rozwińzwiń

1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych

Okładka książki 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych autora Hortense Ullrich, 9788324585267
Okładka książki 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych
Hortense Ullrich Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie Cykl: Zamęt, całusy, katastrofy literatura młodzieżowa
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
Zamęt, całusy, katastrofy
Tytuł oryginału:
1000 Gründe, keine Liebesbriefe zu schreiben
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324585267
Tłumacz:
Anna Maria Adamczyk
Średnia ocen

5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych

Średnia ocen
5,7 / 10
110 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych

avatar
294
164

Na półkach: ,

książkę czyta się bardzo szybko, lekko i przyjemnie, można się przy niej wspaniale odstresować. polecam!

książkę czyta się bardzo szybko, lekko i przyjemnie, można się przy niej wspaniale odstresować. polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1109
462

Na półkach: , , ,

Kolejna powieść o przygodach rodzeństwa Kornblum :) Idealna po stresującym dniu w szkole i na poprawę humoru:)Gorąco polecam!!!!

Kolejna powieść o przygodach rodzeństwa Kornblum :) Idealna po stresującym dniu w szkole i na poprawę humoru:)Gorąco polecam!!!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
830
329

Na półkach: , ,

Dotąd w serii wydano sześć tomów, ja mam cztery. W każdym są ci sami bohaterowie: bliźnięta Sanny i Konny Kornblum, ich zwariowana rodzina, pomocna przyjaciółka Sanny, Liz oraz kumple Konny'ego, Kai i Felix. Każda książka dotyczy ich spraw miłosnych, zwykle na zasadzie przeciwieństw: jeśli Sanny chciałaby w końcu się zakochać, Konny z kolei ma dość wszystkich dziewczyn. Rozdziały są pisane naprzemiennie, zawsze jednak książkę zaczyna Sanny (kobiety mają pierwszeństwo? :)). Są swoimi zupełnymi przeciwieństwami. Oboje jednak mają talent do pakowania się w kłopoty, choć wrodzoną pomysłowością bije ich młodszy brat... Konny, któremu niefortunnie podsunięto psa i pomysł bycia piratem. Ojciec zamienia się z mamą na obowiązki i w domu zaczyna panować totalny chaos, w wyniku czego zatrudniona została pomoc domowa, Ludmilla. Całość daje mieszanką wybuchową.

Seria oczywiście skierowana do tych trochę młodszych, jednak i ja się nieźle bawiłam czytając je. Autorka postawiła tu na humor i zabawę i stworzyła po prostu książki zupełnie nieskomplikowane, niewymagające, lekkie, do poczytania, gdy ma się dość całego dnia lub chęci na odrobinę śmiechu. Każda zeszła mi bardzo szybko i zawsze poprawiała nastrój. Muszę też przyznać, że choć nie lubię młodzieżowych okładek (chyba wiecie o co chodzi) to jednak te pasują do treści książki, zawierając dane akcenty i przez to podobają mi się trochę bardziej niż inne.

Dotąd w serii wydano sześć tomów, ja mam cztery. W każdym są ci sami bohaterowie: bliźnięta Sanny i Konny Kornblum, ich zwariowana rodzina, pomocna przyjaciółka Sanny, Liz oraz kumple Konny'ego, Kai i Felix. Każda książka dotyczy ich spraw miłosnych, zwykle na zasadzie przeciwieństw: jeśli Sanny chciałaby w końcu się zakochać, Konny z kolei ma dość wszystkich dziewczyn....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

244 użytkowników ma tytuł 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych na półkach głównych
  • 217
  • 27
37 użytkowników ma tytuł 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych na półkach dodatkowych
  • 21
  • 4
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kryminał spaghetti Christamaria Fiedler
Kryminał spaghetti
Christamaria Fiedler
Macie jakieś ulubione książki z dzieciństwa, do których lubicie wracać? Moją jest „Kryminał Spaghetti” - zapewniam, że ta książka skradnie wasze serducha! Cała przygoda zaczyna się od katastrofy! Mianowicie: rodzice, którzy zgłosili się do posprzątania szkolnego ośrodka wypoczynkowego w pierwsze dni ferii jesiennych, padają niczym muchy! Jak nie szkolenie w pracy, to problemy rodzine! Jedyna nadzieja w mamie Isy, która niestety dzień przed wyjazdem ulega wypadkowi, przez który „ląduje” na kanapie z nogą w gipsie. W tym samym czasie okazuje się, że pech dosięgnął również Amandę - najlepszą przyjaciółkę Isy, której tata w wyniku pecha łamie sobie rękę przed biurem podróży, w którym miał właśnie opłacić wycieczkę na Kanary. Spełnia się czarny scenariusz, w którym szkolna wycieczka szóstoklasistów może się nie odbyć… Główna bohaterka Isy wpada na genialny pomysł i wraz z Amandą udaje się pociągiem do Altgrünheide, aby przygotować ośrodek na przyjazd całej szóstej klasy. Od pierwszego dnia ich ratowniczej podróży przeżywają niesamowite przygody! Dziwne odkrycie Isy w piwnicy powoduje szereg niesamowitych zdarzeń, w które tylko „feralne laski” mogły się wpakować! Nieproszeni goście w nocy oraz „włamanie” do ośrodka to tylko początek! I co z tym wszystkim może mieć wspólnego „kuna od seatów” oraz pisarz kryminałów? Tego musicie przekonać się sami! Historia idealna na zastój czytelniczy lub gdy tak jak ja macie dość upałów i wyczekujecie jesieni. Mam do tej powieści szczególny sentyment, gdyż była ona jedną z pierwszych książek niemieckich autorek, które odnalazłam w miejscowej bibliotece - magicznym dla mnie miejscu. Chciałabym też podziękować mojemu mężczyźnie za to, że sprezentował mi ją kilka lat temu w prezencie🧡. Mam nadzieję, że zakochacie się w tej historii tak, jak ja! Oceniam: 5/5🥃 - Marcela
Klub_Literatek - awatar Klub_Literatek
ocenił na103 lata temu
Nie da rady bez czekolady Caroline Pitcher
Nie da rady bez czekolady
Caroline Pitcher
"Nie da rady bez czekolady" ma właściwości tej brązowej słodyczy. Świetnie nadaje się jako przekąska, wypełniacz między cięższymi posiłkami. Sprawia, że czujemy przyjemność i zadowolenie. I odbija swe pozytywne skutki na wskaźniku wagi, powoduje wyrzuty sumienia u osób stosujących dietę lub utrzymujących zdrowy tryb życia.

Szesnastoletnia Emily (dla przyjaciół Em) do szkoły jeździ autobusem. Jest on bardzo ważnym miejscem spotkań i dobrą okazją do obserwacji. Em spotyka w nim swoje przyjaciółki- Star oraz Lizzie, a także (jakżeby inaczej) Pana Okropnego, który zna jej wstydliwy sekret i bardzo chce wyjawić go światu, jak również Chłopca z Tubą, Panią z Wózkiem i wiele innych ciekawych postaci. W szkole nadchodzą egzaminy, w weekend impreza, a w nocy ciasto czekoladowe. Czego chcieć więcej?

Ja chciałam więcej.Więcej stron. Wiem, że gdyby ta książka miała kilka kartek więcej, spełniłby się kiczowaty scenariusz zakończenia, jaki przyszedł mi na myśl po przeczytaniu opisu książki. Gdybym spotkała się w niej z tym zakończeniem, odłożyłabym ją na bok bez zastanowienia, momentalnie o niej zapominając, klasyfikując ją jako odmóżdżacz i już. Ale ta pozycja nie mieści się w tej rubryce. Gdzie mogę ją więc zakwalifikować?

Bez wahania mogę powiedzieć, jak zamierzałam ją zaszufladkować: jako lekką, mało ambitną lekturę do przeczytania dla odciążenia zmęczonego szkołą umysłu. Chciałam przy tej pozycji po prostu odpocząć. Udało mi się to. Prawie. Książka wciągnęła mnie na tyle, że nie przerwałam lektury aż do ostatniej strony. Wiąże się to z tym, iż poszłam spać później niż zwykle i nie wyspałam się. A w sumie warto było. Tak myślę. Choć... co właściwie tak mnie urzekło?

Na pewno język powieści. Choć czytało się szybko, irytowało mnie używanie wyrażeń typu 3maj się, xaminy itd. Główna bohaterka też nie. Choć dziewczę było miłe, nie odznaczało się powalającą osobowością, w dodatku większość czasu spędzała na pielęgnacji i medytacji na temat własnych stóp. Podobnie banalnie przedstawiono jej przyjaciółkę Lizzie. Została obdarzona pospolitymi cechami szalenie ładnej podrywaczki. Po 2 dniach od przeczytania książki nie potrafiłam przypomnieć sobie jej imienia. Na pamięć się nie uskarżam, więc to chyba o czymś świadczy.

Niepochlebnych słów nie znajduję jednak dla drugiej przyjaciółki Em, Star. Jej prawdziwe imię- Amarylis pewnie na długo pozostanie mi w pamięci. Podobnie jak jej charakter. Może i sztampowy, ale taki... znajomy. (tak, Star to książkoholiczka) I naprawdę miły.
Będąc przy bohaterach warto wspomnieć o rewelacyjnym Jono i postaciach epizodycznych- Chłopcu z Tubą czy Pani z Wózkiem- świetni!

Choć akcję dało się przewidzieć, nie była nudna. Miłe urozmaicenie stanowiły przepisy na różne potrawy (choć może lepiej ich nie wypróbowywać?). Zaskoczyła mnie trochę fabuła- nie spodziewałam się po tej książce żadnych poważnych tematów, realnych problemów, tylko samych kłopotów miłosnych. Była to miła niespodzianka i odmiana w stosunku do typowych młodzieżówek, takich jak "Nie da rady bez czekolady" mogłoby być więcej.

Książkę polecam nastolatkom lubiącym takie tematy i dopiero rozpoczynającym przygodę z czytaniem. Doświadczonym czytelnikom- tylko do odprężenia w ciężkie dni. Inaczej cała czekolada może pójść w boczki,a tego byśmy nie chcieli, prawda?
ffer - awatar ffer
ocenił na613 lat temu

Cytaty z książki 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki 1000 powodów, żeby (nie) pisać listów miłosnych