Anioł Burz

Okładka książki Anioł Burz
Trudi Canavan Wydawnictwo: Galeria Książki Cykl: Prawo Milenium (tom 2) fantasy, science fiction
640 str. 10 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Prawo Milenium (tom 2)
Tytuł oryginału:
Angel of Storms
Data wydania:
2015-10-28
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-28
Data 1. wydania:
2015-11-05
Liczba stron:
640
Czas czytania
10 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364297588
Tłumacz:
Izabella Mazurek

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Anioł Burz w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Anioł Burz i



Przeczytane 1780 Opinie 66 Oficjalne recenzje 133

Opinia społeczności książki  Anioł Burz i



Książki 927 Opinie 438

Oceny książki Anioł Burz

Średnia ocen
7,5 / 10
1794 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
67
37

Na półkach:

Opinia już po przeczytaniu całej serii. Ogólnie książki są dobre, ale też rozwlekłe, podróże stają się powtarzalne i nudne. Wątki są dość ciekawe, ale strasznie rozwleczone. Książka powtarza się i tłumaczy, coś kolejny raz czytelnikowi, tylko że to już było, nuda... Bohaterowie na początku ciekawi, walczą z przeciwnościami losu, ale oni walczą przez 4 tomy. Nie są to zdobywcy, więc z czasem są męczący oni i ich rozterki, jak kolejny raz i kolejny tom starają się przeżyć. Czuć ty też takie "babskie pisanie", "babskie rozterki" np.: niby jest wojna, walczą o życie, ale nie chcą zabijać, jam teraz mogę z tym żyć... ale nie miała wyjścia...

Uwaga! Spoiler!
Jak wspomniałem bohaterowie ciągle starają się przeżyć, a przecież z czasem stają się jednymi z najpotężniejszych magów, kompletnie tego nie czuć. Jakoś mało odczuwalna jest ta cała magia, poza tym że mówią o niej. Magowie, potrafią pobrać magię z całego świata, a jednak nie wiadomo co z nią robią, poza tym że są zużywają. Książka staje się z czasem nudna i monotonna, jak zamiast czarować, z czasem czytają sobie już tylko w myślach. Pomysł z czasem jest bez sensu, mogliby w ogóle nie rozmawiać i nie walczyć, skoro na podstawie tego czy mogą czytać w myślach, czy nie wiedzą jak silni są itd...

Opinia już po przeczytaniu całej serii. Ogólnie książki są dobre, ale też rozwlekłe, podróże stają się powtarzalne i nudne. Wątki są dość ciekawe, ale strasznie rozwleczone. Książka powtarza się i tłumaczy, coś kolejny raz czytelnikowi, tylko że to już było, nuda... Bohaterowie na początku ciekawi, walczą z przeciwnościami losu, ale oni walczą przez 4 tomy. Nie są to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4456 użytkowników ma tytuł Anioł Burz na półkach głównych
  • 2 554
  • 1 832
  • 70
1209 użytkowników ma tytuł Anioł Burz na półkach dodatkowych
  • 861
  • 90
  • 68
  • 67
  • 54
  • 39
  • 30

Tagi i tematy do książki Anioł Burz

Inne książki autora

Okładka książki Epopeja. Legendy fantasy Paolo Bacigalupi, Trudi Canavan, Orson Scott Card, Kate Elliott, Robin Hobb, Nora K. Jemisin, Mary Robinette Kowal, Ursula K. Le Guin, Juliet Marillier, Melanie Rawn, Patrick Rothfuss, Brandon Sanderson, Carrie Vaughn, Tad Williams, praca zbiorowa
Ocena 6,7
Epopeja. Legendy fantasy Paolo Bacigalupi, Trudi Canavan, Orson Scott Card, Kate Elliott, Robin Hobb, Nora K. Jemisin, Mary Robinette Kowal, Ursula K. Le Guin, Juliet Marillier, Melanie Rawn, Patrick Rothfuss, Brandon Sanderson, Carrie Vaughn, Tad Williams, praca zbiorowa
Okładka książki Doctor Who: Time Trips (The Collection) Cecelia Ahern, Jake Arnott, Trudi Canavan, Jenny Colgan, Stella Duffy, Nick Harkaway, Joanne Harris, A.L. Kennedy
Ocena 5,0
Doctor Who: Time Trips (The Collection) Cecelia Ahern, Jake Arnott, Trudi Canavan, Jenny Colgan, Stella Duffy, Nick Harkaway, Joanne Harris, A.L. Kennedy
Trudi Canavan
Trudi Canavan
Trudi Canavan urodziła się w 1969 roku mieszka w Melbourne, w Australii. Jest ilustratorką i projektantką, pracuje między innymi jako szefowa działu graficznego Aurealis - australijskiego czasopisma poświęconego fantasy i science fiction. Jej pierwsza opublikowana historia, "Whispers of the Mist Children", otrzymała w 1999 roku nagrodę Aurealis dla najlepszego opowiadania fantasy. Od czasu wydania bestsellerowej Trylogii Czarnego Maga jest jednym z najpoczytniejszych autorów w Wielkiej Brytanii, Australii i w USA. Pierwsza część trylogii pt. "Gildia Magów", która ukazała się w 2001 roku, zapewniła autorce rozgłos, część druga pt. "Nowicjuszka", została nominowana do nagrody Aurealis dla najlepszej powieści fantasy. Ostatnia część trylogii pt. "Wielki Mistrz" ukazała się w 2003 roku i nominowana była do najważniejszej australijskiej nagrody w dziedzinie fantastyki - nagrody Ditmar, w kategorii Najlepsza Powieść. Wszystkie te trzy książki otwierały listy bestsellerów fantasy. Cała Trylogia Czarnego Maga została uznana przez Nielsen BookScan za najbardziej udany debiut serii fantasy od ostatnich 10 lat. Kolejna trylogia autorstwa Trudi Canavan pt. "Era Pięciorga" została również dobrze przyjęta przez czytelników. Tom pierwszy pt. "Kapłanka w bieli" dotarła do 3 miejsca listy bestsellerów magazynu Sunday Times i utrzymał się na top 10 przez kolejnych 6 tygodni. W 2006 roku Trudi Canavan podpisała siedmiocyfrowy kontrakt z wydawnictwem Orbit na napisanie prequelu i sequelu do Trylogii Czarnego Maga. "Trylogia Czarnego Maga" cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem wśród czytelników i wydawców na całym świecie. Do tej pory prawa do tłumaczenia sprzedano do 14 krajów. W samej Wielkiej Brytanii sprzedano ponad 600 tysięcy egzemplarzy pierwszej części Trylogii Czarnego Maga.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przebudzony mag Karen Miller
Przebudzony mag
Karen Miller
Kolejna pozycja z hałdy wstydu, która wreszcie doczekała się swojej chwili. Przyznaję się, że nie sprawdziłam dokładnie od którego tomu zacząć i najpierw przeczytałam sequel (Dzieci Rybaka), a później dopiero prequel i główną serię. W niczym to jednak nie przeszkadzało (nie licząc tego, że wiedziałam jak skończy się główna seria.. xD). No ale przejdźmy do rzeczy, akcja dzieje się w królestwie Lur, w którym mieszkali spokojni Olkowie. Żyło im się dobrze, do czasu aż nastały susze i zaczęło brakować jedzenia. Do ich krainy dotarli Doranie - blond magowie o potężnej mocy, którzy byli zmuszeni uciekać z własnego kraju. Zaoferowali Olkom pomoc w zamian za możliwość zamieszkania między nimi. Kraina Lur została otoczona olbrzymim magicznym Murem, który wraz z magią pogody, miał dbać o dobrobyt wszystkich. Strażnikami stali się Doranie, a jak wiadomo - magowie często są aroganccy i chętnie sięgają po władzę. Olkowie zostali trochę zepchnięci do roli mieszkańców gorszej kategorii. Czy jednak życie za murem zawsze będzie bezpieczne? Jakie zło czeka za nim i stara się dostać do środka? Jest to typ fantasy-obyczajowego, w którym akcja płynie powoli, coraz bardziej Cię intrygując, chcesz poznać historię bohaterów i odkrywać ten wspaniały świat. Nie ma tu szalonych zwrotów akcji, nie spodziewaj się zdrad i mordów na każdym kroku (nie mówię też, że się nie zdarzają). Jest to fantasy starego typu, rozumiem dokładnie, że nie wszystkim się będzie podobało. Większość osób stwierdzi - "nuuudy" i rzuci książką w kąt. Mnie jednak ten świat oczarował i wciągnęłam wszystkie 5 tomów. Cieszę się, że kiedyś coś mnie natchnęło, żeby kupić tę serię, z pewnością zostaje na mojej półeczce.
kanique - awatar kanique
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Rok szczura. Widząca Olga Gromyko
Rok szczura. Widząca
Olga Gromyko
Chyba każdy ma autora, którego książki uwielbia. W moim przypadku jest to prawdopodobnie Olga Gromyko. Jej powieści mają to do siebie, że mogłabym je pochłaniać całymi dniami i prawdopodobnie nigdy by mi nie zbrzydły. Dlatego w tym miesiącu zdecydowałam się na ponowne przeczytanie trylogii (a w oryginale dylogii) „Rok szczura”, z którą do czynienia pierwszy raz miałam w gimnazjum. Zanim przejdę do fabuły i bohaterów, koniecznie muszę pomarudzić na to, co u wydawnictwa jest już chyba standardem. Mowa oczywiście o literówkach, których w książce jest dość sporo. Nawet mnie to już nie zaskakuje, ale wciąż jest męczące. Olga Gromyko zabiera czytelnika w niezwykły świat, w którym ludzie jeżdżą na krowach oraz nietoperzach, a ścieżki losu są widoczne dla wielu osób. No, może nie tak wielu, ale wędrowcy, a tym bardziej widzący nie są czymś nadzwyczaj rzadkim. Jedną z takich widzących jest Ryska. To bohaterka dość nietypowa jak na pozycję fantasy, a także dla tej autorki, ponieważ większość przedstawianych przez nią kobiet to osoby silne i samowystarczalne, dość buntownicze. Tym razem jednak Gromyko ukazuje czytelnikom postać zahukanej dziewczyny z malutkiej wioski. ⅓ książki ukazuje dzieciństwo dziewczyny, pozwalając zrozumieć, dlaczego jest taką, a nie inną osobą. A życie Ryski łatwe nie było. Poprawia się trochę, gdy zostaje oddana na służbę do majątku wuja. Co prawda musi całymi dniami pracować, ale przynajmniej ma co jeść i nikt jej nie bije. Poznaje nawet swojego przyjaciela, starszego kilka lat Żara. Tak mijają jej lata, aż w końcu dziewczyna, rozgoryczona decyzją wuja, postanawia uciec, zabrawszy ze sobą jedynie jedną z krów, odrobinę pieniędzy i uszyte na potencjalny ślub ubrania. A czemu te ostatnie? Otóż dla Ryski największym celem w życiu jest znalezienie sobie męża i posiadanie dzieci. A wszystko zaczęło się, jakże by inaczej, od szczura. I to nie byle jakiego, ale jednego z tych, które wożą przy sobie wędrowcy. Zwierzę, jak szybko się okazuje, ma na imię Alk i wcale szczurem nie jest. Przynajmniej nie do końca. Po prostu miał pecha, bo, jak sam twierdzi, powinien zostać wędrowcem. Sam Alk to chyba mój ulubiony bohater, chociaż jest jednocześnie tą osobą, której na żywo bym nienawidziła. Pełen pogardy, złośliwy, nieuprzejmy, mający wyjątkowo zmienne humorki... Z drugiej strony potrafi pokazać swoją milszą stronę i czasem naprawdę tłumaczy coś Rysce, zamiast się z niej śmiać i wydaje się mimo wszystko coraz bardziej dbać o towarzyszy. Mimo tego, że czasami naprawdę pragnęłam mu przywalić, to jego sarkastyczne uwagi sprawiały, że nie mogłam się nie uśmiechnąć. Pierwsza część trylogii jest tak naprawdę swoistym wstępem. Akcja biegnie tu dość powoli i bez szczególnych zwrotów akcji, ale nie da się też nudzić. Pod koniec też można wyczuć, że to początek czegoś większego. Ogólnie mimo braku większych zaskoczeń, dzięki wydarzeniom mającym miejsce podczas wędrówki bohaterów oraz ilości humoru czyta się naprawdę lekko i szybko. Autorka w świetny sposób ukazuje sposób myślenia ludzi w dawnej wsi, gdzie kobieta miała zdecydowanie mniej praw, a znacznie więcej obowiązków niż mężczyzna. Do tego cały świat jest niezwykły, a mogący dostrzec ścieżki losu widzący i wędrowcy oraz szczegóły ich daru i sposobu działania to naprawdę świetny pomysł. To wszystko sprawia, że książka jest w pewnych aspektach nietypowa, a przez to jeszcze przyjemniejsza do czytania. Zresztą mogę już zdradzić, że kolejne części są jeszcze lepsze, chociaż „Rok szczura” nie jest serią, która spodoba się każdemu. To lekkie, szybkie czytadło idealne na zimowy wieczór, którego dodatkowymi zaletami są bohaterowie i kreacja świata. Pełna recenzja: https://iurecenzje.blogspot.com/2022/02/recenzja-ksiazki-rok-szczura-widzaca.html
SigmaBeggers - awatar SigmaBeggers
ocenił na 7 3 lata temu
Wojna w blasku dnia. Księga 2 Peter V. Brett
Wojna w blasku dnia. Księga 2
Peter V. Brett
Wojna w blasku dnia to trzeci tom cyklu Demonicznego napisanego przez Petera V. Bretta. Książki wydało w Polsce wydawnictwo Fabryka Słów, a ja zapoznałam się z nimi w wydaniu dwuczęściowym (dwuksiążkowym). Książki przesłuchałam w formie audiobooka. Recenzja dotyczy część 1 i 2 tomu trzeciego. Powiem to wprost – z tomu na tom jestem coraz bardziej rozczarowana tą serią. Pierwszy tom był świetny i bawiłam się przy nim wspaniale. Dał mi dokładnie to, czego szukałam, czyli dorastającego bohatera, brutalny świat z demonami i do tego pełen niebezpieczeństw. A potem pojawiły się wątki Krasjan, które przyniosły ze sobą zbyt wiele podobieństwo do Diuny i wszystko zaczęło się psuć. O ile jeszcze podobieństwo do Diuny rozumiem, w końcu obie historie bazują na tej samej kulturze jako źródle i inspiracji dla tworzonych nacji, tak od tomu drugiego treści książki zaczęły się coraz bardziej oddalać od demonów. A to przecież miała być historia o walce z nimi. W Wojnie w blasku dnia podział tomu na dwie części bardzo wyraźnie podkreśla również podział fabularny. Bo w gruncie rzeczy cześć pierwsza to liczne intrygi polityczne i matrymonialne (które zdecydowanie górują), a dopiero druga ma coś wspólnego z demonami. Przez pierwszą część się przemęczyłam, niestety. Nie dała mi niczego, czego oczekiwałam po tej książce. A do tego wprowadziła perspektywę Inevery, która wniosła niewiele nowego. W zasadzie stanowiła przypomnienie historii, którą jako czytelnicy poznaliśmy w tomie pierwszym z punktu widzenia Arlena oraz w tomie drugim z punku widzenia Jardira – więc w gruncie rzeczy po raz trzeci czyta się o niemal o tym samym. Nie odczułam, by te wprowadzone informacje jakoś odświeżyły mi te wątki. Wręcz przeciwnie, to, co było najważniejsze, pojawiło się później gdzieś w narracji, więc nie były niczym nowym. Jedyne, co udało się autorowi osiągnąć, to przybliżyć czytelnikowi instytucję dama’thing i pokazać, że to w gruncie rzeczy przeniesione z Diuny i dostosowane do realiów cyklu Bene Gesserit. Męczyło mnie także to ogromne skupienie na wątkach matrymonialnych. O ile rozumiem potrzeby sojuszów politycznych, gdzie takie wątki sprawdzają się najlepiej, tak mam wrażenie, że czytałam tylko i wyłącznie o tym. Dotyczyło to Rojera, dotyczyło to Leeshy, Inevery, Jardira, także Arlena i Renny – w zasadzie nie uchronił się żaden główny bohater. I to jeszcze byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że oprócz tego nie działo się praktycznie nic innego. A jeśli pojawiały się demony, to epizodycznie. Boli mnie, że tak ważny element świata został sprowadzony do narzędzia i traci na znaczeniu, o ile nie jest konieczny, by przeć akcję do przodu, jak to się dzieje w drugiej części. Zostając jeszcze przy bohaterach, po lekturze pierwszej części chyba straciłam sympatię do każdego z nich. O ile po poprzednim tomie wciąż lubiłam Arlena, Wondę czy Rojera, tak tutaj zostali oni do tego stopnia spłyceni, potraktowani po macoszemu lub wpakowani niezbyt udanie w wątek pseudomiłosny, że stracili wszystko, co czyniło ich dobrze zbudowanymi postaciami. Leesha zmieniła się głównie w narzędzie zazdrości, podobnie jak Renna, która chociaż wprowadziła bardzo ciekawy aspekt wzmacniania się demoniczną magią, tak zszedł on na plan dalszy, bo ciągle wywoływała sceny chorobliwej zazdrości, która nie miała najmniejszego sensu. Ani tym bardziej trudno mi było zrozumieć, jaki to ma znaczenie dla książki, poza wymęczeniem czytelnika. Druga część była lepsza, ale niewiele. Przede wszystkim w końcu pojawiły się demony. W końcu! W książce o demonach, przypomnę. Ale i tak trudno było mi odnaleźć satysfakcję w scenach walki z nimi. Jednym z powodów było rozbicie fabularne akcji na dwie, oddalone od siebie lokację. Autor dokonał wyboru, by wydarzenia dziejące się w tym samym czasie (noc nowiu) opisać najpierw z Zakątu, a potem z Lenna Everama. Zgrzytało mi to lekko, bo przejście między lokacjami miało miejsce dopiero po tym, jak bohaterowie z Zakątka całkowicie zamknęli wątek nowiu. Trochę pomieszało mi to w głowie, bo z jednej strony zamknięto temat, ale na następnej stronie otwierał się on dla Jardira i czas się cofał o kilka dni. Dla innych może to zadziałało, ale osobiście odczułam spadek znaczenia tych wydarzeń. Finał był najlepszym momentem w książce, choć mam wrażenie, że był nieco pośpieszny. I o ile wprowadza ogromne zmiany, które z pewnością sporo namieszają w kolejnych tomach, jako czytelnik znalazłam się w trudnej chwili. Bardzo poważnie rozważam, czy nie porzucić serii. Mam dość irytowania się na krążenie w kółko wokół tych samych tematów matrymonialnych przez połowę tomu i kompletne spychanie na bok tego, co powinno być stałym elementem fabuły. Jednak jestem optymistką i trudno mi zrezygnować. To kwestia, którą muszę poważnie przemyśleć.
zapisanawksiazkach - awatar zapisanawksiazkach
ocenił na 6 24 dni temu
Królowa Tearlingu Erika Johansen
Królowa Tearlingu
Erika Johansen
Całkiem dobra fantastyka. Pomysł na fabułę jest oryginalny, a stworzony klimat Królestwa Tearlingu był świetny. Książka ma długie rozdziały, jednak wbrew temu dobrze i szybko się ją czyta. Większość akcji rozgrywa się pod koniec książki. Początek jest raczej spokojny, a tempo narracji niezbyt szybkie, choć bez przestojów, które mogłyby nużyć. Kelsea była dobrze wykreowaną główną bohaterką - odważną, podejmującą ryzyko. Ja jednak mam do niej mieszane uczucia. Nie do końca pasował mi fakt, że dziewczyna po przyjeździe do twierdzy od razu wiedziała jak rządzić (decyzje podejmowała dość pochopnie, nie do końca licząc się z konsekwencjami), a nawet wydawała rozkazy generałom, zwłaszcza, że przez 19 lat wychowywana była w chacie w lesie. Jej opiekuni postarali się, aby miała wykształcenie i dużo ją nauczyli, nie sądzę jednak, żeby posiadła wiedzę większą od generała dowodzącego jej armią. Miałam co prawda satysfakcję kiedy wydała mu rozkaz, bo mocno ją lekceważył, jednak tę kwestię rozwiązałabym w jakiś inny sposób. Do tego postanowiła opowiedzieć o swoim życiu w ukryciu grupie mężczyzn, która ją porwała i po raz pierwszy piła alkohol w ich towarzystwie (dla mnie niezrozumiała decyzja, zwłaszcza, że zastanawiali się czy jej nie zabić 🤣). Reszta bohaterów jest bardzo ciekawa, chociaż u mnie największą ciekawość wzbudza Duch - ojciec złodziei, o którym w sumie nikt nic nie wie, nawet jak wygląda (co ciekawe pokazał swoją twarz Kelsea 🤔) oraz Szkarłatna Królowa - która koniecznie chce zniszczyć Kelsea, a jednak się przed tym wstrzymuje. Jej postać jest bardzo tajemnicza. I właściwie mogłabym to powiedzieć o całej książce - tajemnicza. Nie znamy ojca Kelsea, o jej matce też niewiele wiadomo (a przynajmniej nikt nie chce nic mówić). Wiemy, że Tearling powstał po Przeprawie. William Tear zebrał grupę ludzi, opuścił świat jaki znamy i stworzył nowy. Skąd przybył? Gdzie się osiedlił? Może odkrył jakiś ukryty kontynent na mapie naszego świata? Ja się tego nie dowiedziałam 🤣 Najlepsze jest to, że akcje dzieje się teoretycznie w przyszłości, natomiast klimat jest iście średniowieczny. Po skończeniu książki dużo pytań zostało bez odpowiedzi, więc ja na pewno przeczytam kolejny tom, żeby je poznać. Dodatkowo bardzo ciekawi mnie motyw mrocznej magii, który się pojawił i który mam nadzieję, zostanie rozwinięty w drugim tomie.
_obibook - awatar _obibook
ocenił na 6 6 miesięcy temu
Rok szczura. Wędrowniczka Olga Gromyko
Rok szczura. Wędrowniczka
Olga Gromyko
Bohaterowie ruszają w podróż, by odebrać obiecane im przez Alka pieniądze, ale okazuje się to nie być takie proste. Nie tylko dlatego, że sama gromadka ma niezwykłe zdolności do pakowania się w kłopoty wszelkiego rodzaju, ale i ich śladem nieprzerwanie podąża na wpół szalony Wędrowiec. Do tego cała trójka głównych bohaterów co rusz trafia na starego mistrza Alka, którego prawdziwych zamiarów nie sposób odszyfrować. Jakby tego wszystkiego było mało, w lepkie ręce Żara trafia przedmiot, dla którego zdobycia nie zawahano się nawet zabić królewskiego (a raczej tsarskiego) gońca. W dodatku gdzieś w tle słychać już wojenne bębny. W tej części historia nieco nam się rozwidla i poza głównym wątkiem dotyczącym Ryski, Żara i Alka, dostajemy też perspektywę kilku mieszkańców gospodarstwa, z którego uciekła dziewczyna. Dwaj robotnicy, Cyka i Mikh, a także ojczym naszej głównej bohaterki, ruszają z tsarskiego rozkazu podobno naprawiać posterunek, który stoi w ruinie. Cała sprawa okazuje się jednak znacznie bardziej zagmatwana i zdecydowanie nie podoba się mężczyznom. Mimo że dzieje się znacznie więcej, niż w pierwszej części, fabuła nie pędzi jakoś specjalnie, a wszystkie wydarzenia mają przyczynę i skutek. W tej części ponownie da się też odczuć, jak wielkie umiejętności autorka ma w tworzeniu bohaterów. Ryska, którą poznajemy jako zahukaną dziewczynę, zyskuje nieco pewności siebie i w końcu rozwija skrzydła, choć nadal nie traci swojej delikatności i naiwności. Największe zmiany zachodzą w postaci Alka. Och, nie zrozumcie mnie źle, momentami nadal ma się ochotę mocno go zdzielić, ale Sawrianinowi zdarza się częściej okazywać ludzkie odruchy i być mniej złośliwym. Dodatkowo w tej części mocniej widać, że tak naprawdę jest jeszcze młody. Nie tylko momentami zachowuje się jak nastolatek, a w tekście kilka razy pojawia się w jego przypadku określenie „chłopięcy”, ale i niektóre wybory, których musi dokonać, bardzo na niego wpływają. Nie mogę przejść na przykład obojętnie obok tego, jak doskonale autorka ukazała jego uczucia po walce z rozbójnikami. Zrobiła to w sposób, którego niestety często brakuje mi w młodzieżowym fantasy. W tym tomie Gromyko zdradza nieco więcej na temat jego przeszłości, a wiedza ta pozwala z kolei doskonale zrozumieć, czemu jest on tak oschły i rozgoryczony. Także jego walka z próbującym ogarnąć go szaleństwem została przedstawiona bardzo realistycznie i sprawia, że momentami zaczyna się może nie współczuć mu, ale z pewnością rozumieć. Ważną postacią wydaje się też być powracający do głównych bohaterów niczym bumerang stary mistrz Alka. Jego motywy są tak naprawdę nieznane, chociaż zdaje się on pomagać bohaterom i z jakiegoś powodu naprawdę troszczyć się o byłego ucznia. Sawrianin z kolei wręcz go nienawidzi, zresztą nie bez powodu. Mimo to mężczyzna uczepił się ich jak przysłowiowy rzep psiego ogona i, muszę przyznać, mimo wszystko nawet go lubię. Widać w nim postać mentorską, nawet jeśli nie zawsze ma rację, o czym otwarcie mówi mu Ryska. Chociaż zgłosił się na ochotnika do zabicia Alka, nie próbuje tego robić, wręcz przeciwnie. Na koniec dodam też, że całkiem sympatyczne wrażenie zrobił najemnik Siwa. Okazuje się, że czasem, by zdobyć przyjaciela, trzeba go najpierw mocno sponiewierać i wywalić z karczmy wprost do błota, a potem wybrać się z nim na polowanie na „żywe trupy”. Cóż, nawet mnie to nie dziwi. Mamy tu do czynienia ze świetnym stylem autorki, który sprawia, że przez książkę się wręcz płynie. Gromyko jednak w końcu pokazuje to, w czym jest wręcz genialna – typowy dla jej twórczości humor, wywołany przede wszystkim dyskusjami bohaterów przewija się z poważnymi, klimatycznymi scenami, które przypominają, że świat w tej historii wbrew pozorom nie jest czysty i kolorowy. Szczególnie pozytywnym zaskoczeniem jest wątek walki w lesie i tego, co czuli w związku z nią bohaterowie. Wyjątkowo mocny nacisk autorka położyła na emocje Alka, który jako jedyny wtedy walczył, chociaż przez większość czasu wydarzenia oglądamy oczami Ryski. Wyszło niesamowicie, a ponury klimat ciągnął się jeszcze przez jakiś czas, a widmo śmierci nie opuściło bohaterów przez długi okres. Pojawia się też tutaj pewne zaskoczenie dotyczące naszego Sawrianina, ale nie będę zdradzać, o co chodzi, by nie popsuć nikomu czytania. Sprawiło tylko ono, że poczułam się, jakbym dostała workiem mąki w brzuch – na szczęście pozytywnie. Poważny klimat mają również wstawki dotyczące mieszkańców wieski, którzy wyruszyli do „naprawy posterunku”. Przez nie oraz kilka wtrąceń w pozostałych rozdziałach, składających się tak naprawdę z pojedynczych zdań, odczuwa się niepokój. Po prostu wiadomo, że coś nadchodzi, ale co dokładnie? Jak zmieni się życie bohaterów? Tego już autorka nie zdradza, pozostawiając nas w oczekiwaniu. Ogólnie widać tu, że Gromyko ma naprawdę duże umiejętności pisarskie, bo doskonale buduje napięcie i odnajduje się zarówno w walkach, scenach domowych, jak i intrygach na większą skalę. Doskonale potrafi wyważyć humor z mocnymi, przygnębiającymi momentami, przez co daje czytelnikom kawałek naprawdę dobrej lektury. Niestety za to umiejętności zabrakło w składzie wydającym tę część w naszym kraju. Literówek i braków przecinków jest jeszcze więcej niż w poprzednim tomie, momentami pojawiają się też inne błędy techniczne, takie jak brak kursywy w chwili, gdy Alk rozmawia pod postacią szczura. I to naprawdę są błędy, które można bez problemu wyłapać przy ponownym przeczytaniu książki. Mało tego, wiele z nich spokojnie wskazałby program do edycji tekstu. „Rok Szczura” tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Olga Gromyko jest jedną z lepszych i bardziej niedocenianych pisarek. Chociaż na pewno w historii tej znajdzie się kilka wad, bawiłam się doskonale, a książkę pochłonęłam w kilka godzin. Pełna recenzja: https://iurecenzje.blogspot.com/2022/04/recenzja-ksiazki-rok-szczura.html
SigmaBeggers - awatar SigmaBeggers
ocenił na 8 3 lata temu
Zagadka Alison Croggon
Zagadka
Alison Croggon
Bardzo rzadko zdarza się, by kolejne części serii książek wciągały nas i zaskakiwały w ten sam sposób, co pierwsza. Zwykle przyzwyczajamy się już do bohaterów, potrafimy odruchowo określić, co stanie się w kolejnej części, która postać zginie, a która przeżyje ze względu na to, iż żyć musi. To rzecz naturalna w literaturze fantastycznej i bardzo trudno jest ją obalić, wyjść poza margines, którego istnienia wielu pisarzy nawet nie podejrzewa. Alison Croggon się to to udaje. „Zagadka” jest równie dobrą książką, co „Dar”, a w przypływie entuzjazmu pozwoliłbym sobie stwierdzić, iż jest jeszcze lepsza. Razem z bohaterami przemierzamy krainę wyspiarzy (która aż prosi się o to, by nazwać ją mianem drugiego Skellige) oraz lodowate kraje północne. Obie te lokacje mają swój własny urok, są przedstawione w sposób barwny i ciekawy. Czytelnika nie nawiedzają tutaj myśli, iż owe krainy zostały zaaplikowane jako zapychacze, tylko po to, by główna bohaterka zwiedziła świat, zaś sama fabuła nie okazała się zbyt uboga. Opisy świata przedstawionego są dużym atutem tej książki. Kolejnym plusem, który przemawia za sięgnięciem po kolejną część serii, jest różnorodność postaci. O ile w „Darze” były napisane poprawnie i interesująco, w „Zagadce” pobudzają one wyobraźnie i przekraczają granice wytyczone przez innych autorów. Nie chcę zdradzać niczego więcej, jednak po książkę powinien sięgnąć każdy, kto ma problem z wymyśleniem i poprawnym przedstawieniem naprawdę ciekawej, głębokiej postaci w uniwersum fantastycznym. Od Alison można się tego uczyć! W recenzji „Daru” bardzo skarżyłem się na dodatki do opowieści. Tutaj moje stanowisko się nie zmienia. Dalej uważam je za niepotrzebne i pozbawione racji bytu, zaś wymyślone do nich przypisy w pewien sposób zdradzają zakończenie serii. Muszę przyznać, iż tym razem zerknąłem na nie tylko pobieżnie, nie wczytując się w całość (znalezione tam opisy bohaterów, których poznałem z lektury powieści sprawiły, że tylko pokręciłem oczami), trudno mi zatem stwierdzić obiektywnie, czy jest to warte aż takiego potępienia. Podsumowując, „Zagadka” jest książką przynajmniej tak samo dobrą, co „Dar”. Można w niej ujrzeć wiele zwrotów akcji, których próżno szukać w innych dziełach fantastycznych. Nie są to przy tym zwroty błahe i iluzoryczne — problemy dotykające bohaterów będą się za nimi ciągnąć przez naprawdę długi czas, wpływając na całość serii. Polecam sięgnąć po książkę każdemu, komu „Dar” choć trochę przypadł do gustu. Wstawiam dziewięć gwiazdek na dziesięć, gdyż dodatkowa zawartość nie należy do dobrze wykonanych, zaś kilka fragmentów musiałoby być ciekawszych, by z czystym sercem wysnuć idealną dziesiątkę.
Adrian Pezda - awatar Adrian Pezda
oceniła na 9 8 lat temu
Czerwona Królowa Victoria Aveyard
Czerwona Królowa
Victoria Aveyard
Książka nie jest jakaś wybitna, ale taka do przeczytania. Jak wiecie ten gatunek książki czyli fantastyka musi być naprawdę jakoś wyjątkowo napisana, aby mnie wciągnęła- nie jestem fanką tego gatunku, ale perełki się znajdą. Czerwona królowa nie zachwyciła mnie jakoś bardzo, ale nie była też jakaś najgorsza jak wspomniałam wyżej, taka do przeczytania bez zachwytów. . Mare żyje w świecie podzielonym krwią na Srebrnych i Czerwonych. Srebrni to elita, ludzie którzy mają wyjątkowe moce, Czerwoni to ludzie "gorszej" kategorii. Mare pochodzi z biednej rodziny, chodzi na targi by kraść. Szło jej dobrze, do momentu aż nie postanowiła okraść pewnego młodzieńca, który później okazał się być księciem dworu srebrnych. Chłopak postanowił pomóc dziewczynie, dzięki niemu dostała pracę jako kelnerka w pałacu i to w nim podczas uroczystości wyszło na jaw, że Mare nie jest zwykłą dziewczyną o czerwonej krwi. Jest kimś więcej. Dziewczyną o czerwonej krwi posiadającą wyjątkowe moce. Ona sama o tym nie wiedziała. Kiedy wszyscy zobaczyli jej wyjątkowość, królowa postanowiła ukryć ją w pałacu jako zaginioną księżniczkę i wydać za mąż za jednego ze swoich synów. Nie, nie tego poznanego na targu tylko drugiego, który miał plan. Jaki? Nie zdradzę. Do tego momentu było nawet ciekawie, ale im dalej tym ta historia traciła podczas czytania. Mare była zachwianą osobą. Zmieniała zdanie co chwila i sama nie wiedziała w którą stronę iść. Uczucie między nią a królewskimi braćmi było hmm od czapy. Nie było momentu opisującego kiedy narodziło sie uczucie między bohaterami a nagle były rozterki uczuciowe głównej bohaterki. Książka nie trzymająca sie trochę kupy. Fanką nie zostanę, ale plus za to że jakoś mocno nie cierpiałam podczas jej czytania 😂😉
Kamiszonek1104_czyta - awatar Kamiszonek1104_czyta
oceniła na 6 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Anioł Burz

Więcej
Trudi Canavan Anioł Burz Zobacz więcej
Trudi Canavan Anioł Burz Zobacz więcej
Trudi Canavan Anioł Burz Zobacz więcej
Więcej