Ostatnie miesiące wojny secesyjnej. Inman, żołnierz Konfederacji, zostaje ranny podczas okrutnej bitwy. Podczas pobytu w szpitalu zdaje sobie sprawę, że nie wierzy już w hasła tej wojny. Dezerteruje i wyrusza do rodzinnej wioski, gdzie czeka na niego ukochana Ada. W tym czasie Ada, wykształcona, delikatna panna z Południa, z pomocą wiejskiej dziewczyny Ruby uczy się samodzielnie prowadzić farmę.
Dawno temu oglądałam film, który zapadł mi w pamięć przede wszystkim jako historia miłości Ady i Inmana. Nie przepadam za wypowiedziami w stylu ,,największe kłamstwo to nazywanie tej książki romansem” wyrażane o takich tytułach jak ,,Wichrowe Wzgórza” czy ,,Przeminęło z wiatrem”, bo uważam, że każdy ma prawo do uznania, co dla niego jest najważniejsze w danym tytule, ale w tym przypadku naprawdę wolę ostrzec, że to nie jest romans historyczny. Ada i Inman przez większość czasu są osobno, nie dowiadujemy się wiele o początku ich relacji, Ada ma więcej interakcji z Ruby, a Inman chyba częściej myśli o Swimmerze, swoim koledze z plemienia Czirokezów. Całość jest też napisana w surowy, chłodny sposób (tytuł naprawdę pasuje), nie ma tu długiego roztkliwiania się nad uczuciami i myślami bohaterów. Większa część akcji to opisy wędrówki Inmana, pracy Ady oraz zmieniającej się przyrody. Nie jest to więc pozycja lekka i przyjemna, mnie czytało się ją ciężko, ale uważam, że jak najbardziej warto. Napisałabym, że dawno żadna książka nie dała mi tyle do myślenia, gdyby nie fakt, że w maju mam szczęście do refleksyjnych tytułów, które nie są tylko rozrywką.
To przede wszystkim powieść na wskroś pacyfistyczna, rozprawiająca się z obrazem wojny jako czasu bohaterstwa i zdobywania chwały. Autor nie szczędzi nam brutalności oraz opisów zniechęcenia i utraty nadziei przez żołnierzy – po obu stronach. Wojna secesyjna jest kontrowersyjnym tematem, bo z jednej strony do współczesnego człowieka zdecydowanie trafia argument o zakończeniu niewolnictwa, z drugiej Południe budzi pewne współczucie walką o zachowanie swojej niezależności – tutaj Frazier stanowczo rozprawia się z oboma argumentami i pokazuje, że mało który żołnierz naprawdę kierował się szlachetnymi ideami. Książkowy Inman zdecydowanie jest bardziej zmęczony życiem niż filmowy, a uczucie do Ady wydaje się jedynym, co pozwala mu jeszcze wierzyć, że nie jest całkiem ,,zepsuty”. Ciężko stwierdzić, czy to naprawdę była głęboka miłość, czy może uporczywe trzymanie się nadziei, że jest ktoś, kto go ocali i pomoże mu zapomnieć o piekle wojny. Wędrówka żołnierza do czekającej kobiety nasuwa oczywiste skojarzenia z ,,Odyseją” i rzeczywiście Frazier niejako przenosi wędrówkę Odyseusza we współczesne realia, można mieć sporo satysfakcji z wyszukiwania niektórych przeróbek, ale osoby nieobeznane w mitologii greckiej także mogą znaleźć tu sporo wartości. Dla mnie bardzo ciekawe jest samo skontrastowanie Inmana i Ady – twardego, zahartowanego mężczyzny, który w trakcie wojny prawie stracił chęć do życia, oraz subtelnej damy, która niespodziewanie odkrywa w sobie ogromną siłę. I to ona jest tą, która idzie do przodu i wie, że żyć trzeba.
Jest to też jedna z książek, która w moim odczuciu najlepiej rozprawia się z tematem rasizmu, niewolnictwa czy kolonializmu. Tutaj nie ma długich monologów, że rasizm i niewolnictwo są złe, nie ma tworzenia morałów w stylu Rebecci Kuang… Autor raczej niby niepozornie przypomina nam, jak powstały Stany Zjednoczone i zostawia nas z dyskomfortem i własnymi refleksjami, co o tym sądzimy. Scena rozmowy z ,,kobietą z kozą” czy legenda opowiadana przez starą Indiankę są pozbawione sentymentalizmu, ale niesamowicie mocne i uderzające. I mimo że bohaterowie nie są żadnymi abolicjonistami, są raczej typowymi ludźmi z XIX wieku, to widać tu szacunek i pochylenie się nad losem czarnych niewolników czy rdzennych plemion. Szczególnie uderza pochylenie się nad losem tych ostatnich – umieszczenie ich legend, zwrócenie uwagi na mądrość, kulturę i znajomość opisywanych terenów, a jednocześnie gdzieś w tle mamy świadomość, że zostało to im odebrane, co jest jeszcze bardziej dopełniane szczegółowymi opisami tych rejonów Ameryki, które jeszcze pozostały dzikie i dziewicze. Naprawdę, mimo tej surowości i braku aforyzmów czy długich monologów, to jedna z książek, które naprawdę w głęboki, dojrzały sposób ukazują trudne tematy i czasami zmuszają do odłożenia lektury i uporządkowania sobie myśli w głowie.
Nie jest to prosta, przyjemna historia, może najbardziej nie wciąga, może wątek romantyczny sam w sobie nie jest najbardziej poruszający… Ale to jedna z mocniejszych rzeczy, które ostatnio przeczytałam. Polecam bardzo.
,, Jasne przecież, że możesz się zamartwiać, a to i tak niczego nie zmieni. Tego, co stracone, już się nie odzyska, a pustkę po tym wypełnią co najwyżej nowe blizny. Masz tylko jeden wybór: iść dalej i robić swoje albo nie. Tyle tylko, że jeśli pójdziesz dalej, zabierzesz ze sobą także swoje blizny.”
Opinia
Marit jest młodą kobietą, żoną Bena, którego największym marzeniem jest mieć własną plantację. Gdy udaje mu się ją zakupić w RPA, przeprowadzają się tam, by razem ją prowadzić. Pracownicy to tutejsi mieszkańcy - Afrykanie, o jakże innej mentalności od właścicieli. Ben stara się być jak najlepszym pracodawcą, pomimo tego w wielu narasta uraza i wzbiera gniew. Ta ziemia kiedyś została im odebrana. Przemocą. Co więcej, niedaleko, na granicy toczy się wojna, a jej skutki zaczynają docierać na plantację Bena. Czy w takich warunkach jest możliwa przyjaźń pomiędzy białą właścicielką plantacji a czarnoskórą służącą? Autor nie daje jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Czytelnik musi sam rozważyć wszystkie za i przeciw, wziąć pod uwagę okoliczności, w których znalazły się obie kobiety.
Książka mi się podobała i uważam, że jest warta przeczytania. Polecam!
Marit jest młodą kobietą, żoną Bena, którego największym marzeniem jest mieć własną plantację. Gdy udaje mu się ją zakupić w RPA, przeprowadzają się tam, by razem ją prowadzić. Pracownicy to tutejsi mieszkańcy - Afrykanie, o jakże innej mentalności od właścicieli. Ben stara się być jak najlepszym pracodawcą, pomimo tego w wielu narasta uraza i wzbiera gniew. Ta ziemia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to