza Beau, a Ruby uświadamia sobie, że nic nie zastąpi prawdziwej miłości.
W ostatniej części cyklu ,,Rodzina Landry" autorka najwyraźniej postanowiła brutalnie rozliczyć bohaterów z ich przyszłością i zesłać na nich całe zło tego świata. Jest tu wszystko - obowiązkowe kazirodztwo, chore relacje, szantaże, próba gwałtu, śmiertelna choroba i wiele innych. Ruby, dotąd tak prostoduszna i uczciwa, zostaje wepchnięta w okrutny świat, w którym za wszelką cenę chce znaleźć bezpieczny schron dla siebie i swojej córeczki. Dziecko jest dla niej wszystkim i Ruby jest gotowa na wiele, by zapewnić Pearl bezpieczeństwo i szczęście. Wkrótce jednak okaże się, że nikogo nie da się uszczęśliwić na siłę i żadne starania nie pomogą, jeśli brak miłości.
Decyzje bohaterki, bez wątpienia niemoralne i krzywdzące, jakoś nie wzbudziły mojej odrazy, ale współczucie. Bo cały czas podczas czytania miałam w głowie jedną myśl - miłości nie da się niczym zastąpić. Można się lubić, szanować i troszczyć o siebie, ale jeśli ludzi nie łączy miłość, jeśli ich serca są daleko od siebie, jeśli zabraknie tego rodzaju miłości, która powinna łączyć małżonków, na nic zdadzą się starania. Bo gdy dwoje ludzi kocha się prawdziwą miłością żadne z nich nie musi się starać i poświęcać, oni po prostu wiedzą, że są kochani i potrafią walczyć o tą miłość. Paul bardzo się starał, by Ruby go pokochała, ona również starała się pogodzić z przeszłością, ale nie potrafiła przestać kochać Beau i gdy go odzyskała, nie mogła już się z nim rozstać. I dlatego było mi jej żal. Jej największą winą było to, że próbowała wszystkich uszczęśliwić, ale nie zdawała sobie sprawy, że niekiedy to, czego chcemy, nie jest tym, czego potrzebujemy.
Uważam, że każdy bohater zawinił. Beau nie powinien zostawiać Ruby w ciąży, Paul nie powinien namawiać jej do kazirodczego małżeństwa, które nie mogło skończyć się dobrze, a Giselle nie powinna za wszelką cenę dążyć do odebrania Beau Ruby, tylko po to by zranić siostrę. W końcu sama Ruby nie powinna podjąć żadnej z decyzji w tej książce, począwszy od ślubu z Paulem. Ogólnie widać, że w naszej bohaterce walczą dwie natury - pierwsza, łagodna i nieśmiała dziewczyna, która chce tylko bezpieczeństwa dla siebie i dziecka, dziewczyna, która chce uszczęśliwić wszystkich ludzi. I druga - namiętna kobieta, która po życiu przepełnionym goryczą i bólem, chce zaznać szczęścia, cieszyć się miłością, stworzyć rodzinę z kochanym człowiekiem. Relacje między bohaterami nie były normalne, toteż ich decyzje i perypetie nie mogły być normalne. Wszyscy próbowali udawać i tworzyć ułudę życia, ale prawda zawsze wyjdzie na jaw i upomni się o swoje.
I tu jest druga główna myśl książki - prawdy nie da się ukryć. Nie można budować życia na kłamstwie. Ruby próbowała dwa razy i obie próby zakończyły się tragicznie. Ostatecznie jednak dziewczyna wybrała prawdę i postanowiła stawić czoło życiu, przed którym nie da się uciec. Wcześniej tego nie potrafiła, zarówno z Paulem, jak i Beau tworzyła sobie ułudę prawdziwego życia. Paul natomiast nigdy się tego nie nauczył, nie potrafił zaakceptować przeszłości i odciąć się od jej duchów, chciał żyć tak, jakby nic się nie stało. Myślę, że w pewnym sensie sam był zgubą dla siebie, w momencie, gdy dowiedział się, że jest przyrodnim bratem Ruby powinien(dla swojego i jej dobra) zwalczyć w sobie miłość do niej i widzieć w niej tylko siostrę.
Można powiedzieć, że głównym tematem tej książki jest ta straszna choroba, o której pisał nasz Andrzej Sapkowski w opowiadaniu ,,Maladie" na motywach ,,Dziejów Tristana i Izoldy". ,,To straszna choroba, ta miłość. (...) Jak mówią ci z południa, z głębi lądu. La maladie d'espoir, choroba nadziei. Samolubne zaślepienie, czyniące krzywdę wszystkim dookoła."* Uczucie bohaterów, tak jak Tristana i Izoldy nie uszczęśliwiło nikogo, wielu przyniosło krzywdę i zgubę(nie wiem, skąd te skojarzenia, może z tego, że Ruby niczym Złotowłosa wie, jak dyskretnie zdradzać swego męża, który jest tak szlachetny i pełen dobrych chęci, ale serca nie da się oszukać, a ono należało do Beau). Ale, podobnie jak w opowiadaniu Sapkowskiego, okazuje się, że nadzieja nigdy nie umiera i nasi bohaterowie mogą zaznać szczęścia, jeśli tylko postanowią pogodzić się z przeszłością oraz ,,przebaczyć, zapomnieć, ruszyć dalej"**(coś mnie dziś wzięło na cytaty i skojarzenia).
Dołączam do grona fanów Virginii Andrews i do mniejszości, która zachwyca się ,,Całym tym blichtrem". Może coś mnie wzięło dziś na filozofię, bo te historie nie są jakieś szczególnie głębokie i poważne, to raczej miłe czytadła, ale ta historia naprawdę bardzo zapadła mi w pamięć i będę do niej wracać(o ile z niej nie wyrosnę). No, i jak wspominałam niejednokrotnie uwielbiam styl pani Andrews i jej talent do wciągania czytelników w zagmatwane losy bohaterów.
,,(…) nasze życie pełne jest rozstań. Musimy żegnać się z ludźmi, których kochamy i z miejscami, które stały się częścią nas samych."
* Andrzej Sapkowski ,,Maladie"
** Alex Band ,,Only One"(piosenka, zresztą świetna)
Moja przygoda z twórczością V.C. Andrews zaczęła się od ,,Ruby", książki która bardzo mocno weszła w mój umysł. Długo czekałam, by móc poznać dalsze losy Ruby Landry, dziewczyny uwikłanej w skomplikowane relacje rodzinne i nietypowy trójkąt miłosny. Byłam tak ciekawa dalszych jej losów, że nie mając pewności, kiedy dostanę następne tomy, postanowiłam wcześniej zdobyć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to