Duch nie spadł z nieba

Okładka książki Duch nie spadł z nieba autorstwa Hoimar von Ditfurth
Okładka książki Duch nie spadł z nieba autorstwa Hoimar von Ditfurth
Hoimar von Ditfurth Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biblioteka Myśli Współczesnej astronomia, astrofizyka
430 str. 7 godz. 10 min.
Kategoria:
astronomia, astrofizyka
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Myśli Współczesnej
Tytuł oryginału:
Der Geist fiel nicht vom Himmel
Data wydania:
1981-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1981-01-01
Liczba stron:
430
Czas czytania
7 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
830600163X
Tłumacz:
Anna Danuta Tauszyńska
Z chwilą, gdy się założy i zaakceptuje fakt ewolucji chemicznej i następującej po niej ewolucji biologicznej, a także fakt postępu tej ewolucji do coraz bardziej złożonych struktur i zdolności, pojawienie się zjawisk psychicznych w toku dalszego biologicznego rozwoju staje się wydarzeniem koniecznym. A więc nasz duch musiał także zrodzić się z tego rozwoju. Różniące się między sobą pod względem funkcjonalnym - a także wieku - podstawowe części naszego mózgu wprawdzie do dnia dzisiejszego odzwierciedlają trzy najważniejsze kroki, dzięki którym ewolucja wzniosła się z poziomu biologicznego na psychiczny, ale są one rezultatem tego rozwoju, a w żadnym razie nie jego przyczyną. Podobnie jak wszystko, co na tym świecie istnieje, tak samo świadomość nasza ze wszystkimi swymi osobliwościami jest wytworem realnej historii, sumą następujących po sobie ściśle określonych i konkretnych wydarzeń, które ją zrodziły. Nasze myślenie i przeżywanie, nasze lęki i nadzieje po dziś dzień noszą na sobie piętno śladów owej historii.
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Duch nie spadł z nieba w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Duch nie spadł z nieba



560 340

Oceny książki Duch nie spadł z nieba

Średnia ocen
7,5 / 10
115 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Duch nie spadł z nieba

avatar
283
175

Na półkach: , ,

Z jakiś powodów, pomimo podobnego sposobu pisania "Na początku był wodór" jest książką dużo łatwiejszą w odbiorze niż "Duch nie spadł z nieba". Może jest odrobinę bardziej przegadana. Również ze wzgledu na większy poziom mojej wiedzy na temat neuronauk i etologii niż fizyki, więcej widziałam " błędów" wynikających z faktu, że nauki te od lat 70 ruszyły mocno do przodu.
Jednak pomimo wszystko argumentacja głównej tezy o ewolucji mózgu jako narządu myślenia wciąż utrzymuje dużo sensu. Wywód ten jest jednak bardzo długi i mózg się przy nim płaszczy. Zrozumienia nabiera się dopiero na ostatnich 100 stronach książki. To czy warto to już kwestia indywidualnych przekonań.

Z jakiś powodów, pomimo podobnego sposobu pisania "Na początku był wodór" jest książką dużo łatwiejszą w odbiorze niż "Duch nie spadł z nieba". Może jest odrobinę bardziej przegadana. Również ze wzgledu na większy poziom mojej wiedzy na temat neuronauk i etologii niż fizyki, więcej widziałam " błędów" wynikających z faktu, że nauki te od lat 70 ruszyły mocno do przodu....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
166
87

Na półkach:

Książka Hoimara von Ditfurtha przekracza swoje popularno-naukowe ramy. W kierunku filozofii przyrody. Tak, jak pozostałe dwie pozycje z "trylogii" - doskonała.

Książka Hoimara von Ditfurtha przekracza swoje popularno-naukowe ramy. W kierunku filozofii przyrody. Tak, jak pozostałe dwie pozycje z "trylogii" - doskonała.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1156
13

Na półkach:

Ditfurth pisze dowcipnie: "I teraz okazuje się, że dla owego problemu, który w filozofii klasycznej zdawał się nie do rozwiązania, stosunkowo prostej odpowiedzi w naturalny sposób dostarcza filogeneza." Otóż to :). A dodam od siebie, że nic przyjemniejszego, jak pofilozofować trochę, z wykorzystaniem dostępnej wiedzy.
Tu pozwolę więc nie zgodzić się z autorem, że "Nasze szansę przeżycia są niezależne od tego, czy potrafimy sobie wyobrazić prawdziwą strukturę wszechświata albo realnie panujące warunki w jądrze atomu czy nie." Chyba jednak nie są, jeśli chcemy przetrwać jako ludzkość.

Ditfurth pisze dowcipnie: "I teraz okazuje się, że dla owego problemu, który w filozofii klasycznej zdawał się nie do rozwiązania, stosunkowo prostej odpowiedzi w naturalny sposób dostarcza filogeneza." Otóż to :). A dodam od siebie, że nic przyjemniejszego, jak pofilozofować trochę, z wykorzystaniem dostępnej wiedzy.
Tu pozwolę więc nie zgodzić się z autorem, że "Nasze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

372 użytkowników ma tytuł Duch nie spadł z nieba na półkach głównych
  • 215
  • 153
  • 4
84 użytkowników ma tytuł Duch nie spadł z nieba na półkach dodatkowych
  • 60
  • 9
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Hoimar von Ditfurth
Hoimar von Ditfurth
Niemiecki lekarz, popularyzator nauki. Profesor psychiatrii i neurologii na Uniwersytecie w Heidelbergu. Od roku 1969 pracował jako niezależny publicysta naukowy. Wydawał periodyk naukowy „Apollo”. Dużą popularność zdobył dzięki programom popularnonaukowym w telewizji: „Eksperymenty z życiem”, „My i Kosmos”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Duch nie spadł z nieba przeczytali również

Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa Richard Dawkins
Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa
Richard Dawkins
Dawkins jak zawsze w formie. Niezawodny w drobiazgowym objaśnianiu niedowiarkom, że cudowna złożoność życia nie wymagała ingerencji żadnych czynników nadprzyrodzonych. Podziwiam tę jego cierpliwość, choć obawiam się, że zagorzali kreacjoniści i tak omijają szerokim łukiem jego prace. Po raz n-ty (bo chyba czyni to w każdej książce) objaśnia, że darwinizm nie jest teorią losowego przypadku lecz teorią losowych zmian i nielosowego kumulatywnego doboru naturalnego. Pozwala sobie chwilami na małe złośliwostki względem innych naukowców. Obrywa się nawet lordowi Kelvinowi, który odrzucał dowody biologiczne, bo nie zgadzały się z jego dowodami fizycznymi (obliczanie wieku Ziemi na podstawie tempa jej stygnięcia),nie dopuszczając prostego objaśnienia, że to dowody fizyczne wymagają odrzucenia (reakcje termojądrowe nie były jeszcze wówczas znane). Z matematyczną precyzją rozbija w puch teorię "zamkniętego ogrodu" owocu figi, który miałby rzekomo świadczyć o niezwykłym kunszcie planistycznym Pana Boga. Krok po kroku, na przestrzeni kilkudziesięciu stron drobiazgowego wykładu, objaśnia ten "cud" rozkładając go na czynniki pierwsze, czy też - posługując się tytułową metaforą - kolejne etapy wspinaczki na szczyt nieprawdopodobieństwa. Rysunki i zdjęcia ilustrujące przykłady mimikry w świecie zwierząt są tak zdumiewające, że doprawdy dziwi potrzeba poszukiwania czegoś jeszcze bardziej cudownego. Drobiazgowe opisy pracy pająków przy budowie sieci mogłyby zawstydzić ludzkich inżynierów, a objaśnienia procesu powstawania skrzydeł czy oka tak bardzo zachwycają swoją logiką, że doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie woleliby w to miejsce wstawić jeden ruch magicznej różdżki. Zachwyca też fakt, że Dawkins jako przyrodnik docenia i pokazuje znaczenie współpracy przyrodników z matematykami i informatykami (o fizykach, (bio)chemikach czy psychologach chyba nawet nie trzeba wspominać),a jednocześnie potrafi zachwycić czytelnika całkiem nowym spojrzeniem na taki ekosystem jak las, który "dla nas jest jak ogromna mroczna katedra pełna łuków i sklepień rozpościerających się od ziemi aż po niedosięgły zielony strop", podczas gdy większość mieszkańców lasu żyje wśród koron drzew i widzą go zupełnie inaczej. "Dla nich las to rozległa, łagodnie falująca, zalana słońcem zielona łąka, która - czego jednak pewnie nie zauważają - wyrosła na szczudłach". Oczywiście ten przepiękny opis nie jest nagłym zwrotem w kierunku poezji, a jedynie wstępem do uzasadnienia kolejnych procesów ewolucyjnych i dostosowawczych, ale pokazuje, że tonąc w rozważaniach naukowych Dawkins nie traci zdolności zachwytu nad otaczającym nas światem i potrafi nim zarazić czytelnika.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na82 lata temu
Sens tego wszystkiego. Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce. Richard P. Feynman
Sens tego wszystkiego. Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce.
Richard P. Feynman
Znacie żart Reagana o ateistach? https://www.youtube.com/shorts/kXFeLwRssnI Richard F. Feynman był ponoć ateistą. Tak przynajmniej o sobie mówił. Ja jednak myślę, że gdyby spotkał sie z Reaganem, szybko by się dogadali. Zwłaszcza, że w trzecim, ostatnim wykładzie, który został spisany w tej książce, padają takie słowa: "Wierzę, że nie da się osiągnąć...( czyli wierzy, lapiac go za slowka...) (...) uważam encyklikę papieża Jana XXIII, ktora przeczytałem, za jedno z największych wydarzeń naszych czasów i wielki krok w przyszłość. Nie potrafiłbym znaleźć lepszego sposobu wyrażenia moich poglądów na sprawy moralne, na obowiązki i odpowiedzialność ludzkości, na stosunki [pomiędzy ludźmi, niż jest to zrobione w tej encyklice. Nie podzielam pewnych motywacji, stojących za niektórymi ideami, wyprowadzonymi od Boga. Osobiscie nie uważam, by niektóre z tych idei były w wyraźny sposób naturalną konsekwencją idei głoszonych przez wcześniejszych papieży. Z tym sie nie zgadzam, ale nie bede tego wyśmiewał ani nie będę się spierał. Podzielam papieskie poglądy na sprawę odpowiedzialności i obowiązków ludzi." W końcu wolność to odpowiedzialność. Nie każdy jest na nią gotowy. Wykłady Feynmana spisane w tej niewielkiej książce, raptem 100 stron, to trochę groch z kapustą. Jest tu, jak wskazuje podtytuł, o życiu, religii, polityce i nauce. Wkradł się, przez to nagromadzenie tematów, chaos i sporo emocji. Jest trochę ciekawych spostrzeżeń jak na przykład to, że to język powinien byc dostosowany do ludzi, a nie na odwrót. Na koniec polecam Wam opowieść o przyjemności z wyobrażania sobie różnych rzeczy: https://www.youtube.com/watch?v=P1ww1IXRfTA Szalenie interesujący jest fragment o ogniu. Ciekawa jestem szczególnie co na to klimatolodzy. Jeśli nie czytaliście biografii czlowieka, który, majac 24 lata zrobił doktorat z fizyki, bardzo polecam. Cenię Feynmana najbardziej za wspaniałe poczucie humoru i lekkość z jaka potrafi tłumaczyć skomplikowane zagadnienia. Nade wszystko jednak imponuje mi jego wątpienie i wszędobylskie "nie wiem", do ktorego nie boi sie przyznać. Tego kwestionowania spraw, wydawałoby się, oczywistych, powinniśmy się od niego uczyć.
Tusiak - awatar Tusiak
ocenił na82 miesiące temu
Tak zwane zło Konrad Lorenz
Tak zwane zło
Konrad Lorenz
Każdy, kto sięgając po tę książkę Lorenza spodziewa się miłych i odprężających opowieści o zwierzętach - będzie może trochę zdziwiony, choć nie rozczarowany. Na początku byłam lekko zniechęcona naukowymi rozważaniami jednak, po niedługim czasie, zupełnie mnie ona pochłonęła. Ciekawe doświadczenia z udziałem zwierząt, ich uważna obserwacja, pokazują jak zbliżone są nasze zachowania i jak niedaleko odeszliśmy od ich świata. Książka obfituje w ciekawe przykłady - nieraz budzące śmiech , nieraz niedowierzanie lub przerażenie , bo w swoich rozważaniach autor nie tylko mówi o świecie zwierząt, ale również o świecie ludzi. Cóż, agresja to zjawisko wcale nie wyjątkowe lecz towarzyszące nam stale w życiu , co zaskakujące, również rodzinnym i koleżeńskim. Czy może istnieć przyjaźń bez agresji? Czy tak proste i naturalne zjawisko jak śmiech może być z nią w jakiś sposób powiązane? A konkurencja w sporcie i w życiu zawodowym? W jaki sposób można wzbudzić niechęć w jednej rasie przeciwko innej? Agresję i nienawiść jednego narodu do drugiego? Kto ciekawy - niech sięgnie po książkę koniecznie...Zanim się jednak tego dowie czekają go, wspólne z autorem, obserwacje przeróżnych gatunków ssaków, ptaków i ryb oraz ich niesamowitych, czasami (trochę to humorystyczne w gruncie rzeczy) szokująco nam znajomych zachowań . Oto kilka przykładów: samice pewnego gatunku ryb, kompletnie opętane "potrzebą seksu" nie uciekające od tłukącego je bezlitośnie samca, samczyki pewnego ptaka konkurujące między sobą wielkością i urodą zupełnie zbędnych elementów wyglądu (czyżby nasi właściciele "fur i komór" od nich się wywodzili?) lub występujące u innego gatunku paskudne małżeńskie zdrady i romanse z sąsiadami lub, dla odmiany, odrażające i brutalne swary bez przyczyny...Zarazem mamy tu ogromnie wzruszające opisy silnych związków emocjonalnych pomiędzy zwierzętami. Zaskakujący był dla mnie opis zachowań gęsi - m. in. przeżywanie przez nią "żałoby" po stracie bliskich i opis zmian anatomicznych zachodzących w mięśniach "twarzy" nadających jej wyraz zgryzoty. Przecież u nas, ludzi jest tak samo! Nigdy bym nie pomyślała, że ten ptak, przy bliższym poznaniu, okaże się dużo sympatyczniejszy od tak bardzo idealizowanych przez nas bocianów...Po przeczytaniu tej książki już zawsze będę inaczej na gęsi spoglądać... Godny uwagi jest również "wstęp", więc jeżeli ktoś ma zwyczaj opuszczać - sugeruje zrobić wyjątek:),są tu bowiem omówione (oprócz postaci samego badacza): pojęcie etologii (badanie obyczajów i charakterów) oraz sposób prowadzenia badań.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na74 lata temu
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje Stephen Hawking
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje
Stephen Hawking
Rozmyślając ostatnimi czasy, wraz z rytmem najnowszych odkryć związanych z faktycznym istnieniem czy też - inaczej to ujmując - potwierdzeniem fizycznego istnienia Czarnych Dziur, które to jako zjawiska kosmiczne można by określić swego rodzaju ,,kosmiczną bolączką” bądź ,,Odkurzaczem nadproduktywności Wszechśwata”, natchnęła mnie pewna myśli i zarazem chęć nakreślenia pewnego wniosku: Wszechświat jest paradoksem ,,przez wielkie p". A dlaczego? Przede wszystkim nasz Kosmos, a raczej Wszechrzecz stanowi niewyobrażalnie rozległe i, co z przykrością to stwierdzam, nudne ,, miejsce". Powiedziałbym, że przypomina on bardziej jakąś meta płaszczyznę bez granic, nazwijmy to z braku lepszego określenia: ,,zamkniętych ram terytorialnych". Mówiąc o Wszechświecie, jako o ,,miejscu” należy mieć na myśli Kosmos jako ,,arcy-rozległe coś”, co stanowi ,,miejsce" aczkolwiek w innym, nie klasycznym ujęciu i rozumieniu tego słowa, o zupełnie innej kategorii rozumowania. Z drugiej strony, my istoty ludzkie, miejmy nadzieję, również obce inteligentne cywilizacje bądź struktury społeczne istot, żyjemy w miejscu pięknym, osobliwym, funkcjonującym w sposób tak anormalny, że to, co się w nim ,,odbywa”, przydarza, rozwija, opisuje; to, jak każda nawet najmniejsza cząstka odnajduje tu swe miejsce i zastosowanie, jakby w konkretny, określony sposób (Wszechświat antropiczny; Wszechświat superdeterministyczny),każe nam sądzić, że żyjemy w Kosmosie o super zorganizowanej naturze, uporządkowanej na każdym poziomie egzystencji i ,,szkieletu” - od mikroskali kwantów do makroskali zjawisk nam ludziom doświadczalnych. Czy zatem z powyższych akapitów stanowiących odpowiednio solidne i stonowane wejście tudzież wstęp do pewnych rozważań nad Czarnymi Dziurami i jednocześnie do dalszego niniejszego ustępu związanego ściśle z recenzją publikacji popularnonaukowej z gałęzi rozległej i fascynującej wiedzy kosmologicznej, wynika, że ta przypadkowość i chaos – wypadkowe i procesy stojące za ,,Wielkim Wybuchem/Odbiciem", które to mogłyby być przed tym kosmologicznym zjawiskiem, jak i po nim, mogły by pójść w odstawkę? Czy w związku z tym wraz z aktem wyłonienia się Wszechświata z ,,niczego" bądź z ,,nicości", naukowcy mogą mówić o ,,nieuporządkowaniu w nicości"? Czy wirtualne cząstki, pola, spontaniczne fluktuacje - w rozumieniu ,,przed-wszechświatowym" - można by określić chaosem, jako tym nieuporządkowanym, przypadkowym związkiem/relacją w tymże wirtualnym pre-świecie? A może przyjmijmy zasadę, że każde prawdopodobieństwo, przypadek, spontaniczność, to reguła uporządkowanego od prapoczątków aż do teraz Wszechświata? Jak w tym wszystkim odnajdują się Czarne Dziury oraz Wszechświaty Niemowlęce, jak wpisują się one w proces wyłonienia, ewolucji i adaptacji Wszechświata? Ku rozumieniu tego typu, jak określiłem wcześniej, ,,bolączek informacyjnych” przychodzi genialny umysł świętej pamięci Stephena Hawkinga, jednego z najwybitniejszych fizyków i kosmologów w dziejach ludzkości. Jego odkrycia na polu naukowym Czarnych Dziur, w tym niesłabnącego istotą swego wyłonienia się odkrycia ,,promieniowania Hawkinga” są w bezmiar, w sposób nieokreślony kluczowe dla ewolucji nauk ścisłych i odkrycia kolejnej karty, którą Wszechświat przed nami skrywa, że nie można choćby i ze strony fascynata – geeka nauki – odstawić ów temat na bok i o tym zapomnieć. Ba!, Hawking pracami nad kosmicznymi głodomorami tak zjednał sobie serca ludzi – w tym swoją walecznością, pięknym i potężnym umysłem mimo uporczywego i nieznośnego kalectwa – że nie da się nie sięgnąć po jedną z jego ważniejszych prac skierowanych do szerszego grona czytelników, ukierunkowaną na Czarne Dziury właśnie. I mimo iż książka ta ma swoje lata, niedługo minie 30 lat od daty jej światowej premiery, to tym co zawiera, z jaką intuicją zostało to niniejszym zapisane, również w jakim stylu, jak rozważnie kartka po kartce, rozdział po rozdziale zostało wszystko to w całości zaprojektowane, dorównuje niezwykłości i geniuszowi współczesnym bestsellerom w literaturze popularno-naukowej poświęconej tej tematyce. Zanim przejdę do omówienia tudzież zrecenzowania "Czarne Dziury i Wszechświaty Niemowlęce", bo o tej publicystyce mowa, chciałbym pochylić się nad pewnym zagadnieniem, które bardzo mocno ,,uczepiło się” Czarnych Dziur, o którym to warto wspomnieć chociażby ze względu na fakt iż nie tak dawno poprzez długi ,,proces fotograficzny” potwierdzono, jakby to powiedział Hubert Urbański prowadzący ,,Milionerów”, ostatecznie i definitywnie trwanie w naszej Wszechrzeczy kosmicznego ekstremum jakim jest Czarna Dziura. I tym zagadnieniem jest tak zwany ,,paradoks informacyjny", związany z wpadaniem i wydostawaniem się z Czarnych Dziur informacji; przeczy on temu, że Wszechświat da się opisać, ukształtować, odkryć prawami fizyki. Że jedynie te prawa, które wyrażają czym jest to, co nas otacza, jest jedynie czubkiem góry lodowej, której cała materia skryta jest bardzo głęboko pod powierzchnią. Sam świętej pamięci Stephen Hawking odniósł się do tego paradoksu, twierdząc, że skoro Czarna Dziura potrafi manipulować informacją do niej ,,wpadającą", to może ludzie powinni podważyć naturę informacji i relacji, których doświadczają na co dzień. Bo może nasze wspomnienia, ba, cała przeszłość, która nas spaja, mogła by ulec dezinformacji, stać się w ten sposób iluzją, wypaczającą spójne obiektywne pojęcie Wszechświata. Tak między innymi sam siebie zapyta czytelnik niniejszej pozycji, po jej przeczytaniu. Paradoks Informacyjny ,,galaktycznych odkurzaczy” daje nam pewną myśl, której nie warto się wstydzić, by o niej gdzieś napomknąć gdy zajdzie taka potrzeba: bardzo, ale to bardzo realne jest to, że nasza rzeczywistość – ów fundament, w którym jesteśmy zanurzeni - to nic innego jak tylko: wypaczenie... funkcjonującego w ultra-dziwny sposób brzegu Czarnej Dziury. Objętość, której doświadczamy natomiast - głębia, tak zwany wymiar 3D nadający przestrzeni wyrazu, czy pierwiastka tego, czym w ujęciu człowieka przestrzeń być powinna - wywodzi się właśnie z tego właśnie brzegu, będąc jej ,,skutkiem”/,,pochodną”. O ironio ,,Zasada Holograficzna" nie jest wcale pozbawiona sensu! Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać inaczej. Hawking w "Czarnych Dziurach i Wszechświatach Niemowlęcych" udowadnia, że horyzont zdarzeń takiego kosmicznego bytu zachowuje się jak płaska powierzchnia generująca trójwymiarowy obraz, analogicznie do niewielkiej płytki na tyle karty kredytowej. Pola na brzegu Czarnej Dziury mają tak wysmakowaną strukturę, że stanowiłyby według założeń tejże Zasady/Teorii reprezentację całego Wszechświata. I weź tu obejmij tak niepokojąco realne, z wydźwiękiem miażdżącym nasze kilku tysiącletnie rozumowanie o rzeczywistości, zagadnienie; weź dokonaj tego tym wątłym ludzkim gąbczastym umysłem! Trzeba by przetunelować swoją świadomość do innego wymiaru czy osiągnąć inny stan jaźni/umysłu, aby nie tyle co zrozumieć ,,Zasadę Holograficzną", ale zdać sobie sprawę z tego, co dla ,,Homo Sapiens Sapiens" i innych inteligentnych istot oznacza. Tak właśnie – zarówno na fali ekscytacji, i jakiegoś niepojęcia – reaguje osoba chwytająca za treść tejże publikacji, tworu pisanego przystępnym językiem, jakby to powiedział Hawking ,,bez żadnych umieszczanych równań, które mogły by zniechęcić czytelników, bo tak każe wydawca”. Problemem w przypadku niniejszym omawianej książki Hawkinga jest to, czy bardziej chwalić i doceniać ją za wartości merytoryczne i treść, które ze sobą niesie, które to są częściowo adekwatne (częściowo, gdyż w temacie prac, którym poświęcał się śp. Hawking zaszły już bardzo duże zmiany, wprowadzono nowe poprawki, a baza informacji na dobre została zaktualizowana),bo nakreślone prawie trzy dekady temu, czy prawić ku niej peany, oceniać bardzo, ale to bardzo pozytywnie raczej za tą drugą jej stronę: za ogrom inspiracji, odwagi i tytanicznej niezłomności autora, która niszczy pojęcie ,,kalectwa” w przypadku Hawkinga, które to cechy sprawiły, że ów uczony osiągnął przez wiele dziesięcioleci życia z tą chorobą po prostu.... ogrom: od napisania "Krótkiej historii Czasu" czy omawianej publikacji, aż po odkrycie, że ,,czarne dziury nie są czarne”, i próbę nauczenia świata, że teoria ,,Czasu Urojonego” i ,,Sumy po historiach” są tak samo bardzo ważne dla zrozumienia powstania Wszechświata, jego obecnej i przyszłej ewolucji i rewolucji, jak klasyczny ,,Wielki Wybuch” czy w Kosmologii ,,Inflacja”. Nie możemy oceniać, a tym bardziej, negatywnie przyjmować tej pracę brytyjskiego fizyka, głównie za to, że powstała te ,,entej lat temu” w stosunku do aktualnego stanu wiedzy ludzkości w dziedzinach ścisłych, w tym astronomii, astrofizyki i kosmologii. Pan Hawking nadając książce takiego a nie innego tonu, nie stroniąc przy tym od żartów (pewien ,,suchy żart”, który może naprawdę zwalić z nóg, znalazł się gdzieś w okolicach ¾ objętości pracy i dotyczy on Inflacji Wszechświata na jego wczesnym etapie rozrostu i porównania takowej inflacji do Inflacji w ekonomii współczesnych państw). Profesor przemawiał do nas w języku prostym, ale i profesjonalnym, wyprzedzał on tym samym swoją epokę, wiedząc, że odbiorcą książek mogą być zwykli laicy, jak i specjaliści mu podobni nie tylko obecnie, ale i za wiele dekad w przód. Zresztą sama konstrukcja tytułu "Czarne dziury i Wszechświaty Niemowlęce" w pewien sposób to potwierdza: Hawking nakierowuje nasze myślenie, zdolności łączenia informacji i wyciągania wniosków, tak, aby przedstawiony przez niego problem/zagadnienie było zrozumiane, i aby w razie czego ,,zwykłego Kowalskiego, pracującego w piekarni” zarazić szukaniem z własnej inicjatywy rozleglejszej wiedzy w takim a nie innym obszarze.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na84 lata temu

Cytaty z książki Duch nie spadł z nieba

Więcej

Ewolucja przecież atakuje tylko tam, gdzie istnieje szansa udoskonalenia czegoś.

Ewolucja przecież atakuje tylko tam, gdzie istnieje szansa udoskonalenia czegoś.

Hoimar von Ditfurth Duch nie spadł z nieba Zobacz więcej
Więcej