Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość

Okładka książki Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość autora Akira Toriyama, Toyotarou, 9788382644708
Okładka książki Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość
ToyotarouAkira Toriyama Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Dragon Ball Super (tom 24) komiksy
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Dragon Ball Super (tom 24)
Tytuł oryginału:
ドラゴンボール超 #24: 未み来らいへの継けい承
Data wydania:
2025-10-14
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-14
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382644708
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość

Średnia ocen
6,7 / 10
3 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość

avatar
807
769

Na półkach: ,

Dwudziesty czwarty tom Dragon Ball Super zamyka całą serię i czuć to od pierwszych stron, bo to nie jest tom, który chce jeszcze raz wywrócić stolik, tylko raczej taki, który sprząta po imprezie, zbiera porozrzucane elementy, dopina kilka spraw, macha czytelnikowi ręką i schodzi ze sceny. Po siedmiu i pół roku wydawania w Polsce i dekadzie obecności tej mangi w oryginale trudno było nie oczekiwać czegoś mocniejszego, czegoś, co naprawdę zostawi po sobie ciężar, a nie tylko wrażenie, że temat został po prostu domknięty. I właśnie z tym mam tu największy problem, bo ten finał da się przeczytać z przyjemnością, da się z niego wyciągnąć kilka naprawdę dobrych momentów, ale jednocześnie trudno udawać, że jest to zakończenie, które wbija w fotel i jeszcze długo siedzi w głowie.
Początek, czyli cały superbohaterski ton z Gotenem i Trunksem, znowu średnio do mnie trafia. Już wcześniej miałem z tym problem i tutaj też go mam, bo niby ma to swój lekki urok, niby ma rozluźniać atmosferę, ale w praktyce sprawia wrażenie wątku potraktowanego bardziej jako wypełnienie niż coś naprawdę istotnego. Podobnie zresztą wypada sam powrót Armii Czerwonej Wstęgi, który zamiast budować realne napięcie, przez dłuższy moment ociera się raczej o komediowy klimat. Nie jest to jeszcze katastrofa, ale trudno potraktować ten fragment jako pełnoprawny fundament finałowego tomu. Historia tłumacząca, dlaczego Goten i Trunks zdecydowali się zostać superbohaterami, wygląda jak coś doklejonego trochę na siłę, jakby trzeba było jeszcze czymś ten tom dopełnić, zanim przejdzie do rzeczy istotniejszych.
A w tomie jest też lepiej, momentami nawet bardzo dobrze, bo kiedy manga wraca do tego, co w Dragon Ball Super faktycznie działało najmocniej, czyli do pokazywania skali mocy, różnic między bohaterami i samej przyjemności patrzenia, jak ci wojownicy funkcjonują na kompletnie innych poziomach niż większość świata, tom wreszcie łapie właściwy rytm. Goku, Gohan, Vegeta, Broly, Goten i Trunks dostają sceny, które przypominają, dlaczego w ogóle chciało się tę serię śledzić. Ich walki, nawet jeśli skrócone, nie są tu zwykłą ozdobą. To właśnie one przypominają, że pod całym tym lekkim tonem i niepotrzebnym wygłupem nadal siedzi seria, która potrafi dać fanowi czystą satysfakcję z oglądania starcia potwornej siły, tempa i widowiskowości. Problem w tym, że te momenty są trochę jak błyski, bardzo przyjemne, ale za krótkie, żeby zbudować z nich naprawdę mocny finał.
Przez to wszystko końcówka nie daje efektu wow. Nie ma tu tego uderzenia, po którym człowiek zamyka tom i myśli, że właśnie dostał zakończenie godne całej dekady. Zamiast tego jest raczej poczucie rozluźnienia, uspokojenia, pożegnania bez wielkiego ciężaru. I może to było świadome, może taki był plan, żeby zejść z tonu i nie pompować sztucznie finału, tylko że ja po ostatnim tomie jednak oczekiwałem więcej niż poprawnego zamknięcia i sympatycznego ukłonu w stronę fanów.
Na duży plus wypada za to zapis od autora na końcu. To naprawdę świetny pomysł, bo nie tylko domyka pewne sprawy, ale też rzuca kilka ciekawych wyjaśnień i zostawia realną nadzieję na przyszłość. Szczególnie interesująco brzmi zapowiedź historii syna doktora Gero, czyli postaci powiązanej z pierwowzorem Androida 16, bo to jest właśnie ten rodzaj rozwinięcia uniwersum, który może jeszcze coś sensownego z tej marki wycisnąć. I paradoksalnie to właśnie końcowy komentarz autora daje tutaj więcej świeżości niż spora część samej fabuły tomu.
Ostatecznie to finał uczciwy, ale zaskakująco lekki jak na wagę chwili. Daje kilka dobrych scen, kilka przypomnień, że ta seria umiała dawać frajdę, lecz jako ostatni tom zostawia bardziej spokojne skinienie głową niż prawdziwy wybuch. Da się to docenić, da się to polubić, ale trudno nie mieć poczucia, że Dragon Ball Super zasługiwało na zamknięcie odrobinę mocniejsze, odrobinę odważniejsze i po prostu bardziej pamiętne.

Dwudziesty czwarty tom Dragon Ball Super zamyka całą serię i czuć to od pierwszych stron, bo to nie jest tom, który chce jeszcze raz wywrócić stolik, tylko raczej taki, który sprząta po imprezie, zbiera porozrzucane elementy, dopina kilka spraw, macha czytelnikowi ręką i schodzi ze sceny. Po siedmiu i pół roku wydawania w Polsce i dekadzie obecności tej mangi w oryginale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8340
7041

Na półkach: , ,

POŻEGNANIE

A zatem koniec. Finał. Epilog. Nawet scena pożegnania z fanami jest. Siedem i pół roku wydawania polskiej edycji, dziesięć lat wydawania w oryginale, czyli dekada obcowania z serią. Czy warto było? I tak, i nie. Czy warto ten finał poznać? Podobnie nie ma jednej odpowiedzi. Ja cieszę się, że po latach „Smocze kule” wróciły i mogłem raz jeszcze przeczytać „nowe” („nowe”, bo jednak wszystko, co tu było, oparto na znanych nam już i sprawdzonych wątkach) przygody. Ale i większość z tych przygód aż takiej frajdy mi nie dała, bo, co tu się oszukiwać, to już nie to samo „DB”, co kiedyś. To poziomem i odmiennością bardziej dowolny inny współczesny shounen czerpiący pełnymi garściami z marki, niż to, co fani przed laty pokochali całym sercem, niemniej jednak wciąż posiadający sporadyczne, bo sporadyczne ale zawsze przebłyski dawnej chwały i jakości. Niestety w tym tomie praktycznie ich nie ma.

Po zwycięstwie nad Cellem Max znów zapanowuje pokój. Jednakże niedobitka Armii Czerwonej Wstęgi nie zamierzają dawać za wygraną. Carmine widząc działa Gotena i Trunksa jako Siyamanów X, nie mając pojęcia kim oni są, postanawia wykorzystać ich i ich moce, by pokonać Gohana, dlatego wmawia im, że ma złola, którym trzeba się zająć. Co się jednak stanie, gdy Goten zorientuje się, że ów złol to tak naprawdę jego brat?
Tymczasem Gokū, dowiedziawszy się o przemianie Gohana w formę Bestii postanawia sprowadzić go do świata Piwusa, żeby zmierzyć się z synem i przekonać, jakie zrobił postępy. A tu jeszcze przecież jest Vegeta, jest Broly i wmieszani w cała sprawę Goten i Trunks. Co wyniknie z pojedynku? Jaki będzie finał niedobitków Armii Czerwonej Wstęgi? I wreszcie jak Goten i Trunks w ogóle zostali superbohaterami?

https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/11/dragon-ball-super-24-nadzieja-na.html

POŻEGNANIE

A zatem koniec. Finał. Epilog. Nawet scena pożegnania z fanami jest. Siedem i pół roku wydawania polskiej edycji, dziesięć lat wydawania w oryginale, czyli dekada obcowania z serią. Czy warto było? I tak, i nie. Czy warto ten finał poznać? Podobnie nie ma jednej odpowiedzi. Ja cieszę się, że po latach „Smocze kule” wróciły i mogłem raz jeszcze przeczytać „nowe”...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2396
120

Na półkach: , ,

Pierwszy tom "superki" wzbudził we mnie taką traumę, że przez pewien czas wyprałem całą tę serię. Po "Z" było "GT". Koniec tematu. Lecz dnia pewnego moja niechęć opadła i po raz drugi sięgnąłem po "Super". W mojej głowie "GT" wciąż jest prawilnym kanonem, ale już nie nienawidzę "superki". Wad tu cała masa, w dodatku nie wywołuje ułamku emocji co oryginalna seria, lecz potrafi dostarczyć bezmyślnej rozrywki. Nadal nie wiadomo co się stanie z tą marką po śmierci mistrza Toriyamy, więc na dzień dzisiejszy jest to zakończenie Smoczych kul (tak, wiem, jest Daima, ale to kosmplikowane). I jest to zakończenie niepełne, choć z drugiej strony nic by się nie stało, gdyby Goku z ekipą poszli na zasłużoną emeryturę. Coś jednak czuję, że prędzej czy później właściciele praw dogadają się ze sobą, bowiem w "Dragon Ball'u" czai się zbyt wiele mamony. A niech robią, może powstanie coś lepszego. Jeśli gorszego, wciąż mam klasykę.

Ocena całej serii: 6/10

P.S.
Okładka "Nadziei na przyszłość" to jakieś kuriozum.

Pierwszy tom "superki" wzbudził we mnie taką traumę, że przez pewien czas wyprałem całą tę serię. Po "Z" było "GT". Koniec tematu. Lecz dnia pewnego moja niechęć opadła i po raz drugi sięgnąłem po "Super". W mojej głowie "GT" wciąż jest prawilnym kanonem, ale już nie nienawidzę "superki". Wad tu cała masa, w dodatku nie wywołuje ułamku emocji co oryginalna seria, lecz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

44 użytkowników ma tytuł Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość na półkach głównych
  • 32
  • 12
36 użytkowników ma tytuł Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość na półkach dodatkowych
  • 17
  • 8
  • 4
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Akira Toriyama
Akira Toriyama
Akira Toriyama urodził się 5 kwietnia 1955 roku w Kiyosu (prefektura Aichi, Japonia). Jest jednym z najpopularniejszych twórców mangi na świecie. Swoją karierę rozpoczął dzięki filmowi Walta Disneya „101 dalmatyńczyków” . Młody wówczas Toriyama był wręcz zafascynowany kreską i wkrótce potem sam zaczął rysować. Nie myślał jednak, iż stanie się tak popularnym rysownikiem. Rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Przemysłowej, po czym podjął pracę w reklamie. Ta jednak nie pozwalała mu na realizację marzeń i w krótkim czasie porzucił ją dla rysowania. Swoje pierwsze dzieło „Wander Island” opublikował w japońskim magazynie „Shūkan Shōnen Janpu”. Sukces odniósł jednak dopiero publikując w 1980 roku mangę Dr. Slump, a wkrótce potem rozpoczął prace nad serią Dragon Ball, której pierwszy tom ukazał się w grudniu 1984 r, a serial na jej podstawie niecałe dwa lata później. Był to wręcz niesamowity sukces. Akira zawarł w nim wszystko to, co charakteryzowało jego dzieła, czyli dynamiczną akcję, zróżnicowanych bohaterów i całą masę humoru. Była to też pierwsza z jego mang, na której wpływ mieli fani, bowiem jak przyznał sam mistrz, niektóre wątki zmieniał, bądź też pisał na nowo właśnie ze względu na listy od fanów, czego przykładem jest Vegeta. (Początkowo miał się pojawić tylko jako czarny charakter, dzięki fanom pozostał jednak w serii).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Okładka książki Superman - Action Comics: Supergwiazdy Jason Aaron, Eddy Barrows, Eva De La Cruz, Romulo Fajardo Jr., Gavin Guidry, Rex Lokus, Danny Miki, Inaki Miranda, Patricia Mulvihill, John Ridley, Rainbow Rowell, Gail Simone, John Timms, Cian Tormey, Jonas Trindade, G. Willow Wilson
Ocena 6,0
Superman - Action Comics: Supergwiazdy Jason Aaron, Eddy Barrows, Eva De La Cruz, Romulo Fajardo Jr., Gavin Guidry, Rex Lokus, Danny Miki, Inaki Miranda, Patricia Mulvihill, John Ridley, Rainbow Rowell, Gail Simone, John Timms, Cian Tormey, Jonas Trindade, G. Willow Wilson
Okładka książki Władza absolutna: Pozbawieni mocy Dan Mora, Mark Waid
Ocena 6,0
Władza absolutna: Pozbawieni mocy Dan Mora, Mark Waid
Okładka książki Walkirie kresu dziejów – Record of Ragnarok #23 Azychika, Takumi Fukui, Shinya Umemura
Ocena 7,0
Walkirie kresu dziejów – Record of Ragnarok #23 Azychika, Takumi Fukui, Shinya Umemura
Okładka książki New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Ocena 6,3
New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Okładka książki Your Forma tom 1 Mareho Kikuishi, Yoshinori Kisaragi
Ocena 7,0
Your Forma tom 1 Mareho Kikuishi, Yoshinori Kisaragi
Okładka książki Batman. Hush Jim Lee, Jeph Loeb, Scott Williams
Ocena 8,0
Batman. Hush Jim Lee, Jeph Loeb, Scott Williams

Cytaty z książki Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dragon Ball Super #24: Nadzieja na przyszłość