Goliat

Okładka książki Goliat
Scott Westerfeld Wydawnictwo: Rebis Cykl: Lewiatan (tom 3) Seria: Fantasy fantasy, science fiction
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Lewiatan (tom 3)
Seria:
Fantasy
Tytuł oryginału:
Goliath
Data wydania:
2012-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-04-01
Data 1. wydania:
2011-09-20
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375105919
Tłumacz:
Jarosław Rybski
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Goliat w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Goliat i



Przeczytane 2479 Opinie 64 Oficjalne recenzje 61

Opinia społeczności książki  Goliat i



Książki 2980 Opinie 554

Oceny książki Goliat

Średnia ocen
7,7 / 10
238 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
129
129

Na półkach:

Finał trylogii, z którego po latach z pierwszego czytania nie pamiętałem kompletnie nic, więc do oceny podchodzę bez nostalgii.

Goliat poszedł w stronę zupełnie inną niż można byłoby się spodziewać. Skoro w Behemocie mieliśmy krakeny, niemieckie okręty wojenne, tajne organizacje i efektywne sceny akcji z machinami kroczącymi w roli głównej, to wydawać by się mogło, że finale tempo będzie po amerykańsku (bo nawet w fabule do gry wchodzi w końcu USA) podkręcone na maksa.

Zamaist tego, autor skupia się na relacji głównych bohaterów. Za to potwory i steampunkowe mechy... schodzą na dalszy plan. Czy to dobrze? Według mnie - jak najbardziej. Zdecydowanie wolę historię, w której rolę pierwszoplanową odgrywają konflikty wewnętrzne oraz filozoficzne postaci zamiast pustej nawalanki, z której i tak niewiele zostanie w głowie po zakonczeniu lektury. Paradoksalnie - stawka nadal jest wysoka. Wprowadzona do gry postać pewnego legendarnego naukowca i jego śmiercionośnego wynalazku całkowicie zmienia zasady wojny i staje się pewnego rodzaju deus ex machiną dla rozgrywek światowych mocartw. Przy tym, walki machin kroczących z Behemota na ulicach Istambułu zdają się być igraszką blaszanymi zabawkami. Zresztą, autor sprawne unika pokazywania okropności wojny, ale to YA, więc takie bezpieczne podejście nie powinno dziwić.

Niestety, Goliat wydawał mi się powieścią nieco rozwleczoną i poleganie tylko na wspomnianej deus ex machinie, trywializuje inne wojenne "przystanki" na drodze do nieuchronnego finału. Postacie "odklepują" kolejne fronty i lecą dalej, do przewidywalnego finału. Co więcej, mam wrażenie że nie wszystkie wątki się zazębiły, jak choćby na przykład - nie spojlerując - lemury, które, choć urocze, to koniec końców sprawdziły się tylko w jednej scenie, jak gdyby autor wymyślił je wcześniej, a potem zawiódł w dopisaniu właściwej im roli. Takich wątków jest niestety sporo, ale nie będę ich wymieniał nie chcąc psuć zabawy spojlerowaniem.

Podczas lektury bawiłem się nieźle, choć przyznam że po finale spodziewałem się więcej. Mam wrażenie, że świat łączący WW1 i steampunk (choć porawniej chyba byłoby to nazwać dieselpunkiem), który stworzył p. Scott Westerfeld miał dużo większy potencjał. Przecież historia naszej realnej wersji WW1 jest niesamowicie interesująca, a co dopiero, gdy dołożymy do niej genetycznie zmodyfikowane potwory i zbyt zaawansowaną jak na swoje czasy technologię.

Podsumowując - jest nieźle, choć mogłoby być duużo lepiej. Mimo wszystko - polecam!

Finał trylogii, z którego po latach z pierwszego czytania nie pamiętałem kompletnie nic, więc do oceny podchodzę bez nostalgii.

Goliat poszedł w stronę zupełnie inną niż można byłoby się spodziewać. Skoro w Behemocie mieliśmy krakeny, niemieckie okręty wojenne, tajne organizacje i efektywne sceny akcji z machinami kroczącymi w roli głównej, to wydawać by się mogło, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

596 użytkowników ma tytuł Goliat na półkach głównych
  • 316
  • 280
225 użytkowników ma tytuł Goliat na półkach dodatkowych
  • 142
  • 32
  • 12
  • 10
  • 9
  • 8
  • 7
  • 5

Tagi i tematy do książki Goliat

Inne książki autora

Okładka książki Spill Zone: The Broken Vow Alex Puvilland, Scott Westerfeld
Ocena 6,0
Spill Zone: The Broken Vow Alex Puvilland, Scott Westerfeld
Okładka książki Spill Zone Alex Puvilland, Scott Westerfeld
Ocena 6,0
Spill Zone Alex Puvilland, Scott Westerfeld
Scott Westerfeld
Scott Westerfeld
Amerykański autor powieści science fiction i fantasy. Jego powieść Evolution's Darling była nominowana do Nagrody im. Philipa K. Dicka w 2002 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Złodziej Megan Whalen Turner
Złodziej
Megan Whalen Turner
Gen trafił do więzienia za kradzież królewskiej pieczęci. Wydaje mu się, że przyjdzie spędzić mu tam wieczność, gdy mag i prawa ręka władcy składa mu ofertę. Jeśli chłopak pomoże w zdobyciu niezwykle cennego przedmiotu, będzie mógł odejść wolny. „Złodziej” Megan Whalen Turner nigdy nie trafiłby w moje ręce, gdyby nie fakt, że już lata temu zakupiłam i przeczytałam jego kontynuację. „Królowa Attolii” nie podobała mi się jakoś szczególnie, niewiele z niej też chyba zrozumiałam i niewiele pamiętam (czytałam ją jakoś w 2013 roku), ale skoro nadarzyła się okazja to uznałam, że uzupełnie sobie serię. I w gruncie rzeczy… spodziewałam się, że moje spotkanie z tą książką wypadnie dużo gorzej. Ta książka to dość klasyczne, młodzieżowe high fantasy, wydane po raz pierwszy w 1996 roku. Nie jest to więc książka najnowsza i to trochę czuć – kreacja świata przedstawionego jest tu raczej w „starym stylu”. Nie jest to nic wychodzącego poza ramy zwyczajnego fantasy, nie ma tu szczególnie intrygującego pomysłu na uniwersum, ale jednocześnie powieść daje takie poczucie dobrze osadzonego, tradycyjnego, choć przeciętnego jakościowo świata. Nie powiem, ma to swój urok. Mam wrażenie, że gdybym natrafiła na „Złodzieja” mając 11-13 lat to po prostu by mi się spodobał. „Królowa Attolii” była tomem drugim, czytałam ją bez znajomości części pierwszej i jednak w 2013 byłam nieco starsza, toteż nie dziwi mnie, że wówczas miałam ochotę na nią jedynie narzekać. Pierwszy tom jednak ma w sobie pewien urok. Jest napisany dość lekko i ma pewne problemy (o których zaraz), ale generalnie to całkiem solidnie napisane, rozrywkowe fantasy ze średniej półki. Jednakże ja, jako dorosły czytelnik, który ma za sobą już naprawdę sporo fantastyki z różnych półek jakościowych, targetów i gatunków, nie byłam w stanie się w pełni na tej książce dobrze bawić. Zacznijmy od Gena. Główny bohater tej książki to młody człowiek o niedookreślonym wieku. Jego początkowa kreacja na pierwszych stronach naprawdę przypadła mi do gustu, choć sam pomysł na fabułę (najlepszy na świecie złodziej jest potrzebny władcy) nie jest dla mnie niczym świeżym. Sceny w więzieniu naprawdę miały pewien klimat. Im jednak dalej w las, tym Gen bardziej mnie drażnił. Okazało się, że jest po prostu narzekającym dzieciakiem, który non stop myśli o jedzeniu, a w którego zachowaniu nie do końca widać tego legendarnego złodzieja. I to ostatecznie MA SENS w ramach całej fabuły, ale po prostu było dla mnie trochę męczące. Zwłaszcza że otaczający go bohaterowie też do najbardziej przyjemnych nie narzekali. Drugim problemem jest fakt, że… w tej książce niewiele się dzieje. „Złodziej” ma około trzystu stron, jest więc stosunkowo krótki jak na przygodową powieść high fantasy, a ponad połowa tej historii to tak naprawdę zawiązanie akcji i podróż do miejsca, w którym Ged ma wykonać swoje zadanie. Oznacza to, że przez ponad 150 stron bohater tak naprawdę ani przez chwilę nie pokazuje swoich złodziejskich umiejętności i ja jako czytelnik przestałam na tym etapie w to już wierzyć. Następnie, po tej dość długo trwającej i nudnawej podróży, dostajemy krótką porcję akcji, która też nie została rozpisana w szczególnie emocjonujący i wciągający sposób i stopniowo zmierzamy do finału. Gdybym miała te naście lat to prawdopodobnie ostateczny zwrot akcji naprawdę by mi się spodobał. Obecnie jednak: nie jest dla mnie niczym nowym i mogę jedynie docenić fakt, że autorka naprawdę nieźle to od początku zaplanowała, mimo pewnych niedomagań „Złodzieja”. Jak już mówiłam, sam świat przedstawiony jest raczej sztampowy. Autorka nawiązuje tu trochę do mitologii greckiej, choć świat osadzony jest raczej w quasi-średniowieczu. Na przestrzeni powieści dostajemy tez – dla mnie raczej nudnawe – mity rozbudowujące nieco to uniwersum. Nie powiedziałabym, że „Złodziej” to książka, którą koniecznie trzeba przeczytać, ale jednocześnie mam poczucie, że na tle innych, nowszych powieści młodzieżowych tego typu nie wypada wcale aż tak źle. Jeśli komuś tęskno do nieco bardziej tradycyjnego podejścia do fantasy i chce powieści napisanej w zdecydowanie lekki sposób to jest to na pewno jakiś wybór. Ale osoby poszukujące wyłącznie naprawdę wybitnej literatury z tego gatunku mogą sobie debiut Megan Whalen Turner odpuścić.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 6 1 rok temu
Obsydianowe serce. Część 1 Ju Honisch
Obsydianowe serce. Część 1
Ju Honisch
Według okładki: Fascynujące postacie i akcja, która osiąga wbijający w fotel punkt kulminacyjny. Obsydianowe serce łączy to co najlepsze w romansie historycznym i fantastyce. Tanya Huff Najlepszy hotel w Monachium. Damy i gentlemani, nienaganne maniery i styl. A pod blichtrem wyższych sfer – starcie sił, których istnienia nie uznaje oświecone społeczeństwo. Spiskowcy-patrioci kradną zwój, którego moc pozwala zmienić rzeczywistość. Jednak potężny artefakt znika... Na poszukiwania ruszają oficerowie bawarskiego króla oraz mistrzowie wiedzy tajemnej. I nie tylko oni – także tajemnicze Sí – istoty, o których wspominają tylko gusła oraz równie zagadkowe, kościelne Bractwo Światła. Czy z mocą artefaktu odmienią świat na obraz własnej, okrutnej wyobraźni? Bezwzględna, bezpardonowa walka zrodzi wielkie tragedie... i płomienną miłość. Zbliża się zmierzch wieku rozumu. Rodzi się nowa epoka – romantyzm. *** Akcja książki dzieje się w Monachium, stolicy Królestwa Bawarii, gdzie bale, spotkania towarzyskie i tajemne pojedynki to codzienność. Opowieść rozpoczyna się spotkaniem niemal wagi państwowej, gdzie dyskutuje się o tajemnym artefakcie, który został ukradziony, a który ma ogromne znaczenie dla losów świata. Zadanie odnalezienia rękopisu, bo to o niego chodzi, trafia w ręce trzech dżentelmenów (... i kobiety), którzy za cenę własnego życia postanawiają go odnaleźć. *** Opowieść dość ciekawa, ale nie aż tak jak się na początku spodziewałam. Całość kręci się wokół kilku wątków, które wydają nam się nie związane ze sobą. PO PIERWSZE: wątek panny Corrisande Jarrencourt, jej przyzwoitki i służącej, DRUGI: wątek dżentelmenów: podporucznika Udolfa von Görenczy, podporucznika Asko von Orvena i pułkownika Delacroix TRZECI: śpiewaczki operowej Cerise Denglot i jej tajemniczego wielbiciela. Niby powinno się to wydawać ciekawe i w ogóle, ale czasami jest to zbyt długie. Wątki przeplatają się ze sobą, niestety czasami nie wiadomo o co chodzi Książka oczywiście nie jest beznadziejna, ale na te 450 stron, akcji może było 100. Reszta to niepotrzebne wydłużanie, powieść bez tego byłaby ciekawsza, troszkę krótsza, ale prawdopodobnie lepsza. Jedną z "fajniejszych" rzeczy było pokazanie tamtejszej mentalności. Mężczyzn uczono, aby nigdy nie obrazili damy albo żeby ona nie czuła się niekomfortowo. Pokazanie, że dżentelmeni odgrywają ważną rolę w społeczeństwie. Kobiety ukazane są jako damy, które mają się rumienić i uśmiechać, nie pokazywać po sobie, że coś im się nie podoba, lub że nie chcą z kimś rozmawiać.
Camillie - awatar Camillie
ocenił na 6 9 lat temu
Nieśmiertelność zabije nas wszystkich Drew Magary
Nieśmiertelność zabije nas wszystkich
Drew Magary
W ubiegłym roku czytałam powieść „Miara życia”, w której ludzie otrzymują tajemnicze sznurki prognozujące długość ich życia. Oczywiście implikuje to całą masę problemów, głównie związanych z dyskryminacją osób, które otrzymały „krótkie sznurki”. I tak np. ludzie nie chcą wchodzić w związki z krótkosznurkowcami, gdyż się „nie opłaca” na kilka lat. Zabawne, że w powieści Drew Magary zachodzi zupełnie coś odwrotnego: po wynalezieniu leku „na śmierć” ludzie nie chcą się wiązać, gdyż przeraża ich perspektywa tak długiego bycia z drugą osobą, nawet jeśli ta się nie starzeje i jest w dobrym zdrowiu… Jedna tylko duża uwaga – jest zasadnicza różnica między niestarzeniem się, a nieśmiertelnością – i dlatego tytuł tej książki jest tak bardzo błędny (o prawdziwym „pokonaniu śmierci” pisze Neal Shusterman w trylogii Kosiarze – można sobie porównać jak tych dwóch autorów różnie podeszło do tematu). To jest wszystko jeden wielki paradoks, gdyż wychodzi na to, że cokolwiek by zrobić, zawsze będzie źle (co też świetnie widać w tej książce): żyjesz krótko – źle, żyjesz długo, też źle. Jesteś młody – źle (wiadomo, młodość też ma swoje wady), stary – jeszcze gorzej. Człowieka nijak nie da się zaspokoić ani zadowolić, zawsze chce więcej, albo „trawa jest bardziej zielona u sąsiada”, a co gorsza nie da się też nas powstrzymać od robienia rzeczy, które w efekcie są strzałem w stopę dla całej ludzkości, kończącym się katastrofą. Tym bardziej, jeśli dotyczy to kwestii zdrowia i życia: przecież każdy chce żyć jak najdłużej (i nikt nie chce być stary) i spróbuj przekonać kogoś, że ma sobie nie przedłużać życia (jeśli jest taka możliwość), albo nie posiadać dzieci, w trosce o dobro wszystkich… Przeludnienie? Who cares? Katastrofa klimatyczna. Oj tam oj tam… Magary pokazuje konsekwencje takich ludzkich działań i jest to mocna dystopia. Największe marzenie ludzi przeradza się w koszmar, zgodnie z maksymą beware what you wish for. I wcale to nie jest takie nieprawdopodobne, w świetle tego, co już potrafi biologia syntetyczna – chyba nam do tego bliżej, niż dalej. Trochę mnie jednak w tego typu dystopiach bawi, kiedy autor skupia się na jednym aspekcie, a ignoruje inne, tzn. zakłada się postęp w jakiejś dziedzinie, ale nie uwzględnia, że inne też nie stoją w miejscu. Ewentualne problemy mogą być niwelowane innymi wynalazkami/odkryciami. Albo w drugą stronę – nie zakłada się negatywnych konsekwencji, takich, które już mamy na dzień dzisiejszy. Tu autor w ogóle nie bierze pod uwagę konsekwencji katastrofy klimatycznej (choć pisze o ekspansji człowieka na północ, co byłoby niemożliwe bez ocieplenia się klimatu), a niektóre wydarzenia są dość absurdalne, zatem zbudowany obraz przyszłości jest mocno niedoskonały. Ale co ciekawe Magary „prognozuje” rosyjską inwazję na Ukrainę (a książka napisana w 2010 roku). Ciekawa dystopia.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Goliat

Więcej
Scott Westerfeld Goliat Zobacz więcej
Więcej