Bilard dusz

Okładka książki Bilard dusz
Małgorzata Matwij Wydawnictwo: Nie powiem literatura obyczajowa, romans
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2025-11-28
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-28
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368695137
Średnia ocen

                8,5 8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bilard dusz w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Bilard dusz



książek na półce przeczytane 1304 napisanych opinii 910

Oceny książki Bilard dusz

Średnia ocen
8,5 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
374
266

Na półkach:

„Bilard dusz” Małgorzaty Matwij to powieść, która nie szuka łatwego porozumienia z czytelnikiem. Nie opiera się na wartkiej akcji ani prostych emocjonalnych chwytach, lecz na powolnym, konsekwentnym budowaniu napięcia wewnętrznego. To historia zanurzona w poczuciu winy, stracie, przemilczeniach i konsekwencjach decyzji, które nie kończą się w chwili podjęcia, ale potrafią rezonować przez całe życie. Największą siłą tej książki jest właśnie to, że nie opowiada wyłącznie o wydarzeniach, lecz o ich długim cieniu.

Autorka prowadzi narrację w sposób refleksyjny, miejscami wręcz kontemplacyjny. W centrum stawia psychikę bohaterki, jej rozdarcie, zmęczenie, zagubienie i powolne dochodzenie do prawdy o sobie. Dzięki temu „Bilard dusz” działa najmocniej tam, gdzie mówi o rzeczach trudnych do wypowiedzenia wprost: o żalu, który nie mija mimo upływu lat, o życiu budowanym na pęknięciu, o potrzebie wybaczenia sobie tego, czego nie da się już cofnąć. To powieść bardziej o przeżywaniu niż o działaniu, ale właśnie w tym tkwi jej wartość. Emocje nie są tu hałaśliwe, tylko sączą się między zdaniami i zostają z czytelnikiem na długo po lekturze.

Bardzo dobrze wypada warstwa symboliczna. Motyw bilardu nie jest tylko efektownym tytułem, ale nośną metaforą ludzkiego losu, spotkań i konsekwencji pozornie drobnych ruchów. W tej opowieści każde zderzenie ma znaczenie, każdy impuls może zmienić kierunek czyjegoś życia, a przypadek okazuje się często jedynie nazwą dla czegoś, czego sens rozumiemy dopiero po czasie. Ta symbolika została poprowadzona konsekwentnie i bez przesady, dzięki czemu nie przytłacza, lecz porządkuje sens całej historii.

Na uznanie zasługuje również sposób, w jaki Małgorzata Matwij buduje nastrój. To książka gęsta, chwilami duszna, momentami niemal mroczna, ale nieprzerysowana. Czuć w niej ciężar codzienności i emocjonalne zmęczenie bohaterów, a jednocześnie autorka potrafi zostawić miejsce na światło, nadzieję i subtelne ukojenie. Jej styl jest miękki, uważny, nasycony emocją, lecz nie popada w egzaltację. Najlepiej wybrzmiewa w dialogach i w scenach, w których więcej znaczą przemilczenia niż dosłowność.

Nie jest to jednak powieść pozbawiona słabszych stron. Momentami można odnieść wrażenie, że nie wszystkie wątki zostały równie mocno uzasadnione dramaturgicznie, a niektóre relacje czy epizody wydają się bardziej symboliczne niż rzeczywiście potrzebne fabule. Bywa też, że warstwa duchowa i metafizyczna przejmuje inicjatywę nad psychologicznym konkretem, co dla jednych będzie atutem, a dla innych źródłem pewnego dystansu. Szczególnie postać Gabriela została skonstruowana w sposób celowo niejednoznaczny i intrygujący, ale właśnie ta niejednoznaczność może podzielić czytelników: jedni uznają ją za największy walor książki, inni za element zbyt zawieszony między realizmem a symbolem. W kilku miejscach czuć też lekkie zachwianie rytmu opowieści, jakby autorka mocniej skupiała się na nastroju i przesłaniu niż na idealnej spójności kompozycyjnej.

Mimo tych zastrzeżeń „Bilard dusz” pozostaje książką dojrzałą emocjonalnie i naprawdę poruszającą. To nie jest lektura, którą pochłania się dla rozrywki. Wymaga skupienia, otwartości i zgody na pewien ciężar. W zamian daje coś znacznie cenniejszego niż doraźne wzruszenie: refleksję, niepokój i poczucie, że dotknęło się historii, która mówi o rzeczach istotnych. Najmocniej wybrzmiewają tu pytania o odpowiedzialność za własne wybory, o granice przebaczenia i o to, czy można naprawdę zacząć od nowa, jeśli nie uporządkuje się tego, co zostało w środku.

W moim odbiorze to powieść wartościowa, ambitna i emocjonalnie uczciwa, choć nie idealna. Jej siłą jest głębia przeżyć, atmosfera i symboliczna spójność, słabszą stroną - miejscami nierówny ciężar poszczególnych wątków oraz taka konstrukcja duchowego wymiaru historii, która nie do każdego przemówi z równą mocą. Ostatecznie jednak jest w tej książce prawda emocjonalna, a to w literaturze obyczajowej znaczy bardzo wiele.

„Bilard dusz” Małgorzaty Matwij to powieść, która nie szuka łatwego porozumienia z czytelnikiem. Nie opiera się na wartkiej akcji ani prostych emocjonalnych chwytach, lecz na powolnym, konsekwentnym budowaniu napięcia wewnętrznego. To historia zanurzona w poczuciu winy, stracie, przemilczeniach i konsekwencjach decyzji, które nie kończą się w chwili podjęcia, ale potrafią...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

35 użytkowników ma tytuł Bilard dusz na półkach głównych
  • 25
  • 8
  • 2

Tagi i tematy do książki Bilard dusz

Inne książki autora

Okładka książki Waleczne serce Iwona Banach, Anita Bieniek-Niewęgłowska, Agata Bizuk, Jadwiga Buczak, Aleksandra Florek, Hanna Greń, Agnieszka Lis, Małgorzata Matwij, Iwona Mejza
Ocena 9,7
Waleczne serce Iwona Banach, Anita Bieniek-Niewęgłowska, Agata Bizuk, Jadwiga Buczak, Aleksandra Florek, Hanna Greń, Agnieszka Lis, Małgorzata Matwij, Iwona Mejza

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kim jesteś, Nikolo? Bernardyna Darecka-Władzimiruk
Kim jesteś, Nikolo?
Bernardyna Darecka-Władzimiruk
#kimjesteśnikolo #bernardynadareckawładzimiruk #wydawnictwowaspos #booktour #recenzja *** Dwie siostry – tak podobne z zewnątrz a tak różne wewnętrznie. W dzieciństwie były jednością, z czasem to się zmieniło. Dlaczego? Jedna z nich miała własny plan na życie, w którym nie było miejsca dla bliskich. Ich drogi się rozeszły. W jednej można było czytać jak w otwartej księdze, a druga skrywała pewną tajemnicę. Rozważna i romantyczna oraz rozrywkowa i nieszukająca prawdziwej miłości. Był też on – kolega z podwórka. Maks jednej dokuczał, a drugą traktował w dość nietypowy sposób… Niemniej nie wszystko jest takie, jak się wydaje, a przyszłość to zweryfikuje. Czy siostrzaną więź można jeszcze naprawić? Czy miłość okaże się silniejsza niż sekret? Czy tajemnica potrafi połączyć, czy jeszcze bardziej rozdzieli Natalię i Nikolę? Co przedstawia tajemniczy tatuaż Maksymiliana? Kim jesteś, Nikolo? to opowieść o tym, jak trudno być wiernym sobie i jak łatwo stracić to, co najcenniejsze. Każdy ma prawo decydować o sobie, ale powinien też brać pod uwagę tych, którzy go kochają. Nawet jeśli tak naprawdę kocha tylko siebie. Dwa światy i jedna tajemnica, która zmieni wszystko w życiu tych, którzy się tego nie spodziewali. Poznaj ją, zanim zrobią to inni… A na deser dwa zakończenia… *** Wszystko ma dwie strony… nawet życie. To tylko Twój wybór, czy jesteś po tej dobrej, czy złej stronie. Wybierasz to, co podpowiada Ci serce lub rozum… A później czekasz na to, co będzie dalej… Myślisz, że kogoś znasz! Niestety, na koniec nasuwa Ci się przemyślenie, że tak naprawdę nikt go nie znał… Nawet Ty… *** Historia dość przewidywalna, ale ciekawa. Niestety styl pisania autorki nie spodobał mi się- było dużo powtórzeń oraz sposób wyrażania się głównych bohaterów był trochę "dziecinny", a także przez większą część książki czytamy tylko o Maksymilianie, a wątek siostry jakby zapomniany. Na sam koniec mamy dwa zakończenia, plus dodatek do pierwszego z nich, co uważam za fajny pomysł. Niestety książka mnie nie zachwyciła. ***
Małgorzata Nocoń - awatar Małgorzata Nocoń
ocenił na 8 9 dni temu
Dwór na wrzosowiskach Andrzej F. Paczkowski
Dwór na wrzosowiskach
Andrzej F. Paczkowski
Życie Camerona było sielanką aż do dnia niespodziewanej śmierci jego ukochanej matki. Od tego momentu codzienność szesnastolatka zaczyna stawać na głowie - chłopak stopniowo się gubi, a wokół niego zaczynają dziać się coraz bardziej niepokojące rzeczy. W trudnym czasie wspiera go ciotka, która dołącza do niego po śmierci ojca. To wtaśnie z nią Cameron wyrusza w podróż do Australii, uciekając od bolesnych wspomnień. Tam poznaje miłość swojego życia i doświadcza czegoś zupełnie nowego. Jednak powrót do domu sprawia, że Cameron ponownie zaczyna ,,niknąć" Zachowanie ciotki coraz bardziej go niepokoi, a rodzinne tajemnice domagają się ujawnienia Autor stawia w książce na powolne tempo i stopniowe odkrywanie przeszłych wydarzeń, co z pewnością trafi do czytelników lubiących spokojną narrację i mroczną atmosferę - mnie jednak nie zawsze to odpowiadało. Mimo to książka jest bardzo ciekawa, czyta się ją szybko i z przyjemnością. Niektóre przyszłe wydarzenia autor subtelnie zapowiada już we wcześniejszych rozdziałach, nie zdradzając niczego wprost, i należy go za to pochwalić -- w przeciwnym razie stracilibyśmy przyjemność z odkrywania historii. Zdecydowanie jest to powieść, którą czyta się nie dla szybkiej akcji, lecz dla nastroju, emocji oraz poczucia, że za kolejnymi drzwiami czai się coś, czego lepiej było nie odkrywać Fabuta tak naprawde nabiera rozpędu dopiero pod koniec, gdy na jaw wychodzą intrygi i manipulacje, a my wraz z bohaterem wkraczamy do dworu na wrzosowiskach. Tam dochodzi do kulminacji wydarzeń - niby wszystko jest na swoim miejscu, ale jak na mój gust zbyt płytko, mało ekscytująco i bez oczekiwanej głębi. Poznajemy prawdę, jednak nie do końca mnie ona usatysfakcjonowała Bohaterowie są tu niejednoznaczni, wielowymiarowi i dobrze wykreowani. Skrywają własne lęki oraz motywacje, co sprawia, że do samego końca nie wiadomo, komu można zaufać. Opisy zdarzeń i podróży pokazują, że autor przeprowadził solidny research dotyczący czasów, w których osadził akcję, choć sama nie mam pewności, jaki dokładnie byt to okres. Całościowo była to miła lektura, która momentami potrafiła się dłużyć, jednak ostatecznie uważam ją za przyjemną i nie żałuję, Że po nią sięgnęłam. Z chęcią sięgnę również po inne książki tego autora.
Kasia Ziółkowska - awatar Kasia Ziółkowska
oceniła na 7 23 dni temu
Życie od nowa Katarzyna Kopczyńska
Życie od nowa
Katarzyna Kopczyńska
" Wszystko przestało istnieć, nawet najważniejsze sprawy straciły znaczenie. Została tylko olbrzymia czarna dziura, z której od tego dnia nieustannie miała sączyć się rozpacz." 🪻 Trzy rodziny, trzy tragedie, trzy ścieżki boleśnie się ze sobą splatające. Historia trójki nastolatków wkraczających w dorosłe życie z brzemieniem błędów rodziców. Droga obrana w przeszłości, błędy młodości, zaślepienie miłością to wszystko przyczyniło się do podjęcia niewłaściwych decyzji. Decyzji, które nie tylko zaważyły na losach rodziców, ale również w przyszłości miały wpływ na ich dzieci. Cienie przeszłości nie dały o sobie zapomnieć. Otaczały ich z każdej strony, podążały za nimi upominając się o prawdę, o zmierzenie się z przeszłością i bólem, który za sobą niesie, by ostatecznie dać nadzieję na nowy start i życie od nowa. 🪻 Książka Kasi jest napisana prostym i przystępnym językiem. Nie ma tu dramatyzmu, ale przesiąknięta jest bólem, stratą i trudnymi emocjami. Ta historia, pokazuje jak ogromny wpływ na nasze dzieci, mają nasze decyzje i czyny. Młody organizm jest jak gąbka. Nasiąka naszymi emocjami, słowami wykrzyczanymi w złości, przemocą, bólem i żalem. Chłonie je i nawet jeśli tego nie pokazuje, to one buzują głęboko w nim i prędzej czy później wypłynął na wierzch. Staną się ich ciężarem, będę przytłaczać i boleśnie o sobie przypominać. I tylko od nas zależy czy zdobędziemy się na odwagę i zbudujemy nowy początek. Czy uwolnimy dzieci od naszych błędów i pomożemy im zbudować własne, nowe i szczęśliwe życie. 🪻 Jeśli szukacie książki, na jeden wieczór, która zmusi was do spojrzenia krytycznie na wasze życie i decyzje, a jednocześnie nie przytłoczy treścią to "Życie od nowa" będzie dobrym wyborem. Będzie to również świetny prezent dla nastolatki 🙂 Polecam 😊
Modi - awatar Modi
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Nie igraj z ogniem Marzena Miłek
Nie igraj z ogniem
Marzena Miłek
"Kiedy myślisz, że wszystko, co złe, już cię spotkało, kiedy szczęście się do ciebie uśmiecha, masz pracę, która cię satysfakcjonuje, wiernych przyjaciół i co najważniejsze, spotykasz miłość swojego życia, a w jednej chwili prawie to tracisz - wówczas całe twoje podejście do życia się zmienia." Carlos, to młody i przystojny mężczyzna, który wraz z przyjacielem - Ryanem, prowadzą swoją firmę. Carlos ma też swój dom i piękną narzeczoną. Tylko dlaczego większość czasu spędza w pracy i jak twierdzi jego przyjaciel - stracił zapał do życia? Rayan, to również młody i przystojny mężczyzna, stanu wolnego i dodatkowo bardzo nastawiony na wprowadzenie zmian u przyjaciela, aby ten odzyskał swoją dawną iskrę życia. Kiedy pewnego dnia Rayan trafia na pokaz ulicznych żonglerów i połykaczy ognia, jedna z kobiet tam występujących od razu wpada mu w oko. Jednak to z drugą z kobiet z tego teamu będzie miał pewne plany. Tą kobietą jest Freya, młoda i piękna kobieta z przeszłością, o której wolałaby nikomu nie mówić. Zna ją tylko jej przyjaciółka - Noell. Freya dostała nową pracę, mieszkanie służbowe i jej celem było przypomnienie Carlosowi jakie piękne jest życie. Niestety, do tego zadania wkradły się uczucia i to tak wielkie uczucia, że tą dwójkę zaczęło łączyć dużo więcej niż ktokolwiek by sobie tego życzył. A dodać muszę, że do naszej bohaterki w konkury uderzać będzie nie tylko Carlos, ale też jeszcze dwóch innych kandydatów. Którego ostatecznie wybierze? I co to za przeszłość, która dogoni naszą bohaterkę i znów poczuje się zagrożona? No i czy do Rayana też w końcu uśmiechnie się los i jakaś kobieta zawładnie jego sercem? Jakie jeszcze tutaj czekają na czytelnika niespodzianki? Ta książka leżała na półce od grudnia. Aż poczułam, że teraz nadszedł jej czas. Wciągnęłam ją w ciągu jednego dnia. Jak zaczęłam, to musiałam skończyć. I takie książki to ja uwielbiam. Przy nich się wręcz relaksuję. A nim przejdę do samej historii, to muszę wspomnieć o tych przepięknych stronach. Każda strona w tej książce nie jest czysto biała, ale ma delikatne obrazki, zdjęcia, grafiki - sama nie wiem jak to nazwać, gałązek z liściami. No przepięknie to wygląda! A teraz wracam do tego, co tutaj się dzieje. Marzena Miłek stworzyła cudowną historię, wciągającą od pierwszych zdań. Mamy tutaj przyjaźnie, miłość, pożądanie, seks, zawiść, nienawiść, chęć zemsty, knucie i machlojki. Sporo się tutaj dzieje. Po tym, co się tutaj wydarzyło, to nie dziwię się, że Freya uciekła i stała się połykaczką ognia. A od momentu, kiedy Rayan zaproponował jej swój układ, plus pracę, jej życie zmieniło się i to na lepsze. Tylko szkoda, że wtedy przeszłość znów się o nią upomniała. Ale takie jest życie. Kibicowałam w tej książce miłości i happy endowi. Czy dostałam to o czym marzyłam? Nie powiem, bo musicie sami przeczytać książkę. Ale zdradzę Wam, że waleczni, a może i zdesperowani bohaterowie tutaj się trafili. Dodatkowo autorka sceny zbliżeń i seksu opisała w taki sposób, że aż dreszczyk podniecenia się odczuwało :) Mówię Wam, jeśli chcecie przeczytać romans z dawką dramatu, to polecam Wam "Nie igraj z ogniem". Świetna książka.
wesolamamusia - awatar wesolamamusia
oceniła na 8 21 dni temu
Dziura w płocie Jadwiga Buczak
Dziura w płocie
Jadwiga Buczak
„Dziura w płocie” Jadwigi Buczak to przykład kryminału, który nie próbuje konkurować z ciężkimi, mrocznymi historiami, lecz świadomie idzie w stronę lekkiej, rozrywkowej formy z wyraźnym rysem komediowym. To opowieść, która zaczyna się dość niepozornie, ale z każdą kolejną stroną coraz wyraźniej pokazuje, że pod prostą fasadą kryje się znacznie bardziej złożona intryga. Największym atutem tej książki są bez wątpienia bohaterki. Gabriela i Ewa tworzą duet, który działa nie tylko na poziomie fabularnym, ale przede wszystkim emocjonalnym - ich relacja jest naturalna, pełna drobnych uszczypliwości, humoru i wzajemnego wsparcia. To postacie, które nie są wyidealizowane - momentami nieporadne, działające intuicyjnie, czasem wręcz zbyt impulsywnie - ale właśnie dzięki temu wiarygodne i bliskie czytelnikowi. Autorka ciekawie kontrastuje ich zawodową determinację z prywatnymi słabościami, a dodatkowe postaci, zwłaszcza matka Gabrieli, wnoszą do historii wyraźny rys obyczajowy i komiczny. Fabuła rozwija się dynamicznie i ma w sobie coś z dobrze skonstruowanej układanki - początkowo prosta sprawa szybko zaczyna się komplikować, pojawiają się nowe tropy, zależności i pytania, które zmieniają perspektywę. Nie jest to jednak kryminał nastawiony na drobiazgową analizę czy realistyczną procedurę śledczą. Autorka stawia raczej na tempo, zwroty akcji i płynność narracji, co sprawia, że książkę czyta się niemal jednym tchem. To historia, która bardziej angażuje emocjonalnie i rozrywkowo niż intelektualnie - choć pozostawia przestrzeń na własne domysły. Styl Jadwigi Buczak jest lekki, bezpretensjonalny i bardzo komunikatywny. Dialogi wypadają naturalnie, a humor - choć momentami oparty na absurdzie - nie jest nachalny. Widać wyraźnie, że autorka ma wyczucie rytmu opowieści: sceny są krótkie, konkretne, pozbawione zbędnych dygresji. Zdarza się jednak, że ta dynamika działa na niekorzyść - niektóre wątki mogłyby zostać pogłębione, a finał sprawia wrażenie nieco zbyt pospiesznego, jakby napięcie budowane przez większą część książki zostało rozwiązane zbyt szybko. Nie wszystkim czytelnikom przypadnie też do gustu sposób prowadzenia śledztwa - momentami opiera się ono bardziej na szczęśliwych zbiegach okoliczności niż na logicznej dedukcji. Podobnie część bohaterów drugoplanowych pozostaje jedynie szkicem, pełniąc funkcję tła dla głównych wydarzeń. Nie zmienia to jednak faktu, że całość broni się jako spójna i konsekwentna konwencja - to kryminał z przymrużeniem oka, który nie udaje czegoś, czym nie jest. Subiektywnie odbieram tę książkę jako bardzo udaną propozycję „na oddech” - historię, która nie obciąża, a jednocześnie potrafi wciągnąć i dostarczyć autentycznej przyjemności z czytania. To literatura, która sprawdza się wtedy, gdy szukamy czegoś lżejszego, ale wciąż z fabularnym pazurem i wyrazistymi bohaterami.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na 8 19 dni temu
Wyjść ponad wszystko K.A. Figaro
Wyjść ponad wszystko
K.A. Figaro
"𝚉𝚊𝚖𝚊𝚛ł𝚊𝚖. 𝚆 𝚐𝚊𝚛𝚍𝚕𝚎 𝚙𝚘𝚌𝚣𝚞ł𝚊𝚖 𝚜𝚞𝚌𝚑𝚘ść. 𝙽𝚒𝚎 𝚖𝚘𝚐ł𝚊𝚖 𝚠𝚢𝚙𝚛𝚘𝚠𝚊𝚍𝚣𝚒ć 𝚐𝚘 𝚣 𝚛ó𝚠𝚗𝚘𝚠𝚊𝚐𝚒, 𝚋𝚘 𝚗𝚒𝚎 𝚖𝚒𝚊ł𝚊𝚖 𝚙𝚛𝚣𝚢 𝚜𝚘𝚋𝚒𝚎 𝚗𝚒𝚔𝚘𝚐𝚘, 𝚔𝚝𝚘 𝚖ó𝚐ł𝚋𝚢 𝚖𝚒 𝚙𝚘𝚖ó𝚌 ." Istnieje miłość, która rani. Istnieje miłość, która sprawia ból. Taka właśnie jest miłość Niny i Wiktora. Dziewczyna chcąc uciec od przemocy psychicznej i fizycznej udaje się do Berlina. Tam spotyka Konrada. Mężczyzna pomaga jej i zabiera do swojego domu. Między młodymi dochodzi do zbliżenia. Jednak nic tu nie jest takie jak się wydaje. Nina czuje się jak w pułapce. Nieprzychylność matki Konrada sprawia jej ból. Dodatkowo mężczyzna nie jest taki jak się początkowo wydawało. Jednak na horyzoncie pojawia się Lucas, brat Konrada. Kogo wybierze Nina? "Wyjść ponad wszystko" to moje drugie spotkanie z piórem autorki. Po "Życiu na walizkach", romansie gdzie autorka nie unikała pikantnych scen erotycznych postanowiłam sięgnąć po jej twórczość jeszcze raz. W tej książce głównym wątkiem jest wątek przemocy. Bohaterka chcąc uciec przed partnerem wpada prosto w paszczę lwa. A przecież pragnie tylko miłości, ciepła i oparcia. Dla Wiktora zrezygnowała ze wszystkiego: rodziny, przyjaciół, pracy. Całkowicie zapomniała o dotychczasowym życiu. Historia miała bardzo dobry zamysł ale w moim mniemaniu nie wykorzystała swojego potencjału. Przede wszystkim główna bohaterka. Postać jest płaska, mało rozbudowana. Ofiara przemocy ucieka przed oprawcą a kiedy dowiaduje się, że mężczyzna ma powiązania z rodziną u której mieszka zamiast zmykać jak najdalej zastanawia się, który mężczyzna, Konrad czy Lucas byłby dla niej lepszym partnerem. Absurdalna sytuacja. Ponadto jako ofiara przemocy posiada bardzo słaby instynkt samozachowawczy. Romans z Konradem bardzo szybko ewoluuje wręcz zbyt szybko przez co odczuwa się brak więzi między bohaterami. Za to postać Konrada jest bardzo ciekawa i rozbudowana. Rozchwiany emocjonalnie, pragnie Niny na wyłączność, będzie jego albo nikogo. Czuć było to szaleństwo i desperację bohatera. Zdecydowanie najlepsza postać z całej tej historii. Nie zabrakło tu poruszania takich tematów jak alkoholizm, obsesje oraz toksyczne relacje. Tempo akcji jest tutaj bardzo szybkie. Akurat to mi pasowało. Nie jestem fanką slow burn. Podsumowując jest to historia o wewnętrznej walce, nowych szansach, o próbie postawienia na siebie. Bohaterka szuka własnej drogi do szczęścia. Czy ją odnajdzie? Przekonajcie się sami ☺️
w_krainie_ksiazkary - awatar w_krainie_ksiazkary
ocenił na 6 2 miesiące temu
Game master Magdalena Ostrowska-Dołęgowska
Game master
Magdalena Ostrowska-Dołęgowska
Magda Ostrowska już poprzednią powieścią udowodniła, że “nie umie” w proste historie. Game Master tylko to potwierdza :) Właściwie już od pierwszej strony zostajemy rzuceni na głęboką wodę. Mnogość postaci i skomplikowana technologia, którą odkrywamy wraz z Maksem, mogą początkowo oszołomić. Z czasem jednak ten chaos nabiera sensu, a my zaczynamy coraz sprawniej poruszać się w nowym, cyfrowym świecie. Fabuła jest wielowarstwowa. Codzienność bohaterów nierozerwalnie przeplata się z ich wirtualnymi doświadczeniami. Maks, zaczyna żyć odważniej dopiero wewnątrz kodu. Jego przemiana z wycofanego nerda w kogoś zupełnie innego oraz skomplikowana relacja z Aleksem to filary tej powieści. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo– Maks momentami mocno mnie irytował. Choć rozumiałam jego motywacje, nie zawsze chciałam mu kibicować, a samego Aleksa do końca nie zdołałam rozgryźć. Trzeba jednak oddać autorce, że ma niesamowity dar kreowania bohaterów– każdy, nawet drugoplanowy, jest nakreślony z taką dbałością, że mógłby udźwignąć własną powieść (Sasza to absolutny majstersztyk, ale urzekła mnie także Lenka:). Styl Magdy jest lekki i pełen humoru, choć nie brakuje tu ostrego języka i brutalnych scen. Kolejny raz zachwyciło mnie profesjonalne podejście autorki do psychologii. Mistrzowsko nakreślono tu wątek VR jako „protezy” dla naszych deficytów oraz niebezpieczeństw, jakie mogą wyniknąć, gdy zbyt mocno wsiąkniemy w cyfrową rzeczywistość. Pojawiają się pytania o prawdziwą tożsamość: o to, kim jesteśmy, a kogo jedynie kreujemy... i gdzie właściwie kryje się nasze prawdziwe oblicze? Czy na pewno to, co dzieje się w świecie wirtualnym, nie jest realne? A może staje się prawdą właśnie dlatego, że tego doświadczamy? Co istotne, autorka nie podaje gotowych odpowiedzi– stawia jedynie pytania i wskazuje realne zagrożenia, pozostawiając czytelnika z koniecznością wyciągnięcia własnych wniosków. Podsumowując: Game Master” to proza, która zasiewa w czytelniku ziarno niepokoju. Poza historią o tożsamości i granicach prawdy, stawia nas przed trudnym pytaniem: czy technologia faktycznie ułatwia nam życie, czy powoli zaczyna nam je zastępować? Jeśli szukacie czegoś więcej niż prostej rozrywki – ta pozycja z pewnością Wam się spodoba. Polecam! Książkę otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej. Profil na IG @ksiazkoczula
Anna - awatar Anna
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Świąteczna niespodzianka Małgorzata Kasprzyk
Świąteczna niespodzianka
Małgorzata Kasprzyk
Czasem wydaje nam się, że nic nas już nie zdziwi. Masz już wszystko poukładane i nagle okazuje się, że to co było oczywiste pęka niczym bańka mydlana. Siostrze podoba się brat, Miłosz dowiaduje się, że jest adoptowany i jednak nie są z Łucją rodzeństwem a jedyny syn miliardera wcale nie jest jedynakiem. Ta historia wydaje się skomplikowana, jednakże gdy zaczniesz ją czytać, powolnymi krokiem wszystko staje się jasne. Bohaterowie są niezwykle spokojnymi ludźmi a ich relacje są niczym obrazek idealnej rodziny. Każdy bohater jest inny, ma swoje zdanie i plany.. Zabrakło mi tutaj jednak mocnych emocji. Cała historia, chociaż wydaje się niezwykle burzliwa, napisana jest lekko. Każda postać przyjmuje wiadomości na spokojnie, nie okazuje większych emocji.. Pojawiają się chwile niepewności, czasem może nawet i próby odegrania się.. Jednakże później płynie przechodzimy do pozytywnych wibracji.. Miłosz do każdego wyzwania podchodzi lekko i spokojnie. Nawet informacje o adopcji nie wywarły na nim większych uczuć. Szymon miał za to zapędy na mocny charakter, który gdzieś po drodze do miłości złagodniał.. Za to najbardziej polubiłam Łucję. Jej dorosłe podejście do życia, szczerość , łatwowierność i prostota idealnie pasują do tej postaci. Dodatkowym atutem tej powieści jest święcony klimat i niepowtarzalna świąteczna atmosfera. To nie jest banalna historia. Nie spodziewałam się takiego biegu wydarzeń, jednocześnie była zbyt lekka. Mam wrażenie, że Autorka nie pokazała tutaj całego swojego potencjału a szkoda! Bardzo dobrze czytało mi się tą historię, lekkie pióro Pani Małgorzaty aż prosiło się o więcej emocji! „Świąteczna niespodzianka” to dobra opowieść do przeczytania na raz. Chcesz coś lekkiego po ciężkim dniu? Polecę Ci tę książkę! Jednak jeśli chcesz emocji, miłosnych uniesień i życiowych wyzwań to niestety nie tutaj. Teraz, Drogi Czytelniku wybór należy do Ciebie.
Morningcoffeeandbook  Narożny - awatar Morningcoffeeandbook Narożny
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Zeszyt w skórzanej oprawie Dagmara Rek
Zeszyt w skórzanej oprawie
Dagmara Rek
"- Życie nie po­le­ga na oszczę­dza­niu pie­nię­dzy i za­my­ka­niu się w pracy albo w czte­rech ścia­nach. Życie to prze­ży­wa­nie chwil, tak jakby każda miała być tą ostat­nią. Dla­te­go warto wyjść na spa­cer z kawą ku­pio­ną gdzieś po dro­dze. – Pod­nio­sła kubek. – Pójść coś zjeść do re­stau­ra­cji, nie pa­trząc na ceny czy wy­je­chać poza miej­sce za­miesz­ka­nia i nie my­śleć o tym, co zo­sta­wi­li­śmy za sobą. Dom, pracę, kre­dy­ty, obo­wiąz­ki. Tylko my­śleć o tym, co nas czeka. Cie­szyć się z każ­dej chwi­li, ko­rzy­stać z niej, bawić się, sza­leć, śmiać." Kiedy zaczęłam czytać "Zeszyt w skórzanej oprawie", spodziewałam się spokojnej historii obyczajowej. I rzeczywiście taka jest, ale jednocześnie niesie ze sobą sporo emocji i refleksji. To książka, która nie opiera się na gwałtownej akcji, lecz na relacjach, emocjach i powolnym odkrywaniu ludzkich historii. Autorka pokazuje dwa zupełnie różne światy, w których dorastają bohaterki. Sandra żyje w domu, gdzie wszystko podporządkowane jest zasadom jej matki, Heleny. Dziewczyna oprócz szkoły musi pomagać w sklepach rodziców, właściwie za darmo, a wolnego czasu ma bardzo niewiele. Helena jest osobą niezwykle władczą, nieuznającą kompromisów i przekonaną, że tylko jej sposób na życie jest właściwy. Ojciec Sandry, Piotr, dla świętego spokoju zgadza się na wszystko, przez co dziewczyna często zostaje sama ze swoimi marzeniami i potrzebami. Zu­peł­nie inaczej wygląda życie Karoliny. Ona dorasta w domu pełnym ciepła, rozmów i wsparcia. Jej rodzice są otwarci na jej potrzeby, a mama Klaudia, jest pisarką kryminałów, co dodaje tej historii jeszcze ciekawszego tła. Widać tu wyraźnie, jak bardzo atmosfera w domu wpływa na młodego człowieka i jego spojrzenie na świat. Szczególną rolę w tej historii odgrywa tytułowy zeszyt. Nie jest on tylko przedmiotem znalezionym gdzieś w ukrytej szufladce. Z czasem okazuje się zapisem emocji i życia tajemniczej Bogny Jastrząb. W jego stronach kryją się myśli, tęsknoty i wspomnienia właścicielki, a przede wszystkim ogromny żal za niespełnioną miłością do pewnego H. Z zapisków przebija świadomość, jak wiele można stracić, kiedy zamiast słuchać siebie, zaczynamy żyć według oczekiwań innych. Ten zeszyt staje się cichą lekcją o tym, że warto iść za głosem serca, mieć odwagę spełniać marzenia i nie pozwolić, by cudze opinie zatrzymały nas w miejscu. Bardzo ciekawie pokazana jest też przemiana Heleny. Wygrany w konkursie wyjazd do Gdyni staje się dla niej momentem przełomowym. Rozmowy z obcymi ludźmi, spojrzenie na życie z innej perspektywy sprawiają, że zaczyna dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie chciała widzieć. Zaczyna rozumieć, że życie jest tylko jedno i że czasem warto pozwolić sobie i innym żyć pełniej, chwytać chwile i nie zamykać się w sztywnych zasadach. Ta książka zostawia z refleksją, że każdy z nas nosi w sobie jakąś historię, czasem zapisaną w starym zeszycie, a czasem tylko w sercu. To spokojna, momentami wzruszająca opowieść o dorastaniu, rodzinnych relacjach, niespełnionych uczuciach i o odwadze, by w końcu zacząć żyć w zgodzie ze sobą.
BlogerkaAnka - awatar BlogerkaAnka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Na dnie i z powrotem Agata Pakuła
Na dnie i z powrotem
Agata Pakuła
"- Adam, czterdzieści trzy lata, jestem alkoholikiem i chcę być już trzeźwy." Jedno krótkie zdanie, a tak bardzo znaczące. Świadczy o zaakceptowaniu problemu, po którym w końcu można zacząć walczyć z nałogiem. "Na dnie i z powrotem" to najnowsza książka Agaty Pakuły, znanej jako autorka tytułów "Stefania i wojna" oraz "Niezwykła Wigilia." Tym razem, dzięki pisarce mamy możliwość poznać losy fikcyjnego Adama Lisowskiego - alkoholika. Kobieta nie ukrywa jednak, że opowieść ta powstała w oparciu o prawdziwe wydarzenia, zapiski anonimowego mężczyzny, który podzielił się kadrami ze swojego życia. Historia rozpoczyna się jeszcze przed narodzinami głównego bohatera - autorka przedstawia środowisko, w którym przyszedł na świat, wskazuje na czynniki, które w znaczący sposób wpłynęły na jego późniejsze zachowanie. Naznaczone negatywnymi wzorcami dzieciństwo sprawiło, że młody Lisowski bardzo szybko sięgnął po alkohol. Początkowo były to niewinne wyskoki, badanie swoich granic i odporności na napoje wysokoprocentowe. Niestety z czasem picie stało się czymś więcej, okazało się idealnym pomysłem na spędzanie wolnego czasu, jedynym sprawdzonym sposobem na radzenie sobie z problemami. Początkowo okazjonalne picie alkoholu przerodziło się w chorobę, która pociągnęła za sobą inne współistniejące schorzenia. Adam Lisowski wpadł w szpony nałogu, z którego nie tak łatwo się wyrwać. "Na dnie i z powrotem" ukazuje życie mężczyzny, które od początku naznaczone było uzależnieniem. Na chorobę bohatera wpłynęły niewłaściwe wzorce wyniesione z domu, ale też uwarunkowania społeczne. Na uwagę zasługują bliscy Adama, którzy niestrudzenie walczyli o jego wyzdrowienie. Trudno jednak zmagać się z chorobą, z której istnienia nie zdajemy sobie sprawy. Niestety, picie alkoholu bardzo często postrzegane jest przez osobę uzależnioną jako wybór, potrzeba czasu, by alkoholik zrozumiał swój problem. I właśnie to stanowi klucz do sukcesu. W procesie zdrowienia bardzo ważne jest wsparcie bliskich, którzy motywują alkoholika do normalnego życia. Niestety, mimo wszystko, ich obecność to za mało, by odnieść sukces - osoba uzależniona sama musi wyrazić chęć zmiany swojego życia. Bez jej zaangażowania nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Adam Lisowski miał to szczęście, że nawet w najgorszych momentach towarzyszyła mu kochająca żona, niestety, nie każdy je miał. Być może wynika to z tego, że mężczyzna nigdy nie podniósł na kobietę ręki, w chwilach upojenia alkoholowego nie stanowił ani dla niej, ani dla swoich bliskich zagrożenia. "Na dnie i z powrotem" to życiowa historia, jakich wiele. Niestety, mimo upływu lat, uzależnienie od alkoholu to wciąż aktualny problem. Być może na mniejszą skalę, niż miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu, jednak wciąż powszechny. Właśnie dlatego warto poruszać w literaturze ten temat, być może dzięki temu przyczynimy się do uratowania choćby jednego istnienia. Moja ocena 8/10
kasienkaj7 - awatar kasienkaj7
ocenił na 8 4 dni temu
Nie obiecuj Monika Gajos
Nie obiecuj
Monika Gajos
Zacznę od tego, że powiem Wam, że ta książka mnie ogromnie zaskoczyła. Nie wiedziałam, że jest to tak emocjonalna historia.. która będzie bolała, wzruszała, która sprawi, że będę o niej myślała między czytaniem i po zakończeniu... 🥹 Solene to dziewczyna, która straciła matkę. Jest jest smutno, trudno i naprawdę bardzo ciężko jest jej się z tym pogodzić. Tym bardziej, że jej ojciec jest człowiekiem trudnym i w dodatku z nałogiem ... Dziewczyna szuka odrobiny miłości i ciepła i trafia w nieodpowiednie ręce. Z tym, że ona tego nie widzi. Oczywiście to toksyczny układ, ale ona jest tak złamaną osobą, że nie dostrzega złego... Niedługo może upaść tak nisko, że nikt już jej nie pomoże... I nawet nie jest tego świadoma... Matteo to chłopak dobry, ale niestety z trudną przeszłością i bardzo złamany... Jego ukochana dziewczyna nie żyje, a on nie dość że tęskni... To jeszcze obwinia się o te wydarzenie. Czy słusznie? To już oceńcie sobie sami... Bohaterowie poznają się w schronisku dla zwierząt. Więc oprócz poranionych dusz, mamy też zwierzątka.. które też potrzebują miłości.. Czy dwie tak bardzo zranione dusze się polubią? Czy jedno drugie zrozumie? A może mogą liczyć tylko na siebie? Kochani jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki to bardzo Was zachęcam. Jest ogrom emocji. Ponad to relacja która jest spokojna, ostrożna... Dojrzewa ... Jest tutaj wszystko bardzo naturalnie. Autorka stworzyła bohaterów, o których nie zapomnicie, a wręcz przeciwnie... Będziecie im mocno kibicować. ❤️ Postacie drugoplanowe, są tutaj naprawdę solidną bazą i wsparciem naszej głównej pary! Książka jest dopracowana i dobra 💗
mloda_mama_czyta - awatar mloda_mama_czyta
oceniła na 9 7 dni temu
W sercu zemsty Katarzyna Lewandowicz
W sercu zemsty
Katarzyna Lewandowicz
Alessandro już wie,że odsyłając Laurę złamał nie tylko jej serce ,ale jak się okazuje i swoje. Chciał ją ochronić wierząc ,że postępuje dobrze, niestety się jednak mylił .... Kiedy w jego posiadłości pojawia się jej ciotka i drastycznie przekazuje mu wiadomość od kobiety .Jego świat legnie w gruzach. JEGO Laura nie chce go znać, zniknęła...Alessandro na jakiś czas obiecuje dać jej spokój, jednak wie , że zawalił i wie że nie spocznie dopóki Laura nie powie mu tego w twarz....Że już Go nie chce.... Gdy Laura uciekła od mężczyzny jej jedynym celem, który jej pozostał w życiu jest pomszczenie śmierci rodziców i tylko jeden człowiek ma za to zapłacić . Kobieta jest przekonana , że to uwolni ją raz na zawsze od poczucia straty po rodzicach ..Kiedy Alessndro rusza się za kobietą ,Ona zawsze jest krok przed nim.....Nie pomaga wynajęcie ludzi nie pomaga zbieranie informacji ,rozpłynęła się.... Laura w tym w czasie przygotowuje się do spektakularnego dnia , w którym to Massimo zapłaci za to co jej zabrał.... Pod czujnym okiem przyjaciela wuja konsekwentnie trenuje do dnia ,w którym zemście się za całą krzywdę.... Aż pewnego dnia coś się zmienia, Sandro znajduje Laurę, lecz odkrywa że to nie jest już ta sama kobieta.... Jego anioł, jego Tesoro ucieka przed nim, nie chce go znać .....Nie umie mu wybaczyć tego jak ją potraktował , lecz mężczyzna jest nieugięty .Zdaje sobie sprawę, że kocha Laurę i nie odpuści Dopóki nie będzie bezpieczna. On tęskni za swoim małym aniołem , ona pragnie aby ten twardy i arogancki mężczyzna ,którym kiedyś był znowu wziął ją w ramiona ...Jednak niewyjaśnione sprawy nadal między nimi są nierozwiązane i słowa , które nie padły , a powinny powodują , że tych dwoje się bardziej od siebie oddala niż do siebie zbliża .....On pozwolił JEj odejść ..... Lecz jak to w prawdziwej miłości bywa, serce wygrywa z rozumem i kiedy Laura i Massimo postawią jednak dać sobie szansę los postanowi kolejny raz z nich zadrwić..... tak jak nasza autorka z nami bo w momencie , w którym doszło do urwania tej powieści miałam ochotę rzucić książką o ścianę z nerwów , ale , ale nie ma tego złego , ponieważ mam trzecią część i czym prędzej się za nią zabieram.... Mam nadzieję, że Laura i Sandro wyjaśnią sobie wszystkie nieporozumienia , że będą mogli w końcu w spokoju odetchnąć i nacieszyć się sobą oraz , że nikt z ich wrogów nie stanie im już na drodze.... jednak zło czai się wszędzie , a potomkowie tych co zostali zabici nie popuszczą tak łatwo ani jemu ani jej...Będzie ciekawie
Kawkazmlekiem Kawkazmlekiem - awatar Kawkazmlekiem Kawkazmlekiem
ocenił na 7 4 dni temu
INSTA STORY Magdalena Ostrowska-Dołęgowska
INSTA STORY
Magdalena Ostrowska-Dołęgowska
Pamiętam taki czas na bookstagramie, gdy ten tytuł pojawiał mi się dość często na głównej i zawsze wzbudzał moją ciekawość. Okładka przyciąga uwagę jak diabli i ten motyw Instagrama patrzący na nas wprost z tytułu. Ciekawe, choć ryzykowne w moim odczuciu zagranie. Bo wiecie, mam już tyle lat, że mój instagramowy hype już minął więc bałam się, że będzie to ciut infantylna historia. Ale propozycja współpracy to był dla mnie sygnał, że chyba trzeba spróbować... I, ludzie, w jakim ja byłam błędzie. 🙊 Owszem, mocny wpływ ma tutaj aspekt instagramowy, właściwie gdyby nie to, historia by się nie wydarzyła. Ale całość jest spleciona w tak ciekawą opowieść, że pochłonęła mnie naprawdę bardzo mocno. Lektura z pogranicza młodzieżowego i dorosłego vibe'u. Wybrzmiewa tu młody duch, choć rozstargniony, niepewny, zakręcony i podejmujący nieprzemyślane decyzje, to przecież mimo wszystko tak większości z nas bliski. Między wersami przedziera się do nas również bolesna prawda o rodzinach, traumach dziedziczonych z pokolenia na pokolenie, i przepaść, jaka może się tworzyć między owymi pokoleniami. Styl pisania autorki bardzo mi pasuje. Jest adekwatny do stworzonej historii, odpowiednio dopasowany do postaci, jednak nie przesadzony. Bohaterowie prości i skomplikowani jednocześnie, czyli żywcem wyjęci z naszego realnego świata. Artystyczna nutka, na którą zdecydowała się autorka przypadła mi do gustu. Mimo, że czuć mocno ten akcent, nie zdominował on powieści, jest mocno zespolonym  z historią bohaterów tłem. Czy polecam? Jak najbardziej, szczególnie, jeśli szukacie czegoś, co jest nietuzinkowe i wciągające. Proste, a jednocześnie zakręcone. Nieoczywiste i trochę odbiegające od schematu. Bawiłam się z nią świetnie!
zapomnianastrona - awatar zapomnianastrona
oceniła na 8 2 miesiące temu
Przyjaciółki z wirtualnego podwórka Wanda Siubiela
Przyjaciółki z wirtualnego podwórka
Wanda Siubiela
www.tinarecenzuje.pl www.facebook.com/tinarecenzuje www.instagram.tinarecenzuje Nie potrafię nazwać tego, co stało się z moim ciałem na jego widok. Jego obecność sprawiła, że moje zmysły przeszły w stan pełnej gotowości. Im dłużej przyglądam się mu, tym coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to nie jego wygląd tak na mnie działa, ale sposób, w jaki kontroluje całą przestrzeń, w której znajduje się, sposób, w jaki się porusza – z gracją najskuteczniejszego drapieżnika oraz jego perfekcjonizm ukryty w każdym, nawet tym najmniejszym elemencie, który jest z nim powiązany. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że to całe nasze spotkanie nie jest przypadkowe. Jego wizyta w moim biurze jest bez dwóch zdań po coś. Ten mężczyzna pojawił się tutaj z jakiegoś powodu. Powodu, który dopiero miałam poznać. 27 października 2025 roku, nakładem Wydawnictwa Gaja ukazała się powieść obyczajowo-psychologiczno-kryminalna. Jej tytuł to “Przyjaciółki z wirtualnego podwórka”, a autorką jest Wanda Siubiela. Wanda Siubiela jest polską autorką głównie literatury młodzieżowej, fantasy, książek dla dzieci. Znana jest między innymi z serii “Gwiezdny pył” czy powieści “Łączka. Czarna kostka”. Jej twórczość często porusza aspekty psychologiczne, uwalnia emocje, przedstawia walkę dobra ze złem, motywuje do poszukiwania swojego autentycznego ja. Nagłe zniknięcie Beaty oraz pozostawione przez nią dziennik i pendrive poruszają i jednocześnie wciągają Zofię – jej przyjaciółkę – w sam środek śledztwa. Wszystko zaczyna się w Kępnie, gdzie pierwsze poszlaki, dawne znajomości i niewypowiedziane słowa zaczynają w końcu nabierać sensu, który popycha Zofię w otchłań nieznanego jej do tej pory świata. Tymczasem w blasku Tokio każdy uśmiech zdaje się maską, pod którą kryją się zimne kalkulacje. Każdy kolejny trop uwikłany jest w coraz większe kłamstwa i tajemnice. Każda kolejna wskazówka zmienia bieg śledztwa, wymaga coraz większej odwagi, której cena jest bardzo wysoka. Czy zdjęcie maski wystarczy, aby przetrwać konfrontację z tajemnicą? “Przyjaciółki z wirtualnego podwórka” Wandy Siubieli to przepięknie oprawiona, z barwionymi kartkami i cudownymi ilustracjami książka, jakich mało na rynku wydawniczym. Pod względem wizualnym jest jedyna w swoim rodzaju, oryginalna, niepodważalna. Do tej pory jestem w szoku, że można wydać tak atrakcyjną dla wzroku książkę. To twórczość naszpikowana wieloma, niekiedy skrajnymi emocjami. Już od pierwszych stron na czytelnika spływa dramaturgia powieści. Wyczuwalny jest smutek, żal, tęsknota po stracie bliskiej osoby, ale także nadzieja na lepsze jutro. Z czasem nastrój lektury poprawia się, a fabuła nabiera rozmachu, pojawiają się też nagłe jej zwroty. To, o czym nie przyszło nam nawet śnić, staje się rzeczywistością w twórczości. Pojawia się też szyta grubymi nićmi tajemnica, a nawet śledztwo. Ta książka to istny rollercoaster fabularny i emocjonalny. To najlepszy przykład na to, jak przejść od dramatu, przez nadzieję, nostalgię, przyjaźń, do tak zwanego happy endu i wyjść z tego cało. Historia toczy się niezbyt wartkim tempem. Za to zdecydowanie należy jej się medal za potężne przesłanie. Można z niej wynieść ogrom treści, które zachęcają czytelnika do zatrzymania się nad nimi kilka chwil dłużej i przemyśleń. Książka została napisana lekkim, eleganckim piórem. Widoczny jest szacunek do słowa pisanego, co sprawia też, że czytając książkę, miałam wrażenie, że przenoszę się w inny wymiar. Bardzo dobrze czytało mi się ją. Jednak momentami miałam wrażenie, że autorka nieco za bardzo odpływa od bieżącego tematu na rzecz innych przemyśleń, co też trochę zaburzało mój rytm czytania, wybijało mnie z wątku. Postacie są barwne, pod względem psychicznym zostały nakreślone z zegarmistrzowską precyzją oraz bardzo dobrze od strony fizycznej. Przede wszystkim każda z nich jest inna, znacząco różnią się od siebie, nie zostali wykreowane na tak zwane “jedno kopyto”. Bardzo dobrze przeżywało mi się z nimi ich przygody. Podsumowując: “Przyjaciółki z wirtualnego podwórka” Wandy Siubieli to piękna książka pod każdym względem – wizualnym i treściowym. Historia na ogół mnie ciekawiła, chociaż bywały momenty, które wybijały mnie z rytmu. Jednak po czasie zrozumiałam, że taka po prostu była wizja i tak ma być. Mimo wszystko uważam, że jest to lektura godna przeczytania i niekiedy przymknięcia oka na pewne moim zdaniem niedoskonałości. Polecam – czytajcie. Nie zawiedziecie się, to jest naprawdę wartościowa książka.
TinaRecenzuje - awatar TinaRecenzuje
ocenił na 8 19 dni temu
Jestem Nina Wioleta Klimkiewicz
Jestem Nina
Wioleta Klimkiewicz
„Jestem Nina” autorstwa Wiolety Klimkiewicz to powieść, która już od pierwszych stron daje czytelnikowi poczucie obcowania z historią bardzo osobistą, niemal intymną. Wioleta Klimkiewicz nie stawia na efektowną fabułę ani gwałtowne zwroty akcji – zamiast tego prowadzi nas przez emocjonalny krajobraz bohaterki, w którym najważniejsze są uczucia, wspomnienia i to, co niewypowiedziane. Główna bohaterka, Nina, to postać daleka od literackich ideałów. Jest krucha, momentami zagubiona, ale jednocześnie naznaczona doświadczeniem, które zmusza ją do nieustannego konfrontowania się z samą sobą. Jej życie, pozornie poukładane po stracie męża, zostaje nagle zachwiane przez pojawienie się Amelii – dziewczyny jej syna, która uruchamia lawinę trudnych wspomnień. Ten punkt wyjścia staje się dla autorki pretekstem do opowiedzenia historii o powrotach do przeszłości, które bywają bardziej bolesne niż sama teraźniejszość. Największym atutem powieści jest jej warstwa emocjonalna. Klimkiewicz bardzo uważnie przygląda się stanom psychicznym swojej bohaterki, pokazując proces żałoby, radzenia sobie z traumą i próbę odbudowania wewnętrznej równowagi. Emocje nie są tu dodatkiem do fabuły – one ją napędzają. Czytelnik nie tyle śledzi wydarzenia, ile wchodzi w świat przeżyć Niny, odczuwając jej niepokój, zazdrość czy lęk. Istotną rolę odgrywa również motyw tajemnicy. Autorka stopniowo odsłania przeszłość, budując napięcie w sposób subtelny, ale konsekwentny. Symboliczny obraz białej róży pojawiającej się na grobie męża działa jak zapowiedź tego, co nieuniknione – konfrontacji z prawdą, której Nina przez lata unikała. Ten element nadaje powieści lekko intrygujący ton, nie zaburzając jednak jej obyczajowego charakteru. Ciekawym tłem dla tej historii jest Rzym, który pojawia się w powieści nie tylko jako miejsce akcji, ale również jako przestrzeń kontrastująca z emocjonalnym ciężarem bohaterki. Opisy miasta wprowadzają momenty oddechu, pozwalają czytelnikowi na chwilę oderwać się od napięcia i jednocześnie wzbogacają narrację o wizualny wymiar. Styl autorki jest prosty, ale nacechowany emocjonalnie. Nie znajdziemy tu skomplikowanych konstrukcji ani literackich eksperymentów – język jest bezpośredni, momentami wręcz oszczędny, co działa na korzyść autentyczności. Dzięki temu historia Niny wydaje się bliższa, bardziej „prawdziwa”, jakby mogła wydarzyć się tuż obok. Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki Klimkiewicz ukazuje relacje międzyludzkie. To nie są relacje idealne ani jednoznaczne – pełne są niedopowiedzeń, napięć i emocjonalnych zawirowań. Szczególnie relacja między Niną a jej synem oraz jego partnerką staje się polem do eksplorowania tematów takich jak zaufanie, zazdrość i trudność w odpuszczaniu przeszłości. „Jestem Nina” to powieść, która nie daje łatwych odpowiedzi. Zamiast tego zmusza do refleksji nad tym, jak bardzo przeszłość wpływa na nasze decyzje i czy rzeczywiście można się od niej uwolnić. To także historia o odwadze – nie tej spektakularnej, ale cichej, codziennej, polegającej na mierzeniu się z własnymi emocjami. To książka dla czytelników ceniących literaturę obyczajową opartą na psychologicznej głębi i autentyczności. Nie epatuje dramatyzmem, ale pozostawia po sobie wyraźny ślad – taki, który skłania do zatrzymania się i zadania sobie kilku niewygodnych, ale potrzebnych pytań.
mkcelinska - awatar mkcelinska
oceniła na 8 12 dni temu
Grzeczna dziewczyna dorasta Reya Jeha
Grzeczna dziewczyna dorasta
Reya Jeha
📖 Recenzja z BookTour: Ucieczka z Kaszub do wielkiego świata Ta historia to podróż pełna kontrastów. Poznajemy dziewczynę wychowaną na kaszubskiej wsi, w wielodzietnej rodzinie, gdzie rytm życia wyznacza kościół i to, „co sąsiedzi pomyślą”. Bohaterka postanawia zerwać z tym schematem i ucieka do Trójmiasta, marząc o powrocie w blasku chwały i pokazaniu wszystkim, na co ją stać. Co znajdziecie w środku? • Forma pamiętnika: Książkę czyta się bardzo intymnie, jakbyśmy zaglądali prosto w prywatne zapiski. • Trudna bohaterka: Początkowo dziewczyna może irytować – bywa samolubna, głupiutka i zachowuje się bardzo szczeniacko. Ale spokojnie, to część jej drogi! Obserwowanie, jak zderza się z rzeczywistością po ucieczce z domu, jest naprawdę wciągające. • Dynamika: Po nieco sennym początku akcja mocno nabiera tempa. Dzieje się sporo, a droga z tradycyjnej wsi do tętniącej życiem aglomeracji jest pełna wyzwań. • Niedosyt: Autorka zakończyła tę część w takim momencie, że od razu chce się sięgnąć po kontynuację. Moim zdaniem: To nie jest literatura wybitna, ale absolutnie nie jest słaba. Określiłabym ją jako po prostu ciekawą. Świetnie pokazuje zderzenie dwóch światów: tradycyjnych Kaszub i nowoczesnego Trójmiasta. Mimo początkowej niechęci do bohaterki, ostatecznie czekam na kolejną część, żeby zobaczyć, jak ta ucieczka ją ukształtuje.
Zaczytana_Ania1984 - awatar Zaczytana_Ania1984
ocenił na 8 20 dni temu
Dziedzictwo Kaja Owczarczyk
Dziedzictwo
Kaja Owczarczyk
Jest to trzecia książka przeczytana przeze mnie w tym roku i niestety pierwsza, na której się zawiodłam. Pierwsze co mi przychodzi do głowy jak myślę o tej książce to chaos i wiele niedopowiedzeń, historie opowiedziane po łepkach. Z rzeczy, które najbardziej mi przeszkadzały jest to jak Zofia opowiada przeszłość i zachowuje się jak narrator wszechwiedzący... Dodatkowo wygląda to jak kartki z pamiętnika, a nie opowieść, ale tutaj doczepiam się już o wygląd graficzny. Niestety chociaż lektura jest o poważnej tematyce, nie pozwoliła mi na zbliżenie się do bohaterów, czuję jedynie dystans i pustkę. Aspekt traumy transgeneracyjnej byłby dla mnie naprawdę ciekawy, jeśli zostałby należycie rozwinięty. Pomimo, że nie zostało to zbyt mocno rozwinięte uważam ten temat za duży plus lektury, było to coś niespotykanego. Przykuwającego uwagę, wyjaśniające schematy zachowań bohaterów. Postać pacjentki głównej bohaterki również zapowiadała się ciekawie i można by z tego dużo wycisnąć, ale tutaj również wyszło bardzo nijak. Całość dla mnie jest mdła, gdzie tematyka wojny i wspomnień o niej wzbudza we mnie wiele emocji. Możliwe, że taki był zamysł autorki, aby nadać temu głębi i zadumy, ale niestety do mnie to nie przemówiło i prosiło się o dodanie większej ilości emocji. Pomimo tego historia sama w sobie nie jest zła. Może nas skłaniać do refleksji i próby zajrzenia w głąb siebie i poznania własnych korzeni i próby zrozumienia ich. Ulubiona postać? Nie zdziwię was jeśli po raz kolejny wybiorę postać poboczną, którą jest pan Marek. Mężczyzna był bardzo mądrym człowiekiem, który był także bardzo samotny i oddany miłości do zmarłej żony. Pokazuje, że w ludziach po wojnie zostało jeszcze człowieczeństwo, a bezinteresowna pomoc powinna być czymś normalnym. Pokazuje jak ważny jest dla nas kontakt z drugim człowiekiem. Rozdziały raz krótkie, a raz bardzo długie, blisko 50 stron. Co jak dla mnie na minus.
Zelazna_recenzja - awatar Zelazna_recenzja
oceniła na 6 7 dni temu

Cytaty z książki Bilard dusz

Więcej
Małgorzata Matwij Bilard dusz Zobacz więcej
Małgorzata Matwij Bilard dusz Zobacz więcej
Małgorzata Matwij Bilard dusz Zobacz więcej
Więcej