Bokser i śmierć. Opowiadania zebrane

Okładka książki Bokser i śmierć. Opowiadania zebrane autorstwa Józef Hen
Józef Hen Wydawnictwo: MANDO literatura piękna
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2020-12-02
Data 1. wyd. pol.:
1975-01-01
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327717993
Doskonałe pisarstwo nigdy nie traci swej mocy.

W czasach gdy do literackiego obiegu wróciła tematyka obozowa i wojenna, opowiadania mistrza krótkiej formy zaskakują świeżością. Józef Hen pokazuje, jak ekstremalne sytuacje ujawniają prawdę o człowieku. Sprawdzają każdego – także nas, czytelników. Czego będziemy oczekiwać od polskiego boksera, kiedy zmierzy się z komendantem obozu koncentracyjnego?
Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bokser i śmierć. Opowiadania zebrane w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bokser i śmierć. Opowiadania zebrane

Średnia ocen
7,6 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1644
1613

Na półkach:

Bardzo często kiedy sobie postanawiam, że o nie, nie czytam już polskich książek z okresu takiego i takiego, bo mi się nie podoba, nie czytam takiej tematyki, nie czytam takiego autora, nie chcę już klasyki, to wtedy czytam coś takiego, co mnie tak zachwyca, że zapiera mi dech w piersiach. Słów brakuje.
Opowiadania obozowe. Niby smutne, ale nie wpędziły mnie w depresyjny nastrój, bardzo zwracam uwagę, żeby książki tego nie robiły. Niektóre są szalenie proste, inne bardziej wymagające, ale wszystkie mają niesamowitą, oszałamiającą głębię. Hen jest mistrzem słowa, ja się nawet nie spodziewałam, że tak można pisać! Pozornie można powiedzieć, że one te historie to są o niczym, a niektóre to nawet i historyjki może, o jakimś obrazie, o jakimś chlebie, że co to tam. A tu nie, tu one z nami zostają, migrują po meandrach umysłu, nie chcą nigdzie osiąść, nabierają nowych znaczeń, zależnie od naszych doświadczeń życiowych.
Złej baletnicy i rąbek u spódnicy przeszkadza - wychodzi na to, że to prawda, bo w tym majstersztyku nie przeszkadzały mi realia, nie przeszkadzał umiarkowany udział postaci kobiecych, nie przeszkadzało przestarzałe słownictwo. Nic nie przeszkadzało. Z każdą literą zachwycałam się coraz bardziej.
Język nie jest poetycki, ale wydźwięk tej prozy jest bardzo liryczny, po przeczytaniu każdego z opowiadań czytelnik ma takie woooooooooow. Tematyka obozowa mówi sama przez się, wszystko się dzieje podczas okupacji, w obozie, obok obozu, o obozie.
Widziałam, że Józef Hen pisze książki mocno historyczne, to nie jest mój ulubiony gatunek, ale tak się zachwyciłam jego twórczością, że z pewnością sięgnę po inne książki.
Ucieszyło mnie też to, że autor żyje i ma 101 lat!
Ta książka to taka książka, która zostaje z nami całe życie, taki śmiech przez łzy, dla czytelnika, i dla autora.

Wyzwanie czytelnicze LC marzec 2025: Przeczytam polską książkę wydaną w latach 1945–1989 (4)

Bardzo często kiedy sobie postanawiam, że o nie, nie czytam już polskich książek z okresu takiego i takiego, bo mi się nie podoba, nie czytam takiej tematyki, nie czytam takiego autora, nie chcę już klasyki, to wtedy czytam coś takiego, co mnie tak zachwyca, że zapiera mi dech w piersiach. Słów brakuje.
Opowiadania obozowe. Niby smutne, ale nie wpędziły mnie w depresyjny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

150 użytkowników ma tytuł Bokser i śmierć. Opowiadania zebrane na półkach głównych
  • 120
  • 27
  • 3
21 użytkowników ma tytuł Bokser i śmierć. Opowiadania zebrane na półkach dodatkowych
  • 13
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Bokser i śmierć. Opowiadania zebrane

Inne książki autora

Józef Hen
Józef Hen
Józef Hen, właściwie Józef Henryk Cukier (ur. 8 listopada 1923 w Warszawie) – polski pisarz, publicysta, dramaturg, scenarzysta i reportażysta żydowskiego pochodzenia. Urodził się w Warszawie w rodzinie żydowskiej, jako syn Rubina Cukiera (1891-1945) i Ewy z domu Gampel (1894-1975). Wychowywał się na warszawskim Muranowie, gdzie również chodził do szkoły. Zadebiutował w Małym Przeglądzie w 1932; zetknął się też z Januszem Korczakiem. Po wybuchu II wojny światowej, w listopadzie 1939 uciekł z Warszawy do Lwowa i wojnę spędził w Związku Radzieckim. Pracował przy budowie szosy koło Kijowa, a potem trafił do Samarkandy w Uzbekistanie. Pomimo dobrej formy fizycznej nie został przyjęty do armii Andersa[1]. W 1944 wstąpił do Wojska Polskiego. Był korespondentem wojennym, opublikował też pierwszy wiersz (Łódź wierna, tłumaczony potem m.in. na chiński) w piśmie Głos Żołnierza. W czasie wojny stracił ojca, zabitego w 1945 w Buchenwaldzie, brata Mojżesza (ur. 1920), który zaginął w ZSRR oraz siostrę Mirkę (1917-1942), zabitą przez Ukraińców na Wołyniu[2]. Wojnę przeżyły matka i siostra Stella (ur. 1915). W 1944 zmienił nazwisko na Hen. Zaraz po wojnie był redaktorem tygodnika Żołnierz Polski. Ukończył szkołę oficerów i dosłużył się stopnia kapitana; służbę zakończył w 1952. Już w 1947 opublikował pierwszą książkę Kijów, Taszkent, Berlin. Dzieje włóczęgi, która została uznana za obiecujący debiut. Pisał reportaże, nowele, opowiadania, prozę historyczną i powieści dla dorosłych i młodzieży, a także scenariusze filmowe, które niekiedy też reżyserował, m.in. Autobusy jak żółwie. Na podstawie jego utworów nakręcono na początku lat 60. m.in. filmy Krzyż Walecznych, Nikt nie woła, Kwiecień oraz Prawo i pięść. Później sfilmowano też Crimen. Był także autorem scenariusza serialu historycznego Królewskie sny, opublikowanego później także w wersji książkowej. Opublikował też m.in. na łamach tygodnika Świat. W latach 1967-69 był zajadle atakowany przez środowisko tzw. "partyzantów". Nawiązał wówczas współpracę z paryską "Kulturą" Jerzego Giedroycia, w której opublikował trzy opowiadania pod pseudonimem Korab ("Western", "Oko Dajana", "Bliźniak"). Wydał m.in. powieść dla dzieci Bitwę o Kozi Dwór (1955), nawiązującą częściowo do Chłopców z Placu Broni Molnára, powieść wojenną Kwiecień(1960), dwie autobiograficzne powieści tworzące cykl "Teatr Heroda" o dojrzewaniu tuż przed II wojną światową i podczas oblężenia Warszawy w 1939 roku ("Przed wielką Pauzą" i "Opór"), liczne zbiory opowiadań, w tym Krzyż Walecznych (1964), literaturę historyczną Crimen. Opowieść jarmarczna (1975) oraz tomy esejów Nie boję się bezsennych nocy (1987) i wspomnień Nowolipie (1991). Inną pozycją w jego dorobku są beletryzowane biografie, wśród nich Ja, Michał z Montaigne (1978) – panorama XVI-wiecznej Europy ujęta na tle życiorysu francuskiego pisarza, myśliciela i eseisty Michela de Montaigne, oraz Błazen - wielki mąż (1998) – obszerny szkic postaci i wielostronnej działalności Tadeusza Boya-Żeleńskiego, przetykany refleksjami autora na temat epoki, która była jego dzieciństwem (powieść ta miała już trzy wydania). Hen przez lata doczekał się kilkunastu tłumaczeń, w tym na czeski, niemiecki, francuski i rosyjski. Przez długie lata (do 1982) był działaczem Związku Literatów Polskich. Był też członkiem komitetu wyborczego Włodzimierza Cimoszewicza w wyborach prezydenckich w 2005. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Warszawie. Z małżeństwa z Ireną z domu Lebewal (ur. 1922) ma dwoje dzieci: Magdalenę (ur. 1950) i Macieja (ur. 1955).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bóg tak chciał Arek Gieszczyk
Bóg tak chciał
Arek Gieszczyk
Motywy literackie, po które sięga Arek Gieszczyk w swojej powieści Bóg tak chciał, stanowią fundament klasycznej, polskiej prozy osadzonej w realiach małych społeczności i głębokiej prowincji. Odnajdziemy tu archetypowe zmagania z przeznaczeniem, skomplikowane relacje rodzinne obciążone wielopokoleniową traumą oraz wszechobecny motyw religijności, która częściej służy jako fasada lub narzędzie opresji niż źródło prawdziwego pocieszenia. Autor stara się wpisać w nurt realizmu brudnego, gdzie wiara miesza się z zabobonem, a codzienna egzystencja jest nieustanną walką o zachowanie godności w świecie, który zdaje się o bohaterach zapomnieć. Niestety, mimo solidnej bazy tematycznej, książka posiada wyraźne minusy, które rzutują na ostateczną ocenę 6/10. Największym mankamentem jest nierówne tempo narracji. Gieszczyk miewa skłonność do nadmiernego rozbudowywania opisów stanów wewnętrznych postaci, co momentami prowadzi do fabularnego przestoju i nużenia czytelnika. Ponadto, niektóre zwroty akcji wydają się zbyt mocno oparte na tytularnym „Bóg tak chciał” – co w kontekście literackim bywa interpretowane jako pójście na łatwiznę (tzw. deus ex machina), zamiast precyzyjnego wypracowania ciągu przyczynowo-skutkowego. Brak pogłębionej psychologii u postaci drugoplanowych sprawia, że chwilami stają się one jedynie tłem dla głównego bohatera, tracąc swój potencjał. Mimo tych potknięć, powieść posiada warstwę, którą warto docenić. Gieszczyk posługuje się językiem mięsistym i niezwykle obrazowym. Jego opisy wiejskiego krajobrazu, dusznych izb i zapachu starego drewna są tak sugestywne, że niemal fizycznie odczuwalne. Wysoka ocena w tym aspekcie należy się za brak pruderii i zero litości dla czytelnika w ukazywaniu brutalności życia. Autor nie boi się drastycznych scen ani wulgaryzmów, o ile służą one oddaniu prawdy o opisywanym świecie. To proza, która nie lukruje rzeczywistości – jest cierpka, brudna i bolesna, co paradoksalnie stanowi jej największą siłę. Bóg tak chciał to książka, która zostawia czytelnika z poczuciem dyskomfortu. Choć konstrukcyjnie bywa niedoskonała, a nadmiar fatalizmu może przytłaczać, to autentyczność emocjonalna i odwaga w dotykaniu tematów tabu sprawiają, że Arek Gieszczyk jawi się jako autor z dużym potencjałem. To solidny średniak z ambicjami na coś więcej, który spodoba się fanom literatury bezkompromisowej, szukającej prawdy w rynsztoku i na kościelnym progu. Choć styl wymaga jeszcze oszlifowania, a fabuła większej dyscypliny, jest to głos słyszalny i charakterystyczny na mapie współczesnej polskiej prozy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Mira. Po prostu kobieta Agnieszka Janas
Mira. Po prostu kobieta
Agnieszka Janas
Uwielbiam dwudziestolecie międzywojenne. To okres powrotu Polski na mapy świata. Okres wspaniałych filmów, strojów, sztuki. Moich ulubieńców z tego okresu jest wielu, a na pewno jest wśród nich Mira Zimińska-Sygietyńska. Dlatego z wielką ciekawością przeczytałam książkę ,,Mira.Po prostu kobieta" Agnieszki L.Janas. Książka została wydana w 120 urodziny Pani Miry nakładem Wydawnictwa A&K. Biografia Miry skupia się na latach przedwojennych. Autorka z wielką wyobraźnią wykreowała swoją bohaterkę. Poznajemy Mirę w jej rodzinnym mieście. Czytamy o jej skomplikowanym życiu rodzinnym i dość szybko i nieszczęśliwie zawartym małżeństwie. Kolejne rozdziały opowiadają o początkach jej kariery w Warszawie, która nie była usłana różami, o miłości do Wiktora i próbach aktorskich. Mira to była wszechstronnie utalentowana artystka. Z każdego rozdziału dowiedziałam się czegoś nowego i ciekawego. Każdy zachęcał do przeczytania kolejnego. Ach, jaka ta Mira interesująca. Dowcipna, ale przy tym twarda, zahartowana przez życie, otaczająca się wspaniałymi ludźmi. Do tego utalentowana i pracowita. Nie dziwi zatem fakt, że szybko dała się pokochać przedwojennej Warszawie. Mira wykreowana przez Panią Janas daje się też pokochać czytelnikowi. Książka zawiera bogatą kolekcję zdjęć. Zarówno Miry, jak i wielu osób ważnych w jej życiu. Stanowi przegląd celebrytów tamtych lat. Autorka pokusiła się o plastyczne, barwne i pobudzające wyobraźnię opisy strojów i akcesoriów Miry. Wyłania się z nich znawczyni mody, kolekcjonerka sztuki i rzeczy użytecznych. Z książki dowiadujemy się, że Mira kolekcjonowała pozytywki, stare roczniki magazynów modowych, zabytkowe suknie, perfumy, puderniczki czy wachlarze malowane przez impresjonistów. Podsumowując, lektura bardzo interesująca. Ciekawie napisana biografia oparta na wątkach z życia Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, którą czyta się jednym tchem. Brawa dla Autorki, że potrafiła wskrzesić Mirę, oddając jej barwne życie i osobowość bardzo wiarygodnie. Mira. Po prostu kobieta. Nietuzinkowa i jedyna w swoim rodzaju. I taką ją pokazała Agnieszka L.Janas. Gorąco polecam!
Tylko_czytam - awatar Tylko_czytam
ocenił na 8 4 lata temu
Przysięga wierności Szmuel Josef Agnon
Przysięga wierności
Szmuel Josef Agnon
Najwspanialsza w tej powieści jest oniryczność, nienachalna, bardzo subtelna, niedopowiedziana, znakomicie wkomponowana w fabułę. Po drugie: Jaffa początków XX wieku, już wtedy zjawiskowa, pachnąca cytrusami i wiatrem od morza, pełna chwilowych przybyszów, zapracowanych mieszkańców, szukajacych rozrywki młodych, którzy urządzali sobie spacery po wybrzeżu. Po trzecie: walka starego z nowym: utalentowowany, acz ubogi Jakob Rechnitz, dzięki pomocy konsula Ehrlicha kończy szkołę, zdobywa nagrodę i wyjeżdża do Jafy, by tam uczyć młodzież i rozwijać swą botaniczną pasję. Porzuca Europę, stary porządek, ruszając do kraju, którego wciąż nie ma, gdzie osadnicy i pionierzy budują miasta, walczą o każdą piędź pustyni i nie zawracają sobie głowy wydumanymi problemami zza morza. Wykształcony, skromny, nie wywższający się i lubiamy Jakob staje się atrakcyjnym towarzyszem rozmów, proszonych kolacji itp. Zderzenie światów jest jaskrawe - w Europie był tylko biednym chłopcem, polegających na wsparciu bogacza, tutaj jest równorzędnym, atrakcyjnym partnerem do działania i tworzenia nowego kraju. Po czwarte: uczucie. Dawna przysięga, piękna dziewczyna i decyzja co robić - czy niegdysiejsze ustalenia, jeszcze ze starego kontynentu mają moc w nowej rzeczywistości? Czy dla młodego człowieka z aspiracjami, marzeniami, możliwościami i otwartymi drzwiami kariery związek będzie końcem marzeń czy trampoliną do dalszych osiągnięć? Po piąte: Ziemia Święta bez religii. Agnon, jeden z ojców literatury hebrajskiej wydał opowiadanie, które poza bladym wspomnieniem chanuki i pesachu nic nie ma wspólnego z religijnością. Umysły zajmuje praca, postęp, osiągi naukowe, rozwój portu, odkrywanie nowych gatunków roślin, nie zaś rozmodlenie i życie w przykazaniach. Z drugiej zaś strony (jak wspomina wspaniały tłumacz Piotr Paziński) jest tu bardzo czytelne nawiazania zarówno do "Pieśni nad pieśniami", jak i "Księgi Koheleta". Agnon był mistrzem formy, znakomitym symbolistą, ale też sprawym twórcą modernistycznym, bo i za takiego go uważam. Wybornie operuje on metaforą, wciąż wciaga Czytelnika w nowe sidła przemyśleń i decyzji. Pozostawienie otwartej formuły w całej opowieści, ale również w przypadku finału daje wielką przestrzeń, otwiera przed Czytelnikiem nizemierzoną wręcz liczbę możliwości pokierowania losem bohaterów, co jest elementem bogactwa formy Agnonowego pisarstwa. I na koniec: tłumacz. Piotr Paziński. To wystarcza za wszelkie pochlebstwa. Książka do wracania, smakowania, przeżywania wciaż na nowo. W tej ulotnej, przemijalnej, lotnej atmosferze jak ze snu.
BuchBuch - awatar BuchBuch
ocenił na 8 5 lat temu
Ojczyzna jabłek Robert Nowakowski
Ojczyzna jabłek
Robert Nowakowski
Książka „Ojczyzna jabłek” autorstwa Roberta Nowakowskiego to literacka podróż w serce Bieszczadów – krainy, gdzie mgły wznoszą się nad dolinami jak duchy przeszłości, a każda ścieżka pamięta stopy tych, którzy stąd odeszli. Autor podejmuje temat trudny i bolesny – przymusowe wysiedlenia Łemków i Bojków po II wojnie światowej, opowiadając o ludziach, którzy stracili nie tylko swoje domy, ale i swoje korzenie, mowę i tożsamość. To powieść o ludziach zawieszonych między przeszłością a teraźniejszością, którzy, wyrzuceni z własnej ziemi, stali się bezpaństwowcami własnej pamięci. Nowakowski nie buduje swojej narracji z patosu i wielkich gestów. Zamiast tego, jego styl jest surowy, oszczędny, niemal reporterski – słowa padają jak ostre kamienie, bez zbędnych ozdobników, a mimo to trafiają prosto w serce. Bohaterowie powieści to ludzie pełnokrwiści, nieszablonowi, z ich niedoskonałościami, zagubieniem i bólem – postacie, które, mimo że fikcyjne, wydają się prawdziwsze niż niejeden podręcznik historii. To oni tworzą tkankę tej opowieści – z ich krzykiem, milczeniem, żalem i tęsknotą za miejscem, którego już nie ma. W centrum tej historii są ci, którzy chcieli po prostu żyć – orać swoje pola, piec chleb w rodzinnych piecach, grzebać zmarłych na własnych cmentarzach i mówić swoim językiem. Dla nich utrata ziemi była jak wygnanie z raju – nie tylko fizyczne, ale i duchowe, jakby ktoś wyrwał ich korzenie i rzucił na obcą, niegościnną glebę. W tych prostych, lecz pełnych emocji opisach codzienności wybrzmiewa tęsknota za normalnością, tęsknota, która jest niemal namacalna, jak śpiew skrzypiec w pustym domu. Nie ma w tej książce romantycznej wizji powrotu do domu, bo nie ma do czego wracać. Miłość, jeśli się pojawia, jest trudna, niemal niemożliwa – splamiona traumą i przemocą, niemożliwa do wypowiedzenia. Świat Nowakowskiego jest surowy, twardy jak kamień, który długo trzyma ciepło, ale nigdy nie mięknie. Autor nie lukruje rzeczywistości, nie unika brudu, zapachu śmierci, namacalnego okrucieństwa. Ta bezkompromisowa szczerość sprawia, że historia jest bardziej realistyczna, a jej obrazy długo pozostają w pamięci. W powieści wyraźnie wybrzmiewa głos mniejszości – Łemków, Bojków i Żydów, którzy po wojnie stali się bezpaństwowcami, wykluczonymi ze swoich własnych historii. Nowakowski nie unika ukazywania konfliktów i uprzedzeń, przedstawiając Polaków często jako antagonistów. To naturalny zabieg, gdy opowieść prowadzona jest z perspektywy tych, którzy stracili najwięcej – tych, którzy musieli wyrzec się nie tylko ziemi, ale i siebie samych. „Ojczyzna jabłek” to książka, która zmusza do refleksji nad historią, pamięcią i ludzkim losem, przypominając, że często to zwykli ludzie płacą najwyższą cenę za decyzje wielkich tego świata. To lektura, która nie daje łatwych odpowiedzi i nie oferuje pocieszenia – jest jak echo w pustych górach, dźwięk, który pozostaje, kiedy wszystko inne już ucichło. To dzieło dla tych, którzy potrafią docenić literaturę wymagającą, szczerą i bezkompromisową – taką, która nie boi się trudnych tematów i zostawia trwały ślad w sercu czytelnika.
Ola K - awatar Ola K
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Mona Bianca Bellová
Mona
Bianca Bellová
Piękno-smutny hymn na cześć Wolności – kobiety, religii, od kulturowego przymusu, wyboru ścieżki kariery i wielu innych jej form. Książka porównywalna z prześwietnym “Jeziorem” Autorki, choć jednak nie jest od niego lepsza. Świat przedstawiony to nieokreślony kraj, zapewne muzułmański (a może i bliższy Chinom), który dawniej zajmowali Francuzi, choć to raczej jakiś mikst kultur, gdzie generalnie królują zakazy. Choć kiedyś, po odejściu kolonizatorów, było normalnie, teraz trwa tam wojna domowa. Reżim się zaostrza, coraz bardziej bezwzględna religijno-ideologiczna kontrola wszystkiego. Rodzice tytułowej bohaterki, pielęgniarki w szpitalu, zostali porwani przez oprawców, tamtejszych ubeków. Mimo że wiele tu przemocy - i faktycznej, i symbolicznej - to kobiety, przynajmniej niektóre, czynią ten system mniej strasznym. Niemniej jednak, to świat antykobiecy, wobec czego nie może się obejść bez tego, co się robi dojrzewającym dziewczynkom. “- Nie, tylko nie to – krzyczała Mona, kiedy uświadomiła sobie, co się zaraz stanie.(...) Starsze kobiety uśmiechały się i kiwały głowami, dobrze wiedziały, że bez tego nie ożeniłby się z żadną nikt z tych dobrych mężów, którzy przez całe życie zamykali je na strychu albo wyrzucali z domu, kiedy miesiączkowały, to właśnie jest tradycja“. “Nigdy nikomu o tym nie opowiadała. Był tylko jeden jedyny człowiek, który mógł o tym wiedzieć, jej mąż Kamil. Ale Mona nie była pewna, czy kiedykolwiek odważył się przyjrzeć, jak ona wygląda tam, na dole“. I jeszcze walka z szatanem, perfidnie we włosach ukrytym. “Niekończące się uwagi, i wyzywanie od kurw, kiedy ma odkrytą głowę. W każdym dniem coraz mniej świata z czasu, kiedy Mona mieszkała tu z rodzicami“. “Dziewczyny, które zgrzeszyły przeciwko zasadom lub moralności, zamykano o wodzie w izolatce.(...) Musiały spać oczywiście spać z rękami na kołdrach“ (nb w Auschwitz też był taki nakaz). “Jako pielęgniarka będzie przecież musiała zakrywać włosy z przyczyn praktycznych. Pozbędzie się tego problemu na zawsze, bez dodatkowego społecznego ciężaru“. To kraj, gdzie matka ma nadzieję że “jeśli nie będzie się czepiać ani karać synka, jeśli pozwoli mu dorastać zgodnie z jego potrzebami, jeśli nie będzie wiedział, co to cierpienie, to wszystko będzie dobrze”. No właśnie nie będzie….. “Kiedy było już jasne, że innowiercy tacy jak Zhu będą mieli w kraju coraz trudniej, jego rodzina zdecydowała posłać chłopaka do klasztoru: niezupełnie pasował do tego świata, a klasztor przynajmniej będzie go chronić od pogromów, do których coraz częściej dochodziło“. Wstrząsający opis pożaru tego klasztoru, prawdopodobnie podpalonego przez fanatyków religijnych. “To kraj, gdzie najpierw jedzą mężczyźni a kobiety... cóż, wynoszą brudne naczynia a potem same jedzą....”w zaciszu kuchni”. Gdzie mężczyźni nie mogą wykonywać prac kobiecych - sprzątać, gotować, prać. Wolno im zaś na przykład hodować bakłażany czy pomidory“. “-​ Przecież musi być coś więcej?, myślała czasem Mona. Niemożliwe, żeby przez całe życie w kółko sprzątać rzygowiny, wracać wieczorem do apatycznego męża i przez cały dzień martwić się, czy na pewno ma się zakryte włosy“. “- Kobietom nie wolno już zajmować się mężczyznami, a mężczyznom – kobietami. - Jak to ma niby działać? Przecież nigdy nie było żadnej szkoły pielęgniarskiej dla mężczyzn. Kto się będzie opiekował pacjentami?“. “Tam jeszcze nie wiedzą o tym, jak ludzie w nocy znikają ze swoich łóżek i nigdy nie wracają. Jak krzyczy ten, kogo torturują. Jak rodziny dostają z powrotem ojców wypuszczonych z aresztu: bełkoczących, bez zębów, bez oczu“. Świetnie nakreślona jest relacja Mony z ciężko rannym Adamem, którym się opiekuje - w zasadzie jedyna to normalna komunikacja w tym nieprzyjaznym ludziom świecie. Wielką wartością, podobnie jak w poprzedniej książce Autorki jest powściągliwy język, oszczędny, pozbawiony opisów czy przymiotników, ale także i wartościowania - co tylko potęguje wrażenia osoby czytającej. Przemieszanie planów czasowych też mi odpowiada….
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 3 miesiące temu
Wielki Upadek Peter Handke
Wielki Upadek
Peter Handke
Tak szumi beznadzieja a kiedy szukający swojej tożsamości człowiek próbuje się w niej zaaklimatyzować, to doznaje Wielkiego Upadku. Nie jest to łatwe do zdefiniowania pojęcie. Stoi za nim chaos w czasie i przestrzeni, hałaśliwa teraźniejszość i wywołujący agresję amok określają jego granice. W zasadzie to nie można mówić o jakichkolwiek krawędziach poza tymi, które by wyznaczały kres stapiających się z centrum metropolii przedmieść. Przyda się tu bycie uważnym ponieważ wędrówka Petera Handkego nie przynosi na myśl absolutnie nic, a jednak przywoływane podczas niej obrazy wwiercają się w mózg i siłą swojego złudzenia zatapiają w pamięć. Nawet niewypowiedziane słowa świadczą o tym, że droga człowieka wrażliwego jest tym samym przemierzanym od niepamiętnych czasów szlakiem. A to dopiero początek szczegółowej obserwacji pomyłki, której Peter Handke poświęcił pięćdziesiąt pięć dni swojego życia. Chciałem doświadczyć sztuki oddziaływania na innych i całkiem nieoczekiwanie zacząłem dostrzegać kolejne przydawane tłumowi twarze. Każda z nich z pewnością zasługuje na imię ale to wcale nie jest istotne, gdyż zatrzymanie się przy nich na dłużej nie jest możliwe. Przyłapany na dźwiganiu ciężaru świata austriacki noblista ma o wiele większe zmartwienia, niż określanie tożsamości, której brakuje nawet bohaterowi jego książki. Udać się donikąd w pustkę. Nie umierać ale co najwyżej przeminąć. Jak dobrze te zdania pasują do bardzo trudnych do odczytania intencji autora. Uwiodła mnie jego donkiszoteria i próby określenia swojego miejsca w tłumie. Z pewnością ta podróż nie była jałowa, wyśmienicie wpisała się w tragedię ludzkiej egzystencji i nadała nowy wymiar zagubieniu człowieka. A przy okazji skonfrontowała ciszę z hałasem oraz przedmieścia z centrum miasta. Jak się odnaleźć wśród bezkształtnych lub nadzwyczaj wyraźnych i przerysowanych postaci? Najlepszym sposobem jest skopiowanie amoku Handkego i według tego samego, co on wzoru, przepływanie pomiędzy krzykiem udręki i bezbronności. W jaki sposób znosić wyobcowanie w świecie "Wielkiego Upadku"? Dążyć do harmonii z nim. Grać rolę widza i słuchacza, a w końcu samego aktora. Ta austriacka powieść wymaga odczarowania. Nie musi być wymuszoną drogą "ostatniego człowieka". Może zawierać pytania o bycie autentycznym lub fałszywym ale w niekończącym się dniu należy dostrzec "przyszłość". Od niej się tu ucieka, zdawkowo wymawia wyobrażenia o niej. A jednak to może być jedyna okazja do uratowania ludzi. Tych wpisanych w historię wychodzenia z pokrętnej spirali istot. Dlatego też Peter Handke niezmiennie przez cały czas formatuje tę opowieść. Nadaje jej nową strukturę i wygląd po to, aby uczynić ją czytelniejszą w odbiorze. Aż w końcu, na progu czasu wydarzyło się coś, co niektórzy by określili mianem pełni lata. Jednak czytając "Wielki Upadek" w żadnym wypadku nie powinniśmy oczekiwać na jakiś wyznaczający kulminację środek czegokolwiek. Wystarczy, że się przenosimy pomiędzy sceneriami i wyobrażamy sobie szumy oraz szelesty. Chodzi o nasze spokojne dotarcie do celu, czyli swobodną lekturę powieści Handkego. Pomocna się w tym może wydać kontemplacja błysków, to zjawiskowa emanacja bezradności ciała i umysłu. Cóż, wielokrotnie opatrzona wykrzyknikami niezrozumiałości powieść jest jakby chodzeniem na wspak. Przód staje się tyłem, prawe lewym. Wyzbyte sensu myślenie dominuje krótkimi przebłyskami zadowolenia. Bo przecież o radość tu chodzi, bolesną lecz prawdziwą. Pomimo tego wszystkiego, co wcześniej napisałem, musicie mi uwierzyć na słowo.
czytający - awatar czytający
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Bokser i śmierć. Opowiadania zebrane

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bokser i śmierć. Opowiadania zebrane