rozwińzwiń

Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany

Okładka książki Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany autora Richard Hammond, 9788324013616
Okładka książki Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany
Richard Hammond Wydawnictwo: Znak Seria: Twarda Seria literatura podróżnicza
265 str. 4 godz. 25 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Seria:
Twarda Seria
Tytuł oryginału:
As You Do: Adventures with Evel, Oliver, and the Vice President of Botswana
Data wydania:
2010-08-12
Data 1. wyd. pol.:
2010-08-12
Liczba stron:
265
Czas czytania
4 godz. 25 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324013616
Tłumacz:
Rafał Śmietana
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany



książek na półce przeczytane 614 napisanych opinii 162

Oceny książki Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany

Średnia ocen
6,3 / 10
115 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany

avatar
15
8

Na półkach:

Książka bardzo męska, z nutką szowinizmu, może to właśnie dlatego nie za bardzo przypadła mi do gustu? Przygody autora są owszem, ciekawe, ale za to prawie zawsze okraszone przechwałkami albo złośliwymi dowcipami. Czasem faktycznie są one zabawne czasem mniej, mnie niestety taki brak wyczucia niezbyt odpowiada.

Książka bardzo męska, z nutką szowinizmu, może to właśnie dlatego nie za bardzo przypadła mi do gustu? Przygody autora są owszem, ciekawe, ale za to prawie zawsze okraszone przechwałkami albo złośliwymi dowcipami. Czasem faktycznie są one zabawne czasem mniej, mnie niestety taki brak wyczucia niezbyt odpowiada.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
102
100

Na półkach:

Nie lubię motoryzacji, mało oglądałam Top Gear, generalnie nigdy nie sięgnęłabym po tego typu pozycje gdyby nie to, że dostałam ją od Córki i postanowiłam przeczytać. W sumie to dowiedziałam się z niej kilku ciekawych rzeczy niekoniecznie o samochodach. Jest napisana dowcipnie, bez dłużyzn. Może być.

Nie lubię motoryzacji, mało oglądałam Top Gear, generalnie nigdy nie sięgnęłabym po tego typu pozycje gdyby nie to, że dostałam ją od Córki i postanowiłam przeczytać. W sumie to dowiedziałam się z niej kilku ciekawych rzeczy niekoniecznie o samochodach. Jest napisana dowcipnie, bez dłużyzn. Może być.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1925
1924

Na półkach:

Przeglądając książkę w poszukiwaniu ilustracji, tłumaczę siebie oficjalnie, że jestem wzrokowcem i lubię widzieć, by lepiej i dokładniej pamiętać. Ale tak naprawdę, w głębi duszy, kryje się we mnie dziecko, które gdy tylko zobaczy odmiennego koloru prążek w trzonie książki, piszczy (oczywiście w duchu) z zachwytu, że będą ilustracje! W tej dostrzegłam aż trzy! Otworzyłam i zamarłam w półgeście, bo ujrzałam taki oto szkielet człowieka z topografią złamań wszystkich kości, niektórych wielokrotnie, jednego z bohaterów opowieści o twardym życiu, twardych facetów.
Jęknęła we mnie miękka kobieta, bo empatycznie poczułam ból wszystkich zaznaczonych kości jednocześnie i przebijające się przez niego pytanie: jak taka osoba jak ja, która nigdy nie złamała sobie najmniejszej kosteczki, ani nie doświadczyła żadnej operacji z powodu nadmiernej ostrożności i unikania sytuacji ryzykownych, dla której nawet krzyk jest sytuacją traumatyczną, przebrnie przez to masakryczne i miażdżące ciało ekstremum?
Moje obawy okazały się nieuzasadnione, a przynajmniej autor tak zakamuflował humorem wszystkie sytuacje ścinające krew w żyłach, że całość opisanych wypraw i wydarzeń odebrałam jak udział w fascynującej przygodzie. Mimo że uczestniczyłam w arktycznej wyprawie psim zaprzęgiem, tłukłam się w żarze i pyle ponad tysiąc kilometrów przez pustynię Botswany takim samochodem, z którego koledzy autora mieli niezły ubaw.
Moczyłam się w Kanale La Manche (nazywanym przez autora w poczuciu angielskiej dumy i sprawiedliwości Kanałem Angielskim) , to pomimo wszystko, miałam wrażenie uczestniczenia w beztroskiej zabawie dużych chłopców, którym niewiele (poza pomysłem, często zwariowanym) potrzeba, żeby spakować torbę i wyruszyć w świat, stawiając czoło nowym wyzwaniom. A że autor jest jednocześnie prezenterem znanego, brytyjskiego programu Top Gear, pomysłów (zwłaszcza szalonych i niemożliwych do zrealizowania) i chęci nigdy nie brakowało. Bo przecież to nie żaden problem przepłynąć kanał z Anglii do Francji samochodem? "Byłoby super pojeździć sobie samochodem po wodzie, no nie?" – pyta autor. E…?! – tylko tyle wydusiłam z siebie zaskoczona. Otóż dla niego nie! I przepływa! No prawie… Najważniejsze, że przeżył! Ale nie życie i jego ochrona były tym, o czym myślał podczas całego tego survivalu. To miejsce niezmiennie zajmowała troska o najważniejszy męski organ, jakim jest… Tak, tak dokładnie ten! W podbiegunowym mrozie bał się, że mu zamarznie i trzeba będzie go skrócić albo, co gorsza, amputować zupełnie, o ile samoistnie nie odpadnie, a psy pociągowe tylko marzą o tym, aby wgryźć się mu w czułe miejsce. W Afryce, że odparzy się lub ugotuje na winylowej tapicerce rozgrzewanej do stanu płynnego przez tropikalne słońce. W czasie przekraczania afrykańskiej rzeki w bród, przypominał sobie o mini rybkach mogących go wyjeść od środka. O, o! – nie wiedziałam, że życie mężczyzny bez tych klejnotów rodowych traci aż tak na wartości, jeśli nie zupełnie! To ja się martwiłam o życie jego kolegów w tonącej amfibii, pozostawionych na pastwę morskiego żywiołu wśród wzburzonych fal, a on pewnie myślał o ewentualnym przeziębieniu i to na pewno nie gardła!
Byłabym jednak niesprawiedliwa, gdybym nie napisała o jednej z najpiękniejszych scen romantycznych do jakich jest zdolny prawdziwy mężczyzna, z rodzaju tych twardych facetów, który w portfelu, obok fotografii żony i córki, trzyma miłości swojego życia – zdjęcia samochodów, a każdy z osobistym imieniem. O scenie, w której dowodzi czynem, a nie słowem, co tak w życiu naprawdę się liczy i jakie priorytety mu towarzyszą podczas „męskich zabaw”, gdy musi wybierać. Mężczyzna, który zamiast stać w korku, spowodowanym przez falę powodziową zalewającą tereny wokół, przebiera się w dres, ubiera buty sportowe, zakłada słuchawki na uszy, porzuca ukochany samochód i biegnie 30 kilometrów po kostki w wodzie, przez pustkowia spowite nocą do żony i córki, bo tej ostatniej obiecał być, jak tylko rano otworzy oczy. Ten bieg był najpiękniejszym wyznaniem miłości, a każdy krok utwierdzał mnie, że czasami nie potrzeba słów. Wystarczy pokazać. Takiemu jestem w stanie wybaczyć jego ryzykowną pasję, uzależnienie od adrenaliny, ekstremalne pomysły, niebezpieczną pracę, bo wiedziałabym, że odróżnia głupotę od odwagi, której bystrzejszą siostrą jest rozwaga, i który mówi: "kocham samochody, wręcz je uwielbiam. Ale równie dobrze mogę zostawić auto w rowie, i kontynuować drogę do domu, żeby zobaczyć się z rodziną…"
I takich twardych facetów daj nam Panie jak najwięcej.
Proszę.

Przeglądając książkę w poszukiwaniu ilustracji, tłumaczę siebie oficjalnie, że jestem wzrokowcem i lubię widzieć, by lepiej i dokładniej pamiętać. Ale tak naprawdę, w głębi duszy, kryje się we mnie dziecko, które gdy tylko zobaczy odmiennego koloru prążek w trzonie książki, piszczy (oczywiście w duchu) z zachwytu, że będą ilustracje! W tej dostrzegłam aż trzy! Otworzyłam i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

282 użytkowników ma tytuł Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany na półkach głównych
  • 152
  • 122
  • 8
105 użytkowników ma tytuł Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany na półkach dodatkowych
  • 79
  • 9
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany

Inne książki autora

Richard Hammond
Richard Hammond
Pseudonim: "Chomik" (ang.: "Hamster") – brytyjski dziennikarz i jeden z prezenterów popularnego programu motoryzacyjnego Top Gear.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju Mariusz Cieślik
Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju
Mariusz Cieślik Robert Górski
Książka "Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju" Roberta Górskiego i Mariusza Cieślika to humorystyczny zbiór anegdot, wspomnień oraz refleksji, który przedstawia zarówno kabaretowy, jak i prywatny świat jednego z najbardziej rozpoznawalnych satyryków w Polsce. Robert Górski, znany z prowadzenia Kabaretu Moralnego Niepokoju, uchyla przed czytelnikami drzwi do swojego życia, marzeń i drogi zawodowej. Na początek warto zauważyć, że tytuł książki oraz humorystyczny wstęp sugerują dystans autora do samego siebie i swojej kariery. Górski nie traktuje się śmiertelnie poważnie, co od razu nadaje książce lekkości. Przez stronice przewijają się zarówno wyznania o dziecięcych marzeniach o zostaniu kierowcą autobusu czy piłkarzem, jak i opowieści o drodze do stworzenia jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich kabaretów. Górski daje nam wgląd w to, jak przez zbieg różnych okoliczności zamiast poetą, stał się liderem kabaretu i autorem programów satyrycznych. Książka ta nie jest jedynie autobiografią, ale raczej swoistą rozmową – pełną zabawnych przemyśleń, dialogów, a przede wszystkim specyficznego humoru, który jest znakiem rozpoznawczym Górskiego. Wiele z przedstawionych sytuacji stanowi swoistą refleksję na temat absurdów polskiej rzeczywistości oraz polityki. Autor z humorem i ironią opisuje, jak wygląda praca satyryka w Polsce, ile wyzwań przynosi bieżąca polityka oraz jak zmieniało się postrzeganie humoru i satyry na przestrzeni lat. Wspomnienia i rozmowy z Górskim przesiąknięte są też autoironią. Autor zdradza, dlaczego nie został poetą, oraz w jaki sposób odnajduje się w roli „najśmieszniejszego człowieka w Polsce.” Jednym z głównych wątków książki jest osobista droga Górskiego do satyry i humoru. Autor opisuje tu swoje inspiracje, przeszkody, ale także ludzi, którzy byli dla niego ważni – jednym z takich bohaterów jest tajemniczy Badyl, który również stanowi część kabaretowego świata Górskiego. Książka z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom Kabaretu Moralnego Niepokoju, ale też każdemu, kto interesuje się kulisami pracy satyryka oraz obserwacją polskiej sceny politycznej i społecznej z przymrużeniem oka. Styl książki jest lekki, bezpretensjonalny, a Górski pisze tak, jakby siedział z czytelnikiem przy kawie. Zresztą sama forma – wzbogacona zdjęciami i fragmentami dialogów – sprzyja szybkiemu czytaniu. Jednym z walorów tej pozycji jest także jej uniwersalność. Górski, w typowy dla siebie sposób, odwołuje się do problemów, które dotyczą nas wszystkich, prezentując je w humorystycznym ujęciu. Mówi o absurdach polskiej rzeczywistości, a także o przyzwyczajeniach, wadach i zaletach rodaków. Z książki wyłania się portret człowieka, który mimo sukcesu, zachował dystans do siebie i otaczającego świata, co stanowi o jej autentyczności. "Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju" to lektura lekka, ale niepozbawiona głębi, idealna zarówno na wieczór w domu, jak i do poczytania w drodze. Jest pełna satyry, humoru i refleksji nad naszą rzeczywistością. Robert Górski udowadnia, że potrafi rozbawić czytelnika także na papierze, co sprawia, że książka ta może być świetnym początkiem przygody z jego twórczością dla tych, którzy dotąd kojarzyli go jedynie z telewizji.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na61 rok temu
Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami Wojciech Mann
Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami
Wojciech Mann Krzysztof Materna
Jakoś w kwietniu tego roku wkręciłem się namiętnie w oglądanie „Za chwilę dalszy ciąg programu”. O dziwo, na YouTube są tej audycji dość pokaźne zasoby. Na fali fascynacji programem i moimi wcześniejszymi doświadczeniami ze świetnymi książkami Wojciecha Manna sięgnąłem po relacje z podróży duetu MdM. Bawiłem się doskonale! Książka jest idealna na letnią porę, na wakacje i – nomen omen – by zabrać ją w podróż. Panowie Mann i Materna zjeździli kawał świata. Wspólnie też. W lekkiej, anegdotycznej formie, okraszonej mnóstwem świetnych zdjęć, opisują różne perypetie, jakie przydarzyły im się w podróży. A to wymienili w Turcji papierosy na lokalną walutę, którą chcieli zapłacić w Grecji, a tu się okazało, że te banknoty wycofano z obiegu 20 lat temu; a to zwiedzali Weronę z Władysławem Żmudą; innym razem za obiad w Palermo, na który nie było ich stać, zapłaciła mafia. Byli też na wyścigach formuły 1 w Budapeszcie, w Lozannie, w Acapulco, na golfie w RPA, no i przede wszystkim w USA. Na Batorym zabawiali gości jako artyści od okrętowych rozrywek, w Nowym Jorku nagrywali odcinek „ZCDCP”, ba! nawet przeżyli przygody, które potem przerobili na skecze nagrane w USA. Jest też historia o tym, jak stworzyli i prowadzili występy cyrkowe w katowickim Spodku, jak Mann pojechał na wschód – do Lwowa i Petersburga, oraz przepiękny passus autorstwa Materny poświęcony Edwardowi Kłosińskiemu i ich wspólnym wyprawom do Toskanii na narty. Pięknie wydana, świetna książka napisana z gustem, taktem i inteligencją.
Mister Oizo - awatar Mister Oizo
ocenił na79 miesięcy temu
Gangster. Prawdziwa historia agenta FBI, który przeniknął do mafii Joaquin Garcia
Gangster. Prawdziwa historia agenta FBI, który przeniknął do mafii
Joaquin Garcia Michael Levin
Sam fakt przeniknięcia do struktur mafijnych zasługuje na wielkie brawa. Jednak jest tu jakaś niekonsekwencja: mam wrażenie, że gość polubił osoby, które wsypał. Pisze o nich tak, jakby je lubił, a na koniec kwituje, że są źl i tak opisuje ich proces, że ich normalnie robi się człowiekowi szkoda. I to mimo, że nie należę do panienek zachwycających się mafią. Mam za duży kontakt z przestępcami, żeby ich lubić. Przeciwnie uważam ich za wstrętnych i obrzydliwych, a całą tę modę na mafię za dziecinadę i nie rozumienie świata. Najbardziej w książce mnie wkurzało dziecinne podejście do sądów i prokuratorów. Widać, że autor wychodził z siebie i stawał obok, żeby nie obrażać wymiaru sprawiedliwości, a ja nie znoszę takiej politycznej poprawności. To co najbardziej mną wstrząsnęło po lekturze to fakt, że kiedy już policjant wgryzł się w struktury mafijne na tyle, że mógł doprowadzić do zapuszkowania góry łącznie z ojcem chrzestnym, to przyszedł rozkaz, aby natychmiast kończyć sprawę. Próbował z tym walczyć i odwoływać się, ale miał tylko z tego powodu nieprzyjemne konsekwencje, a sprawie i tak ucięto łeb i zamknęli jedynie dość nisko w hierarchii umiejscowionych mafiozów, do tego będących już stetryczałymi dziadami, stojącymi na progu śmierci. Mam czasem wrażenie, że w Polsce żyje się nam bezpieczniej niż w bardziej rozwiniętych krajach. Mniejsze pieniądze to i mniejsze grupy przestępcze. Same zaś mafie są nie do wytępienia, bo zawsze tam gdzie są pieniądze są ludzie władzy, którzy zapewniają ochronę. W książce opisano kilka schematów podobnych na całym świecie (np. powiązania z ulubioną branżą mafii to jest budownictwem). Bardzo mi się podobały opisy odżywiania się mafiozów i ich zamiłowanie do kuchni (uwielbiam podejście Włochów do jedzenia :)). Świetne też są opisy manicure ludzi mafii. Forma średnia. Rozwleczone to zostało do granic możliwości i przegadane. Za dużo też zdań o sobie samym. Tyle, że tu nie chodzi o formę ale o treść, a ta chyba warta poznania.
Sagittaire - awatar Sagittaire
ocenił na67 lat temu
Haker. Prawdziwa historia szefa cybermafii Kevin Poulsen
Haker. Prawdziwa historia szefa cybermafii
Kevin Poulsen
Jestem przerażona! Tkwię w stuporze bliskim paniki! Mam gonitwę i niezborność myśli! Niedawno dostałam nową kartę bankomatową z chipem, którą zlekceważyłam, wrzucając ją do szuflady, bo przecież stara z paskiem jeszcze aktualna przez jakiś rok. Nawet zdziwiłam się, dlaczego bank z takim wyprzedzeniem wymienia karty i jeszcze fantazyjny ozdobnik wtopił w plastik. A ja powinnam prezesa mojego banku za tę decyzję po rękach całować! A co to ma wspólnego z powieścią? Dużo i mnóstwo, a może i jeszcze więcej! Właśnie się z niej dowiedziałam, że posiadana przeze mnie stara karta magnetyczna nie gwarantuje bezpieczeństwa moim milionom na koncie bankowym! ŻADNEGO! System zabezpieczeń w tym miejscu jest dziurawy jak sito! Wystarczy moje jednorazowe skorzystanie z bankomatu, zapłata kartą w restauracji lub sklepie (niech żyją skimmery!),a ktoś na drugim końcu świata będzie tankował paliwo, zajadając pizzę na mój koszt! Jak to możliwe? Na to pytanie (i nie tylko!) odpowiada właśnie ta książka, napisana przez byłego hakera, a obecnie dziennikarza zajmującego się podziemnym światem przestępczości w cyberprzestrzeni. A ponieważ zdawał sobie sprawę, że dla przeciętnego dyletanta w zakresie informatyki, jakim jestem, może być on zbyt skomplikowany, ukazał go poprzez historię i „karierę” hakerską szefa cybermafii – Maxa Butlera vel Vision, znanego w sieci pod nickiem Iceman, ale i Ghost23, Generous, Digits, Aphex i Whiz. Człowieka do tego stopnia nieuchwytnego, że FBI w pewnym momencie podejrzewało go o wyłącznie wirtualne istnienie. Złodzieja, który przywłaszczył sobie 1,8 milionów "kart kredytowych z ponad tysiąca banków", kradnąc z nich 86,4 milionów dolarów. Twórcy cyberprzestrzennego forum handlowego dla carderów (złodziei kart kredytowych),gdzie można było kupić wszystko, co nielegalne – skradzione numery kart kredytowych, fałszywe prawa jazdy, historie kredytowe, zhakowane konta bankowe, karty ubezpieczenia społecznego, szablony paszportów, pieczęcie notarialne, dane osobiste klientów potrzebne złodziejom tożsamości, skimmery (czytniki kart bankomatowych),leki dostępne tylko na receptę, narkotyki, urządzenia i materiały potrzebne do produkcji fałszywych kart i czeków oraz usługi i oferty obejmujące zarówno blokowanie systemów, ich infekowanie, penetracje komputera klienta włącznie ze śledzeniem przez kamerę internetową, jak i to, co ostatnio spotkało autorkę blogu Świat książek i ja… – całkowite kasowanie stron internetowych. Wszystko oprócz pornografii dziecięcej i handlu egzotycznymi zwierzętami. A co z tym można zrobić? Można "kupować numery kart kredytowych od hakera z Moskwy i wysłać je do Szanghaju, gdzie wykorzystywano je do podrobienia kart kredytowych, by przed wizytą w centrum handlowym dokupić jeszcze fałszywe prawo jazdy od oszusta z Ukrainy" i… ŻYĆ! I wreszcie Króla Hakerów, którego ujęcie zajęło agentom specjalnym FBI do walki z cyberprzestępczością dwa lata. "Wraz z zaliczonym czasem odsiadki i przy dobrym sprawowaniu Max wyjdzie na wolność tuż po Bożym Narodzeniu w 2018 roku". To jednak nie koniec wojny! Jego miejsce zajęli inni carderzy, bardziej agresywnie nastawieni na szybki zysk, przenoszący przemoc do świata realnego, opracowujący nowe sposoby oszustw, specjalizujący się w kradzieży haseł bankowości i przeprowadzaniu przelewów bezpośrednio z konta ofiary oraz rozwijający nowy kierunek hakowania, który zapoczątkował Max – nie atak na system zabezpieczeń komputerowych, ale na najsłabsze ogniwo – klienta. Wystarczyło wysłać jedną informację na konto pocztowe o treści: "Ten mail został wysłany przez serwer Citibanku, by zweryfikować twój adres mailowy. […] Musisz zakończyć ten proces, klikając na link poniżej i wpisując w małe okienko numer twojej karty bankomatowej lub debetowej Citibanku i PIN, którego używasz w bankomatach". Albo. "Ostatnio miało miejsce wiele prób kradzieży tożsamości klientów Citibanku. […] Aby zabezpieczyć swoje konto, musisz aktualizować PIN do karty bankomatowej/debetowej Citibanku". I wpisują! I uaktualniają! Czyniąc ze swoich kont żyłę złota i pozwalając jednemu oszustowi na zarobek miliona dolarów w tydzień. Nie bez powodu banki umieszczają na swoich głównych stronach internetowych komunikaty z czerwoną czcionką. Na dzisiaj karty kredytowe z chipami są bezpieczne. Jeszcze! Co ciekawe. Amerykanie odrzucili karty z chipami "z powodu gigantycznych kosztów wymiany setek tysięcy terminali sprzedaży na nowe urządzenia". Wolą straty z tytułu oszustw „czarnych kapeluszy” grasujących w sieci. Polskie banki postawiły na bezpieczeństwo, stąd mój podziw i chęć całowania po rękach prezesa mojego banku. Jednak kradzieże milionów z kont to nie jedyny temat poruszony przez autora. To również pokazanie mrocznej strony sieci, "gdzie nie handluje się czy wymienia błyskotkami, czy pomponami, ale gdzie ludzie handlują bądź wymieniają się ludzkim życiem" pod hasłem – "Dla tych, którzy lubią grać w cieniu". To także historia rozwoju Internetu, hakowania i wojny między białymi i czarnymi kapeluszami oraz tymi ostatnimi z FBI, to także osobista, czasami beznadziejna walka osamotnionego człowieka z uzależnieniem od poczucia bezgranicznej wolności, władzy ograniczanej tylko sumieniem, niewidzialności, nieuchwytności, podążania za impulsem, możliwości nurkowania w każdy zakazany zakamarek i korytarz Internetu bez obaw o konsekwencje. Walka sumienia z nałogiem czasami kończąca się samobójstwem. Całość napisana jak dobry, trzymający w napięciu thriller z narzuconym tempem akcji, potęgowanym przez zmieniające i przenikające się sekwencje wydarzeń z realnie odczuwanym poczuciem zagrożenia i niebezpieczeństwa, atmosferą podejrzeń i nieufności, prześladującą świadomością szpiegujących konfidentów, wtyczek i „odwróconych” doprowadzającą do paranoi. Czułam adrenalinę we krwi! I to, co najważniejsze dla mnie, przeciętnego użytkownika Internetu, książka odpowiada również na pytanie – Jak się bronić? Zacznę od tego, że natychmiast idę uaktywnić nową kartę z chipem. Nad całowaniem prezesa banku jeszcze się zastanowię. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na84 lata temu

Cytaty z książki Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany