Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji

Okładka książki Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji autora Roberto Mercadini, 9788323356097
Okładka książki Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji
Roberto Mercadini Wydawnictwo: Bo.wiem Seria: Portrety/Oblicza biografia, autobiografia, pamiętnik
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Portrety/Oblicza
Data wydania:
2025-10-24
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-24
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323356097
Tłumacz:
Barbara Bardadyn
Średnia ocen

8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji

Średnia ocen
8,4 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji

avatar
786
783

Na półkach:

Są takie książki, które nie tylko opowiadają historię, ale stają się doświadczeniem - odkrywanym powoli, warstwa po warstwie, niczym fresk odsłaniany spod starego tynku. Książka Roberto Mercadiniego zaskoczyła mnie właśnie tym. To nie jest sucha biografia pełna dat i nazwisk, lecz literacki spektakl, w którym autor z pasją i humorem opowiada o dwóch gigantach renesansu jak o ludziach z krwi i kości.

Czytając, miałam wrażenie, że autor siedzi obok mnie i snuje opowieść o genialnych umysłach, ale też o słabościach, lękach i niespełnieniach. Leonardo jawi się jako wizjoner o umyśle szerokim jak ocean - zachwycający, ciekawy świata, lecz skłonny do porzucania projektów, jakby sama idea była dla niego ważniejsza niż jej ukończenie. Wzruszyło mnie to, że w wieku trzydziestu lat wciąż szukał swojego miejsca, trafiając na dwór Sforzów bardziej jako muzyk i dusza towarzystwa niż uznany artysta.

Michał Anioł to jego przeciwieństwo - mroczny tytan pracy, asceta o gwałtownym charakterze, owładnięty manią doskonałości. Choć jego rzeźby emanują harmonią, on sam był pełen niepokoju, gotów zaglądać w najciemniejsze zakamarki ludzkiego ciała i duszy. Zderzenie tych dwóch osobowości - światła i cienia - tworzy napięcie, od którego trudno się oderwać.

Najbardziej poruszył mnie jednak „mrok rywalizacji”. To nie tylko walka o zlecenia, ale starcie dwóch sposobów widzenia świata. Autor nie ocenia - maluje słowami emocje, zazdrość, presję i strach przed porażką. Dzięki temu renesans ożywa, a sztuka przestaje być pomnikiem, stając się opowieścią o człowieku.

To książka, po której „Mona Lisa” i „Dawid” patrzą na nas inaczej - z bijącym sercem ich twórców.

Są takie książki, które nie tylko opowiadają historię, ale stają się doświadczeniem - odkrywanym powoli, warstwa po warstwie, niczym fresk odsłaniany spod starego tynku. Książka Roberto Mercadiniego zaskoczyła mnie właśnie tym. To nie jest sucha biografia pełna dat i nazwisk, lecz literacki spektakl, w którym autor z pasją i humorem opowiada o dwóch gigantach renesansu jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
97
18

Na półkach:

Są książki, które się czyta...
I są takie, których się doświadcza ...warstwa po warstwie, jak fresk odsłaniany spod tynku. Książki które czarują, uwodzą i bawią jak spektakl, który nie chcesz, aby się skończył.
Roberto Mercadini nie pisze biografii, on otwiera drzwi...
I nagle jesteśmy tam: w mieście, które kiedyś naprawdę należało do artystów, gdzie mecenas jednym gestem mógł wynieść geniusza lub go zniszczyć. Czytałam tę książkę powoli, smakując detale, porównując z własnymi albumami, wracając do dzieł, o których pisze autor. Czułam, jakby przesiadywał ze mną na podłodze, przy stosie moich książek o renesansie, opowiadając o twórcach jak o starych znajomych. Bo tacy tu są ...żywi, pełni dziwactw, pasji, obsesji i czułych ran. Szczególnie poruszył mnie sposób, w jaki autor ukazuje kruchość geniuszu. To nie triumfalny hymn na cześć wielkich mistrzów, lecz historia ich zmagań z samymi sobą: z obsesją, lękiem przed porażką, z nieustanną presją oczekiwań. Leonardo jawi się jako umysł o szerokości oceanu, którego projekty czasem grzęzną w marzeniach. Michał Anioł jako tytan pracy, rozdarty między powołaniem a ciężarem własnej wizji. Ich twórczość to niekoniecznie akt natchnienia, ale często proces bliski szaleństwu!
Z jednej strony wnikliwie poznajemy głównych bohaterów tej ksiazki: da Vinci- wizjonera zagubionego w nieskończonych szkicach. Michała Anioła- furiata w ciele ascety.
Ale obok nich równie wielkich: Sandro Botticelli- melancholijnego poetę obrazu,
Lucę Signorelli- ludzkiego anatoma Apokalipsy,Ghirlandaia, Perugina, Verrocchia czyli całą konstelację postaci, które czują, zazdroszczą, modlą się i przeklinają, ale nade wszystko pracują w szaleńczym zapale.
Czytając książkę, miałam wrażenie, że autor stoi przede mną na scenie: wszak to poeta, filozof, komik, narrator historii z taką charyzmą, że publika wisi mu na ustach. Jego język choć erudycyjny, nigdy nie jest nadęty,wprost przeciwnie... Momentami pękałam ze śmiechu! Książka pełna jest faktów, anegdot, cytatów, legend i smaczków, co jest też gratką dla historyków sztuki.
Kto by pomyślał, że renesansowa rywalizacja może brzmieć jak inteligentny stand-up o ludziach, których geniusz, ego i problemy są tak podobne do naszych?
To absolutnie doskonały prezent dla pasjonatów włoskiego renesansu, który zachwyci, poruszy i obdaruje czytelnika cząstką geniuszu epoki…

Są książki, które się czyta...
I są takie, których się doświadcza ...warstwa po warstwie, jak fresk odsłaniany spod tynku. Książki które czarują, uwodzą i bawią jak spektakl, który nie chcesz, aby się skończył.
Roberto Mercadini nie pisze biografii, on otwiera drzwi...
I nagle jesteśmy tam: w mieście, które kiedyś naprawdę należało do artystów, gdzie mecenas jednym gestem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
217
215

Na półkach:

To pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników sztuki. Dzięki niej poznamy dwóch najwybitniejszych twórców włoskiego renesansu: Leonarda da Vinci i Michała Anioła, wraz z mnóstwem faktów z ich życia, inspiracji, ale i rywalizacji o laur tego najlepszego. Sposób w jaki Roberto Mercadini, prowadzi tę opowieść, sprawia, że dostajemy nie tylko historię twórczości, ale rozległy zarys epoki z rozbudowanym tłem historycznym i obyczajowym. A narratorem Roberto jest doskonałym, zdaje się, że porywa nas w podróż i wrzuca w samo centrum renesansowego wszechświata. Jestem pełna zachwytu nad erudycją, wiedzą autora, ale i właśnie tym darem przekazania jej odbiorcy.

Da Vinci i Michał Anioł - dwie osobowości, tak różne, które łączy geniusz tworzenia. Leonardo zapisuje w notesie niemal każde spostrzeżenie, które umyka otaczającym go ludziom. Otwarty na świat indywidualista, może i trochę dziwak, chłonący rzeczywistość wszelkimi zmysłami. Co mnie zadziwiło? Znamy jego postać jako wybitnego geniusza, a w wieku 30 lat wciąż jeszcze nie miał na swoim koncie większych osiągnięć, trafił na dwór Sforzy, gdzie wraz ze skonstruowaną przez siebie lirą, stał się tym, który ma nieść zabawę i uciechę: grywając na instrumentach, inscenizując przedstawienia…

A boski Michał Anioł? Wyobrażam go sobie jako niezwykle pięknego człowieka, o harmonii ciała jaka wybija z jego rzeźb. Bardzo mylne wyobrażenie. Był mało urodziwym mężczyzną, o trudnym usposobieniu, ale jakże dążącym do doskonałości w swojej sztuce. To co tworzył, miało przekraczać granice ludzkich możliwości. Skupiał się na najdrobniejszych detalach, studiował przez kilka lat ludzką anatomię, również poprzez przeprowadzanie sekcji zwłok, umożliwiające poznanie wszelkich tajemnic ciała człowieka.

Mogłabym o tej książce opowiadać bez końca, tak fascynująca była to lektura. Polecam każdemu komu bliska jest sztuka, ale i ciekawość świata. Dlaczego dawni artyści nie mają nazwisk? Jak można było być papieskim dzieckiem? Znajdziecie tu wiele takich smaczków …

To pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników sztuki. Dzięki niej poznamy dwóch najwybitniejszych twórców włoskiego renesansu: Leonarda da Vinci i Michała Anioła, wraz z mnóstwem faktów z ich życia, inspiracji, ale i rywalizacji o laur tego najlepszego. Sposób w jaki Roberto Mercadini, prowadzi tę opowieść, sprawia, że dostajemy nie tylko historię twórczości, ale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

61 użytkowników ma tytuł Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji na półkach głównych
  • 43
  • 18
11 użytkowników ma tytuł Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji na półkach dodatkowych
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarująca poetka. O Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Joanna Jurgała-Jureczka
Czarująca poetka. O Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Joanna Jurgała-Jureczka
Joanna Jurgała-Jureczka po raz kolejny udowadnia, że dom Kossaków nie ma przed nią tajemnic. Autorka z niemal detektywistycznym zacięciem wyciąga na światło dzienne literackie smaczki, które pozwalają nam spojrzeć na Marię Pawlikowską-Jasnorzewską bez podręcznikowego lukru. Dzięki zamieszczonym w publikacji reprodukcjom i fotografiom, przed naszymi oczami staje postać kompletna – poznajemy Lilkę nie tylko jako poetkę, ale i utalentowaną ilustratorkę oraz malarkę, dla której sztuka była jedynym językiem wolności. Gorset i dusza: Podobieństwo do Fridy Kahlo Najbardziej przejmującym wątkiem tej biografii jest walka Marii z własnym ciałem. Przez poważne problemy z kręgosłupem niemal całe życie musiała spędzić w usztywniającym, ortopedycznym gorsecie. To tragiczne uwięzienie nasuwa nieuniknione skojarzenie z Fridą Kahlo. Obie artystki, unieruchomione fizycznie, stały się seryjnymi monogamistkami, szukającymi w ramionach kolejnych mężczyzn potwierdzenia własnej atrakcyjności i ucieczki przed bólem. Lilka, podobnie jak Frida, była pełna sprzeczności i namiętności, które nie mieściły się w żadnych konwenansach. Tytuł „Czarująca” idealnie oddaje dwoistość jej natury. Z jednej strony Maria była salonową kokietką, kobietą fascynującą, która mimo fizycznych ograniczeń roztaczała wokół siebie aurę magnetyzmu. Z drugiej strony – była swoistą „wiedźmą”, osobą o niezwykłej intuicji, silnie związaną z naturą i spirytyzmem. Ta mieszanka czyniła ją postacią tragiczną: choć kochała na zabój, rzadko znajdowała u mężczyzn to, czego szukała. Jej życie uczuciowe to pasmo rozczarowań, które przekuwała w najpiękniejsze polskie erotyki. Niezwykle ciekawie wypada tu również wątek siostrzanej więzi z Magdaleną Samozwaniec. Joanna Jurgała-Jureczka bezbłędnie kreśli relację naznaczoną nie tylko miłością, ale i silną rywalizacją. Dwie skrajnie różne osobowości – ironiczna Magdalena i eteryczna Maria – walczyły o przestrzeń w „Kossakówce”, co dodaje tej historii ludzkiego, momentami bolesnego wymiaru. Książka zasługuje na wysoką notę za przywrócenie Lilce jej ludzkiej twarzy. Nowe spojrzenie: Dzięki rzetelności Jurgały-Jureczki odkrywamy fakty, które zmieniają interpretację wielu wierszy. Bogactwo wizualne: Fotografie ukazujące Lilkę przy sztalugach czy w momentach prywatnych są bezcenne. Ciężar emocjonalny: To nie jest suchy zapis faktów, to opowieść o kobiecie, która mimo gorsetu, miała duszę motyla. Podsumowując, to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, że za lekkością „Pocałunków” stała kobieta zmagająca się z niepełnosprawnością, samotnością i rywalizacją. Osiem punktów za mistrzowskie połączenie biografii z analizą psychologiczną i wizualnym pięknem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 dni temu
Tym. Wolałbym być psem Ryszard Abraham
Tym. Wolałbym być psem
Ryszard Abraham
"Tym. Wolałbym być psem" Ryszarda Abrahama, to lekka i humorystyczna biografia jednego z bardziej znanych satyryków. Jest to jednak bardzo miła i ciekawa lektura, może dlatego, że dotyczy osoby czułej na krzywdę, ikony polskiego kina i kabaretu, chociaż jednocześnie wielkiego miłośnika zwierząt a zwłaszcza psów. "Zocha Czerwińska. Koleżanka. Sąsiadka. Oboje byli "symbolami Powiśla". Ona psiara, on też. Trudno rozstrzygać, które bardziej. Zocha powiedziałaby, że ona, Stachu przytaknąłby, a i tak wiedziałby swoje." Już sam tytuł wskazuje, że Stanisław Tym najbardziej utożsamia się z psami. Wielokrotnie powtarzał, że psy są mądrzejsze od ludzi i woli rozmawiać z psami niż z ludźmi, bo one nie kombinują tylko zawsze są szczerze oddane człowiekowi. Jego wrażliwość na zwierzęta pokazuje, że to był naprawdę człowiek otwarty o wielkim sercu. Zresztą ja się wcale nie dziwię, sama czasem wolę pogadać ze swoim kotem niż z wścibskimi sąsiadami... Chyba wszyscy znają jego role w "Rejsie" czy "Misiu", chociaż Stanisław Tym zagrał jeszcze w innych filmach, to te dwa nadal przyciągają do siebie widzów i mają coraz więcej fanów. Cytaty z tych ekranizacji są wielokrotnie powielane i stały się już wręcz kultowe. "Tym zagrał w wielu znaczących obrazach filmowych u ważnych reżyserów." "Staś w roli Ochódzkiego moim zdaniem osiągnął coś, o czym wielu aktorów marzy: wiarygodnie zagrał negatywną postać - a przy tym sympatia, jaką cieszył się u widzów, zupełnie nie ucierpiała." Ryszard Abraham bardzo ciekawie zebrał wiele anegdot dotyczących Tyma jak również różnych wspomnień z nim związanych. Czytając tę książkę czuje się w niej satyryczną duszę Stanisława Tyma. Ten felietonista, aktor i kabareciarz pisał również teksty piosenek, które były wykorzystywane i na scenie i w filmie. Tym zagrał w wielu znaczących obrazach filmowych u ważnych reżyserów. Jednak najczęściej wspominamy Bareję, z którym współpracował w kilku produkcjach. "Kiedyś Tadeusz Konwicki powiedział do Barei: "Panie Stanisławie, szczęśliwie trafił pan na Tyma". Reżyser ripostował: "Niech się Tym cieszy, że trafił na mnie, a nie na jakąś mendę!"." Stanisław Tym próbował swych sił na kilku uczelniach, lecz jakoś nie udało mu się żadnego kierunku skończyć. Imał się też różnych prac zarobkowych: w Zakładach Przemysłu Cukierniczego w Warszawie (dawnego Wedla),był też bramkarzem i szatniarzem w klubie "Stodoła", w którym później wystąpił jako aktor kabaretowy. Pisał teksty satyryczne dla wielu znanych aktorów a także dla kabaretu "Dudek". Stanisław Tym niezbyt lubił nowoczesne urządzenia. Telefon komórkowy posiadał, lecz używał go jak najrzadziej i nie lubił gdy zbyt często do niego dzwoniono. Gdy zachorował na raka, lekarze dawali mu małe szanse na powrót do zdrowia. Jednak udało mu się wyzdrowieć... Dzięki tej książce ponownie przypomniałam sobie kilka jego znanych tekstów, które poprawiły mi humor. Na koniec zacytuję jego znane pożegnanie: "Śmierć - niespecjalnie się tym przejmuję. Tyle osób umarło i jakoś to przeżyli. No, emocja jest... Życzę państwu zdrowia i opieki społecznej. - Stanisław Tym." Polecam, warto poznać bliżej tę postać. Książkę przeczytałam dzięki BONITO oraz serwisu Dobre Chwile.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na82 miesiące temu
Milan Kundera: Pisać, cóż za dziwny pomysł! Florence Noiville
Milan Kundera: Pisać, cóż za dziwny pomysł!
Florence Noiville
Florence Noiville "Milan Kundera Pisać, cóż za dziwny pomysł!", przełożył Oskar Hedemann, Przyznaję, że przed sięgnięciem po tę biografię niewiele wiedziałam o jej bohaterze, nasze drogi nigdy na dobre się nie zeszły, nie przeczytałam do tej pory "Nieznośnej lekkości bytu" (ani też nie widziałam filmu),a jedyny Kundera, którego miałam w rękach to "Niewiedza". Z resztą bardzo interesująco poprowadzona emigrancka historia Ireny i Josefa. A jednak uważam, że ta swego rodzaju czysta karta, którą ma u mnie Milan Kundera oraz mój brak oczekiwań co do sposobu opowiedzenia jego biografii przez Florence Noiville, to całkiem dobry punkt wyjścia, by bliżej poznać tę czechosłowacko – francusko – czeską historię autora czy też środkowoeuropejski kontekst tożsamościowy eseisty, który z konsekwentnie ukrywał się przed mediami. Człowieka, który z lubością unikał kontaktu z dziennikarzami, swoją twórczość niejednokrotnie przeredagowywał, a do tego nie zgadzał się, by jego powieści tłumaczone były na język czeski. Już na samym początku okazuje się, że Florence Noiville wcale nie ma zamiaru przeprowadzić czytelnika drogą klasycznej biografii. Stojąc na granicy dwóch światów eseju i biografii, łączy kunderowską przeszłość ze współczesnym wizerunkiem pisarza skrytym pod różnorodnymi zakładanymi maskami kolejnych jego bohaterów literackich. Wędrując zatem śladami postaci z przytaczanych fragmentów utworów widzimy ich nieustanne uwikłanie w różnorodne związki międzyludzkie czy skupienie na poszukiwaniu swojej tożsamości. Odnalezienia tejże nie ułatwia z pewnością osobliwość otaczającej je rzeczywistości. Jest to zatem bardziej intelektualne, interpretacyjne, aniżeli zamknięte w klasycznych biograficznych ramach, przedstawienie widzianego przez Milana Kunderę świata, w którym sam pisarz może być postrzeżony jako jeden z wielu bohaterów, jakby sam stał się podmiotem literackiej interpretacji.
urszula_gala - awatar urszula_gala
oceniła na81 miesiąc temu
Agentka Zo. Historia Elżbiety Zawackiej, bohaterki drugiej wojny światowej Clare Mulley
Agentka Zo. Historia Elżbiety Zawackiej, bohaterki drugiej wojny światowej
Clare Mulley
Clare Mulley "Agentka Zo" Historia Elżbiety Zawackiej, bohaterki drugiej wojny światowej, przełożyła Dorota Konowrocka – Sawa, Jakiś czas temu zastanowiło mnie czy w historii polskiej wojskości którakolwiek z Polek otrzymała stopień generalski. Okazało się wtedy, że były dwie takie kobiety. Jedną z nich jest właśnie Elżbieta Zawacka bohaterka biograficznej książki "Agentka Zo", awansowana w 2006 roku do stopnia generała brygady w stanie spoczynku. Druga natomiast to Maria Wittek, która na ten sam stopień została awansowana w 1991 roku. Jej dzieje mocno splatające się z historią Elżbiety Generalki również opisuje autorka. Szkoda, że za opracowanie biografii Elżbiety Zawackiej nie wziął sie żaden polski autor, ponieważ Clare Mulley zdarza się tłumaczyć niektóre aspekty polskiej historii w sposób aż nadto upraszczający, prawdopodobnie z zamiarem dotarcia do zagranicznego czytelnika, który nie miał do czynienia z dziejami naszego kraju. Mimo to książka Clare Mulley zdaje się wypełniać pustkę na polskim rynku wydawniczym, na którym z pewnością nie brakuje książek dotyczących II wojny światowej, a jednak w tak wyraźny sposób podkreślających rolę kobiet w tych trudnych czasach, nadal jest ich niewystarczająco. Opowieść o życiu Elżbiety Zawackiej, znanej m.in. pod pseudonimem "Zo" — jednej z najbardziej nietuzinkowych osób polskiego podziemia, mogłaby stanowić podstawę zapierającego dech scenariusza filmowego. Członkini Przysposobienia Wojskowego Kobiet (którego komendantką była Maria Wittek),emisariuszka Armii Krajowej, kurierka Polskiego Państwa Podziemnego, wreszcie cichociemna, zrzucona do Polski w jednej z wielu operacji lotniczych, nie miała łatwo po wojnie, na kilka lat trafiając do więzienia. Tych kobiecych nazwisk, które przypomina Clare Mulley jest w biografii Elżbiety dużo więcej, co również stanowi o sile tej książki.
urszula_gala - awatar urszula_gala
oceniła na71 miesiąc temu
Franz Kafka: koszmar rozumu Ernst Pawel
Franz Kafka: koszmar rozumu
Ernst Pawel
„Niektóre książki są jak klucz do nieznanych komnat w zamku naszej osobowości”. Sporo ostatnio dzieje się w temacie Franza Kafki. Dopiero co, w 2024 roku obchodziliśmy stulecie jego śmierci, co być może miało jakiś wpływ na piękne wydanie listów do Mileny, a także dwóch, z trzech planowanych, monumentalnych części biografii Kafki, której stworzeniu Reiner Stach poświęcił niemal dwadzieścia lat. Ostatnio zaś Marginesy wydały kompletną, jednotomową biografię Franza Kafki pióra Ernsta Pawla. „Franz Kafka. Koszmar rozumu” to świetnie napisana, rzetelna monografia, której już sam tytuł nasuwa pewne skojarzenia, znajdujące potwierdzenie w treści książki. Jak pisał sam Kafka: „Nieśmiały, samotny – i Żyd. Najgorsze, co może być”. Los chciał, by znalazł się on w dodatku w samym centrum problemów i konfliktów cesarstwa austrowęgierskiego schyłku XIX i początku XX wieku, kiedy to społeczno-polityczne zawirowania tego wielonarodowościowego, wielokulturowego, sztucznie zlepionego w jeden organizm molochu, w sposób znaczący odbijały się na życiu pojedynczych obywateli, poszukujących w tym buzującym tyglu własnej, indywidulnie rozumianej, niekiedy jeszcze do końca niepojmowanej, tożsamości. „Dla młodych czeskich nacjonalistów Żydzi byli Niemcami. Dla Niemców byli Żydami; rasowe doktryny pewnego austriackiego kaprala, które pół wieku później miały się przełożyć na ludobójstwo, kiełkowały już na gruncie austrowęgierskiej polityki”. Trzeba przyznać autorowi, że z dużą dozą dramaturgii odmalowuje tło historyczne, ma też dar opowiadania i potrafi pięknie go używać, by życie Kafki ukazać w całej pełni, w szerokim kontekście, nie uciekając ani przed perspektywą niezwykle dynamicznych historycznych przemian, ani też przed posłużeniem się zręcznie i skrupulatnie tak podówczas modną teorią psychoanalizy, by spróbować dotrzeć do najgłębszych warstw skomplikowanej kafkowskiej psychiki. Franz i jego rodzice jako edypowy trójkąt, w którym walka toczy się o miłość i uwagę matki. Ogromny, starannie przy tym pielęgnowany i wciąż na nowo podsycany płomień żalu do ojca, za jego autorytaryzm, chłód, wymagania i pogardę, ale też za winy wyimaginowane lub co najmniej wyolbrzymione, cechy onieśmielające Franza, wprawiające w kompleksy, budujące poczucie niższości, w którym, co trzeba brutalnie powiedzieć, Kafka z dziwnym zapamiętaniem lubił się nurzać. Widział u siebie mnóstwo ułomności, które z jednej strony przyprawiały go o bolesne epizody depresji i wycofania, z którymi jednak, o paradoksie, obnosił się na zewnątrz niczym z raną, stale rozdrapywaną i podtykaną innym do podziwiania. Wraz ze skłonnością do przewrażliwienia i hipochondrii rodziło to mocne skojarzenia z masochistycznym umartwianiem się i samoponiżaniem, jakby próbą uprzedzenia krytyki ze strony otoczenia. Sporo materiału do wnikliwej, psychologicznej analizy osobowości Franza Kafki dostarczają nam, szeroko tutaj cytowane przez Pawla, listy do przyjaciół i kobiet, obiektów adoracji oraz jeszcze bardziej intymnie szczere fragmenty dzienników, w których Kafka niemal całkowicie obnaża własną bezbronność i wewnętrzną walkę. Walka ta jest punktem przewodnim życia Kafki, a więc i jego biografii. Rozdarcie między chłodem i oschłością domu, nudą i mozołem pracy w ubezpieczeniach, a wykluczającą, wrogą atmosferą na zewnątrz, w mieście, w kraju, gdzie mnożą się podziały i pomiędzy ludźmi wyrastają kamienne szańce. Także rozdarcie między tym, jakim być chciał, a jakim uważał, że być powinien. „Te tak zwane dzienniki przybierały różne formy i spełniały różne funkcje, od pisarskiej wersji szkicownika artysty po narzędzie autoanalizy. Stanowiły fetyszystyczny instrument samookaleczenia, błysk rozumu w sercu szaleństwa i błędne światełko w labiryncie samotności”. Pomimo całej swojej nieśmiałości, braku spontaniczności, częstego pragnienia zagrzebania się we własnej skorupie i nie wychylania z niej nosa, Kafka miał przyjaciół, z którymi spędzał sporo czasu, dyskutując, podróżując i w końcu też korespondując, ci zaś siłą rzeczy nie mogli nie wywrzeć na niego wpływu. Dlatego też biografia Kafki jest zarazem w jakimś stopniu kroniką jego przyjaźni, na różnych etapach życia, od dzieciństwa aż do śmierci. Szczególne miejsce zajmuje tutaj Maks Brod, to z nim łączyła Kafkę najdłuższa i najsilniejsza zażyłość, my zaś zawdzięczamy mu Franza Kafkę pisarza. Pawel kładzie duży nacisk na zasługi Broda i broni go przed, trzeba przyznać, że częstą i mocną krytyką literaturoznawców, zarzutami o stronniczość, zachłanność na głoszenie jedynej słusznej prawdy o Kafce, zazdrość i małostkowość. Pawel stara się być obiektywny, nie angażować się po żadnej stronie, przedstawiać różne punkty widzenia i argumenty na rozmaite racje. Niekiedy można mieć wątpliwości, czy w swoich psychoanalitycznych analizach nie brnie zbyt daleko, choćby wówczas, gdy przypisuje Kafce silne, choć tłumione poczucie winy z powodu śmierci dwóch młodszych braci. Jeśli będziemy uważnie śledzili treść, wyłowimy kilka takich sytuacji, w których motywacje zdają się być wpisane w założoną z góry tezę i nie do końca nas przekonują. Franz Kafka jest wyjątkowo intrygującą postacią dla biografa, niejednoznaczną, nawet, jak wynika z jego własnych zapisków, dla siebie samego, zamotaną w rozterki i niepewność, jednocześnie zaś bezwzględnie pewną jednego, że musi pisać, co traktuje jak cudowny, spalający go przymus, posłannictwo, któremu musi zadośćuczynić, zachowując przy tym pełnię szczerości, autentyzmu. Hipokryzja, napuszoność i ostentacja jawią mu się jako grzechy główne, niemożliwe do zmazania i wybaczenia. Pozostają jeszcze relacje miłosne, zauroczenia, długie narzeczeństwa, zakończone zerwaniem, w czym również objawia się kafkowskie rozdwojenie i niezdecydowanie, takie: i chciałbym, i boję się rozczarowania, uwięzienia. Słowa miłości, niemal kompulsywnie rzucane na kartkę papieru, wręcz napastliwe, przy jednoczesnym unikaniu spotkania, lęku przed fizyczną bliskością, wynikającym zarówno z kompleksów, jak i postrzegania ciała i seksualności oraz miłości jako opozycji; ohydy i piękna, prymitywizmu i wzniosłości - przeciwnych biegunów, które nie mają prawa się spotkać . Również pod tym kątem pragnień i zahamowani rozpatruje Ernst Pawel życie Kafki, dając nam szereg przykładów jego specyficznego sposobu myślenia, zaczerpniętych z pięknych, często czułych i sprawiających wrażenie szczerych, listów do dwóch ważnych kobiet w jego życiu, Felicji Bauer i Mileny Jesenskiej. Ich szczerość jest wszakże dość problematyczna, gdyż sam nadawca nie był jej do końca pewien, mając przed sobą bardziej własne wyobrażenie każdej z tych kobiet aniżeli ich rzeczywisty obraz. Nie zgrzeszymy więc zbytnio, jeżeli tę epistolografię potraktujemy także jako piękną, wysmakowaną literaturę, w której samego Kafki trzeba dopiero poszukać i wydestylować. Droga do zrozumienia Franza Kafki nie jest prosta, wiedzie poprzez kręte korytarze lęków i niepewności zasnuwających wszystkie jego zapiski, listy, a także twórczość, wielce symboliczną, z wieloma akcentami autobiograficznymi. Co nieco mówi o tym sam Kafka: „Piszę inaczej, niż mówię, mówię inaczej, niż myślę, myślę inaczej, niż powinienem, i tak dalej do najgłębszej ciemności”, a uzupełnia Milena Jesenska: „Jego książki są zadziwiające, on sam jest jeszcze o wiele bardziej zadziwiający”. Żywe pozostaje wciąż pytanie, czemu w tekstach Kafki brak jest „wyraźnych żydowskich odniesień”, skoro wychował się w żydowskiej rodzinie, w kręgu praskich Żydów, wśród jego przyjaciół nie brakowało Żydów o rozmaitych poglądach, a rozmowy o żydowskiej tożsamości w świecie ogarniętym antysemicką gorączką stanowiły istotny punkt ich rozmów. „Jego prawdziwymi przodkami, istotą jego ciała i ducha, był nieokiełznany tłum talmudystów, kabalistów, średniowiecznych mistyków spoczywających w niepokoju pod gąszczem pochylonych, smaganych wiatrem i deszczem kamieni nagrobnych na praskim cmentarzu, poszukiwaczy powodów, by wierzyć. Był ich dzieckiem, ostatnim w długiej linii niewierzących wierzących, szalonych wizjonerów o pękniętej wizji, którzy znajdowali dwie odpowiedzi na każde pytanie i cztery nowe pytania do każdej odpowiedzi, starając się zgłębić ostateczną zagadkę Boga”. Tutaj także widać wyraźne pęknięcie, rozdarcie pomiędzy nostalgią za starą żydowską kulturą, tą obecną jeszcze na wschodzie Europy, między innymi w Polsce, a rodzącym się i wzrastającym w siłę agresywnym, wojowniczym i bezkompromisowym syjonizmem. Starał się Kafka, niczym zmyślny krawiec, pozszywać te różne kawałki, studiując do ostatnich dni swojego życia żydowskie pisma, kulturę, historię i literaturę. Można więc śmiało powiedzieć: Kafka – wieczny poszukiwacz, nigdy nie usatysfakcjonowany tym, co już odkrył, nieufny perfekcjonista, myśliciel, stale w drodze ku prawdzie. „W czasach, gdy jeszcze byłem zadowolony, chciałem być niezadowolony i dążyłem ku temu stanowi ducha wszelkimi dostępnymi mi sposobami; teraz pragnę znowu wszystko odwrócić. Inaczej mówiąc, zawsze jestem niezadowolony, nawet ze swojego zadowolenia”. Chociaż pozornie mogłoby się wydawać, że trudno o bardziej monotonne, skromne i niepozorne życie niż Franza Kafki, spędzane przecież głównie na urzędniczej pracy i pisaniu, rozmyślaniu i pisaniu, krążeniu miedzy Pragą a sanatoriami i pisaniu, chowaniu się w sobie oraz w czterech ścianach pokoju i pisaniu, to nic bardziej mylnego. Kafka w swojej duszy i umyśle toczył uporczywe bitwy, rozgrywał niezwykle skomplikowane potyczki, których zwycięstwom od razu odmawiał racji bytu, by wytaczać przeciw nim kolejne działa. W swojej nieśmiałej skromności skrywał charyzmę, która przywiązywała do niego ludzi, choć on rzadko kiedy odpowiadał im przywiązaniem. Ta sama nienasycona siła tkwi w jego prozie, nielicznej przecież, niedokończonej, cudem uratowanej od zniszczenia i od ponad stu lat wprawiającej nas w tak samo intensywny rezonans. Biografia Ernsta Pawla stara się oświetlić te zakamarki osobowości Kafki, które nadal giną w mroku i wymykają się interpretacjom. Jest to praca solidnie udokumentowana, pisana z pasją, którą wyczuwamy bez trudu w bystrym nurcie narracji, klarowna i czytelna. Warto uzupełnić ją sobie o zbiory listów, powrócić do „Procesu”, „Zamku” i pozostałej prozy, co pozwoli nam wejrzeć głębiej nie tylko w osobowość wybitnego pisarza – indywidualisty i interesującego człowieka, wrzuconego w trudny historycznie czas, ale także w sam proces twórczy, jako spełnienie, obnażenie, nigdy nie dość dobry, nigdy nie skończony, stale wymagający od autora więcej i więcej, trudny, zarazem jednak nieodzowny i niezbędny jak oddychanie w rozrzedzonym powietrzu. Jeśli zgodzimy się ze stwierdzeniem Franza Kafki, że „Książka niczym topór musi się wbijać w zamarznięte wewnątrz nas morze”, to Ernst Pawel swoją monografią tego dopełnia. Zarówno obraz przedśmiertnych drgawek wielonarodowego austrowęgierskiego cesarstwa, jak i wielopłaszczyznowy portret Franza Kafki w jego tło wpisany, dodatkowo zaś świadomość śmierci większości bliskich i przyjaciół Kafki, którzy dożyli lat drugiej wojny światowej, z rąk nazistów, albo, w przewidywaniu takiego właśnie końca, z rąk własnych, śmiercią samobójczą, długo pozostaną w pamięci, rodząc rozmaite skojarzenia i refleksje. Za egzemplarz książki dziękuję: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na91 miesiąc temu
Chopin. Biografia. Tom 2: Paryż–Panteon, 1838–1849 Alan Walker
Chopin. Biografia. Tom 2: Paryż–Panteon, 1838–1849
Alan Walker
„…akt miłości fizycznej z Chopinem był znacznie mniej wzniosły od jego muzyki, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę niekontrolowane ataki kaszlu wywołane najmniejszym wysiłkiem wycieńczonego ciała…” To biografia artysty. Od Paryża, obejmuje lata 1838 – 1849. Chopin organizuje wieczorek muzyczny, jego gra działa na wyobraźnię Sand. Początkowo Chopin ocenia ją tak: „Cóż za antypatyczna kobieta, ta pani Sand…”. Czy są chwile kiedy coś Nam przeszkadza? Kiedy artysta, który uznawany jest na całym świecie ma ludzkie słabości? Słowo kontra muzyka. Sama wiara do czegoś pięknego rodzi się ze słuchania. Jak wygląda logika życia? Nie liczą się nuty, muzyka, prawdziwe życie. Jak łatwo jest od prawdziwej wysokości sięgnąć bruku? Chopin do dziś uważany jest za największego kompozytora polskiego, ale rola jego muzyki nieskazitelna - nawiązywali do niej prawie wszyscy polscy kompozytorzy przez wiele następnych pokoleń – zdecydowanie wykraczała poza samą muzykę. Sand dziedziczy Nohant. Po spotkaniu w Paryżu (1838r.) zostają kochankami. Malarz Delacroix przedstawia słynny portret Sand i Chopina. Sand martwi się o zdrowie Chopina. Medycy z Palmy diagnozują gruźlicę. Ci wypędzeni wprowadzają się do opuszczonego klasztoru kartuzów w Valldemossie. Artysta wciąż komponuje. Pluje krwią i często jest widoczny zaburzony stan psychiczny artysty. Ponownie wracają do Palmy. Powracają do Nohant w 1839 roku. Ona pisze, on komponuje. 11 października 1839 r. jadą do Paryża. Teraz mają oddzielne mieszkania. 15.12.1840 r. odbywa się pogrzeb Napoleona Bonaparte. To jedno z ważnych wydarzeń historycznych. Chopin daje recital w Salle Pleyel 26.04.1841 roku i dostaje za niego sześć tysięcy franków. W 1841 roku Chopin i Sand wracają do Nohant. 3.05.1844 umiera ojciec Chopina – Mikołaj. W czasie choroby Sand ciągle opiekuje się Chopinem. W latach 1845 – 1847 – pojawiają się rysy na związku Chopina i Sand. Rewolucja i epidemia cholery paraliżują Paryż. Chopin wyjeżdża do Londynu, daje koncert dla królowej Wiktorii. W 1949 roku choroba Chopina wchodzi w stadium krytyczne. Odwiedzają go liczni goście m. in Delfina Potocka. Chopin nie przyjmuje ostatniego namaszczenia. Umiera 17.10.1849 roku. Ludwika zabiera do Polski serce brata (po sekcji). Serce Chopina znajduje się w warszawskim kościele św. Krzyża. Prawdą jest, że „biograf, korzystając z nowych materiałów i skrupulatnych badań, pokazuje, jak wielkie arcydzieła wyrastały z kruchości ciała, napięć codzienności i głębi uczuć…”. To jedna z lepszych książek, dająca znak, by szukać człowieka, artysty i wbrew pozorom mężczyzny, którego utrzymywała bogata kobieta. Wady i zalety. Uśmiech i łzy. Co podoba się czytelnikowi – to już ocenicie sami. Gorąco polecam Katarzyna Żarska https://zarska18.blogspot.com/ Wydawnictwo: Znak Horyzont Premiera: 28.01.2026 r. Oprawa: twarda Przekład: Małgorzata Sokalska Liczba stron: 432 Wydanie I (nowość wydawnicza) w mojej prywatnej biblioteczce
Katarzyna Żarska - awatar Katarzyna Żarska
oceniła na1014 dni temu
Gierymscy. Zazdrosny talent Marek Sołtysik
Gierymscy. Zazdrosny talent
Marek Sołtysik
Historia dwóch braci, których łączy talent i tragizm. Marek Sołtysiak pokazuje nie tylko los wybitnych malarzy, ale też pełen napięć świat sztuki drugiej połowy XIX wieku - jego rywalizację, zależność od kaprysów mecenasów i widzimisię publiczności. To opowieść o wzlocie i upadku, braterskiej więzi i cieniu zazdrości, który nad nią ciążył. Autor odtwarza codzienność artystów: od trybutu złożonego namiestnikowi cara, poprzez pracę, uznanie, biedę, chorobę i szaleństwo. Monachium w przypadku Maksymiliana było dla niego szkołą i sceną triumfu, dla Aleksandra miejscem dojrzewania i nauki pod okiem starszego brata. To właśnie w pracowniach monachijskiej szkoły malarzy, wspólnocie artystów, kształtował się ich styl pełen realizmu, niepokoju i melancholii. “Zazdrosny talent” to również książka o cenie, jaką płaci się za twórczość. Maksymilian ugiął się pod ciężarem choroby. Aleksander pod presją ambicji. Autor nie szuka w tym sensacji, raczej rekonstruuje los, pokazując jak trudno być artystą we własnym kraju. Bo choć Gierymscy zdobywali laury w Europie, Warszawa czy Kraków ich nie rozpieszczał, niejednokrotnie okazując chłód i niechęć. To biografia nie tylko o braciach, ale i o mechanizmie osiągania sławy; o tym, jak często przychodzi ona zbyt późno. Lektura o tym, że sztuka bywa samotną drogą i nie zawsze aplauz jest dowodem największego talentu.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na85 miesięcy temu
Wanda Telakowska. Piękno dla wszystkich, czyli jak powstało polskie wzornictwo powojenne Katarzyna Rzehak
Wanda Telakowska. Piękno dla wszystkich, czyli jak powstało polskie wzornictwo powojenne
Katarzyna Rzehak
"Wierzyła, że piękne otoczenie, mieszkanie, ubranie, a przede wszystkim dobrze zaprojektowane przedmioty codziennego użytku kształtują człowieka.” Nieobszerna i nieprzeładowana informacjami biografia, poglądowa i ogólnie przybliżająca sylwetkę Wandy Telakowskiej. Na moje zapotrzebowanie w sam raz. Zależało mi na uchwyceniu postaci, scenariusza życia, wybranych pasji i ścieżce kariery zawodowej, bez zagłębiania się w dociekliwe detale. Otrzymałam odniesienia do faktów, zachowanych świadectw twórczości i reprezentacyjnych poglądów. Katarzyna Rzehak przyjęła lekki i wciągający styl narracji, fabularyzowany rys przemawiający do wyobraźni i pozwalający nawiązać nić porozumienia z historycznym tłem polskich realiów przedwojennych, wojennych i powojennych. Wanda Telakowska doświadczyła ciekawych czasów, przeobrażeń politycznych, społecznych i kulturowych. Publikację cechowała przejrzysta forma prezentacji materiału. Uwzględniała wiele ciekawostek, fragmenty listów i bogactwo zdjęć. Rozdziały krótkie i w zgodzie z chronologicznym przesuwaniem na osi czasu. Ogromny plus za przedstawienie słowne i zdjęciowe prac, grafik, okładek i ilustracji Wandy. Przyznam, że nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polskie projekty dla przemysłu odznaczały się nowoczesnością, awangardowością i inspiracją kultury ludowej. Praktyczne i proste, dla szerokich socjalistycznych mas, wprowadzające użytkownika na wyższy poziom estetyczny. Wykonane z naturalnych materiałów. Dziś w zderzeniu z wszechobecnym plastikiem jako ulubionym tworzywem projektantów, producentów i odbiorców, stanowiłyby elitarną i prestiżową alternatywę, nie miałam wątpliwości, że sięgającą najwyższych cen. Autorka ukazała portret Wandy Telakowskiej jako kobiety odważnej, żywotnej, skłonnej do żartów, walczącej o swoje pomysły i wizje, zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym. Odniosłam wrażenie, że buntowniczy charakter Wandy, uaktywniony już w dzieciństwie, wpłynął na wybrany styl prywatnego życia, nietrafnie ulokowane głębokie uczucia miłości, niekorzystnie nawiązywane relacje, podziwiałam za umiejętność obracania ich w przyjaźń. Imponowała umiejętność cieszenia się rozrywkami towarzyskimi, znajomość z wieloma znanymi i cenionymi osobami z politycznego, artystycznego i literackiego świata, a także odwaga odejścia od sztuki w kierunku pedagogiki. Doceniłam wkład sił i zaangażowania Telakowskiej w niesieniu misji projektowania dla przemysłu, w tym maszyn i urządzeń, użytkowych przedmiotów spełniających funkcje w codzienności. Od organizacji Instytutu Wzornictwa Przemysłowego i kierowania nim, udziału w prezentacjach i wystawach, edukowania młodych artystów, zaszczepiania wartości estetycznych, aż do walki o przetrwanie projektowych idei. Przekonałam się, że polskie wzornictwo przemysłowe właśnie dzięki pomysłom i stylowi zarządzania bohaterki biografii stało na wysokim poziomie. Wielka szkoda, że ostatni etap życia Wandy Telakowskiej przybrał formę funkcjonowania nie tylko w ślepocie, ale również niezrozumieniu i niedocenieniu przez zwierzchników i współpracowników. Propozycja czytelnicza, na którą warto zwrócić uwagę, dostarczyła wiedzy nie tylko o pionierskich pracach bohaterki biografii, ale również rzut oka na rozwój polskiego wzornictwa przemysłowego. bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na61 miesiąc temu
Eleonora Plutyńska. Wielka dama polskiej tkaniny Magdalena Stopa
Eleonora Plutyńska. Wielka dama polskiej tkaniny
Magdalena Stopa
„Eleonora Plutyńska. Wielka dama polskiej tkaniny” Magdaleny Stopy to książka, która wciąga od pierwszych stron. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej artystce, a jej życie i twórczość okazały się naprawdę fascynujące. Szczególnie duże wrażenie zrobiło na mnie, że była uczennicą Olgi Boznańskiej, jednej z najważniejszych polskich malarek początku XX wieku. Eleonora Plutyńska (1886–1969) urodziła się w rodzinie Stanisława Szczepanowskiego i Heleny z Wolskich. Już w młodości wykazywała zainteresowanie sztuką i od 1902 roku rozwijała swoje umiejętności na dwurocznych Kursach Malarstwa i Rysunku dla Kobiet im. Adriana Baranieckiego, ucząc się m.in. pod kierunkiem prof. Józefa Siedleckiego. W późniejszych latach doskonaliła warsztat u Olgi Boznańskiej, co pokazuje, jak solidne miała podstawy i jak poważnie traktowała swoją sztukę. W następnych latach rozpoczęła studia w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. Uczyła się pod kierunkiem wybitnych profesorów, takich jak: Karol Tichy, Józef Czajkowski i Wojciech Jastrzębiowski. Twórczość Plutyńskiej obejmowała głównie tkaninę artystyczną - projektowała i wykonywała dzieła o zróżnicowanych formach i motywach, łącząc tradycję rzemieślniczą z artystycznym wyrazem. Książka pozwala dostrzec, jak wiele pracy i pasji wkładała w swoje projekty, a także jak jej twórczość wpisuje się w szerszy kontekst polskiej sztuki XX wieku, kiedy eksperymentowano z formą i materiałem, zachowując przy tym silny związek z kulturą lokalną. Książka zachwyca też formą - twarda oprawa od razu przyciąga wzrok, a ilustracje rozmieszczone w całej publikacji sprawiają, że przewracanie stron jest prawdziwą przyjemnością. Widać różnorodność materiałów: fotografie archiwalne i reprodukcje tkanin, które nie tylko ilustrują opowieść, ale same w sobie są inspirujące. Tekst czyta się płynnie i przyjemnie, mimo że książka liczy zaledwie około 200 stron, daje naprawdę ciekawy wgląd, a tym samym wstęp w życie Plutyńskiej i jej artystyczny świat. Po lekturze pozostaje niedosyt - chciałoby się dowiedzieć jeszcze więcej o tej niezwykłej kobiecie i jej twórczości. Jednocześnie książka inspiruje, zachęca do samodzielnego odkrywania polskiej sztuki i pozwala docenić rolę Eleonory Plutyńskiej w historii tkaniny artystycznej. To pozycja dla każdego, kto lubi lekkie, a jednocześnie wartościowe biografie - pięknie wydana, bogato ilustrowana i napisana z wyczuciem, pozostawia w głowie obrazy i ciekawość, którą chce się zaspokoić dalej. Dla mnie osobiście było fascynujące odkrywać artystkę, która działała niemal niezauważona w historii sztuki, a jej dokonania wciąż mają w sobie świeżość i inspirację.
Roksana - awatar Roksana
oceniła na85 miesięcy temu
Gauguin. Biografia dzikusa Sue Prideaux
Gauguin. Biografia dzikusa
Sue Prideaux
Zachwycał się nim Degas, Matisse, van Gogh. Zaczynał od kopiowania Cezanne'a, aby znaleźć swój osobisty styl i podążać obraną drogą wbrew czyimkolwiek oczekiwaniom. Unikał linearności- przeciwny realizmowi w malarstwie zwracał się ku syntezie, aluzyjności i chaosowi. Jego obrazy kipią kolorami, szaleją wściekłymi feeriami barw, przez co płótna wyróżnia nasycony przepych niczym w baśniach – stąd drzewa o powykręcanych konarach i gałęziach, pejzaże z nienaturalnymi kolorami, które nie odzwierciedlają rzeczywistości, ale są odbiciem natury samego malarza. Przedmioty wzięte z codzienności czy z natury stanowią jedynie pretekst do stworzenia własnej kompozycji linii i kolorów tworzących swoistą symfonię, która pobudza wyobraźnię. Sam siebie nazywał "dzikusem z Peru", gdzie sztuka otaczająca go w dzieciństwie wpłynęła na postrzeganie świata, a paryska awangarda dopełniła sztukę. Zafascynowany idylliczną wyspą Tahiti, jej prostymi, wręcz prymitywnymi mieszkańcami zamieszkał tam, by cofnąć się do samych źródeł i dokonać czegoś nowego. Jego barwne płótna opisują, czym oddycha Polinezja. Towarzyski introwertyk - mimo że był odludkiem, rozumiał człowieka, lubił przebywać z ludźmi przy jednoczesnym zachowaniu pozycji obserwatora. Ostatnie lata życia spędził na Markizach, gdzie bronił miejscowych przed francuskim wyzyskiem, zaostrzając konflikt z kolonialną władzą, dlatego postrzegany był jako "wichrzyciel". Niezwykła biografia artysty ukazuje ludzi, miejsce, idee, które go ukształtowały. Borykał się z biedą, niezrozumieniem, odrzucony przez żonę, odciął się od cywilizacji, by poświęcić życie sztuce.
Agnieszka MillerWażny - awatar Agnieszka MillerWażny
ocenił na1019 dni temu

Cytaty z książki Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji

Więcej
Roberto Mercadini Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji Zobacz więcej
Roberto Mercadini Leonardo da Vinci i Michał Anioł. Światło geniuszu, mrok rywalizacji Zobacz więcej
Więcej