
Aktualności
25
Nowości książkowe października 2025: nie przegap tych tytułów
Październik zaczyna się od zapachu cynamonek, deszczu i nowych książek. A tych w tym miesiącu jest naprawdę sporo – ponad czterdzieści...

Eli – siedemnastoletnia gwiazda muzyki – czuje się wypalona. Przed świętami
wyjeżdża na zimowy kurs dla młodych utalentowanych osób do Szwajcarii.
Tam poznaje Marco – młodego Włocha, którego pasją jest robotyka. Marco
dostał się na ten luksusowy kurs dzięki swojemu talentowi, a nie znajomościom.
Relacja, która zaczyna łączyć Eli i Marco odsłania ukryte rany i tajemnice,
a zima staje się dla nich czasem przemiany i odnalezienia własnej siły.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Such a Snowflake
Dosłownie cudowna pod każdym względem serio ! Polecam przeczytać
Dosłownie cudowna pod każdym względem serio ! Polecam przeczytać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Such a snowflake" to opowieść, która od pierwszych stron buduje wrażenie pozornej prostoty, a potem stopniowo odsłania głębsze warstwy. Wydaje się lekka, ale w rzeczywistości niesie ze sobą ważne pytania o tożsamość, indywidualność i odwagę, by żyć po swojemu. Fabuła ma swoje zwroty, jednak najistotniejsze jest przesłanie. Autor subtelnie przypomina, że tak jak płatki śniegu różnią się od siebie, tak samo różni się każdy z nas i to właśnie te różnice są wartościowe.
Książka zachęca do myślenia o marzeniach w sposób bardzo osobisty. Pokazuje, że warto je pielęgnować nawet wtedy, gdy otoczenie próbuje je umniejszać. Warto kochać, eksperymentować, szukać własnej ścieżki i nie bać się przekraczać granic, które ktoś uznał za nieprzekraczalne. Pod tym względem historia działa jak spokojna, ale konsekwentna motywacja. Nie narzuca lekcji, tylko daje przestrzeń, by samodzielnie ją odkryć.
Narracja jest przemyślana i emocjonalnie wyważona. To książka, którą można czytać powoli, świadomie, wracając do niej wieczorami. Pozwala na przerwy, ale jednocześnie zachęca, by wrócić i dowiedzieć się więcej. Estetycznie również robi duże wrażenie, bo autor ma talent do tworzenia postaci, które nie są przerysowane, a ich rozwój wypada naturalnie.
To lektura, która zostawia wrażenie ciepła i spokoju. Dyskretnie podkreśla rolę mentorów oraz osób, które spotykamy na swojej drodze, ale przypomina, że to my ostatecznie decydujemy o kierunku. Jeśli szukasz historii, która łączy refleksję z delikatną emocjonalnością i pozostawia coś na dłużej, ta książka dobrze spełnia tę potrzebę.
Książkę przeczytałam we współpracy z @books4ya jednak wszystkie słowa zawarte w recenzji są moją uczciwą i subiektywną opinią
"Such a snowflake" to opowieść, która od pierwszych stron buduje wrażenie pozornej prostoty, a potem stopniowo odsłania głębsze warstwy. Wydaje się lekka, ale w rzeczywistości niesie ze sobą ważne pytania o tożsamość, indywidualność i odwagę, by żyć po swojemu. Fabuła ma swoje zwroty, jednak najistotniejsze jest przesłanie. Autor subtelnie przypomina, że tak jak płatki...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku nawet podobała mi się, ale czym dalej, tym bardziej pojawiały mi się określenia: absurdalna, infantylna, naciągana, pretensjonalna, a na końcu “cringe” idąc ciągłymi wtrąceniami obcojęzycznymi głównych bohaterów.
Na początku nawet podobała mi się, ale czym dalej, tym bardziej pojawiały mi się określenia: absurdalna, infantylna, naciągana, pretensjonalna, a na końcu “cringe” idąc ciągłymi wtrąceniami obcojęzycznymi głównych bohaterów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Such a snowflake" troszkę się ze mną boksuje. Książka na okładce ma wskazany wiek 12+ i niektóre dialogi, emocje czy reakcje bohaterów do tego pasują, jednak bohaterowie są w okolicach pełnoletności i mają problemy adekwatne do swojego wieku. Ta niespójność zgrzyta tu mocno.
Historia sama w sobie jest ciekawa, przyjemnie się ją czyta i porusza ważne tematy, czyli ma wszystko co młodzieżówka mieć powinna, ale mi zabrakowało tu autentyczności. Bohaterowie powinni być młodsi, albo mieć głębsze emocje.
W książce pojawia się alkohol, papierosy i narkotyki, więc pewnie stąd wiek bohaterów, to dlaczego oznaczenie 12+?
Eli jest znaną polską piosenkarką i jest na językach dosłownie wszystkich. Spełniła swoje marzenie o karierze muzycznej, jednak po drodze zgubiła dzieciństwo. Jej mama i menadżer mają zaplanowane dla niej wszystko, szkoda tylko, że nie pytają jej o zdanie. Dziewczyna na co dzień zmaga się z okropnym hejtem i nie ma nikogo kto naprawdę by ją znał. Eli zostaje wysłana na elitarny kurs w Szwajcarii do hotelu Snowflake. Tam spotyka rówieśników, którzy pochodzą z całej Europy i są w głównej mierze dziećmi bogatych ludzi, dziećmi, które sprawiają problemy wychowawcze....
Wśród kursantów Snowflake jest również Marco, który jako jedyny dostał się na kurs za ponadprzeciętne wyniki nauczania.
Marco pochodzi z biednej rodziny i ma w związku z tym kompleksy. Książka pokazuje, że w dzisiejszych czasach podziały "klasowe" niestety nadal istnieją.
Eli i Marco nie od razu wpadli sobie w oko. Szybko okazało się, że mają wiele wspólnego, a głównie wrogów w postaci pozostałych kursantów. Przemoc fizyczna, psychiczna, nękanie, wyśmiewanie... to wszystko ma tam niestety miejsce. Jak sobie z tym poradzą?
Pojawia się również pierwsza miłość pomiędzy Eli i Marco i ten wątek podobał mi się najbardziej.
Polecam jednak dla młodzieży co najmniej 14+ ze względu na poruszane tematy.
"Such a snowflake" troszkę się ze mną boksuje. Książka na okładce ma wskazany wiek 12+ i niektóre dialogi, emocje czy reakcje bohaterów do tego pasują, jednak bohaterowie są w okolicach pełnoletności i mają problemy adekwatne do swojego wieku. Ta niespójność zgrzyta tu mocno.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria sama w sobie jest ciekawa, przyjemnie się ją czyta i porusza ważne tematy, czyli ma...
[współpraca recenzencka]
📚 Fabuła przenosi nas do zimowego ośrodka „Snowflake”, gdzie odbywa się prestiżowy kurs naukowy dla uzdolnionej młodzieży. Główna bohaterka, Eli - a właściwie Eliza - jest znaną polską piosenkarką, która nie do końca odnajduje się w roli, jaką narzuciła jej sława. Na ten sam kurs trafia również Marco - Włoch pochodzący z ubogiej rodziny. Mamy więc zderzenie zupełnie różnych światów, a dodatkowo szybko okazuje się, że wszyscy uczestnicy, poza ambitnym i uzdolnionym Marco, znaleźli się tam głównie dzięki koneksjom i pieniądzom.
📚 Pomysł na historię był naprawdę dobry i miał spory potencjał na klimatyczną, a jednocześnie pouczającą opowieść o nierównościach społecznych, cieniach sławy i dorastaniu. Wyszło niestety średnio.
📚 Dużym plusem jest międzynarodowy wątek oraz zderzenie różnych kultur i osobowości. Marco początkowo wypada jak dość stereotypowy Włoch i jego postać wzbudziła moją sympatię… ale tylko do pewnego momentu.
📚 Nie ukrywam, że książka potrafiła mnie wciągnąć i byłam ciekawa dalszych losów bohaterów. Jednocześnie przez cały czas towarzyszyło mi wrażenie nierealności i oderwania od rzeczywistości, momentami wręcz infantylności bohaterów.
📚 Decyzje Eli nie zawsze były dla mnie zrozumiałe, a najbardziej raziło spłycenie relacji między nią a Marco niemal wyłącznie do sfery fizycznej. Miłość to przecież także rozmowy, poznawanie siebie, emocjonalna bliskość - tutaj natomiast tego zabrakło.
📚 Marco wnosił do historii ciepło i humor, co działało na jego korzyść… do czasu.
W końcu zaczął mnie jednak irytować, głównie przez sposób, w jaki został sportretowany - jako osoba całkowicie bezbronna, niezdolna do postawienia granic czy sprzeciwienia się innym.
📚 Książka porusza trudne tematy, takie jak przemoc, narkotyki, znęcanie się czy przemoc seksualna, a mimo to została oznaczona jako lektura dla czytelników 12+ i nie zawiera żadnych ostrzeżeń. Dla mnie jest to decyzja co najmniej niezrozumiała.
Ocena: 4/10 ⭐️ Może być
[współpraca recenzencka]
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📚 Fabuła przenosi nas do zimowego ośrodka „Snowflake”, gdzie odbywa się prestiżowy kurs naukowy dla uzdolnionej młodzieży. Główna bohaterka, Eli - a właściwie Eliza - jest znaną polską piosenkarką, która nie do końca odnajduje się w roli, jaką narzuciła jej sława. Na ten sam kurs trafia również Marco - Włoch pochodzący z ubogiej rodziny. Mamy więc...
Nastawiałam się na przyjemny, lekki romans w zimowym klimacie. Tymczasem na pewno nie był to lekki romans, a klimatu zimowego to było tyle co kot napłakał.
Główna bohaterka Eli mnie irytowała. Niby była miła, ale było widać że jest pewna siebie, w niektórych scenach nawet za bardzo, bo ta pewność przeradzała się już w przerośnięte ego. Łatwo nią manipulować, zmienia obiekt swoich westchnień co kilka sekund, wprowadzając element trójką do fabuły, który mi nijak nie przypadł do gustu. Marco (główny bohater) od samego początku kreowany jest na chłopaka, któremu naprawdę zależy na zdobyciu wiedzy podczas trwania tego kursu. Jednak w pierwszej sytuacji jaka się napatoczyła dał się namówić presji rówieśników, co nie skończyło się najlepiej. Reszta bohaterów jest opisana bardzo pobieżnie, tak naprawdę ciężko cokolwiek o nich powiedzieć, bo głównie kojarzymy ich z jedną cechą - mianowicie albo są dobrzy albo źli.
Fabularnie dzieje się tutaj dużo niepotrzebnych rzeczy, które nie są w dobry sposób poprowadzony. Wiele wątków mamy nie domkniętych, a szkoda bo miały duży potencjał. Samo wątek tego kursu miał ogromny potencjał, ale zupełnie nie został wykorzystany. Mamy stereotypowy podział na bogatych i biednych, gdzie oczywiście Eli mimo iż jest w grupie bogatych, to jest inna od reszty. Sam romans między bohaterami jest słaby, skupia się głównie wokół fizyczności, a rozmów jest tam zero. Co w pewnym momencie nawet Eli zauważa, strasznie słabe że taki wzorzec jest promowany wśród młodzieży, bo książka jest 12+. Jedynym plusem jest scena gdzie ma dojść do zbliżenia, ale Eli mówi że nie jest jeszcze gotowa.
Zakończenie było bardzo chaotyczne, bez większego przemyślenia. Napisane przez Eli piosenki ani trochę nie wybrzmiały jakby mogły realnie stać się tymi piosenkami.
Mam wrażenie, że w tej historii wiele poszło nie tak. Zaczynając od podstawowych filarów tej historii, kończąc na drobnych szczegółach. Młodzież, która jest już dorosła a nie jest wobec nich wyciągane żadne konsekwencje. Wątpliwe metody wychowawcze dyrektorki, która jest odpowiedzialna za cały ten kurs. Całość jest rozwleczona niepotrzebnie, za dużo jest wprowadzonych wątków, których potencjał nie został wykorzystany w pełni.
Nie polecałabym tej książki, jest chaotycznie napisania, wszystko co się tam dzieje wydaje się być odrealnione od rzeczywistości, a historia niczego nie przekazuje. Romans jest tam słaby, klimatu zimy nie czuć prawie wcale, a po to głównie sięgałam po tą historię.
Nastawiałam się na przyjemny, lekki romans w zimowym klimacie. Tymczasem na pewno nie był to lekki romans, a klimatu zimowego to było tyle co kot napłakał.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka Eli mnie irytowała. Niby była miła, ale było widać że jest pewna siebie, w niektórych scenach nawet za bardzo, bo ta pewność przeradzała się już w przerośnięte ego. Łatwo nią manipulować, zmienia obiekt...
#wspolpracabarterowa Books4YA
„Such a Snowflake” to lekka młodzieżówka polskiego autora. Historia opowiedziana jest z perspektywy dwójki bohaterów: siedemnastoletniej Eli Star znanej w Polsce piosenkarki oraz osiemnastoletniego Marco Pratiego, zwykłego chłopaka z biednej rodziny pochodzącego z Włoch. Dwoje młodych ludzi z zupełnie różnych światów trafia na kurs do hotelu w malowniczej Szwajcarii, gdzie w zimowej scenerii ich drogi się przecinają, a między nimi zaczyna rodzić się bliższa relacja.
I tu niestety zaczynają się moje problemy z tą książką. Mam wrażenie, że została napisana z myślą o dużo młodszych czytelnikach, ponieważ mimo że bohaterowie mają 17 i 18 lat, często zachowują się raczej jak piętnastolatkowie niż osoby stojące u progu dorosłości. Ich sposób myślenia, dialogi i reakcje były dla mnie nie do końca adekwatne do wieku, przez co trudno było mi emocjonalnie zaangażować się w tę historię. Nie uważam, że ta książka jest zła po prostu mam poczucie, że ja już z takich opowieści wyrosłam.
Tempo powieści jest raczej wolne, co sprawia, że młodsi czytelnicy mogą się w niej łatwo odnaleźć i utożsamić z bohaterami. Są tu ich codzienne problemy, zmartwienia, momenty rozczulające, ale też smutne. Autor bardzo szczegółowo opisuje zwyczajne sytuacje np. podróż Marco z wujkiem, rejestrację w hotelu, wspólne posiłki czy nawet to, co bohaterowie jedzą. Dla mnie wiele z tych scen niewiele wnosiło do fabuły ani do pogłębienia postaci, a momentami wręcz spowalniało akcję i wybijało mnie z rytmu. Podobnie było z rozmowami młodzieży na kursie miały potencjał, ale często wypadały dość płasko i mało angażująco.
Muszę oddać autorowi, że książka ma również swoje mocniejsze strony. Porusza ważne tematy, takie jak hejt w internecie i jego realny wpływ na psychikę młodego człowieka, presja ambicji i oczekiwań rodziców oraz brak bezwarunkowej miłości. Ciekawie pokazany jest też kontrast między dzieckiem wychowywanym w skromniejszych warunkach, ale w atmosferze ciepła i wsparcia, a dzieckiem bogatym, które mimo materialnego komfortu czuje się samotne i często nierozumiane.Styl autora jest lekki i przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się szybko i bez większego wysiłku. Dodatkowym atutem są piękne ilustracje pojawiające się w każdym rozdziale, które nadają całości uroku i wyjątkowego klimatu.
Mimo to „Such a Snowflake” miało dla mnie zarówno lepsze, jak i słabsze momenty i finalnie nie porwało mnie na tyle, bym chciała zostać z tą historią do samego końca. Polecam tę książkę czytelnikom w wieku 12–18 lat. Jeśli lubicie spokojne, zimowe młodzieżówki z delikatnym romansem i prostym przekazem, możliwe, że odnajdziecie się w tej historii znacznie lepiej niż ja.
#wspolpracabarterowa Books4YA
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Such a Snowflake” to lekka młodzieżówka polskiego autora. Historia opowiedziana jest z perspektywy dwójki bohaterów: siedemnastoletniej Eli Star znanej w Polsce piosenkarki oraz osiemnastoletniego Marco Pratiego, zwykłego chłopaka z biednej rodziny pochodzącego z Włoch. Dwoje młodych ludzi z zupełnie różnych światów trafia na kurs do hotelu...
Lektura „Such a Snowflake” zostawiła mnie z przedziwnym uczuciem rozdarcia, którego dawno nie doświadczyłam przy literaturze Young Adult. Z jednej strony mamy tu do czynienia z estetycznym majstersztykiem - to książka, którą chce się po prostu mieć na półce, bo jej oprawa wizualna obiecuje magiczną, niemal baśniową podróż w głąb szwajcarskich Alp. I rzeczywiście, autorowi udaje się ten klimat wykreować. Hotel Snowflake staje się tu swego rodzaju azylem, miejscem zawieszonym poza czasem, gdzie młodzi ludzie mają szansę odciąć się od dotychczasowych ról i spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, kim są, gdy nikt nie patrzy. Jednak im głębiej wchodziłam w tę historię, tym wyraźniej widziałam, że pod tą puszystą warstwą śniegu kryją się tematy wyjątkowo ostre i bolesne, które momentami gryzły się z moim wyobrażeniem o „lekkiej młodzieżówce”.
Głównym motywem, który trzyma tę powieść w ryzach, jest zderzenie dwóch skrajnie różnych życiowych bagaży. Eli, choć teoretycznie ma wszystko, funkcjonuje jak produkt marketingowy, nad którym pełną kontrolę sprawuje matka. Jej postać jest świetnym studium wypalenia - pokazaniem, że blask fleszy potrafi oślepić i odebrać prawo do własnego głosu. Z drugiej strony mamy Marco, który jest emocjonalnym fundamentem tej książki. To chłopak, który na swój bilet do Snowflake musiał zapracować talentem i determinacją, a jego skromność i trzeźwe spojrzenie na świat tworzą ciekawy kontrast z otaczającym ich luksusem. Obserwowanie, jak te dwa światy próbują znaleźć wspólną częstotliwość, było angażujące, choć nie ukrywam, że ich relacja momentami wydawała mi się zbyt gwałtowna, oparta bardziej na impulsach i fizycznym przyciąganiu niż na faktycznym porozumieniu dusz.
Moim największym problemem podczas czytania była pewna niespójność między formą a treścią. Autor pisze niezwykle plastycznie i z dużą wrażliwością, ale wplata w tę zimową opowieść wątki skrajnie mroczne - od destrukcyjnych nałogów po brutalną przemoc rówieśniczą, która przekracza granice „szczeniackich wybryków”. Te momenty uderzały we mnie ze zdwojoną siłą, bo pojawiały się obok scen niemalże sielankowych. Jako czytelniczka czułam dyskomfort, widząc na okładce sugerowany wiek dwunastu lat - dla mnie to historia o wiele bardziej skomplikowana, przeznaczona dla kogoś, kto ma już wyrobiony mechanizm filtrowania tak drastycznych obrazów świata. Konflikty kreowane przez uprzywilejowanych uczestników kursu momentami sprawiały wrażenie zbyt przejaskrawionych. Odniosłam wrażenie, że autor za wszelką cenę dążył do uwypuklenia demoralizacji tej grupy, co niestety działo się kosztem autentyczności i psychologicznej głębi opowieści.
Przyznam szczerze, że po lekturze „Rozpalmy światło gwiazd” miałam względem tej pozycji ogromne oczekiwania. Tamta historia wciągnęła mnie bardziej, oferując emocjonalną głębię, której tutaj chwilami mi brakowało. „Such a Snowflake” potrafi zachwycić stylem i poruszyć ważne struny dotyczące poszukiwania tożsamości, ale wymaga od odbiorcy dużej odporności. To nie jest „urocza” historia do kakao - to raczej opowieść o tym, jak bolesne bywa kruszenie lodu, którym obrastamy, by przetrwać w świecie dorosłych. Doceniam szczerość w portretowaniu lęków młodego pokolenia, ale czuję, że gdyby niektóre wątki zostały pogłębione kosztem chwilowych uniesień bohaterów, całość wybrzmiałaby jeszcze mocniej. To pozycja wartościowa, lecz trudna do jednoznacznego zaszufladkowania, za co przyznaję naciągane cztery gwiazdki, głównie za kreację Marco i ten niepodrabialny, mroźny klimat. W najbliższym czasie planuję sięgnąć po kolejną pozycję w dorobku Autora - „Opowiedz mnie na nowo”. Lektura ta będzie dla mnie doskonałą okazją do sformułowania pełniejszej opinii na temat ewolucji jego warsztatu oraz kierunków, w jakich rozwija się jego literacka wrażliwość.
Lektura „Such a Snowflake” zostawiła mnie z przedziwnym uczuciem rozdarcia, którego dawno nie doświadczyłam przy literaturze Young Adult. Z jednej strony mamy tu do czynienia z estetycznym majstersztykiem - to książka, którą chce się po prostu mieć na półce, bo jej oprawa wizualna obiecuje magiczną, niemal baśniową podróż w głąb szwajcarskich Alp. I rzeczywiście, autorowi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż dawno przy żadnej młodzieżówce nie poczułam się tak staro.
Zacznę od tego, że wydanie tej książki jest przepiękne. Za każdym raziem, gdy po nią sięgałam, moje oczy się radowały.
Sama historia nie jest zła. Chociaż nie jest to książka świąteczna, to nadal czuć klimat ośrodka, w którym przebywają bohaterowie. Jednak nie ukrywam, że liczyłam na coś bardziej.
Bohaterowie są ciekawi, momentami potrafiłam ich w pełni zrozumieć, kibicować i z chęcią patrzyłam, jak „dorastają” to różnych decyzji.
Jednak były też takie momenty, kiedy sama historia wydawała mi się mało poważna. Szczególnie jeśli chodzi o 3 bohaterów, którzy robili, co chcieli.
Było tu też pełno dram, niepotrzebnego przeciągania scen i niestety, ale takiego celowego wypuklenia dziwnych zachowań bogatszych bohaterów.
Mimo wszystko dobrze spędziłam z nią czas.
Jeśli miałabym ją komuś polecić, to zdecydowanie osobą 12+. Myślę, że im starszy czytelnik, tym mniej ta historia go zachwyci.
Już dawno przy żadnej młodzieżówce nie poczułam się tak staro.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę od tego, że wydanie tej książki jest przepiękne. Za każdym raziem, gdy po nią sięgałam, moje oczy się radowały.
Sama historia nie jest zła. Chociaż nie jest to książka świąteczna, to nadal czuć klimat ośrodka, w którym przebywają bohaterowie. Jednak nie ukrywam, że liczyłam na coś bardziej.
Bohaterowie...
“Such a snowflake” A. Gardaś
współpraca reklamowa x Wydawnictwo Books4YA
W Hotelu Snowflake nikt nie wie, kim tak naprawdę są otaczające go osoby. Lepiej też o to nie pytać i nie zawierać między sobą przyjaźni. Każdy jest tu bowiem po to, by skupić się na sobie i wybranych przez siebie przedmiotach- od robotyki, po muzykę. Pomiędzy Eli a Marco nawiązuje się jednak nić porozumienia, która ciągnie za sobą wiele zaskakujących ich zdarzeń.
To świetna pozycja na mroźne, zimowe wieczory spędzone przy kominku! Wraz z Eli i Marco czas ucieka w zatrważającym tempie, a fotel w domowym zaciszu wydaje się zamieniać w kanapę w relax roomie w Hotelu Snowflake.
Pomysł na historię wraz z wykonaniem bardzo przypadły mi do gustu. Nawet się nie obejrzałam, a już byłam w połowie książki i jedyne, o czym mogłam myśleć, to jak zakończy się pobyt bohaterów w Hotelu.
Od samego początku bardzo przypadła mi do gustu perspektywa Marco- z głównej dwójki to jego bardziej polubiłam, a rozterki, z którymi się mierzył, zdawały mi się łatwiejsze do zrozumienia. Nie mam jednak wielu zarzutów do Eli, miałam jedynie wrażenie, że wielu problemów, z którymi się zmagała, dało się łatwo uniknąć- chociażby w sprawie rozterek sercowych. Jej przemyślenia w tym temacie dość mocno mnie odpychały, bo choć przeżywanie wielu różnych, skomplikowanych i trudnych do zrozumienia emocji jest zupełnie typowe dla nastolatki to jednak nie trafiało to do mnie. Z czasem jednak zaczynałam lubić ją coraz bardziej, a tym samym cała historia także była dla mnie przyjemniejsza w odbiorze.
Historia ta zwraca także uwagę na trudniejsze tematy- nieobecności jednego z rodziców i braku porozumienia z rodzicami, różnicy w statusie społecznym i ciągnącym się za tym brakiem akceptacji, a dodatkowo, ze względu na muzyczną karierę Eli- poruszony został temat hejtu i niezrozumienia w internecie. Zostały przedstawione w sposób dość przystępny, a ze względu na fakt, iż jest to książka przeznaczona dla nieco młodszych odbiorców (oznaczenie 12+) uważam za naprawdę ważne, że autor zdecydował się na wprowadzenie takich wątków.
Na minus w moim odczuciu, były angielskie wstawki w polskich zdaniach. Zważając na fakt, że program, wokół którego toczy się akcja, realizowany jest w języku angielskim, dość oczywiste jest, że właśnie tym językiem będą posługiwać się bohaterowie. Mimo wszystko niezbyt pasowały mi w tym wszystkim angielskie słówka w rozmowach chociażby z członkami rodziny, jak to było w przypadku Marco i jego wujka, jednak im dalej szła akcja, tym mniej ich było (choć może po prostu przestałam zwracać na nie uwagę).
Za kolejny i to dość ważny problem uważam relację romantyczną między głównymi bohaterami, wokół której tak naprawdę skupia się cała akcja. Brak w niej od samego początku miejsca na szczerą rozmowę- wychodzi to szczególnie w chwili kłótni bohaterów. Pomimo że jest to pozycja dla, jak już wcześniej zwróciłam uwagę, trochę młodszych odbiorców, to mnóstwo tu wzmianek o seksualności i intymności. Personalnie nie mam z tym problemu, bohaterowie bowiem są pełnoletni i to całkowicie normalna sprawa, ale może jednak warto pomyśleć nad nieco innym oznaczeniem wiekowym?
Dla mnie była to lekka i przyjemna w odbiorze (pomimo minusów) pozycja, dobra na zimowy czas. Nie poleciłabym jej raczej osobom 12+, jak wskazuje na to oznaczenie z tyłu okładki, ale 14+ już tak, jeśli szukacie czegoś, przy czym możecie odetchnąć i na chwilę zapomnieć o własnych zmartwieniach.
“Such a snowflake” A. Gardaś
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo towspółpraca reklamowa x Wydawnictwo Books4YA
W Hotelu Snowflake nikt nie wie, kim tak naprawdę są otaczające go osoby. Lepiej też o to nie pytać i nie zawierać między sobą przyjaźni. Każdy jest tu bowiem po to, by skupić się na sobie i wybranych przez siebie przedmiotach- od robotyki, po muzykę. Pomiędzy Eli a Marco nawiązuje się jednak nić...