Pod jednym dachem, pod jednym niebem

Okładka książki Pod jednym dachem, pod jednym niebem autora Stanisława Fleszarowa-Muskat, 8386181168
Okładka książki Pod jednym dachem, pod jednym niebem
Stanisława Fleszarowa-Muskat Wydawnictwo: Polnord-Oskar literatura piękna
253 str. 4 godz. 13 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-01
Liczba stron:
253
Czas czytania
4 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
8386181168
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pod jednym dachem, pod jednym niebem w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pod jednym dachem, pod jednym niebem



książek na półce przeczytane 542 napisanych opinii 518

Oceny książki Pod jednym dachem, pod jednym niebem

Średnia ocen
6,5 / 10
118 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pod jednym dachem, pod jednym niebem

avatar
1204
904

Na półkach: , ,

O tym, że rocznice nastrajają nostalgicznie.
Wiktor i Karolina obchodzą czterdziestolecie swojego związku. Z tej okazji spraszają całą najbliższą rodzinę i przyjaciół na wielkie przyjęcie, które każdego z uczestników pobudza do wspomnień i rozliczeń z własnym życiem. Każdy z nich ma jakąś tajemnicę, czegoś żałuje, za czymś tęskni - czasem jest to zmarła bliska osoba, czasem utracona pozycja czy majątek, czasem nieudany związek, czasem wojenna trauma.
Książka jest bardzo przyjemna, nastrojowa, ciepła, choć momentami podszyta smuteczkiem, może odrobinę przesłodzona przy końcówce, ale nie w sposób, który budziłby niesmak. Pewnym drobnym mankamentem jest brak podziału na rozdziały.

O tym, że rocznice nastrajają nostalgicznie.
Wiktor i Karolina obchodzą czterdziestolecie swojego związku. Z tej okazji spraszają całą najbliższą rodzinę i przyjaciół na wielkie przyjęcie, które każdego z uczestników pobudza do wspomnień i rozliczeń z własnym życiem. Każdy z nich ma jakąś tajemnicę, czegoś żałuje, za czymś tęskni - czasem jest to zmarła bliska osoba, czasem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
314
31

Na półkach: ,

Bardzo mi się podobała. Historia snuta na przestrzeni lat w sposób rewelacyjny. Nie przeszkadza absolutnie, że jest dużo postaci. W ogóle się nie pogubiłam. Przechodzenie z rozmyślań jednego bohatera do drugiego jest przeprowadzone w mistrzowskim stylu. Bardzo ciepła, wzruszająca powieść. Polecam z całego serca.

Bardzo mi się podobała. Historia snuta na przestrzeni lat w sposób rewelacyjny. Nie przeszkadza absolutnie, że jest dużo postaci. W ogóle się nie pogubiłam. Przechodzenie z rozmyślań jednego bohatera do drugiego jest przeprowadzone w mistrzowskim stylu. Bardzo ciepła, wzruszająca powieść. Polecam z całego serca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
129
44

Na półkach:

Nie sądziłam, że tego rodzaju książka może mnie wciągnąć. Początkowo denerwował mnie brak rozdziałów i jakichkolwiek przerw między historiami, myślałam , że zaraz pogubię się w tym wszystkim, kto co i kiedy. Jednak nic podobnego...wszystko płynnie przechodziło między sobą i coraz bardziej zbliżało do bohaterów. Czułam jakbym uczestniczyła w spotkaniu przy rodzinnym stole :) Ciekawe doświadczenie.

Nie sądziłam, że tego rodzaju książka może mnie wciągnąć. Początkowo denerwował mnie brak rozdziałów i jakichkolwiek przerw między historiami, myślałam , że zaraz pogubię się w tym wszystkim, kto co i kiedy. Jednak nic podobnego...wszystko płynnie przechodziło między sobą i coraz bardziej zbliżało do bohaterów. Czułam jakbym uczestniczyła w spotkaniu przy rodzinnym stole :)...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

444 użytkowników ma tytuł Pod jednym dachem, pod jednym niebem na półkach głównych
  • 329
  • 110
  • 5
135 użytkowników ma tytuł Pod jednym dachem, pod jednym niebem na półkach dodatkowych
  • 119
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Stanisława Fleszarowa-Muskat
Stanisława Fleszarowa-Muskat
Urodziła się w rodzinie nauczyciela Władysława Krzyckiego i Antoniny Anny Wandy z Isakiewiczów z pochodzenia Ormianki. Wychowywała się i początkowe wykształcenie odebrała w Kole, gdzie jej ojciec był kierownikiem szkoły, a później burmistrzem. Tu ukończyła Publiczną Szkołę Powszechną oraz Prywatne Gimnazjum Koedukacyjne Towarzystwa Oświata. Jako kilkunastoletnia dziewczyna publikowała swoje wiersze na łamach lokalnej Gazety Kolskiej. W 1936 rozpoczęła studia na Wydziale Prawno-Ekonomicznym Uniwersytetu Poznańskiego, które ze względu na wybuch II wojny światowej musiała przerwać. W czasie wojny została wywieziona na roboty do Niemiec, w czasie urlopu wyjechała do Lwowa i na roboty nie powróciła. We Lwowie poślubiła prawnika Jerzego Fleszara. Udało jej się uzyskać zwolnienie z dalszej pracy w Niemczech i zaczęła pracować w urzędzie we Lwowie. Na początku marca 1944 przeniosła się do Częstochowy, gdzie pracowała jako urzędniczka. W połowie roku 1945 wyjechała do Gdyni, a następnie zamieszkała w Sopocie. W 1952 rozwiodła się z Jerzym Fleszarem i w 1957 poślubiła Tadeusza Muskata. Na Wybrzeżu zajęła się pracą zawodową w instytucjach kulturalnych oraz pracą pisarską. Dziennikarka Dziennika Bałtyckiego, następnie inspektor kulturalno-oświatowy Czytelnika (1945–1950, kierownik literacki Teatru Wybrzeże (1950–1953),Estrady (1953–1955). Za swój debiut uznawała wydany w 1948 poemat historyczny Sen o morskiej potędze. Zmarła 1 października 1989 w Sopocie i została pochowana na Cmentarzu Komunalnym. Była długoletnią działaczką PZPR i Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Dorobek twórczy Stanisławy Fleszarowej-Muskat jest bardzo bogaty i różnorodny, zważywszy, że była autorką ponad 700 różnych utworów (w tym tylko niewielka część nie była publikowana).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czterech mężczyzn na brzegu lasu Stanisława Fleszarowa-Muskat
Czterech mężczyzn na brzegu lasu
Stanisława Fleszarowa-Muskat
O tym, jaka jest cena postępu. Grupa geologów stoi na brzegu lasu i podziwia nowo otwartą kopalnię węgla brunatnego, wspominając kilka miesięcy, które spędzili na pracy przy jej przygotowaniu. Pod względem konstrukcji jest to książka nieco podobna do "Wielkich kłamstewek". Od początku wiemy, że ktoś zginął, ale kto i dlaczego pozostaje tajemnicą do samego końca. Autorka dawkuje wskazówki na tyle oszczędnie, że niemal co rozdział można mieć nową koncepcję. Pewnym minusem jest to, że tak długo budowane napięcie prowadzi do bardzo pospiesznego rozwiązania, które nie ma nawet szansy porządnie wybrzmieć. Głównym tematem książki jest konflikt pomiędzy geologami, którzy widzą w otwarciu kopalni szansę na rozwój regionu i nowe miejsca pracy, a mieszkańcami, którzy nie mogą pogodzić się z koniecznością przesiedlenia - szczególny opór stawia tu jeden z gospodarzy. Nie jest to jednak sytuacja pokazana w sposób czarno-biały. Geologowie rozumieją tragedię ludzi i żal im dewastowanego krajobrazu, ale wykonują tylko swoją pracę i sami nie są władni podejmować w tej sprawie żadnych decyzji. Z kolei oporny gospodarz zdecydowanie nie jest kryształową postacią i właściwie trudno darzyć go sympatią - swoją ziemię zdobył niemalże przemocą, a wobec własnych dzieci jest despotą narzucającym im własną wizję życia. Całość to taka utrzymana w klimacie wakacyjnej powieści o biwakowaniu konserwa, dokumentująca świat, który przeminął już bezpowrotnie. Troszkę ramotka, ale wciąż całkiem przyjemna w odbiorze.
niedź - awatar niedź
ocenił na77 miesięcy temu
Listy z Rabarbaru Edward Redliński
Listy z Rabarbaru
Edward Redliński
Własne dobro czy własna ziemia? Miłość do najbliższych czy miłość do gospodarstwa? Życie na wsi bez perspektyw czy ucieczka do miasta w nadziei, że się uda? Czy którekolwiek z tych pytań brzmi znajomo? A może wydają się realistyczne i niektóre wybory w ogóle nie zaskakują? Ci czytelnicy, którzy mieli już w swoim życiu doświadczenia z literaturą chłopską (że wspomnę tylko głośne w ostatnim czasie “Chłopki” czy “Saga o ludziach ziemi”),to doskonale zdają sobie sprawę, że postawione przeze mnie pytania nie są irracjonalne. “Listy z Rabarbaru” to debiutancki tom opowiadań Edwarda Redlińskiego wydany w 1967 roku, zdecydowanie mniej znany od głośnych powieści autora “Awans” i “Konopielka”. Bardzo ważny jednak w recepcji tamtych dzieł, jak i całej twórczości. Bo właśnie czytając utwory w kolejności wydawania, już w opowiadaniach zobaczymy pomysł pisarza na pierwszą część swojej kariery. Redliński pochodził z niewielkiej wsi niedaleko Białegostoku, ale opuścił ją, aby skończyć studia na Politechnice Warszawskiej i Uniwersytecie Warszawskim. Dlatego głównego bohatera “Listów z Rabarbaru” i narratora możemy utożsamiać z samym autorem (choć pisarz sprawnie uciekł od pisania wątków autobiograficznych 1:1) i jego pierwsze książki wpisują się w nurt chłopski. Niemniej opowiadania w przeciwieństwie do “Konopielki” nie mają stylu ironiczno-groteskowego, a realistyczny (reportażowy). To sprawia, że zderzenie tradycyjnej kultury chłopskiej (zacofania wiejskiego) z nowoczesnością (tu zdecydowanie szerzej przedstawioną) opisane bez ironii, zyskuje na wiarygodności. Dużo daje też to, że sam Redliński był tu bardzo na świeżo z życiem na białostockiej wsi początku lat 60. XX wieku i lepiej “czuł wieś”. Pisarz dostrzegł wady i zalety zarówno prowincji, jak i dużego miasta z tamtego okresu i znakomicie zdiagnozował ich problemy. Dlatego “Listy z Rabarbaru” trzeba traktować w kategoriach pewnej przepowiedni. Redliński pokazuje tu, że tradycyjna wieś nie jest w stanie na żadnym polu rywalizować z nowoczesnym miastem (czas akcji to lata 1955-1966) i ostatecznie czeka ją dramat (obecne masowe opuszczenie). “Listy z Rabarbaru” to również doskonały pejzaż Podlasia. Redliński na tak małej ilości tekstu pokazuje zdecydowanie dużo. Prezentuje realia życia na wsi białostockiej, warunków, w jakich żyło się w połowie XX wieku, relacji między ludźmi w małych społecznościach, ale również wśród członków jednej rodziny (patriarchalnej hierarchii, gdzie dziewczyna lub młodszy syn nie mogli liczyć na więcej). Najważniejsze jednak i najbardziej poruszające dla kogoś, którego więzy rodzinne (tak jak mnie) łączą ze wsią, było ukazanie relacji mieszkańców do ziemi, która była dla nich wszystkim (ona dawała im życie, spajała członków rodziny, porządkowała im świat) i dlatego byli oni gotowi na poświęcenie siebie (dosłownie) dla jej dobra, a odejście do miasta traktowane było jako rozpad najmniejszej cząstki społecznej. I to wszystko w odniesieniu do rzeczywistości w dużym mieście (Warszawa i Białystok). Wbrew pozorom dużo można wyciągnąć z tych kilku opowiadań, momentami napisanych gwarą podlaską, a nawet spróbować zrozumieć pokolenie naszych dziadków, które w zupełnie inny sposób patrzyło na świat. Szkoda, że tak późno wpadła w moje ręce.
Marcin Łopienski - awatar Marcin Łopienski
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Pod jednym dachem, pod jednym niebem

Więcej
Stanisława Fleszarowa-Muskat Pod jednym dachem, pod jednym niebem Zobacz więcej
Stanisława Fleszarowa-Muskat Pod jednym dachem, pod jednym niebem Zobacz więcej
Stanisława Fleszarowa-Muskat Pod jednym dachem, pod jednym niebem Zobacz więcej
Więcej