Ballada o śpiącym lwie

Okładka książki Ballada o śpiącym lwie
Agata Listoś-Kostrzewa Wydawnictwo: Dowody Seria: Seria Reporterska reportaż
456 str. 7 godz. 36 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Seria Reporterska
Data wydania:
2021-09-02
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-02
Liczba stron:
456
Czas czytania
7 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366778276
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ballada o śpiącym lwie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ballada o śpiącym lwie

Średnia ocen
7,5 / 10
222 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
194
2

Na półkach:

Mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony, można się dużo dowiedzieć... Z drugiej, książka jest chaotyczna i... Mało dokładna. Fakty (z mojej perspektywy) traktuje z przymrużeniem oka. Pojawiają się nieporozumienia lub złe umieszczenie wydarzeń na osi czasu... Np. "druga połowa lat 90. XX w." podaje nagłówek... Po czym dowiadujemy się, że pod ziemią zaczyna robić się nerwowo i padają kwoty odpraw, które dostają górnicy: 44 miliony. A druga połowa lat 90., to już czasy PO denominacji (więc kwoty są niemożliwe)..... Takich kwiatków jest więcej, generalnie nie padają prawie wcale daty wydarzeń (konkretne, np. "tę kopalnię zamknięto w roku..." ). Owszem, nie muszą, ale jest w tym coś wygodnego. Jednak najgorsza jest zmyślona katastrofa... Znów nie pada konkretna data, tylko miesiąc i rok.... Nazwa kopalni też nie została podana. Wg Autorki, pod ziemią ginie 13 osób - dużo. Do tego pęka dach szpitala... Generalnie poważnie... Z tym, że w żadnych źródłach (drukowanych ani internetowych) nie znalazłam choćby wzmianki o takich zdarzeniach - ani w podanym przez Autorkę roku, ani +/- parę lat. Olśniło mnie jednak, że przecież sama Autorka podaje z tyłu źródła... Sprawdzam i... Czarna dziura. Katastrofa i jej skutki opisywane przez kilka stron, nie mają odzwierciedlenia w jakichkolwiek przypisach tego dotyczących... Ok, to nie książka naukowa, ale to nie znaczy, że można tam wymyślać zdarzenia pod fabułę.
Ostatnia rzecz, choć przy poprzedniej, z pozoru przynajmniej, jest niewinna. Jestem ze Śląska (i stąd pochodzę), do Bytomia mam przysłowiowy rzut beretem... Nie, nie znam ludzi, którzy mówią wyjeżdżając do innej część kraju, że "jadą do Polski", a wg słów tych, która Autorka cytuje w pozycji, jest to powszechne. Nie, nie każdy wykonuje w pamięci obliczenia, o ile podeprzeć regał, a o ile łóżko, bo wiedza o tym ile dokładnie wynosi pochylenie budynku nie jest powszechna - to coś, co ludzie może pamiętają przez chwilę, krótko po remoncie... Lub nie wiedzą wgl i robią to "na czują"... Wychowałam się w mieszkaniu w bloku, gdzie wylaną wodę na jednym końcu pokoju można było "łapać" na drugim. Do dziś nie wiem, ile tam dokładnie jest spadu, a niedawno robiłam remont... Natomiast utrwalanie stereotypów i domniemanych ciągot separacyjnych pojawiają się w tej książce nie raz...

Mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony, można się dużo dowiedzieć... Z drugiej, książka jest chaotyczna i... Mało dokładna. Fakty (z mojej perspektywy) traktuje z przymrużeniem oka. Pojawiają się nieporozumienia lub złe umieszczenie wydarzeń na osi czasu... Np. "druga połowa lat 90. XX w." podaje nagłówek... Po czym dowiadujemy się, że pod ziemią zaczyna robić się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

604 użytkowników ma tytuł Ballada o śpiącym lwie na półkach głównych
  • 331
  • 264
  • 9
97 użytkowników ma tytuł Ballada o śpiącym lwie na półkach dodatkowych
  • 46
  • 15
  • 14
  • 8
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Ballada o śpiącym lwie

Inne książki autora

Okładka książki Coś bierzemy, coś dajemy. Reportaże o wolontariacie dla dziedzictwa Olga Gitkiewicz, Bartosz Józefiak, Julia Lachowicz-Nowacka, Julia Łapińska, Agata Listoś-Kostrzewa, Joanna Mikulska, Andrzej Muszyński, Justyna Pobiedzińska, Berenika Steinberg
Ocena 7,5
Coś bierzemy, coś dajemy. Reportaże o wolontariacie dla dziedzictwa Olga Gitkiewicz, Bartosz Józefiak, Julia Lachowicz-Nowacka, Julia Łapińska, Agata Listoś-Kostrzewa, Joanna Mikulska, Andrzej Muszyński, Justyna Pobiedzińska, Berenika Steinberg

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu Paulina Siegień
Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu
Paulina Siegień
Dzieje Kaliningradu to jedna z najbardziej zdumiewających opowieści w powojennej panoramie Europy. Paulina Siegień w swojej książce „Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu” podejmuje się zadania niemal niemożliwego: próbuje zrekonstruować tożsamość miejsca, które zostało brutalnie wymazane, a następnie nadpisane radzieckim pismem. Moja ocena to mocne 7/10 – to reportaż erudycyjny, pełen czułości dla detalu, choć momentami pozostawiający niedosyt w kwestii twardej analizy politycznej. Historia obiektu badań Siegień to opowieść o radykalnym zerwaniu. Przez wieki był to pruski Królewiec (Königsberg) – miasto Kanta, hanzeatycka perła i serce niemieckiego Wschodu. Rok 1945 przyniósł jednak totalną anihilację: naloty dywanowe, krwawy szturm Armii Czerwonej i ostateczną decyzję Stalina o stworzeniu tu najbardziej wysuniętej na zachód placówki ZSRR. Niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni, a na ich miejsce przyjechali ludzie z najdalszych zakątków imperium, zasiedlając ruiny, których początkowo nie potrafili, a wręcz nie chcieli pokochać. Podejście Pauliny Siegień do Kaliningradu jest unikalne – autorka nie patrzy na miasto jak turystka czy chłodny analityk. Jako wieloletnia obserwatorka regionu, traktuje Kaliningrad jak żywy organizm, pełen blizn i fantomowych bólów. Jej metoda to „archeologia pamięci”: Siegień skrupulatnie grzebie w warstwach tynku, szuka pruskich cegieł pod radzieckim betonem i podsłuchuje rozmowy mieszkańców, którzy sami często nie wiedzą, czy czują się bardziej Rosjanami, czy specyficzną kastą „Kaliningradczyków”. Autorka prowadzi nas przez labirynt paradoksów. Poznajemy historię Domu Sowietów – betonowego potwora zbudowanego na ruinach zamku, który nigdy nie został ukończony, stając się trwałym symbolem porażki systemu. Czytamy o „poszukiwaczach bursztynu”, o kulcie Kanta, który stał się paradoksalnym patronem rosyjskiej enklawy, oraz o młodych ludziach marzących o Europie, a żyjących w zmilitaryzowanej strefie. Najważniejsze wnioski płynące z tej lektury to: Tożsamość nie znosi próżni: Nawet najbardziej brutalna próba wymazania przeszłości sprawia, że wraca ona jako legenda, „bajka” lub kicz. Architektura to polityka: Siegień pokazuje, jak budynki, wśród których żyjemy, kształtują naszą lojalność i poczucie przynależności. Pamięć jest wyborem: Mieszkańcy selektywnie wybierają elementy pruskiej historii, by nadać swojej codzienności głębię, której nie oferuje postradziecka szarość. Duszna atmosfera enklawy Recenzję dopełnia opis dusznej atmosfery, którą Siegień oddaje po mistrzowsku. Kaliningrad to miasto-wyspa, otoczone granicami NATO, przesiąknięte lękiem przed izolacją i jednoczesną dumą z bycia „specyficznym”. Ta duszność to zapach mokrego betonu, dymu z kominów i morskiej soli, ale też psychiczna klaustrofobia życia w miejscu, które dla Rosji jest „dalekim Zachodem”, a dla Zachodu – „groźnym Wschodem”. Książka zachwyca stylem i głębią dokonanych badań. Siegień ma rzadki dar pisania o wielkiej historii przez pryzmat prozy życia. Brakujące punkty wynikają jednak z pewnego niedosytu w analizie współczesnej sytuacji geopolitycznej – autorka skupia się na „bajkowości” i nostalgii, czasem nieco uciekając od brutalnej roli Kaliningradu jako militarnego „pistoletu” przystawionego do skroni Europy. Mimo to, jest to bez wątpienia najlepszy polski portret tego niezwykłego miasta. „Miasto Bajka” to zaproszenie do świata, który teoretycznie nie powinien istnieć, a jednak trwa w najlepsze. Paulina Siegień udowadnia, że Kaliningrad to nie tylko kropka na mapie, ale fascynujący eksperyment na żywej tkance historii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Potosí. Góra, która zjada ludzi Ander Izagirre
Potosí. Góra, która zjada ludzi
Ander Izagirre
To książka, która już od pierwszych stron uderza brutalną prawdą o miejscu, gdzie historia wyzysku nigdy się nie skończyła, a bogactwo jednych wciąż budowane jest na cierpieniu innych. To nie jest tylko opowieść o dalekiej Boliwii, to gorzkie świadectwo mechanizmów, które nadal rządzą współczesnym światem. Najbardziej poruszającym elementem reportażu jest historia Alicii, czternastoletniej dziewczynki, zmuszonej do pracy w kopalni, by utrzymać rodzinę. Jej codzienność, pełna strachu, głodu i fizycznego wyniszczenia, staje się symbolem losu tysięcy dzieci, które zamiast dorastać, walczą o przetrwanie. Izagirre oddaje jej głos z ogromną wrażliwością, ale bez upiększeń, niemal czuje się duszący pył i ciężar skał. Autor nie ogranicza się jednak do jednostkowej historii. Z niezwykłą precyzją pokazuje, jak kolonialna przeszłość splata się z brutalnością współczesnego kapitalizmu. Wskazuje odpowiedzialność globalnych korporacji i instytucji, które korzystają z taniej pracy i zasobów, pozostawiając lokalne społeczności w skrajnej biedzie. To reportaż, który oskarża, system, polityków i obojętność świata. „Potosí” to książka trudna, momentami wręcz przytłaczająca, ale niezwykle potrzebna. Zmusza do refleksji nad ceną, jaką płacą inni za nasz komfort, i nad tym, czy naprawdę chcemy pozostać głusi na ich cierpienie.
Natalia - awatar Natalia
oceniła na 8 8 dni temu
Strażnicy wolności Jacek Hugo-Bader
Strażnicy wolności
Jacek Hugo-Bader
Najważniejszą wolnością jest ta, którą nosisz pod żebrami, a nie ta, którą obiecują ci politycy” – ten duch buntowniczości i reporterskiego głodu prawdy przenika najnowszy tom „Strażnicy wolności”. Zawartość tej publikacji to wielogłosowy reportaż, w którym Jacek Hugo-Bader oddaje mikrofon ludziom stojącym na straży bardzo różnych wartości: od aktywistów miejskich i obrońców przyrody, po postacie kontrowersyjne, budujące własne definicje suwerenności na obrzeżach systemu. Najważniejsze treści książki koncentrują się wokół pytania o cenę osobistej niezależności w świecie, który coraz mocniej naciska na konformizm. Jacek Hugo-Bader pozostaje mistrzem detalu, jednak w tym tomie jego charakterystyczny styl spotyka się z pewnym narracyjnym chaosem. Pogląd na świat prezentowany przez autora jest, jak zawsze, głęboko humanistyczny, choć podszyty sporą dawką goryczy. Hugo-Bader nie ukrywa swojego sceptycyzmu wobec wielkich instytucji, szukając „strażników” tam, gdzie inni widzą jedynie dziwaków lub buntowników. Autor kreśli losy swoich bohaterów, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia historyczne i społeczne współczesnej Polski, co pozwala czytelnikowi zrozumieć, że walka o wolność to proces ciągły, a nie jednorazowy zryw. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością – zwłaszcza z etosem dawnego reportażu drogi – nadaje całości wyjątkowej głębi, przypominając, że wolność ma zawsze bardzo konkretną, ludzką twarz. Dlaczego tylko sześć punktów? Głównym mankamentem tomu jest jego niespójność. Choć poszczególne historie są fascynujące, ich zestawienie sprawia wrażenie przypadkowego, a kunsztowna więź między poszczególnymi rozdziałami bywa zbyt cienka. Hugo-Bader z dużą dozą fantazji literackiej buduje metafory, które niekiedy przesłaniają samych bohaterów, sprawiając, że reportaż niebezpiecznie dryfuje w stronę publicystyki emocjonalnej. Ponadto, specyficzna maniera językowa autora, pełna kolokwializmów i gwałtownych przeskoków myślowych, dla części czytelników może być barierą utrudniającą skupienie na istocie problemu. Mimo to, „Strażnicy wolności” to lektura, która nadaje całości wyjątkowej głębi poprzez zmuszenie nas do wyjścia z własnej strefy komfortu. Choć sama historia każdego z bohaterów jest fikcyjna jedynie w sferze subiektywnego odbioru świadków, ich cierpienie i determinacja są boleśnie prawdziwe. Jacek Hugo-Bader wciąż potrafi słuchać tak, jak mało kto, wyciągając z cienia ludzi, których opinia publiczna dawno spisała na straty. To solidna, momentami porywająca, a momentami irytująca książka o tym, że wolność to nie przywilej, ale obowiązek, który bywa niezwykle ciężkim brzemieniem. To pozycja dla tych, którzy nie boją się konfrontacji z niewygodną prawdą o nas samych.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 28 dni temu
Znikająca Polska Piotr Witwicki
Znikająca Polska
Piotr Witwicki
Już na pierwszy rzut oka widać, jaka będzie narracja „Znikającej Polski”. Wystarczy otworzyć książkę – czarno-białe zdjęcia pustych lokali, witryn zabitych dechami i opuszczonych przestrzeni jasno sugerują, że autor zamierza skupić się wyłącznie na tym, co najgorsze. To celowy zabieg – pokazanie Włocławka i innych miast w jak najbardziej ponurym świetle. Owszem, w latach 90. i na początku 2000 rzeczywiście dochodziło do upadku wielu przedsiębiorstw i fabryk. Był to trudny czas, który mocno dotknął także Włocławek. Jednak dziś to zupełnie inne miasto. Powoli, ale konsekwentnie podnosi się – dzięki inwestycjom, nowym inicjatywom i przede wszystkim energii mieszkańców. Wystarczy przejść się po ulicach, aby zobaczyć, jak wiele zmieniło się na lepsze. Wystarczy zobaczyć zielone Zazamcze i Południe. To jak ludzie spędzają aktywnie czas. Autor książki zdaje się tego nie dostrzegać. Skupia się na ruinach i pustostanach, jakby były one wizytówką miasta. A przecież takie miejsca znajdziemy wszędzie – nawet w pięknej Warszawie czy Krakowie. Tymczasem Włocławek żyje, rozwija się i nie jest tym „znikającym miastem”, które próbuje nam się przedstawić. Książka może zainteresować czytelnika, który chce przypomnieć sobie trudne lata transformacji, ale trzeba mieć świadomość, że jest to obraz wycinkowy, pełen przesady i czarno-białych klisz. Włocławek zasługuje na pokazanie w pełni – nie tylko przez pryzmat tego, co stracone, ale także tego, co zbudowane na nowo.
Ula - awatar Ula
oceniła na 6 7 miesięcy temu
Droga krajowa numer 106. Na tajnych szlakach kalabryjskiej mafii Antonio Talia
Droga krajowa numer 106. Na tajnych szlakach kalabryjskiej mafii
Antonio Talia
„Droga krajowa numer 106 …” jest jednym z bardziej wymagających reportaży jakie przeczytałem w ostatnim czasie. Kalabria jest malowniczym regionem na południu Włoch. Mieszkańcom się żyłoby się dobrze gdyby nie ‘ndrangheta’ – tajna organizacja, która z biegiem lat stała się jedną z najpotężniejszych grup mafijnych w Europie. Z początku ograniczała się jedynie do terenu Włoch jednak z biegiem czasu jej wpływy zaczęły rozszerzać się na cały świat. Tam gdzie pojawia się mafia tam pojawiają się morderstwa i wymuszenia. W samej książce mamy po krótce przedstawione wydarzenia z różnych części świata gdzie swoje palce maczała ta organizacja. Mediolan, Duisburg, Toronto, Malbourne, Montevideo czy Hongkong. Sam autor podejmuje się niebezpiecznego zadania aby udać się do źródła tej spirali przemocy. W tym celu rusza drogą krajową numer 106 i każdy z rozdziałów poświęca miejscowości, związanej z ‘ndrangheta’ Pośród malowniczych miasteczek i urzekających widoków Autor stara się znaleźć odpowiedź na pytanie w jaki sposób powstała ta okrutna i bezwzględna organizacja. Razem z nim Czytelnik przenosi się w podróż do kultury męskości i tajemniczych miejsc gdzie osmalone na brzegach obrazki z Matka Boską nie są jedynie legendą. Tak jak napisałem na wstępie ten reportaż jest wymagający. Autor w sposób wyczerpujący przedstawia wydarzenia, które miały miejsce w poszczególnych miasteczkach oraz rodziny, które w nich rządzą. Co istotne autor przedstawia powiązania między mieszkańcami Kalabrii a organizacjami przestępczymi na całym świecie. Ilość informacji, które otrzymujemy jest momentami naprawdę przytłaczająca i nie ukrywam, że można się zgubić. Niemniej reportaż ten jest naprawdę bardzo dobry.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Ballada o śpiącym lwie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ballada o śpiącym lwie