Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki

Okładka książki Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki autorstwa Karl Kerényi
Okładka książki Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki autorstwa Karl Kerényi
Karl Kerényi Wydawnictwo: Homini nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
295 str. 4 godz. 55 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Eleusis : archetypal image of mother and daughter
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
295
Czas czytania
4 godz. 55 min.
Język:
polski
ISBN:
8389598361
Tłumacz:
Ireneusz Kania
Wśród starożytnych religii misteryjnych szczególne miejsce zajmował kult Demeter i Persefony, Matki i Córki, którego manifestacją były coroczne misteria w attyckiej miejscowości Eleusis. Udziałem inicjowanych, którzy doświadczyli błogosławionej wizji, miała stawać się szczęśliwość zarówno na tym, jak i na drugim świecie. Mówiąc słowami Cycerona, w Eleusis objawiano, jak żyć w radości oraz umierać z nadzieją.
Misteria eleuzyjskie przetrwały niemal dwa tysiące lat – ich kres nastąpił dopiero w czasach bizantyjskich, z rozpowszechnieniem chrześcijaństwa. Słyszał o nich każdy, kto mówił po grecku, choć istoty obrzędów pilnie strzeżono przed profanami. Co zdecydowało o tak wielkim znaczeniu Eleusis dla duchowych potrzeb Greków? Odpowiedzi szukać można jedynie w próbach określenia nie tylko charakteru, okoliczności i składników eleuzyjskiej wizji, lecz przede wszystkim tego, kim bądź czym były Demeter i Kore i jaka była treść prawdziwej tajemnicy misteriów — eleuzyjskiego arreton.

Kerényi analizuje kult dwóch bogiń, poczynając od interpretacji mitu o porwaniu Persefony i żałobie jej matki Demeter, poprzez zastosowanie teorii archetypów (boginie jako archetyp Matki i Córki),aż po refleksje nad treścią tajemniczych obrzędów, by wykazać, że w pewnym, najbardziej uniwersalnym, sensie sekretne znaczenie eleuzyjskiego kultu dotrwało do naszych czasów i jest nam dostępne.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki

Średnia ocen
7,3 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki

Sortuj:
avatar
502
209

Na półkach: , ,

Kerenyi w “Dionizosie...” stworzył dzieło wybitne, acz chaotyczne, trudne w odbiorze i jednak nieco….rozwleczone. Tutaj tego nie ma. Język zdecydowanie przystępniejszy, wszystko podane w skondensowanej, przyswajalnej takżę dla zwykłego Czytelnika formie. I wydaje mi się że to właśnie “Eleusis...” jest dziełem dla węgierskiego badacza najważniejszym. Może się bowiem niektórym laikom wydawać, że o misteriach w Eleusis (związanych z kultem Demeter i Kory/Persefony) nie wiemy nic konkretnego. Kerenyi udowadnia że wiemy całkiem sporo (choć nie wszystko) i tą wiedzę przekazuje. Stawia przy okazji kontrowersyjną dla naukowców tezę, że aby dobrze zrozumieć co miało miejsce podczas tych dosyć tajemnych obrzędów nie należy zakładać, że uczestniczący w nim ludzie doświadczali jakiegoś przeżycia religijnego – należy przyjąć iż faktycznie podczas tej ceremonii objawiała im się Bogini we własnej osobie!
Znakomita lektura.

Kerenyi w “Dionizosie...” stworzył dzieło wybitne, acz chaotyczne, trudne w odbiorze i jednak nieco….rozwleczone. Tutaj tego nie ma. Język zdecydowanie przystępniejszy, wszystko podane w skondensowanej, przyswajalnej takżę dla zwykłego Czytelnika formie. I wydaje mi się że to właśnie “Eleusis...” jest dziełem dla węgierskiego badacza najważniejszym. Może się bowiem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
505
8

Na półkach: ,

Najlepsza książka poza "Dionizosem".

Najlepsza książka poza "Dionizosem".

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

109 użytkowników ma tytuł Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki na półkach głównych
  • 80
  • 29
26 użytkowników ma tytuł Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki na półkach dodatkowych
  • 17
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki

Inne książki autora

Okładka książki Teoria mitu. Wybór tekstów Roland Barthes, Joseph Campbell, Ilia Epsztein, Algirdas Julien Greimas, Lauri Honko, Stanley Hyman, Karl Kerényi, Clyde Kluckhorn, Edmund Leach, Claude Lévi-Strauss, Józef Niżnik, Ewa Nowicka, Wiaczesław Toporow, Roy Wagner
Ocena 7,6
Teoria mitu. Wybór tekstów Roland Barthes, Joseph Campbell, Ilia Epsztein, Algirdas Julien Greimas, Lauri Honko, Stanley Hyman, Karl Kerényi, Clyde Kluckhorn, Edmund Leach, Claude Lévi-Strauss, Józef Niżnik, Ewa Nowicka, Wiaczesław Toporow, Roy Wagner
Karl Kerényi
Karl Kerényi
Karl Kerényi (1897-1973) należał w XX wieku do ścisłego grona najwybitniejszych badaczy mitu i religii. Urodził się i działał na Węgrzech, a w 1943 roku osiadł na stałe w Szwajcarii, nie mogąc po wojnie wrócić do kraju. Inaczej niż u innych mitologów dążących do syntezy badania Kerényiego wyróżniają się postrzeganiem mitu i religii w bardzo szczegółowym kontekście codziennego życia danej społeczności. Dlatego mają zawsze charakter fascynującej opowieści, która ożywia mit i odtwarza jego dawny sens dla zwykłego człowieka.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki przeczytali również

Historia Boga: 4000 lat dziejów Boga w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie Karen Armstrong
Historia Boga: 4000 lat dziejów Boga w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie
Karen Armstrong
Z treścią książki zapoznawałem się jeszcze chyba w ubiegłym wieku, kiedy to Historię Boga wydał Świat Książki. Tym samym opinia wybitnie warstwą mchu pokryta jeżeli chodzi o jej treść. Jedna z pierwszych publikacji na temat świata religii w tej akurat konstelacji którą miałem w ręku. Miałem w ręku i przeczytałem. To chyba z niej dowiedziałem się wówczas jak wiele łączy chrześcijan, modlących się przed Ścianą Płaczu i wyznawców Allaha. Oczywiście dostrzegłem też różnice, bo gdybym ich nie widział to zapewne udałbym się z pielgrzymką do Mekki. Po lekturze raczej niewiele zmieniłem w swoich relacjach z kościołem rzymsko-katolickim. Ani nie było lepiej, ani gorzej. Zresztą autorka chyba nie stawiała przed sobą zadań aby tego typu reakcje wywoływać u czytelnika. Książka kończy się rozdziałami opisującymi konsekwencje zauważalnej - szczególnie w świecie Zachodu - utraty wiary w Boga. I okazuje, że Armstrong nieźle opisała ( mimo, że książka miała swoją premierę w 1993 roku) to, co może dziać się w społeczeństwach, które w zasadzie przez aklamacje odrzuciły Boga, a perspektywy przed nimi się rysujące mogą być jeszcze bardziej opłakane. Książka raczej do czytania. Poza tym nosi znamiona obiektywnej, chociaż biografia autorki mogłaby sugerować, że kościół katolicki jest u Karen Armstrong podpadnięty. Po siedmiu latach podjęła bowiem decyzję o opuszczeniu klasztoru.
werblista - awatar werblista
oceniła na71 rok temu
Narodziny czyśćca Jacques Le Goff
Narodziny czyśćca
Jacques Le Goff
Czytanie mojego pierwszego dzieła wielkiego francuskiego mediewisty rozpoczynałem w Paryżu. Książka wprawdzie nie nadaje się do zabrania na czas podróży samolotem (zajmie pół podręcznego bagażu),ale już przyda się podczas wieczornego delektowania się lampką bordeaux czy innego rodańczyka… Historyk średniowiecza z tej perspektywy (sam zastrzega, iż nie jest teologiem) omawia powstanie i ugruntowanie się idei czyśćca, owej “trzeciej” - obok raju i piekła - przestrzeni, której założenie wywodziło się z niezgody na ostateczność pośmiertnych losów człowieka, jakie zakładały wczesne wieki chrześcijaństwa (Żydzi z ostatecznością swego smutnego Szeolu, to inna historia). Aby rozpocząć wędrówkę po historii tej idei, Autor sięga jednak początkowo do tradycji przedchrześcijańskich (wedyjskich, irańskich, gnostyckich),by systematycznie wykazywać w dalszym ciągu wywodu, które z owych wcześniejszych tradycji zaświatów stały się budulcem tworzonego właśnie czyśćca, które zaś definitywnie i już u jego fundamentów zostały odrzucone. Pewne idee, które stały się zaczynem pełnego obrazu czyśćca zauważa autor już u teologów greckich III wieku - Klemensa Aleksandryjskiego i Orygenesa. I choć część nauczania obu panów została ostatecznie uznana za heretycką (zwłaszcza tego drugiego),to pojawiająca się u nich myśl, iż kary wymierzane przez Boga (bogów w tradycji greckiej, z której czerpali) nie są karami sensu stricte, a środkami wychowawczymi, zmierzającymi do poprawienia duszy w zaświatach, stała się interesującym dla chrześcijaństwa fermentem. Kolejnym - choć w jego pismach idea czyśćca nie pojawia się jeszcze bezpośrednio - wielkim budowniczym podwalin jego budowli okaże się św. Augustyn, w którego doktrynie odnajdujemy poglądy o możliwości poprawy pośmiertnego losu duszy poprzez wstawiennictwo u Boga ludzi pozostałych na ziemi. Ostatnim ojcem-założycielem podwalin trzeciej przestrzeni zaświatów był w okresie przedśredniowiecznym papież Grzegorz Wielki, choć i on, i teologowie oraz inni zajmujący się ideą czyśćca w wiekach średnich myślą augustiańską już tylko żonglowali i reinterpretowali ją. Następnie rozlegle i szczegółowo opisuje Autor ewolucję idei pośmiertnego oczyszczenia dusz “nie do końca złych” oraz “nie do końca dobrych” (terminologia za Augustynem) poprzez kary odbywanie przed zmartwychwstaniem i Sądem Ostatecznym, ideę ognia czyśćcowego i wreszcie - w dekadzie 1270-1280 - narodzenie się rzeczownika czyściec w warstwie językowej, a czyśćca jako miejsca w warstwie “geografii zaświatów” (początkowo o ustalonej już przestrzenności, a wątpliwej ścisłej lokalizacji). Stało się to - według Le Goffa w szkole paryskiej Notre-Dame (wielki Piotr Lombard jeszcze pojęcia czyśćca nie zna, ale jego uczniowie i komentatorzy już tak). Proces zaś umacniania się idei czyśćca był napędzany nie tylko wzmocnieniami pozytywnymi, ale i negatywnymi (walka z kwestionującymi tę ideę heretykami czy rodzącym się protestantyzmem). Ostateczną, pełną i dojrzałą wykładnię średniowieczną zaświatów daje dominikanin Albert Wielki mówiąc o trzech “zbiornikach dusz” w zaświatach: “docelowych” Piekle (z Otchłanią Dzieciątek w jego obrębie, gdzie nie ma cierpienia) i Niebie oraz “przejściowym” Czyśćcu (wraz z Otchłanią Ojców, gdzie przebywali starotestamentowi Patriarchowie, a które to miejsce jest opróżnione po pośmiertnej w nim wizycie Chrystusa). Współczesna nam teologia taka pewna i ostro rozgraniczająca (zwłaszcza w zakresie Otchłani Dzieciątek) już nie jest, ale my tu nie o tym… Ciekawymi i arcytrudnymi zagadnieniami zajmują się teologowie wszech epok; nie sieją i nie orzą, a ojciec niebieski ich karmi… Tu na przykład nie obliczają ilości aniołów na ostrzu igły ale do policzenia mają inny problem: jak pomieścić cztery kategorie ludzkie (tradycyjny augustiański podział na dobrych, złych, niezupełnie dobrych i niezupełnie złych) w trzech przestrzeniach zaświatów (niebo, piekło, czyściec) tak, by nie obrażało to idei bożej dobroci i sprawiedliwości? Nie takie rzeczy koledzy obliczali (a ojciec niebieski ich karmił)... Tak więc w pewnym momencie dostajemy opis krystalizowania się idei czyśćca, a raczej ścierania się poglądów na jego temat w czasie uzgadniania jego szczegółów. Tak jak czyśćcowi “geografowie” dyskutują namiętnie nad jego lokalizacją (a może lokalizacji brak, bo to raczej STAN niż MIEJSCE),tak “chemicy” wykłócają się o naturę samego czyśćcowego ognia - jestże on cielesnym, duchowym, a może wręcz metafizycznym płomieniem? Autor jako historyk przytacza nam zapis uzgadniania szczegółów pewnej idei, choć jej dosłowne potraktowanie nie może wywołać pewnej dozy dobrego humoru u czytelnika. Stworzenie w zaświatach czyśćca, owej “trzeciej przestrzeni” pozwoliło Kościołowi katolickiemu na uszczknięcie nieco boskiej władzy nad zaświatami samemu Stwórcy i dzierżawę od niego pewnego obszaru dla własnej jurysdykcji. Dla pojedynczego zaś człowieka rodziła się nadzieja, że nie wszystko w jego dalszych “losach” rozstrzyga się już w momencie śmierci. Co zresztą było przyczyną nieustającej konfuzji w łonie samego Kościoła, przyznającego skądinąd, iż po śmierci indywidualnej nie ma już możliwości zyskiwania zasług oraz doktrynalnych sporów z Kościołem Wschodnim (Grekami) i protestantyzmem, którzy to wcale z tych samych fragmentów Pisma nie wywodzili potrzeby powstania nowej krainy zaświatów. Cały czas mam na uwadze, w jak nieporównanie większym stopniu w stosunku do ludzi dzisiejszych myśl o śmierci, pośmiertnych losach duszy i zaświatach zajmowała człowieka we wczesnych wiekach chrześcijaństwa i wiekach średnich. Zarówno życie pośmiertne, jak i istnienie piekła, nieba, później zaś również i czyśćca były dla nich realną rzeczywistością. Daleko dziś jesteśmy (tak co do zasady) od tamtego myślenia, od tamtego opisu świata. Już samo powstanie i ewolucja idei czyśćca wydaje się sporym nadużyciem wobec biblijnego zapisu (nie mowiac juz o “biznesie”, jakim stało się kupczenie odpustami) i wiele w tym racji mają bracia heretycy wszelkich maści. Dla czytelnika niniejszej pozycji lepiej jest więc, że poznajemy ją z relacji historyka-mediewisty niż gorejącego wiarą teologa; mniej tu samego Autora w opisie… Le Goff opisuje nam proces, który sprawił, że - mimo iż dziś w oficjalnej dogmatyce teologicznej czyściec uznano za pewien STAN - to jednak właśnie jego wizja jako konkretnego MIEJSCA przyczyniła się do sukcesu samej idei w XII-XIII wieku. Jeśli za przewodnika po zaświatach (a w tym i czyśćcu) obrać sobie Dantego, to otrzymujemy i wyrysować możemy wręcz całą mapę zaświatów jak u Wergiliusza (którego to za swego przewodnika obiera Dante). Bowiem właśnie na dziele Dantego kończy się opowieść o idei czyśćca, w jego wizji widzi Autor ostateczne i kompletne wcielenie dojrzałej i domkniętej krainy, jaką czyściec się stał. I jest to konsekwentne, choć we mnie pozostał żal, że to już, że to koniec; chciałbym tu drugiego tomu, który opowiedziałby mi rzecz czy nie równie ciekawą: jak kościół katolicki ideę tę zmonetaryzował. Choć to pewnie opowieść na inne - równie obszerne - dzieło… Ciekawostka: na uboczu omawiania poglądów Augustyna (i podając przykład jego bezradności w tym temacie) odkrywa dla mnie Le Goff prawdę o tym, jak to średniowiecze - odrzuciwszy starożytną oniromancję - na stulecia utraciło zdolność rozumienia snów; bodaj czy nie do czasów, gdy ponownie objaśnił nam je Freud? Dzieło jest monumentalne i kompletne. Autor, tropiąc historię i rozwój teorii o zaświatach (ze szczególnym naciskiem na czyściec) poprzez stulecia, sięga do materiałów źródłowych z całej niemal Europy i tworzy przez to domkniętą i kanoniczną wręcz opowieść. A przy tym objętość dzieła nie wynika z niczego ponad potrzebę rzetelnego przedstawienia rozwoju idei, nie ma tu szczególnej rozwlekłości i niepotrzebnego profesjonalizowania. Próg wejścia w książkę nie jest przez to przesadnie wysoki i mogłaby ona znaleźć wielu czytelników, gdyby może sama tematyka nie była dla nich mało pociągająca? Autor jest przed czytelnikiem całkowicie ukryty; nie bryluje i nie popisuje się, ani nie prowadzi narracji w anegdotycznym i dowcipnym stylu; za tym może mało wyrafinowanym stylem kryje się ogrom pracy zawodowego badacza historyka i jego rzetelny warsztat literacki w dawnym dobrym stylu. Czyta się ją więc dobrze, biorąc poprawkę na rozmiar dzieła. Zarzucić można Le Goffowi, iż patrzy na opisywane zjawiska z bliskiej sobie a nadmiernie “frankofilskiej” perspektywy. Cóż jednak począć z tym, że istotna część myśli teologicznej i wiele z gorących jej sporów właśnie w Paryżu (i Francji w ogóle) miała swe źródło i główne teatrum?.. Bo, że z ważnych “ojców” idei czyśćca (Augustyn, Grzegorz Wielki) i jego głównych ideologów (Piotr Lombard, Albert Wielki, Tomasz z Akwinu) wymienia wszystkich i poglądy ich dość szczegółowo podsumowuje, wątpić nie można. Stojąc przed monumentalną “Bramą piekła” Rodena (a to był jeden z zaplanowanych punktów koniecznych tego paryskiego pobytu) wiem już gdzie jestem; jeśli stoję przed bramą otwierającą piekło, to muszę być w czyśćcu…
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na91 rok temu
Popol Vuh. Księga Rady Narodu Quiché autor nieznany
Popol Vuh. Księga Rady Narodu Quiché
autor nieznany
Jest to święta księga Majów z narodu Quiche (Kicze),zamieszkujących tereny obecnej Gwatemali. Wszystkie egzemplarze tej księgi zapisane pierwotnie hieroglifami uznano za przejaw zabobonów i spalono wkrótce po podboju Gwatemali przez konkwistadorów (XVI w). Był to pierwszy krok do zniszczenia dziedzictwa kulturalnego Majów i drastyczny efekt uboczny nawracania ich na siłę na katolicyzm. Jeszcze w tym samym stuleciu potomkowie dawnych władców narodu Quiche potajemnie spisali cała świętą księgę w swoim języku, ale za pomocą alfabetu łacińskiego, dokonując kompilacji ustnych opowieści funkcjonujących w tradycji narodu i uzupełniając je podaniami o bohaterskich dokonaniach przodków. W 1701 r. księgę odkrył proboszcz Chichicastenango, Hiszpan Francisco Ximenez i przetłumaczył ją na język hiszpański. Oryginał wraz z przekładem wydano dopiero w 1856 r. w Wiedniu. Później dokonano lepszego przekładu oryginału. Do Polski księga Majów trafiła dopiero w 1980r. Jej pierwsze wydanie (właśnie to pięknie wydane, z okładką oprawioną w zielone i czarne płótno, z tytułem tłoczonym złotymi literami) było hitem wydawniczym zdobywanym po znajomości lub po odstaniu w długich kolejkach (powołuję się tu na relację moich rodziców). Ta niezwykła księga to, pod względem treści i formy, najdoskonalszy zbiór zapisków , jakich dokonali rdzenni mieszkańcy obu Ameryk we własnym języku. Można w niej znaleźć opis aktu stworzenia świata, zwierząt, ludzi i wszelkich bytów. Świat powstał dzięki wypowiedzeniu jednego słowa przez Wszechwładnego Węża Upierzonego i Serce Nieba. Było to:🔰"Pradawne Słowo, które jest mocą i źródłem wszystkiego, co dokonało się w twierdzy Quiche, w narodzie Quiche". Stworzenie człowieka wymagało aż trzech nieudanych prób, w wyniku których powstały różne gatunki zwierząt. Trzecią wersję ludzi Stwórca, Twórca wykonali z drewna koralowego, ich serca były z sitowia. Jednak ci ludzie nie byli pojętni, nie potrafili mówić, więc zostali zabici w okrutny sposób i zatopieni przez powódź: 🔰"Nadszedł żywiczny deszcz z nieba. Nadszedł ten o imieniu Rozłupywacz Twarzy: wyłupił im oczy. Nadszedł Nagły Napinacz Żył: odgryzł im głowy. Nadszedł Miażdżący Jaguar: pożarł ich mięso. Nadszedł Szarpiący Jaguar: rozdarł ich ciała. Zostali utarci aż po kości i ścięgna, rozgnieceni, sproszkowani aż po kości. Ich twarze zostały zmiażdżone, ponieważ nie wykazali się umiejętnością przed swoją matką i swoim ojcem, Sercem Nieba, zwanym Huraganem. Ziemia z tego powodu poczerniała: rozpętała się czarna burza, deszcz padał cały dzień i całą noc. Do ich domów przybyły zwierzęta, małe i wielkie. Drewniane i kamienne przedmioty zmiażdżyły ich twarze." Księga Majów Quiche - oprócz mitów o stworzeniu świata, dokonaniach bogów, bohaterów i potworów - zawiera również historyczne relacje z dziejów tego narodu oraz opowieści o tajemnicy powstania słońca i księżyca. Ruchy ciał niebieskich były siłą napędową wszystkich wydarzeń tam opisanych, kierowały one losami zarówno ludzi jak i bogów, zapewniały też regularne powtarzanie procesu stwarzania. Język tych mitów jest specyficzny i nie ułatwia ich czytania, ale daję najwyższą ocenę i cieszę się, że w ponurej historii o bezlitosnych konkwistadorach, dokonał się prawdziwy cud, który pozwolił ocalić chociaż część dziedzictwa kulturowego Majów z narodu Quiche.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na101 rok temu
Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia Michael Coogan
Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia
Michael Coogan
Spokojnie, można oddychać. W niedzielny walentynkowy poranek nie przychodzę tu dilować słowem bożym, nie wymagam klepania na klęczkach pacierzy i nie straszę strachami z albumu strachów katolickich. Przychodzę z książką, której tytuł sugerował mi, że to być może literatura z rodzaju tej grubymi nićmi szytej saj- faj o ufo, wróżeniu z lotu ptaków i prawdzie, która jest daleko stąd. Że będzie trochę jak z rozmową z płaskoziemcą o kulistości Ziemi. Użycie słowa „naprawdę” w tytule pachnie przecież szczyptę terrorem. Szybkie zgooglowanie autora (światowej klasy biblista) i wydawnictwa potwierdziło, że moje obawy mijają się z prawdą jak stąd do Władysławowa i z powrotem, a książka „Bóg i seks” Coogana zapowiada się dobrej jakości kulturoznawczą przebieżką. I właśnie dokładnie tak w rzeczywistości jest. Michael Coogan bierze na tapet porosłe pleśnią wyobrażenia na temat seksualności prezentowanej w Biblii i interpretuje je na nowo trzymając się kurczowo (i bardzo słusznie) kontekstów kulturowych z tam i z wtedy. Dawid to już nie kochanek Jonatana, a cudzołożnik i morderca. Mieszkańcy Sodomy nie zgrzeszyli sodomią, a pogwałceniem utrzymujących społeczny ład zasad gościnności i opieki nad słabszymi. Tyle przykładów z klasyki. Jest tu też bez liku historii i wtrętów, które nieprzerobione przez popkulturę nie funkcjonują w świadomości zbiorowej (między innymi historia Sefory, kobiety w nietypowej roli mohela, obrzezującego). To bardzo warte uwagi króciutkie opracowanie i sam już nie wiem, jak zachęcić do sięgnięcia po. Może funkcjonujący na leniwym biegu niedzielny mózg skłonić do małej rozgrzewki!? Zatem biorąc pod uwagę, że w języku hebrajskim „stopy” to synonim genitaliów spróbujcie zinterpretować nowotestamentową scenę w której kobieta myje i całuje jezusowe stopy. Polecam! (Swoją drogą na książeczkę trafiłem przeglądając i obserwując profil nie kogo innego, a jego. Medellin, big thx!)
rumun_żuraf - awatar rumun_żuraf
ocenił na75 lat temu

Cytaty z książki Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Eleusis : Archetypowy obraz matki i córki