rozwińzwiń

Manicheizm średniowieczny

Okładka książki Manicheizm średniowieczny autorstwa Steven Runciman
Okładka książki Manicheizm średniowieczny autorstwa Steven Runciman
Steven Runciman Wydawnictwo: Książnica historia
262 str. 4 godz. 22 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Medieval Manichee
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
262
Czas czytania
4 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-250-0073-8
Tłumacz:
Bartłomiej Zborski, Jerzy Prokopiuk
Autor, wybitny mediewista i bizantysta, śledzi dzieje tradycji dualistycznej w chrześcijaństwie od jej gnostycki początków aż do ostatniego rozkwitu w późnym średniowieczu. Książka przybliża manicheizm jako źródło późniejszych poglądów oraz wywodzące się z niego największe ruchy heretyckie: paulicjan, bogomiłów, patarenów i katarów.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Manicheizm średniowieczny w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Manicheizm średniowieczny

Średnia ocen
7,1 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Manicheizm średniowieczny

avatar
257
247

Na półkach:

„Manicheizm średniowieczny”
Autor: Steven Runciman
Moja ocena: 9/10

To znakomita i niezwykle wartościowa publikacja, która — mimo swojej niewielkiej objętości — w precyzyjny sposób przybliża czytelnikowi złożony świat ruchów dualistycznych obecnych w średniowieczu. Steven Runciman, znany z erudycji i umiejętności syntetycznego ujmowania tematu, prowadzi nas przez historię idei manichejskich, ukazując ich ewolucję oraz wpływ na religijność i życie społeczne Europy i Bliskiego Wschodu.

Autor rozpoczyna od gnostyckich korzeni dualizmu, a następnie śledzi jego rozwój przez kolejne stulecia, przyglądając się szczegółowo takim ruchom jak paulicjanie, bogomiłowie, patareni, a także – choć marginalnie – kwakrzy. Runciman nie tylko przedstawia ich doktryny, ale również analizuje kontekst historyczny, w jakim funkcjonowali, oraz ich relacje z Kościołem i władzami świeckimi.

Dużym atutem książki jest jej klarowny, przystępny język oraz logiczna struktura, która pozwala uporządkować i zrozumieć omawiane zjawiska. Publikacja ma charakter naukowy, ale nie przytłacza akademickim stylem – będzie więc wartościową lekturą zarówno dla historyków, jak i dla zainteresowanych duchowością oraz historią religii.

Serdecznie polecam tę pozycję każdemu, kto pragnie zgłębić temat średniowiecznych ruchów religijnych i alternatywnych nurtów duchowości w ujęciu jednego z najwybitniejszych historyków XX wieku.

** 16:12 * 21.04.2025 * 36/2025 *

„Manicheizm średniowieczny”
Autor: Steven Runciman
Moja ocena: 9/10

To znakomita i niezwykle wartościowa publikacja, która — mimo swojej niewielkiej objętości — w precyzyjny sposób przybliża czytelnikowi złożony świat ruchów dualistycznych obecnych w średniowieczu. Steven Runciman, znany z erudycji i umiejętności syntetycznego ujmowania tematu, prowadzi nas przez historię...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1322
759

Na półkach:

Klasyczna już dziś praca wybitnego brytyjskiego mediewisty stanowi nadal aktualne źródło wiedzy o dziejach dualistycznej herezji w chrześcijaństwie począwszy od jej korzeni w starożytnym manicheizmie. Książka to poważne bezstronne studium, tyle historyczne co i religioznawcze opierające się na istniejących źródłach, w tym także pochodzących z archiwów inkwizycji. Niemniej jednak dostarcza szeregu interesujących informacji o średniowiecznych tradycjach dualistycznych i dla kogoś, kto z tematem spotyka się po raz pierwszy będzie to znakomite wprowadzenie.

Klasyczna już dziś praca wybitnego brytyjskiego mediewisty stanowi nadal aktualne źródło wiedzy o dziejach dualistycznej herezji w chrześcijaństwie począwszy od jej korzeni w starożytnym manicheizmie. Książka to poważne bezstronne studium, tyle historyczne co i religioznawcze opierające się na istniejących źródłach, w tym także pochodzących z archiwów inkwizycji. Niemniej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
75
40

Na półkach:

"Manicheizm średniowieczny" to pierwsza z książek Stevena Runcimana, która mnie rozczarowała. Może nie do końca zawiodła, ale jednak nie jest tym, do czego Runciman przyzwyczaił swoich czytelników. Trochę za dużo w niej "wszystkiego", a za mało historii, przez co zamienia się w erudycyjny popis wybitnego historyka, który nie musi niczego udowadniać. Ale najlepiej po kolei o jej wadach i zaletach.

Przede wszystkim nie do końca wiadomo o czym jest ta książka: na dobrą sprawę ani o herezji średniowiecznej, ani o manicheizmie, ani o historii religijnej. Piszę tak dlatego, że wszystko to w niej jest, ale z konieczności pobieżne. Tak wielkich tematów nie da się zamknąć w książeczce średniej objętości. Można się wprawdzie dopatrzeć wątku przewodniego (o tym za chwilę),ale ciągle jest on rozmywany dygresjami i wahaniami co do tego, który kierunek wybrać. Jak na książkę prezentującą kwestie religijne, za mało tu odniesienia do tych spraw, jak na analizę filozoficzną - zbyt wiele dykteryjek nastawionych na zabawienie czytelnika. Z kolei jak na książkę historyczną - zbyt wiele pobieżnie ujętych spraw, z różnych kręgów czasowych i przestrzennych, na siłę splecionych razem wokół jednej koncepcji. Z tego względu książka Runcimana "galopuje" przez trzynaście wieków historii, krąży po Azji Mniejszej, Bałkanach, Europie a nawet i po Rusi, wprowadza wielki kalejdoskop imion, które występują tylko po to, żeby pokazać, że autor o nich wie. Wskutek tego rozpada się na wiele wątków (osobny związany z paulicjanami w Azji, inny z kościołami ormiańskimi, kolejne z bogomiłami, katarami, waldensami),a żaden nie zostaje przedstawiony gruntownie. Ciekawa historia katarów we Francji jest zarysowana nader skromnie, niejako na marginesie wielkich ruchów w innych częściach świata. Słowem - ani to książka historyczna, ani filozoficzna. Na dodatek nadmiernie dygresyjna, ze zbyt wielką liczbą powtórzeń po sobie, z wprowadzaniem postaci bez ich głębszego umocowania.

"Manicheizm średniowieczny" nie jest pozycją całkiem złą i można z niego sporo wyczytać. Pierwsza część książki moze stanowić świetne uzupełnienie "Labiryntów herezji" J. Prokopiuka, szczególnie, że w dość przystępny sposób i z zacięciem historycznym przedstawia kształtowanie się i treść doktryny dualistycznej.

Kolejnym ciekawym pomysłem jest pokazanie, jakimi drogami doktryna ta wędrowała w średniowieczu: z Persji do Armenii i Azji Mniejszej, następnie na Bałkany, dalej poprzez Bułgarię, Bośnię i Hercegowinę do Italii, aż na południe Francji. Wydaje mi się, że koncepcją książki miało być właśnie pokazanie tej swoistej wędrówki idei, z jej kierunkami, sposobem rozprzestrzeniania się, głównymi aktorami. Jest to o tyle ciekawe, że długa i zawiła droga tego "płynięcia", które połączyło tak odległe społeczeństwa jak ludy Azji i zachodniej Europy, jest naprawdę interesująca i niezwykła. W tym względzie Runciman tworzy interesujące koncepcje i mocno trzyma się narzuconego schematu.

Wreszcie - jak zwykle u Stevena Runcimana - pełno tu dykteryjek czy po prostu autentycznych postaw i zjawisk (np. wydzielanie demona śluzem z nosa w nauce mesalian czy koncepcja wejścia i wyjścia Chrystusa przez ucho Marii, co gwarantowało jej trwanie w dziewictwie),które z perspektywy czasu mogą jedynie śmieszyć. W tym widać znakomite pióro historyka, który po prostu wie, jak pisać o historii. Z drugiej strony - podkreślam ponownie - jak na wytrawnego pisarza, autor wprowadził zbyt wiele powtórzeń z siebie i dygresji.

Książka jest przeznaczona - moim zdaniem - dla fanów pisarstwa Stevena Runcimana. Na drugim planie dla osób zainteresowanych herezja dualistyczną, zaś dopiero w tle dla tych, którzy ciekawi są jej dziejów w Europie (dotyczy przede wszystkim dualizmu w Azji i na Bałkanach). To trudniejsza pozycja, nie czyta się jej tak łatwo jak inne od tego autora, ale mimo wszystko warto po nią sięgnąć.

"Manicheizm średniowieczny" to pierwsza z książek Stevena Runcimana, która mnie rozczarowała. Może nie do końca zawiodła, ale jednak nie jest tym, do czego Runciman przyzwyczaił swoich czytelników. Trochę za dużo w niej "wszystkiego", a za mało historii, przez co zamienia się w erudycyjny popis wybitnego historyka, który nie musi niczego udowadniać. Ale najlepiej po kolei o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

248 użytkowników ma tytuł Manicheizm średniowieczny na półkach głównych
  • 158
  • 90
71 użytkowników ma tytuł Manicheizm średniowieczny na półkach dodatkowych
  • 46
  • 8
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Manicheizm średniowieczny

Inne książki autora

Steven Runciman
Steven Runciman
Steven Runciman, urodzony w Northumberland, w Anglii. Studiując w Eton College zaprzyjaźnił się z Georgem Orwellem. W latach 1940-1947 pracował jako brytyjski dyplomata m. in. w Grecji, Turcji i Bułgarii. Jest autorem wielu rozpraw historycznych poświęconych głównie dziejom średniowiecza. Jego trzytomowe dzieło "Dzieje wypraw krzyżowych", które opublikowane zostało w latach 1951-1954 jest do dziś wznawiane i doceniane przez kolejne pokolenia czytelników. W innych swoich pracach Runciman opisywał głównie historię Cesarstwa Bizantyjskiego i państw z nim sąsiadujących, od Sycylii po Syrię.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wojna peloponeska Tukidydes
Wojna peloponeska
Tukidydes
Może coś nam się obiło o uszy, może też pamiętamy coś, co ktoś kiedyś nam mówił na marnie w tym zakresie prowadzonych lekcjach historii, że jakoś nieszczególnie układały się stosunki Aten i Sparty (szczególnie zaś po zakończeniu zmagań świata helleńskiego z potęgą perską niemal sto lat wcześniej). Nie ta koncepcja (miasta-)państwa, nie te ustroje polityczne (demokracja vs autokratyczne satrapie); ot, jak i dziś, gdy komuś nie podoba się, że sąsiadowi za miedzą (granicą) jakoś za dobrze się powodzi, jakoś za spokojnie żyje. “Wojna peloponeska” przekonuje nas, że jedną z przyczyn potyczek trwających dziesięciolecia była rosnąca potęga regionalna Aten i to ich wyrastanie ponad poziom również lokalnie przestało się podobać. Szczególnie potężnym Lacedemończykom (Sparta i inne miasta-państwa Peloponezu),którzy jeszcze chwilę wcześniej ramię w ramię z Ateńczykami odpierali perską nawałę. A więc panoszenie się Aten na odbitych Persom terenach, wciąganie innych państw w orbitę swoich wpływów i podporządkowywanie ich, w czym ateńczycy celowali. Do tego odwieczny konflikt Jończyków (Ateny) z Dorami (Peloponez) jako podłoże “etniczne” tej waśni. No i wreszcie hamletyczne nieomalże pytanie “demokracja czy oligarchia/tyrania?”. Odrzucając baśnie, gusła i wiarę w boskie interwencje, a z dogłębnej znajomości historii i niezmiennej natury ludzkiej wywodząc prorokowanie o wydarzeniach przyszłych, słusznie uchodzi Tukidydes za autora i pierwszego przedstawiciela krytyki historycznej. I tym właśnie głównie to dzieło jest: kronikarskim zapisem wydarzeń dokonujących się na oczach je spisującego i nawet czynnie biorącego w nich udział (po stronie Aten) uczestnika. Wojna toczona jest na lądach i morzach, w których to starciach różnice doskonale nam Tukidydes uzmysławia. O ile jednak jakieś większe czy mniejsze wiadomości mógł mieć co do ruchów poszczególnych wojsk, zajmowania i tracenia miast, budowania i niszczenia murów czy zmiennych sojuszów, o tyleż wydają się nieprawdopodobne cytowane liczne poselskie czy wodzowskie przemowy do miast mieszkańców czy wojowników. Skąd wiedzieć i jak spamiętać długie oraz kwieciste mowy, budzące ducha, a trwogę przeganiające? Inna sprawa, jak są piękne, jak przekonujące; na akademiach wojskowych powinno się je wykładać i przyszłych dowódców z ich znajomości na wyrywki odpytywać… Rzeczywiście retoryka i erystyka wielu postaci na najwyższych poziomach! Nie na darmo sztuka przemawiania, argumentowania i prowadzenia sporów, to klasyczne umiejętności, jakich w greckich polis wymagano od obywateli aspirujących do piastowania stanowisk publicznych; w tym to młodzież szkolono. A ci tu wszyscy jakby na “Uczcie” u Platona siedzieli… No może i nie wszyscy, bo jednak wyrafinowana wymowność przypisywana bywa głównie Atenczyńczykom; wsrod strony przeciwnej niektórzy mogli byc co najwyzej “wcale wymowni jak na Lacedemończyków”... Same zaś bitwy (a sporo ich na przestrzeni niemal trzech dekad walk) mają dość standardowy przebieg: tworzymy armię, bo i oni tworzą, jedziemy do nich lub płyniemy (albo oni to robią),stajemy naprzeciw siebie w porządnych szykach, walczymy i ich spychamy (albo oni niestety nas),po walce kawałek ich gonimy (albo znów oni),choć nie za długo, stawia się pomnik zwycięstwa i odpływa (albo patrzy na ucieczkę pokonanych). Tyle z taktyki wojennej. Trochę to jak gra (a bardziej warcaby niż szachy) z małą ilością stopni swobody ruchu bierek. Losy bitew, zajazdów i oblężeń nie jednak od samych strategów i wodzów zależą, szczególnie w świecie starożytnym. O ile jednak Tukidydes odrzuca tu wpływ bogów na ludzkie losy, to już obojętnym na przepotężne siły natury nie pozostaje. Niebanalny wpływ na pozycję militarną Aten miały wybuchające w mieście zarazy, znacząco osłabiające ich potęgę, a przecież Autor opisuje nam w trzydziestoleciu wojennym i erupcje wulkanów, i trzęsienia ziemi, i wywoływane nimi fale tsunami, a wszystkie te żywioły występują bez baczenia na siły i zamiary wrogich sobie armii. Dziś nawet bywają to moce iście katastrofalne, a jakimiż były dla bezbronnych nań starożytnych?.. Zresztą prócz głównych stron konfliktu (Ateńczycy vs Lacedemończycy) Tukidydes jako dość istotnych graczy maluje i inne nacje, czy wkołomiejskie plemiona: Beotów na przykład czy Traków, którzy to ostatni zwłaszcza wychodzą z tukidydesowej narracji na wichrzycieli i mąciwodów. Długo trwa ta wojna (27 lat),a ja długo czytam o niej księgi. Setki postaci, setki jeśli nie tysiące wydarzeń dużych i małych (wystąpień poselskich, zajmowania miast, odmieniania sojuszy, budowania i niszczenia miejskich murów),setki okrętów obróconych w niwecz, a wszystko to spamiętane i zapisane w dobie jakże mizernych środków technicznych. W czasach gdy nie każdy mógł być pisarzem i historykiem. Ostrakony w miejsce fiszek Kopalińskiego… Co ciekawe - nie ogranicza się Tukidydes do czysto reporterskiego opisu wydarzeń; ma również sporo refleksji natury ogólnej, dziś moglibyśmy nawet uznać, że obserwacji społecznych i socjologicznych. Jak wówczas, gdy w Księdze Trzeciej opisuje destrukcyjny wpływ wojny na tkankę społeczną i stosunki międzyludzkie (przypadek Korkiry) oraz prymat związków wewnątrzpartyjnych nawet nad rodzinnymi. Ta wspomniana wyżej wielość wszystkiego w tej narracji aż przytłacza, aż wywołuje uczucie przesytu, aż wręcz męczy - szczególnie w finalnych księgach. Jak inaczej opowiedzieć o wojnie, która trwała lat trzydzieści? Szczególnie wciągające są początkowe rozdziały “Księgi Pierwszej”, gdzie Tukidydes mówi o czasach dlań zamierzchłych; ważne jest zaś zarówno to, co mówi (z czym pewnie w dużej mierze zgodzą się i dzisiejsi badacze),jak i to, jak nam to opowiada (z opisem swej metody badawczej, przyczynami uznania jednych narracji a krytyki innych poglądów, nie-bezkrytycznego odczytywania dzieł wcześniejszych - choćby i tak uznanych jak to herodotowe). Prawdziwy mistrz, prawdziwy badacz, prawdziwy naukowiec. Z jednej strony ostrożny w szafowaniu wyroków i nieomylnych sądów, a z drugiej pewny siebie w rejonach, które zna osobiście, czy o których ma - jak sądzi - pewne źródła. Imponująca opowieść i sam jej styl! Jak pojąć wielkość tego, który współtworzył nowy typ opowieści - jak się tylko da rzetelny opis wydarzeń prawdziwie zaistniałych? Książka czytana w sumie dość długo i na zmianę z kilkoma innymi. Już sama jej objętość (i w moim przypadku - fizykalna postać) nie pozwala mieć jej zawsze pod ręką. Również i jej struktura wymusza pewne czytelnicze nawyki: nie przerwiesz czytania w połowie kampanii (to jeszcze pół biedy),nie oderwiesz się w połowie oblężenia miasta, ani nie porzucisz lektury w trakcie (czasem kilkustronicowej) przemowy jakiejś postaci. Wielki (mój) problem z oceną tego dzieła polega na tym, iż mam świadomość, że to dzieło bezprecedensowe i bezprzykładne, napisane z gigantycznym rozmachem i niezwykłą rzetelnością, a wszak nie przez bezstronnego badacza, a uczestnika części wydarzeń zaangażowanego po jednej ze stron konfliktu, jednocześnie jednak momentami dzieło mnie… zwyczajnie nudzi. Co nie zmienia faktu, że znać je warto, by dołożyć kolejny element do wielkiej kulturowej układanki europejskiej. I jeszcze po lekturze uświadamiam sobie, że już Tukidydes - choć mimowolnie - wskazał, a potwierdzenie tego otrzymujemy na świecie z wielu stron i dziś, po dwóch i pół tysiącu lat, że jednak chyba raczej tyrania niż demokracja. I co, panie Fukuyama, z tym “końcem historii”?
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na92 miesiące temu
Żywoty cezarów Swetoniusz
Żywoty cezarów
Swetoniusz
[...] Nie ma nic bardziej nieprzewidywalnego niż motłoch, nic bardziej niejasnego niż opinia publiczna, nic bardziej zwodniczego niż cały system polityczny. [...] Eamus quo nos signa deorum et iniquitas inimicorum nostrorum vocant. Alea iacta est. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀 -𝗞𝗟𝗔𝗦𝗬𝗞𝗔" 🎧📚👩💗 "De vita Caesarum" to najważniejsze i jedyne zachowane w całości dzieło Swetoniusza właściwie Gajusza Swetoniusza Tranquillusa , powszechnie znane w języku angielskim jako "The Twelve Caesars". Jest to zbiór 12 biografii kolejnych rzymskich władców od Juliusza Cezara do Domicjana .Prawdopodobnie zostało ono napisane w czasach Hadriana. Inne prace Swetoniusza dotyczyły codziennego życia Rzymu , polityki, oratorium i życia znanych pisarzy, w tym poetów, historyków i gramatyków. Kilka z tych ksiąg przetrwało częściowo, lecz wiele zaginęło. Tekst łaciński pochodzi od Maksymiliana Ihma z wydania Teubnera z 1907 roku, z kosmetycznymi zmianami, jak w wydaniu Loeb Classical Library z lat 1913‑1914. Tłumaczenie angielskie wykonał J. C. Rolfe i ukazało się w tym samym wydaniu. Zarówno tekst, jak i tłumaczenie należą do domeny publicznej. Na tę konkretną powieść składa się 12 ksiąg, które z kolei są podzielone na mniejsze sekcje : -Tekst łaciński .-Tłumaczenie angielskie KSIEGA - I -DIVVS IVLIVS -JULIUS CAESAR KSIEGA - II -DIVVS AVGVSTVS -AUGUSTUS KSIĘGA - III -TIBERIVS -TIBERIUS KSIĘGA - IV -CALIGVLA -CALIGULA KSIĘGA - V -DIVVS CLAVDIVS -CLAUDIUS KSIĘGA - VI -NERO -NERO KSIĘGA - VII -GALBA -GALBA -OTHO -OTHO -VITELLIVS -VITELLIUS KSIĘGA - VIII -DIVVS VESPASIANVS -VESPASIAN -DIVVS TITVS -TITUS -DOMITIANVS -DOMITIAN Ukazują się też wydania w 8 księgach, podzielonych na 12 części, które zawierają tyleż biografii w porządku chronologicznym: Boski Juliusz – KSIĘGA I (89 rozdziałów) Boski August – KSIĘGA II (101 rozdziałów) Tyberiusz – KSIĘGA III (76 rozdziałów) Gajus Kaligula – KSIĘGA IV (60 rozdziałów) Boski Klaudiusz – KSIĘGA V (46 rozdziałów) Nero – KSIĘGA VI (57 rozdziałów) Galba – KSIĘGA VII (23 rozdziały) Oton – KSIĘGA VII (12 rozdziałów) Witeliusz – KSIĘGA VII (18 rozdziałów) Boski Wespazjan – KSIĘGA VIII (25 rozdziałów) Boski Tytus – KSIĘGA VIII (11 rozdziałów) Domicjan – KSIĘGA VIII (23 rozdziały) Do Żywotów Swetoniusza nawiązywała pomyślana jako ich kontynuacja Historia Augusta, powstała jako zbiorowe dzieło autorskie w czasach późniejszych. To monumentalne dzieło opowiada historię z życia każdego Cezara według ustalonej formuły i zawiera cenne informacje dotyczące życia, kariery politycznej, wyglądu zewnętrznego czy nawyków pierwszych cesarzy rzymskiego imperium, które nie występują w innych źródłach.: zaczynając od opisów wyglądu, znaków, historii rodziny, cytatów, a następnie historii podanych w spójnej kolejności. Zapisał najwcześniejsze relacje o napadach padaczkowych Juliusza Cezara . Pełno w niej anegdot często zabawnych, acz fascynujących. Oczywiście można je potraktować jako coś w rodzaju ploteczek ze starożytnego świata. Trzeba przyznać, że forma plotek często świadczy o duchu czasów i uwypukla ówczesne bieżące problemy, z których się rodzą. Z co ciekawszych kąsków można wysnuć wnioski, że taki chociażby Kaligula był szalony jak gruszka, August był najlepszy z możliwych, Neron dojrzał do łoża Freuda, a gdyby nie pogodny dziadek Wespazjan, wielkie Imperium Rzymskie dawno zniknęłoby w mrokach historii, a dzisiejsi turyści nie mieliby przy Koloseum miejsca do robienia zdjęć. Jednak jest to również doskonałe źródło informacji, a już na pewno wspaniały wstęp do innych dzieł tamtego burzliwego okresu i początkach naszej cywilizacji oraz kolejny dowód na to, że książka oraz jej autor to niezastąpione medium, które nigdy się nie starzeje. Zatem ... 𝗖𝗭𝗬𝗧𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 ⵑ 𝗞𝗟𝗔𝗦𝗬𝗞Ę 𝗭𝗔𝗪𝗦𝗭𝗘 𝗪𝗔𝗥𝗧𝗢 ⵑ 𝗦𝗭𝗖𝗭𝗘𝗥𝗭𝗘 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ⵑ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Swetoniusz był bliskim przyjacielem senatora i autora listów Pliniusza Młodszego . Pliniusz opisuje go jako „cichego i pilnego, człowieka oddanego pisaniu”. Pliniusz pomógł mu kupić małą posiadłość i wstawił się u cesarza Trajana o przyznanie Swetoniuszowi immunitetów zwykle przyznawanych ojcu trójki dzieci, ius trium liberorum , ponieważ jego małżeństwo było bezdzietne. Dzięki Pliniuszowi Swetoniusz zyskał łaskę Trajana i Hadriana . Mógł służyć w sztabie Pliniusza, gdy Pliniusz był cesarskim namiestnikiem ( legatus Augusti pro praetore ) Bitynii i Pontu (północna Azja Mniejsza ) w latach 110–112. Za Trajana pełnił funkcję sekretarza studiów (dokładne funkcje są niepewne) i dyrektora archiwów cesarskich. Za Hadriana został sekretarzem cesarza. Według kontrowersyjnej i niepełnej pod względem faktów Historii Augusta Hadrian później odprawił Swetoniusza za romans z cesarzową Vibią Sabiną . Poniższa lista zaginionych dzieł Swetoniusza pochodzi z przedmowy Roberta Gravesa do jego tłumaczenia Dwunastu Cezarów. Royal Biographies Lives of Famous Whores Roman Manners and Customs The Roman Year The Roman Festivals Roman Dress Greek Games Offices of State On Cicero's Republic Physical Defects of Mankind Methods of Reckoning Time An Essay on Nature Greek Objurations Grammatical Problems Critical Signs Used in Books Wstęp do wydania Loeba Swetoniusza, przetłumaczonego przez JC Rolfe’a, ze wstępem KR Bradleya, odwołuje się do Sudy pod następującymi tytułami : On Greek games On Roman spectacles and games On the Roman year On critical signs in books On Cicero's Republic On names and types of clothes On insults On Rome and its customs and manners Tom zawiera także inne tytuły, które nie zostały potwierdzone w Sudzie. On famous courtesans On kings On the institution of offices On physical defects On weather signs On names of seas and rivers On names of winds Dwa inne tytuły mogą być również zbiorami niektórych z wymienionych powyżej : Pratum (Miscellany) On various matters dodatkowe informacje wiki angielska oraz strony z łacińską wersją oraz jej tłumaczeniem.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na106 miesięcy temu
Merowingowie i Karolingowie Gustav Faber
Merowingowie i Karolingowie
Gustav Faber
🏰 Wszystko ma swój początek i koniec. Na ruinach starego świata, powstaje zupełnie nowy. Agonia cesarstwa zachodniorzymskiego doprowadziła do wędrówki ludów, i powstania państw które w przyszłości miały wieźć prym w zachodniej i środkowej Europie. W takich okolicznościach powstało państwo Franków. 🏰 Chlodio uważany jest za pierwszego króla Franków, a od imienia jego następcy Meroweusza wzięła swoją nazwę dynastia, która miała rządzić przez następne dwa wieki. Musiało jednak minąć 50 lat aby na scenie pojawił się prawdziwy bohater - Chlodwig, syn Childeryka który skonsolidował swoje młode państwo, przyjął chrześcijaństwo, dzięki czemu stał się graczem z którym musiano się liczyć. Jego ekspansywna polityka przyniosła Frankom same korzyści. Lecz problemem Merowingów było dziedziczenie, który z każdym pokoleniem prowadziło do bratobójczych walk, wiecznego chaosu i zamętu w państwie, co w ostateczności doprowadziło do upadku rodu. Ostatni królowie przypominali bardziej bezbronne niemowlęta niż prawdziwych mężczyzn. 🏰 Na szczęście władza nie lubi próżni, i na scenie pojawił się kolejny silny gracz, który wziął sprawy w swoje ręce. Karol Młot, od którego początek wzięła przyszła dynastia Karolingów, był prawdziwym wojownikiem, który poskładał rozbite państwo do kupy, i obronił je przed wrogimi najeźdźcami. Każdy następny władca był coraz silniejszy, aż wreszcie nastał Karol Wielki, którego ponad 40 letnie panowanie zaprowadziło go na cesarski tron. Człowiek niezwykle światły, z niebywałym zmysłem politycznym, wprowadził Europę w nową erę. Niestety był to ostatni błysk geniuszu, gdyż każda następna generacja Karolingów nie była w stanie sprostać tak wysoko zawieszonej poprzeczce przez Karola. Tak jak w przypadku Merowingów, ta również zaczęła popadać w dekadencję, tym samym osłabiając wizerunek monarchii. Gwoździem do trumny okazały się być najazdy Wikingów, którzy obracali w perzynę wszystko na swojej drodze. 🏰 Koniec końców nastąpił podział państwa na dwa odrębne byt. Frankowie zachodni wkrótce stali się współczesną Francją, a Frankowie wschodnim Niemcami. Od tego momentu zaczyna się zupełnie inna historia, lecz nadal piekielne ciekawa.
Paweł Torebko - awatar Paweł Torebko
ocenił na711 dni temu
Siódma minęła, ósma przemija... Przygody najwcześniejszych odkryć T.1 Paul Herrmann
Siódma minęła, ósma przemija... Przygody najwcześniejszych odkryć T.1
Paul Herrmann
Paul Herrmann posiadł nadzwyczajną zdolność - potrafi rozpalić do białości wyobraźnię i poruszyć każdy umysł! "Siódma minęła, ósma przemija. Przygody najwcześniejszych odkryć" czytałam niczym pasjonującą lekturę przygodową, gdzie piętrzące się bogactwo wiadomości podane jest w ogromnie atrakcyjnej formie. Nieprzebrany szereg fascynujących zagadkowych podróży geograficznych i historycznych autor wspaniale rozplątowuje, a przy tym stawiane tezy niesłychanie trzeźwo rozsądkwo, sprawnie i satysfakcjonująco argumentuje, uzupełniając opowieść licznymi cytatami z historycznych pism, listów i inkunabułów. Opierając się na wykopaliskach archeologicznych, zachowanych starych podaniach, rytach na kamieniach runicznych, dokumentach historycznych oraz legendach autor snuje opowieść o tym, jak w epoce kamiennej, 5000 lat p.n.e ożywione stosunki handlowe i rozległą żeglugę morską utrzymywały ówczesne ludy. Opowiada o podróżach marynarzy tajemniczych krain Tartessos i Knossos, ściśle związanych z przełomową produkcją i handlem brązem (już wówczas ludzie mieli skłonności kapitalistyczne do gromadzenia dóbr!). Z lektury dowiadujemy się o ekspedycjach morskich Egipcjan do historycznego Puntu (drodze morskiej liczącej 8000 km!),o biblijnym świadectwie wyprawy żydowskiego króla Salomona do Ofiru, wyprawach Fenicjan czy bardzo rzeczowe opisy Herodota o wyprawie faraona Necho wokół Afryki. Z lektury możemy dowiedzieć się także o pierwszym południowoeuropejskim przybyszu Piteasie, który widział zamarznięte wody Morza Północnego i dotarł do kraju bursztynu - Germanii. W książce Herrmann znakomicie opisuje kolonizację Grenlandii przez Wikingów i ich tragiczne dzieje oraz odkrycie Ameryki (Winlandii) na 500 lat przed Kolumbem! Jest tutaj mowa o hiszpańskich konkwistadorach, podróżach ekskluzywnymi chińskimi dżonkami z apartamentami, łazienkami i toaletami na wiele wieków przed współczesnymi statkami rejsowymi, o wielkiej przyjaźni wnuka Dżengis-chana z Marko Polo... Moi drodzy Czytacze... To zaledwie ułamek tego, co niesie ze sobą książka! Herrmann błyskotliwie rozprawia o niezliczonej rzeszy zagadnień związanych z pierwszymi, często pioniersko przecieranymi szlakami podróżników. Prowadzi nas w trzewia tak intensywnych przygód, że nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was do sięgnięcia po tę niewątpliwie wartościową książkę historyczną. Pomimo wydania jej w latach 50-tych XX wieku, moim zdaniem lektura trzyma wysoki poziom i nic a nic nie traci na jakości. Wspaniale bawi, fascynuje i uczy Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej: https://www.instagram.com/anemonenemorose/
AnemoneNemorose - awatar AnemoneNemorose
ocenił na93 lata temu
Zapomniany świat Sumerów Marian Bielicki
Zapomniany świat Sumerów
Marian Bielicki
Chyba najbardziej popularna i zarazem godna uwagi książka polskiego autorstwa o najstarszej cywilizacji w historii. Co ciekawe, nie jest ona napisana przez naukowca, lecz przez pełnego pasji i zapału laika, amatorsko "jedynie" zainteresowanego historią Mezopotamii i tajemniczym ludem Sumerów. Pan Marian Bielicki tak bardzo zaangażował się w swoje hobby i posiadł taką wiedzę w temacie, że jako dziennikarz dysponujący jak się okazuje niezłym warsztatem pisarskim, stworzył przystępne, kompletne, wciągające i kultowe już w zasadzie dzieło literackie, podsumowujące odległą o ponad pięć tysięcy lat historię Sumeru. Żeby uświadomić sobie jak ogromny jest to szmat czasu, wystarczy zdać sobie sprawę, że przeciętnemu obywatelowi Starożytnego Rzymu bliżej jest do nas niż do pierwszych mieszkańców takich miast jak Ur, Uruk czy Lagasz. Mówimy więc o naprawdę zamierzchłych czasach. Od pierwszych stron autor zabiera nas w fascynującą, orientalną podróż, przybliżając nam zarys dziejów odkrywania tajemnic skrywających się w niemych, monumentalnych ruinach zapomnianych dawno miast i zigguratów, przysypanych niedbale piaskami pustyni, a skrywającymi niewyobrażalne skarby. Skarby zarówno materialne, prezentowane dziś dumnie w rozmaitych muzeach na całym świecie, jak również skarby prawdopodobnie dużo bardziej wartościowe – bezcenne informacje o naszych korzeniach, o źródłach z których pełnymi garściami czerpały kolejne cywilizacje, aż do naszych czasów. Poznajemy więc losy dawnych podróżników, awanturników i poszukiwaczy przygód zafascynowanych intrygującym krajobrazem Mezopotamii, usianym licznymi, tajemniczymi kopcami, odkrywającymi gdzieniegdzie fragmenty murów świątyń, domostw i pałaców. O miejscach tych krążyło mnóstwo legend wśród lokalnej ludności, które tylko podsycały wyobraźnię i zachęcały do prowadzenia dalszych poszukiwań i wypraw badawczych. Znajdowane niekiedy gliniane tabliczki z pismem klinowym, były przez miejscowych interpretowane jako kamienie z odciskami czarcich pazurów. To doprawdy zadziwiające jak wiele fundamentalnych i genialnych sumeryjskich koncepcji i wynalazków po dziś dzień tkwi głęboko u podstaw funkcjonowania znanego nam świata i nowoczesnych społeczeństw. Najważniejsze i powszechnie znane są koło i pismo, ale należy pamiętać również o sześćdziesiątkowym systemie liczbowym, skąd wywodzi się liczba minut w godzinie i sekund w minucie, a także 360 stopni w pełnym kącie. Wszyscy kojarzą słynny kodeks prawa, babilońskiego władcy Hammurabiego, jednak mało kto zdaje sobie sprawę że był on w dużym stopniu wzorowany na znacznie starszym prawodawstwie sumeryjskim. Osobną kwestią są bardzo liczne podobieństwa między mitologią Sumerów a innymi religiami, nie wyłączając wierzeń starożytnych Greków czy chrześcijaństwa. Mnóstwo historii i założeń zostało zapożyczonych i zaadaptowanych w powstałych dużo później systemach wierzeń. Koncepty takie jak rajski ogród, stworzenie człowieka z gliny, wielki potop, czy choćby idea ostatecznego sądu po śmierci są przecież nam doskonale znane i przedstawiane jako rdzenne, oryginalne i biblijne. Wywodzą się one jednak w prostej linii z mitologii sumeryjskiej, oczywiście nie przejęte bezpośrednio, ale przez akadyjskich, asyryjskich, babilońskich i perskich pośredników. Mając to na uwadze można dużo lepiej zrozumieć o co właściwie w tych wszystkich, często niezrozumiałych mitach chodzi. Na przykład biblijna historia o Kainie i Ablu jest odzwierciedleniem prastarego sporu między mezopotamskimi pasterzami i rolnikami o to, która z tych grup jest ważniejsza w rodzącej się dopiero, młodej cywilizacji i hierarchii społecznej. Jeśli więc ktokolwiek jest zainteresowany historią Mezopotamii i starożytnych cywilizacji Bliskiego Wschodu, a także pozostałym po nich dziedzictwem, które ukształtowało w zasadzie naszą, tak zwaną Cywilizację Zachodnią, może śmiało sięgać po tę książkę. Mimo upływu tylu lat, wciąż można się z niej bardzo dużo dowiedzieć i zainspirować do dalszych dociekań. Prace archeologiczne i badania archiwalne nad znalezionymi tabliczkami z pewnością poszły mocno do przodu od lat sześćdziesiątych. Sam autor często podkreśla, że w tym czy innym aspekcie wiedzy, naukowcy wciąż prowadzą badania i jeszcze niewiele można o nich napisać, prócz domysłów i dywagacji. Sądzę jednak, że dociekliwy czytelnik w dzisiejszych czasach nie powinien mieć większych trudności z weryfikacją informacji, czy zapoznaniem się z obecnym stanem wiedzy na temat interesującego go zagadnienia. Sam sprawdzałem w internecie kilka rzeczy podczas lektury, chociażby to, czy uczonym udało się już zlokalizować Agade - dawną stolicę akadyjskiego króla Sargona. Okazało się że nadal szukają :)
Marek - awatar Marek
ocenił na725 dni temu
Cywilizacja odrodzenia Jean Delumeau
Cywilizacja odrodzenia
Jean Delumeau
Widać wiek tej pozycji (właściwie pół),choćby w jednostronnym opisie skutków odkryć geograficznych, albo samego przebiegu podboju Nowego Świata. Widać też katolicyzm autora, zapewne najdobitniej w bardzo ostrożnym podchodzeniu do tematu homoseksualizmu, ale też w sposobie przedstawienia zagadnień reformy religijnej i niepokojów społecznych. W tej wielkiej syntezie wieków odrodzenia (które Delumeau często traktuje naprawdę szeroko bo łącznie z wiekiem XIV i manieryzmem) nie otrzymali prawa głosu ani chłopi ani kobiety. Rozdział poświęcony „rehabilitacji” kobiety w renesansie jest zresztą najbardziej kuriozalną częścią tej pracy, de facto ogranicza się do 4 stron i prezentuje jedynie nowe sposoby traktowania kobiet przez męski świat. Jednocześnie jest to chyba nadal najpełniejsza synteza epoki jaką można przeczytać po polsku. Budzi podziw ogromna erudycja autora, nie ma tu w treści szwów tak uciążliwych w większości syntez historycznych, w których precyzyjnie można określić, kiedy autor zmieniał źródło wiedzy. Podobały mi się rozdziały o wynalazczości: nawigacji, inżynierii, o filozofii ( z bardzo ciekawymi analizami obrazów, przede wszystkim Wiosny Botticellego),omówienie renesansowych utopii, dużo ciekawych danych statystycznych. No i to ostatnie zdanie: „Nauki ścisłe, piękno, miłosierdzie: oto trzy warunki powodzenia ludzkich zamierzeń.”
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na73 lata temu

Cytaty z książki Manicheizm średniowieczny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Manicheizm średniowieczny


Ciekawostki historyczne