rozwińzwiń

Mały Brat

Okładka książki Mały Brat autorstwa Cory Doctorow
Okładka książki Mały Brat autorstwa Cory Doctorow
Cory Doctorow Wydawnictwo: Otwarte fantasy, science fiction
375 str. 6 godz. 15 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Little Brother
Data wydania:
2011-02-09
Data 1. wyd. pol.:
2011-02-09
Data 1. wydania:
2008-04-29
Liczba stron:
375
Czas czytania
6 godz. 15 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7515-092-6
Tłumacz:
Barbara Komorowska
Zamach bombowy w San Francisco wywraca spokojny świat Marcusa do góry nogami. Aresztowany wraz z grupą przyjaciół przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego trafia do tajnego więzienia. Gdy w końcu zostaje wypuszczony, odkrywa, że teraz żyje w państwie policyjnym, a każdy obywatel traktowany jest jak potencjalny terrorysta. Odtąd pragnie tylko jednego – zniszczyć DBW i odnaleźć zaginionego przyjaciela.

Mały Brat to porywająca powieść o walce z opresyjnym systemem w czasach virtual reality, cyberprzestrzeni i gier komputerowych. Wielokrotnie nagradzana (między innymi Nagrodą Campbella dla najlepszej powieści 2009 roku) i okrzyknięta fenomenem w Stanach Zjednoczonych.
Po przeczytaniu tej książki dobrze się zastanowisz, zanim znowu naciśniesz enter.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mały Brat w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mały Brat



1791 739

Oceny książki Mały Brat

Średnia ocen
7,1 / 10
312 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mały Brat

avatar
557
34

Na półkach:

Nie spodziewałam się, że ta książka tak bardzo mi się spodoba.
Początkowo nie mogłam w nią wejść, dużo było opisów związanych z kodowaniem, sieciami itp, więc dla osoby takiej jak ja, która w ogóle nie siedzi w tym temacie, było to trudne do przebrnięcia 😅
Ale pod koniec wywiązała się taka akcja, że po prostu literki same uciekały pod oczami.
Moim zdaniem warto zapoznać się z tą książką, bo nie tylko możemy z niej wyciągnąć dużo informacji dotyczących cyberprzestrzeni, ale również zobaczyć, jak łatwo omamić społeczeństwo i podporządkować obywateli do czegoś co jest bezprawne.

Nie spodziewałam się, że ta książka tak bardzo mi się spodoba.
Początkowo nie mogłam w nią wejść, dużo było opisów związanych z kodowaniem, sieciami itp, więc dla osoby takiej jak ja, która w ogóle nie siedzi w tym temacie, było to trudne do przebrnięcia 😅
Ale pod koniec wywiązała się taka akcja, że po prostu literki same uciekały pod oczami.
Moim zdaniem warto zapoznać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
200
167

Na półkach: , , , ,

Młodzi hakerzy kontra opresyjne USA. Technologia, wolność, prawa obywatelskie podane w bardzo ciekawej formie.

Młodzi hakerzy kontra opresyjne USA. Technologia, wolność, prawa obywatelskie podane w bardzo ciekawej formie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
53
49

Na półkach:

"Mały brat" napisany przez Cory'ego Doctorowa to powieść science fiction, która opowiada historię młodego Marcusa Yallowa w kontekście narastającego nadzoru państwowego po atakach terrorystycznych. Kiedy Marcus zostaje zatrzymany i zinteriogowany przez władze, staje się aktywistą walczącym o prywatność i wolność w internecie. Książka porusza tematy związane z nadzorem, bezpieczeństwem, wolnością obywatelską i cyfrowymi prawami człowieka. To opowieść o młodym człowieku, który staje się symbolem oporu wobec wszechobecnej inwigilacji.

"Mały brat" napisany przez Cory'ego Doctorowa to powieść science fiction, która opowiada historię młodego Marcusa Yallowa w kontekście narastającego nadzoru państwowego po atakach terrorystycznych. Kiedy Marcus zostaje zatrzymany i zinteriogowany przez władze, staje się aktywistą walczącym o prywatność i wolność w internecie. Książka porusza tematy związane z nadzorem,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

761 użytkowników ma tytuł Mały Brat na półkach głównych
  • 378
  • 377
  • 6
158 użytkowników ma tytuł Mały Brat na półkach dodatkowych
  • 113
  • 20
  • 9
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Mały Brat

Inne książki autora

Cory Doctorow
Cory Doctorow
Cory Doctorow (ur. 17 lipca 1971 w Toronto) - kanadyjski pisarz science-fiction, dziennikarz i blogger. Jeden z redaktorów witryny Boing Boing, zwolennik Creative Commons. Laureat Nagrody Campbella dla nowych pisarzy w 2000 r. oraz tejże nagrody dla najlepszej powieści w 2009 r. za Little Brother. Nominowany do Nagrody Hugo za najlepszą nowelę w 2007 r. za utwór I, Robot. W Polsce znany dotychczas tylko z książki Blogging : przewodnik (tł. Piotr Kresak, "RM", 2003) oraz opowiadań Klamociarz i Gdy sysadmini rządzili światem, opublikowanych w antologiach Kroki w nieznane 2005 i 2007.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nieśmiertelność zabije nas wszystkich Drew Magary
Nieśmiertelność zabije nas wszystkich
Drew Magary
W ubiegłym roku czytałam powieść „Miara życia”, w której ludzie otrzymują tajemnicze sznurki prognozujące długość ich życia. Oczywiście implikuje to całą masę problemów, głównie związanych z dyskryminacją osób, które otrzymały „krótkie sznurki”. I tak np. ludzie nie chcą wchodzić w związki z krótkosznurkowcami, gdyż się „nie opłaca” na kilka lat. Zabawne, że w powieści Drew Magary zachodzi zupełnie coś odwrotnego: po wynalezieniu leku „na śmierć” ludzie nie chcą się wiązać, gdyż przeraża ich perspektywa tak długiego bycia z drugą osobą, nawet jeśli ta się nie starzeje i jest w dobrym zdrowiu… Jedna tylko duża uwaga – jest zasadnicza różnica między niestarzeniem się, a nieśmiertelnością – i dlatego tytuł tej książki jest tak bardzo błędny (o prawdziwym „pokonaniu śmierci” pisze Neal Shusterman w trylogii Kosiarze – można sobie porównać jak tych dwóch autorów różnie podeszło do tematu). To jest wszystko jeden wielki paradoks, gdyż wychodzi na to, że cokolwiek by zrobić, zawsze będzie źle (co też świetnie widać w tej książce): żyjesz krótko – źle, żyjesz długo, też źle. Jesteś młody – źle (wiadomo, młodość też ma swoje wady),stary – jeszcze gorzej. Człowieka nijak nie da się zaspokoić ani zadowolić, zawsze chce więcej, albo „trawa jest bardziej zielona u sąsiada”, a co gorsza nie da się też nas powstrzymać od robienia rzeczy, które w efekcie są strzałem w stopę dla całej ludzkości, kończącym się katastrofą. Tym bardziej, jeśli dotyczy to kwestii zdrowia i życia: przecież każdy chce żyć jak najdłużej (i nikt nie chce być stary) i spróbuj przekonać kogoś, że ma sobie nie przedłużać życia (jeśli jest taka możliwość),albo nie posiadać dzieci, w trosce o dobro wszystkich… Przeludnienie? Who cares? Katastrofa klimatyczna. Oj tam oj tam… Magary pokazuje konsekwencje takich ludzkich działań i jest to mocna dystopia. Największe marzenie ludzi przeradza się w koszmar, zgodnie z maksymą beware what you wish for. I wcale to nie jest takie nieprawdopodobne, w świetle tego, co już potrafi biologia syntetyczna – chyba nam do tego bliżej, niż dalej. Trochę mnie jednak w tego typu dystopiach bawi, kiedy autor skupia się na jednym aspekcie, a ignoruje inne, tzn. zakłada się postęp w jakiejś dziedzinie, ale nie uwzględnia, że inne też nie stoją w miejscu. Ewentualne problemy mogą być niwelowane innymi wynalazkami/odkryciami. Albo w drugą stronę – nie zakłada się negatywnych konsekwencji, takich, które już mamy na dzień dzisiejszy. Tu autor w ogóle nie bierze pod uwagę konsekwencji katastrofy klimatycznej (choć pisze o ekspansji człowieka na północ, co byłoby niemożliwe bez ocieplenia się klimatu),a niektóre wydarzenia są dość absurdalne, zatem zbudowany obraz przyszłości jest mocno niedoskonały. Ale co ciekawe Magary „prognozuje” rosyjską inwazję na Ukrainę (a książka napisana w 2010 roku). Ciekawa dystopia.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na61 rok temu
Genezis Bernard Beckett
Genezis
Bernard Beckett
Rzadko dzieje się coś niezwykłego po lekturze książki. W pierwszej ocenie, którą postanowiłem usunąć, był grymas, spowodowany tym, że książka nie spodobała mi się. Nie dawało mi to spokoju i musiałem do niej wrócić jeszcze raz. Przeczytałem jednego wieczora ponownie. I zrozumiałem idee która jest ukryta miedzy wierszami. Problem polega na tym, że nie da się z tą ideą nic zrobić. Jeśli mam być wierny temu odkryciu to muszę zachować to dla siebie. I tak to zostawię. Kto ma wiedzieć ten wie. Można to rozpisywać na czynniki pierwsze, przekładać na socjologiczne, polityczne, filozoficzne części, ale nie taki jest w tym cel. Także zmieniam ocenę z 6 na 10. Konstrukcja książki jest prosta, końcówka zaskakująca, wszystko się zgadza. Bzdety o transhumaniźmie i tak dalej. Autor zastosował uproszczoną formę na wzór Dialogów, Stanisława Lema. Dialogi były filozoficzne, miały inny cel. W Genezis mamy coś innego. To nie tyle nauka co pewnego rodzaju przypomnienie o pewnych prawach, ideach, o tym jak wygląda świat i dlaczego ten świat tak wygląda. Ale większość ludzi nie jest na tyle świadoma aby być może zrozumieć, poznać, odkryć to co ma do zaoferowania ta książka. Czasami warto dać drugą szansę. Nie zawsze odkryje się wszystko za pierwszym razem. Wynika to z wielu różnych czynników zewnętrznych i wewnętrznych czytelnika. Jestem zadowolony. Może to tyle co nic. Może przesadzam, ale faktycznie jest w tej książce ukryte coś wyjątkowego. Tylko i tak nic nie da się z tym zrobić. Można to zachować dla siebie. Kto wie, ten wie.
Thomas Anderson - awatar Thomas Anderson
ocenił na106 miesięcy temu
Erebos Ursula Poznanski
Erebos
Ursula Poznanski
Sztuczne Przestrzenie, które wydają się tak realne i bardziej doskonalsze niż rzeczywisty świat, że nawet najmniejsza skaza na ich Strukturze może spowodować u nas odczucie zgorszenia i obrzydzenia, ze względu zbyt perfekcyjną ułudę – to może jeszcze w pewnym stopniu fikcja, lecz jakbyśmy zareagowali w sytuacji, gdy znaleźlibyśmy się w takiej ,,Dolinie Niesamowitości”, gdzie tylko drobny błąd zorientowałby nas w jak nierealnej, dużo bardziej perfekcyjnej nierzeczywistości się znajdujemy? Czy wychodzące z roku na rok, coraz potężniejsze i coraz mocniej upodabniające się do otaczającego nas środowiska, ludzi oraz ukształtowania terenu Gry Video - nie staną się tak realne, że zastąpią nam dom, rodzinę i zapragniemy by w tej ułudnej macierzy rozrywki, spędzać więcej czasu ? Czy w końcu Avatary, którymi tak chętnie posługujemy się w wirtualnej płaszczyźnie, odejdą do lamusa i zamiast nich, przeniesiemy tam naszą świadomość : siatkę sygnałów elektrycznych krążącą między synapsami w komórkach nerwowych mózgu, dostosujemy do składni tej niebotycznej symulacji zamieniając ją w zbitek Kodu Źródłowego i poprzez nasz mózg doświadczymy takich bodźców jak doświadczają ulubieni lecz nieodczuwający bohaterowie gier? Do czego jesteśmy w stanie się posunąć by zmieść pod dywan problemy życia codziennego i zaznać tego czego nie było nam dane doświadczyć w normalnym świecie? Jak skończy się przedkładanie sztucznego anonimowego świata nad prawdziwe, rodzinne i przyjacielskie relacje? Jak bardzo będziemy jeszcze ludźmi. Gdzie skryje się ta cząstka człowieczeństwa? Z powyższymi pytaniami, lecz w nieco innym, literackim przeznaczonym dla młodzieży stylu, zmagał się pewnie każdy czytelnik powieści ,,Erebos” U.Poznanskiego. Powiedzmy sobie szczerze i bez bicia: ta książka przedstawia przerażający obraz skutków uzależnienia nastolatków tak ślepo oddanych wirtualnej rozrywce. Bohaterem dzieła U.Poznanskiego jest Nick Dunmore – typowy młodzieniec, mieszkający w zwykłej - jednej z wielu - dzielnicy mieszkaniowej w Londynie. Co najdziwniejsze, nie znamy do końca jego wieku, lecz nie jest to do końca najistotniejsze, gdyż jest on częścią normalnego młodzieżowego świata, który ta powieść po prostu przedstawia. Oprócz tego ,chodzi do jednego z wielu miejskich Liceów i wraz z przyjacielem Collinem i całą masą kumpli trenuje koszykówkę. Cóż tu dużo mówić, Nick to prosty przykład przechodzącego okres buntu nastolatka. Londyńska szaruga, ciągła monotonia jednolitych betonowych bloków, żarcie z puszki odgrzewane w mikrofali, oraz wiecznie pracujący rodzice. Taki obraz rzeczy powoduje, że młodego Dunmore’a można odbierać jako przeciętniaka z bardzo ,,przeciętnej” rodziny, jako najnormalniejszego ,,Kowalskiego”. Lecz cały czas tak nie jest. A wszystko do czasu, gdy dla nas i dla Nicka zaczyna się robić naprawdę tajemniczo. Jego kolega Collin nie przychodzi na trening koszykówki. W ogóle nie zjawia się w szkole. Znika na kilka dni, by powrócić jak gdyby nigdy nic, z poczuciem normalnego uczęszczania do tej placówki. Ma podkrążone oczy jakby wcale nie spał. Wygląda na strasznie przemęczonego, ale i ironicznie podekscytowanego. Co mogło go aż tak zająć i przyszpilić by ot tak olać szkołę i treningi? Podobnie zachowuje się część uczniów ze szkoły Dunmore’a. Wygląda na to, że coś nieziemsko ciekawego pochłania ich na tyle by bez żadnego zmartwienia ,jak z procy wystrzelić i znaleźć się na kolejnych, nudnych lekcjach w klasie. Mówi się, że wszystkiemu winne jest jakaś tajemnicze pudełko, owinięte jak nadawana na poczcie przesyłka, małe zawiniątko, coś co według Nicka jest prawdopodobnie źródłem problemów ,,nieobecności uczniów”. Mogłoby się wydawać: młody, gniewny. Dunmore, w końcu zniecierpliwiony dostaje to co urosło do rangi ,,kultu”, to co podarowuje sobie wybrana społeczność szkolna. Gdy znużony wraca do domu, rozpakowuje zawiniątko. Tym czymś czym ekscytują się jego koledzy jest zwyczajna płyta CD. Wkłada ją do stacji dysków, a po chwili klika na ikonkę instalacji. Po zakończonym procesie uruchamia się gra. Nickowi ukazuje się czarny, ziejący pustką ekran, by po chwili przestrzeń na nim ukazana zaczynała się rozświetlać i przybierać co raz ostrzejsze, dużo wyraźniejsze kontury. To co było przedtem niczym, teraz jest jednym wielkim pogorzeliskiem, dogasającymi ruinami cywilizacji, pośród których widać gęstą zawiesinę z pyłu miejskich gruzowisk, połączonego z drobinkami prochu, którego ślady użycia widać w resztkach poszatkowanych pociskami karabinu ścian. Na środku tej apokaliptycznej scenerii zostaje wbity potężny miecz. Umieszczono go tam pod ostrym kątem, a na głowni jego rękojeści przymocowana jest mała flaga, która spokojnie i rytmicznie powiewa. Oprócz tego przy górnych krawędziach ekranu zaczyna materializować się napis EREBOS. Zanim Nick przekonał się, że ów symulacja tworzy i niszczy życia, najpierw musiał doświadczyć tego, o czym było w jej przypadku tak głośno. Wchodząc do świata bardzo zaawansowanej przestrzeni o potężnych możliwościach obliczeniowych, Dunmore jest na wpół przerażony gdy rozgrywka po wielu próbach żąda od niego wprowadzenia prawdziwego Imienia i Nazwiska. Jak to jest w ogóle możliwe by EREBOS wiedział kto , gdzie , i w którym momencie będzie brał udział w tej symulacji?. Nie zadając sobie więcej pytań decyduje się na wejście do gry i przyjęcie postaci Sariusa – wysokiego, szczupłego Elfa, o smukłej pociągłej twarzy, długich blond-srebrnych włosach, przepasanych ząbkowaną opaską oraz darze uzdrawiania, wytrzymałości i regeneracji. W większości sytuacji: Narrator przedstawia nam Nicka z perspektywy Sariusa – jego elfickiego Avatara. Sarius to Nick, a Nick to Sarius. Gra – chociaż nawet nie wiadomo czy można to nazwać grą , ze względu na to, że po prostu :swojego uczestnika obserwuje – staje się o niebo ważniejsza dla Dunmore’a niż cały zapyziały, realny świat. I tak Nick wchodząc do Erebosu, staje się częścią pięknej , mitologicznej rzeczywistości Fantasy, takiej jak w najlepszych grach RPG typu: ,,The Elder Scrolls V: Skyrim” czy w polskim ,,Wiedźminie” . W grze zaczyna się robić niezręcznie gdy oprócz zadań od kościstego, noszącego stare pustelnicze szaty ,,posłańca”, wykonywanych w świecie Rozgrywki, nasz główny bohater dostaje zlecenie załatwienia czegoś w namacalnej rzeczywistości. Dunmore’a opanowuje lekki szok i panika. Ta gra żyje! Ona go obserwuje! Jest wszędzie, a Nick czuje się tak jak postać z filmu ,,Truman Show”, którą wszystko co otacza jest częścią gigantycznego, idyllicznie nierealnego reality show, przedstawienia, które cały czas ktoś obserwuje. Erebos to jedno gigantyczne oko, które jak na okładce powieści U.Poznanskiego przypatruje się uważnie każdemu, nawet temu nie doświadczającemu wirtualnej macierzy. W ,,Erebos” gra się tylko raz i powinno się robić to samemu. O ,,Erebosie” rozmawia się tylko w ,,Erebosie”. Nick chyba nawet zbyt dobrze pojął te zasady. Autor zwraca tutaj uwagę na jeden przerażający aspekt. Chłopak jest tak pochłonięty tą symulacją, że zwykłe biologiczne życie, to co czyni go człowiekiem traktuje jako mniej ważne, a grę, którą przyniósł do domu na krążku CD i, którą teraz doświadcza uważa za coś pięknego, inne życie, dużo ciekawsze doświadczenie. Gdy np. spożywa z rodzicami posiłek, robi to jak najszybciej, gdyż gdzieś w ,,Białym Mieście” Erebosu zostawił Sariusa na pastwę losu. Przecież , nawet odejście na moment może spowodować obrabowanie bądź pobicie jego Avatara. Erebos był Panem Wszelkiego Stworzenia, Panem życia i śmierci. Wciągał umysły młodych ludzi, lecz dobrze, że okazał się tylko nad program rozwiniętą formą Sztucznej Inteligencji, a nie doskonałym bytem, którego istnienie i ewolucja odbywałaby się w innych kategoriach. Przykre jest to, że to potężne ,,coś” , wykorzystujące naiwnych nastolatków powstało w imię zemsty, po to by zniszczyć Ortolana – prezesa Korporacji ,,Soft Suspense”, tworzącej Gry Video. A ty zagrałbyś w tą grę?
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na109 lat temu
Goliat Scott Westerfeld
Goliat
Scott Westerfeld
Finał trylogii, z którego po latach z pierwszego czytania nie pamiętałem kompletnie nic, więc do oceny podchodzę bez nostalgii. Goliat poszedł w stronę zupełnie inną niż można byłoby się spodziewać. Skoro w Behemocie mieliśmy krakeny, niemieckie okręty wojenne, tajne organizacje i efektywne sceny akcji z machinami kroczącymi w roli głównej, to wydawać by się mogło, że finale tempo będzie po amerykańsku (bo nawet w fabule do gry wchodzi w końcu USA) podkręcone na maksa. Zamaist tego, autor skupia się na relacji głównych bohaterów. Za to potwory i steampunkowe mechy... schodzą na dalszy plan. Czy to dobrze? Według mnie - jak najbardziej. Zdecydowanie wolę historię, w której rolę pierwszoplanową odgrywają konflikty wewnętrzne oraz filozoficzne postaci zamiast pustej nawalanki, z której i tak niewiele zostanie w głowie po zakonczeniu lektury. Paradoksalnie - stawka nadal jest wysoka. Wprowadzona do gry postać pewnego legendarnego naukowca i jego śmiercionośnego wynalazku całkowicie zmienia zasady wojny i staje się pewnego rodzaju deus ex machiną dla rozgrywek światowych mocartw. Przy tym, walki machin kroczących z Behemota na ulicach Istambułu zdają się być igraszką blaszanymi zabawkami. Zresztą, autor sprawne unika pokazywania okropności wojny, ale to YA, więc takie bezpieczne podejście nie powinno dziwić. Niestety, Goliat wydawał mi się powieścią nieco rozwleczoną i poleganie tylko na wspomnianej deus ex machinie, trywializuje inne wojenne "przystanki" na drodze do nieuchronnego finału. Postacie "odklepują" kolejne fronty i lecą dalej, do przewidywalnego finału. Co więcej, mam wrażenie że nie wszystkie wątki się zazębiły, jak choćby na przykład - nie spojlerując - lemury, które, choć urocze, to koniec końców sprawdziły się tylko w jednej scenie, jak gdyby autor wymyślił je wcześniej, a potem zawiódł w dopisaniu właściwej im roli. Takich wątków jest niestety sporo, ale nie będę ich wymieniał nie chcąc psuć zabawy spojlerowaniem. Podczas lektury bawiłem się nieźle, choć przyznam że po finale spodziewałem się więcej. Mam wrażenie, że świat łączący WW1 i steampunk (choć porawniej chyba byłoby to nazwać dieselpunkiem),który stworzył p. Scott Westerfeld miał dużo większy potencjał. Przecież historia naszej realnej wersji WW1 jest niesamowicie interesująca, a co dopiero, gdy dołożymy do niej genetycznie zmodyfikowane potwory i zbyt zaawansowaną jak na swoje czasy technologię. Podsumowując - jest nieźle, choć mogłoby być duużo lepiej. Mimo wszystko - polecam!
Emil - awatar Emil
ocenił na614 dni temu
Złe małpy Matt Ruff
Złe małpy
Matt Ruff
Jane Charlotte zabiła człowieka. Lekarz ze szpitala psychiatrycznego w Las Vegas ma za zadanie zbadać jej poczytalność. Zabójstwo wygląda na irracjonalne, a życiorys trzydziestoparoletniej kobiety – młodzieńczy bunt, narkomania, przelotne związki i marne posady – nie daje jednoznacznego obrazu jej zdrowia psychicznego. Jane nie zaprzecza, że zabiła. Twierdzi jednak, że zrobiła to, bo należy do tajnej organizacji, walczącej ze złem na świecie. A konkretnie - pracuje dla Wydziału Usuwania Niereformowalnych Osób. Dla Złych Małp. Opowieść Jane Charlotte jest spójna i logiczna, trochę podkoloryzowana na film klasy B, ciut za dużo efektów, ale nadal mieści się w realności. Gdy już zaczynamy jej wierzyć, zaczynamy ją nawet lubić, to doktor Vale wyciąga na światło dzienne parę faktów. I znowu – wydaje się nam, że wiemy, dlaczego Jane wymyśla sobie świat Złych Małp, od czego ucieka w szaleństwo. Coraz bardziej wchodzimy w niewiarygodny świat kobiety, chcemy za wszelką cenę jej wierzyć - że przeciętna osoba z masą problemów może ratować świat od złych ludzi. Przecież tak bywa w kinie. Każdy z nas marzy by być kimś więcej niż tylko osobą czytającą o teoriach spisowych, checemy brać w tym udział! A Jane bierze w tym udział... Bez głębszego zastanowienia stanęłam po jej stronie. Powieść Matta Ruffa'a to kawał świetnej literatury skonstruowała jak szwajcarskie zegarki - precyzyjnie i z finezją. I z zaskakującym końcem. Idę upolować pozostałe książki tego autora. Recenzja z 2011 r.
Apo - awatar Apo
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Mały Brat

Więcej

Uroczyście przysięgam ci, że niezależnie co mi zrobisz, nie zdradzę twojego sekretu. Możesz przy mojej matce przelecieć drużynę czirliderek w moim łóżku. Kazać mi słuchać Britney Spears. Ukraść mi laptop i zamoczyć go w morskiej wodzie. Obiecuję. Bez względu na wszystko. Nigdy.

Uroczyście przysięgam ci, że niezależnie co mi zrobisz, nie zdradzę twojego sekretu. Możesz przy mojej matce przelecieć drużynę czirliderek w moim łóżku. Kazać mi słuchać Britney Spears. Ukraść mi laptop i zamoczyć go w morskiej wodzie. Obiecuję. Bez względu na wszystko. Nigdy.

Cory Doctorow Mały Brat Zobacz więcej
Więcej