ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać2
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać39
Weles. Słowiański bóg zaświatów

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Seria:
- Wierzenia i zwyczaje
- Tytuł oryginału:
- VELES. Slovanské božstvove srovnávací perspektivě
- Data wydania:
- 2025-10-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-10-07
- Liczba stron:
- 240
- Czas czytania
- 4 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368560459
- Tłumacz:
- Iwona Sikora-Chmielewska
(Wydanie I, Wydawnictwo Replika, Poznań, 2025, oprawa twarda)
"Weles. Słowiański Bóg Zaświatów" - Wyjątkowa pozycja poświęcona jednemu z najważniejszych bogów słowiańskich
Weles – tajemniczy i nieuchwytny – to jedna z najbardziej zagadkowych postaci słowiańskiego panteonu. Czy był bogiem bogactwa i płodności, czy raczej strażnikiem zaświatów i opiekunem magii? Autorka niniejszej pracy podejmuje ambitną próbę rozwikłania tej zagadki, wychodząc poza uproszczone schematy i obiegowe mity. Zamiast powielać romantyczne wizje i niezweryfikowane przekazy, książka stawia na chłodną analizę, wnikliwą krytykę źródeł oraz konsekwentne odrzucanie falsyfikatów – takich jak słynna, lecz zdyskredytowana Księga Welesa.
Książka stanowi cenne źródło wiedzy nie tylko dla badaczy religii i mitologii, lecz także dla wszystkich zainteresowanych duchowym dziedzictwem Słowian. To oparta na rzetelnych podstawach próba rekonstrukcji pełniejszego obrazu Welesa – bez mitów, bez uproszczeń, z szacunkiem dla złożoności i niepewności źródeł, które po wiekach milczenia wciąż próbują przemówić do współczesnego odbiorcy.
Kup Weles. Słowiański bóg zaświatów w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Weles. Słowiański bóg zaświatów
Poznaj innych czytelników
93 użytkowników ma tytuł Weles. Słowiański bóg zaświatów na półkach głównych- Chcę przeczytać 68
- Przeczytane 25
- Posiadam 19
- Wierzenia i zwyczaje 2
- 2025 2
- Do kupienia 2
- Historia 1
- Bez_notatki 1
- Scan [całość 600 dpi] 1
- Seria: Wierzenia i Zwyczaje 1














































OPINIE i DYSKUSJE o książce Weles. Słowiański bóg zaświatów
Niestety wszystko to są tylko przypuszczenia i indywidualne opinie, czy to pisarza czy czytelnika. Tak jak to czyni autorka.. Każdy ma prawo sam decydować w co wierzy. Prawdy się już jednak nigdy nie dowiemy. Niestety nasza prawdziwa kultura słowiańska tak została przesiąknięta i zniszczona przez kościół, że z Welesa zrobili diabła. Doceniam wkład autorki ponieważ wnioskując z treści musiała poświęcić mnóstwo czasu na poszukiwania i czytanie. Tak samo jak stwierdziła, nie stawała po żadnej ze stron ani kościoła, ani słowiańszczyzny, jednak momentami odnosiłam wrażenie, że nie potrafiła skutecznie oddzielić kościoła od Welesa, opowiadała o wpływie chrześcijaństwa na dawne bóstwa, ale właśnie tego moim zdaniem należało uniknąć. A to Weles i słowiaństwo było pierwsze na naszej ziemi. (Choć autorka jest Czeszką). Chrześcijaństwo przyszło potem, zniszczyło wszelkie źródła, posągi, wierzenia, aby ślad po nich nie został. Autorka również powinna w swojej pracy zgłębić nieco historię samego diabła, ponieważ diabeł nigdy nie istniał, jest dopiero wymysłem kościoła, aby straszyć grzeszących wiernych. Serce się kraje, jaką mieliśmy piękna kulturę.. niemniej książka warta przeczytania, aby poznać poglądy i metody badań tych, którzy się tym zajmują. Zależało m.in. mi na wiedzy, dlaczego Weles jest przedstawiany z rogami i różnymi zwierzętami na głowie, tutaj się tego dowiedziałam. Niemniej autorka też wybiera wątki historyczne które akurat jej pasują.
Niestety wszystko to są tylko przypuszczenia i indywidualne opinie, czy to pisarza czy czytelnika. Tak jak to czyni autorka.. Każdy ma prawo sam decydować w co wierzy. Prawdy się już jednak nigdy nie dowiemy. Niestety nasza prawdziwa kultura słowiańska tak została przesiąknięta i zniszczona przez kościół, że z Welesa zrobili diabła. Doceniam wkład autorki ponieważ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, którą przed sobą mamy jest napisana przez autorkę na podstawie własnego doktoratu z Uniwersytetu Karola w Pradze i "tłumaczona" przez Sikorską-Chmielewską, na której miejscu wstydziłabym się nazwiskiem sygnować coś takiego. Ale o tym zaraz.
W książce znajduje się omówienie źródeł wspominających o Welesie, postaci pokrewnych, demonicznych oraz wątków mitologicznych. Autorka korzysta głównie z porównania genetycznego do rekonstrukcji wierzeń jako z metody badawczej. Pozycja zawiera czarno-białe ryciny. Tyle słowem wstępu.
Spróbujemy na początku znaleźć jakieś jasne strony, żeby tak kompletnie nie rozjechać książki. Cieszy mnie krytyka Ivankovićia (2019),na którego mało sensowne tezy trafiłam nawet w najnowszych publikacjach polskiej profesury. Mianowicie Weles miałby być bóstwem solarnym, na podstawie teorii interpretacji drzewa kosmicznego jako Słońca. Całkiem ciekawy jest również rozdział o Welinasie, litewskim bogu-demonie, z którego to ciągnie się wiele wątków przy próbach rekonstrukcji słowiańskiej mitologii ze względu na wiele podobieństw.
Książka ma bezsprzecznie wiele mankamentów. Rozumiem, że autorka studiowała filozofię, ale używa etymologii, której prawdopodobnie nie rozumie. Chociażby wypisuje wszystkie znane wywody imienia Weles (co samo w sobie nie jest oczywiście niczym złym) po czym dodaje "wybiorę se na końcu tę, która mi będzie pasować do narracji". No to jest zaprzeczenie sensu etymologii i skrajnie nienaukowe podejście, pasujące raczej do pozycji pseudonaukowych, a nie doktoratów pisanych na poważnych uczelniach! Do tego mimo, wydawać by się mogło, przejrzystej struktury pracy książka jest bardzo chaotyczna, szczególnie na początku. Jest też skrajnie odtwórcza. Jedyne walory jakie mogłabym wskazać, to zbiór źródeł dotyczących Welesa w jednym miejscu, w tym tych etnograficznych, co prawda mało przydatnych w kontekście rekonstrukcji, spore w kontekście ciekawostek, szczególnie że są tu też rzadko cytowane źródła czeskie.
Z kolei o tym, że książka nie została tłumaczona, tylko wpierdolona w translator upewniamy sie na stronie 77. Wcześniej miałam pewne wątpliwości (np. str. 44),ale pewności co do robienia czytelników w chuja nabrałam właśnie tutaj. Znajduje się tu fragment kazania łacińskiego z Litomierzyc. Jako, że "tłumaczka" zapomniała zmienić języka w translatorze, polskie mamy jedynie losowe słowa w tekście, co oczywiście wygląda kuriozalnie.
Wydaje mi się, że że przypisy zostały przesunięte przez wydawnictwo. Wrażenie potęguje nieznajomość autorki słowa ibidem. Nie wykluczam jednak, że wrażenie spowodowane jest kolejnymi licznymi błędami przy redakcji. Zastanawiam się, czy przed publikacją w ogóle ktoś te książki czyta, bo w to szczerze wątpię. Większości tych tragedii można było uniknąć nie ośmieszając autora. Jedna redakcja pozwoliłaby uniknąć kolejnej kompletnej kompromitacji wydawnictwa.
Książka, którą przed sobą mamy jest napisana przez autorkę na podstawie własnego doktoratu z Uniwersytetu Karola w Pradze i "tłumaczona" przez Sikorską-Chmielewską, na której miejscu wstydziłabym się nazwiskiem sygnować coś takiego. Ale o tym zaraz.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW książce znajduje się omówienie źródeł wspominających o Welesie, postaci pokrewnych, demonicznych oraz wątków mitologicznych....
„Zwykle głównymi protagonistami historii są dwie postacie, które nazywa się Bogiem i Diabłem (czy np. szatanem, czartem). Oprócz nich nie ma nikogo i nic, tylko woda. Bogu wpadł do głowy pomysł, że mógłby stworzyć ziemię, ale nie ma z czego, brak mu materiału. Nie jest w stanie zanurzyć się wodzie, by wyłowić z dna ziemię i dlatego rola ta przypada diabłu. On też pragnie tworzyć, dlatego w tajemnicy wkłada trochę ziemi do ust. Bóg sprawia, że wyłowiony materiał zaczyna rosnąć, tym samym rośnie i to, co diabeł ma w ustach, więc nie pozostaje nic innego, jak zacząć ją wokół siebie wypluwać. I podczas gdy Bóg stwarza urodzajne niziny, z plwocin diabła powstają trudno dostępne miejsca- wąwozy, skały i góry. W niektórych wersjach tej historii diabeł stosuje glinę czy piasek, który mu pozostał pod paznokciami, itp.” (s. 193-194)
Michaela Gajdošíková -Šebetovská, WELES. SŁOWIAŃSKI BÓG ZAŚWIATÓW. Tłum. Irena Sikora- Chmielewska, Replika 2025.
Powstanie świata
w ujęciu słowiańskiej kosmologii brzmi
niezwykle prawdopodobnie,
ma też swoją niekłamaną urodę.
Każdemu rola do spełnienia.
Po jednej stronie Chaos, po drugiej Ład.
Dwudzielny podział,
poza sferą czasu i przestrzeni,
obejmuje wieczność.
Autorka opracowania – studiowała religioznawstwo na Uniwersytecie Karola w Pradze
(w głównej mierze krąg jej zainteresowań to przedchrześcijańskiej religie Słowian).
Tekst – to jej praca doktorską
na temat roli i funkcji tytułowego bóstwa słowiańskich zaświatów.
Doktorat - z analizą źródeł i całą gamą naukowych wywodów…
Weles (bóg zaświatów w wyobraźni słowiańskiej)
tajemniczy i nieuchwytny wymaga nie tylko sięgnięcia do mitologii.
Z POLSKICH OPRACOWAŃ cytowani są:
Aleksander Gieysztor z „Mitologią Słowian”
oraz M. Łuczyński „Bogowie dawnych Słowian: Studium onomastyczne”.
By zmierzyć się z postacią boga zaświatów
musisz też wiedzieć, że towarzyszył mu przydomek:
„bydlęcy bóg” (skotij bog),
przypisuje mu się też funkcję opiekuna plonów i pól.
Podstawowa pozostaje jednak rola boga płodności,
od której zależała wszelka pomyślność na roli.
Ze sferą magii wiąże się zwyczaj
zakręcania bródki Welniasa,
(pęk lnu lub bylin),
kiedy ktoś, coś zgubił z groźbami,
że jeśli zguba się nie znajdzie,
utrata brody będzie nieunikniona.
Sięgnięcie do źródeł-
poszerza horyzont
(nie tylko myśli)…
8/10
„Zwykle głównymi protagonistami historii są dwie postacie, które nazywa się Bogiem i Diabłem (czy np. szatanem, czartem). Oprócz nich nie ma nikogo i nic, tylko woda. Bogu wpadł do głowy pomysł, że mógłby stworzyć ziemię, ale nie ma z czego, brak mu materiału. Nie jest w stanie zanurzyć się wodzie, by wyłowić z dna ziemię i dlatego rola ta przypada diabłu. On też pragnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWeles – niektórzy powiedzieliby nasz Hades. Bóg tak enigmatyczny jak cała mitologia słowiańska, rekonstruowana i wyobrażana na nowo. Postać o wielu imionach, podawana m. in. za władcę świata podziemnego, boga zmarłych, płodności, bogactwa, a także „bydlęcego boga”. Próbę przybliżenia nas do prawdy o Welesie podejmuje Michaela Gajdošíková-Šebetovská w skorygowanej na potrzeby publikacji pracy doktorskiej, opublikowanej pt. Weles. Słowiański bóg zaświatów.
https://historykon.pl/michaela-gajdosikova-sebetovska-weles-slowianski-bog-zaswiatow-recenzja
Weles – niektórzy powiedzieliby nasz Hades. Bóg tak enigmatyczny jak cała mitologia słowiańska, rekonstruowana i wyobrażana na nowo. Postać o wielu imionach, podawana m. in. za władcę świata podziemnego, boga zmarłych, płodności, bogactwa, a także „bydlęcego boga”. Próbę przybliżenia nas do prawdy o Welesie podejmuje Michaela Gajdošíková-Šebetovská w skorygowanej na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWeles. Słowiański bóg liświatów
.
„Weles. Słowiański bóg zaświatów” pióra Michaeli Gajdosikova-Sebetovskiej, nie jest książką łatwą do czytania (podobnie jak nazwisko autorki). Jest to poszerzona praca doktorska napisana językiem naukowym – toponimia czy komparastyka religioznawcza to tutaj norma. Dlatego Lisioł z góry poleca tylko osobom zainteresowanym tematem. To teraz co znajdziemy w środku?
.
Autorka skrupulatnie próbuje zrekonstruować postać boga Welesa od strony językowej – bo wiele więcej informacji nie ma. Zatem futrzak wskoczył do szczegółowej analizy końcówek różnych słów, która prowadzi nas przez różne teorie z zakresu etymologii słowa Wales, ze szczególnym uwzględnieniem pokrewieństwa z pojęciem Wołos. Następnie przechodzimy do wzmianek z tytułowym bogiem, opatrzonych komentarzami. Lisiołowi od tych mądrości zaczęły okulary rosnąć na pyszczku. Trzeba nie lada skupienia, żeby nie stracić wątku. Zwłaszcza kiedy przechodzimy do przedstawiania różnych teorii oraz równie szybkiego ich obalania. Występuje tutaj nawet utożsamienie Świętego Mikołaja z Welesem.
.
Część dotycząca paraleli archaicznych i folklorystycznych zawiera w sobie opisy różnych pokrewnych postaci wobec Welesa z całego świata *mruknął Lisioł, jadąc na indyjskim krokodylu w krosty, pozdrawiając Świętego Błażeja skinieniem pyszczka* o patrzcie, znowu Odyn! Po tych przygodach w końcu dotrzecie do kręgów semantycznych. Tutaj jest zebrane clou całej pracy, mające przybliżyć nam Welesa, oczywiście za pomocą głębokiej analizy nadanych mu przydomków i analizę porównawczą.
.
Książka jest stricte naukowa, a piszcząc wprost, jest to opublikowana rozprawa doktorska. I to jedna z tych słabo przystosowanych do świata przeciętnego czytelnika. Nie znajdziecie tutaj mitów opowiadających o Welesie i jego przygodach, za to całą gamę mitologicznych postaci, od indyjskiego Waruna, po skandynawskiego Odyna, którzy są rozkładani na etymologiczne słowy, a ich konkretne frazy są analizowane pod lupą. Jest to bardzo rzetelna analiza, ale bardzo trudna dla laika w kwestii językoznawstwa.
Weles. Słowiański bóg liświatów
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
„Weles. Słowiański bóg zaświatów” pióra Michaeli Gajdosikova-Sebetovskiej, nie jest książką łatwą do czytania (podobnie jak nazwisko autorki). Jest to poszerzona praca doktorska napisana językiem naukowym – toponimia czy komparastyka religioznawcza to tutaj norma. Dlatego Lisioł z góry poleca tylko osobom zainteresowanym tematem. To teraz...
Moim zdaniem jest to bardzo poprawna praca, która na podstawie źródeł odbudowuje wizerunek słowiańskiego boga Welesa.
Moim zdaniem jest to bardzo poprawna praca, która na podstawie źródeł odbudowuje wizerunek słowiańskiego boga Welesa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWeles to jeden z najważniejszych słowiańskich bogów, a co do jego roli i funkcji badacze wciąż prowadzą spory. W jednych źródłach stawia się nacisk na bogactwo i płodność, a w innych na magię i zaświaty. Czy właśnie ta zagadkowość przyciąga do kolejnych badań, a także do tak szerokiego pojawiania się Welesa w popkulturze?
Autorka książki "Weles. Słowiański bóg zaświatów" postanowila poszukać rzetelnych odpowiedzi na pytania dotyczące kompetencji i atrybutów boga, a także jego miejsca w panteonie. Autorka opiera się na bogatych materiałach źródłowych, do których cały czas się odwołuje. W dodatku są one z różnych obszarów, więc różnice są nieuniknione.
To co mi się spodobało to porównanie do postaci mitologicznych i folklorystycznych, co daje nam lepsze wyobrażenie o pewnych kwestiach.
Nie jest to książka gruba i czyta się ją dość szybko, więc jeśli, tak jak mnie, interesuje was ta tematyka, to polecam!
Weles to jeden z najważniejszych słowiańskich bogów, a co do jego roli i funkcji badacze wciąż prowadzą spory. W jednych źródłach stawia się nacisk na bogactwo i płodność, a w innych na magię i zaświaty. Czy właśnie ta zagadkowość przyciąga do kolejnych badań, a także do tak szerokiego pojawiania się Welesa w popkulturze?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka książki "Weles. Słowiański bóg...
Obszerna praca na temat boga ciemności i zaświatów Welesa. Czy aby na pewno to była jego główna domena? Autorka stosując porównanie genetyczne i typologiczne, próbuje odpowiedzieć na to pytanie, szukając podobieństw do innych bóstw, w innych mitologiach i podaniach.
Obszerna praca na temat boga ciemności i zaświatów Welesa. Czy aby na pewno to była jego główna domena? Autorka stosując porównanie genetyczne i typologiczne, próbuje odpowiedzieć na to pytanie, szukając podobieństw do innych bóstw, w innych mitologiach i podaniach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolski podtytuł tej książki jest pewnym nadużyciem wobec konkluzji autorki. W oryginale mowa jest o bóstwie słowiańskim w perspektywie porównawczej, co znacznie lepiej oddaje charakter tekstu. Jest to rzecz krótka, niespełna 200 stron wielkim fontem, od czego odjąć należy jeszcze ilustracje (rzadko nawiązujące do treści) i puste strony przed kolejnymi rozdziałami. Co więcej, jest to wydana w formie książkowej praca dyplomowa (podejrzewam licencjat),w której przed wydaniem komercyjnym nie dokonano większych przeróbek i sporo objętości dodają zapełniacze typowe dla takich prac (zapowiedź, co w danym rozdziale będzie ukazane, a potem podsumowanie, co zostało ukazane, itd. itp.). W gruncie rzeczy mamy więc do czynienia z tekstem bardzo krótkim, czemu dziwić się nie można, bo przecież, jak wiadomo, samego materiału źródłowego na temat Welesa nie ma wiele i trudno cokolwiek na pewno stwierdzić (co też jest co chwila, do znudzenia, tutaj powtarzane, jako kolejne właściwe pracy dyplomowej stwierdzenia w formie „dupochronów”).
Rozdziałów jest kilka: etymologia imienia Weles/Wołos, przytoczenie wszystkich źródeł, w których pojawiają się wzmianki o bóstwie, przedstawienie historii badań (teorii badaczy) na temat Welesa, ukazanie mitologicznych i folklorystycznych postaci mu pokrewnych, na podstawie których można rekonstruować postać (bałtyjski Welnias, indyjski Waruna, nordycki Odyn, osetyjski Afsati, heros Wołch Wsiesławiewicz i wołchwowie, wodniki, diabły, leszy, wilczy pasterz, święty Błażej),wreszcie kręgi semantyczne jakie na podstawie wszystkich wcześniejszych poszlak można zaproponować dla Welesa, a na koniec krótkie umieszczenie go w kosmogonii i relacji do boga gromowładnego.
Niektóre spostrzeżenia autorki są ciekawe, choć w gruncie rzeczy nie ma tu nic odkrywczego i nowego.
Dobrze, że takie rzeczy się tłumaczy i wydaje na rynku polskim. Szkoda tylko, że robi się to dość niechlujnie. Największy zarzut mam do przypisów – nie jestem w stanie stwierdzić, czy to wina oryginalnej pracy, czy jakichś chochlików wydawniczych, ale ewidentnie nie było tutaj żadnej redakcji merytorycznej (na jej brak wskazują też inne kwestie, o których szczegółowo pisać nie będę). Od pewnego momentu przypisy są przesunięte i nie odnoszą się do treści przywoływanych w tekście głównym. Wcześniej wielokrotnie zdarza się, że przypis brzmiący „Ibidem”, odsyła do książki rosyjskojęzycznej z lat 30. XX wieku, mimo że autorka powołuje się na badacza współczesnego, do którego z kolei odwołania nie znajdzie się nigdzie w pobliżu. Panuje tu chaos, którego przy wydawaniu pracy naukowej być nie powinno.
W dodatku dostajemy Hetytów przez „Ch” i gromowładnego Thora pisanego zawsze jako Eóra (!),bo tak się komuś sformatowała staronordycka litera „Þ” (th). Przyznam, że byłam w kropce, czytając o gromowładnym bogu Eorze, bo może i taki istnieje, ja specjalistką od tego kręgu kulturowego nie jestem, no ale chyba jednak to paskudny, powtarzany parokrotnie babol.
I takie kwiatki za cenę okładkową 59,90 zł. Brawo.
Polski podtytuł tej książki jest pewnym nadużyciem wobec konkluzji autorki. W oryginale mowa jest o bóstwie słowiańskim w perspektywie porównawczej, co znacznie lepiej oddaje charakter tekstu. Jest to rzecz krótka, niespełna 200 stron wielkim fontem, od czego odjąć należy jeszcze ilustracje (rzadko nawiązujące do treści) i puste strony przed kolejnymi rozdziałami. Co...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka podjęcia się rekonstrukcji wizerunku jednego z najbardziej tajemniczych i niejednoznacznych postaci słowiańskich. Weles bóg bogactwa, magii, płodności, ale i ciemności i śmieci, to charakterystyka, która już sama w sobie ciekawi i pobudza neurony, bo poznać go bardziej. Nie jest to jednak „pieśń” pochwalna bohatera, a bardziej rzetelna rekonstrukcja, która nie jest też pozbawiona słów krytyki.
Nie znalazłam w tej książce plotek, domysłów, czy niepotwierdzonych mitów same konkrety poparte konkretnymi źródłami. Jest tutaj bardzo jasna granica między faktami, a ich interpretacją i za to wielki szacunek. Autorka rozprawia się z „Księgą Welesa”, która latami była inspiracją i wyznacznikiem dla badaczy amatorów i to pomimo tego, że już dawno została uznana za falsyfikat. Sebetovska w klarowny sposób pokazuje, jak przez popularność księgo zniekształcone zostało współczesne postrzeganie słowiańskiej mitologii.
Książka łączy w sobie dane z archeologii, etnologi, historii, Religi i to jest jej zdecydowanie mocna strona, bo czerpanie z tak z=wielu źródeł jest gwarantem spójnej i rzeczowej opowieści kultu Welesa.
Spodobały mi się zarówno warstwa filozoficzna, jak i refleksyjna, ponieważ niosły za soba próbę zrozumienia, dlaczego właśnie bóg pogranicza wciąż „przemawia” do współczesnych ludzi. Weles staje się niejako symbolem pragnienia porządku w panującym chaosie i takiego nawiązania nicki kontaktu, ze światem niewidzialnym i nierozumianym, takim którego ludzki umysł często nie może pojąć.
Dla mnie „Weles. Słowiański bóg zaświatów” jest pozycja niezwykle rzetelną i znacznie głębszym wymiarem niż się pierwotnie spodziewałam. Próżno w niej szukać fantazji, czy ezoterycznych spekulacji, to próba szczegółowego zrozumienia duchowego dziedzictwa Słowian bez zbędnego idealizowania i skrótów myślowych. Idealna lektura dla tych, którzy chcą zrozumieć, a gwarantuje, że zrozumieć powinien każdy
Autorka podjęcia się rekonstrukcji wizerunku jednego z najbardziej tajemniczych i niejednoznacznych postaci słowiańskich. Weles bóg bogactwa, magii, płodności, ale i ciemności i śmieci, to charakterystyka, która już sama w sobie ciekawi i pobudza neurony, bo poznać go bardziej. Nie jest to jednak „pieśń” pochwalna bohatera, a bardziej rzetelna rekonstrukcja, która nie jest...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to