rozwińzwiń

Na początku był wodór

Okładka książki Na początku był wodór autorstwa Hoimar von Ditfurth
Okładka książki Na początku był wodór autorstwa Hoimar von Ditfurth
Hoimar von Ditfurth Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biblioteka Myśli Współczesnej popularnonaukowa
445 str. 7 godz. 25 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Myśli Współczesnej
Tytuł oryginału:
Im Anfang war der Wasserstoff
Data wydania:
1981-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1978-01-01
Liczba stron:
445
Czas czytania
7 godz. 25 min.
Język:
polski
ISBN:
8306006313
Tłumacz:
Anna Danuta Tauszyńska
Jeżeli przed naszym światem istniał inny świat, od którego dzieli nas nieprzekraczalna bariera prawybuchu, a przed nim jeszcze inny i tak dalej - wówczas wydaje się, że przyczynowy łańcuch biegnący ku początkowi zagubił się w nieskończoności. Może jednak jest tak, że żadnego początku nie było. Co prawda [...] straciliśmy nieco zaufanie do pojęcia nieskończoności. A jak będzie ono wyglądać, gdy spróbujemy sięgnąć myślą wstecz, wzdłuż szeregu przyczyn aż do pierwszego początku pierwszego świata - tego nikt nam powiedzieć nie może.

Tymczasem pytanie o początek dla każdego z nas ma jeszcze jedno zupełnie inne znaczenie. Wiedzieć chcemy nie tylko, kiedy i w jaki sposób powstał świat, wiedzieć chcemy także, dlaczego powstał. "Dlaczego w ogóle coś istnieje?" bądź, mówiąc inaczej: "Dlaczego nie jest tak, że jest nic? ..."

Nie sposób dobrze opowiedzieć o tej zadziwiającej książce, trzeba ją po prostu przeczytać. Raczej nie zrewolucjonizuje spojrzenia na świat i chociaż można odnieść wrażenie, że właśnie to było zamiarem autora to jednak tak nie jest. Jest za to ogromna ilość faktów, czasami wprost trudno w nie uwierzyć bo niektóre przeczą tzw. zdrowemu rozsądkowi. Są więc pytania i próby odpowiedzi na nie.
Tych pytań jest wiele i trudno ocenić, które jest ciekawsze i ważniejsze. Po lekturze tej książki zawsze to samo kochane uczucie - świat jest piękny i niepojęty.
Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na początku był wodór w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Na początku był wodór



887 734

Oceny książki Na początku był wodór

Średnia ocen
7,6 / 10
206 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Na początku był wodór

avatar
282
175

Na półkach: , ,

Trochę zawiłe aczkolwiek ciekawe ujęcie tematu powstania życia na Ziemi (a być może i nie tylko). Książka jest stara, a zatem część naukowych zagadek została już rozwiązana, a część zyskała inne wyjaśnienia. Wciąż jednak uważam, że daje wartościową perspektywę - przynajmniej w kwestii porzucania antropocentrycznych poglądów.

Trochę zawiłe aczkolwiek ciekawe ujęcie tematu powstania życia na Ziemi (a być może i nie tylko). Książka jest stara, a zatem część naukowych zagadek została już rozwiązana, a część zyskała inne wyjaśnienia. Wciąż jednak uważam, że daje wartościową perspektywę - przynajmniej w kwestii porzucania antropocentrycznych poglądów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
14
12

Na półkach:

Książka bardziej dla fascynatów biologii i chemii niż fizyki. Jako pasjonat fizyki ciężko było mi przebrnąć przez lipidy, białka, zimnokrwistość... itd.
Akapity bardzo przedłużane. Sedno treści mogłoby być zawarte w trzech zdaniach natomiast opis zawierał kilka lub kilkanaście stron.
Biblia powstania świata która każdy pasjonat nauki powinien przeczytać i właśnie dlatego po nią sięgnąłem.
Wrócę do niej tylko gdy posiądę więcej wiedzy biologicznej.

Książka bardziej dla fascynatów biologii i chemii niż fizyki. Jako pasjonat fizyki ciężko było mi przebrnąć przez lipidy, białka, zimnokrwistość... itd.
Akapity bardzo przedłużane. Sedno treści mogłoby być zawarte w trzech zdaniach natomiast opis zawierał kilka lub kilkanaście stron.
Biblia powstania świata która każdy pasjonat nauki powinien przeczytać i właśnie dlatego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
447
425

Na półkach:

„Ludzie są dziećmi Wszechświata – bo cały „Wszechświat był niezbędny, aby nas stworzyć i utrzymać”. H. von Ditfurth, Dzieci Wszechświata

Z Przedmowy Macieja Iłowieckiego:
„Ditfurth wprowadza nas na szlaki, którymi od najdawniejszych czasów krążyła ludzka myśl: zaczyna od poszukiwań prapoczątku i pramaterii.
Anaksymander z Miletu ( …) uważany jest z twórcę pojęcia „arche”- zarazem początku i głównej zasady wszechrzeczy.(…)
Co było na początku? Hoimar von Ditfurth przestawia najpowszechniej dziś przyjętą teorię „ wielkiego wybuchu”(ang. BIG Bang theory); obecnie istniejący Wszechświat powstał wskutek gigantycznej eksplozji i dotychczas się rozszerza. Nie próbujmy pytać o cokolwiek więcej”.
Hoimar von Ditfurth, Na początku był wodór, Przekł. A. D. Tauszyńska, PIW Warszawa, s. 7-8.

H. von Ditfurth, autor głośnych Dzieci Wszechświata, w Na początku był wodór szuka odpowiedzi na pytanie:
skąd wziął się nasz Wszechświat, nasz układ planetarny, a także sama Ziemia?

Jak stwierdza M. Iłowiecki, autor Przedmowy, nauka najczęściej zmierza do syntez, dając jednolity obraz świata, w którym mikrokosmos łączy się
z makrokosmosem, żywe z nieożywionym,
przeszłość z teraźniejszością i przyszłością.

Na początku Wszechświata, jak chce von Ditfurth, był wodór.

Po wybuchu zaczęły pojawiać się elementarne cząsteczki i antycząsteczki materii, potem powstały jądra helu i wodoru. Po upływie kolejnej chwili zaczęły tworzyć się atomy wodoru. I dużo później z wodoru powstały pierwiastki, a z nimi wszystko, co znajduje się w Kosmosie wraz z pojedynczym człowiekiem i ludzkością.

Nawet laik to pojmie.
Logika i przejrzystość wywodów autora
- psychiatry i neurologa zachwyca.

We Wstępie przeczytamy o filmie Orsona Wellesa,
a także gąsienicy motyla, która w czasie przepoczwarzania osnuwa się oprzędem,
a dodatkowo owija się liściem.

Dlaczego to robi?

Lektura książki przynosi zaskakującą odpowiedź.
Zacznij czytać, jeśli jeszcze nie znasz tekstu.
I z pewnością nie będzie to czas stracony.
10/10

„Ludzie są dziećmi Wszechświata – bo cały „Wszechświat był niezbędny, aby nas stworzyć i utrzymać”. H. von Ditfurth, Dzieci Wszechświata

Z Przedmowy Macieja Iłowieckiego:
„Ditfurth wprowadza nas na szlaki, którymi od najdawniejszych czasów krążyła ludzka myśl: zaczyna od poszukiwań prapoczątku i pramaterii.
Anaksymander z Miletu ( …) uważany jest z twórcę pojęcia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

741 użytkowników ma tytuł Na początku był wodór na półkach głównych
  • 455
  • 277
  • 9
140 użytkowników ma tytuł Na początku był wodór na półkach dodatkowych
  • 106
  • 13
  • 7
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Hoimar von Ditfurth
Hoimar von Ditfurth
Niemiecki lekarz, popularyzator nauki. Profesor psychiatrii i neurologii na Uniwersytecie w Heidelbergu. Od roku 1969 pracował jako niezależny publicysta naukowy. Wydawał periodyk naukowy „Apollo”. Dużą popularność zdobył dzięki programom popularnonaukowym w telewizji: „Eksperymenty z życiem”, „My i Kosmos”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa Richard Dawkins
Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa
Richard Dawkins
Dawkins jak zawsze w formie. Niezawodny w drobiazgowym objaśnianiu niedowiarkom, że cudowna złożoność życia nie wymagała ingerencji żadnych czynników nadprzyrodzonych. Podziwiam tę jego cierpliwość, choć obawiam się, że zagorzali kreacjoniści i tak omijają szerokim łukiem jego prace. Po raz n-ty (bo chyba czyni to w każdej książce) objaśnia, że darwinizm nie jest teorią losowego przypadku lecz teorią losowych zmian i nielosowego kumulatywnego doboru naturalnego. Pozwala sobie chwilami na małe złośliwostki względem innych naukowców. Obrywa się nawet lordowi Kelvinowi, który odrzucał dowody biologiczne, bo nie zgadzały się z jego dowodami fizycznymi (obliczanie wieku Ziemi na podstawie tempa jej stygnięcia),nie dopuszczając prostego objaśnienia, że to dowody fizyczne wymagają odrzucenia (reakcje termojądrowe nie były jeszcze wówczas znane). Z matematyczną precyzją rozbija w puch teorię "zamkniętego ogrodu" owocu figi, który miałby rzekomo świadczyć o niezwykłym kunszcie planistycznym Pana Boga. Krok po kroku, na przestrzeni kilkudziesięciu stron drobiazgowego wykładu, objaśnia ten "cud" rozkładając go na czynniki pierwsze, czy też - posługując się tytułową metaforą - kolejne etapy wspinaczki na szczyt nieprawdopodobieństwa. Rysunki i zdjęcia ilustrujące przykłady mimikry w świecie zwierząt są tak zdumiewające, że doprawdy dziwi potrzeba poszukiwania czegoś jeszcze bardziej cudownego. Drobiazgowe opisy pracy pająków przy budowie sieci mogłyby zawstydzić ludzkich inżynierów, a objaśnienia procesu powstawania skrzydeł czy oka tak bardzo zachwycają swoją logiką, że doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie woleliby w to miejsce wstawić jeden ruch magicznej różdżki. Zachwyca też fakt, że Dawkins jako przyrodnik docenia i pokazuje znaczenie współpracy przyrodników z matematykami i informatykami (o fizykach, (bio)chemikach czy psychologach chyba nawet nie trzeba wspominać),a jednocześnie potrafi zachwycić czytelnika całkiem nowym spojrzeniem na taki ekosystem jak las, który "dla nas jest jak ogromna mroczna katedra pełna łuków i sklepień rozpościerających się od ziemi aż po niedosięgły zielony strop", podczas gdy większość mieszkańców lasu żyje wśród koron drzew i widzą go zupełnie inaczej. "Dla nich las to rozległa, łagodnie falująca, zalana słońcem zielona łąka, która - czego jednak pewnie nie zauważają - wyrosła na szczudłach". Oczywiście ten przepiękny opis nie jest nagłym zwrotem w kierunku poezji, a jedynie wstępem do uzasadnienia kolejnych procesów ewolucyjnych i dostosowawczych, ale pokazuje, że tonąc w rozważaniach naukowych Dawkins nie traci zdolności zachwytu nad otaczającym nas światem i potrafi nim zarazić czytelnika.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na82 lata temu
Opowieści biblijne Zenon Kosidowski
Opowieści biblijne
Zenon Kosidowski
Takie opowieści…. Ta recenzja będzie miała charakter historyczny. Odwołamy się do dawnych czasów i spróbujemy skonfrontować je z dzisiejszymi. Dziś o „Opowieściach biblijnych” Zenona Kosidowskiego…. Do tej książki wróciłam po…. blisko pół wieku. Jako nastolatka, wraz z innymi wówczas spragnionymi wiedzy, wchłanialiśmy jak przysłowiowa gąbka, wszystko, co napisał Kosidowski. Ach, szalone lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte… Książka ukazała się po raz pierwszy w 1963 roku i od razu zrobiła furorę. We wszystkich kręgach. Zwolennicy rozczytywali się w wyjaśnianiu plag egipskich. Przeciwnicy krytykowali za … krytykę Biblii. Bo Biblia jest nie do czytania, nie do szukania taniej sensacji, ale do wierzenia w nią, w to, co zawiera. Jako że też kiedyś młoda byłam, wiem, że to, co zakazane jest najlepsze. Jeśli więc ksiądz na lekcji religii, (nie, to wówczas nie były jeszcze lekcje, to była katecheza w salkach przy kościołach) grzmiał, że Kosidowski kala wiarę, to młody człowiek, nawet nie znający Kartezjusza1, szukał odpowiedzi na liczne nurtujące go pytania. Bo młody człowiek bunt ma w naturze. (kolejna taka afera w moim otoczeniu wybuchła po serii „antyreligijnych” książek Dana Browna, ksiądz uczący w szkole zakazał czytania „herezji”). Po roku 1980 i paru innych, nieżyjący już Kosidowski idealnie wpisał się w schemat pisarza komunistycznego. Po pierwsze występował przeciwko nauce Kościoła Katolickiego. Po drugie pisał o Biblii w czasach, kiedy panował socjalizm. Mało tego, pozwolono mu drukować książki na tematy religijne. Po trzecie – jego utwory przetłumaczono na język rosyjski i wydano w ZSRR! No tak, ostatni argument przeważa. Kto miał kontakt z ZSRR – wrogiem wszystkiego. Maryla Rodowicz też. W związku z tym, że w osobie pisarza odkryto wroga klasowego, zapomniano o nim. Dopiero po wielu latach zaczęto przyglądać się jego pisarstwu. Zauważono, że utwory nie powstały w wyniku prowadzenia własnych badań np. archeologicznych. Pisarz po prostu zbierał wieści ze świata, czytał innych i tworzył oparte na tekstach źródłowych opowieści. Bibliografię zawsze starannie podawał. Czy miał rację? Nie wiem. Jedni twierdzą, że tak. Inni – nie. Ci drudzy nadal uważają go za antykościelnego komunistę niszczącego prestiż Biblii. W każdym razie jego książki do dziś nie doczekały się osobnych artykułów w Wikipedii. A szkoda, bo w pamięci czytelników w wieku senioralnym, te książki nadal są obecne. „Opowieści biblijne”, czytane po wielu, wielu latach ciągle są przyjemne. Proste, czytelne streszczenia biblijnych ksiąg i napisane równie prosty językiem komentarze sprawiły, iż czytałam ponownie tę książkę z przyjemnością. Nie wywołała u mnie emocji, jak przed laty, bo już ją znałam. Czy dzisiejszy młody czytelnik da się ponieść owym emocjom? Postanowiłam swój egzemplarz przekazać właśnie zaczytanemu nastolatkowi …. Pożyjemy, zobaczymy….
gks - awatar gks
ocenił na811 miesięcy temu
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje Stephen Hawking
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje
Stephen Hawking
Rozmyślając ostatnimi czasy, wraz z rytmem najnowszych odkryć związanych z faktycznym istnieniem czy też - inaczej to ujmując - potwierdzeniem fizycznego istnienia Czarnych Dziur, które to jako zjawiska kosmiczne można by określić swego rodzaju ,,kosmiczną bolączką” bądź ,,Odkurzaczem nadproduktywności Wszechśwata”, natchnęła mnie pewna myśli i zarazem chęć nakreślenia pewnego wniosku: Wszechświat jest paradoksem ,,przez wielkie p". A dlaczego? Przede wszystkim nasz Kosmos, a raczej Wszechrzecz stanowi niewyobrażalnie rozległe i, co z przykrością to stwierdzam, nudne ,, miejsce". Powiedziałbym, że przypomina on bardziej jakąś meta płaszczyznę bez granic, nazwijmy to z braku lepszego określenia: ,,zamkniętych ram terytorialnych". Mówiąc o Wszechświecie, jako o ,,miejscu” należy mieć na myśli Kosmos jako ,,arcy-rozległe coś”, co stanowi ,,miejsce" aczkolwiek w innym, nie klasycznym ujęciu i rozumieniu tego słowa, o zupełnie innej kategorii rozumowania. Z drugiej strony, my istoty ludzkie, miejmy nadzieję, również obce inteligentne cywilizacje bądź struktury społeczne istot, żyjemy w miejscu pięknym, osobliwym, funkcjonującym w sposób tak anormalny, że to, co się w nim ,,odbywa”, przydarza, rozwija, opisuje; to, jak każda nawet najmniejsza cząstka odnajduje tu swe miejsce i zastosowanie, jakby w konkretny, określony sposób (Wszechświat antropiczny; Wszechświat superdeterministyczny),każe nam sądzić, że żyjemy w Kosmosie o super zorganizowanej naturze, uporządkowanej na każdym poziomie egzystencji i ,,szkieletu” - od mikroskali kwantów do makroskali zjawisk nam ludziom doświadczalnych. Czy zatem z powyższych akapitów stanowiących odpowiednio solidne i stonowane wejście tudzież wstęp do pewnych rozważań nad Czarnymi Dziurami i jednocześnie do dalszego niniejszego ustępu związanego ściśle z recenzją publikacji popularnonaukowej z gałęzi rozległej i fascynującej wiedzy kosmologicznej, wynika, że ta przypadkowość i chaos – wypadkowe i procesy stojące za ,,Wielkim Wybuchem/Odbiciem", które to mogłyby być przed tym kosmologicznym zjawiskiem, jak i po nim, mogły by pójść w odstawkę? Czy w związku z tym wraz z aktem wyłonienia się Wszechświata z ,,niczego" bądź z ,,nicości", naukowcy mogą mówić o ,,nieuporządkowaniu w nicości"? Czy wirtualne cząstki, pola, spontaniczne fluktuacje - w rozumieniu ,,przed-wszechświatowym" - można by określić chaosem, jako tym nieuporządkowanym, przypadkowym związkiem/relacją w tymże wirtualnym pre-świecie? A może przyjmijmy zasadę, że każde prawdopodobieństwo, przypadek, spontaniczność, to reguła uporządkowanego od prapoczątków aż do teraz Wszechświata? Jak w tym wszystkim odnajdują się Czarne Dziury oraz Wszechświaty Niemowlęce, jak wpisują się one w proces wyłonienia, ewolucji i adaptacji Wszechświata? Ku rozumieniu tego typu, jak określiłem wcześniej, ,,bolączek informacyjnych” przychodzi genialny umysł świętej pamięci Stephena Hawkinga, jednego z najwybitniejszych fizyków i kosmologów w dziejach ludzkości. Jego odkrycia na polu naukowym Czarnych Dziur, w tym niesłabnącego istotą swego wyłonienia się odkrycia ,,promieniowania Hawkinga” są w bezmiar, w sposób nieokreślony kluczowe dla ewolucji nauk ścisłych i odkrycia kolejnej karty, którą Wszechświat przed nami skrywa, że nie można choćby i ze strony fascynata – geeka nauki – odstawić ów temat na bok i o tym zapomnieć. Ba!, Hawking pracami nad kosmicznymi głodomorami tak zjednał sobie serca ludzi – w tym swoją walecznością, pięknym i potężnym umysłem mimo uporczywego i nieznośnego kalectwa – że nie da się nie sięgnąć po jedną z jego ważniejszych prac skierowanych do szerszego grona czytelników, ukierunkowaną na Czarne Dziury właśnie. I mimo iż książka ta ma swoje lata, niedługo minie 30 lat od daty jej światowej premiery, to tym co zawiera, z jaką intuicją zostało to niniejszym zapisane, również w jakim stylu, jak rozważnie kartka po kartce, rozdział po rozdziale zostało wszystko to w całości zaprojektowane, dorównuje niezwykłości i geniuszowi współczesnym bestsellerom w literaturze popularno-naukowej poświęconej tej tematyce. Zanim przejdę do omówienia tudzież zrecenzowania "Czarne Dziury i Wszechświaty Niemowlęce", bo o tej publicystyce mowa, chciałbym pochylić się nad pewnym zagadnieniem, które bardzo mocno ,,uczepiło się” Czarnych Dziur, o którym to warto wspomnieć chociażby ze względu na fakt iż nie tak dawno poprzez długi ,,proces fotograficzny” potwierdzono, jakby to powiedział Hubert Urbański prowadzący ,,Milionerów”, ostatecznie i definitywnie trwanie w naszej Wszechrzeczy kosmicznego ekstremum jakim jest Czarna Dziura. I tym zagadnieniem jest tak zwany ,,paradoks informacyjny", związany z wpadaniem i wydostawaniem się z Czarnych Dziur informacji; przeczy on temu, że Wszechświat da się opisać, ukształtować, odkryć prawami fizyki. Że jedynie te prawa, które wyrażają czym jest to, co nas otacza, jest jedynie czubkiem góry lodowej, której cała materia skryta jest bardzo głęboko pod powierzchnią. Sam świętej pamięci Stephen Hawking odniósł się do tego paradoksu, twierdząc, że skoro Czarna Dziura potrafi manipulować informacją do niej ,,wpadającą", to może ludzie powinni podważyć naturę informacji i relacji, których doświadczają na co dzień. Bo może nasze wspomnienia, ba, cała przeszłość, która nas spaja, mogła by ulec dezinformacji, stać się w ten sposób iluzją, wypaczającą spójne obiektywne pojęcie Wszechświata. Tak między innymi sam siebie zapyta czytelnik niniejszej pozycji, po jej przeczytaniu. Paradoks Informacyjny ,,galaktycznych odkurzaczy” daje nam pewną myśl, której nie warto się wstydzić, by o niej gdzieś napomknąć gdy zajdzie taka potrzeba: bardzo, ale to bardzo realne jest to, że nasza rzeczywistość – ów fundament, w którym jesteśmy zanurzeni - to nic innego jak tylko: wypaczenie... funkcjonującego w ultra-dziwny sposób brzegu Czarnej Dziury. Objętość, której doświadczamy natomiast - głębia, tak zwany wymiar 3D nadający przestrzeni wyrazu, czy pierwiastka tego, czym w ujęciu człowieka przestrzeń być powinna - wywodzi się właśnie z tego właśnie brzegu, będąc jej ,,skutkiem”/,,pochodną”. O ironio ,,Zasada Holograficzna" nie jest wcale pozbawiona sensu! Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać inaczej. Hawking w "Czarnych Dziurach i Wszechświatach Niemowlęcych" udowadnia, że horyzont zdarzeń takiego kosmicznego bytu zachowuje się jak płaska powierzchnia generująca trójwymiarowy obraz, analogicznie do niewielkiej płytki na tyle karty kredytowej. Pola na brzegu Czarnej Dziury mają tak wysmakowaną strukturę, że stanowiłyby według założeń tejże Zasady/Teorii reprezentację całego Wszechświata. I weź tu obejmij tak niepokojąco realne, z wydźwiękiem miażdżącym nasze kilku tysiącletnie rozumowanie o rzeczywistości, zagadnienie; weź dokonaj tego tym wątłym ludzkim gąbczastym umysłem! Trzeba by przetunelować swoją świadomość do innego wymiaru czy osiągnąć inny stan jaźni/umysłu, aby nie tyle co zrozumieć ,,Zasadę Holograficzną", ale zdać sobie sprawę z tego, co dla ,,Homo Sapiens Sapiens" i innych inteligentnych istot oznacza. Tak właśnie – zarówno na fali ekscytacji, i jakiegoś niepojęcia – reaguje osoba chwytająca za treść tejże publikacji, tworu pisanego przystępnym językiem, jakby to powiedział Hawking ,,bez żadnych umieszczanych równań, które mogły by zniechęcić czytelników, bo tak każe wydawca”. Problemem w przypadku niniejszym omawianej książki Hawkinga jest to, czy bardziej chwalić i doceniać ją za wartości merytoryczne i treść, które ze sobą niesie, które to są częściowo adekwatne (częściowo, gdyż w temacie prac, którym poświęcał się śp. Hawking zaszły już bardzo duże zmiany, wprowadzono nowe poprawki, a baza informacji na dobre została zaktualizowana),bo nakreślone prawie trzy dekady temu, czy prawić ku niej peany, oceniać bardzo, ale to bardzo pozytywnie raczej za tą drugą jej stronę: za ogrom inspiracji, odwagi i tytanicznej niezłomności autora, która niszczy pojęcie ,,kalectwa” w przypadku Hawkinga, które to cechy sprawiły, że ów uczony osiągnął przez wiele dziesięcioleci życia z tą chorobą po prostu.... ogrom: od napisania "Krótkiej historii Czasu" czy omawianej publikacji, aż po odkrycie, że ,,czarne dziury nie są czarne”, i próbę nauczenia świata, że teoria ,,Czasu Urojonego” i ,,Sumy po historiach” są tak samo bardzo ważne dla zrozumienia powstania Wszechświata, jego obecnej i przyszłej ewolucji i rewolucji, jak klasyczny ,,Wielki Wybuch” czy w Kosmologii ,,Inflacja”. Nie możemy oceniać, a tym bardziej, negatywnie przyjmować tej pracę brytyjskiego fizyka, głównie za to, że powstała te ,,entej lat temu” w stosunku do aktualnego stanu wiedzy ludzkości w dziedzinach ścisłych, w tym astronomii, astrofizyki i kosmologii. Pan Hawking nadając książce takiego a nie innego tonu, nie stroniąc przy tym od żartów (pewien ,,suchy żart”, który może naprawdę zwalić z nóg, znalazł się gdzieś w okolicach ¾ objętości pracy i dotyczy on Inflacji Wszechświata na jego wczesnym etapie rozrostu i porównania takowej inflacji do Inflacji w ekonomii współczesnych państw). Profesor przemawiał do nas w języku prostym, ale i profesjonalnym, wyprzedzał on tym samym swoją epokę, wiedząc, że odbiorcą książek mogą być zwykli laicy, jak i specjaliści mu podobni nie tylko obecnie, ale i za wiele dekad w przód. Zresztą sama konstrukcja tytułu "Czarne dziury i Wszechświaty Niemowlęce" w pewien sposób to potwierdza: Hawking nakierowuje nasze myślenie, zdolności łączenia informacji i wyciągania wniosków, tak, aby przedstawiony przez niego problem/zagadnienie było zrozumiane, i aby w razie czego ,,zwykłego Kowalskiego, pracującego w piekarni” zarazić szukaniem z własnej inicjatywy rozleglejszej wiedzy w takim a nie innym obszarze.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na84 lata temu
Trzecia Fala Alvin Toffler
Trzecia Fala
Alvin Toffler
Już z przedmowy książki wyłania się obraz człowieka, który mógłby być moim autorytetem - kieruje nim niezaspokojona ciekawość, jest otwarty na różne koncepcje i gotowy zmienić swoje poglądy, jeśli ktoś go przekona. Już za to bardzo go respektuję, a nie dodałam jeszcze, że jest geniuszem i wizjonerem. Spisałam sobie z trzy strony notatek z tej książki ciasnym pismem, ale nie będę przytaczać zagadnień naukowych. To, co najważniejsze, to to, że gość umiał popatrzeć na ludzkość całkowicie z boku. Potrafił zobaczyć obraz całości, z poszczególnych obserwacji złożyć spójną syntetyczną teorię. Teorię wszystko, powiedziałabym, bo rzeczywiście - rozwój naszej cywilizacji wyjaśnia wszystko. Poza tym, czyta się po prostu dobrze, jak science-fiction. Być może w latach 80. byłabym w szoku, ale z mojej perspektywy robi on ostrożne i wyważone założenia na temat przyszłości na podstawie ówczesnego stanu techniki. Jednocześnie mam wrażenie, że przecenił szybkość trzeciej fali - ja wciąż widzę niedobitki drugiej fali, przemysłowej, wokół nas - trzecia fala dopiero się rozwija. Niektóre jego przypuszczenia się nie sprawdziły, inne trafił tak dobrze, że aż ciężko w to uwierzyć. Tak czy inaczej udało mu się trafnie zidentyfikować wiodące tendencje. Dokładnie w tym kierunku zmierzamy, w dobrym kierunku, ale wciąż jeszcze dużo pracy przed nami.
panna_lovegood - awatar panna_lovegood
ocenił na87 lat temu
Sens tego wszystkiego. Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce. Richard P. Feynman
Sens tego wszystkiego. Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce.
Richard P. Feynman
Znacie żart Reagana o ateistach? https://www.youtube.com/shorts/kXFeLwRssnI Richard F. Feynman był ponoć ateistą. Tak przynajmniej o sobie mówił. Ja jednak myślę, że gdyby spotkał sie z Reaganem, szybko by się dogadali. Zwłaszcza, że w trzecim, ostatnim wykładzie, który został spisany w tej książce, padają takie słowa: "Wierzę, że nie da się osiągnąć...( czyli wierzy, lapiac go za slowka...) (...) uważam encyklikę papieża Jana XXIII, ktora przeczytałem, za jedno z największych wydarzeń naszych czasów i wielki krok w przyszłość. Nie potrafiłbym znaleźć lepszego sposobu wyrażenia moich poglądów na sprawy moralne, na obowiązki i odpowiedzialność ludzkości, na stosunki [pomiędzy ludźmi, niż jest to zrobione w tej encyklice. Nie podzielam pewnych motywacji, stojących za niektórymi ideami, wyprowadzonymi od Boga. Osobiscie nie uważam, by niektóre z tych idei były w wyraźny sposób naturalną konsekwencją idei głoszonych przez wcześniejszych papieży. Z tym sie nie zgadzam, ale nie bede tego wyśmiewał ani nie będę się spierał. Podzielam papieskie poglądy na sprawę odpowiedzialności i obowiązków ludzi." W końcu wolność to odpowiedzialność. Nie każdy jest na nią gotowy. Wykłady Feynmana spisane w tej niewielkiej książce, raptem 100 stron, to trochę groch z kapustą. Jest tu, jak wskazuje podtytuł, o życiu, religii, polityce i nauce. Wkradł się, przez to nagromadzenie tematów, chaos i sporo emocji. Jest trochę ciekawych spostrzeżeń jak na przykład to, że to język powinien byc dostosowany do ludzi, a nie na odwrót. Na koniec polecam Wam opowieść o przyjemności z wyobrażania sobie różnych rzeczy: https://www.youtube.com/watch?v=P1ww1IXRfTA Szalenie interesujący jest fragment o ogniu. Ciekawa jestem szczególnie co na to klimatolodzy. Jeśli nie czytaliście biografii czlowieka, który, majac 24 lata zrobił doktorat z fizyki, bardzo polecam. Cenię Feynmana najbardziej za wspaniałe poczucie humoru i lekkość z jaka potrafi tłumaczyć skomplikowane zagadnienia. Nade wszystko jednak imponuje mi jego wątpienie i wszędobylskie "nie wiem", do ktorego nie boi sie przyznać. Tego kwestionowania spraw, wydawałoby się, oczywistych, powinniśmy się od niego uczyć.
Tusiak - awatar Tusiak
ocenił na82 miesiące temu

Cytaty z książki Na początku był wodór

Więcej

Ziemska miara, w żadnym wypadku nie jest miarą kosmiczną.

Ziemska miara, w żadnym wypadku nie jest miarą kosmiczną.

Hoimar von Ditfurth Na początku był wodór Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne