rozwińzwiń

Droga ślepców

Okładka książki Droga ślepców autora Marek Dryjer, 9788377450086
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Droga ślepców
Marek Dryjer Wydawnictwo: Radwan powieść przygodowa
113 str. 1 godz. 53 min.
Kategoria:
powieść przygodowa
Format:
papier
Data wydania:
2010-11-04
Data 1. wyd. pol.:
2010-11-04
Liczba stron:
113
Czas czytania
1 godz. 53 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7745-008-6
Średnia ocen

5,0 5,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Droga ślepców w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Droga ślepców



książek na półce przeczytane 1 napisanych opinii 1

Oceny książki Droga ślepców

Średnia ocen
5,0 / 10
65 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Droga ślepców

avatar
3342
2277

Na półkach:

Opowieść drogi, pełna kanibali i popiołu.
Cóż tu znajdziemy?
Troszkę patosu i monotonii.
Oszczędne słownictwo, opisujące mnogość wydarzeń, zmieniających się jak w kalejdoskopie.
Klimat.
Ale...
To nie jest książka dla każdego, przede wszystkim, jeśli chodzi o formę i narrację - koncepcja narracyjna chwilkami nudzi.

Jednakże doczytałam - takie 5-6/10.

Opowieść drogi, pełna kanibali i popiołu.
Cóż tu znajdziemy?
Troszkę patosu i monotonii.
Oszczędne słownictwo, opisujące mnogość wydarzeń, zmieniających się jak w kalejdoskopie.
Klimat.
Ale...
To nie jest książka dla każdego, przede wszystkim, jeśli chodzi o formę i narrację - koncepcja narracyjna chwilkami nudzi.

Jednakże doczytałam - takie 5-6/10.

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
451
439

Na półkach: , , ,

Dwoje głównych bohaterów, którzy idą naprzód nie bacząc na przeszkody. Przez większość czasu milczą, niewiele rozmawiają. Lecz ich relacja jest bliska. Choć są dla siebie obcymi ludźmi, troszczą się o siebie: jak ojciec o syna, a syn o ojca. Walczą o pożywienie, wodę. Walczą o życie. Są dla siebie ważni.

Książka ciekawa. Lubię powieści postapokaliptyczne. Jednak, choć jest krótka, to ma masę nielogiczności. Przede wszystkim wyjaśnienie, co spowodowało kataklizm. Mamy kilka wersji. Jedną, którą opisał autor, o tak, bez przyczyny. Jedną, która pojawia się podczas rozmowy i wydaje się prawdziwa, skoro bohaterowie o niej rozmawiają. Więc którą wybrać? Czytelnik ma sobie wybrać tą, którą woli? Autor nie potrafił dokonać wyboru?

Jeśli wybiorę jedną, to traci sens to obwinianie ludzkości. Jeśli wybiorę drugą to sens traci wiara w ludzkość. I ta mieszanina: ludzie to okropnie potwory kontra ludzie to kochające się istoty. Autor postawił na sprzeczności, które czasem mogą przypaść do gustu, ale w tej książce dziwnie wygląda. Szczególnie, gdy podczas całej podróży trafiało się na tych złych ludzi...

Dialogi były dziwne. Takie wymuszone, bezsensowne. Jakby pisane na siłę, by nie było tylko suchego opisu wydarzeń. Na szczęście opisy miejsc, wydarzeń nie są przydługie, nie nudzą. Raczej ciekawią. Pozostawiają też lekki niedosyt. Czasem za szybko się kończą. Lecz wolę, gdy coś się za szybko kończy niż coś zaczyna nudzić. Tu autor ma plusa.

Droga do celu - takie to metafizyczne. Iść do miejsca wybranego, szukać czegoś, co można nazwać miejscem obiecanym, rajem. Gdyby nie pewne błędy logiczne, brak spójności, to byłaby to naprawdę dobra książka.

Brakowało mi też psychologicznego spojrzenia na bohaterów, zagłębienia się w umysły bohaterów. Bowiem poza "boję się" i oczekiwania na śmierć, czy też na zobaczenie ziemi obiecanej nic, kompletnie nic o bohaterach nie wiemy. Och, podróżują sobie po świecie, pragną dojść do ziemi obiecanej. I się boją.. ale jaki ten strach jest? Dlaczego jednak walczą o każdy dzień, o każdy kawałek życia? Niby autor pisze, że bohaterowie już stracili nadzieję, że czują jakby w ogóle jej nie mieli, a jednak nadal bohaterowie coś robią. Przecież gdyby stracili nadzieję, to by nie szli naprzód, nie opłacałoby im się to. Jednak to robią... pełna sprzeczności książka. A jednak ma w sobie to coś, co sprawia, iż jednak miło ją będę wspominać.

Podoba mi się, że ma w sobie morał, pewną lekcję, którą czytelnik może poznać. Bardzo ważny morał, o którym ludzie zbyt często zapominają. Dla niego na pewno książkę warto przeczytać.

Wbrew pozorom ważna jest też nadzieja. Ta, o której bohaterowie "zapominają", ta, którą "stracili". Bowiem to dzięki nadziei człowiek może przetrwać nawet najgorsze dni. Nadzieja daje siłę do działania. Sprawia, iż wierzymy, że będzie lepiej, że dojdziemy do celu, że coś się uda. Gdyby nie nadzieja, to bohaterowie już na samym początku by umarli. Po co żyć jak jedzenie musisz zdobywać, ludzi nie spotykasz, a jeśli spotykasz to się okazują kanibalami, słońca nigdy nie zobaczysz? Po co żyć jak nie widzisz światełka w tunelu?

"Droga ślepców" nie jest złą książką. Ma wartość, ma w sobie morał. Mówi coś bardzo ważnego. Czyta się ją też szybko (co to jest 113 stron?). Choć czuję, że jak szybko ją przeczytałam, tak szybko ją pewnie zapomnę. Szkoda, bo mogła być z niej perełka godna wysokiej oceny. A tak jest średnia. Nic nie stracimy, gdy ją przeczytamy, możemy też trochę zyskać. Szkoda tylko, że nie możemy się utożsamić z bohaterami. Polubić, bądź znielubić ich, jakoś lepiej ich poznać.

O ile rozumiem, iż dzieci nie mają pojęcia o tym, co się stało, to dziwnym dla mnie jest fakt, by dorośli nic nie wiedzieli. Bowiem, gdyby była wojna, to każdy by o tym chyba wiedział? Gdyby był jakiś kataklizm, to też coś ludzie by wiedzieli... przynajmniej wiedzieliby tyle, iż to nie była wojna, nie wina ludzkości. Jakoś nie wydaje mi się, by dorośli, którzy żyli jeszcze, gdy życie było normalne, nic nie wiedzieli... chociaż nie twierdzę, iż jest to niemożliwe. Może... być może i tak może być, by nikt nie wiedział jak doszło do katastrofy.

Dwoje głównych bohaterów, którzy idą naprzód nie bacząc na przeszkody. Przez większość czasu milczą, niewiele rozmawiają. Lecz ich relacja jest bliska. Choć są dla siebie obcymi ludźmi, troszczą się o siebie: jak ojciec o syna, a syn o ojca. Walczą o pożywienie, wodę. Walczą o życie. Są dla siebie ważni.

Książka ciekawa. Lubię powieści postapokaliptyczne. Jednak, choć jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
730
254

Na półkach:

Książka nudna, monotonna, dialogi denne i ciężkie do przetrawienia. Spodziewałam się czegoś więcej po niej, może bardziej wartkiej akcji, więcej dialogów, a nie opisy, opisy i jeszcze raz przydługie opisy. Książka mimo, że krótka to zajęła mi bardzo dużo czasu, a przede wszystkim energii żeby zabrać się z powrotem do czytania za nią.

Książka nudna, monotonna, dialogi denne i ciężkie do przetrawienia. Spodziewałam się czegoś więcej po niej, może bardziej wartkiej akcji, więcej dialogów, a nie opisy, opisy i jeszcze raz przydługie opisy. Książka mimo, że krótka to zajęła mi bardzo dużo czasu, a przede wszystkim energii żeby zabrać się z powrotem do czytania za nią.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

226 użytkowników ma tytuł Droga ślepców na półkach głównych
  • 154
  • 70
  • 2
45 użytkowników ma tytuł Droga ślepców na półkach dodatkowych
  • 27
  • 9
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Po 100 słowie. Szortal Fiction 2 Wołodymyr Arieniew, Krzysztof Baranowski, Anna Bichalska, Tamara Bińczak, Aleksandra Brożek, Krzysztof T. Dąbrowski, Marek Dryjer, Sylwia Dudzicz, Bartłomiej Dzik, Marcin Elantkowski, Ela Graf, Anna Grzanek, Maciej Kaźmierczak, Artur Kuchta, Paulina Kuchta, Aleksander Kusz, Tomasz Lewgowd, Joanna Maciejewska, Magdalena Małek, Paweł Mateja, Anna Łucja Nowak, Artur Olchowy, Romuald Pawlak, Agnieszka Pilecka, Robert Rusik, Rafał Sala, Marek Ścieszek, Jadwiga Skrzypacz Kopaszewska, Konrad Staszewski, Bartosz Szczygielski, Istvan Vizvary, Dariusz Wędrychowski, Milena Zaremba, Michał Zieliński, Agnieszka Zienkowicz, Marek Zychla
Ocena 7,8
Po 100 słowie. Szortal Fiction 2 Wołodymyr Arieniew, Krzysztof Baranowski, Anna Bichalska, Tamara Bińczak, Aleksandra Brożek, Krzysztof T. Dąbrowski, Marek Dryjer, Sylwia Dudzicz, Bartłomiej Dzik, Marcin Elantkowski, Ela Graf, Anna Grzanek, Maciej Kaźmierczak, Artur Kuchta, Paulina Kuchta, Aleksander Kusz, Tomasz Lewgowd, Joanna Maciejewska, Magdalena Małek, Paweł Mateja, Anna Łucja Nowak, Artur Olchowy, Romuald Pawlak, Agnieszka Pilecka, Robert Rusik, Rafał Sala, Marek Ścieszek, Jadwiga Skrzypacz Kopaszewska, Konrad Staszewski, Bartosz Szczygielski, Istvan Vizvary, Dariusz Wędrychowski, Milena Zaremba, Michał Zieliński, Agnieszka Zienkowicz, Marek Zychla
Okładka książki Kryminalna Piła. Błąd w sztuce Ryszard Ćwirlej, Marek Dryjer, Dorota Dziedzic-Chojnacka, Joanna Gręda, Andrzej Klawitter, Paweł Kukliński, Robert Małecki, Marta Matyszczak, Jarosław Oryszak, Joanna Pawłusiów, Beata Sołowiej, Izabela Szymczak, Karolina Wilczyńska, Katarzyna Wójcik, Michał Zieliński
Ocena 6,2
Kryminalna Piła. Błąd w sztuce Ryszard Ćwirlej, Marek Dryjer, Dorota Dziedzic-Chojnacka, Joanna Gręda, Andrzej Klawitter, Paweł Kukliński, Robert Małecki, Marta Matyszczak, Jarosław Oryszak, Joanna Pawłusiów, Beata Sołowiej, Izabela Szymczak, Karolina Wilczyńska, Katarzyna Wójcik, Michał Zieliński
Marek Dryjer
Marek Dryjer
Marek Dryjer ur. 27.05.1976 r. we Wrocławiu. Absolwent studiów magisterskich na Wydziale Zarządzania w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Poznaniu, które ukończył w 2003 r. Specjalista zarządzania zasobami ludzkimi. Pasjonat psychologii, literatury i sztuki. Autor wielu tekstów w tym opowiadań i wierszy, które dotąd zamieszczał głównie w Internecie. Człowiek i jego bogate wnętrze oraz walka o życie z cywilizacyjną machiną zagłady, stanowią wątek przewodni jego prac.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Schron 7/7 Anna Starobiniec
Schron 7/7
Anna Starobiniec
No i cóż.. autorka mało znana jeszcze w polsce..brak sensownych interpretacji, artykułów o samej książce..co nie ukrywam bardzo by pomogło przy pisaniu pracy licencjackiej, gdyż właśnie na ta książke sie zdecydowałam skuszona przez promotora, albowiem miała w sobie zawierać liczne elementy folkloru rosyjskiego i ogólnie słowiańskiego.. I owszem, te elementy są. Jednakże przeraża mnie wcześniej wspomniany brak nie tyle opracowań,co wyjaśnień o tej książce, co skutkuje wieloma różnorakimi domysłami czytelników. Ja osobiście w tej książce dojrzałam ,być może społeczny, problem porzucanych dzieci w szpitalach/ zakładach opieki. Dojrzałam krzywdę małego przecież jeszcze chłopca, który po ciężkim wypadku traci świadomość, zapada w śpiączke. Matka nie dając sobie psychicznie rady postanawia odciąć się od tego problemu. Jest to niestety brutalna,ale często rzeczywistość, w realnym świecie wielu ludzi tak postepuje z różnych pobudek. Wszyscy twierdzą, ze chłopiec nie ma rzeczywistego kontaktu ze światem, że nic nie odczuwa nie rozumie, Ja uważam, że Starobiniec chciała nam pokazać, że takie dzieci mimo śpiączki, mimo cięzkich urazów głowy/mózgu też mają duszę, też odczuwają, mimo, że nie mogą nam tego pokazać czy powiedzieć. Chłopiec być może nie do końca wiedział co się z nim dzieje, był jakby we śnie na jawie..interpretował to co się dzieje wokół niego śniąc.. i może o to chodziło...ale odczuwał, odczuwał brak czegoś, smutek. Nie potrafił przyjąć do wiadomości, że został porzucony, nie wierzył w to. Wydaje mi się, że psychika dzieci tak działa.. mimo, że ktoś je zostawił czy to w domu dziecka czy to w jakimś zakładzie, one dalej wierzą, że ukochana osoba po nie wróci i zabierze do domu. Chłopiec przecież wszelkimi, nawet tymi pozornie niemożliwymi sposobami, chciał sprowadzić matkę do siebie, chciał połączyć ją znów z ojcem..jakby wierzył w to, ze gdy oni będą znów razem wszystko wróci do normy. Mimo wszytko, chciał ich oboje ukarać - matkę za pozostawienie go, ojca być może za zdrady, przez które matka się załamała bo została z tym wszystkim sama. Wydaje mi się też możliwa interpretacja choroby psychicznej u matki, lub załamania, skutkiem którego było szukanie usprawiedliwienia..matka porzucając syna wyparła z siebie te treści, które budziły w niej lęk, strach..i gdy zaczełą sobie uświadamiać co zrobiła, wszystko zaczęło wracać..i najprawdopodobniej spokoju zaznała dopiero pośmiertnie.. książke skończyłam właśnie dzisiaj.. i póki co tylko to mi do głowy przychodzi..ale musze jeszcze głębiej przemyśleć zakończenie.. odjęłam jedną gwiazdkę właśnie za jeszcze niezrozumiałe dla mnie zakończenie..ale mam nadzieję, że jednak nie bezsensowne :)
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na910 lat temu
Mordercy Łukasz Śmigiel
Mordercy
Łukasz Śmigiel
Łukasz Śmigiel – autor opowiadań (zbiór „Demony”),powieści („Decathexis”, „Muzykologia”),słuchowisk radiowych i filmowych scenariuszy. Dziennikarz i publicysta, zajmujący si naukowo nowoczesnymi formami promocji książek i pisarzy. Publikował w prasie kulturalnej („Tygiel Kultury”, „Znaczenia”, „Przekrój”) i literacko-fantastycznej („Alfred Hitchcock Poleca”, „Nowa Fantastyka”, „Science Fiction, Fantasy i Horror”, „Magazyn Fantastyczny”). Redaktor naczelny czasopisma „Lśnienie – Kultura Grozy”. Pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim, w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej.* Jakie jest morderstwo? Jacy są mordercy? Jak stać się mordercą doskonałym? „Mordercy” to zbiór opowiadań, w którym główną rolę odgrywają oprawcy. Wspólny mord, pielęgniarz kanibal, Knecht Ruprecht, historia stracha na wróble i wiele wiele więcej. Opowiadania pochodzą z pogranicza grozy, kryminału, fantastyki i thrillera. Łukasz Śmigiel serwuje nam dwanaście opowiadań, z których każde jest inne. Mnie najbardziej spodobała się „Opowieść Wigilijna”, ponieważ autor zaskoczył mnie swoim pomysłem oraz wykonaniem, które wgniotło mnie w fotel i zostawiło z otwartymi ustami z wrażenia. Pewien chłopak zostaje wyrzucony z sierocińca i staje się kominiarzem. Jego siostra, która tam została, robi coś, co skutkuje tym, iż przychodzi do niej Knecht Ruprecht, czyli zły Święty Mikołaj, który karze niegrzeczne dzieci. Co się dzieje później? Aby się tego dowiedzieć, przeczytaj to dzieło. Świetne było też „Śmierć na trzy”, bo autor również wykazał się dużą oryginalnością. W tym opowiadaniu główną rolę odgrywa pisarz, który wydał książkę. Problemem jest to, że w niej zawarł pewne informacje o swoich znajomych… Cieszę się, że miałem okazję przeczytać ten utwór, ponieważ jest on jednym z lepszych, jakie miałem okazję czytać w tym roku. Wszystkie historie zostały napisane lekkim językiem, zaskakują, trzymają one w napięciu od pierwszej strony i nie puszczają do ostatniej. Pomysły na każde z nich są oryginalne. Wszystkie rozwijają się w sposób spójny i logiczny. Bohaterów w książce przewija się bardzo dużo. „Weźcie tysiąc ludzi, którzy w coś wierzą, i będziecie mieli nową formę społeczną. Weźcie milion i będziecie mieli nową religię (...) Zawsze żyłem obok systemu, a nie w systemie, i zamierzałem umrzeć, nadal pozostając z boku, najpewniej w rowie przy drodze.” Autor skupił się na opisach. Dość szczegółowo pokazuje nam miejsca, w którym przebywają postacie. Emocje nie zostały pokazane wprost. Łukasz Śmigiel miesza style i pokazuje nam bardzo różne historie – morderstwo na XVI-wiecznym dworze hiszpańskim, Japonia, postapo… Wspomnę jeszcze o okładce – jest ona prosta. Znajduje się na niej mężczyzna, który krzyczy. Z jakiego powodu? Możemy się tylko domyślać, czy chodzi o ból, rozpacz, radość czy coś jeszcze. Pobudza ona wyobraźnię i emocje. Przed każdym opowiadaniem znajduje się fragment jakiejś piosenki czy wiersza, który poniekąd wprowadza nas w klimat. Jest to bardzo ciekawy zabieg. Reasumując tę krótką recenzję: dzieło to polecam przede wszystkim miłośnikom opowiadań oraz mrocznych i fantastycznych klimatów. Mnie się ono bardzo podobało i na pewno sięgnę po inne książki tego autora. Za przekazanie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Oficynka. Tytuł: „Mordercy” Autor: Łukasz Śmigiel Wydawnictwo: Oficynka Projekt okładki: Anna M. Damasiewicz Wydanie: I Oprawa: miękka Liczba stron: 343 Data wydania: marzec 2011 (data przybliżona) ISBN: 978-83-62465-05-7 * Źródło – okładka książki.
zaczytanywksiazkach - awatar zaczytanywksiazkach
ocenił na109 lat temu
Do kropli ostatniej Andreas Eschbach
Do kropli ostatniej
Andreas Eschbach
Myślę, że książka ta jest rewelacyjna pomimo, że występują w niej wyjątkowo mało prawdopodobne zbiegi okoliczności: historyczne i sytuacyjne, które splatają losy przypadkowych postaci. Oprócz tego, główni bohaterowie zdają się mieć więcej szczęścia niż rozumu. Ewidentnie bazują na fortunnym urodzeniu w odpowiedniej rodzinie, z odpowiednimi rodzicami (zwłaszcza ojcem),w odpowiednim miejscu i czasie (a natura pechów, jakie ich później spotykają, jeszcze bardziej uwidacznia to na czym się głównie opierali). Ale przecież czytelnik nie musi lubić bohaterów w sprawnie opracowanej opowieści. Najmocniejszą stroną tej książki jest ukazanie prawdziwego problemu związanego z ograniczoną naturą krytycznego surowca, na którym opiera się obecny system gospodarki światowej. Autor jasno i w prosty sposób przedstawił szersze tło geopolityczne, oraz całkiem realistyczne i prawdopodobne skutki uzależnienia większości ludzi od taniej ropy naftowej. Wystarczy stosunkowo niewielki kryzys na rynku tego surowca, aby wywołać lawinę paniki i regres cywilizacyjny. Jedna z postaci wręcz rozdziela pojęcie drogiej ropy (wydobywanej lub zdobywanej z trudno dostępnych miejsc) od taniej ropy, tak jakby to były dwie zupełnie inne substancje fizyczne. Pisarz przewidział np. francuskie protesty "żółtych kamizelek" i kilka innych zjawisk społeczno-ekonomicznych. Według mnie aktualna sytuacja gospodarcza, w kontekście rosyjskiej ropy i gazu, dodatkowo podnosi znaczenie przekazu zawartego w tej książce, rozwiewa złudzenia i pogłębia refleksje o realiach rynkowego materializmu (zarówno demokratycznego jak i dyktatorskiego).
konstruktywnie - awatar konstruktywnie
ocenił na83 lata temu
Koniec pieśni Wojciech Zembaty
Koniec pieśni
Wojciech Zembaty
Poznałam świat mroczny, ohydny, przerażający mnie do tego stopnia, że wchodziłam do niego ostrożnie, delikatnie, niepewnym wzrokiem badając czekające mnie wizje, bojąc się następnego zdania, brzydząc się kolejnej sceny i błogosławiąc możliwość stania z boku w roli obserwatora, bezpiecznego przyglądania się zdarzeniom i śledzenia plecionych wątków. Z czasem nauczyłam się nie jeść podczas czytania tej książki z turpistyczną wizją świata, a właściwie dwóch równoległych rzeczywistości, w których śmierć i rozkład były normą, a jej symptomy i objawy skutecznego panoszenia się prawie na każdej stronie ropiały, czerwieniły krwią, uryną i kałem strachu, bólem prutych jelit, trzaskiem łamanych kości i smrodem. Przenikliwą, ostrą, mdlącą wonią wymiocin, bagiennych oparów, rozkładających się trupów, gnijących ran i cuchnących oddechów chorych dziąseł. A jednocześnie byłam tym światem zachwycona, zafascynowana! Przyzwyczaiłam się, nie podjadałam w trakcie czytania, z trudem przełykając nawet ślinę, ale brnęłam wbrew odruchom własnego organizmu, wbrew rozsądkowi i instynktowi samozachowawczemu w te realno-nierealne wizje sięgające samego Matecznika Bogów, do których drzwi otwierał stavalon. Rodzaj memoaktywnej substancji dla współczesnych bohaterów powieści, a dla druidów Zaklęcie Przejścia. A nic nie zapowiadało właśnie takiej zaskakującej fabuły. Prolog wprowadził mnie w znany świat umierającego króla Artura, którego ostatni rycerz Bedevir, pełniący wcześniej rolę jego giermka, pragnął ocalić Brytów przed saskim potopem. Potrzebował do tego wyjątkowego Naszyjnika, tak zwanego torka. Tradycyjnego insygnium celtyckich królów i bohaterów, który był "przekutą wolą, zastygłą w metalu potęgą oraz Nosiciela, bez którego stanowił tylko stary, kosztowny złom". Razem, przy pomocy magii druidów, mogliby odzyskać świetność i przywrócić przyszłość Brytów. Tyle że Naszyjnik znalazł Igi, dziewiętnastolatek o popapranej przeszłości z dwudziestego wieku, nawiedzany przez koszmarne sny, po których pozostawały zupełnie realne rany. Stavalon umożliwił połączenie losów ludzi, demonów i bogów ze średniowiecznej przeszłości i z dwudziestowiecznej teraźniejszości. Otworzył między nimi drzwi udowadniając, że "światów nie dzieli nieprzekraczalna bariera. Współistnieją i czerpią z siebie." Stanowią jedność, w której czas, jakikolwiek czas, nie ma żadnego znaczenia. Dlatego Igi znalazł się w świecie Brytów, stając się Nosicielem Naszyjnika. Łukasz, jego psycholog, u którego początkowo szukał pomocy, mógł funkcjonować w obu, a demony z rzeczywistości równoległej, pożywiać się krwią i mięsem ludzi we współczesnej Warszawie. Podobał mi się ten bezlitosny, okrutny świat, te plastyczne wizje, oniryczne majaki, wędrówki do najdalszych zakątków umysłu kryjących najstraszliwsze instynkty ludzkie i język je stwarzający, opisujący, ożywiający, pobudzający moje zmysły i wyobraźnię. Gęsty, bagnisty, wciągający, mamiący i taki realnie, niemalże namacalnie kreujący obrazy grozy godne najlepszych horrorów. Snujący fabułę pełną przejść z przeszłości do przyszłości, z jaźni do podświadomości, ze świadomości w sen, z rzeczywistości w magię i na odwrót. Czułam ogromną wiedzę jaką autor zgromadził, by mógł powstać ten jeden świat ze splecionych wątków przeszłych i teraźniejszych. Czerpał ją, jak sam wspomniał w podziękowaniach na końcu książki, przede wszystkim z "Narodzin cywilizacji Wysp Brytyjskich" Wojciecha Lipońskiego. Ta fascynacja historią Brytów i chęć umieszczenia jak największej ilości informacji w powieści, mogłaby posłużyć do stworzenia obszernej trylogii, jeśli nie dłuższego cyklu. Pozwoliłoby to na rozproszenie wiedzy historycznej, która momentami brzmiała jak wstawki encyklopedyczne. Można byłoby rozwinąć wiele wątków, tutaj tylko zarysowanych lub wykorzystanych do jednej przygody czy wyeliminować wielość bohaterów. Bardzo brakowało mi jednego spojrzenia na rozwijający się ciąg zdarzeń, wiodącego narratora, z którym mogłabym się utożsamić, przyjąć jego system wartości za swój. Można byłoby też uniknąć szybkiego przeskakiwania z jednej sceny do drugiej bez zdania wiążącego lub uprzedzającego zmianę scenerii. Na szczęście im dalej w powieść, tym tych niespodziewanych cięć było mniej. Przedobrzenie dotknęło również języka. Autor uczynił go bardzo swojskim, potocznym, wulgarnym, nazywającym rzeczy wprost bez zbędnych ozdobników językowych, niezbędnym do tworzenia naturalnych dialogów czy naturalistycznych obrazów, ale czasami wyjechał w swoich szkicach poza linię, serwując zdania tego typu: Jego towarzysz, przygarbiony kulawy facet w szacie koloru gówna, rozdarł się. Swojskość też ma swoje granice, za którymi czai się pułapka ordynarności. I na koniec muszę jeszcze wspomnieć o zbyt pośpiesznym zakończeniu i dialogach. O ile były świetne między bohaterami współczesnymi, o tyle były niewiarygodne, bo z użyciem charakterystycznych powiedzeń młodzieżowych, w ustach postaci historycznych. Całość makabrycznie przepiękna w plastycznych obrazach wizji, ciekawie snutej fabule, której trochę zaszkodził nadmiar wiedzy, fantazji i chęci umieszczenia tego wszystkiego w jednej opowieści oraz niedostatki warsztatu pisarskiego. Pierwsza cecha jest zaletą, z której trzeba się cieszyć i tylko nauczyć panować nad nią, a druga wadą, która na szczęście mija wraz z wiekiem i doświadczeniem. Zwłaszcza że to debiutancka powieść tego pisarza. I jeszcze jedno. Literówki. Rzadko o nich wspominam, jeśli nie są uporczywe. Tutaj bardzo mi przeszkadzały swoją nagminnością. Często zmieniały znaczenie zdania, które musiałam czytać od nowa, by uchwycić prawidłowy sens wypowiedzi czy opisu. Ale to już uwaga czysto techniczna ku rozwadze wydawnictwa. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na66 lat temu
Tajemnica świętego Wormiusa Jarosław Klonowski
Tajemnica świętego Wormiusa
Jarosław Klonowski
„Tajemnica świętego Wormiusa” Jarosława Klonowskiego jest powieścią przygodowo-historyczną, zawierającą w sobie elementy fantastyki. Treść dotyczy poszukiwań relikwii tytułowego świętego. Nie wiadomo jednak, gdzie znajdują się jego kości ani nawet czy istniał naprawdę. Autor w wielu miejscach opiera się na lokalnych legendach, co nadaje książce posmak autentyczności. Powieść rozgrywa się na ziemiach polskich, w tym w Bydgoszczy i w jej okolicach. I to właśnie mieszkańcy tego miasta będą mieli największą uciechę z czytania, kiedy na kartach powieści natrafią na znane im miejsca czy osoby. Głównym tematem książki „Tajemnica świętego Wormiusa” jest poszukiwanie. Poszukiwanie nie tylko relikwii, ale też odpowiedzi. Gdzie leży prawda, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem i komu najbardziej zależy na odnalezieniu kości? Pisarz nawiązuje również do wielu historycznych i legendarnych postaci. Książka rozpoczyna się od spotkania jednego z głównych bohaterów, Alfreda Ostenwalda, z Rodrigo Borgią. Jest to papież Aleksander VI, który żył naprawdę i miał bardzo złą reputację. W dalszej części powieści pojawia się także, znany z bydgoskich podań, Węgliszek. Warto więc sprawdzić co jest prawdą, co legendą, a co jedynie wymysłem autora. Powolne wprowadzanie daje nam czas na oswojenie się z uczestnikami wydarzeń i czasami, w których przyszło im żyć. Nie jest to jednak powieść rozwlekła czy przegadana. Cięte i pełne humoru dialogi oraz dynamiczne walki ani przez chwilę nie pozwalają się nudzić. W kilku miejscach udaje się autorowi wywołać dreszcze u czytelnika. To wszystko sprawia, że książkę czyta się raz-dwa. Bogate opisy ludzi, wnętrz, a także kolorów i zapachów wprowadzają nas w sam środek powieści i nadają jej niezwykłego klimatu. Książka działa na nasze zmysły tak, iż jesteśmy sobie w stanie wszystko wyobrazić, nie jest przy tym zbyt nachalna i pozostawia wiele miejsca na nasze własne interpretacje. Postaci są nietuzinkowe i każda z nich ma coś na sumieniu. Jak to w wielu powieściach bywa, bohaterowie, którym przyjdzie ze sobą podróżować, są skrajnie różni i początkowo darzą się nieufnością. Nie powinniśmy jednak dać się zwieść pozorom i stwierdzić, że już wiemy, jakie później będą ich wzajemne relacje, ponieważ książka odchodzi od znanych schematów. W jaki sposób? Tego dowiecie się podczas czytania. Czy święty Wormius żył naprawdę? Czy jego kości mają magiczne właściwości, komu i dlaczego najbardziej zależy na ich zdobyciu? Kim jest tajemniczy kat i co ma ze wszystkim wspólnego Diabeł Węgliszek? Odpowiedzi możecie zacząć poszukiwać na kartach powieści, ale pamiętajcie, że niektórych pytań lepiej nie zadawać. https://alicjaszalska.pl/jaroslaw-klonowski-tajemnica-swietego-wormiusa/
Alicja - awatar Alicja
oceniła na74 lata temu
Ślepa wiara Ben Elton
Ślepa wiara
Ben Elton
Dystopia, z jednej strony sprawia wrażenie realistyczne, z drugiej prezentowane jest społeczeństwo w zasadzie groteskowe. Powszechne zdebilnienie uzyskane dzięki mediom/socjalmediom spowodowało odejście ludzi od nauki. To miejsce zajmuje wiara, związany z nią wszechpanujacy zabobon i wynaturzona politpoprawność. Globalne ocieplenie doprowadziło do zalania ogromnych terenów, jest to oczywiście kara boża. Kto próbuje twierdzić inaczej jest brutalnie pacyfikowany przez władającą tym światem Świątynię. Podobnie jest ze szczepieniami, ewolucją, itp., ateiści giną na stosach i podczas publicznych kaźni. Powszechna jest całkowita otwartość - ekshibicjonistycznie pornograficzna - w każdym aspekcie. Każdy ma prawo wiedzieć o bliźnim wszystko i wszystko oglądać. Prywatność, niechęć dzielenia się swoim życiem on-lin 24/7 jest jednym z najcięższych grzechów. No i trafia się bohater, któremu to nie do końca pasuje. Powieść w oczywisty sposób korzysta ze dorobku poprzedniczek w rodzaju "Roku 1984" i podobnych, jednak kładzie akcenty na bardziej współczesne bolączki trapiące społeczeństwa. Jest niegłupio napisana (jeśli przyjmiemy za dobrą monetę estetykę groteski, absurdu),z niewybitną ale przyzwoitą fabułą (siłą rzeczy o charakterze służebnym) i niezłymi postaciami. "Ślepa wiara" nie odkrywa Ameryki ale nie jest też całkowitym epigonem. Używa już odkrytego narzędzia do skomentowania współczesnego społeczeństwa i wysłania sygnału ostrzegawczego - "Słuchajcie, panie Człowiek, trochę zbaczacie ze ścieżki, to może się skończyć słabo." Losy głównego bohatera bardzo silnie przypominają historię gościa zwanego Jeszua z Nazaretu. Tylko trochę na odwrót. 8/10 (może odrobinę na zachętę)
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Droga ślepców

Więcej
Marek Dryjer Droga ślepców Zobacz więcej
Marek Dryjer Droga ślepców Zobacz więcej
Marek Dryjer Droga ślepców Zobacz więcej
Więcej