rozwiń zwiń

Brudne czyny

Okładka książki Brudne czyny
Marek Hłasko Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry Cykl: Kaskaderzy literatury (tom 12) literatura piękna
372 str. 6 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Kaskaderzy literatury (tom 12)
Data wydania:
2021-10-18
Data 1. wyd. pol.:
2021-10-18
Liczba stron:
372
Czas czytania
6 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324410965
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Brudne czyny w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Brudne czyny

Średnia ocen
7,8 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1506
1503

Na półkach:

„Brudne czyny” to druga książka Marka Hłaski, po którą miałem przyjemność sięgnąć. I tak jak było to w przypadku „Wszyscy byli odwróceni. Sowa, córka piekarza” tak samo tym razem była to dla mnie prawdziwa czytelnicza uczta. Autor stworzył historię, która nie tylko mocno wpada w pamięć, lecz daje wiele do myślenia. Historia, którą poznałem, otworzyła moją wrażliwość, a emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania, nie uleciały wraz z odłożeniem książki na półkę. Jeszcze długo myślałem o losach głównych bohaterów wykreowanych przez pisarza.
Na kartach książki „Brudne czyny” poznajemy losy majora Abakarowa, byłego lotnika, który tęsknił za swoją ojczyzną. Nie mógł do niej powrócić. Pewnego dnia na jego życiowej drodze staje kobieta, dla której życie również nie było łaskawe. Życie nie szczędziło im smutnych doświadczeń. Jednak te kilka dni, które razem spędzają, zapewniają im wiele radości. Czy jednak szczęście będzie im pisane na dłużej? Warto się o tym przekonać i sięgnąć po „Brudne czyny” książkę, która każdemu czytelnikowi może dać wiele refleksji.
Nie da się ukryć, że „Brudne czyny” to powieść głęboka swym przesłaniem. Atmosfera tej historii przepełnia nostalgią. Historia bohaterów, których poznajemy, jest do głębi przejmująca. Słowa, które wylewają się z kart tej książki mocno trafiają do naszej wrażliwości, otwierają oczy, zadając pytania na wiele kluczowych, życiowych kwestii. Zatem jeśli poszukujecie historii głębokiej, ważnej, dającej do myślenia, to ta książka jest dla Was. Zdecydowanie polecam Waszej czytelniczej uwadze.
Marek Hłasko uderza w nas trafnością swoich spostrzeżeń, przemyśleń. Na pewno ta książka jest ważną pozycją dla ludzi poszukujących sensu życia, sensu istnienia. Jest ona zaproszeniem do filozoficznej dyskusji o życiu. Dyskusji, do której warto przystąpić. Nie ukrywam, że dałem wciągnąć się w historię stworzoną przez autora. Historię nie łatwą, trudną, lecz jakże warto ja poznać. Dlatego też polecam Wam lekturę tej książki.
Książka „Brudne czyny” ukazała się nakładem Wydawnictwa Iskry

„Brudne czyny” to druga książka Marka Hłaski, po którą miałem przyjemność sięgnąć. I tak jak było to w przypadku „Wszyscy byli odwróceni. Sowa, córka piekarza” tak samo tym razem była to dla mnie prawdziwa czytelnicza uczta. Autor stworzył historię, która nie tylko mocno wpada w pamięć, lecz daje wiele do myślenia. Historia, którą poznałem, otworzyła moją wrażliwość, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

908 użytkowników ma tytuł Brudne czyny na półkach głównych
  • 510
  • 388
  • 10
124 użytkowników ma tytuł Brudne czyny na półkach dodatkowych
  • 80
  • 23
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Brudne czyny

Inne książki autora

Marek Hłasko
Marek Hłasko
Książka Marka Hłaski "Wilk" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Prozaik i scenarzysta filmowy. Szybko zyskał sławę najzdolniejszego pisarza młodego pokolenia. Był legendarną postacią, symbolem nonkonformizmu. W życiu osobistym upodabniał się do bohaterów swych utworów, romantycznych, twardych outsiderów, którzy stali się dla jego pokolenia symbolami rozczarowania rzeczywistością lat 50. Jego idolami byli Humphrey Bogart i Fiodor Dostojewski. Jego proza stała się wyrazem sprzeciwu wobec schematyzmu i zakłamania literatury socrealistycznej. Opowiadał o buncie natury moralnej. Znakomicie opisywał środowisko społecznych nizin, w którym panuje beznadzieja i cynizm. Jego bohaterowie żyją marzeniami o zmianie, ale marzenia te zawsze okazują się płonne. W Polsce zakaz druku jego utworów obowiązywał przez 20 lat. Był także współscenarzystą filmów Koniec nocy (1957), Pętla (1957), Spotkania (1957), Ósmy dzień tygodnia (1958) i Baza ludzi umarłych (1958).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Siekierezada albo Zima leśnych ludzi Edward Stachura
Siekierezada albo Zima leśnych ludzi
Edward Stachura
Już od pierwszych chwil czytając "Siekierezadę" miałem skojarzenia z prozą Myśliwskiego. Postaci mają tutaj taką samą tendencję do dywagowania np. czy przykład idzie z góry czy z dołu. Albo czy lać jodynę na ranę czy wokół rany. Bardzo to w stylu Myśliwskiego właśnie. Bohater w którym należy dopatrywać alter ego Stachury często rozpamiętuje również śmierć Zbigniewa Cybulskiego, która miała miejsce kiedy faktycznie w 1967 roku Stachura jechał do Grochowic na Dolnym Śląsku by tam pracować przy ścince. Tak swoją drogą, czytając opinie czy różne omówienia książki albo filmu często widzę, że wielu umieszcza akcję w Bieszczadach. Nie wiem skąd się te Bieszczady wzięły, gdyż ani w powieści, ani w filmie nie ma o tym ani słowa. Taka ładna pani a do nas ani, ani. Jest to też proza poetycka, więc sporo jest tutaj powtórzeń, które powracają niczym refren, jak chociażby: w tej mgle, tej mgle czy cała jaskrawość. Dla mnie "Siekierezada" najlepsza jest wtedy kiedy Stachura okiełzna ten swój strumień świadomości i pisze o rzeczach bardziej przyziemnych jak praca na zrębie, mieszkanie u babci Oleńki, popijawa w Hoplance czy zabawa w remizie. Obejrzałem też film i jak to zwykle bywa w tego typu prozie opartej na słowie ciężko jest przełożyć ją na język filmowy. Dlatego też ekranizacje książek Myśliwskiego nie mają sensu. Nawet "Pod Mocnym Aniołem" Smarzowskiego bez słynnej pilchowskiej frazy to nie to samo. Tym niemniej uważam, że całkiem dobrze udało się Witoldowi Leszczyńskiemu oddać klimat powieści. Może dzięki temu, że nad scenariuszem pracował razem ze Stachurą, choć czytałem, iż pierwotna wersja scenariusza nie została dopuszczona. Film ma niesamowity klimat a scenę w Hoplance mogę oglądać non stop. Nieliczne dialogi z książki zostały przeniesione niemal 1:1. Także Edward Żentara jako Janek Pradera dobrze wypadł. Może miał coś z głównego bohatera i samego Stachury, gdyż wszyscy skończyli tragicznie.
sebogothic - awatar sebogothic
ocenił na 7 2 miesiące temu
Nawrócony w Jaffie Marek Hłasko
Nawrócony w Jaffie
Marek Hłasko
Według mnie to najbardziej teatralne opowiadanie Hłaski. Czytam dialogi i widzę jak łatwo rozpisać je na kolejne sceny, jak proszą się one o uwagi, didaskalia, podział na role. W swej melancholii i posępności Hłasko oprowadza czytelnika/widza po znojnym i beznadziejnym życiu dwóch znajomych/partnerów od drobnych przestępstw. Obaj przyjechali do Izraela z Polski, obaj szukają łatwego zarobku. Raz oszukają matrymonialne jakąś naiwną kobietę, raz wykonają tzw. "mokrą robotę", innym znów razem kantują na perskich dywanach. Każda okazja dobra, by zyskać na czasie i po raz kolejny prześlizgnąć się bezboleśnie przez kolejny tydzień w Tel Avivie. Pełna przygnębienia i beznadziei atmosfera opowieści dziwnie wybrzmiewa w słonecznej, rajskiej, pięknej Jaffie. Kawałek polskiego piekiełka przeniesiony w inną perspektywę, inny świat. Co zrobić by się nie narobić, jak oszukać, jak mataczyć, jak przebimbać następny tydzień/miesiąc? Ci ludzie z trudną przeszłością, uciekający przed nią, próbują urządzić się w świecie kłamstw, łajdactw i niegodziwości, których sami są projektantami i udziałowcami. Nie ma w nich pokory, skruchy, wszystko obliczone jest na zysk. Gdy trafia im się możliwość uzyskania sponsora w postaci kanadyjskiego misjonarza (który nie ma żadnych sukcesów na polu wiary), postanawiają wykorzystać każdą jego słabość, by polepszyć swój los. Dramat wisi w powietrzu. Hłasko bez zbędnych czułości pokazuje wyrachowanie i okrucieństwo dwóch oszustów, którzy obracając się w szemranym światku gdzieś w okolicach ulicy Allenby, dają świadectwo wielkiej życiowej pustce, bezsensowi i jeszcze większej samotności. W tym świecie nie ma solidarności, nie ma co liczyć na pomoc, wsparcie czy zwykłą ludzką uprzejmość. Pojawia się gorzka refleksja na temat kondycji międzyludzkich związków i zależności. Ja żałuję zaś, że spektakl Teatru Powszechnego na motywach opowiadania powstał tak dawno temu (koniec lat 80.). Grali tam i Gajos, i Lutkiewicz, i Machalica, i jeszcze Pieczka. Scenografię robili Starscy, muzykę Satanowski. Może gdzieś w odmętach internetu błąka się choć nagranie spektaklu. Bardzo chętnie je zobaczę. buchbuchbicher.blogspot.com
BuchBuch - awatar BuchBuch
ocenił na 6 7 lat temu
Czytadło Tadeusz Konwicki
Czytadło
Tadeusz Konwicki
W powszechnym rozumieniu czytadło, to książka niezbyt wysokich lotów, którą zwykle zapomina się zaraz po przeczytaniu. Książka Konwickiego nie spełnia jednak tego kryterium do końca. Wprawdzie czyta się ją dość łatwo, ale pod powierzchnią zdań znajdują się głębsze znaczenia. Czy autor celowo nadał jej taki tytuł, który zniechęci przypadkowego czytelnika, a nieprzypadkowy doceni zawartość? Na początku tej książki czułam się zdezorientowana. Śledzimy losy pewnego niemłodego (ale i nie starego) mężczyzny, który trafia na imieniny znajomych. Tam poznaje młodą dziewczynę, która w wyniku pewnych wydarzeń ląduje martwa w jego mieszkaniu. Nie zdradzam tu zanadto fabuły, ponieważ czytelnik dowiaduje się o tym już na samym początku książki. Kto zabił? W wyniku tej zaskakującej dla bohatera śmierci, jego życie zaczyna się toczyć w równie zaskakujący sposób. Rano, po feralnej nocy, budzi go policja. Ale jak zorientowali się tak szybko, że dziewczyna nie żyje? Wszyscy wydają się wiedzieć o głównym bohaterze wiele, jeśli nie wszystko. Skąd? A przede wszystkim, kto zabił, bo przecież nie on. Kolejne wydarzenia teoretycznie rzucają coraz więcej światła na całą sprawę, a jednocześnie coraz bardziej zaciemniają sytuację. Absurdalne wydarzenia następują jedno po drugim. Bohater próbuje cokolwiek zrozumieć (także siebie). W końcu się poddaje i po prostu podąża za przypadkowo spotkanymi (a jednak nieprzypadkowymi) ludźmi, których poznaje w trakcie śledztwa na swój temat. Każdy napotkany człowiek okazuje się mieć drugą twarz, być kimś innym, niż się na początku wydawało. Komisarz policji, który prowadził sprawę tego morderstwa okazuje się być politycznym szurem. Prezydent, czyli kolega z celi o wyglądzie żula, przeradza się w filozofa, zaangażowanego politycznie podobnie jak policjant. I wszystko się ze sobą łączy, a wszyscy się znają. Polska lat 90. Absurd goni absurd. Cały czas miałam wrażenie, ze ledwo nadążam z fabułą, że gdzieś giną mi całe watki. Zupełnie jak głównemu bohaterowi. Ktoś jednego dnia nie żył, drugiego żyje. Później jednak się okazuje jeszcze coś innego. Komisariat policji przypomina miejsce schadzek, gdzie każdy ma wstęp. Wszyscy politykują, filozofują, dociekają. A ja ciągle miałam wrażenie, że pomiędzy słowami kryje się jakiś niedostępny dla mnie sens. Zdania mają podwójne znaczenia, które nie tylko odnoszą się do fabuły, ale i do czegoś więcej. Wydaje się, że wszystko jest jakimś odniesieniem do zmian politycznych w Polsce na początku lat 90. Zresztą wtedy Konwicki tę książkę napisał. Aluzje jednak nie były dla mnie zupełnie jasne. Jakby mi umykał główny sens. Kto zabił? Kogo? I po co? A może wcale nie muszę tego do końca rozumieć i faktycznie potraktować tę książkę jako czytadło?
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 6 4 lata temu

Cytaty z książki Brudne czyny

Więcej
Marek Hłasko Brudne czyny Zobacz więcej
Marek Hłasko Brudne czyny Zobacz więcej
Marek Hłasko Brudne czyny Zobacz więcej
Więcej