Żydowska wojna i Zwycięstwo

Okładka książki Żydowska wojna i Zwycięstwo autorstwa Henryk Grynberg
Okładka książki Żydowska wojna i Zwycięstwo autorstwa Henryk Grynberg
Henryk Grynberg Wydawnictwo: Czarne reportaż
201 str. 3 godz. 21 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
201
Czas czytania
3 godz. 21 min.
Język:
polski
ISBN:
83-87391-50-6
Żydowska wojna, napisana i wydana w 1965 roku, stała się natychmiast przedmiotem kontrowersji, ponieważ nie była zgodna z ówczesnym przepisem na przedstawianie okupacji i żydowskiej tragedii.

Przez pół roku cenzura wstrzymywała recenzje. Książkę uratował Jarosław Iwaszkiewicz, najbardziej wpływowy pisarz tamtych lat, który 1 maja 1966 roku poświęcił jej swoją stałą kolumnę w "Życiu Warszawy" ("Rozmowy o książkach"). Wśród walorów utworu Iwaszkiewicz wymienił "tysiące przemilczeń i niedomówień". Autocenzura, która niewątpliwie była jedną z przyczyn tych niedomówień, skłoniła mnie również do zastosowania w tej autobiograficznej opowieści pewnych elementów fikcji literackiej, włącznie ze zmianą niektórych imion, nazwisk i nazw miejscowości. W obecnym wydaniu większość tych zabiegów została usunięta.

"Zwycięstwo", jest dalszym ciągiem "Żydowskiej wojny". Ukazało się ono w styczniu 1969 roku nakładem Instytutu Literackiego Jerzego Giedroycia i kilkakrotnie w prasie podziemnej lat osiemdziesiątych, a w 1990 roku w poznańskim wydawnictwie dominikanów "W drodze".
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żydowska wojna i Zwycięstwo w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Żydowska wojna i Zwycięstwo



530 29

Oceny książki Żydowska wojna i Zwycięstwo

Średnia ocen
7,4 / 10
129 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Żydowska wojna i Zwycięstwo

avatar
1408
1124

Na półkach: ,

,,Żydowska wojna. Zwycięstwo '' to opowieść o holocauście widzialnym oczami małego, żydowskiego chłopca. Czym była wojna dla Żydów wszyscy wiemy, życiem w ciągłym strachu, codzienną walką o przeżycie, ukrywaniem się przed Niemcami, ale i przed szmalcownikami i antysemickim donosicielami.
I o tym właśnie opowiada pierwsza część książki Grynberga. ,, Zwycięstwo '' jest kontynuacją ,, Żydowskiej wojny'' i zaczyna się w momencie wyzwolenia. Wraz z nim pojawia się NKWD i komuniści. Paradoksalnie wyzwolenie nie przynosi Żydom bezpieczeństwa i swobody. Donosicielstwo i antysemityzm nie straciły na sile dlatego część Żydów wyemigrowała do Palestyny, na Zachód , ci którzy zostali układali od nowa swoje życie w Polsce. Mimo,że jest to powieść, przeplatają się w niej również wątki autobiograficzne i muszę przyznać, że całość jest bardzo realistyczna. Dobra książka, warto przeczytać, polecam.

,,Żydowska wojna. Zwycięstwo '' to opowieść o holocauście widzialnym oczami małego, żydowskiego chłopca. Czym była wojna dla Żydów wszyscy wiemy, życiem w ciągłym strachu, codzienną walką o przeżycie, ukrywaniem się przed Niemcami, ale i przed szmalcownikami i antysemickim donosicielami.
I o tym właśnie opowiada pierwsza część książki Grynberga. ,, Zwycięstwo '' jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
193
58

Na półkach:

Codzienne trudy ucieczki przed hitlerowską machiną antysemityzmu, widziane oczami kilkuletniego chłopca, który wraz z rodziną walczył o przetrwanie.
W "Zwycięstwie", będącym kontynuacją "Żydowskiej wojny",ten sam chłopiec opowiada o życiu Żydów po wojnie, której zakończenie wcale nie sprawiło, że mogli czuć się bezpiecznie. Bardzo dobra książka, polecam.

Codzienne trudy ucieczki przed hitlerowską machiną antysemityzmu, widziane oczami kilkuletniego chłopca, który wraz z rodziną walczył o przetrwanie.
W "Zwycięstwie", będącym kontynuacją "Żydowskiej wojny",ten sam chłopiec opowiada o życiu Żydów po wojnie, której zakończenie wcale nie sprawiło, że mogli czuć się bezpiecznie. Bardzo dobra książka, polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1006
301

Na półkach:

Bardzo dobrze się czyta tę książkę o przetrwaniu żydowskiej rodziny podczas II wojny światowej. Jest to autobiografia autora. Książka nie epatuje śmiercią i przemocą, w porównaniu do Drohobycz, Drohobycz tego samego autora jest przystępna.

Bardzo dobrze się czyta tę książkę o przetrwaniu żydowskiej rodziny podczas II wojny światowej. Jest to autobiografia autora. Książka nie epatuje śmiercią i przemocą, w porównaniu do Drohobycz, Drohobycz tego samego autora jest przystępna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

312 użytkowników ma tytuł Żydowska wojna i Zwycięstwo na półkach głównych
  • 177
  • 132
  • 3
72 użytkowników ma tytuł Żydowska wojna i Zwycięstwo na półkach dodatkowych
  • 49
  • 6
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Żydowska wojna i Zwycięstwo

Inne książki autora

Henryk Grynberg
Henryk Grynberg
Henryk Grynberg urodził się w 1936 roku w Warszawie, lecz wychowywał się na wsi, na wschodnim Mazowszu. Lata 1942-44 przeżył w kryjówkach i na tzw. aryjskich papierach. Szkołę średnią ukończył w Łodzi. W latach 1954-58 studiował na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego, po czym został aktorem w Państwowym Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pod koniec 1967 roku odmówił powrotu z występów w USA. Odbył studia magisterskie z literatury rosyjskiej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, po czym przez dwadzieścia lat pracował w U.S. Information Agency i Głosie Ameryki w Waszyngtonie. Jest laureatem licznych nagród literackich, m.in. Nagrody Kościelskich (1966),cztery jego książki były nominowane do Nagrody Literackiej Nike (Drohobycz, Memorbuch, Monolog polsko-żydowski, Uchodźcy). Jego proza jest tłumaczona na wiele języków, m.in. angielski, francuski, niemiecki, hebrajski i holenderski. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Żydowska wojna i Zwycięstwo przeczytali również

Kadysz za nienarodzone dziecko Imre Kertész
Kadysz za nienarodzone dziecko
Imre Kertész
To jest książka o narastającym ładunku emocjonalnym. I w tym drzemie jej szczególna wartość. To rodzaj wewnętrznego monologu; alter ego pisarza snuje opowieść, którą niełatwo się czyta i może nawet zniechęcić. Ale jeśli „zaskoczy się” w odpowiednim momencie, zada pytanie „o co tu chodzi tak naprawdę?”, już nie można książki odłożyć. Znamy takich ludzi, podobnych do głównego bohatera. W najmniej oczekiwanych momentach wypowiadają jakieś dziwne zdanie, powtarzają utarte stwierdzenia, często milczący, gdy już coś powiedzą, to tak jakby nawiązywali do własnych myśli. Tak objawia się trauma. W przypadku tej książki skupiamy się na traumie węgierskiego Żyda, który jako nastolatek bez większej świadomości własnej tożsamości narodowej w czasie II wojny światowej przeszedł przez Auschwitz. Przeżył, ale odtąd jego życie zostaje naznaczone piętnem Shoah. Bo ci co przeżyli Holocaust, pisała o tym H. Krall, żyją z otwartą raną do końca swych dni. Wiodą życie w zawieszeniu miedzy dwiema śmierciami, duchową i tą ostateczną. Wielu ocalonych z obozów koncentracyjnych nigdy nie zdecydowało się na dzieci — decyzja bohatera „Kadyszu..” w tej kwestii nie jest odosobniona. „Moje życie postrzegane jako możliwość twojego zaistnienia. Twoje nieistnienie postrzegane jako konieczne i ostateczne zniszczenie mojego istnienia”. „A kiedy nie było ,nikogo ani niczego’, wówczas sam wynajdowałem i sam tworzyłem sobie takie sytuacje, by móc przed czym uciekać i czemu się sprzeciwiać”. Takich cytatów-kluczy do zrozumienia bohatera jest wiele. Może agonia istnienia I. Kertesza nastąpiła tam w Auschwitz, pomimo przeżycia, a dalsze powojenne życie to rozpisane na lata dogorywanie (nie bez kozery mówi się o takich ludziach: wrak człowieka). Kertesz przeżył, pozostał przy zdrowych zmysłach, bo wybrał najlepszą z możliwych dla siebie opcji - dysocjację. Wyparł wspomnienia, odpuścił wiwisekcji, nie popadł w otchłań szaleństwa — zamiast tego zanurza się w niekończących się eschatologicznych rozważaniach — angażuje w tym celu rozmówców (wcześniej ich zjednując),by wspólnie i i n t e l e k t u a l n i e dociekać sensu Auschwitz — powtarzającego się procederu (eksterminacji) w ewolucji ludzkości. Imre Kertesz żył jedynie pisaniem, to była jego terapia. Siła pisarstwa Imre Kertesza leży w budowaniu napięcia. Kertesz nie daje szansy, by z nim współodczuwać — nie wzrusza, nie płaczemy nad tym niedopełnionym fatum, gorzej — przykuwa jak współistnienie. —————— Byłam podobnie wstrząśnięta (moi poprzednicy pisali o tym wcześniej),kiedy po przeczytaniu książki dotarł do mnie sens cytatu umieszczonego z tyłu książki, co ważne, to jedyny tzw. polecający książkę cytat, który znalazł się na tyłówce książki. Pochodzi najprawdopodobniej z recenzji niemieckiego dziennikarza Thomasa Szmidta, która zapewne ukazała się po opublikowaniu książki w Niemczech (sic! pisarz pisał po niemiecku i miał niemieckiego wydawcę, który publikował książki Kertesza w pierwszej kolejności na niemieckim rynku, potem były tłumaczenia i inne rynki),a zatem przytaczam: „Bohater Kertesza to człowiek nieustępujący ani na krok, po Oświęcimiu, konsekwentnie uchylający się przed normalnością; a jednocześnie żałosny egoista, który rozkoszuje się upadkiem, wykorzystuje Oświęcim jako wymówkę, nie chcąc sprostać wymaganiom życia”. Co to za prowokacja ? Fatalne, tendencyjne tłumaczenie ? zapewne zdanie wyrwane z kontekstu tak, że sam dziennikarz byłby zdumiony jaką wymowę mają jego słowa.. Nie pojmuję intencji polskiego wydawcy.
Hanzadonna - awatar Hanzadonna
oceniła na103 miesiące temu
Sól ziemi Józef Wittlin
Sól ziemi
Józef Wittlin
“Sól ziemi” (1935) Józefa Wittlina to perła polskiej literatury - epicka opowieść o człowieku zagubionym w świecie. Tym człowiekiem jest Piotr Niewiadomski - pół Hucuł, pół Polak, dróżnik na stacyjce Topory-Czernielica, na granicy Galicji i Bukowiny, w 1914 r., gdy wybucha I wojna światowa. Obserwujemy życie prostych ludzi, często nieumiejących czytać, następnie mobilizację Piotra do armii austro-węgierskiej, jego drogę do kadry na Węgrzech oraz stopniowe zagubienie i niezrozumienie świata wojny. Cechą tego obrazu jest mozaika narodowościowa. Mamy tu Czechów, Niemców, Rusinów, Ukraińców, Hucułów, Polaków, Węgrów, Żydów. Tutaj cytat dotyczący Żydów, którego nie powstydziłby się sam Reymont w “Ziemi obiecanej”: “Już na ostatnich stokach Karpat pojawiły się olbrzymie plantacje jakiegoś nieznanego gatunku fasoli. Potem, gdy zaczął się step, fasola znikła. Pół dnia jechali stepem, rozgrzanym od wielkiego słońca (Czy i tu był wczoraj koniec świata? – myślał Piotr) – i nagle znów fasola. Coraz więcej jej przybywało i pięła się na coraz wyższych tyczkach. – Co te Madziary tyle fasoli żrą? – To wino, nie fasola – objaśnił jeden z Żydów. Pisał coś zawzięcie w swoim notesie, kreślił, dodawał, jakby obliczał roczny dochód z tych winnic”, rozdz. VII. Portrety bohaterów drugoplanowych - feldfebla Bachmatiuka (fanatycznego wyznawcy i kapłana wojskowej subordynacji) oraz księdza Makaruchy - przytaczam, żeby utrwalić. Ta napisana stylem poetycko-refleksyjno-dokumentalno-empatycznym powieść przywołuje takie fakty jak śmierć papieża Piusa X czy… obecność niemieckiego Siemensa w czasie wojny - nazwa koncernu pojawia się dwukrotnie. Autor wychyla się nawet w przyszłość: “Piotr Niewiadomski też słyszał coś o tym, że świat ma się skończyć w roku 2000”. Czytając powieść Wittlina, nasunęło mi się skojarzenie z Haszkowym Józefem Szwejkiem (prostaczek wrzucony w tryby wielkiej historii),a jeszcze bardziej z “Wojną” Louisa-Ferdinanda Céline’a. Uważam, że “Sól ziemi” i “Wojna” stanowią akuratny ekwiwalent. Obie stają w obronie prostego człowieka i budują w czytelniku niechęć do wojny. To książka, którą można czytać na wiele sposobów: jako opowieść o bezsensie wojny, o początku agonii pewnej epoki, o zderzeniu wyobrażeń z rzeczywistością, o zagubieniu egzystencjalnym. “ Sól ziemi” to powieść głęboka, poważna i aktualna. Czytajcie, a będziecie ubogaceni! Na koniec jeszcze jedna refleksja. Rok 1915 to czas tzw. bieżeństwa (masowej ewakuacji i przesiedleń, głównie prawosławnych mieszkańców, w głąb Rosji). Czytając “Sól ziemi”, zastanawiałem się, czy może to słowo się pojawi. Jednak nie, nie pojawia się. Wittlin planował napisać trylogię, więc ciekawe, czy gdyby akcję kolejnych części umieścił później, to “bieżeństwo” znalazłoby w nich swoje miejsce. Nie dowiemy się, przecież “Zdrowej śmierci” i “Dziury w niebie” nie ukończył.
A. Misiewicz - awatar A. Misiewicz
ocenił na829 dni temu
Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka Jan Tomasz Gross
Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka
Jan Tomasz Gross
Co do samej książki - nie podoba mi się, że jest ona spisana jakby w postaci notatek? Są w niej uwagi autora, jakby była notatkami z myślą o rozbudowaniu ich i uporządkowaniu w przyszłości. Dużo odnośników, to też trochę wybija z czytania. Co do treści: czas w końcu uderzyć się w pierś (w końcu swoją! Nie cudzą) i powiedzieć: przepraszam. Mamy jakiś narodowy paradoksalny kompleks bycia lepszym. Jak coś złego to nie my, a nawet jak my to o tym się nie mówi (a za jakiś czas już nikt o tym nie pamięta),jak coś dobrego to tylko my. Domagamy się przeprosin za Wołyń (z resztą słusznie),a czy my kiedyś przeprosiliśmy za swoje grzechy? Nawet Sienkiewicz napisał mimochodem: na okrzyk "medyka!", Rzędzian odpowiada: "nie ma cyrulika, bo jako Żydowina go powieszono". Bo jak tylko coś się dzieje to - lać Żyda i Cygana. To się dzieje od zawsze i od zawsze jest trywializowane, zniekształcane i zakłamywane. Takie rzeczy działy się w całej Europie skąd to przekonanie, że u nas nie? Że niby my jesteśmy tacy wyjątkowi? Jakim prawem ktoś w Niepodległej Polsce bez żenowania używa sformułowań żydokomuna? Dlaczego nikt nie przeprosił za szmalcowników i szabrowników? Żydzi potrafili docenić Polaków, którzy im pomagali (pewnie nie wszystkich, bo nie o wszystkich zdarzeniach współcześnie wiemy),dlaczego my nie potrafimy potępić grzechów przodków? Pomijając, że nie cierpię tego rozróżnienia na Żyd-Katolik, Żyd-Polak. Jeśli ktoś tu mieszka, tu się rodzi, tu umiera, tu całe życie pracował, albo nawet tylko przyjeżdża na chwilę, ale płaci podatki, przestrzega prawa, buduje społeczność to ta społeczność powinna go traktować jak swojego członka. A my często mamy większą empatię dla osób, które nigdy tu nie mieszkały, nie pracowały, ba! Nawet nie mówią po polsku. Ale mają polskie nazwisko to nasz kochany rodak. A tamci, którzy tu mieszkają to obcy, trzeba ich traktować gorzej. Eh. Absolutnie nie popieram tego co Izrael funduje Palestynie i odwrotnie, ale zacznijmy w końcu zła szukać w sobie i z nim walczyć, a nie wytykać go wszystkim innym dookoła.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na72 miesiące temu
Podróż Ida Fink
Podróż
Ida Fink
Tyle czytałem już książek o Holokauście, a jednak każda kolejna otwiera nową perspektywę, nieco inne odczytanie tego, co wydawałoby się już wypowiedziane i opowiedziane. Nie inaczej jest z “Podróżą”. Narratorka Idy Fink podejmuje wraz z siostrą racjonalne poniekąd ryzyko - takie, na jakie w rzeczywistości zdecydował się Leopold Tyrmand. Choć miał on mocne papiery Francuza, to jednak ryzykował bardziej, mając coś, co mogłoby go w sekundę zdemaskować… Narratorka z siostrą były niby w lepszej sytuacji, decydując się na wyjazd na roboty do Niemiec ze Zbaraża (to chyba świadome nawiązanie Autorki do jej miejsca do 1941 r., ikonicznego dla polskiej kultury, symbolu bohaterstwa - orężnego, nie cywilnego, które teraz niezbędne). Ktoś im doradzi taki wyjazd, argumentując że jak już się tam znajdą z fałszywymi dokumentami i świadectwami chrztu, będą miały w mniejszym lub większym stopniu tak zwany święty spokój… Okazuje się to ułudą; jak już trafią - a wcześniej szmalcownicy będą robić swoją brudną robotę, choć zdarzy się i bezinteresowna pomoc - do niemieckiej fabryki gdzieś w Zagłębiu Ruhry, pojadą tam z nimi i inne Polki (cóż z tego, że i Ukrainki)… I od razu rozpocznie się ulubiony - ulubiony zdaje się coraz bardziej….. - sport zwany “szukaniem Żyda”, dla nich będący grą o życie.... Bo choć wśród dziewczyn w fabryce duże zróżnicowanie postaw - od obojętnych, nielicznych, które chcą pomóc, ale nie pomogą, bo się za bardzo boją - to niestety najwięcej takich takich, które nie tylko “nie są obojętne”, ale wręcz przeciwnie: uczynią wszystko, by wspomóc Panów Niemców wytropić “wspólnego wroga”... Zwraca uwagę znaczna - mimo wszystko -powściągliwość stylistyczna Autorki. Styl jest suchy, mało przyjazny czytelnikowi i stosunkowo mało emocjonalny, skoro najważniejsze to przeżyć jako zwierzyna łowna, rzecz szczególnie trudna zwłaszcza, gdy to nagonka jest najgroźniejsza, nie "myśliwi"….. Wybitne to studium człowieka w skrajnej sytuacji egzystencjalnej i jedna z lepszych książek holokaustowych, choć już ma swoje lata… Nieco cytatów “Była przesądna, wszyscy wtedy byli przesądni, każdy na swój własny, sobie tylko znany sposób. Lepiej nie mieć kenkarty, niż mieć ją sfałszowaną w partacki sposób”. “– Ale i te metryki... Takie jakieś nowe, nieprawdziwe... Czy pani sądzi, że można z nimi posługiwać? – Panie doktorze – odrzekła zaufana osoba – metryki nie są po to, żeby je pokazywać. Jak przychodzi do pokazywania, to znaczy że jest już bardzo źle”. “Zaufana osoba przeżegnała się, nakreśliła na czołach dziewcząt znak krzyża, po czym wyjęła z torebki dwa blaszane medaliki z Matką Boską i zawiesiła imię na szyi”. “- Ależ one mają świetny wygląd, świetny – zawołała na nasz widok– po prostu nieoceniony! (...) To było o tyle dziwne, że znała nas przecież od lat i doskonale wiedziała, jak wyglądamy.(...) Ojciec zdawał się nie podzielać entuzjazmu”. “– I co z tego, że taka piękna?! Co jej z tego? To jest przeklęta piękność... Oby była krostowata i garbata, ale j a s n a, z prostym nosem…”. “W jesienny poranek odeszliśmy z domu nad rzeką. W oknach uliczki drżały firanki – ukradkiem przyglądano się naszemu odejściu”. “Najważniejszy dokument zwany "imiennym wezwaniem", który stwierdza, że udajemy się dobrowolnie na roboty do Niemiec. Elżbietę wzywa ogrodnik, mnie restaurator z małego miasteczka w Hesji. Dokument wystawił szef miejscowego Arbeitsamtu, Ukrainiec. Nie wiadomo, czym się kierował - chęcią dobrego zarobku? Asekuracji na przyszłość czy? Chęcią pomocy? Nie byłyśmy jedynymi, którymi ułatwił wyjazd”. “Wysuwam spod chustki na pokaz moje jasne włosy, rozcieram policzki, żeby się zarumieniły. Na mojej twarzy pojawia się niespodziewanie głupkowaty uśmiech”. “W wagonie cisza. Zanim dochodzimy do drzwi – pierwsze szepty. Żydówki, Żydówki złapali…”. “Tamten zaczyna, grzecznie, rzeczowo. Gdzie się pani urodziła, Proszę opisać miasto, Proszę podać nazwę głównej ulicy, nazwisko burmistrza, starosty, dyrektora szkoły, imię patrona miejscowego kościoła.... Patrzymy sobie w oczy jak dobrze wychowani, prawdę mówiący ludzie. Sypię nazwiskami, szpicel potakuje lub ironicznie się uśmiecha. Potem modlitwy (...) a kapuś przybiera mimo woli pozę księdza odmawiającego rozgrzeszenia: coś za gładko pani umie…”. “Gruby chłopak w drzwiach baraku, widziany z piętrowej pryczy spod sufitu, młody, gruby, z gatunku tak zwanych świńskich blondynów, który spytał: czy może u was są te dwie Żydówki, którym udało się przemycić z Polski? Trzeba o nich zameldować komendantowi…”. “Głodne, rozżalony na swój los dziewczęta znalazły wielki temat: Żydzi. Rej wiodła nieliczna grupa której przewodziła prostytutka Marusia, a reszta biernie, lecz z ochotą przysłuchiwała się opowieściom i dowcipom”. “Ciekawskie spojrzenia sąsiadek. – Puścili was? – Co by nie mieli puścić? – Wczoraj zabrali trzy. – One na Żydówki nie wyglądają - odzywa się inna. – Są takie, co nie wyglądają”. “– Ty nas potępiasz. – Nie. Nie potępiam. Rozumiem”. “Dziewczęta są w tej chwili szczerze przejęte. Jak gdyby nagle się przeraziły i opamiętały. Jak gdyby nagle zrozumiały. Po raz pierwszy są takie, jakimi powinny były być. Ale ostatnie miesiące wyprały nas z resztek zaufania”. “– Kasieńko... bo ja chciałam tylko spytać... Milczę. – Bo ja chciałam tylko spytać, czy jakby... z wami coś... jakby was... to czy ja mogę wziąć sobie wasze rzeczy? Pozwalasz?”. “Zatkałam dłońmi uszy. Przybieramy i odrzucamy imiona, układamy i zmieniamy życiorysy, tworzymy nowe postacie i mamy w ich tworzeniu absolutną nad nimi władzę i swobodę, my prawdziwe, my podwójne”. “Nasze twarze ujrzane w jasnym świetle poranka niezdatne są już do podróży”. “– Tu damy się złapać – powiedziałam. – Przez kogo – spytała Barbara. - Nie ma przecież żywej duszy. W tej samej chwili spod drzew wynurzył się żandarm, szedł niespiesznym krokiem, żwir chrzęścił pod jego nogami”. “Zawołam vive la France, nous sommes Polonais, żołnierze odpowiedzą vive la Pologne”. Zakończenie, mimo powrotu do Polski, nie jest optymistyczne, bo i być nie mogło - zbyt wiele już wiemy, dlaczego. “Te dwie z daleka – szeptano. Z obozu może, może Żydówki, teraz dużo Żydów wraca, a mówili, że…” PS To jednak fikcja literacka, a nie wspomnienia - Ida Fink przeżyła Holokaust, ukrywając się na Kresach Wschodnich.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na89 miesięcy temu

Cytaty z książki Żydowska wojna i Zwycięstwo

Więcej

A na nieznajomych można czasem bardziej liczyć, chociażby dlatego, że jest ich więcej.

A na nieznajomych można czasem bardziej liczyć, chociażby dlatego, że jest ich więcej.

Henryk Grynberg Żydowska wojna i Zwycięstwo Zobacz więcej

O uznanie u obcych nie dbał. Po co? Kiedy i tak decydujący głos miały pieniądze. Tylko o pieniądze zabiegał.

O uznanie u obcych nie dbał. Po co? Kiedy i tak decydujący głos miały pieniądze. Tylko o pieniądze zabiegał.

Henryk Grynberg Żydowska wojna i Zwycięstwo Zobacz więcej

Pieniądze świadczą, że jest człowiekiem, pomyślał. A jeśli się zostaje przez to zabitym, to nie jak zwierzę! Za pieniądze - jak człowiek...

Pieniądze świadczą, że jest człowiekiem, pomyślał. A jeśli się zostaje przez to zabitym, to nie jak zwierzę! Za pieniądze - jak człowiek...

Henryk Grynberg Żydowska wojna i Zwycięstwo Zobacz więcej
Więcej