Cioran: Portret radykalnego sceptyka

Okładka książki Cioran: Portret radykalnego sceptyka autorstwa Berndt Mattheus
Okładka książki Cioran: Portret radykalnego sceptyka autorstwa Berndt Mattheus
Berndt Mattheus Wydawnictwo: Wydawnictwo KR biografia, autobiografia, pamiętnik
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Portrait eines radikalen Skeptikers
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
978-89-89158-65-3
Tłumacz:
Robert Reszke
Gdy człowiek ma szczęście, odkrywa Ciorana w latach młodości - taj jak odkrywa wówczas Rimbaud, Artaud, Bataille`a - słysząc w jego głosie bunt i zapał, czując, że zwraca się on do nas osobiście lektura staje się wówczas przeżyciem, z którym związane jest przeczucie, iż nie tak łatwo będzie je powtórzyć.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cioran: Portret radykalnego sceptyka w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Cioran: Portret radykalnego sceptyka

Średnia ocen
7,4 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Cioran: Portret radykalnego sceptyka

avatar
221
3

Na półkach:

Treściwa, ale przekład fatalny - tym bardziej doceniam przekłady książek Ciorana Ireneusza Kani. I nie znam książki, która zawierałaby więcej literówek niż ta.

Treściwa, ale przekład fatalny - tym bardziej doceniam przekłady książek Ciorana Ireneusza Kani. I nie znam książki, która zawierałaby więcej literówek niż ta.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
139
36

Na półkach:

Cioran był spoko gość: Jeśli chodzi o Boga, Cioran zauważył, że "bez Bacha Bóg byłby postacią drugiej kategorii" i że "muzyka Bacha jest jedynym argumentem dowodzącym, że stworzenie Wszechświata nie może być uważane za całkowitą porażkę". [35] Cioran powiedział dalej: "Bach, Szekspir, Beethoven, Dostojewski i Nietzsche są jedynymi argumentami przeciwko monoteizmowi".
dobrze, go promować

Cioran był spoko gość: Jeśli chodzi o Boga, Cioran zauważył, że "bez Bacha Bóg byłby postacią drugiej kategorii" i że "muzyka Bacha jest jedynym argumentem dowodzącym, że stworzenie Wszechświata nie może być uważane za całkowitą porażkę". [35] Cioran powiedział dalej: "Bach, Szekspir, Beethoven, Dostojewski i Nietzsche są jedynymi argumentami przeciwko...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
633
295

Na półkach: ,

Słaba to biografia. Napisana przede wszystkim na podstawie "Rozmów z Cioranem" i "Zeszytów". Z nowych rzeczy dowiedziałem się tylko trochę o ostatnich latach życia Ciorana i że jego partnerka utopiła się w morzu. Ze względu na to, że uwielbiam Ciorana, dałem aż 8 pkt.

Słaba to biografia. Napisana przede wszystkim na podstawie "Rozmów z Cioranem" i "Zeszytów". Z nowych rzeczy dowiedziałem się tylko trochę o ostatnich latach życia Ciorana i że jego partnerka utopiła się w morzu. Ze względu na to, że uwielbiam Ciorana, dałem aż 8 pkt.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

203 użytkowników ma tytuł Cioran: Portret radykalnego sceptyka na półkach głównych
  • 132
  • 68
  • 3
32 użytkowników ma tytuł Cioran: Portret radykalnego sceptyka na półkach dodatkowych
  • 18
  • 5
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Cioran: Portret radykalnego sceptyka

Czytelnicy Cioran: Portret radykalnego sceptyka przeczytali również

Erotyzm Georges Bataille
Erotyzm
Georges Bataille
esejowanie między Erosem a Thanatosem - mieniące się różną jakością rozmyślania o interakcjach między kulturą życia i naturą śmierci... *** O erotyzmie można powiedzieć, że jest pochwałą życia nawet w śmierci. Nie jest to właściwie żadna definicja, myślę jednak, że ta formuła najlepiej oddaje sens erotyzmu. Gdybym miał ściśle zdefiniować erotyzm, to niewątpliwie powinienem wyjść od rozmnażania płciowego, którego szczególną formą jest erotyzm. Aktywność seksualna związana z rozmnażaniem jest wspólna zwierzętom obdarzonym płcią i ludziom, ale tylko ludzie uczynili z niej aktywność erotyczną, tym zaś, co różni erotyzm od zwykłej aktywności seksualnej, jest psychologiczne poszukiwanie niezależne od naturalnego celu prokreacji, to znaczy płodzenia dzieci. Od tej elementarnej definicji powracam zresztą zaraz do formuły, którą zaproponowałem na początku, że mianowicie erotyzm jest pochwałą życia nawet w śmierci. Bo choć aktywność erotyczna jest przede wszystkim żywiołowym przejawem życia, to przedmiot tego psychologicznego poszukiwania, niezależny, jak powiedziałem, od troski o powielenie życia, nieobcy jest śmierci. Paradoks wydaje się tak wielki, że nie czekając dłużej, spróbuję dać moim twierdzeniom coś w rodzaju uzasadnienia i przytoczę dwa następujące cytaty: "Tajemnica ta jest niestety aż nazbyt pewna – mówi Sade – każdy libertyn choć trochę doświadczony w występku wie, jaką władzę sprawuje nad zmysłami zbrodnia". Tenże wypowiada jeszcze bardziej zdumiewające zdanie: "Najlepszym sposobem na oswojenie się z myślą o śmierci jest skojarzenie jej z rozpustą".
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na824 dni temu
Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia Maurice Blanchot
Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia
Maurice Blanchot
Pisząc czy mówiąc o Blanchocie zawsze czuję się trochę głupio. Wszystko dlatego, że z jednej strony wydaje mi się, że już nie ma co, w końcu on jeden rozumiał o co chodzi w literaturze. Z drugiej strony wiem, że to wcale nie takie oczywiste, że nie mówi się o nim dużo i nie docenia wystarczająco, bo spektakularność jego pisania rozgrywa się na innych poziomach niż te, które są dzisiaj "w cenie". Czyli nie na tych prostych, szokujących, grających na nieobrobionych emocjach niczym pamiętnik trzynastolatki na blog.pl, zamieniających proces myślowy i narracyjny na powiew sensacji - a niestety wyłącznie (!) tego, w płaszczyku prostej obserwacji, zdają się oczekiwać nawet ci, po których można by się spodziewać nieco większego wyrafinowania. Oczywiście przesadzam, ale czasem warto, kiedy mówi się o prozie z tych najlepiej skonstruowanych, oszałamiających po pierwsze precyzją językową i dyscypliną intelektualną, a po drugie umiejętnością porzucenia ich w ostatecznym ruchu, przyznania że (powtarzając jedną z mantr Bataille'a) "nie jest się wszystkim". Blanchot imponował mi zawsze właśnie umiejętnością "wyjścia poza siebie", wywracania jednej myśli na wszystkie możliwe strony, pisaniem i czytaniem "do końca" bez względu na konsekwencje. A na końcu jest olśnienie nieporównywalne do tego, które znajdziecie na początku tych wszystkich prostackich wybiegów.
Ania - awatar Ania
oceniła na1010 lat temu
Odurzeni. Historia narkotyków 1500 - 2000 Richard Davenport-Hines
Odurzeni. Historia narkotyków 1500 - 2000
Richard Davenport-Hines
Bardzo dobra książka. Mimo ilości stron i szczegółów nie męczy i czyta się ją z zaangażowaniem. Same szczegóły to też zwykle fakty i ciekawostki o żyjących w przeszłości osobach, więc mimo ich ilości, odczuwałem radość w czasie czytania, nie znużenie. Z drugiej strony czytałem jak ludzie na goodreadsie narzekali że książka jest zbyt naukowa i zawiera za mało ciekawostek – sam jednak tak tego nie odczułem, może to kwestia subiektywna. Z drugiej strony to fakt że książka jest bardziej książką historyczną (do pewnego stopnia możemy też powiedzieć tu o historii kultury czy zmian politycznych) czy socjologiczną niż medyczną. Choć fakty, opisy medyczne też się czasami zdarzają, mamy informacje o oddziaływaniu narkotyków na człowieka czy ich skutkach ubocznych, tylko nie są one może aż tak bardzo szczegółowe, dogłębne. Sama książka opisuje szerokie spektrum narkotyków (zarówno naturalnych jak i syntetycznych) i sposób ich wykorzystywania na świecie. Widzimy też ludzi którzy ich używają – w różnych celach, z różnym skutkiem, przedstawiane są zarówno zalety jak i wady tych środków. Pewna (duża?) część książki wplata bogate opisy jednostek między socjologiczne, kulturowe opisy. Mamy też opisy grup ludzi które ich używają, tego w jaki sposób funkcjonują, jak intereagują z innymi czy władzą. Mamy opisy kultury i artystów, którzy narkotyki biorą i je opisują w swoich dziełach. Mamy wreszcie część polityczną opisującą jak władza postrzegała narkotyki, jak próbowała je kontrolować i ich zakazać. Część dotycząca zakazu posiadania i handlu tymi substancjami zdaje się (niemal?) dominować w ostatniej partii książki rozgrywającej się w XX wieku. Davenport-Hines dogłębnie analizuje i krytycznie patrzy na te próby prohibicyjne, uważa je za szkodliwe, rozszerzające tylko czarny rynek i mające negatywny wpływ na uzależnione osoby które męczą się przez objawy odstawienia. Jak ujmuje, zakaz prowadzi do wzrostu cen narkotyków w nielegalnym handlu, ten zaś popycha uzależnionych do kradzieży i innych przestępstw, nie wspominając już o przestępstwach baronów narkotykowych. Autor pokazuje jak ważne jest zrozumienie i adekwatna pomoc medyczna, psychologiczna (?) dla narkomanów. Krytykuje wyśrubowaną moralność purytańską. Zwraca też uwagę na zróżnicowaną szkodliwość narkotyków. Krytycznym okiem patrzy na szkody poczynione przez twarde narkotyki, widzi złe strony innych, ale uważa że państwo lepiej poradzi sobie z tymi problemami jeśli samo będzie kontrolować produkcję i handel narkotykami i skupi się na pomocy narkomanom. Opisy jednostek, grup, kultury są fascynujące, zwłaszcza opisy kontrkultury. Z zaangażowaniem czytałem opisy artystów, pisarzy (czy też polityków, psychiatrów i innych sławnych osób) biorących i opisujących narkotyki. Pojawia się cała masa znanych osób, jest Freud, Wilde, Baudelaire, Flaubert, Woolf i wielu innych (zdecydowanie nie tylko pisarzy, tylko ich najbardziej zapamiętałem). Davenport ma tendencję by opisywać artystów/pisarzy jako zbyt skupiających się na swoim wnętrzu, co widzi jako negatywną cechę, co widać przy opisie cyganerii, dekadentów czy bitników. Z drugiej strony stara się zrozumieć historyczne, społeczne, kulturowe tło ich postępowania, motywy, przedstawić je. Mimo że niekiedy podchodzi do nich krytycznie, często jego opisy zdają się też być dość celne, mieć sens, nawet jeśli się z nimi nie zgadzałem. Na szczęście ten krytyczny w stosunku do artystów ton pojawia się rzadko, ton książki jest zwykle spokojny, rzeczowy. Autor polemizuje jedynie ze zwolennikami prohibicji i podchodzi krytycznie do powiązanego z nią purytanizmu. Historyk ciekawie też opisuje zróżnicowane funkcjonowanie narkotyków i narkomanów przez wieki. Przedstawia ich rekreacyjne stosowanie poza Europą, palarnie opium czy powszechne stosowanie narkotyków przez lekarzy by uśmierzyć ból pacjentów, wyleczyć ich, czy jako środek nasenny. Zadziwiające jak wynalezione nowe środki narkotyczne (jak heroina czy kokaina) spotkały się z powszechnym stosowaniem przez lekarzy, (czasami by pomóc uwolnić się od władzy innego narkotyków),bo ich negatywne i uzależniające działanie nie było znane. Różne narkotyki miały też różne działanie, było stosowane w różnych celach: pobudzały, wywoływały halucynacje, usypiały… Ciekawe było dowiedzieć się też że narkotyki można przyjmować w różny, czasami nietypowy, sposób, jak wstrzykiwać kokainę czy wdychać (jeśli dobrze pamiętam) heroinę. Uderzający był opis pewnego człowieka który zażywał kilka różnych narkotyków w ciągu dnia by znosić negatywne efekty poprzednich i móc funkcjonować. Pamiętam jak Virginia Woolf poetycko zachwalała syntetyczny narkotyk o działaniu nasennym, część narkotyków była przyjmowana właśnie aby móc zasnąć. Chyba najbardziej zszokowało mnie to jak, zupełnie jak w przypadku starszej bohaterki „Requiem dla snu”, w 60/70 latach XX wieku mniej solidni lekarze przypisywali amfetaminę jako środek odchudzający – który ostatecznie powodował stan psychotyczny, zupełnie jak w schizofrenii. Powiązanie narkotyków z chorobami psychicznymi w ogóle jest interesujące. Można było też dowiedzieć się o terapeutycznym stosowaniu LSD czy esctasy i ich roli w kontrkulturach. W ogóle ciekawy jest oryginalny tytuł książki „The pursuit of oblivion”: „ściganie zapomnienia” – jest on często trafny. Och i autor po opisie I wojny światowej przechodzi od razu do opisu okresu po II wojnie, nie wiem czy autor połączył wątek I i II wojny i ja tego nie zauważyłem, czy też po prostu nie opisał II wojny światowej. Czasami Davenport łączył różne okresy (dekady),głównie w XX wieku [tzn.: odwoływał się do późniejszego czy wcześniejszego okresu, by opisać dane zjawisko, zarysować trend]. Dowiedziałem się ciekawej rzeczy o wojnie w Wietnamie: amerykańscy żołnierze brali tam heroinę, bo byli przeważnie 19latkami, za młodymi by kupować alkohol w Stanach, a odurzenie wobec koszmaru wojny było im potrzebne: heroinę było łatwo ukryć i nabyć od czarnorynkowych handlarzy. Ostatnia ciekawostka która zwróciła moją uwagę: nazwę morfium i morfina zyskały od Morfeusza, greckiego boga snu i marzeń sennych, bo miała sprowadzić dobry sen. I może jeszcze to: w II połowie XX wieku w klubach tańczący brali ecstasy by poczuć jedność z innymi. Ogólnie jestem z książki zadowolony i spędziłem z nią dobrze czas. Pozwoliła mi nabrać nowego oglądu w stosunku do narkotyków i narkomanów, sprzyjała ich lepszemu zrozumieniu.
Redo - awatar Redo
ocenił na74 lata temu
Dociekania filozoficzne Ludwig Wittgenstein
Dociekania filozoficzne
Ludwig Wittgenstein
“Dociekania filozoficzne” to jedno z najważniejszych dzieł filozofii XX wieku, które ukazało się pośmiertnie w 1953 roku1. Książka jest zbiorem uwag i refleksji Wittgensteina na temat języka, znaczenia, logiki, gier językowych, języka prywatnego i wielu innych zagadnień. Autor krytykuje tradycyjne pojęcia filozofii i proponuje nowe sposoby badania i rozumienia rzeczywistości. Nie ma tu ciągłego wywodu ani systematycznego ujęcia problemów. Wittgenstein często zadaje pytania, podważa założenia, podsuwa przykłady i analogie, porównuje różne sytuacje i konteksty. Jego styl jest prosty, klarowny i bezpośredni, ale też pełen ironii i paradoksów. Książka nie jest łatwa do zrozumienia ani jednoznaczna w interpretacji. Nie ma tu gotowych odpowiedzi ani dogmatycznych tez. Wittgenstein nie chce narzucać swojego poglądu czytelnikowi, ale skłonić go do samodzielnego myślenia i dociekania prawdy. Jego celem jest nie tyle rozwiązywanie problemów filozoficznych, co wykazywanie ich nonsensowności lub błędności. Chce pokazać, że wiele kwestii filozoficznych wynika z niewłaściwego użycia języka lub z przyjmowania fałszywych założeń. Jego metoda polega na analizowaniu konkretnych przypadków użycia języka w różnych sytuacjach życiowych i porównywaniu ich ze sobą. Nie ma tu mowy o uniwersalnych definicjach czy regułach, ale o wielości znaczeń i funkcji języka. “Dociekania filozoficzne” to książka fascynująca i inspirująca, która stawia wiele wyzwań intelektualnych i wymaga aktywnego udziału czytelnika. To dzieło jest świadectwem osobistego rozwoju i zmiany poglądów Wittgensteina, który odszedł od swojej wcześniejszej koncepcji przedstawionej w “Traktacie logiczno-filozoficznym”. Uważam, że autorowi zabrakło błysku geniuszu objawionego w traktacie.
yedboard - awatar yedboard
ocenił na72 lata temu
Outsider Colin Wilson
Outsider
Colin Wilson
Dla jasności książka nie tyle jest przedstawieniem egzystencjalizmu co próbą interpretacji osoby Outsidera. Wilson tropi obcego. Poddaje analizie głównie postacie literackie, namiętnie odczytując wszytko przez pryzmat biografii autorów. A opisując życie artystów sięga do pozostawionych przez nich pism. Dziwi podejście do chronologii, Wilson potrafi przedstawić pięć książek Hessego pod rząd dla przedstawienia widzianej przez się ewolucji Outsidera, ale nie dostrzega powiązań między poszczególnymi autorami, a przecież w dużej mierze to lektury ich kształtowały. Zastanawia również dobór książek. Z powieści Sartra tylko Mdłości, z Camusa tylko Obcy. Za to opowiadania Hemingwaya, Graham Greene, Henry James, Lawrence, mistyka buddyjska, Schiller, Goethe, poeci angielscy... Niemniej od tego co jest bardziej zastanawia to czego nie ma. Może to wina braku formalnego wykształcenia, może braku dostępnych lektur, może zaś anglosaskiego pochodzenia. Bardzo to wszytko niespójne, ale jeśli kogoś ciekowi zdecydowanie warto się zapoznać. Napisana przez samouka, chwilami przypomina typowo "szkolne" porównanie, ciekawe czy edukacja pozwoliłaby na wybicie się z tej formy. Autor próbuje stworzyć system, nazywa go w posłowiu "Nowym Egzystencjalizmem" lub co gorsza "egzystencjalizmem fenomenologicznym", będzie go tworzył przez kolejne książki. Ale wszystko to trąci myszką, a i mistyką przy okazji, i dość znamienny jest fakt, że autor największym powodzeniem cieszył się w Stanach.
Mat - awatar Mat
ocenił na65 lat temu
Kultura dźwięku Christoph Cox
Kultura dźwięku
Christoph Cox Daniel Warner
Klęska urodzaju - tak mogę określić swoje życie muzyczne. Trudne do zliczenia rzesze twórców próbują zawładnąć moim czasem. Nowe gatunki muzyczne i ich hybrydy powstają właściwie na bieżąco. Za ich pomocą artyści próbują bezskutecznie powiedzieć nam coś nowego. Czuje się zdegradowany do roli biernego odbiorcy. Ze względu na ilość nowego materiału oraz sentyment do starej muzyki nie potrafię jednoznacznie zdefiniować swojego muzycznego gustu. Z oceanu dźwięków wyławiam więc to co już znam, kocham a czasem nienawidzę. To najprostsze, czuję się w tym towarzystwie najpewniej, zyskuję złudne poczucie bezpieczeństwa. Nie słucham muzyki narzuconej przez media, poszukuję i jak każdy poszukujący potrzebuję drogowskazów. Książka “Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej” towarzyszy mi od długiego czasu. Smakuję ją długo, z przerwami i w porcjach nierównych. Jej konstrukcja pozwala na wybór dowolnego tekstu o muzyce bez chronologii. Można być konsekwentnym, można miksować, opuszczać, powtarzać - jak z muzyką. To nie tylko wolne od dogmatycznej hierarchii spojrzenie na muzykę XX wieku. To imponujący zbiór myśli, często ubranych w prawdziwe muzyczne manifesty. Wiele poglądów i prądów miesza się, wchodzi w dialog lub ściera ze sobą. Są tu widoczne podziały, nie tylko pokoleniowe. „Kultura dźwięku” daje wskazówki by traktować muzykę jako zjawisko o niepewnych granicach, w pełni redefiniowalne i podlegające nieustającej ewolucji.
Krystian Ozon - awatar Krystian Ozon
ocenił na85 lat temu
Ja, inny. Kronika przemiany Imre Kertész
Ja, inny. Kronika przemiany
Imre Kertész
Zastanawia się Imre Keretesz u schyłku życia nad sprawami podstawowymi, śmiercią, która nieuchronnie nadchodzi, życiem, pamięcią i przede wszystkim nad sposobem wyrażenia siebie, co okazuje się zadaniem niewykonalnym, zdaje sobie bowiem sprawę, że język jako środek wyrazu jest ograniczony, i tylko właśnie jako tekst, kod może się manifestować człowiek, autor. No ale to nie ma nic wspólnego z pragnieniem odsłonięcia siebie, oddaniem,bo ostatecznie człowiek jest poza tekstem (słowem). Z pamięcią również nie jest najlepiej. To jednostkowa tożsamość, nieistotna bo nawet chwila tworzenia jest aktualna tylko w teraźniejszości. Kontynuacja tej chwili to już ktoś inny. Miło było, gdy Keretesz odwoływał się do Gombrowicza, Brandysa. W chwili śmierci człowieka zdradzamy go, wyrzekamy się korzystając z samozachowawczego mechanizmu, by jakoś móc żyć dalej. Okrutne. Paradoks, może nawet przekleństwo polega na tym, że jesteśmy skazani na to samo. Na samotność chwili ostatniej, w której zmierzymy się z otaczającą mgłą, ulegli, bez możliwości buntu. A tymczasem… trzeba robić wszystko żeby nie oszaleć. Mądry facet, pisze: „Ospały, późny jesienny zmierzch przechodzący w wieczór, tęskny, nieokreślony ból jak po wielkiej stracie, który ogarnia nas w obcych miastach na widok ciepłych domów, przyjemnych kawiarni ze świeczkami, kiedy błąkamy się nad rzeką, to ten bezimienny, pradawny ból, zamknięty skórą, włosami, charakterem, ból indywiduum cierpiącego w celi Ja, pragnienie uwolnienia się z więziennej celi. Byk w takich chwilach ryczy tępo, z pretensją, i daje oszukać się jałówką – a przecież nie o to chodzi.” To jeden z piękniejszych fragmentów prozy jakiego doświadczyłem. Sporo można pisać o tej książce, właściwie bez końca, skarbnica wiedzy, uczuć i przede wszystkim mądrości. Polecam.
fiszer - awatar fiszer
ocenił na91 miesiąc temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na74 miesiące temu

Cytaty z książki Cioran: Portret radykalnego sceptyka

Więcej

Człowiek zawsze jest tym, z czym walczy, a zwłaszcza tym, czym za nic w świecie nie chciałby być.

Człowiek zawsze jest tym, z czym walczy, a zwłaszcza tym, czym za nic w świecie nie chciałby być.

Emil Cioran Cioran: Portret radykalnego sceptyka Zobacz więcej

Gdybym mógł przekształcić moje myśli w czyn, Pani leżałaby w grobie, a ja siedziałbym w więzieniu.

Gdybym mógł przekształcić moje myśli w czyn, Pani leżałaby w grobie, a ja siedziałbym w więzieniu.

Emil Cioran Cioran: Portret radykalnego sceptyka Zobacz więcej

W roku 1966 Cioran postanowił przybić na drzwiach kartkę z następującym ostrzeżeniem:
Każda wizyta jest agresją.
albo:
Nie wchodźcie, bądźcie miłosierni.
albo:
Każda twarz mi przeszkadza.
albo:
Nigdy nie ma mnie w domu.
albo:
Przeklęty, kto dzwoni.
albo:
Nikogo nie znam.
albo:
Niebezpieczny wariat.

W roku 1966 Cioran postanowił przybić na drzwiach kartkę z następującym ostrzeżeniem:
Każda wizyta jest agresją.
albo:
Ni...

Rozwiń
Berndt Mattheus Cioran: Portret radykalnego sceptyka Zobacz więcej
Więcej