rozwińzwiń

Kocha, lubi, szanuje...

Okładka książki Kocha, lubi, szanuje... autorstwa Maria Ziółkowska
Okładka książki Kocha, lubi, szanuje... autorstwa Maria Ziółkowska
Maria Ziółkowska Wydawnictwo: Polski Dom Wydawniczy literatura młodzieżowa
245 str. 4 godz. 5 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1970-01-01
Liczba stron:
245
Czas czytania
4 godz. 5 min.
Język:
polski
ISBN:
9788370430436
Nie wszystko w życiu układa się jak po maśle. Dorośli się rozwodzą, ukochani chłopcy zdradzają. Albo nam, zazdrosnym dziewczynom, tak się wydaje... Nie zawsze jednak smak zemsty jest słodki!
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kocha, lubi, szanuje... w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kocha, lubi, szanuje...



858 80

Oceny książki Kocha, lubi, szanuje...

Średnia ocen
6,6 / 10
79 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kocha, lubi, szanuje...

avatar
714
714

Na półkach: , , , ,

"Szłam akurat do fryzjera po cielęcinę [...]"

Tak rozpoczyna się moja najukochańsza książka z czasów młodości. Tak najulubieńsza, że obiecałam sobie wtedy, że jeżeli kiedyś będę mieć potomka płci męskiej, to otrzyma imię Wiktor. Na szczęście raczej nie przyjdzie mi spełniać swoich szczenięcych gróźb :)

"Kocha, lubi, szanuje..." to książka z inne epoki, w której do fryzjera chodziło się zaopatrzyć w mostek cielęcy, ale pierwsza miłość dwojga młodych ludzi pewnie zbytnio się od współczesnych licealnych uczuć nie różni. Zresztą, to nie opis tego skomplikowanego, poniekąd, związku Oleńki i Wiktora budzi mój sentyment. Ta książka niezmiennie od lat bawi mnie swoim humorem. Do tego jeszcze opis wyjazdu do Węgier, który sprawił, że marzyłam o zobaczeniu Budapesztu.

Uwielbiam tę historię, to książka z kategorii "magiczne wspomnienia".

"Szłam akurat do fryzjera po cielęcinę [...]"

Tak rozpoczyna się moja najukochańsza książka z czasów młodości. Tak najulubieńsza, że obiecałam sobie wtedy, że jeżeli kiedyś będę mieć potomka płci męskiej, to otrzyma imię Wiktor. Na szczęście raczej nie przyjdzie mi spełniać swoich szczenięcych gróźb :)

"Kocha, lubi, szanuje..." to książka z inne epoki, w której do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
972
921

Na półkach: ,

Siedziała mi ta książka w głowie już od dłuższego czasu, wolała z półki „czytaj mnie”, już kiedyś ją czytałam jak miałam naście lat... i bardzo miło mi się kojarzyła.
Szkolne perypetie i miłosne rozterki nastoletniej Oli, problemy jej rodziców i codzienne życie małego miasteczka.
Książka napisana dość dawno, czasy PRL-u a temat nadal jak najbardziej aktualny. Lekka, może i ktoś by powiedział naiwna... dla mnie zabawna nie raz czytając zdarzyło mi się uśmiechnąć pod nosem lub zaśmiać.
Napisana w bardzo przyjemny i przystępny sposób, czytało się ją bardzo miło i szybko, fajnie było cofnąć się z tą książka o parę lat.
Polecam.

Siedziała mi ta książka w głowie już od dłuższego czasu, wolała z półki „czytaj mnie”, już kiedyś ją czytałam jak miałam naście lat... i bardzo miło mi się kojarzyła.
Szkolne perypetie i miłosne rozterki nastoletniej Oli, problemy jej rodziców i codzienne życie małego miasteczka.
Książka napisana dość dawno, czasy PRL-u a temat nadal jak najbardziej aktualny. Lekka, może...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
564
19

Na półkach:

Bedac natolatka przeczytalam ja pierwszy raz , zrobila na mnie wielkie wrazenie (do dzis pamietam) . Terazniejszej mlodziezy moze sie wydac bardzo naiwna , prosta a dla mnie jest wartosciowa :D

Bedac natolatka przeczytalam ja pierwszy raz , zrobila na mnie wielkie wrazenie (do dzis pamietam) . Terazniejszej mlodziezy moze sie wydac bardzo naiwna , prosta a dla mnie jest wartosciowa :D

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

182 użytkowników ma tytuł Kocha, lubi, szanuje... na półkach głównych
  • 139
  • 40
  • 3
40 użytkowników ma tytuł Kocha, lubi, szanuje... na półkach dodatkowych
  • 23
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Kocha, lubi, szanuje...

Inne książki autora

Maria Ziółkowska
Maria Ziółkowska
Maria Ziółkowska (ur. 22 lutego 1924 w Gościeńczycach) – polska pisarka, autorka utworów dla młodzieży oraz podręczników do nauki języka esperanto. Studiowała historię na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Debiutowała jako prozaik w 1946 roku pod nazwiskiem Niemirow. Była działaczką Polskiego Związku Esperentystów. W 1970 roku otrzymała nagrodę Instytutu Wydawniczego Centralnej Rady Związków Zawodowych za powieść Szukaj wiatru w polu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chłopak na niepogodę Maria Józefacka
Chłopak na niepogodę
Maria Józefacka
Na pewno nie jest to lekka powieść dla młodzieży - są tu prawdziwe nierozwiązywalne problemy, ludzkie nieszczęścia. Ten mrożący krew w żyłach wypad w góry... No i oczywiście wypadek na rzece. I znów ten nieudany Walter wychodzi z tego cało. Aż zgrzyta się zębami! Są tu także sytuacje i problemy typowe dla Polski lat 80tych/90tych ubiegłego wieku - różnice w wykształceniu miedzy miastem a wsią, pociągi pełne kiboli, dysproporcje w zarobkach rodziców (bardzo mała grupka uprzywilejowanych, w lepszych ciuchach, z dobrym sprzętem grającym),Monar, przemoc na ulicach. Są to rzeczy, których ja ledwo doświadczyłam (a jestem z pokolenia 30+),nie wiem, jak współczesne nastolatki oceniłyby tę książkę. Mnie denerwowało w niej mnóstwo, prawdziwe MNÓSTWO związków frazeologicznych, aż w którymś momencie zaczęłam je sobie wypisywać. - było ich czasem kilka na jednej stronie, strony były nimi wręcz naszpikowane. Czy młodzież faktycznie kiedyś tak mówiła? Dla mnie to brzmiało często nienaturalnie. Przykłady: "harpagońskie normy" (coo?),"kruszyć kopie o nic", "inna para kaloszy", "dzwonić jak na pożar", "wybić to sobie młotkiem z głowy". A tu przykładowy cystat: "Niech sobie ta Wiśka awansuje z deszczu pod rynnę , osobiście nie zamierzał maczać w tym palców. Jaśka z kolei miała mnóstwo dobrych chęci i serce na dłoni, ale była zbyt młoda na opiekunkę dla matki. Przebąkiwała, że kiedy skończy szkołę, wróci do Bukowna i wtedy matkę zabierze, ale wszystko to na wodzie pisane: przed dziewczyną dwa następne lata nauki,m a później licho wie, co nastąpi"
Gosgos - awatar Gosgos
ocenił na64 lata temu
Dziwna jesteś, Karolino Maria Ziółkowska
Dziwna jesteś, Karolino
Maria Ziółkowska
Książka-prezent.Zostałam obdarowana jako 13-letnia dziewczyna, na klasowych Mikołajkach. Nosiła już znamiona użytkowania, przyjaciółka (Justyna-Mikołaj) przyznała się, że 'czytała i ona, i mama, i babcia...i to dlatego'. Wtedy, gdy byłam podlotkiem z otwartym serduszkiem, książka ta była dla mnie hitem, przeczytałam ją jednym tchem, a po mnie wszystkie bliższe koleżanki z bloku. Jak to dziewczynki w tym wieku, byłyśmy uczuciowe i naiwne. TAKA SAMA JEST TA KSIĄŻKA. Prosta w treści, jednowątkowa, że aż boli. 18-letnia dziewczyna zakochuje się w 10 lat starszym mężczyźnie, który okazuje się później być jej nauczycielem. Ona, Karolina, przeżywa swe uczucie kompletnie nieświadoma zobowiązań Remigiusza. Nudną jednowątkowość książki ratują odrobinę dwie bohaterki, młodsza kuzynka Karoliny, zabawiająca się w detektywa, próbując odgadnąć, kim jest 'starszy pan, z którym się Karolka spotyka'. Jako drugie urozmaicenie można potraktować babkę-góralkę, matkę ojczyma Karoliny. Zamieszkuje ona w szczecińskim mieszkaniu głównej bohaterki, wprowadzając sporo sympatycznego zamieszania w życie całej jej rodziny.Niestety, za mało w treść książki. Trochę to może krzywdzące, ale dziś nazwałabym ją historią z morałem lub ostrzeżeniem dla młodych dziewcząt;) TO DZIŚ. Z sentymentu jednak wpisuję ocenę -dobra- i na pewno nie 'rzucę książką przez środek pokoju'.
ania - awatar ania
oceniła na610 lat temu
Młodość i gwiazdy Eugeniusz Paukszta
Młodość i gwiazdy
Eugeniusz Paukszta
Jako student czuję się niedoreprezentowany w literaturze, dlatego nie mogłem nie dać szansy wakacyjnej historii wrocławskich (!) studentów z 1972 roku. Wiedziałem, na co się piszę, bo przeczytałem już kilka książek młodzieżowych z czasów komuny. Zazwyczaj mocno trącą myszką, często były zdezaktualizowane już podczas premiery, bo pisali je podstarzali dydaktycy, a nie jacyś naturalni wieszcze młodego pokolenia. Zarazem dobrze wiem, że takie powieści sporo nadrabiają klimatem i, w dzisiejszym kontekście, oryginalnością. Jak było w tym przypadku? Powiedzmy, że w granicach normy, na dobre i na złe… choć kilka pomysłów na pewno pozostanie mi na dłużej w pamięci. Pierwszym wyznacznikiem powieści Paukszty jest mnogość bohaterów, i to mnogość bezustannie wzrastająca. Punktem wyjścia jest wakacyjna wycieczka grupki studentów przez okolice Wału Pomorskiego, podczas której integrują się ze sobą i lokalsami. Najpierw poznajemy młodych turystów oraz rodzinę gospodarzy, którzy przyjęli ich w progi swojej pomorskiej leśniczówki. Do tych pierwszych należą dwaj chłopcy, którym autor poświęcił chyba najwięcej uwagi: Marek i Antek. Podczas podróży towarzyszą im dziewczęta: Zosia, Bożena oraz Jola. Z kolei w leśniczówce goszczą ich dzieci gospodarzy, Piotrek i Beata (niech najlepszym dowodem mojego zaangażowania wobec tej książki będzie fakt, że wszystkie te imiona zapamiętałem!). Cała gromadka przeżywa oczywiście liczne przygody, podczas których, jakżeby inaczej, nauczą się wiele o życiu i samych sobie… Chyba najważniejszymi z nich są te miłosne, ponieważ już od pierwszych stron towarzyszy nam coś, co dzisiejsza młodzież nazwałaby sexual tension, choć tu przybiera oczywiście skromną formę. Lepiej nie zagłębiać się w to, kto kogo kraszuje, bo zajęłoby to stanowczo za dużo czasu. Jeśli jednak mielibyśmy przytoczyć coś w rodzaju głównego wątku tej całej plątaniny interpersonalnych zależności, to byłby nim zdecydowanie młodzieńczy romans Marka z niemiecką woltyżerką z objazdowego cyrku. Muszę przyznać, że ten motyw mnie wciągnął, bo nie brakło mu pikanterii. Szczególnie kiedy dodamy fakt, że Matylda, bo tak ma na imię wybranka markowego serca, jest umoczona w jakieś szpiegowskie intrygi, a ich związek to ciągła mieszanka ekstatycznych scen miłosnych i prób pokonania wzajemnej nieufności. Wątek kończy się co prawda przewidywalnie i niesie żałosny wymiar propagandowy, lecz i tak wydał mi się niepozbawiony kreatywności. Kolejną wartą wzmianki na tle sfery uczuciowej postacią jest antybohaterka Zosia. Krótko mówiąc, puszcza się z kim popadnie. Kiedyś była z Antkiem, ale go zdradziła; teraz zakochała się w Piotrku, ale też nie jest mu wierna i zaczepia losowych kierowców żuków. Znów, tak jaskrawe postawienie sprawy całkiem mnie zaintrygowało. Autor sili się nawet na analizę psychologiczną, próbuje zrozumieć nieetyczne postępowanie. Przyczyn upatruje oczywiście w niewłaściwym wychowaniu i choć parę spostrzeżeń jest może i słusznych, tak dominuje w nich jednak spora dawka archaicznego seksizmu i moralizatorstwa. Szczególnie zapadło mi w pamięci, jak Zosia wspomina o próbie gwałtu przez stryja, co potraktowane zostaje jak zwyczajna, codzienna niedogodność, z którą powinna była sama się uporać – piękne czasy. Ostatecznie każdy z wątków romantycznych dochodzi do jednoznacznych, typowo konserwatywnych konkluzji. Morał jest taki, że każdy może popełnić błąd, o ile ostatecznie skończy jak Jola, niezachwiana ostoja wierności i życiowej mądrości. Mocno naiwne i przestarzałe, chociaż zapewne i tak bardziej wyrozumiałe niż, powiedzmy, przed wojną. Przecież młodzi piją alkohol i się całują! Niemniej daleko temu do młodzieńczego wyzwolenia i niepohamowanego poszukiwania siebie, które znamy z zachodniej kultury tamtych czasów, np. z filmów francuskiej nowej fali. No właśnie, czasy. One same w sobie odgrywają również bardzo istotną rolę. Historia studentów ma nie tylko pokazać, na czym polega prawdziwa miłość, ale także zbudować pewien most pokoleniowy. Młodzi bohaterowie co rusz natrafiają na weteranów drugiej wojny światowej. Antek nagrywa na kasetach ich wypowiedzi, chcąc stworzyć własny reportaż historyczny. Najpierw rozmawiają z leśniczym i dowiadują się o anonimowym grobie pary zakochanych wojskowych, zmarłych podczas przełamania Wału Pomorskiego. Paczka studentów postanawia poznać ich dokładną historię i stąd zaczynają wypytywać po okolicy z niejakim Wirnikiem, wesołym i zapalonym weteranem. Spora część książki poświęcona jest relacjom z walk na pomorzu, kiedy to 1. Armia Wojska Polskiego nacierała w kierunku Kołobrzegu. To też oczywiście niesie przekaz propagandowo-moralizatorski, ale w tym przypadku można go chyba pochwalić. Idea współpracy pomiędzy młodymi i starymi, pokoleniem wyniszczonym przez wojnę i ich potomków, może brzmieć naiwnie, ale zasadniczo jest przecież słuszna. Sam nieco utożsamiałem się z Antkiem. Jestem jego rówieśnikiem pięćdziesiąt lat później i też interesuję się historią, czytam stare książki, rozmawiam ze starszymi osobami, chciałbym, aby pamięć o przeszłości nie zaginęła, choć dzisiaj jest to już oczywiście inna przeszłość. Dlatego, przynajmniej dla mnie, wątek wybrzmiał uniwersalnie. Może to przez to, że weterani są ukazani jako normalni, podstarzali ludzie ze swoimi problemami, a nie mityczni wojownicy o wolność. Ostatecznie pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że tematyka wojenna, tak wówczas wymęczona w kulturze popularnej, nie zraziła mnie do siebie, a nawet pobudziła do refleksji. Dwa wymienione wyżej elementy, romans i historia, stanowią faktycznie podstawę fabuły, ale nie ma co ukrywać, nie czynią jej wściekle porywającą. Być może właśnie największym wyzwaniem podczas lektury nie jest wcale dydaktyzm, ale starodawna powolność i niekonkretność. Powieść Paukszty to zlepek pomniejszych intryg, które łączą opisy spędzania kolejnych dni na Pomorzu. Po każdej pobudzającej scenie miłosnego uniesienia, szpiegowskiej tajemnicy czy zgłębianiu przeszłości, nadchodzi parędziesiąt stron chodzenia na ryby, wspólnego gotowania, patrzenia w gwiazdy i długich, zdecydowanie zbyt pompatycznych jak na wiek bohaterów, rozmów. To może być odrzucające dla współczesnego czytelnika, ale buduje nostalgiczny klimat. Warsztatowo jest to napisane specyficznie, często wręcz sztucznie, ale i bardzo obrazowo. Początkowo wydawało mi się to słabe, ale w miarę upływu czasu doceniłem kilka zabiegów. Przede wszystkim, jak na takie przemieszanie wątków i bohaterów, to jednak autorowi udaje się je wszystkie dostatecznie pogodzić. Każda postać ma swój wyraźny czas antenowy i potrafi zapaść w pamięci. Nie każdy dominuje, np. Beata czy Bożena stanowią raczej tło, ale chodziło chyba o to, aby w książce znalazło się coś zarówno dla chłopców, jak i dziewczyn. Chyba się udało, co wydaje się przecież trudne w literaturze młodzieżowej. Z własnej perspektywy stwierdzam, że opisy stanów mentalnych męskich bohaterów pozwalają do dziś się z nimi utożsamić, np. w kwestii złamanego serca, co też zasługuje na uznanie. Lecz znów, kiedy jedni we wzniosłych refleksjach bohaterów i bohaterek dopatrzą się jakiejś ,,starczej’’ nauki, u innych wywołają tylko przewracanie oczami. Mi się raczej udało w to wsiąknąć, ale dostrzegam, jak bardzo zwietrzała, wręcz nieprzystępna potrafi być to lektura. Dlatego mój ostateczny osąd brzmi: tylko dla koneserów.
Chris11 - awatar Chris11
ocenił na710 miesięcy temu
Koniec wakacji Janusz Domagalik
Koniec wakacji
Janusz Domagalik
Koniec wakacji…. Powiedzieć o książce Janusza Domagalika „Koniec wakacji”, że to książka kultowa to prawie nic nie powiedzieć. To książka legenda, ponadczasowa opowieść o czasach minionych w życiu każdego z nas, utwór o wszystkim, co dokoła nas, co łączy czas miniony z teraźniejszym. Nie znajdziemy tu dokumentalnych treści i nie powiemy, że doskonale opisuje epokę, w której powstała. Nie, to nie obrazek z lat sześćdziesiątych. Wystarczy wyjrzeć przez okno i zobaczymy młodzież na rowerach jadących nad rzekę lub staw. Wśród nich na pewno znajdziemy Jurka, Elżbietę, Zbyszka… To przecież takie zwyczajne imiona, które dziś też nadaje się dzieciom. Znajdziemy dziś gołębie, starych nauczycieli i dorosłych z ich problemami, którymi niechętnie dzielą się z własnymi dziećmi. I koniec wakacji też będzie… jak każdego roku w sierpniu… Kiedy po blisko pół wieku ponownie sięgałam po niezwykłą powieść, schowaną w zakamarkach mojej biblioteczki, bałam się, że czar pryśnie, że treść nie wytrzymała próby czasu, jak to z wieloma utworami bywa. Nic bardziej mylnego. Łzy polały się ponownie. Tak jak przed laty. Wtedy było zdziwienie. Łzy przy męskiej książce? My, dziewczyny, czytałyśmy głównie Siesicką. Jedynie ona, w naszym przekonaniu, mogła opisać nasze problemy. Jedynie ona wiedziała, co gra w duszy młodej nastolatki mozolnie wkraczającej w ten, już nieco dorosły świat. Aż tu nagle pani w bibliotece podsunęła „Koniec wakacji”… Rety, co ona sobie myśli? - przemknęło mi przez głowę, kiedy zaczęłam czytać. Przecież tu bohaterem i narratorem jest chłopak! Ba, żeby to jeszcze jakiś starszy, z jakieś technikum lub liceum. Ale to taki smarkacz, z siódmej klasy! Taki sam jak Jarek, Wojtek, Tomek i ta cała zgraja z klasy i podwórka, co to tylko piłkę kopią. Tymczasem bohater Domagalika okazał się bardzo ludzki, bardzo wrażliwy i na pewno sam nie dowiedział się nigdy (wszak to postać fikcyjna),ile dobrego uczynił dla swych rówieśników. Ja i moje koleżanki po przeczytaniu książki zupełnie inaczej spojrzałyśmy na naszych kolegów z klasy. Nagle Jarek okazał się przystojny, a mrukliwy był dlatego, że jego rodzice rozwodzili się. Wojtek wcale nie chorował na gardło, ale przechodził bardzo mocno mutację i miał z tego powodu kompleksy. Ojciec Tomka pił i bił. Chłopak wolał spędzać czas na podwórku niż we własnym domu i kopać piłę… I tak można by wymieniać… nawiązywać do treści legendarnej powieści…. odszukiwać w otaczającym nas świecie postacie znane z czarno-białych kartek… Nie znalazłam opinii negatywnej o tym utworze. Niektórzy przeczytali ją już w wieku dorosłym i mieli pretensje do całego świata, że nikt im książki nie podsunął, kiedy byli… kiedy wkraczali w swym życiu w „koniec wakacji”, czas rozstania z dzieciństwem i wchodzili w ten drugi, wcale nie lepszy etap swego życia. Ten czas obecny jest w życiu każdego człowieka. Bez względu na epokę, ustrój polityczny i stan gospodarki narodowej. Mój egzemplarz, pierwsze wydanie z 1966 rok, powędruje na półkę. Nie oddam. Może za dziesięć lat podsunę powieść mojemu wnukowi, a on mi powie, co o książce sądzą chłopcy? Bo tego nigdy się nie dowiedziałam...
gks - awatar gks
ocenił na1011 miesięcy temu
Wstęga pawilonu Zofia Chądzyńska
Wstęga pawilonu
Zofia Chądzyńska
„Wstęga pawilonu” - Zofia Chądzyńska. Książka wpisana na Listę Honorową Hansa Christiana Andersena. Wyróżnienie to przyznawane jest przez Międzynarodową Izbę ds. Książek dla Młodych (IBBY) autorom i ilustratorom książek dla dzieci. Nagroda ta, określana jest również „Małym Noblem”. . „Wstęgi pawilonu” ukazały się w 1978 roku i zawierają tak uniwersalne i ponadczasowe treści, że współcześnie są nadal aktualne. Dla mnie osobiści, to książka trudnych wspomnień, bolesnych ran i traumatycznych przeżyć nie tylko z dzieciństwa. Czytam i płacze, a łzy nie oczyszczają, a jedynie przywołują trudne wspomnienia. Zachęcam Was do lektury. To są słowa, które na długo zostają w pamięci. Odbiją się echem w sercu a w umyśle zostawią „niezmywalne” znamię. . „Autoportret niedopasowanej (…). Dlaczego ja jestem jak na pustyni, niemożliwa, niekontaktowa, taka jakaś … zupełnie nie jak inni ludzie, niedopasowane, niepogodzona”. Anna, lat piętnaście. Urodziła nie mańkutem, leworęczna - rzec by można wyjątkowa …, ale nie dla swojej mamy, która poniekąd „zmusiła” Annę do zmiany lewej na prawą!!, co efekcie doprowadziło do poważnych następstw!!. Anna zaczęła się jąkać. Czyniąc ją tym samym TĄ gorszą. W dodatku, matka!! wyraźnie faworyzuje młodszą córkę, podkreślając jej dobre cechy!. To wszystko kumuluje się do trudnych młodzieńczych doświadczeń. Braku akceptacji, miłości, rodzicielskiego wsparcia, przyjaciół. Alienacji, społecznego wycofania. . Dobrze, że jest ktoś „obok” niezależny. Kto, w pewnym momencie pomoże, zmieni tok myślenia, będzie wsparciem. Ten ktoś, ostatecznie zasłuży na „Wstęgę pawilonu”. Pojawia się tylko zasadnicze pytanie - dlaczego tym kimś nie jest matka!. Dlaczego, nie rozumie, nie akceptuje? Dlaczego chciała zmiany??. To są trudne pytania. Skomplikowane i zawiłe koleje życia. Życia, które również i dzisiaj bywa „niedopasowane”.
Bożenka Wykurz - awatar Bożenka Wykurz
ocenił na105 lat temu

Cytaty z książki Kocha, lubi, szanuje...

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kocha, lubi, szanuje...