ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać287
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać12
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Krakowskie Przedmieście pełne deserów

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 1987-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1987-01-01
- Liczba stron:
- 296
- Czas czytania
- 4 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 83-0601-103-1
Ostatnia książka napisana przez Adolfa Rudnickiego, polskiego eseistę żydowskiego pochodzenia.
Kup Krakowskie Przedmieście pełne deserów w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Krakowskie Przedmieście pełne deserów
Poznaj innych czytelników
56 użytkowników ma tytuł Krakowskie Przedmieście pełne deserów na półkach głównych- Chcę przeczytać 29
- Przeczytane 24
- Teraz czytam 3
- Posiadam 12
- Poszukiwane polskie 1
- Pod BN 1
- Na półce 1
- Może kiedyś przeczytam... 1
- Literatura polska 1
- Na sprzedaż 1
Tagi i tematy do książki Krakowskie Przedmieście pełne deserów
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Krakowskie Przedmieście pełne deserów
Siła zawarta w dwóch datach: roku narodzin, roku śmierci. Siła, której nie ma żadna stronica tak zwana artystyczna. Mówię o sile, tylko o sile. O życiu.
O życiu.
Siła zawarta w dwóch datach: roku narodzin, roku śmierci. Siła, której nie ma żadna stronica tak zwana artystyczna. Mówię o sile, tylko o si...
Rozwiń ZwińŚwiatło młodości. To ono bardziej niż cokolwiek wydobywa okrucieństwo i absurd śmierci. Właśnie dlatego, że śmierć jest przeciwieństwem dotykalnym. Może dlatego w młodych ludziach pokusa śmierci żyje najsilniej i to wśród nich zdarza się największa ilość samobójstw. Pełni sił maja potrzebę rzucić wyzwanie śmierci.
Światło młodości. To ono bardziej niż cokolwiek wydobywa okrucieństwo i absurd śmierci. Właśnie dlatego, że śmierć jest przeciwieństwem doty...
Rozwiń ZwińTo śmierć przez sam fakt swego istnienia każe nam zabijać. Zabijamy, gdy żyje w nas i nieustannie trwa pokusa, aby ja naśladować, to, aby ja odeprzeć.
To śmierć przez sam fakt swego istnienia każe nam zabijać. Zabijamy, gdy żyje w nas i nieustannie trwa pokusa, aby ja naśladować, to, aby ja...
Rozwiń Zwiń

























![Dzienniki 1914 - 1945 [T.1, 1914-1925] Maria Dąbrowska](https://s.lubimyczytac.pl/upload/books/74000/74962/170x243.jpg)















OPINIE i DYSKUSJE o książce Krakowskie Przedmieście pełne deserów
Książka do czytania, ale niezobowiązująca do robienia mądrych min, przewracania oczami, czy korzystania z chusteczki tzw. "szlocharki". Zresztą sam Rudnicki wyznaje zasadę, że "im mądrzej, to tym głupiej" i daje temu wyraz w "Krakowskim przedmieściu...". Moim zdaniem, można ją czytać nawet w trakcie degustacji "śledzi w śmietanie", chociaż większość wie, że łączenie śledzi z rurką z kremem bywa ryzykowne. W przypadku Rudnickiego jednak zaręczam, że można. Ryzyko niespodzianki właściwie zerowe
Czyli, Rudnicki jest dobry na każdą okazję, bo jest w niej zasadzie wszystko. Oczywiście,jako że książka była pisana w epoce minionej, pewnych rzeczy w niej nie uświadczy. Na przykład nie ma nic o warszawskim metrze - a tak jest w niej wszystko.
Jest o cadyku (Rudnicki był z pochodzenia Żydem) Rywanie z Rywanowa.
Wspomina autor acjabacjakacjonizmie i acjabacjakacjonistach.
Udziela rad i sugestii. Na przykład: "Gdy świat się bardzo rusza, lepiej siedzieć na kanapie".
Zdarzają się nieco prorocze konstatacje: "Wiek dziewiętnasty zaraził pasją do książek początek wieku dwudziestego, ale wirus raczej dogasa"...moim zdaniem trend postępuje.
Jest też pociecha dla kłamczuchów i kłamczuszków, jako, że prawda i kłamstwo, tak naprawdę niewiele się od siebie różnią. Przy tej okazji cytuje jedną z postaci "Biesów": "Całe życie kłamałem, nawet wtedy gdy mówiłem prawdę, wtedy także kłamałem!"
Wspomina Rudnicki oczywiście okres wojny i przy tej okazji pisze o wyjątkowym działaniu snu;
"Więzień bliski głodowej śmierci w Oświęcimiu. W nocy zjawia się matka, która karmi go świeżym, gorącym mlekiem. Budząc się więzień jeszcze czuje zapach mleka, które przywróciło go życiu.
Sporo podobnych historii można znaleźć we wspomnieniach obozowych. Ludzie kładli się się głodni, budzili się syci".
Rudnicki niby sporo wie, ale zadaje czasami trochę głupie pytania. Na przykład:czym jest pamięć?
"Dzwonek tramwaju zakręcającego z Krakowskiego Przedmieścia w ulicę Trębacką. Już ćwierć wieku minęło od usunięcia stąd tramwaju, lecz dzwonek w pamięci jest teraz wyjątkowo wyraźny. Zmartwychwstał. Jak pracuje pamięć? Skąd jej wciąż na nowo zdumiewające niespodzianki".
I myślę, że ta książka może być dla wielu, też pewną niespodzianką.
Książka do czytania, ale niezobowiązująca do robienia mądrych min, przewracania oczami, czy korzystania z chusteczki tzw. "szlocharki". Zresztą sam Rudnicki wyznaje zasadę, że "im mądrzej, to tym głupiej" i daje temu wyraz w "Krakowskim przedmieściu...". Moim zdaniem, można ją czytać nawet w trakcie degustacji "śledzi w śmietanie", chociaż większość wie, że łączenie śledzi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej książce w końcu Rudnicki powiedział mi, jak nazywa się ta forma literacka, którą tak ukochał i którą najprawdopodobniej sam wymyślił: luźne kartki.
I jak to luźne kartki zazwyczaj nie tworzą zwartej całości, niektóre są perełkami inne są na poziomie listy zakupów przed wyjściem do sklepu, niektóre wzruszają a inne wkurzają. Ale i tak lubię to bo pokazuje kompletną niezborność i zmienność ludzkiego (także mojego) życia.
Jak we wszystkich chyba utworach z ostatnich 20 lat życia Rudnicki przede wszystkim żegna odchodzących. Takich, których kochał i podziwiał oraz takich przez których cierpiał i których nie znosił. A przy okazji sam szykuje się na nieuchronne odejście i prowadzi dalszy ciąg rozliczania się ze swojej własnej przeszłości i przeszłości swojego, literackiego środowiska. Bez usprawiedliwień ale i bez posypywania głowy popiołem. Trochę z myślą o ostrzeżeniu następców ale bez złudzeń, że kolejne pokolenia się do ostrzeżeń zastosują.
PS. Interesującą mnie szczególnie ciekawostką jest doklejenie, ni z gruszki ni z pietruszki reportażu ze Śląska z 1935 roku. Bez związku z resztą książki ale czy na pewno?
W tej książce w końcu Rudnicki powiedział mi, jak nazywa się ta forma literacka, którą tak ukochał i którą najprawdopodobniej sam wymyślił: luźne kartki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI jak to luźne kartki zazwyczaj nie tworzą zwartej całości, niektóre są perełkami inne są na poziomie listy zakupów przed wyjściem do sklepu, niektóre wzruszają a inne wkurzają. Ale i tak lubię to bo pokazuje kompletną...