rozwińzwiń

Jane Blonde wkracza do akcji

Okładka książki Jane Blonde wkracza do akcji autora Jill Marshall, 9788360010365
Okładka książki Jane Blonde wkracza do akcji
Jill Marshall Wydawnictwo: Jaguar Cykl: Jane Blonde (tom 1) powieść przygodowa
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
powieść przygodowa
Format:
papier
Cykl:
Jane Blonde (tom 1)
Tytuł oryginału:
Jane Blonde. Sensational spylet
Data wydania:
2007-08-02
Data 1. wyd. pol.:
2007-08-02
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360010365
Tłumacz:
Ewa Bobocińska
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jane Blonde wkracza do akcji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jane Blonde wkracza do akcji

Średnia ocen
6,6 / 10
59 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jane Blonde wkracza do akcji

avatar
8
8

Na półkach: ,

To dobra książka dla tych którzy lubią tajnych agentów, to bardziej dla dziewczyn, ale chłopcy też mogą tę książkę czytać. Bardzo ciekawa, naprawde. POLECAM!!!

To dobra książka dla tych którzy lubią tajnych agentów, to bardziej dla dziewczyn, ale chłopcy też mogą tę książkę czytać. Bardzo ciekawa, naprawde. POLECAM!!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
327
36

Na półkach: , ,

Gorąco polecam interesująca fabuła i ciekawa historia Janey ;)

Gorąco polecam interesująca fabuła i ciekawa historia Janey ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
420
115

Na półkach: , , ,

Książka lekka, wartka akcja, dobra na nudne, jesienne wieczory ;)

Książka lekka, wartka akcja, dobra na nudne, jesienne wieczory ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

121 użytkowników ma tytuł Jane Blonde wkracza do akcji na półkach głównych
  • 104
  • 17
28 użytkowników ma tytuł Jane Blonde wkracza do akcji na półkach dodatkowych
  • 13
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Jane Blonde wkracza do akcji

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

3maj się Lauren Myracle
3maj się
Lauren Myracle
Oryginalna forma tekstu w postaci dialogów w komunikatorze internetowym trzech przyjaciółek ze szkolnej ławki, przeniesionych na papier, kryje za sobą osobowości: "Zoe dobra jest, Maddie szalona, a słodka Angela łagodność wcielona". Trzy lata „blablania” amerykańskich nastolatek, obejmuje czas całej szkoły średniej. Raj zaspokajania ciekawości o czym plotkują rówieśniczki zza oceanu, ale i dla rodziców o czym i jak mówią, co myślą i co czują ich dorastające dzieci, bo „zaufanie zaufaniem, ale kontrola musi być”, jak mawia moja znajoma, mama trójki nastolatków. Nie byłam ciekawa, nie miałam ochoty zaglądać przez ramię autorce i pewnie nie sięgnęłabym po te nietypowe, zwariowane tytuły, gdybym nie przeczytała, że znajdują się na liście książek Stowarzyszenia Bibliotek Amerykańskich umieszczanych na niej wtedy, gdy podejmuje się wobec nich najwięcej prób cenzury. W tym momencie poczułam lodowy oddech ostracyzmu społecznego, bo niedawno kupiłam wszystkie części zaprzyjaźnionej młodzieży. Sprawa stała się poważna. Wręcz wagi państwowej. Niepostrzeżenie przechwyciłam ten dowód przestępstwa i zaczęłam go nie czytać, a wręcz wnikliwie studiować, uczulając wszystkie zmysły na jakiekolwiek oznaki odstępstwa od normy, dewiację i inne patologie zagrażające prawidłowemu rozwojowi psychicznemu i moralnemu nadziei naszego narodu. Od tej pory Czujność stała się moim drugim imieniem. I… w pierwszej części nie znalazłam nic. Wszystko było jakieś takie obrzydliwie poprawne. Problemy jak każde inne tyle, że odpowiednie do grupy wiekowej: pierwsze zauroczenia, leń do nauki, zwariowane pomysły, łańcuszki szczęścia, co na siebie włożyć, wiecznie niedobrzy i nierozumiejący rodzice, legendarny i nieśmiertelny pryszcz na twarzy czy terminy zaliczania prac przedmiotowych. Aż nudno! Przeszłam jednak do następnych części, żeby nikt nie zarzucił mi, że właśnie tam było to, co z takim zacięciem tropiłam. I było! Tyle, że dużo ciekawiej! Nareszcie działo się! A to za sprawą samej młodzieży, która po ukazaniu się części pierwszej, pomogła autorce w napisaniu następnych, podsuwając jej tematy, pomysły, fakty z życia, dialogi i gwarowe słownictwo. I mimo, że doszły pierwsze kontakty erotyczne, inicjacja seksualna, homoseksualizm, kontakt z narkotykami i alkoholem, spotkania z policją, ucieczka z domu, to jednak wszystko zostało utrzymane w konwencji najwyższej, metodycznej poprawności wychowania z umoralniającymi wnioskami, choć muszę przyznać, że dobrze ukrytymi. Autorka dokładnie wiedziała, że młodzi nie lubią sztuczności, spoufalania się, dydaktyzmu, „rycia garów i ględzenia”. Więc w czym rzecz? Jedyną instytucją, świętością, autorytetem, wobec której dokonano zarzucanych książkom „bluźnierstw” był Kościół. Otworzyłam oczy na fakty, których nie dostrzegałam, skupiając uwagę na dobru moralnym młodzieży. A nie o dobro młodzieży tutaj chodziło, a o szeroko pojęte dobro Kościoła. Bo nieważne, że Zoe tylko dzięki czujności koleżanek nie staje się ofiarą pedofila w wieku piętnastu lat. Ważne jest to, ze pedofil jest głęboko religijnym nauczycielem, wykorzystującym ruch oazowy i swoją pobożność do tego celu. Nieważne, że Maddie radzi sobie, przy wsparciu przyjaciółek, z nałogami, zrywając z nimi. Najważniejszy jest afront uczczenia urodzin Chrystusa woreczkiem trawki. Nieważne, że inicjacja Zoe jest (niespełnione marzenie polskiej pedagogiki) przemyślana, zaplanowana, z kochanym chłopakiem, w wieku osiemnastu lat i z podwójnym zabezpieczeniem antykoncepcyjnym. Ważniejsze jest to, że odbywa się w podziemiach kościoła. Nieważne, że Zoe jest wierzącą, praktykującą katoliczką, otwartą na inność, próbującą zrozumieć ludzi innej wiary. Ważne jest to, że rozmawia ze Świadkami Jehowy i broni ich prawa do własnego światopoglądu, mówiąc: "jakie to musi być trudne; wiesz – to chodzenie od drzwi do drzwi (…) uważam, że są dzielni. Ani ty, ani ja nie wybrałybyśmy takiego sposobu na życie, ale to nie znaczy od razu, że to zły sposób". Mimo, że takich przykładów mogłabym wymienić więcej, to ograniczę się do tych czterech. Wystarczy. Już wszystko wiem. Mogę spać spokojnie. Moje zaufanie do Wydawnictwa Nasza Księgarnia nie zostało naruszone. W tej pewności utwierdził mnie absurd umieszczenia na tej liście Chłopca z latawcem Khaleda Hosseiniego za niedostosowanie do grupy wiekowej. I słusznie, bo to nie jest książka dla dzieci i nie wiem co ona w takim razie w ogóle robi na tej liście z tym groteskowym zarzutem? Proponuję za to umieścić na niej Kubusia Puchataka za grzech łakomstwa. Brak miodu może doprowadzić do frustracji powodującej mordercze instynkty. Ktoś się bawi metodami Stalina, który eksterminował ludzi za pomocą zasady: dajcie mi człowieka, a znajdę paragraf. Tylko, że na tej liście zasada brzmi: dajcie mi książkę, a znajdę powód. A z boku stoi młodzież i śmieje się z nas, kłócących się dorosłych, tak jak Zoe, Maddie i Angela: "SnowAngel: Jesteśmy dla niej „małymi przyjaciółkami Maddie”. Zoegirl: małymi przyjaciółkami Maddie, które wybierają się do poradni planowania rodziny… SnowAngel: które nie mają pojęcia, prawda? Że przecież dorastamy. Zoegirl: ale my o tym wiemy…i któregoś dnia oni też do tego dojdą. SnowAngel: miejmy tylko nadzieję, że nie dopiero po maturze." http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na66 lat temu
Pamiętnik jedynaczki 2. Sekret Dzikiego Hanna Kowalska-Pamięta
Pamiętnik jedynaczki 2. Sekret Dzikiego
Hanna Kowalska-Pamięta
Jeśli po zakończeniu ,,Pamiętnika Jedynaczki”, pomyśleliście, że życie Pauliny stanie się spokojne, to byliście w błędzie. Mama dziewczyny wciąż nie może znaleźć pracy, rodzina znów zaczyna coś ukrywać. Paulina spotyka się z Maćkiem, synem pani Abramskiej, ale chłopak też nie mówi jej wszystkiego. Problemy nie omijają też Beaty, której chłopak również nie jest z nią do końca szczery, oraz Iwona, która zakochała się w nowym nauczycielu matematyki. Nie czytałam ,,Sekretu Dzikiego” jako dziecko, więc to było moje pierwsze spotkanie z tą książką. Podobnie jak pierwsza część, jest napisana w prosty i przyjemny sposób, nie brak tu humoru, życiowych mądrości i poruszania codziennych problemów takich jak bezrobocie jednego z rodziców czy niesympatyczni ludzie z klasy. Hanna Kowalska – Pamięta zwraca uwagę na to jak ważna jest przyjaźń oraz rodzina. Paulina jest jedynaczką, więc tym bardziej lgnie do swoich dwóch przyjaciółek – Iwony i Beaty. Dziewczyny zawsze się wspierają i pomagają sobie w każdej sytuacji, traktują się wyrozumiale, nawet gdy nie zgadzają się ze sobą. Paulina ma małą rodzinę z którą nie zawsze potrafi się dogadać, ale bardzo silna więź łączy ją z ciocią Małgosią. Autorka pokazuje również ciepłe relacje nastolatki z rodzicami. Mimo, że nie zawsze jest kolorowo, obie strony starają się, by ich rodzina była dobra i kochająca. Podejrzewam, że gdybym przeczytała tą książkę w tym samym wieku, co pierwszą część, również byłabym nią zachwycona. Chyba jednak nie jestem już grupą docelową dla ,,Sekretu Dzikiego”, no i nie mam już sentymentu z dzieciństwa jak w przypadku ,,Pamiętnika Jedynaczki”. Tajemnice bohaterów nie wydawały mi się już takie ekscytujące, sekrety cioci Małgosi i Maćka odgadłam dość szybko. Niektóre kwestie nie zostały dokładnie wyjaśnione bądź stało to się zbyt szybko i to też mi się nie podobało – to jest książka dla dzieci. Kowalska – Pamięta skupiła się tu bardzo na wątkach miłosnych, co nie do końca było dobre, ponieważ ucierpiały na tym inne kwestie, no i bardzo młodzi bohaterowie chwilami wydawali się bawić w dorosłych. Oceniam ,,Sekret Dzikiego” na siedem gwiazdek, ponieważ niższa ocena byłaby niesprawiedliwa. Nie jestem już grupą docelową tej książki i to oczywiście, że nie spodobała mi się tak jak osobom młodszym. Dla dzieci i wczesnych nastolatków to naprawdę dobra propozycja, ponieważ nie porusza zbyt trudnych tematów, bohaterowie są sympatyczni, a książka ma wyraźny morał i pokazuje dobre wzorce, nie będąc moralizatorską. ,, Wiesz, czasami, nie zawsze, ale czasami… Trzeba komuś zaufać(…) Nie pytać o nic, po prostu zaufać. I to tylko tyle.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na67 lat temu
Aniołki z ulicy Śliwkowej Ewa Maria Ostrowska
Aniołki z ulicy Śliwkowej
Ewa Maria Ostrowska
Stanowczo nie wolno mi szperać wśród nowości w naszej bibliotece! Zawsze wypatrzę coś, co koniecznie muszę przeczytać, bo inaczej świat się zawali. I nieważne, że na półce czekają trzy stosy, nieczytanych jeszcze, książek. Nieważne. Ważne, że ta akurat książka jest mi do szczęścia tu i teraz potrzebna! I tak właśnie było z powieścią Ewy Ostrowskiej, „Aniołki z ul. Śliwkowej czyli Tajemnica państwa Mroczków”. Już sam tytuł zachęca do sięgnięcia po tę właśnie książkę. Ponadto książkę przepięknie wydało krakowskie Wydawnictwo Skrzat z cudnymi ilustracjami Łukasza Ryłki i sam jej wygląd ciągnie oko. Nie zastanawiałam się ani chwili i już książka - hop siup - poleciała do zamówień. I jak szybko tam poleciała, tak szybko została przeze mnie pochłonięta. Powieść Ewy Ostrowskiej czyta się wprost rewelacyjnie! A duży, przejrzysty druk cudnie przyspiesza czynność czytania. Ha! Choć to może raczej niekoniecznie dobrze, bo powieść Ewy Ostrowskiej jest tak przyjemna w odbiorze, że aż żałuję jej pospiesznego przeczytania. Język powieści nieco naiwny. Bardzo prosty. Pewnie dlatego, iż książka w głównej mierze przeznaczona jest dla dzieci i młodzieży. Ale mnie taka naiwność fascynuje. Sprawia, że historię Aniołków odbiera się jako ciepłą opowieść o sąsiadach, o nas samych, o naszych wygłupach z lat dziecięctwa. Wielu z nas uganiało się po płotach (no może nie ja, bom ja tchórz jakich mało),grało w podchody, chodziło w zakazane rejony, znosiło do domu zakazane przedmioty bądź zwierzęta, których nasi rodzice wcale a wcale nie chcieli przygarnąć, a także wielu z nas węszyło jakieś tajemnice, wymyślało wrogów i koniecznie rwało się do objawienia całemu światu jacy to jesteśmy dzielni, odkrywając - mrożące krew w żyłach – sekrety naszych sąsiadów. No i jak nie polubić takich Aniołków? Aniołków, które bardziej przypominają czorty z piekła rodem, czyli nas samych z lat „młodości durnej i chmurnej”. Taką właśnie historią raczy nas Ewa Ostrowska. Jej „Aniołki” to: przebojowa Fredzia (kłamczucha jakich mało!),strachliwa Banieczka (która panicznie boi się swojej mamy),wrażliwa Buźka (której oczy wilgotnieją nawet wtedy, gdy wszyscy są szczęśliwi i nic złego się nikomu nie dzieje!). Oprócz trzech Aniołków mam jeszcze Pysiolka, brat Banieczki. Dziecko niby 6-letnie, a zachowuje się jak stary-maleńki. Wielki wszerz i wzdłuż. Cwany i to w zasadzie dzięki niemu na ulicy Śliwkowej afera goni aferę. W ogóle ulica Śliwkowa jest dość specyficzną spośród wszystkich ulic osiedla owocowego. Mało przy niej domków. Ludzie niezbyt zamożni, ale dobrzy. Dzielą z sobą nie tylko radości, ale i smutki. Nawet jeśli się pokłócą, powiedzą sobie coś przykrego, potrafią przeprosić i wyciagnąć rękę do zgody. Ten niemal idylliczny obraz uliczki psują tylko jedni mieszkańcy, państwo Mroczek. Którym nawet nie wiadomo, jak patrzy z oczu, bo ciągle noszą je zasłonięte wielkimi kapeluszami. Kiedy Buźka wyjeżdża na darmowe kolonie i niepodziwanie wraca z nich prędzej, niż to było przewidziane, okazuje się, że z państwem Mroczek wiąże się jakaś mroczna tajemnica. Na koloniach Buźka poznaje Wiktora… Wiktora Mroczka… Czy to tylko zbieżność nazwisk? Czy może coś się za tym kryje? Czy to możliwe, że obcy chłopiec jest aż tak podobny do sąsiadów z ulicy Śliwkowej? To jest coś, czym koniecznie muszą się zająć Aniołki z Pysiolkiem na czele! A jak sobie poradzą z tą tajemniczą przygodą? Przekonajcie się sami.
buschka - awatar buschka
oceniła na715 lat temu

Cytaty z książki Jane Blonde wkracza do akcji

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jane Blonde wkracza do akcji