rozwińzwiń

Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina

Okładka książki Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina autora James B. Hartle, 9788323504764
Okładka książki Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina
James B. Hartle Wydawnictwo: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego astronomia, astrofizyka
646 str. 10 godz. 46 min.
Kategoria:
astronomia, astrofizyka
Format:
papier
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
646
Czas czytania
10 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323504764
Średnia ocen

8,6 8,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina

Średnia ocen
8,6 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina

avatar
0
0

Na półkach: ,

Omówienie podstawowych zagadnień związanych z ogólną teorią względności... Jednakże w książce zdarzają się błędy pojęciowe oraz matematyczne...

Omówienie podstawowych zagadnień związanych z ogólną teorią względności... Jednakże w książce zdarzają się błędy pojęciowe oraz matematyczne...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
116
69

Na półkach: ,

Choć powinienem wszystko mieć w jednym palcu nadal czytam takie książki z zaciekawieniem. Dla studentów fizyki pozycja obowiązkowa jak książki Faymana.

Choć powinienem wszystko mieć w jednym palcu nadal czytam takie książki z zaciekawieniem. Dla studentów fizyki pozycja obowiązkowa jak książki Faymana.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
33
4

Na półkach:

Naprawdę dobra książka, polecam.

Naprawdę dobra książka, polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

148 użytkowników ma tytuł Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina na półkach głównych
  • 125
  • 18
  • 5
23 użytkowników ma tytuł Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina na półkach dodatkowych
  • 15
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ciemna strona wszechświata Richard Panek
Ciemna strona wszechświata
Richard Panek
Czytając opinie o tej książce widać dużo rozczarowań, szczególnie adresowanych do tego, że książka jest pisana przez dziennikarza, a nie naukowca, czy popularyzatora nauki. Nie widziałem większej bzdury. Książka może nie jest stricte popularnonaukowa, nie opisuje konkretnego odkrycia, czy dziedziny nauki, opisuje za to historię odkryć prowadzących do odkrycia (o ile można tak to nazwać) ciemnej energii i materii. Nie wiem, jakie wydania czytali poprzednicy, ale na moim jasno na okładce pisze "historia odkrycia". A teraz odnośnie samej książki. Oczywiście widać, że jest to utwór pisany przez dziennikarza. Książka ma strukturę bardziej reportażu, czy relacji, gdzie poza samym przedmiotem w postaci poszczególnych odkryć i doświadczeń dużą wagę przywiązuje się do tego kto, gdzie, w jakich warunkach i dlaczego coś zrobił. I jeżeli patrzeć na nią przez pryzmat tego, książka spełnia wszystkie warunki, żeby nazwać ją książką popularnonaukową. Jeżeli chodzi o sam przedmiot, czyli prace prowadzące do samego odkrycia ciemnej energii i materii, to dla mnie, jako osoby interesującej się fizyką cząstek... było dosyć nudnawo. Większa część książki opowiada o mozolnych obserwacjach supernowych, co doświadczalnie jest może ciekawe, ale wg mnie nie jest to wdzięczny temat do opisywania. Niemniej książka warta polecenia, a dla ludzi interesujących się astronomią czy astrofizyką tym bardziej.
Hubert Lewiński - awatar Hubert Lewiński
ocenił na712 lat temu
Dalej niż boska cząstka Leon Lederman
Dalej niż boska cząstka
Leon Lederman Christopher Hill
W 1996 roku opublikowana została książka wyjątkowa - "Boska cząstka. Jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?", pióra Leona Ledermana i Dicka Teresiego. 4 VII. 2012 roku zespół naukowców pracujących w Wielkim Zderzaczu Hadronów ogłosił odkrycie długo poszukiwanego bozonu Higgsa. Co przyniosło to odkrycie? Jakie rodzi pytania? Nad tym zastanowiło się dwóch wybitnych fizyków, podejmując temat tam, gdzie jeden z autorów, Leon M. Lederman zakończył swój słynny bestseller "Boska cząstka". Profesor Illinois Institute of Technology – złotousty Leon Max Lederman to noblista, odkrywca neutrina mionowego. Christopher T. Hill jest fizykiem teoretykiem, byłym szefem Wydziału Fizyki Teoretycznej w Fermilabie. Autorzy, momentami w żartobliwy sposób przedstawiają kluczowe problemy, które wiodą naukowców w głąb samej istoty natury, np. istotę masy i jej wpływ na konkretne ukształtowanie rzeczywistości. Leon M. Lederman nie zawraca sobie głowy podstawami fizyki, nie trudzi się wyjaśnieniami dla niego i fizyków oczywistymi, przechodząc do poszczególnych problemów, dlatego pewną wiedzę o wszechświecie trzeba posiadać, by zgłębiać publikację ze zrozumieniem. Nie raz, i nie dwa musiałam szperać po sieci szukając wytłumaczenia zawiłości wielu zagadnień. Podobno też pod względem bozonu Higgsa, książka jest już nieaktualna (od 2012). Czytałam "Boską cząstkę" fragmentami, i była zabawniejsza (jak np. wyimaginowane dysputy między filozofami),bardziej przystępna od kontynuacji - brak jej lekkości stylu, jest większa hermetyczność. Nudne są też użalania autorów na temat finansów i porzuconych projektów (m.in. upadek planu budowy SSC). Poleciłabym wyłącznie wielkim fanom Nauki. Oraz osobom cierpiącym na bezsenność, na pewno docenią takie fragmenty: "cząstki to wzbudzenia stanu próżni kwantowej, które nabywają masę w wyniku dwóch procesów - oscylacji sprzęgającej je z polem Higgsa oraz swobody asymptotycznej oddziaływań kolorowych kwarków i gluonów’". 😉
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na62 lata temu
Ład świata. Od kosmosu Arystotelesa do wszechświata wielkiego wybuchu Jerzy Kierul
Ład świata. Od kosmosu Arystotelesa do wszechświata wielkiego wybuchu
Jerzy Kierul
Kosmos i człowiek Między tymczasową pewnością a pogłębioną i utrwaloną wiedzą o rzeczywistości operuje ciekawość człowieka. Krótka perspektywa kilku dekad, naiwność wyciąganych wniosków czy nieuzasadnione naśladownictwo to źródła jego błędów. Jednocześnie wytrwała praca, proces weryfikacji i krytyczny namysł budują fakty i obraz ciekawszy niż nawet najbardziej wysublimowana fikcja. Świat kosmiczny jest duży, bardzo duży. Czasem podtrzymywały go słonie, krokodyle. Czasem gwiazdy obracały się na sferach rozumianych bardzo realistycznie, czasem wydawały się zasiedlać nieskończoną głębię. Jak bardzo dużo potrzeba determinacji by poprawnie opisywać to, co widzimy, pokazuje książka fizyka Jerzego Kierula. „Ład świata. Od kosmosu Arystotelesa do wszechświata Wielkiego Wybuchu” jest relacją z wytrwałych poszukiwań przez człowieka odpowiedzi na zagadki kosmosu. Czemu to wszystko działa (i gwiazdy nie spadają nam pod nogi z firmamentu)? Jak daleko jest to, co widać nad głowami? Czemu na półkuli południowej się nie spada w otchłań, a jeśli Ziemia się obraca, to czemu nie czujemy się jak na karuzeli? Jak to możliwe, że bez ‘dotykania się’ różne obiekty ‘czują’ swoją obecność? No i jak się zaczął ten kosmiczny teatr – ktoś rozpisał całość na akty, a może nakręcił wszystko jak zegarek i uruchomił trybiki? A może wszystko powstało samoistnie z niczego? Książka jest historią astronomii, ale taką wydobywającą z niej głównie te składniki, które starały się budować przez stulecia obraz całości – ludzkie pragnienie poznania przyczyn, skutków, relacji i struktur największych, najstarszych, najrozleglejszych. Podróż przez czas, cywilizacje i perspektywy, służą Kierulowi pokazaniu kilku zjawisk wynikających z naszych ograniczeń i oczekiwań. Liczne modele – od starożytności po XXI-wieczne – stanowią wstęp do ciekawych komentarzy i analiz. I to jest właśnie siła książki. Kierul bardzo ciekawie konfrontuje różne schematy, które do czasów nowożytnych były raczej jakościowymi filozofiami kosmogonii konkretnych myślicieli. Były to koncepcje teleologiczno-eschatologiczne, które luźno korelowały się z faktami. Do tego tylko najwięksi myśliciele (od Eudoksosa po Kartezjusza) czuli potrzebę takiego wyjaśnienia ‘natury rzeczy’, reszcie wystarczał ‘przyziemny realizm’. Ich systemy rozwijały się i dezawuowały w równoległym do ilościowego opisu sfer, traktowanych raczej jako dodatek, niższa forma dociekań (str. 105). Jednak, jak pasjonująco pokazuje autor, to zwykłe rachunki i obserwacja ciał niebieskich ‘popychały naukę do przodu’. Kolejnego dynamizmu naukom o kosmosie nadał XIX-wieczny rozwój fizyki, która pozwoliła zbudować astrofizykę, jako dominujący do dziś dział nauki o wszechświecie w różnych skalach. Fizykalizm ze swoimi sukcesami zdystansował inne, czasem nieweryfikowalne, techniki epistemologicznego spełnienia. Na nieco subtelniejszym poziomie, fizyk rozważa metodologiczne trudności, które z kolejnymi dekadami doczekały się wyjaśnienia. Czasem przewrotnie wracały dawno zapomniane koncepcje (jako niezgoda części filozofów przyrody na Newtonowski tajemniczy proces oddziaływania na odległość w sposób natychmiastowy). Czasem wypadało zadać ponownie dawno rozstrzygnięte pytania, bo jednak świat zaskakiwał nieprzewidywalnością. Szczególnie, gdy o przydatności narzędzi (np. lunet) zawyrokowały fakty. Wspomniana astrofizyka zmusiła do zbudowania rewolucyjnych wniosków w głowach badaczy, że świat – jako całość – jest spójny wewnętrznie i podlega tym samym prawom (linie widmowe z palników Bunsen opowiadają epopeje o gwiazdach). Polecam więc fundamentalnie kluczowy rozdzialik (str. 219-223),szczególnie rysunek i opis na stronie 222. Ponieważ prosty i intuicyjny postęp należy odpowiednio rozumieć, pewnego namysłu, by wydobyć konsekwencje, wymaga chociażby taka obserwacja (str. 65): „Dziś każde dbające o nakład czasopismo zamieszcza jakieś horoskopy, które zresztą co do metodyki i znajomości astronomii stoją znacznie poniżej poziomu swych średniowiecznych poprzedników.” Sam opis procesu uporania się z ograniczeniami ‘racjonalnego zdroworozsądkowego myśleniem’, w którym wypierano bezkontaktowe interakcje, wieczny ruch, cud poruszania się ciał ważących miliardy bilionów ton w trwałych konfiguracjach przez miliardy lat, to wartościowa trop opowieści. Sporo z tych dawno odrzuconych przez naukę ‘oczywistości’ ciągnie się do dziś w myśleniu zbiorowości, choć niektóre wydają się śmieszne, skoro nikt nie wątpi w pożytek z istnienia narzędzi techniki (str. 138): „Sądzono, że ludzkie zmysły dostarczają pełnej informacji o materialnym świecie i nie można zaobserwować nic więcej. Nie wierzono np., aby mogły istnieć gwiazdy niewidoczne dla oka. W świecie stworzonym przecież – jak wierzono – z myślą o człowieku wydawało się to niewytłumaczalna anomalią.” W pracy Kierula widać jak na dłoni, że nie da się przewidzieć wagi przyszłych odkryć i czekających ‘za rogiem’ zjawisk. Większość założeń, słabo zakotwiczonych w rzetelnej obserwacji, upada z hukiem. Światopogląd myśliciela/badacza niemal nigdy nie jest dobrym wyznacznikiem ostatecznego sukcesu (str. 319): „Wydaje się więc, że wszechświat zmienia się bezustannie i że nie istnieją w nim obiekty starsze niż kilkanaście miliardów lat. Nie tylko gwiazdy, planety czy galaktyki powstają i giną, lecz także cały znany nam wszechświat powstał kiedyś w stanie skrajnie rożnym od dzisiejszego, a w dalekiej przyszłości stanie się zupełnie inny niż dziś. Ten wniosek z teorii wielkiego Wybuchu przeczy chyba podświadomym oczekiwaniom wielu uczonych, którzy woleliby myśleć o świcie bez początku i końca. Być może wyraża się w tym ludzka potrzeba przeciwstawienia się przemijaniu i nieuchronnej śmierci.”. Może również zaskakiwać fakt, iż Wszechświat jest czymś większym niż nasza Droga Mleczna (i to co najmniej milion razy) to wniosek znany i akceptowany od zaledwie stu lat. Jednocześnie fizyk pokazuje, jak bardzo mariaże pomagają kumulować wiedzę. Najpierw czystej obserwacji z mechaniką ilościową, potem zbudowanych narzędzi z obserwacją. Na koniec fizyki laboratoriów z jej kosmiczną realizacją. W przypadku kosmologii, gdzie eksperyment zawsze dokonuje się na jednym, zmiennym obiekcie, coraz potrzebniejsze stają się wysublimowane techniki bazujące na szerokiej gamie specjalności i innych nauk (np. chemii i ostatnio biologii). W dużym stopniu „Ład świata” to opowieść o błędach, pomyłkach i przebłyskach geniuszu wspartych latami badań. Bardzo dobrze rozłożył i wydobył autor w kolejnych rozdziałach stopnień szczegółowości. Niemal nie wynotowałem ważnego wydarzenia pominiętego, czy przesadnej atencji, drobiazgowości. Jeśli konkretne zagadnienie zajmuje kilka stron, to jest do uzasadnione. Mam tylko dwie uwagi. Zabrakło mi zaakcentowania epokowego zjawiska bezwładności. Jest wspomniane zdawkowo (str. 95-96) i wplecione w analizę „Principiów” Newtona. Jednak wybrzmiała za słabo (*). W czasach nam bliższych, gdy Kierul analizuje pochłanianie światła i przekłamanie skal odległości w kosmosie (str. 264-265),nie za bardzo wiadomo skąd wynika zawarty tam wniosek (**). W konsekwencji, nieco inaczej wytłumaczyłbym problem gromad kulistych, których wiek wydawał się dłuższy od całego Wszechświata (str. 309-310),co budowało przez część XX-tego wieku konsternację środowiskową. Przydałby się specyficzny wykres H-R dla gromad wraz z dyskusją (***). Propozycja czytelnicza Kierula, to wartościowy tekst. Całość wymaga umiarkowanego skupienia od początkującego w astronomii czytelnika, ale niemal nie trzeba posiłkować się innymi źródłami (choć zawsze warto). Ilustracje i czytelne rysunki, które świetnie wkomponowują się w tekst stanowiąc z nimi integralny przekaz, nie pozwalają zagubić się w narracji. Jest indeks nazwisk i bardzo dobra bibliografia. Książka ma walor dobrego przewodnika po historii nauki o kosmosie, z ciekawymi obserwacjami natury ogólnej – o przezwyciężaniu antropocentryzmu i innych błędów natury psychologicznej (pomyłek, których emblematem są marsjańskie kanały Schiaparellego fizyk podał sporo). Myślę, że każdy rozdział jest na tyle dobry, iż powinien zachęcić każdego, by konkretne zagadnienie rozszerzyć po lekturze innymi książkami. DOBRE z dużym plusem – 7.5/10 ========= * Zasada bezwładności to jedna z tych idei, które odkłamują ogromną klasę błędnych wyjaśnień, pokutujących jeszcze w nowożytności. Stworzona przez Galileusza, rozwinięta została do I zasady dynamiki u Newtona. Jej fundamentalne znaczenie wykraczające poza fizykę, bo rozwiązuje całą klasę zagadek, a szerzej stanowi przykład głębokiego namysłu nad światem, wspiera sposób konstrukcji myślowego eksperymentu inicjującego problem. Mamy kulę na równi pochyłej. Nadajemy jej początkową prędkość. Za równią pochylą jest kolejna, na którą ‘wspina się’ kula (jeśli pominąć opór powietrza i tarcie – dotrze na taką sama wysokość, jak początkowa na pierwszej równi). Jeśli będziemy wydłużać obie równie pochyłe zmniejszając ich nachylenie – kula będzie zachowywać się tak samo – droga przebyta pod górkę będzie taka sama, jak droga podczas rozpędzania się na pierwszej w dół. A jeśli przejdziemy z równią pochylą do zerowego nachylenia (tu jest kluczowy element genialności skoku myślowego)? Wtedy kula będzie się poruszać w nieskończoność! Wystarczy do tego początkowa prędkość. Stąd wynikał zasadniczy wniosek – ruchu obserwowany nie wymaga podtrzymywania, początkowa prędkość będzie zachowana w nieskończoność (jeśli tylko nie pojawi się siła w postaci innego ciała, hamowania, tarcia, dodatkowego pchnięcia). W XVII wieku to spostrzeżenie wywróciło mylne i pełne przesądów myślenie o mechanizmach i prawach rządzących światem, które jeszcze Kopernika i Keplera trzymały w uścisku. ** W związku z istnieniem materii niewidocznej, która pochłaniając część promieniowania na drodze między źródłem a obserwatorem, przekłamaniu podlega pomiar jasności obiektu i w efekcie szacowanie odległości do niego. Podana wcześniej (str. 254-255) przez autora ‘relacja jasność-okres’ dla cefeid nie jest wystarczająca do zrozumienia mechanizmu korekty odległości do gwiazdy/galaktyki. Do tego trzeba było wspomnień o, kluczowej w astronomii, geometrycznej własności zmiany ilości promieniowania dostępnego z odległością i obserwowanej w efekcie jasności obiektu. *** Wykres H–R (od nazwisk dwóch twórców tej wizualizacji) pokazuje rozkład gwiazd w funkcji jasności absolutnej (czyli wynikającej z faktycznej mocy promieniowania, nieczułej na odległość do obiektu) z temperaturą powierzchni gwiazdy. Jego wartość w astronomii jest analogiczna do układu okresowego pierwiastków w chemii. Okazuje się, że ta zależność tworzy grupy gwiazd w wyniku fizycznego podobieństwa i pokazuje ich ewolucyjne zmienności. Sam ogólny wykres H-R jest pokazany i opisany dobrze (str. 224-228). Jednak w przypadku wieku gromad kulistych, tworzy się jego specyficzne wersje, które ciekawie odwzorowują wiek konkretnego zgrupowania gwiazd pozostającego w fizycznej relacji oddziaływań. A tego w książce nie dostajemy.
Carmel - awatar Carmel
ocenił na82 lata temu
Od splątania cząstek do kwantowej teleportacji Anton Zeilinger
Od splątania cząstek do kwantowej teleportacji
Anton Zeilinger
Czytałam ze względu na tę "teleportację". I Anton Zeilinger, prowadząc mnie szczegółowo i powoli przez swój eksperyment faktycznie co dziś kryje się pod hasłem kwantowej teleportacji opowiedział. Jest to też całkiem niezła książka gdy potraktuje się ją jako wprowadzenie do świata kwantów. Zeilinger niektóre mechanizmy oddziaływań w świecie cząstek elementarnych tłumaczy bardzo skrupulatnie. Natomiast dydaktykiem, przynajmniej na podstawie tej książki, wydaje mi się austriacki fizyk bardzo słabym. Po pierwsze nie wie kiedy przestać, kiedy już jakiś temat wyczerpał i czas przejść do następnego, po drugie ma dar do komplikowania nawet prostych pojęć (realizm lokalny i samo zjawisko lokalności, jako pojęcia z naszego makroskopowego świata są całkiem proste, Zeilingerowi udało się poświęcić im cały rozdział i wyłącznie gmatwać, podobnie z "nierównością Bella dla laików": dobrze rozpisany we wzorze przykład, tłumacząc tylko zaciemnia). Po trzecie nie umie przejść od szczegółu do ogółu, nie wie, kiedy odejść od swojego biurka (tzn. eksperymentu) i spojrzeć na świat kwantowy szerzej. Wiele razy w trakcie czytania tej książki nie dostawałam odpowiedzi na pytania które mnie intrygowały, albo odpowiedź nadchodziła za kilkadziesiąt stron. Sam zabieg fabularyzacji treści (Zeilinger wprowadza nam bohaterów, studentów fizyki, którzy tak jak czytelnik, nic na początku nie wiedzą o naturze eksperymentu) jest okropny. Czułam zażenowanie kiedy Bob po raz kolejny wykrzykiwał coś ze zdumieniem, a Alicja znowu zakręcała kosmyk włosów na palcu. I niestety zdumiewająco konsekwentnie zadawali inne pytania niż ja bym chciała zadać. Chętnie omijałabym całe strony dialogów, ale niestety nie miałam pewności, czy przypadkiem nie padnie tam jakaś kluczowa informacja. Niemniej to interesująca pozycja. Zdecydowanie na plus zaliczyłabym sam pomysł opowiedzenia praw fizyki kwantowej na podstawie konkretnego eksperymentu. O co chodzi w teleportacji kwantowej można nie tylko się dowiedzieć, ale i zrozumieć, szczegółowo wytłumaczone jest zjawisko splątania i podstawowe różnice między światem naszych zmysłów i światem kwantowym. A dodatkową dla mnie korzyścią było, że książka ta okazała się niezłym merytorycznym wstępem do kolejnej, dużo ciekawszej lektury (Duch w atomie).
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na66 lat temu
Lekkość bytu. Masa, eter i unifikacja sił Frank Wilczek
Lekkość bytu. Masa, eter i unifikacja sił
Frank Wilczek
Im dalej jestem od szkoły, tym częściej łapię się na tym, że przychodzą mi do głowy "wielkie" pytania, takie, które teoretycznie powinny zaświtać już w głowie dziecka. Ale nie świtają, bo głowa ta jest zawalona podstawą programową. W każdym razie, jednym z takich pytań jest to o pochodzeniu masy. Jest tak wielkie, że aż banalne - kto by się nad tym zastanawiał? Przecież to oczywiste... na tyle, że Wilczek poświęcił na to zagadnienie całą książkę, która w części części jest listą pytań... na które wciąż nie mamy odpowiedzi. Natomiast odpowiedź Wilczka na pytanie o pochodzenie masy czy też, jak sam zaznacza, na pochodzenie 95% masy (zwykłej, starej, dobrej, znanej masy, która stanowi podobno raptem 5% masy wszechświata - za resztę odpowiadają czarna materia i czarna energia, które w rzeczywistości nie są czarne, tylko przezroczyste...),otóż odpowiedź ta, podobnie jak wszystkie rozważania tłumaczące kwestie "poboczne", a pomagające zrozumieć samą odpowiedź, jest, cóż, tak szalona, że aż ciężko w nią uwierzyć. A jednocześnie tak pociągająca i - tu brawa dla autora - z małymi wyjątkami tak przystępnie opisana, że ciężko w nią nie uwierzyć. Fakt, że całą istotę elektrodynamiki kwantowej da się wyrazić na paru rysunkach stworzonych, zdawałoby się, ręką dziecka (nie dziwi teraz, że Feynman, poza tymi diagramiami, odpowiada również za "metodę Feynmana" do uczenia się). Fakt, że masa powstaje z bezmasowych gluonów i kwarków o bardzo niewielkiej masie. Fakt, że powstajemy z niczego i w dużej mierze jesteśmy wypełnieni niczym (na co wskazuje stosunek wielkości atomu do wielkości jego jądra). Wszystko to sprawia wrażenie, że świat jest znacznie mniej realny, niż nam się wydaje. Kto wie, może kiedy naukowcom uda się odpowiedzieć na pytania stawiane przez Wilczka (i pewnie jeszcze parę innych),świat, jaki znamy, zniknie, a grający w grę zwaną Życiem gracz przejdzie do kolejnego poziomu. Fizyka zdaje się właśnie tym - grą typu escape room, w której z pomocą poszlak naukowcy starają się odtworzyć reguły rządzące światem.
Ida - awatar Ida
oceniła na92 miesiące temu

Cytaty z książki Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Grawitacja. Wprowadzenie do ogólnej teorii względności Einsteina