Lukrecja Borgia, jej życie i czasy

Okładka książki Lukrecja Borgia, jej życie i czasy autora Maria Bellonci, 8306015568
Okładka książki Lukrecja Borgia, jej życie i czasy
Maria Bellonci Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biografie Sławnych Ludzi biografia, autobiografia, pamiętnik
793 str. 13 godz. 13 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Biografie Sławnych Ludzi
Tytuł oryginału:
Lucrezia Borgia, la sua vita e i suoi tempi
Data wydania:
1989-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1958-01-01
Liczba stron:
793
Czas czytania
13 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
8306015568
Tłumacz:
Barbara Sieroszewska
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lukrecja Borgia, jej życie i czasy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Lukrecja Borgia, jej życie i czasy



książek na półce przeczytane 166 napisanych opinii 132

Oceny książki Lukrecja Borgia, jej życie i czasy

Średnia ocen
6,9 / 10
107 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lukrecja Borgia, jej życie i czasy

avatar
132
132

Na półkach:

Widać, że przedwojenne pisarstwo historyczne - dzisiaj się już tak ładnie nie pisze. To jak kunsztownie i przyjemnie napisaną książkę dostaje czytelnik jest absolutnie poza jakąkolwiek konkurencją. Merytorycznie też nie jest źle. Kwerenda przeprowadzona naprawdę gruntownie (jaka szkoda, że w polskim wydaniu nie zawarto zbioru najważniejszych listów i dokumentów!) Zaskakująco rozbudowane opisy krajobrazów, miejsc, fresków i budynków. Liczba i objętość opisów uroczystości, balów, a także biżuterii, mebli (!!!) i strojów dam z epoki zadowolą niewątpliwie fanów i fanki życia arystokracji w epoce renesansu. Przyjemne analizy psychologiczne - dzisiejsi nudziarze bronią się rękami i nogami od takich zagrywek, cieszmy się więc, że książka jest niedzisiejsza. Nie zgadzam się z opiniami, że w książce jest mało Lukrecji - w pierwszej połowie miejscami rzeczywiście można mieć takie wrażenie, otrzymujemy długie fragmenty skupione na Cezarze lub Juanie, jednak opis losów całej rodziny Borgiów jest konieczny do zrozumienia tej historii i realiów.
Podsumowując, stwierdzam, że w sumie to będę tęsknić. Znalazła ta książka ciepły pokoik w moim serduszku.

Widać, że przedwojenne pisarstwo historyczne - dzisiaj się już tak ładnie nie pisze. To jak kunsztownie i przyjemnie napisaną książkę dostaje czytelnik jest absolutnie poza jakąkolwiek konkurencją. Merytorycznie też nie jest źle. Kwerenda przeprowadzona naprawdę gruntownie (jaka szkoda, że w polskim wydaniu nie zawarto zbioru najważniejszych listów i dokumentów!)...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1596
1256

Na półkach: , ,

To trochę dziwna książka, bo często nie koncentruje się na samej Lukrecji, lecz w dużej mierze to opowieść o rodu Borgia, a nasza bohaterka znajduje się gdzieś na drugim planie tych rozważań. Autorka rozpoczyna swoje rozmyślania od wstąpienia Rodrigo Borgii, jako Aleksander VI, na tron papieski w 1492 roku. Stąd też sporo jest o nim oraz o rodzeństwie Lukrecji i tragicznych historiach jej braci - Juana i Cezara. W dużej mierze to też opowieść o wielkiej polityce na Półwyspie Apenińskim (wszak trzeba pamiętać, że to epoka wojen włoskich),licznych mariażach (sama Lukrecja miała trzech mężów),intrygach, bękartach i morderstwach. Przez książkę przewija się naprawdę sporo interesujących postaci (mój faworyt to poeta Ercole Strozzi) - władców, poetów, rzezimieszków, agentów, morderców, kobiet i mężczyzn, z którymi naprawdę podczas lektury można poczuć więź lub antypatię, Bo Maria Bellonci tworzy naprawdę fascynujący świat epoki. Jest tu naprawdę sporo opisów zabaw, dworskich ceremoniałów, ślubów, wesel, dworskiej miłości podpartej poetyckimi cytatami z korespondencji między przykładowo Lukrecją a jej przyjaciółmi. Natomiast przy tego typu cegle zawsze pojawiają się pewne wątpliwości czy jest to praca godna polecenia. I tak i nie, bo potrafię zrozumieć, że nie każdy chce się przebijać przez ponad 700 stron o tym, że Alfons d'Este miał na swoim ślubie pończochy w różowe prążki albo czytać o wzmiance Stefana Infessury o cukrach rzucanych za dekolty dam, ale jednak według Marii Bellonci chodzi tu bardziej rzuty na kolana (chociaż kto by nie chciał rzucić trochę wyżej). Z drugiej strony podoba mi się ta krytyka i interpretacja źródeł stosowana przez autorkę, podałem oczywiście przykład dość żartobliwy, ale Bellonci potrafi też wcielić się w rolę śledczej, która bada komu czyjaś śmierć mogła przynieść korzyść i kto mógł za nią stać. Mimo wszystko rozumiem też tych, którzy psioczą na tę pozycję, bo pewnie w temacie Lukrecji Borgii da się znaleźć coś bardziej lekkostrawnego, momentami sam się czułem znużony lekturą. Nie będę też darł szat, bo książka jest dosyć wiekowa, ale niekonsekwentny zapis imion czy nazwisk często kłuje w oczy - mamy Jerzego Byrona, a zarazem Lorenzo Magnifico (później w tekście pojawia się jako Lorenzo Wspaniały).

To trochę dziwna książka, bo często nie koncentruje się na samej Lukrecji, lecz w dużej mierze to opowieść o rodu Borgia, a nasza bohaterka znajduje się gdzieś na drugim planie tych rozważań. Autorka rozpoczyna swoje rozmyślania od wstąpienia Rodrigo Borgii, jako Aleksander VI, na tron papieski w 1492 roku. Stąd też sporo jest o nim oraz o rodzeństwie Lukrecji i tragicznych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
321
63

Na półkach:

Czytałam lepszą książkę o Borgiach. Mało jest opisane o samej Lukrecji. Zawiodłam się na tej książce

Czytałam lepszą książkę o Borgiach. Mało jest opisane o samej Lukrecji. Zawiodłam się na tej książce

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

423 użytkowników ma tytuł Lukrecja Borgia, jej życie i czasy na półkach głównych
  • 258
  • 160
  • 5
102 użytkowników ma tytuł Lukrecja Borgia, jej życie i czasy na półkach dodatkowych
  • 63
  • 14
  • 11
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Lukrecja Borgia, jej życie i czasy

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chopin Adam Zamoyski
Chopin
Adam Zamoyski
Pod koniec lat 90., kiedy Adam Zamoyski wydał (właśnie tę) pierwszą z trzech biograficznych książek poświęconych Fryderykowi Chopinowi było już bardzo dużo różnych - bardziej i mniej wnikliwych -opracowań naukowych, biografii, beletryzowanych historii i mniejszych form literackich dotyczących twórczości i życia prywatnego artysty. Podjęcie się zadania napisania kolejnej biografii, musiało wiązać się z towarzyszącym autorowi poczuciem odpowiedzialności, a obawa przed krytyką ze strony rzeszy muzykologów, chopinistów, historyków muzyki, czy jej pasjonatów mogła (hipotetycznie) okazać się dla pisarza paraliżująca. Nietrudno wówczas o kolejny utwór nudny, zachowawczy, wtórny, może nawet banalny. Tego się właśnie obawiałam i „Chopin” Adama Zamoyskiego przeleżał u mnie (skazany na banicję w drugim rzędzie na półce) nie kilka, a chyba nawet kilkanaście lat. Odkurzyłam go niedawno z okazji zbliżającego się, a dzisiaj już trwającego, konkursu chopinowskiego i trochę w związku z premierą nowego filmu fabularnego o kompozytorze. Obraz „Chopin, Chopin!” chyba sobie podaruję i pozostanę przy wizji kompozytora ucieleśnionej przez Janusza Olejniczaka w filmie „Błękitna nuta”, ale ta biografia zupełnie niespodziewanie dla mnie, okazała się chyba najlepszą z ostatnio przeczytanych. Adam Zamoyski rocznik 1949 – historyk urodzony w Nowym Jorku, a wykształcony w Anglii, oczywiście z „Tych” Zamoyskich, bo jak wiadomo innych nie ma, jest obdarzony literacką intuicją, która w połączeniu z olbrzymią pracą nad źródłami pozwoliła mu na taki ich dobór, który dał w rezultacie nie suchą biografię, a pięknie „płynącą” opowieść, w której autor jest nie tylko narratorem. Bywa głosem rozsądku, bezstronnym komentatorem, nie waha się nawet przed przytoczeniem plotki, tylko po to, żeby zaraz używając racjonalnych argumentów wskazać na jej źródła i zdementować. Myślę, że kluczowa dla ostatecznego efektu tej biografii okazała się właśnie umiejętność dokonania (pewnie drogą częstych rezygnacji) wyboru odpowiednich cytatów, na których opiera się konstrukcja książki. Każdy z jej czternastu rozdziałów zawiera informacje-ilustracje przedstawionych faktów pochodzące z korespondencji samego Chopina, jego bliskich, współczesnych mu osób, czasopism i innych materiałów źródłowych z epoki. Czasami są to drobne fragmenty – kilka zdań, czasem nawet słów – z których wyłania się portret kompozytora i dziewiętnastowiecznej Europy. Nie potrafię jeszcze ocenić na ile ten obraz Fryderyka Chopina, który powstał jest bliski wizerunkowi innych, a szczególnie współczesnych pisarzy i historyków. Po przeszło 30 latach od powstania tej książki już kilkukrotnie ujrzały światło dzienne nieznane wcześniej fakty, jak choćby listy, czy rękopisy zapisów nutowych, o których od czasu do czasu pojawiały się informacje. Pewnie wypadałoby skonfrontować jeszcze swoje wrażenia z inną biografią, na przykład wydaną w latach 20. XXI wieku. Nie jestem przekonana, czy do odbioru muzyki Chopina jest nam niezbędna dobra znajomość jego biografii. Z tej książki, z listów, które pisał, a którymi tak umiejętnie autor się posługuje, powstał portret człowieka i artysty bardzo spójny z moim wyobrażeniem kompozytora, które na użytek własny (jak pewnie wiele innych osób) zbudowałam sobie na podstawie słuchania jego muzyki. Mnie wizja Adama Zamoyskiego przekonuje. Książka jest autoryzowanym przekładem z języka angielskiego. Została wzbogacona o bardzo ciekawy chronologiczny wykaz utworów, źródła, przypisy, ilustracje i indeks osób. Mój egzemplarz został wydany przez „Świat Książki” w 1997 roku. PS. W kilku momentach bardzo mnie wzruszyła, co w przypadku zarówno fikcji, jak literatury faktu, a już zwłaszcza biografii, nie zdarza mi się często.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na96 miesięcy temu
Maria Stuart Stefan Zweig
Maria Stuart
Stefan Zweig
Czym jest polityka i jaki może mieć wpływ na życie społeczeństw i jednostek wszyscy wiemy. Największym zaskoczeniem po tej lekturze, była dla mnie refleksja, że kilka wieków temu prowadzona była z nie mniejszą pasją, a może nawet większą finezją, przy zastosowaniu wyrafinowanych metod (często przerażających),ale zawsze w tym samym celu: dla zdobycia lub utrzymania władzy. Czy Maria Stuart była tylko jej niewinną ofiarą, czy aktywną uczestniczką, która „wojując mieczem” zginęła od niego? Mimo upływu czasu to lektura w jakiś sposób symboliczna i wciąż aktualna i to nie tylko z uwagi na największe przekleństwo historii, którym jest jej powtarzalność. „Na tym polega fatum Marii Stuart, że losy jej są wplątane w grę intrygi i kalkulacji. Nigdy nie będzie jej dane być sobą, beztrosko kierować się własną wolą, zawsze wikłana w matnię polityki, będzie wciąż obiektem dyplomacji, igraszką cudzej woli, zawsze tylko królową lub pretendentką do tronu, sojuszniczką lub wrogiem”[1]. Sięgnęłam po tę powieść wyłącznie dla Stefana Zweiga. Wydawało mi się wtedy, że moja wiedza o Marii Stuart i jej tragicznym życiorysie jest zupełnie wystarczająca, a sama postać Królowej Szkotów nie wzbudzała we mnie większych emocji. Nie spodziewałam się więc ekscytującej przygody, a raczej bardziej kontemplacyjnej lektury, pozwalającej cieszyć się pięknym językiem autora nawet wówczas, jeśli sama biografia okaże się mniej angażująca - taki ładny eufemizm dla określenia nudna! Przerażało mnie stare wydanie (1986 r.),malutka czcionka i pożółkłe kartki, a po dwukrotnym przeczytaniu „Dramatis personae” i dość długiej analizie stopnia pokrewieństwa i zależności wszystkich wymienionych w nim bohaterów, moje obawy zaczęły rosnąć. Nie lubię porzucać rozpoczętych lektur i chociaż robię to już znacznie częściej niż kiedyś, nie czuję się z tym dobrze. Trochę tak, jakbym odebrała jakąś szansę sobie samej, bo kto wie, może właśnie ta niekomfortowa książka mogłaby mnie zaprowadzić w nieznane i ciekawe rejony. Nie mogę jednak ignorować faktu, że jak w wielu innych dziedzinach życia, częściej daje mi się we znaki klęska nadmiaru możliwości, niż ich niedoboru - wkrada się widmo pośpiechu, zadając perfidne pytanie: Czy zdążysz? Z sytuacją nadmiaru informacji i dokumentów zetknął się również autor, o czym opowiada we wstępie. Problemem okazał się dla niego nie brak źródeł, a ich ogromna ilość, a z drugiej strony świadomość, że należy z wielką ostrożnością podchodzić do ich rzetelności. Stefan Zweig napisał więc, jak sam nazywa swoją książkę – esej, w którym jego interpretacja i ocena uzupełnia brakujące, czy miało wiarygodne informacje. Moim zdaniem to jednak coś więcej – to wspaniała powieść historyczna, ze wszystkimi cechami tego gatunku, a na dodatek psychologiczno-biograficzna, ale można by nazwać ją również wnikliwą charakterystyką, a nawet puszczając wodze fantazji, historyczną charakterystyką porównawczą. Dużo miejsca poświęca bowiem sylwetce wielkiej przeciwniczki Marii Stuart – Elżbiecie I. Trochę mi wstyd, że nie miałam zaufania do Zweiga-biografa, bo już pierwszy rozdział rozwiewa wszystkie wątpliwości. Dawno nie emocjonowałam się tak powieścią znając wcześniej (i to dokładnie) losy bohaterów, mając też pełną wiedzę na temat braku „happy endu” i tragicznego finału. Może nie jestem w swojej ocenie obiektywna, ale tak może pisać tylko pisarz genialny. Jak przyciągnąć uwagę czytelniczki i opowiedzieć jej historię, którą ona już zna, w taki sposób, aby z niezadowoleniem odrywała się od lektury i nie mogła doczekać się powrotu do niej - to chyba chciałoby wiedzieć wielu autorów. W tej opowieści nie przeszkadzał mi nawet trochę staroświecki styl, który należy zapewne przypisywać tłumaczeniu Marii Wisłowskiej. Pierwsze ukazało się w już 1936 roku podpisane pseudonimem Melania Wasermanówna. Marii Wisłowskiej zawdzięczamy również tłumaczenia innych powieści Zweiga, Hansa Fallady i wielu innych. Emocjonalny, żarliwy sposób narracji podkreśla jeszcze osobisty i zaangażowany stosunek narratora do postaci i wydarzeń, przypominając nawet momentami „coś” na kształt eposu rycerskiego prozą. Nie oznacza to jednak, że współczesne tłumaczenie Zweiga nie dałoby nam nowego spojrzenia na tę powieść. Myślę, że zamiłowanie autora do psychologii mogło być jednym z powodów zwrócenia uwagi właśnie na tą, bardzo szczególną w postać. Nie tylko wyjątkowo tragiczną, ale w niespotykany sposób niejednoznaczną. I nie mam tu na myśli wyłącznie opinii o niej, które są skrajnie różne. Nie wiem, czy potrafiłabym opowiedzieć się po którejś ze stron konfliktu, zwłaszcza, że zazwyczaj stronnicy lub przeciwnicy Marii Stuart mają (jak my wszyscy) tylko ograniczoną wiedzę na temat faktów. Zbyt dużo w tej historii niedopowiedzeń, kłamstw, intryg i polityki, aby można było pokusić się o taką ocenę. Należałoby też sprecyzować, czy to analiza życia władcy, czy człowieka. I tu pojawiają się kolejne wątpliwości, bo jeśli oceniamy kobietę, a nie królową, to czy powinniśmy użyć współczesnych kategorii moralnych, czy ocenić ją przykładając szesnastowieczną miarę. Może nawet należałoby powiedzieć średniowieczną, bo chociaż w Europie zaczął się renesans, to Szkocja tkwiła jeszcze wciąż w średniowieczu. Stefan Zweig jest biografem sprawiedliwym, nieoceniającym, a nawet po ludzku współczującym i łagodnym. Nie oszczędza swojej bohaterki, nie gloryfikuje, ale próbuje wskazać momenty, w których, jego zdaniem, Maria Stuart popełnia błędy, bo poza wszelkimi tragicznymi okolicznościami niesprzyjającego losu, to jej własne działania i decyzje sprowokowały lawinę nieszczęść. Jedno jest pewne, że była władczynią która poniosła klęskę jako królowa i jako kobieta. Może nawet to kobieta pokonała królową, bo zaledwie dwa lata życia, kiedy jej uczuciowość i namiętność wzięły górę nad racjonalnym działaniem, zaważyły na losie Marii Stuart i jej otoczenia. „Rzadko kiedy los rozpętuje taki czar śmierci wokół jakiejś jednej postaci kobiecej: jak ponury magnes wciąga wszystkich mężczyzn ze swego otoczenia w fatalny krąg. Kto przetnie jej drogę, bez względu na to, czy przychylny, czy nieprzychylny dla niej, ten ściągnie na siebie nieszczęście i gwałtowną śmierć. Nienawiść do Marii Stuart nie przyniosła nikomu szczęścia. Ale jeszcze ciężej odpokutowali ci, którzy odważyli się ją pokochać” [2]. To właśnie tym wydarzeniom autor poświęca większą część swojej uwagi, nie zaniedbując jednak okresu dzieciństwa i młodości we Francji, krótkiego małżeństwa z Franciszkiem II (królem Francji) i ostatniego aktu dramatu, kiedy odsłania kulisy uwikłania Marii Stuart w spisek przeciwko Elżbiecie I. Postać Marii Stuart nie jest z pewnością przykładem pozytywnej heroiny, ale może właśnie dlatego do dziś budzi wiele emocji. W 2023 roku zostały odnalezione, a raczej rozszyfrowane, listy jej autorstwa z lat uwięzienia, które znajdowały się w zdigitalizowanych zbiorach Biblioteki Narodowej Francji. Odkrycie okrzyknięto sensacją historyczną, a być może to jeszcze nie koniec i obecna w wyobraźni potomnych Królowa, da nam jeszcze więcej powodów do podtrzymania zainteresowania swoją królewską osobą. Nawiązania nasuwają się zresztą na każdym kroku – przecież panująca w Wielkiej Brytanii rodzina Windsorów to też potomkowie Marii Stuart. To była świetna lektura: napisana z pasją i mądrością, z dbałością o szczegóły i panoramę szesnastowiecznej Europy, kreśląca psychologiczne portrety dwóch kobiet, które wpłynęły na jej losy. Jestem pewna, że odpowiednia zarówno dla pasjonatów historii, jak poszukiwaczy przygód, a nawet tych, których bardziej od przeszłości fascynują uczuciowe perypetie bohaterów. [1] Stefan Zweig, „Maria Stuart”, przeł. Maria Wisłowska, Wyd. „Śląsk”, 1986 r., s. 17. [2] Tamże, s. 65.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na101 miesiąc temu
Heloiza i Abelard Régine Pernoud
Heloiza i Abelard
Régine Pernoud
Większości prac R. Pernoud nie uznaję za szczególnie udane. Wydają się napisane chaotycznie, wręcz egzaltowane, pomijają za to istotne szczegóły rzeczowe. W przypadku „klasycznych” biografii postaci aktywnych na polu działalności politycznej (np. Ryszarda Lwie Serce, Eleonory Akwitańskiej czy Blanki Kastylijskiej – wszystkie wydane w serii „marmurkowej” PIW, podobnie jak obecna praca) to istotna wada. Wspólna biografia Heloizy i Abelarda, pary słynnych, dwunastowiecznych uczonych i kochanków, wykazuje podobne cechy. Tym razem to jednak nie przeszkadza. Temat wydaje się bowiem stworzony właśnie dla pióra R. Pernoud. Rzeczowe i ograniczające się do przedstawienia znanych nam faktów opisanie dziejów Heloizy i Abelarda (wiedzę czerpiemy głównie z korespondencji obojga bohaterów) wypadłoby sucho i bezbarwnie, a przecież to jedna z najsłynniejszych historii miłosnych na przestrzeni wieków, dramatyzmem i nagromadzeniem emocji nie ustępująca epopejom literackim. Ma natomiast nad nimi tę przewagę, że wydarzyła się naprawdę. W dodatku Abelard to jeden z najwybitniejszych myślicieli średniowiecza, wierzący w potęgę rozumu i torujący drogę nowym prądom umysłowym. W swoich czasach niezrozumiany i często atakowany, odegrał wielką rolę w rozwoju nauki i myśli europejskiej. Wszystko to odnajdujemy w pracy R. Pernoud, która zresztą nie „kanonizuje” swoich bohaterów i dostrzega ich negatywne cechy – zwłaszcza Abelarda (zarozumiałość, przekonanie o własnej przewadze intelektualnej, agresywność w sporach). Heloizę uznaje Autorka za nie ustępującą ukochanemu na polu umysłowym, znacznie natomiast przewyższającą go w kwestiach uczuciowych oraz zdolności do wyrzeczeń w imię miłości. Gloryfikowanie płci pięknej i rzekomo słabszej to zresztą stały rys prac R. Pernoud, tutaj akurat bynajmniej nie rażący. Klimat epoki oddają liczne cytaty ze wspomnianej korespondencji bohaterów, a także ówczesnych utworów poetyckich, niekiedy autorstwa samego Abelarda (przypuszczalnie, był bowiem również utalentowanym poetą, swoich wierszy miłosnych jednak nie podpisywał, trwają więc spory dotyczące jego autorstwa). Akurat tę pracę R. Pernoud uważam za godną polecenia. Z drugiej strony, informację o przyczynie śmierci Abelarda i rodzaju trawiącej go choroby wypadałoby w pracy biograficznej podać w miejscu bardziej eksponowanym, niż zagubiony w jednym z rozdziałów przypis.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na93 lata temu
Katarzyna II Władysław Andrzej Serczyk
Katarzyna II
Władysław Andrzej Serczyk
Caryca Katarzyna II była wielką postacią, bez względu na Polaków stosunek do niej (romans? z Poniatowskim, udział w rozbiorach). Pan Władysław Andrzej Serczyk jest mi dobrze znany, gdyż podczas studiów na wydziale historii, często zdarzało mi się sięgać po pozycje przez niego napisane. Książka, którą dostajemy do rąk wydaje się być dziełem kompletnym, choć może nie do końca. Pokazuje nam losy władczyni, która nie będąc Rosjanką, musiała, w całkiem dla niej obcym środowisku i językowo i kulturowo, odnaleźć się w miarę szybko, żeby nie zostać pożartą przez czyhające na nią zewsząd harpie. Udało się to jej pod każdym względem, więc jej siła charakteru, bezkompromisowość w działaniu jest niezaprzeczalna. To, że dla nas jej działania nie były korzystne, to już inna historia... Autor bazuje na źródłach historycznych mniej lub bardziej dla współczesnych odbiorców przystępnych, pisząc dzieło ponadczasowe, które czyta się z ogromną przyjemnością, momentami niczym powieść sensacyjną. Forma, treść i język w moim odczuciu są jak najbardziej poprawne, a informacje, z którymi zostajemy zapoznani, chwilami szokują. Autor stara się być obiektywny w swojej ocenie i neutralny, pomimo ciążących na nim faktów z panowaniem carycy związanych. Myślę, że jest to dobra lektura zarówno dla zainteresowanych tematem, jak i dla zupełnych laików. Dowiadujemy się z niej kim była i z czym musiała się zmagać Zofia Fryderyka Augusta. Jak wiele dobrego i złego w swoim 30-letnim władaniu Rosją zrobiła. Polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na73 miesiące temu
Maria Stuart Maria Bogucka
Maria Stuart
Maria Bogucka
Czytelnicy tego bloga, znają moje słabości książkowe. Od lat zajmuję się na nim Wyspami Brytyjskimi. Przyszedł czas na biografię Marii Stuart, przeczytaną drugi raz w życiu, pierwszy raz - to był drugi rok studiów historycznych :-). Mój nick pochodzi od (nick Jardian) : Jar - Jarosław , Dian - Diana. Tak mi się umyślało. Jeszcze doczytuję książkę Stefana Zabiegalika : "Zarys Historii Szkocji". Maria Bogucka - Autorka biografii Marii Stuart - to postać też niezwykła. Książka bardzo klimatyczna, napisana piękną polszczyzną, ujmująca w wielu aspektach narracji "tym czymś". Przeczytałem w ciągu dwóch dni. I ostatnio czytam wszystko, co w ręce wpadnie ;-) . Maria Stuart - postać tragiczna, postać jednak też - niejednoznaczna. Trudno ją oceniać, badania historyków nad nią wciąż trwają i trwają . Postać oczywiście legendarna. Czy rzeczywiście planowała zamach na Elżbietę Pierwszą (Wielką) - czy faktycznie maczała palce w wielu aferach i intrygach? Tutaj można te aspekty roztrząsać i roztrząsać. Nic nie zapowiadało raczej jej tragicznego losu. Urodzona w Szkocji, zimnym i niedostępnym i podzielonym kraju, musiała jako dziecko uchodzić do "boskiej" Francji. Wychowywaną ją po francusku, i w dobrobycie - ale też - bardzo ją rozpieszczano. W końcu Maria Stuart przybywa jako młodziutka wdowa do Szkocji, którą zaczyna wstrząsać Reformacja. Nieustępliwy John Knox - kalwinista - czyni jej życie bardzo trudnym. Maria Stuart obstaje jednak przy rzymskim katolicyzmie, i trwać w tej wierze będzie aż do swojej egzekucji. Szkocja była jej zarówno przychylna , jak i nieprzychylna. Maria Stuart była renesansową postacią, której to wcześniej niczego nie brakowało. Folgowała sobie w wielu rzeczach. Miała wsparcie, ale też i go nie miała. Nie była niestety dyplomatką, jak jej krewna - Elżbieta Angielska. Wychowanie francuskie dawało o sobie znać. Końcem końców - krótkowzroczność w polityce i rządzeniu krajem - spowodowały, że ta, która miała rządzić - była rządzona przez innych. Nie wiem dokładnie, jak odnieść się do Marii Stuart - narosło tyle legend i mitów, z drugiej strony , źródła obcojęzyczne pozwalają chyba nad samodzielnymi studiami nad nią. Prawdopodobnie, gdyby nie trwała tak przy swojej wierze, - i - zgodziła się na przejście na ewangelicyzm - jej los byłby inny - ale to tylko: "gdyby". Gdybanie. Polecam tę książkę wybitnej Autorki. Czyta się dość szybko, powtórzę się - nie czytam thrillerów z zasady ani kryminałów od dawna - ale ich elementy można odnaleźć w tym dziele :-) . Historia bowiem to nie tylko piękne zamki i portrety, piękne księgi , Damy i Rycerze. To przede wszystkim brutalność krew, przewroty, intrygi i wiele, wiele ciemnych kart.
jardian - awatar jardian
ocenił na83 lata temu
Henryk Walezy Stanisław Grzybowski
Henryk Walezy
Stanisław Grzybowski
Co jakiś czas biorę "na tapetę" biografię polskiego władcy, więc teraz padło na pierwszego króla elekcyjnego. I tutaj, muszę przyznać, nawet mnie zaskoczyła, ponieważ obraz tej postaci jaki wyłania się po jej przeczytaniu znacznie odbiega od tego, co zapamiętałem ze szkoły. Ugruntowała się bardzo negatywna ocena Henryka Walezego w polskiej pamięci przez dość uproszczony przekaz zawarty w podręcznikach szkolnych: porzucenie tronu przez zniewieściałego sodomitę, ignoranta, który gorszył Polaków swoim zachowaniem. O ile ucieczki z Polski autor jakoś zaciekle nie broni (sama w sobie naruszała ona majestat Rzeczypospolitej),to analiza polityki jego matki Katarzyny Medycejskiej, porównanie panowania w Polsce i we Francji są zaskakujące. Faktem jest, że nie chciał polskiego tronu, ale zgodził się ze względu na matkę i brak perspektywy ma tron francuski; Polska z jej ustrojem nie była mu obca, ponieważ francuski wywiad zgromadził sporo wiadomości, z którymi się zapoznał; był obeznany z pracą biurowo-administracyjną; radził sobie przez krótki czas pobytu w Polsce z parlamentaryzmem, ponieważ we Francji również miał z tym do czynienia (absolutyzm to dopiero wiek następny). Autor, po porównaniu obu krajów, stawia ciekawą tezę, że ówczesna Polska była krajem potężniejszym przez stabilność państwa, pokój wewnętrzny i lepszą świadomość ówczesnych polskich elit, niż targana wojnami religijnymi, rozdarta na prawie niezależne prowincje, rządzone przez udzielnych magnatów, ze słabą (nawet wtedy słabszą niż w Polsce) władzą króla Francją (taki może mały przytyk do Walezego, że Polski jednak nie docenił). Nie można mieć do niego pretensji, że po śmierci brata, jako Francuz wolał tron w swoim rodzinnym kraju. Jeżeli ktoś popełnił błąd, to Polacy, którzy nie mieli tak dobrze rozpracowanej analizy sytuacji we Francji, jaką miała, w przeciwieństwie do nich na temat Polski Katarzyna Medycejska, główna sprawczyni tej całej awantury. Jest jedna rzecz, którą w Polsce docenił Henryk Walezy w ciekawym fragmencie na temat pokoju religijnego.
edan - awatar edan
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Lukrecja Borgia, jej życie i czasy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lukrecja Borgia, jej życie i czasy