rozwiń zwiń

Źdźbło trawy

Okładka książki Źdźbło trawy
Lewis DeSoto Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
A blade of grass
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7391-253-3
Tłumacz:
Małgorzata Żbikowska
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Źdźbło trawy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Źdźbło trawy

Średnia ocen
6,9 / 10
126 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1033
548

Na półkach: , ,

Marit jest młodą kobietą, żoną Bena, którego największym marzeniem jest mieć własną plantację. Gdy udaje mu się ją zakupić w RPA, przeprowadzają się tam, by razem ją prowadzić. Pracownicy to tutejsi mieszkańcy - Afrykanie, o jakże innej mentalności od właścicieli. Ben stara się być jak najlepszym pracodawcą, pomimo tego w wielu narasta uraza i wzbiera gniew. Ta ziemia kiedyś została im odebrana. Przemocą. Co więcej, niedaleko, na granicy toczy się wojna, a jej skutki zaczynają docierać na plantację Bena. Czy w takich warunkach jest możliwa przyjaźń pomiędzy białą właścicielką plantacji a czarnoskórą służącą? Autor nie daje jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Czytelnik musi sam rozważyć wszystkie za i przeciw, wziąć pod uwagę okoliczności, w których znalazły się obie kobiety.
Książka mi się podobała i uważam, że jest warta przeczytania. Polecam!

Marit jest młodą kobietą, żoną Bena, którego największym marzeniem jest mieć własną plantację. Gdy udaje mu się ją zakupić w RPA, przeprowadzają się tam, by razem ją prowadzić. Pracownicy to tutejsi mieszkańcy - Afrykanie, o jakże innej mentalności od właścicieli. Ben stara się być jak najlepszym pracodawcą, pomimo tego w wielu narasta uraza i wzbiera gniew. Ta ziemia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

302 użytkowników ma tytuł Źdźbło trawy na półkach głównych
  • 165
  • 134
  • 3
67 użytkowników ma tytuł Źdźbło trawy na półkach dodatkowych
  • 52
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Źdźbło trawy

Inne książki autora

Lewis DeSoto
Lewis DeSoto
Lewis DeSoto urodził się w Republice Południowej Afryki, a jako nastolatek zamieszkał w Kanadzie. Jego pierwsza powieść, Źdźbło trawy, była bestsellerem i została Międzynarodową Książką Miesiąca. Nominowana do Man Booker Prize i Prix du Meilleur Livre Etrange znalazła się również w finale Royal Society of Literature Ondaatje Prize i William Saroyan International Prize for Writing. DeSoto, pisarz i artysta, jest też autorem biografii malarki Emily Carr. Wraz z żoną, artystką Gunillą Josephson, mieszka w Toronto i Normandii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Krzesło do krępowania Kathryn Harrison
Krzesło do krępowania
Kathryn Harrison
Książka ma mroczny urok, bo mroczne są losy kobiet, które w większości stanowią bohaterki powieści. Zarówno główna – Chinka May, jak i drugoplanowe, są spętane tradycyjną rolą kobiety w Chinach i Europie na początku XX wieku (rzecz dzieje się w Szanghaju, Londynie oraz Nicei). Siłą powieści było dla mnie zderzenie obyczajów i mentalności chińskiej z kulturą zachodu. Szczególnie poruszający okazał się wiodący wątek – rytuał krepowania stóp Chinek, tak by uczynić je jak najbardziej małymi. Okaleczane dziewczęta wyrastały na niezdolne do samodzielnego, swobodnego życia kobiety. Zdane na łaskę rodziny i uzależnione od innych. Zwyczaj ów funkcjonował w tym kraju przez stulecia, oficjalnie zakazany po powstaniu Republiki Chińskiej w 1912 roku, ostatecznie został wyeliminowany dopiero po II wojnie światowej. May jako mała dziewczynka została poddana temu rytualnemu zabiegowi, który na zawsze zdefiniował jej życie. Wykształcona, z silnie rozbudzonym poczuciem niezależności kobieta, zdobyła się na ucieczkę przed zaaranżowanym małżeństwem z majętnym i posiadającym już trzy żony handlarzem jedwabiem. Z własnej woli podjęła pracę w domu publicznym, gdzie poznała mężczyznę, który zafascynowany jej osobowością i nieprzeciętną urodą, poślubił ją. May została włączona do rodziny Artura. Pomimo tego, że mąż obdarzył ją szczerą miłością i szacunkiem, jej losy przejmują. May skrywa tyle tajemnic… Osią powieści jest wyjątkowa więź, jaka połączyła główną bohaterkę z siostrzenicą jej męża – Alice. Powieść pod wieloma aspektami odważna, pozbawiona tabu i obfitująca w naturalistyczne sceny. Lektura dość wymagająca ze względu na niezaznaczone wyraźnie ramy czasowe; autorka swobodnie meandruje pomiędzy latami i miejscami rozgrywanej akcji. To w pewnym stopniu utrudnia płynne śledzenie wydarzeń. Pomimo tego to dobra literatura. Cieszę się, że wypatrzyłam tę książkę w swojej bibliotece.
bookowyzagajnik - awatar bookowyzagajnik
ocenił na 7 3 lata temu
Ostrygojady Susan Fletcher
Ostrygojady
Susan Fletcher
28 letnia Moira regularnie i często odwiedza swoją młodszą o 11 lat siostrę Amy i opowiada jej swoje życie, jest z nią do bólu szczera. Moira nie owija w bawełnę, mówi o swoim rozczarowaniu z powodu jej urodzenia, o żalu do rodziców, że obdarzyli ją niechcianym rodzeństwem. Przyznaje, że nie chciała narodzin Amy, tak jak i wcześniejszych straconych przez matkę ciąż. Po jej urodzeniu nie chciała jej widzieć, a wszystko co jej dotyczyło nie obchodziło Moiry. Miała też żal do matki, która choć obiecała, że "nic się nie zmieni" zajęła się Amy, czyli oszukała, zostawiła, odstawiła na tor boczny starszą córkę. Ten żal i niechęć, albo wręcz nienawiść były bardzo głębokie i rozpamiętywane przez wiele lat. Można powiedzieć, że w odwecie Moira wybrała szkołę średnią najdalej od domu jak się tylko było można. Dlaczego Moira robi to teraz, kiedy jest już dorosła, dlaczego wcześniej nie była w stanie otworzyć się przed siostrą. Może dlatego, że Amy od czterech lat jest w śpiączce po upadku ze skały (na którą swego czasu wspinała się Moira), czyli może tylko "słuchać, a starszej siostrze jest łatwiej opowiadać niż rozmawiać. To właśnie dzięki tym wizytom poznajemy historię rodziny Moiry i jej losy. Moira nagromadziła w sobie wiele żalów, zazdrości, smutku i rozczarowań, nie tylko w domu, ale także w szkole, w której była bardzo samotna, chociaż dzieliła pokój z kilkoma równolatkami, nie spotkała żadnej bliskiej koleżanki. Zresztą sama Moira była zamkniętą, która świadomie lub nie zamykała się na znajomości, może bała się rozczarowania, zranienia, dotknięcia czy zdrady. Nie umiała się zwierzać i nie chciała zwierzeń innych koleżanek. Koleżanki dokuczały jej z powodu urody, włosów i okularów, robiły jej przykre psikusy, co jeszcze bardziej zamykało ją na otoczenie. Choć miała ulubioną opiekunkę grupy i nauczyciela, którego ceniła, reszta rozmywała się, nie była istotna. Moira była wyczulona na nieszczerość, kłamstwa a zdradę miała wpisaną w głębię swojej duszy, co nie ułatwiało jej w życiu. Moira miała też w zwyczaju sprawdzać swoje ciało i umysł poddając je różnym, czasem ekstremalnym, doświadczeniom, wysiłkom i wymogom. Sprawdzała siebie, czy raczej były to zachowania autodestrukcyjne, a może musiała zrobić coś na tyle mocnego żeby w ogóle coś poczuć. Przesuwała granice, ustawiała coraz wyższe poprzeczki, i choć udawało jej się, to czasem wychodziła z tych prób poobijana. Ta smutna, zamknięta w sobie, krzywdząca siebie i innych Moira stała się dla mnie niezwykle unikalną bohaterką, nietuzinkową, dawno takiej nie spotkałam, może dlatego jej historia tak bardzo mnie wciągnęła. Nie chciałam się z nią rozstawać, a kiedy nadszedł koniec wiedziałam, że zostanie ze mną na długo. Niewątpliwą zaletą tej książka jest też jej piękny język i tłumaczenie, który uruchamia zmysły i wciąga w swoją atmosferę.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 8 1 rok temu
Czas Piotr Ibrahim Kalwas
Czas
Piotr Ibrahim Kalwas
Mocna krytyka Kościoła katolickiego. Apologia islamu, ale tego, który nie ma nic wspólnego z fanatycznym fundamentalizmem. A jest taki? - ktoś zapyta. Odpowiem: - A jak wyglądałaby historia katolicyzmu opisująca wyłącznie: krucjaty, nienawiść do innowierców i „braci odłączonych” antysemityzm, sojusz z każdą władzą, także zaborczą, służący analfabetyzmowi zakaz samodzielnego czytania Biblii, sprzeciw wobec przeszczepów, nakaz „przyjmowania bólu dla Jezusa” narzucony przez zaburzoną świętą, sprzęgniecie religii z nacjonalizmem, obsesję na tle seksualności, księży-donosicieli UB i księży pedofilów, pazerność na mamonę towarzyszącą ostentacyjnej wystawności, nienawiść do osób kochających inaczej oraz do UE, wspólne ideały z czarcim patriarchą Cyrylem, całkowity zakaz aborcji, a to wszystko pod znakiem wrogości do tego „co nie nasze”, podlane sosem z Torunia rodem… Warto zatem choćby od Kalwasa dowiedzieć się o złotym wieku islamu w czasach al-Andaluz, gdy najwięksi mędrcy chrześcijaństwa jeździli po nauki do arabskich akademii w dzisiejszej Hiszpanii; ze normalny islam zawsze szanował „wyznawców Księgi”- czyli żydów i chrześcijan, bynajmniej ich nie prześladując, tak jak niedouczki uważają; że nasza cywilizacja ma źródła także na ternach dzisiejszej Etiopii, gdzie powstało państwo chrześcijańskie, a gdzie dziś wspaniałe klasztory sprzed setek lat, które Autor odwiedza… I tak można by długo. Pytanie tylko po co, skoro nikt jeszcze nie przekonał (i nie przekona) do czegokolwiek kogokolwiek nieprzekonanego. Ale i przeciwnie: nie zraził do czegoś zawołanego tego czegoś stronnika. I tak samo Kalwas: nie zamierza nikogo do niczego przekonywać. Po prostu spisuje to co przeżył, co widział, czego się dowiedział..
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 6 4 lata temu
Zimna Góra Charles Frazier
Zimna Góra
Charles Frazier
Ostatnie miesiące wojny secesyjnej. Inman, żołnierz Konfederacji, zostaje ranny podczas okrutnej bitwy. Podczas pobytu w szpitalu zdaje sobie sprawę, że nie wierzy już w hasła tej wojny. Dezerteruje i wyrusza do rodzinnej wioski, gdzie czeka na niego ukochana Ada. W tym czasie Ada, wykształcona, delikatna panna z Południa, z pomocą wiejskiej dziewczyny Ruby uczy się samodzielnie prowadzić farmę. Dawno temu oglądałam film, który zapadł mi w pamięć przede wszystkim jako historia miłości Ady i Inmana. Nie przepadam za wypowiedziami w stylu ,,największe kłamstwo to nazywanie tej książki romansem” wyrażane o takich tytułach jak ,,Wichrowe Wzgórza” czy ,,Przeminęło z wiatrem”, bo uważam, że każdy ma prawo do uznania, co dla niego jest najważniejsze w danym tytule, ale w tym przypadku naprawdę wolę ostrzec, że to nie jest romans historyczny. Ada i Inman przez większość czasu są osobno, nie dowiadujemy się wiele o początku ich relacji, Ada ma więcej interakcji z Ruby, a Inman chyba częściej myśli o Swimmerze, swoim koledze z plemienia Czirokezów. Całość jest też napisana w surowy, chłodny sposób (tytuł naprawdę pasuje), nie ma tu długiego roztkliwiania się nad uczuciami i myślami bohaterów. Większa część akcji to opisy wędrówki Inmana, pracy Ady oraz zmieniającej się przyrody. Nie jest to więc pozycja lekka i przyjemna, mnie czytało się ją ciężko, ale uważam, że jak najbardziej warto. Napisałabym, że dawno żadna książka nie dała mi tyle do myślenia, gdyby nie fakt, że w maju mam szczęście do refleksyjnych tytułów, które nie są tylko rozrywką. To przede wszystkim powieść na wskroś pacyfistyczna, rozprawiająca się z obrazem wojny jako czasu bohaterstwa i zdobywania chwały. Autor nie szczędzi nam brutalności oraz opisów zniechęcenia i utraty nadziei przez żołnierzy – po obu stronach. Wojna secesyjna jest kontrowersyjnym tematem, bo z jednej strony do współczesnego człowieka zdecydowanie trafia argument o zakończeniu niewolnictwa, z drugiej Południe budzi pewne współczucie walką o zachowanie swojej niezależności – tutaj Frazier stanowczo rozprawia się z oboma argumentami i pokazuje, że mało który żołnierz naprawdę kierował się szlachetnymi ideami. Książkowy Inman zdecydowanie jest bardziej zmęczony życiem niż filmowy, a uczucie do Ady wydaje się jedynym, co pozwala mu jeszcze wierzyć, że nie jest całkiem ,,zepsuty”. Ciężko stwierdzić, czy to naprawdę była głęboka miłość, czy może uporczywe trzymanie się nadziei, że jest ktoś, kto go ocali i pomoże mu zapomnieć o piekle wojny. Wędrówka żołnierza do czekającej kobiety nasuwa oczywiste skojarzenia z ,,Odyseją” i rzeczywiście Frazier niejako przenosi wędrówkę Odyseusza we współczesne realia, można mieć sporo satysfakcji z wyszukiwania niektórych przeróbek, ale osoby nieobeznane w mitologii greckiej także mogą znaleźć tu sporo wartości. Dla mnie bardzo ciekawe jest samo skontrastowanie Inmana i Ady – twardego, zahartowanego mężczyzny, który w trakcie wojny prawie stracił chęć do życia, oraz subtelnej damy, która niespodziewanie odkrywa w sobie ogromną siłę. I to ona jest tą, która idzie do przodu i wie, że żyć trzeba. Jest to też jedna z książek, która w moim odczuciu najlepiej rozprawia się z tematem rasizmu, niewolnictwa czy kolonializmu. Tutaj nie ma długich monologów, że rasizm i niewolnictwo są złe, nie ma tworzenia morałów w stylu Rebecci Kuang… Autor raczej niby niepozornie przypomina nam, jak powstały Stany Zjednoczone i zostawia nas z dyskomfortem i własnymi refleksjami, co o tym sądzimy. Scena rozmowy z ,,kobietą z kozą” czy legenda opowiadana przez starą Indiankę są pozbawione sentymentalizmu, ale niesamowicie mocne i uderzające. I mimo że bohaterowie nie są żadnymi abolicjonistami, są raczej typowymi ludźmi z XIX wieku, to widać tu szacunek i pochylenie się nad losem czarnych niewolników czy rdzennych plemion. Szczególnie uderza pochylenie się nad losem tych ostatnich – umieszczenie ich legend, zwrócenie uwagi na mądrość, kulturę i znajomość opisywanych terenów, a jednocześnie gdzieś w tle mamy świadomość, że zostało to im odebrane, co jest jeszcze bardziej dopełniane szczegółowymi opisami tych rejonów Ameryki, które jeszcze pozostały dzikie i dziewicze. Naprawdę, mimo tej surowości i braku aforyzmów czy długich monologów, to jedna z książek, które naprawdę w głęboki, dojrzały sposób ukazują trudne tematy i czasami zmuszają do odłożenia lektury i uporządkowania sobie myśli w głowie. Nie jest to prosta, przyjemna historia, może najbardziej nie wciąga, może wątek romantyczny sam w sobie nie jest najbardziej poruszający… Ale to jedna z mocniejszych rzeczy, które ostatnio przeczytałam. Polecam bardzo. ,, Jasne przecież, że możesz się zamartwiać, a to i tak niczego nie zmieni. Tego, co stracone, już się nie odzyska, a pustkę po tym wypełnią co najwyżej nowe blizny. Masz tylko jeden wybór: iść dalej i robić swoje albo nie. Tyle tylko, że jeśli pójdziesz dalej, zabierzesz ze sobą także swoje blizny.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Dziewczyna  Blake Nelson
Dziewczyna
Blake Nelson
"Mam wrażenie, że straciłam na nią tyle czasu... no cóż, sama jestem sobie winna". To właśnie kotłowało mi się w głowie podczas lektury i non stop tylko wzdychałam i kręciłam głową. A tu pod koniec powieści zrobiło się dużo ciekawiej. Ale okej, zacznijmy od początku. Andrea to taka typowa szesnastolatka z amerykańskiej wersji życia pokazywanej niegdyś w mtv. Wyzwolona. Poszukująca wrażeń. Zbyt płytka. Myląca miłość z pożądaniem. Odłożyłabym tę książkę niemal od razu, gdyby nie ogromna rola muzyki w fabule. Szkolna przyjaciółka Andrei – Cybil – niespodziewanie goli sobie głowę i zaczyna grać w zespole. Więc oprócz romantycznych (lub antyromantycznych) podbojów głównej bohaterki, mamy tutaj przekrój lokalnej rockowej sceny muzycznej (oczywiście z wymyślonymi nazwami kapel) i spektrum różnorakich zachowań ludzi z różnych środowisk. Jednak ta muzyka była wciąż za bardzo w tle, a Andrea i jej podejście do życia (a zwłaszcza do relacji z chłopakami) przyprawiała mnie o ból głowy. Z biegiem fabuły miałam wrażenie, że główna bohaterka przechodzi jakąś przemianę, że w końcu historia bardziej jest o muzyce, o głębszych uczuciach i rozkminach, niż tylko o przygodnym seksie. No i na pierwszy plan chyba wybija się w końcu Cybil (i dobrze, bo jest niesamowicie intrygującą postacią). Powieść jest specyficzna, czyta się ją jak trochę nieudolny pamiętnik – z lupą szukać poetyckich określeń – wszystko jest opisane bardzo dosłownie. Nie bez powodu z tyłu książki pojawia się słowo "kronika". Nie mam pojęcia, czy polecić, czy odradzić. Może po prostu nie szukajcie jej jakoś specjalnie. Są dużo lepsze rzeczy o muzyce do czytania, chociaż... może ta wyróżnia się tym, że pokazuje też tę ciemną stronę muzycznego przemysłu.
flatreads - awatar flatreads
ocenił na 6 1 rok temu
Pies Miha Mazzini
Pies
Miha Mazzini
„Boimy się tylko tego, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, a wierzymy tylko w to, co potrafimy zrozumieć”. Kto by pomyślał, że tak głęboka myśl może zrodzić się w tak brzydkim mężczyźnie. Przecież żył w społeczeństwie, którego oczekiwania w stosunku do pojedynczych osobników sprowadzały się do jednego – „głupi mają być brzydcy mężczyźni i piękne kobiety”. Główny bohater był brzydki. Bardzo brzydki. No dobrze, nie będę delikatna – ohydny i odrażający. Jego widok zawsze przyciągał ciekawski wzrok, by po chwili zamienić się w wyraz obrzydzenia. Ewidentnie zakłócał poczucie estetyki patrzącego. Każde spojrzenie na niego „wyrażało zdziwienie, jak może istnieć coś tak potwornie szkaradnego i dlaczego t o stoi przed nim, psując mu widok”. W jego pracy brzydota była jednak atutem. Należał do świty Maestra. Miejscowego mafiosa świata przestępczego. Człowiekiem niezastąpionym w wymuszaniu długów i haraczy. Wystarczyło, że stanął pod drzwiami lokalu dłużnika i chwilę popatrzył, by natychmiast otrzymać żądaną kwotę. To pozwalało mu na prowadzenie niezależnego, ustabilizowanego życia z dala od ludzi, w którym rutyna była tym, co cenił sobie najbardziej. Aż do nietypowego zlecenia. Maestro powierzył jego pieczy młodą kobietę Hanę. Bardzo ważnego świadka będącego alibi dla szefa. Miał opiekować się nią i pilnować do rozprawy sądowej. Tylko tydzień i aż tydzień! Relacjonowany przez głównego bohatera, dzień po dniu i godzina po godzinie, przypominający formą narracji dziennik, stał się historią przemiany bezwzględnego, brutalnego, cynicznego, pełnego nienawiści do ludzi autsajdera w człowieka, który odkrył w sobie pozytywne uczucia. Wśród nich największe – miłość do swojego pracodawcy. Kochał go tak, jak pies swojego właściciela. Tej dramatycznej, a momentami komicznej, przemianie towarzyszył koktajl emocji przeżywanych i opisywanych przez głównego bohatera, który bardzo mało mówił i tylko, kiedy musiał, ale za to bardzo dużo myślał. Jego wewnętrzne monologi, komentarze, wnioski, wspomnienia z przeszłości stanowiły swoistą mieszankę filozofii, sarkazmu, ironii, moralizatorstwa i czarnego humoru przez łzy, by ostatecznie pozostawić mnie z myślami pełnymi goryczy. Dotyczącymi współczesnego społeczeństwa. Tak naprawdę ta opowieść o losach jednego człowieka wyrzuconego przez ostracyzm na margines społeczny była pretekstem do zawarcia w niej krytyki ludzkiego systemu wartości hołdującemu urodzie, konsumpcjonizmowi, globalizacji i wychowującemu jeden pożądany model obywatela – niezauważalnego. „Człowieka, który nie będzie się głośno śmiał, płakał, skakał, nie będzie hiperaktywny, tylko będzie siedział na jednym, odgórnie przydzielonym miejscu i robił swoje. Niewzruszony lub – jak zwykło się to określać – kulturalny i dobrze ułożony. Niczym nie wolno mu się wyróżniać”, za to żyć długo i płytko. Miał być wierny jak pies. Tylko takim przeciętniakom, miernym, biernym, ale wiernym, społeczeństwo daje szansę wolności wyboru. Problem w tym, że tacy ludzie nie potrafią z niej korzystać, bo gdyby potrafili, nie byliby przeciętni. Wielu tkwi w tej społecznej pułapce tak, jak tytułowy pies i jak pies traktowanych. Cokolwiek by nie zrobili dla swojego pana. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 6 lat temu
Zamach Yasmina Khadra
Zamach
Yasmina Khadra
Ludzie ludziom zgotowali ten los. Książka, której tematyka nadal jest aktualna. Niestety wojna na terenie Izraela i Autonomii Palestyńskiej nadal trwa i nikt nie wie, kiedy się skończy i jak się skończy. Dr Amin Dżaafari jest Arabem, który spełnił swoje marzenia i został lekarzem. Ciężko pracował, aby ukończyć studia medyczne na żydowskiej ucelni i dostać obywatelstwo Izraela. Spotykał się z dyskryminacją ze względu na swoje pochodzenie. Teraz jednak jest szanowanym i oddanym swojej pracy chirurgiem w Tek-Awiwie. Osiągnął sukces zawodowy, materialny i osobisty, od 15 lat był w szczęśliwym związku małżeńskim. Odciął się od polityki i religii. Nie odwiedzał swoich krewnych, jedynie oni odwiedzali jego. Za swoje motto życiowe przyjął ratowanie każdego życia. Ciągle ratuje życie ludzi, którzy są ranni w kolejnych atakach terrorystycznych. Pewnego dnia przywożą ciężko ranne dzieci z restauracji, gdzie wysadził się zamachowiec-sambójca. Okazuje się, że tym zamachowcem była jego żona. Życie doktora Amina całkowicie się załamuje, nie może uwierzyć, że nie znał kobiety, z którą spędził 15 lat swojego życia i która zapewniała go o swojej miłości. Po okresie całkowitego załamania postanawia dowiedzieć się prawdy o swojej żonie, co ją skłoniło do takiego czynu. Przedostaje się na drugą stronę, do Autonomii Palestyńskiej i tam szuka prawdy, nawet ryzykując własnym życiem. Poznaje świat, o którym nie chciał nic wiedzieć. Pragnie pojąć ten świat, który dawno z własnej woli opuścił. Pojąć, co tymi ludźmi kieruje, kiedy decydują się na taki krok, co kierowało jego żoną, kiedy szła dokonać misji samobójczej w restauracji pełnej dzieci. Trzeba pamiętać, że Yasmina Khadra jest Arabem. To nie jest zarzut w stosunku do książki, ale tłumaczy wymowę tej książki. Autor stara się otworzyć ludziom oczy, co się dzieje na terenach, gdzie mieszkają Palestyńczycy. Co powoduje, że ludzie decydują się na taki ostateczny krok? Czy cokolwiek może tłumaczyć terroryzm? Po przeczytaniu książki nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Książka jest wstrząsająca, ale czy istnieje jakieś wyjście z tej sytuacji?
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Źdźbło trawy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Źdźbło trawy