rozwińzwiń

Plama na Złotej Puszczy

Okładka książki Plama na Złotej Puszczy autorstwa Bolesław Mrówczyński
Okładka książki Plama na Złotej Puszczy autorstwa Bolesław Mrówczyński
Bolesław Mrówczyński Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza literatura dziecięca
218 str. 3 godz. 38 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
1974-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1969-01-01
Liczba stron:
218
Czas czytania
3 godz. 38 min.
Język:
polski
Lata tuż powojenne, zastęp harcerzy biwakuje w Puszczy Mazurskiej, podpalanej przez nieznanych sprawców. Straż leśna i prokurator oskarżają starego autochtona-Mazura. Harcerze podejmują własne śledztwo, pełne zaskakujących zwrotów.
Średnia ocen
6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Plama na Złotej Puszczy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Plama na Złotej Puszczy

Średnia ocen
6,1 / 10
69 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Plama na Złotej Puszczy

avatar
1
1

Na półkach:

Bardzo fajna książka, o czasach, które już dawno minęły, ale problemy pozostały te same. Czytałem wiele razy, sam byłem harcerzem i wychowałem się w lesie, stąd przygody zawarte w tej opowieści są mi jakby bardziej bliższe.

Bardzo fajna książka, o czasach, które już dawno minęły, ale problemy pozostały te same. Czytałem wiele razy, sam byłem harcerzem i wychowałem się w lesie, stąd przygody zawarte w tej opowieści są mi jakby bardziej bliższe.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5
2

Na półkach: ,

Książkę znalazłem na miejskim regale na ulicy. Skojarzyłem styl okładki charakterystyczny dla ludowej spółdzielni wydawniczej, której dwie książki przeczytałem dosłownie z nudów lata temu, bo akurat leżały u rodziców na półce. Nie należę do moli książkowych i rzadko czytam, ale gdy przypomniałem sobie jak kiedyś owe dwie książki przeczytałem jednym tchem nabrałem nadziei, że i ta książka mnie pochłonie. I nie myliłem się! Zacząłem czytać rano... i skończyłem ją tego samego dnia wieczorem. Byłem kiedyś harcerzem, ale dzisiejsi harcerze to nic w porównaniu do harcerstwa z dawnych lat. Wspaniale mi się czytało o ich niesamowitych przygodach, przeżyciach i umiejętnościach, które tak dobrze wykorzystują w rozwikłaniu zagadki. Opowieść świetnie trzyma w napięciu co tylko bardziej wciąga w lekturę. Serdecznie polecam wszystkim, którzy chcą odrobiny przygód i przypomnieć sobie lata młodości. Ja czytając tę historię przypomniałem sobie dawne lata za harcerza i momentami czytając czułem jak bym sam brał czynny udział w tej historii.

Książkę znalazłem na miejskim regale na ulicy. Skojarzyłem styl okładki charakterystyczny dla ludowej spółdzielni wydawniczej, której dwie książki przeczytałem dosłownie z nudów lata temu, bo akurat leżały u rodziców na półce. Nie należę do moli książkowych i rzadko czytam, ale gdy przypomniałem sobie jak kiedyś owe dwie książki przeczytałem jednym tchem nabrałem nadziei,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
123
122

Na półkach:

Wakacje 1956, Mazury.
"Hej, olsztyńskie jakie cudne, gdzie jest taki drugi kraj?"
Obozujący w mazurskich lasach harcerze prowadzą własne śledztwo w sprawie groźnego piromana, który podkłada ogień w lesie. Ze strony państwa sprawcę próbują ustalić milicja i prokuratura, a także służba bezpieczeństwa.
W miarę dobra rozrywka, szczególnie że jest ona dla mnie także powrotem do szóstej klasy szkoły podstawowej, kiedy czytałam tę książkę po raz pierwszy jako lekturę.

Wakacje 1956, Mazury.
"Hej, olsztyńskie jakie cudne, gdzie jest taki drugi kraj?"
Obozujący w mazurskich lasach harcerze prowadzą własne śledztwo w sprawie groźnego piromana, który podkłada ogień w lesie. Ze strony państwa sprawcę próbują ustalić milicja i prokuratura, a także służba bezpieczeństwa.
W miarę dobra rozrywka, szczególnie że jest ona dla mnie także powrotem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

164 użytkowników ma tytuł Plama na Złotej Puszczy na półkach głównych
  • 121
  • 43
71 użytkowników ma tytuł Plama na Złotej Puszczy na półkach dodatkowych
  • 52
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Bolesław Mrówczyński
Bolesław Mrówczyński
Polski pisarz powieści podróżniczo-przygodowych o charakterze historycznym. W 1929 zdał maturę i rozpoczął studia na filologii klasycznej Uniwersytetu Warszawskiego (UW),które przerwał z powodu trudnych warunków materialnych. Następnie podjął naukę na Studium Socjologicznym w Łodzi. Równocześnie pracował zarobkowo i społecznie. Był sekretarzem Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego (1929-1930),kierownikiem Biblioteki Młodzieży Polskiej w Łodzi (1929-1934),kierownikiem obwodu Polskiego Związku Zachodniego na województwo łódzkie i powiat częstochowski. Pracował również społecznie jako sekretarz wojewódzki w Towarzystwie Pomocy Polonii Zagranicznej, w Towarzystwie Pomocy Dzieciom i Młodzieży Polskiej w Niemczech oraz w łódzkim Komitecie Funduszu Szkolnictwa Polskiego za Granicą. Brał udział w prowadzeniu Społecznych Uniwersytetów Powszechnych i Ruchomych Uniwersytetów Ludowych. W 1931-1934 kierownik łódzkiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Więźniami "Patronat". Od 1936 publikuje anonimowo artykuły poświęcone problematyce ludności polskiej w Niemczech w Ilustrowanym Kurierze Codziennym, dziennikach łódzkich i w biuletynie Polska Agencja Zachodnia. Pierwsze artykuły podpisane nazwiskiem ogłosił w 1938 na łamach czasopisma "Wychodźca". W 1937-1939 studiował historię na UW. W czasie wojny pracował w Wydziale Zdrowia Rady Głównej Opiekuńczej (RGO) w Warszawie, biorąc udział w konspiracji w szeregach Gwardii Ludowej. Po zakończeniu wojny powrócił do Łodzi, gdzie od marca do września 1945 był zastępcą sekretarza generalnego Polskiego Związku Zachodniego. Uczestniczył w organizowaniu wielu łódzkich instytucji społecznych i naukowych, m.in. Studium Dziennikarskiego, Społecznych Uniwersytetów Robotniczych, Komitetu Przyjaciół Warmii i Mazur, Zachodniej Agencji Prasowej. W 1947 wraca do Warszawy, gdzie pełni funkcję dyrektora Ligi do Walki z Rasizmem (1947-1949) i współredaktora miesięcznika Prawo Człowieka. W latach 1950-51 był współpracownikiem Biura Kongresu Nauki Polskiej, sekretarzem Komisji Organizacyjnej Międzynarodowych Targów w Poznaniu (1950),redaktorem wydawnictw pamiętnikarskich w Komendzie Zlotu Młodych Pracowników (1952) oraz sekretarzem, a następnie przewodniczącym Komisji Propagandy Międzynarodowego Wyścigu Pokoju (1954-1957) Od roku 1955 rozwijał twórczość literacką jako prozaik i autor utworów dla młodzieży. Utwory prozatorskie drukował m.in. na łamach czasopisma Świat Młodych (1956-1957). W 1958 został członkiem ZLP i Polskiego Pen Clubu. W 1981 otrzymał nagrodę Prezesa Rady Ministrów za twórczość dla dzieci i młodzieży. Mrówczyński akcję swoich powieści osadzał zazwyczaj w kolorycie Dzikiego Zachodu, wojen krzyżackich czy Wielkiej Emigracji. Duży wpływ na jego twórczość mieli tacy autorzy jak choćby Henryk Sienkiewicz czy Władysław Umiński. Mrówczyński pisał swe utwory w duchu czysto pozytywistycznym. Charakteryzowała je praca u podstaw oraz takie wartości jak patriotyzm, waleczność, braterstwo, wiara, honor i pracowitość. Krytykował nieuctwo i pazerność a w złotą oprawę stawiał ciężką pracę, którą uznawał za klucz ludzkiej doskonałości. Pochwalał lgnięcie do edukacji a również odwagę i "lwie serce". Do jego najważniejszych dzieł należą: dylogia "Miecz kagenowy; opowieść o Kryście, niekoronowanej królowej Zachodniego Pomorza" w której skład wchodzi "Armia milcząca" i "Dni chwały", "Człowiek bez nazwiska. Powieść historyczna z XIX wieku", "Tętniący step", "Bitwa o Pilarzinho", "W poszukiwaniu tajemniczego Bajongu", "Droga wśród skał" czy "Plama na Złotej Puszczy", oraz oczywiście "Lew Sezostrysa" opowieść o Jussufie-Adze, polskim obrońcy Akry
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kaktusy z Zielonej ulicy Wiktor Zawada
Kaktusy z Zielonej ulicy
Wiktor Zawada
„Kaktusy z Zielonej Ulicy” Wiktora Zawady to książka, którą odkryłem zupełnym przypadkiem gdzieś w gimnazjum. Pomijając lektury, czytałem już wtedy całkiem sporo. Chociaż rysował się mocno kierunek prowadzący w stronę fantastyki, to sięgałem też po inne rzeczy. I tym sposobem, przeglądając u dziadków szafkę z książkami mojej mamy i ciotek trafiłem na taki skarb. Powieść ta jest to świetna młodzieżowa przygodówka osadzona w trudnych realiach II wojny światowej. Autor dokonał niesamowitej sztuki, jaką jest pokazanie wojny z perspektywy dzieci przy zachowaniu daleko idącego autentyzmu życia społecznego i tragizmu okupacji. Wspominam lekturę naprawdę dobrze. Już wtedy interesowałem się historią i zdawałem sobie sprawę z tego, czym była wojna i jakie były jej konsekwencje, więc lektura była ciekawym doświadczeniem. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że fabuła weszła mi w głowę, a książkę czytałem kilkukrotnie. Sam fakt, że teraz po latach wciąż siedzi mi w głowie jest chyba dość znaczący. Wiktor Zawada, a właściwie Witold Welcz umieścił swoją opowieść w Zamościu, co na pewno też nie pozostało bez wpływu na mój odbiór, bo chociaż sam pochodzę z Tomaszowa Lubelskiego, to Zamość odwiedzałem wielokrotnie. No i na koniec mój dom rodzinny mieści się przy ulicy Zielonej. Innej, ale jednak. Nie wydaje mi się, żebym specjalnie utożsamiał się z bohaterami powieści, jednak gdzieś ta koincydencja była ciekawa. Tytułowe Kaktusy to grupa przyjaciół, których najlepszy czas dzieciństwa to zabawa w Indian. Wrzesień 1939 roku sprawia, że zamiast zabawy w wojnę muszą stawić czoła prawdziwym wydarzeniom. Obserwują jak zmienia się życie codzienne ich, rodziny i wszystkich wokół pod niemiecką okupacją. Dotychczasowe psikusy i zabawy ustępują pomysłom, jak rzeczywiście mogą zaszkodzić wrogom. Spotykają się z dramatami, takimi jak rozbicie rodziny oraz realnym niebezpieczeństwem. Dziecięce kłótnie odchodzą na bok z racji poczucia braterstwa oraz strachu, który odczuwają mimo okazywanej odwagi, a czasem nawet buty. Dzidek, Bysiek, Milka oraz Jędrek to główni bohaterowie książki, ale ważną rolę odgrywał także Jasiek Cielebąk, który nieco starszy od pozostałych dzieciaków, szybciej i bardziej świadomie wyrabiał sobie zdanie na temat sytuacji. Niesamowitą postacią jest Polcia, pomoc domowa rodziny Centów. Dziewczyna, która potrafiła zrugać Niemca, tak że wziął nogi za pas. Oj, pamiętna scena. No właśnie, są też Niemcy. Zarówno osiedlani na Zamojszczyźnie zwykli ludzie z III Rzeszy, jak i żołnierze. W tym ostatnim gronie znajduje się Herr Pacurek, niepożądany lokator w domu Dzidka, główny wróg Kaktusów. Na konflikcie z nim skupia się lwia część akcji książki. Postacie nie są przerysowane, nie mają cudownych zdolności ani nadmiernego szczęścia. To zwyczajne dzieciaki i ich rodziny oraz znajomi, którzy po ludzku muszą zmierzyć się z potężnymi przeciwnościami losu. I to chyba właśnie ta autentyczność sprawia, że wciąż mam mocne wspomnienia związane z tą książki i co jakiś czas wracają one do mnie i rozpamiętuję sobie tę historię. Styl autora jest bardzo specyficzny, łączący lekkość lektury dla młodzieży z powagą wojennej tematyki. To rzadka sztuka i umiejętność, by tak połączyć te kwestie bez uszczerbku dla którejkolwiek. Świadczę własnym doświadczeniem, bo to dość znaczące, że mimo upływu bodaj 20 lat tak dobrze pamiętam tę książkę i czuję echo emocji, jakie zostały w niej zawarte. To jest moc literatury. Taką literaturę powinna czytać młodzież. Chociaż rozumiem zmiany pokoleniowe oraz zmianę trendów, to „Kaktusy z Zielonej Ulicy” powinny być szerzej znane i promowane. To nie tylko książka przesiąknięta niezwykłym klimatem przyjaźni i zagrożenia. Jest tu wspaniały, nieprzesadny patriotyzm oraz wiele mądrych postaw i zachowań. Co ciekawe, mimo że powieść ukazała się pod koniec lat 60., to nie pamiętam, żeby wciśnięto tam propagandę komunistyczną. Jeśli jest, to wtedy jako dzieciak jej nie dostrzegłem. Z całego serca polecam tę książkę zarówno młodym, jak i starszym czytelnikom. Wszystkie powody wymieniłem wyżej, więc nie będę się powtarzał. Wspomnę tylko, że jest to pierwszy tom trylogii i co dziwniejsze mimo mojego zachwytu nad tym tomem, nigdy nie miałem okazji przeczytać kolejnych. W szkolnej bibliotece ich nie było, w publicznej chyba nie pytałem, a kupić tego nie szło, bo internetowy rynek handlu wtórnego książkami nie był tak rozwinięty jak dziś. Plan uzupełnienia kolekcji będzie dopiero zrealizowany. Wtedy pewnie wrócę z pełną recenzją i okaże się czy z perspektywy starszego, obciążonego większą wiedzą człowieka też będzie tak świetnie. Tekst opublikowany pierwotnie na stronie: https://www.facebook.com/SoFiK.DamianPodoba
SoFiK - awatar SoFiK
ocenił na75 miesięcy temu
Trójkolorowa kokarda Jadwiga Chamiec
Trójkolorowa kokarda
Jadwiga Chamiec
W streszczeniu zdanie „fabułę uatrakcyjnia motyw porwania dziecka” wypadło dziwnie. Przeczytałam raz pierwszy w podstawówce. Janek wędruje z listem do Lajosa (czyli Ludwika) Csokoi, właściciela ziemskiego i filantropa. Po dotarciu do jakiegoś miasteczka Janek poznaje wędrowne trio: skrzypka Johanna, będącego w jego wieku, młodszą śpiewaczkę Laurę i jej małpkę Perditę (co po włosku znaczy Utracona). Zachłanny drab Allopeo zgarnia zyski za ich występy. Podniecony powodzeniem przebiera małpkę za honweda (węgierskiego wojaka) i każe jej maszerować bębniąc. Widownia wygląda na zawiedzioną, jak z spod ziemi wyrasta prawdziwy honwed i odpowiednio ruga draba. Janek nie znał węgierskiego, lecz domyślił się z łatwością o co chodzi. Po występie spróbował zagadnąć Laurę, znał tylko niemiecki. – Kim jesteś? – zapytała. – Przyjacielem. – Przecież ja ciebie nie znam. – Czy przyjaciół koniecznie trzeba znać? Ja też mam takich, których prawie nie znam. Przez ścianę pokoju w zajeździe Janek słyszy, jak drab wrzeszczy na swe trio. Po jego wyjściu Janek wchodzi tam przez okno i namawia do wspólnej ucieczki. Drab już niemal ich doścignął, gdy zjawia się Csokoi w towarzystwie dwu honwedów wyższych stopniem. Ponieważ często wyrzucam innym nieumiejętność cytowania, zaznaczam, że skracam, lecz sens zachowuję: - Porwano moją córeczkę – zaczyna drab – jestem Aleksandro Allopeo, a ty jesteś moją córeczką, prawda? Laura potwierdza, lecz oczami mówi co innego. - Prze panów, on kłamie, wcale nie jest jej ojcem – zawołał Johann – To oszust, przywłaszczył mojego Stradivariusa. - A ty mały, skąd miałbyś Stradivariusa? Stradivariusy są rzadkie, dla odróżnienia od innych noszą własne imiona, gdy mowa o takim instrumencie należy spytać o jego miano. Skrzypce, na których rzępolił Holmes, też podobno były Stradivariusem, co prawda Watsonowi, nie znającemu się na instrumentach muzycznych, łatwo było to wmówić, a może to licentia poetica. Tu zapewne też. - Odziedziczyłem po ojcu, sławnym muzyku. - Poważnie? A maestro cóż na to? - A tak, ów muzyk powierzył bezcenny instrument mej opiece. - Acha... a ma jakieś zaświadczenie tożsamości? - Gdzieś miałem, musiałbym poszukać. - Przypominam, że toczymy wojnę, radziłbym się pospieszyć. Drab gorączkowo przetrząsa kieszenie. - Proszę. - Tak myślałem. Paszport wystawiony został na jakiegoś Alfreda Peltza. Maestro zechce to wyjaśnić? - Allopeo to mój pseudonim artystyczny. - Zatem, jak sam przyznaje, nie jest Włochem. Nadal będzie obstawać, że jest ojcem tej małej? - Ja ... ten tego... - Starczy tego gadania. Maestro pozwoli z nami. - Panie władzo, ja przecież... - Na komendzie się będzie tłumaczył. Drab zostaje zamknięty za konszachty z wrogiem, raczej marnym był szpiegiem, skoro przyciągał uwagę. Następnie Janek spotyka Margo, zwaną Królową Amazonek ...
Piratka - awatar Piratka
oceniła na74 lata temu
Wszystko powiem Lilce! Henryk Lothamer
Wszystko powiem Lilce!
Henryk Lothamer
Warszawa tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Miasto gruzów, miasto ruin, miasto zgliszczy. Stolica biedoty, saperów, sierot, szabrowników. Pośród ulic tego obrazu nędzy i rozpaczy dzieci spędzają czas pomagając rodzinie w codziennym życiu lub na zabawie. Zabawy organizowane na miarę skromnych powojennych czasów i głównie wśród rówieśników. Gdzie się one odbywają? Często są to miejsca niebezpieczne, najeżone niewybuchami i minami. I to jest temat tejże książki i to wszystko powyższe w pigułce ta książka nam ukazuje. Ukazuje z perspektywy dziecka, bo dziecko właśnie tutaj jest narratorem. Nasz narrator i główny bohater zarazem ma na imię Antolek. Mieszka z dwiema siostrami. Młodsza to Irka, starsza ma piętnaście lat i na imię ma Lilka. Ojciec został rozstrzelany w czasie wojny, o matce słuch zaginął. Rodzina czeka na nią i ma nadzieje, że się odnajdzie. Lilka przejęła rolę rodziców, zarabia pieniądze, pierze, gotuje, sprząta i stara się zagwarantować rodzinie w miarę normalne warunki bytowania. Antolek spędza czas głównie z kolegami i włóczy się z nimi po gruzach całej okolicy. Tam czyha na niego wiele niebezpieczeństw, które mogą okazać się nawet śmiertelne w skutkach. Dzięki niemu i jego kolegom poznajemy życie w zniszczonej i zrujnowanej Warszawie tuż po zakończeniu okropnej drugiej wojny światowej. Książka wspaniała. Czytałem z wypiekami na twarzy i autentycznie mnie wciągnęła. Niesamowite literackie przeżycie. Uważam ją za wybitne osiągnięcie pisarskie. Bez wahań, bez zbędnych namysłów mogę ją polecić.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na98 lat temu
Gospoda pod Upiorkiem Stanisław Pagaczewski
Gospoda pod Upiorkiem
Stanisław Pagaczewski
Wspaniała książka z lat młodości ...Miałam to szczęście ,że w latach 70 -tych jeszcze istniała literatura dziecięca i młodzieżowa.... Wspaniały humor autora pokazany na kanwie perypetii biednego diabla Ferdka i stracha na wróble , którzy muszą żyć na ziemi ... usiłują się dostać na Zlot Straszydeł organizowany na Zamku w Wiśniczu . Pomaga im w tym redaktor Eligiusz Rys. jadący do Kielc. Fantastyczne straszyła różnej maści w czasach gdy już nikt ich się nie boi postanawiają urządzić Festyn i jednocześnie założyć spółdzielnię Straszydło...by móc współistnieć z ludźmi!!! Część rozrywkową ma wypełnić aria ze Strasznego Dworu, pokaz tańca szkieletów , zespół Lucyper-Combo dla miłośników ciężkiego uderzenia...Czarownice uzupełnią niedobór taksówek , utopce pomogą w nawadnianiu ogródków. Serwowana będzie wspaniała kuchnia piekielna!!! To co najważniejsze dojdzie do pojednania Boruty i Rokity . Czy warto spróbować żabich udek?! Pewnie jak czytelnik się zapędzi to TAK... Autor wspaniałych książek o przygodach Smoka Wawelskiego i Profesora Gąbki bardzo umiejętnie przeniesionych na ekran w formie kreskówek na dobranoc. Jedna z moich ulubionych dobranocek z dzieciństwa. Książka napisana lekko i ze wspaniałym humorem z ,którego znany jest autor. Czyta się bardzo przyjemnie tak w dzieciństwie jak i po latach. Serdecznie polecam szkoda, że nie ma więcej takich twórców zwłaszcza literatury dziecięcej i młodzieżowej.
ika Jaroszynska - awatar ika Jaroszynska
oceniła na710 miesięcy temu

Cytaty z książki Plama na Złotej Puszczy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Plama na Złotej Puszczy