Tryumf śmierci. Antropologia żałoby

Okładka książki Tryumf śmierci. Antropologia żałoby autorstwa Alfonso Maria di Nola
Okładka książki Tryumf śmierci. Antropologia żałoby autorstwa Alfonso Maria di Nola
Alfonso Maria di Nola Wydawnictwo: Universitas popularnonaukowa
386 str. 6 godz. 26 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
386
Czas czytania
6 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324212866
Zetknięcie się z bezlitosnym, fizjologicznym zdarzeniem śmierci jest traumatycznym, dezintegrującym doświadczeniem dla jednostki, jak i dla całej społeczności. Reaguje się na nie serią zachowań o znaczeniu symbolicznym, wyrażającym solidarność za zmarłym i zanegowanie jego odejścia. Z tego punktu widzenia, żąłoba, we wszystkich swych odmianach kulturowych i historycznych, jawi się jako uniwersalny wyraz cierpienia i staje się rytualnym i tradycyjnym systemem, dzięki któremu człowiek i społeczność mogą przezwyciężyć ból utraty i odzyskać zachwiane poczucie bezpieczeństwa egzystencji. Dlatego też żałoba nie tyle odzwierciedla frustrację wynikającą ze straty, ile staje się systemem rytuałów, dzięki którym tryumfuje się nad śmiercią i odzyskuje spokój i radość życia. Książka daje bogaty przegląd świadectw żałoby pochodzących z najróżniejszych kultur: od prymitywnych społeczności pozbawionych pisma, do świata współczesnego: czytelnik znajdzie w niej rekonstrukcję i interpretację technik opłakiwania, pełniących fundamentalną rolę w zapewnieniu ciągłości historii i w przekształceniu fizjologicznego zetknięcia ze śmiercią w dalekie i uspokajające wspomnienie
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tryumf śmierci. Antropologia żałoby w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tryumf śmierci. Antropologia żałoby

Średnia ocen
6,9 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Tryumf śmierci. Antropologia żałoby

Sortuj:
avatar
1722
1568

Na półkach:

Dziś chciałabym przedstawić Wam trochę nietypową książkę. „Tryumf śmierci” autorstwa Alfonso M. Di Nola, to przegląd świadectw żałoby dotyczących różnych kultur. Przebędziemy długą wędrówkę od prymitywnych społeczności nieznających pisma do czasów współczesnych i przyjrzymy się podobieństwom i różnicom w przeżywaniu bolesnego doświadczenia jakim jest śmierć.

O śmierci często możemy wiele usłyszeć w mediach, jednak temat żałoby jest już znacznie rzadziej poruszany. Jak będziemy się mogli przekonać podczas czytania tej publikacji, zachowania związane z czasem żałoby i opłakiwaniem zmarłych bardzo zmieniły się w perspektywie czasowej i przestrzennej. W książce zawarto historię, ewolucję i przemianę odczuwanej i pojmowanej przez różną ludność żałoby a także symbolikę świec, wyposażanie zmarłego w przedmioty szczególne, które miały pomóc mu w jego wędrówce lub też rodzinie. Bardzo intrygujących informacji można się dowiedzieć np. o archaicznym sposobie rozumienia żałoby. I tak np. niektóre ludy uważały żałobę jako zwycięstwo i wyprawiały ucztę, weseliły się i radowały. Dla innych natomiast był to ogromny ciężar i straszna tragedia, jakby kara za ich przewinienia.

Książka opisuje dokładnie, z psychologiczną dokładnością poszczególne etapy żałoby, typy opłakiwania i charakterystykę psychosomatycznych reakcji na żałobę. Oprócz tego wiele miejsca poświęcono zachowaniu przy zmarłym, różnym typom postrzegania nieboszczyka przez żyjących czy symulowaniu żałoby.

Żałoba w różnych kulturach i czasach wyglądała inaczej. Rytuały, hołdy z kwiatów, różne kolory zależenie od kraju symbolizujące okres straty czy np. różnice w żałobie zależne od płci to zaledwie ułamek poruszanych kwestii. W książce omówiono również obrzedy, które miały zatrzymać duszę na Ziemi lub przeciwnie, pozwalały „odlecieć” duszy do lepszych miejsc. Mało osób wie dlaczego m.in. stawiamy dziś nagrobki. Wywodzi się to z dalekiej tradycji, kiedy to starano się zatrzymać duszę przy najbliższych. Trumnę przykrywało się płytą nagrobną, aby dusza nie mogła oddalić się i na zawsze pozostała na Ziemi. Także strach przed nieboszczykami i nękaniem żywych był przedmiotem tej książki. Dowiemy się, że w dawnych czasach podstawiano misy z ziarnami maku, aby dusze zajęte ich liczeniem nie straszyły np. swoich rodzin. Nie wspomnę już o wiązaniu nóg, aby potem takiemu zmarłemu było trudniej wrócić do swojego domu...

„Tryumf śmierci” to książka bardzo ciekawa i intrygująca. Bogata bibliografia i materiały źródłowe z pewnością gwarantują rzetelną i fachową wiedzę, przekazaną przystępnym językiem. Polecam wszystkim osobom zainteresowanym tym tematem, a zwłaszcza antropologią, historią, medycyną sądową czy też psychologią do sięgnięcia po tę publikację. Z pewnością się nie zawiedziecie. Polecam i pozdrawiam!!

Moja ocena: 4,5/6

Dziś chciałabym przedstawić Wam trochę nietypową książkę. „Tryumf śmierci” autorstwa Alfonso M. Di Nola, to przegląd świadectw żałoby dotyczących różnych kultur. Przebędziemy długą wędrówkę od prymitywnych społeczności nieznających pisma do czasów współczesnych i przyjrzymy się podobieństwom i różnicom w przeżywaniu bolesnego doświadczenia jakim jest śmierć.

O śmierci...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

154 użytkowników ma tytuł Tryumf śmierci. Antropologia żałoby na półkach głównych
  • 115
  • 33
  • 6
32 użytkowników ma tytuł Tryumf śmierci. Antropologia żałoby na półkach dodatkowych
  • 22
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Tryumf śmierci. Antropologia żałoby

Inne książki autora

Alfonso Maria di Nola
Alfonso Maria di Nola
Alfonso M. di Nola wykłada historię religii i antropologię kultury na III Uniwersytecie w Rzymie. Kierował pracami związanymi z publikacją Encyklopedii Religii (Enciclopedia delle religioni, Florencja, od 1978 r.),dla której większą część haseł sam opracował. Jest redaktorem serii Magia i religie w wydawnictwie Newton Compton. Spośród jego książek wymienić należy: Aspetti magico-religiosi di una cultura subalterna italiana (1976) L'arco di rovo (1983) Antropologia religiosa. Il diavolo e l'Islam (1985) Cabbala e misticismo medievale (1985) Apocrifi della nativita (1987) Apocalissi apocrife (1987) La festa e il bambino (1991) Lo specchio e l'olio. Le superstizioni degli italiani (1994)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Tryumf śmierci. Antropologia żałoby przeczytali również

TechGnoza Erik Davis
TechGnoza
Erik Davis
Gnoza była ruchem religijnym dążącym do wyzwolenia człowieka za pomocą magii, nauki lub wiary z materialnego świata. Książka Erika Davisa opisuje początki gnozy oraz jej współczesne wersje. Na początku opisani są antyczni mistycy oraz średniowieczni alchemicy. Następnie autor opisuje narodziny spirytualizmu, który wyłonił się między innymi dzięki powstaniu elektryczności i nowych sposobów komunikacji. Opisuje kościół scjentologiczny oraz sekty wierzące w kosmitów, którzy mieliby zabrać ich do lepszego świata. Opowiada o wpływach wschodnich religii wśród zachodnich intelektualistów i mistyków. Pisze też o poganach w dolinie krzemowej oraz o zainteresowaniu magią, które zostało rozbudzone przez literaturę fantasy oraz gry RPG. Opisuje także niektóre dzieła sci fi, które zawierały motywy gnostyckie. Wspominany jest też wielokrotnie internet, jako zrealizowanie marzeń wielu mistyków o kolektywnym umyśle. Główną tezą autora jest przeświadczenie, że nauka i rozwój technologiczny rozbudza oraz inspiruje wielu mistyków, z których niektórzy sami są współtwórcami nowych technologii. Książka jest bardzo chaotyczna. Autor w wielu miejscach skacze po wątkach albo wkłada swoje opinie na tematy luźno związane z tematem tej książki. Dodatkowo bardzo razi nadużywanie słowa paradygmat. Jeśli kogoś interesują nowe motywy religijne we współczesnym świecie, to mogę mu polecić te dzieło.
ziombel - awatar ziombel
ocenił na68 lat temu
Barbie jako ikona kultury Mary F. Rogers
Barbie jako ikona kultury
Mary F. Rogers
Lalka Barbie to najbardziej rozpoznawalna lalka świata. Nic dziwnego, że interesuje socjologów z perspektywy popularnonaukowej. Mary Rogers, uznając ją za kulturowy artefakt, rzetelnie bada jej ikoniczny wymiar. Co symbolizuje ta lalka i w jaki sposób jest ucieleśnieniem epoki konsjumpcjonizmu można się dowiedzieć z poszczególnych rozdziałów. Autorka odwołuje się do najważniejszych dwudziestowiecznych teorii kultury, m.in. Rolanda Barthesa. Próbuje dowieśc, iż ikony kultury to najniższy wspólny mianownik kultury masowej. Nie możńa zapomniec, że :ikony kultury są tym, co czynią z nich ludzie uwikłani we własną rzeczywistość.” W kolejnych rozdziałach czytelnik zapoznaje się z historią marki, kreacją wizerunku Barbie, zmianami, jakie zachodziły w lalkach na przestrzeni kilkudziesięciu lat, dowiaduje się o negatywnych skojarzeniach z Barbie, głównie o zarzutach uprzedmiotowienia kobiecości. Lalka Barbie ma wielorakie znaczenie, jest wyznacznikiem statusu, przedmiotem pożądania, a zawodowi kolekcjonerzy Barbie mają z tytułu swojej pasji zbieractwa duże majątki. Niszowe wydania lalek i akcesoriów ciesza się dużą popularnością i stanowią nie lada okazję, a nawet lokatę kapitału. Autorka przedstawia socjologiczne implikacje posiadania Barbie, opisuje wpływ tej lalki nie tylko na najmłodszych konsumentów, ale i dorosłych, którzy dopiero jako jednostki niezależne finansowo niejako rekompensują sobie pozbawione Barbie dzieciństwo. Pod obstrzałem dociekań autorki znalazła się przesadnie akcentowana kobiecość i wygląd fizyczny u Barbie, jej pochodzenie etniczne , wiek i przewidywane zajęcia, idea lalki jako przedstawicielki WASP-ów, zagadnienia takie jak (hetero)seksualność lalki czy świadome sterowanie rynkiem i manipulacja konsumpcyjnością dzieci i młodzieży. Kopalnia wiadomośći o infantylizacji społeczeństwa, o marketingu przemysłu zabawkarskiego, o powierzchownych wartościach, kórym hołduje amerykańskie społeczeństwo, czego odbiciem jest właśnie sztuczność i plastyczność Barbie per se. Ta lektura uświadomiła mi jak kształtuje się proces tworzenia ikony przez korporację, jak koncerny sterują pragnieniami przeciętnego konsumenta, jak rozbudzają pragnienia. Obsesja na temat własnego ciała i poprawiania wizerunku, plastyczność ludzkiego ciała, upowszechnienie operacji plastycznych to pokłosie „wynalazku” Barbie. Rzetelna, wciągająca, intrygująca lektura odsłaniająca wymiar fizyczny i psychologiczny tego symbolu. Niektóre treści zadziwią czytelnika, dużo tu ciekawostek i faktów z życia Barbie więc esej ten jest kompletnym studium przedmiotu i zasługuje na naszą uwagę.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na610 lat temu
Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku oraz wybrane eseje Ludwik Stomma
Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku oraz wybrane eseje
Ludwik Stomma
Antropologia kultury wsi polskiej XIX w to wspaniała publikacja, która przenosi nas w zapomniany, tajemniczy, pełen przesądów, uprzedzeń i zabobonów świat polskiej wsi z XIX wieku (wiecie co stosowano zanim Aleksander Fleming odkrył penicylinę? Zwilżony chleb zmieszany z pajęczyną.). Zauważyłam, że dopóki te różnego rodzaju przesądy i wierzenia opierają się tylko i wyłącznie na pogaństwie lub wierzeniach zaczerpniętych od Słowian, dopóty są po prostu przerażające lub obrzydliwe. Ale kiedy w te przesądy i rytuały wkrada się Chrześcijaństwo - zaczyna się robić co najmniej śmiesznie. Przykład: skąd wzięły się niedźwiedzie? Kiedy Bóg odwiedził wieś, pewien mężczyzna ubrał kożuch futrem do góry i chciał go wystraszyć. Stanął na czterech kończynach i zaczął ryczeć - za co Bóg zamienił go w niedźwiedzia. Dalej - dlaczego osika dygocze? Bo powiesił się na niej Judasz. Dlaczego nie zabijamy pająków? Bo kiedyś jeden pająk uciszył muchę która nie dawała spać Dzieciątku Jezus. Ale według mnie to spowiadające się skowronki przebijają wszystko inne. Podsumowując - książkę, chociaż jest publikacją popularnonaukową (z dziedziny antropologii) - czyta się bardzo dobrze. Autor często odwołuje się do innych znanych antropologów jak Mircea Eliade czy Margaret Mead, co wcale nie przeszkadza w odbiorze ludziom nie zaznajomionym z tematem antropologii czy etnografii. Przyznam, że czytając ją bawiłam się świetnie - wiele faktów, o które nawet nie podejrzewałabym gatunek ludzki (a już zupełnie nie żyjący w nie tak odległym XIX wieku) mnie bardzo zaskoczyło. "Antropologia kultury..." to książka przypominająca współczesnym o naszej tożsamości kulturowej - bo choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli odciąć się od tych przedziwnych przesądów i wyobrażeń - już od czasów naszych słowiańskich przodków jesteśmy z nią związani. (thebooksspot.blogspot.com)
margoz - awatar margoz
ocenił na99 lat temu
Dzieje człowieka od jego początków do IV tysiąclecia p.n.e. Ian Tattersall
Dzieje człowieka od jego początków do IV tysiąclecia p.n.e.
Ian Tattersall
Słyszy się wciąż, że historia współczesnego człowieka to jakaś minuta w skali 24 godzin świata. Książka Tattersalla uwidacznia tę perspektywę. „Dzieje człowieka od jego początków do IV tysiąclecia p.n.e.” nie są książką łatwą, ale bardzo wynagradzającą. Tattersall obrazuje nie tylko drogę do współczesnego Homo sapiens, ale też czym jest ewolucja, wybrane kultury archeologiczne, a nawet sposoby odczytywania zapisów kopalnych. Największą dla mnie wartością jest obalanie mitów, często nawet nieuświadomionych. Darwin zasadniczo mylił się w rozumieniu doboru naturalnego, który miał wywierać presję na organizmach do adaptacji. Współcześnie coraz częściej staje się po stronie Wallace’a, według którego dobór naturalny może pracować tylko z tym, co już jest dane. Innowacje rodzą się spontanicznie, więc niemożliwa jest adaptacja, lecz egzaptacja, czyli powstawanie nowych cech, które, choć nie mają związku z aktualnie istniejącymi warunkami, to są gotowe do ewentualnego ujawnienia się. Tak prawdopodobnie powstał język i myślenie symboliczne; taką historię mają pióra ptaków, które początkowo służyły tylko termoizolacji, a dopiero później umożliwiły latanie. Łączy się to z odrzuceniem rozumienia ewolucji jako stałego progresu ku perfekcji, a raczej jako technice bricolage’u, czy jak zwykł mawiać mój profesor na uczelni – „majsterklepkowaniu”. O klimacie i jego zmianach nie można tylko powiedzieć, że miał wpływ na hominidów. One rządziły całą ich przyszłością. Umożliwiły wędrówkę człowiekowatych po świecie. Odpowiadają za naszą dwunożność, gdy afrykańskie lasy zaczęły się przerzedzać, a hominidy musiały zejść na ziemię. W konsekwencji za ich sprawą zanikło też owłosienie na rzecz gruczołów potowych. Więcej promieniowania ultrafioletowego spowodowało ciemniejszą skórę za sprawą melaniny. To wiadome. Ale nie wiedziałem, że ludzie zamieszkujący gorące tereny są wyżsi, bo łatwiej w ten sposób wyzbywać się ciepła. O przypadkowości ewolucji świadczą różnice w wielkości warg lub nosów albo dodatkowy fałd skóry na górnej powiece u Azjatów – nieznany jest ich cel i prawdopodobnie go nie ma. Ciekawe jak dziejące się zmiany klimatu wpłyną na nas? Książka bywa gęsta, ale dobrze mi się ją czytało. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na67 miesięcy temu
Historia urody Georges Vigarello
Historia urody
Georges Vigarello
W opisie umieszczonym na tylnej okładce tej książki przeczytałam, że "tytułowa „uroda” oznacza tu kanon piękna ciała odzianego, a w autorskim wstępie, że w książce chodzi raczej o historię społeczną, gdzie poprzez codzienne gesty i słowa odsłaniają się kryteria bezpośrednio doświadczanej estetyki fizycznej, kryteria atrakcyjności i smaku". Te informacje były zgodne z moimi oczekiwaniami, ponieważ tematykę obnażonego ciała ludzkiego poznałam niedawno w Historii nagości Philipa Carr-Gomma, dzieje ubioru przy okazji zajęć z historii malarstwa, a fizjologię i psychologię zauroczenia pięknem człowieka z dominującą i bezwzględną teorią atrybucji, na zajęciach z psychologii społecznej. Czułam się przygotowana (nie do końca, jak się potem okazało) do odbioru treści książki, patrzącej tym razem na zjawisko urody od strony społecznej, opartej na historii modeli płci kulturowej i tożsamości, dla której sztuka jest tylko obszarem jej uwidocznienia się, efektem w postaci powszechnie znanych i uznanych dzieł. W przypadku tej książki, przede wszystkim w malarstwie i literaturze, ponieważ to na nich, jako źródłach swojej wiedzy, w głównej mierze autor oparł swoją wiedzę. Zwłaszcza na początku swojej opowieści. Ta moja pewność i gotowość do zmierzenia się z umysłem autora, bardzo szybko ulotniła się w zderzeniu z jego ogromną pasją erudyty, który zapomniał, że ma przed sobą przeciętnego odbiorcę, a nie równego sobie w wiedzy z historii sztuki. Jednak o tym napiszę później. Autor przygodę z urodą nie zaczął od starożytności. Doszedł do wniosku, że te czasy wraz ze średniowieczem spowite były nie tylko mrokiem, ale i szatą, tym samym na tyle nieciekawe, że niegodne większej uwagi. Z tych obfitych draperii kształty ciała wydobył dopiero Mantegna w Ukrzyżowaniu Masaccio. Wprowadzając nowe pojecie urody w epokę nowożytną, a tym samym czyniąc z tego faktu atrakcyjny i inicjacyjny moment dla autora, wart jego uwagi i rozważań. Stąd cezury czasowe tej monografii, ujęte w podtytule, rozpoczyna renesans, a kończy rok 2000, dzieląc automatycznie zawartą treść na pięć części odpowiadającym pięciu stuleciom. W każdej z nich powielał schemat, według którego analizował kolejno kanony urody zobrazowanej i opisanej słowem (stąd powołanie się na dzieła malarstwa i literatury),wpływie prądów filozoficznych danej epoki na postrzeganie urody, wpływie rozwijających się dziedzin nauki i wreszcie sposobach jej pielęgnacji. Dzięki tak podanemu materiałowi porównawczemu poszczególnych wieków mogłam śledzić fascynującą ewolucję postrzegania urody z różnego punktu widzenia i na różnych jej płaszczyznach. Od tej idealnej, objawionej, nienaruszalnej, nieskazitelnej, nadanej przez Boga do kreowanej, przez samego człowieka włącznie z wykorzystaniem do tego celu chirurgii plastycznej. Od jej przedmiotowego traktowania do podmiotowości. Od ograniczenia jej tylko do górnych partii ciała do zauważenia jej w stopniowo odkrywanych częściach dolnych. Od statycznej, nieruchomej, posągowej, powściągliwej i skrytej do dynamicznej, elastycznej, ekspresyjnej, w ciągłym ruchu. Od postawy pionowej, wyprostowanej do zmieniającej się w pożądane krzywizny. Od zakazu jej poprawiania do gwałtownego rozwoju przemysłu kosmetycznego już nie tylko poprawiającego i korygującego, ale stwarzającego ją na nowo. Od niewymierności i braku wyrażania jej w liczbach do kanonu piękna opartego na wymiarach ciała, wzrostu i wagi. Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo, a i tak bogactwo ujęć tego zjawiska przedstawionych w tym opracowaniu, nie wyczerpałoby się tak szybko. A wszystko zilustrowane licznymi cytatami pochodzącymi z literatury, publicystyki i badań naukowych, których bibliografię wraz z przypisami autor umieścił na końcu książki. I tutaj wrócę do uwagi, na temat mojego nienadążania za erudycją i „kwiecistym” językiem autora, opanowanego pasją badanego zagadnienia. Dotyczyło to tylko malarstwa. Pierwszą przeszkodą był brak reprodukcji ilustrujących tekst. Autor, chcąc nie chcąc, nadał opracowaniu interaktywną formę przekazu, zmuszającą mnie do szukania ich w innych mediach. Nie przeszkadzało mi, kiedy autor powoływał się na ogólny obraz kobiety w pracach na przykład Albrechta Dürera czy na szkołę innego mistrza albo na konkretne płótno, choćby Panny dworskie Diego Velázqueza. Jednak podawanie tylko i wyłącznie nazwiska nieznanego mi artysty, skutkowało zaskakującymi „sukcesami” w obszarze naukowym, a nawet sportowym. Jednak akurat te przeszkody były do pokonania. Internet jest niezgłębiony w swoich zasobach, a ja jestem cierpliwa i potrafię poszukiwać, zwłaszcza kiedy byłam nagradzana takimi „odkryciami”, że dech zapierało! Dyskomfort frustracji nie do pokonania pojawiał się wtedy, gdy autor powoływał się na rycinę umieszczoną w książce wydanej tylko we Francji lub na francuskie katalogi mody z początków XX wieku. Dla mnie nie do odszukania i nie do zobaczenia. Trochę żałowałam, że moja niewystarczająca wiedza i ograniczenia fizyczne oraz techniczne, wpływały na zawężenie przekazu ikonograficznego. Na koniec zostawiłam sobie zagadnienie urody męskiej. Z premedytacją pisałam tylko o urodzie utożsamianej z kobietą, bo i w książce niewiele jest o jej męskim odpowiedniku. Autor już w pierwszym rozdziale wyraźnie zdeterminował urodę płcią "z dwiema przeciwstawnymi cechami: siła dla mężczyzny, uroda dla kobiety". Mężczyźni, najogólniej rzecz ujmując, zawdzięczają to Demetriuszowi synowi Antygona (nie wiem, dlaczego w tekście imię ojca – Antygon, odmieniono jak imię żeńskie – syn Antygony?),który "miał w sobie naraz wdzięk i straszliwość. Tę piękność i straszność" chętnie przejął świat nowożytny i pomimo upływu kilku wieków, z krótkim epizodem dandysa pod koniec XVIII wieku, ten kanon urody obowiązuje do dziś. Jego współczesnym ucieleśnieniem jest David Beckham, który łączy w sobie siłę i agresywność wykonywanego zawodu z urodą mężczyzny „metroseksualnego”. Chociaż dla mnie zawsze to był, jest i będzie Gary Oldman. Wnioskuję z tego, że podstawowe kanony urody mężczyzny nie zmieniły się od czasów starożytnych, a w znanym powiedzeniu – kobieta zmienną jest – brzmi wiele prawdy. I wcale nie świadczy to źle o kobiecie, a raczej o jej inteligentnym wykorzystywaniu i dostosowywaniu swojej urody do wywalczenia sobie w patriarchalnym społeczeństwie własnego, niezależnego, równego mężczyźnie miejsca. Ta walka, wbrew pozorom, właściwie trwa do dziś! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na94 lata temu
Meksyk od kuchni. Książka niekucharska Susana Osorio-Mrożek
Meksyk od kuchni. Książka niekucharska
Susana Osorio-Mrożek
O kulturze meksykańskiej sporo czytałam, ale wiedzieć dużo to nie wiem i lepiej mnie nie pytać o te kwestie, bo mogę nabajdurzyć – przez pewien czas byłam pewna, że do końca życia Aztekowie i Majowie będą mi się chrzanić (wstyd). Dlatego wdzięczna jestem każdej pozycji, która w zgrabny sposób systematyzuje moją wiedzę. Doceniam pomysłowe ujęcia tematów. Nie mam nic przeciwko klasycznej prezentacji, jednak nie ma to jak nowatorskie ugryzienie zagadnienia – w tym przypadku, dosłownie od kuchni. Przeglądając meksykańskie menu, kosztujemy kolejno historii, kultury, religii, architektury, a to wszystko doskonale przyrządzone i podane. Przystawka z początkowych kartek nie jest niesamowicie zachęcająca, ale przełknijcie, bo książka roi się od przeróżnych smaczków, nie tylko kulinarnych. Dowiemy się, kto i dlaczego jadł ludzinę z kukurydzą, jak chili wpływało na wychowywanie młodzieży, czego Hiszpanie nie mogli przełknąć, co znaczy właściwie „burrito”, dlaczego każdy ma swojego zapijaczonego królika, co przeciętnemu Quauhtliemu żona pakowała na drugie śniadanie i jak wykorzystać żywopłot w kuchni. Choć książka faktycznie skupia się na przybliżaniu tradycyjnych składników i co wynikło ze zetknięcia ich z kulturą hiszpańską, nie brak też informacji o wojnach kwiatowych, niektórych bóstwach czy działalności zakonów żebraczych. Całość zdobią interesujące ilustracje, na końcu zaś mamy możliwość zapoznać się z kilkoma klasycznymi przepisami – jako że nie stać mnie na większość z tych składników, mogę sobie tylko zaśliniać kartkę. Można mieć pretensje o mało zajmujący początek i krótkość pozycji (dwieście stron z dużą czcionką i ilustracjami, no co to jest!),nie miałabym też nic przeciwko zamieszczeniu współczesnych przepisów nie wymagających tarzania gęsi w błocie. Dalej polecam tym, którzy z kulturą Azteków mieli mało do czynienia, lubią ciekawostki i mają smaka na dobrą pozycję popularnonaukową.
Kazik - awatar Kazik
ocenił na612 lat temu

Cytaty z książki Tryumf śmierci. Antropologia żałoby

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tryumf śmierci. Antropologia żałoby


Ciekawostki historyczne