Baśnie tysiąca i jednej nocy

Okładka książki Baśnie tysiąca i jednej nocy autora Daniel Bardet, 9788328174306
Okładka książki Baśnie tysiąca i jednej nocy
Daniel Bardet Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: Adaptacje literatury komiksy
52 str. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Seria:
Adaptacje literatury
Data wydania:
2025-09-24
Data 1. wyd. pol.:
2025-09-24
Liczba stron:
52
Czas czytania
52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328174306
Tłumacz:
Marek Puszczewicz
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Baśnie tysiąca i jednej nocy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Baśnie tysiąca i jednej nocyi

Czy Szeherezada oczaruje czytelnika podobnie jak sułtana?



471 5 54

Oceny książki Baśnie tysiąca i jednej nocy

Średnia ocen
7,0 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Baśnie tysiąca i jednej nocy

avatar
342
314

Na półkach: ,

Pięknie ilustrowany komiks zawiera wspaniale opowiedziane historie. Szczerze przyznam, że dzięki tej lekturze zobaczyła, że tak naprawdę nic nie pamiętałam z bajek o Szecherezadzie. Ileż tam jest motywów: zdrada, zemsta a w samym środku ona dziewczyna, która postanawia na nowo odmienić serce sułtana i to w sposób nie codzienny a opowieściami.

Spotkanie z bohaterami gdzie mamy dżiny, magiczne przedmioty, istoty morza to wyjątkowy czas a wszystko okraszone klimatem bliskowschodnim.

Komiks czyta się lekko i z ciekawością. Jestem oczarowana tą bajką i bardzo się cieszę, że mogłam na nowo odkryć ją po tylu latach.

Pięknie ilustrowany komiks zawiera wspaniale opowiedziane historie. Szczerze przyznam, że dzięki tej lekturze zobaczyła, że tak naprawdę nic nie pamiętałam z bajek o Szecherezadzie. Ileż tam jest motywów: zdrada, zemsta a w samym środku ona dziewczyna, która postanawia na nowo odmienić serce sułtana i to w sposób nie codzienny a opowieściami.

Spotkanie z bohaterami gdzie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2228
2216

Na półkach:

„Baśnie 1001 nocy” to zbiór opowieści z dawnych lat. Każda inna, każda ciekawa, wciągająca, a jednocześnie pełna lekcji. Znajdziemy w nich dżinów, ukryte skarby, magię i wiele więcej. Pamiętam je z własnego dzieciństwa, jednak w zupełnie innej formie.

To już kolejny tom z serii Adaptacje literatury, jaki mam okazję czytać i jestem zachwycona tą serią. Mamy klasyczne powieści, które warto, aby każdy znał, a to wszystko w ciekawej formie komiksu. Ja zdecydowanie je uwielbiam. Tym razem nie jest to jedna opowieść, a zbiór wielu.

Wizualnie komiks jest ciekawy. Ilustracje przyciągają wzrok i zachęcają do sięgania po niego.

„Adaptacje literatury. Baśnie tysiąca i jednej nocy” to zbiór opowieści, które warto podarować dziecku. Ze swojej strony z przyjemnością polecam.

Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2025/11/Adaptacje%20literatury.%20Basnie%20tysiaca%20i%20jednej%20nocywydawnictwoegmont.html

„Baśnie 1001 nocy” to zbiór opowieści z dawnych lat. Każda inna, każda ciekawa, wciągająca, a jednocześnie pełna lekcji. Znajdziemy w nich dżinów, ukryte skarby, magię i wiele więcej. Pamiętam je z własnego dzieciństwa, jednak w zupełnie innej formie.

To już kolejny tom z serii Adaptacje literatury, jaki mam okazję czytać i jestem zachwycona tą serią. Mamy klasyczne...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
74
74

Na półkach:

“Adaptacje literatury. Pani Bovary” to kolejna komiksowo wersja klasyków literatury. Historia graficzna ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont.

Oryginalna powieść autorstwa Gustave’a Flauberta, osadzona w realiach XIX wieku, opowiada historię młodej Emmy, córki rolnika, która wychodzi za mąż za prowincjonalnego lekarza, Karola Bovary’ego. Szybko okazuje się, że wiejskie życie oraz brak ambicji męża nudzą kobietę, która marzy o lepszym, bardziej dostatnim życiu w wielkim świecie. W poszukiwaniu emocji, miłości i luksusu wdaje się w kolejne romanse oraz zaciąga długi, nie będąc w stanie ich spłacić.

Klasykę literatury francuskiej na graficzną adaptację zamienili odpowiadający za scenariusz Daniel Bardet oraz zajmujący się ilustracjami Michel Janvier. Licząca sobie niespełna pięćdziesiąt stron komiksowa wersja historii jest oczywiście jej skondensowaną wersją, poruszającą najważniejsze wątki powieści.

Zawarta w “Pani Bovary” opowieść nie należy do optymistycznych i ten poniekąd depresyjny klimat odnaleźć można w kolorystyce poszczególnych grafik. Utrzymana na ogół w ciemnych odcieniach brązu, granatu i czerni adaptacja bliska jest odczuciom głównej bohaterki, która marząc o lepszym życiu wręcz dusi się codziennością, popadając w coraz większą desperację.

Jak już wspomniałam, graficzna adaptacja powieści skupia się na najbardziej istotnych fragmentach historii, jednocześnie nie oceniając postępowania Emmy, głównej bohaterki. Czytelnik jest obserwatorem jej pogoni za marzeniami, upadku i tragicznego finału.

“Pani Bovary” jako graficzna adaptacja historii autorstwa Gustave’a Flauberta to udane przełożenie klasyki na bardziej przystępną, wizualną wersję. Mimo przygnębiającego wydźwięku niesie za sobą wiele tematów do rozważań i analizy. Lekturę komiksu uznaję za dobrze spędzony czas.

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont

Zapraszamy:
https://gavran.pl/
https://www.instagram.com/gavran.pl/
https://www.tiktok.com/@gavranpl.official
https://www.facebook.com/gavranpl/
https://www.youtube.com/@GavranTV/

“Adaptacje literatury. Pani Bovary” to kolejna komiksowo wersja klasyków literatury. Historia graficzna ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont.

Oryginalna powieść autorstwa Gustave’a Flauberta, osadzona w realiach XIX wieku, opowiada historię młodej Emmy, córki rolnika, która wychodzi za mąż za prowincjonalnego lekarza, Karola Bovary’ego. Szybko okazuje się, że wiejskie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

25 użytkowników ma tytuł Baśnie tysiąca i jednej nocy na półkach głównych
  • 16
  • 9
12 użytkowników ma tytuł Baśnie tysiąca i jednej nocy na półkach dodatkowych
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kajtek i Koko. Śladem Białego Wilka. Duch bunkra. Tom 1 (Wydanie dwutomowe, poprawione) Janusz Christa
Kajtek i Koko. Śladem Białego Wilka. Duch bunkra. Tom 1 (Wydanie dwutomowe, poprawione)
Janusz Christa
“Kajtek i Koko. Śladem białego wilka. Duch bunkra. Tom 1” to odświeżona odsłona komiksu autorstwa Janusza Christy, którego bohaterami są dwaj dzielni marynarze, Kajtek i Koko. Za publikację odpowiada Wydawnictwo Egmont. Jestem z tego pokolenia, dla którego twórczość Janusza Christy była jednym z elementów dzieciństwa. Oraz edukacji, bo komiksy jego autorstwa, razem z tymi o pewnym gadającym szympansie, były moim elementarzem do nauki czytania. I choć uwagę kilkuletniej mnie bardziej przyciągały kolorowe obrazki niż sens dialogów, to po dziś dzień darzę je pewnego rodzaju sentymentem. Choć Janusz Christa najbardziej kojarzony jest z serią opowiadającą o perypetiach dwóch średniowiecznych wojów – Kajka i Kokosza – to tak naprawdę jako pierwsi spod jego ręki wyszli właśnie Kajtek i Koko, gdyż pojawili się już pod koniec lat 50. XX wieku. “Kajtek i Koko. Śladem białego wilka. Duch bunkra. Tom 1” zabiera nas na Mazury, gdzie główni bohaterowie prócz wypoczynku mają zająć się sprawą tytułowego tajemniczego białego wilka, który sieje postrach wśród okolicznych mieszkańców. Szybko okazuje się, że z pozoru błaha sprawa ma zdecydowanie drugie dno, zaś poszukiwania zwierzęcia przeradzają się w kryminalne śledztwo. Pierwszym, o czym należy pamiętać podczas lektury tego albumu, jest epoka, w jakiej osadzona została akcja. Historia pierwotnie ukazywała się w latach 1966-67 na łamach “Wieczoru Wybrzeża” i w takich czasach żyją jej bohaterowie. Tak więc mamy tu milicję, a przeszłość związana z II wojną światową jest jeszcze całkiem żywa. I właśnie ten drugi temat stanowi znaczący element fabuły komiksu “Kajtek i Koko. Śladem białego wilka. Duch bunkra. Tom 1”, na co wskazuje również jego podtytuł. Jako fanka tego typu historii nie mogłam być bardziej niż zadowolona z motywu wybranego przez Janusza Christę za kanwę opowieści. “Kajtek i Koko. Śladem białego wilka. Duch bunkra. Tom 1” to komiks o charakterze zarówno przygodowym, ale też detektywistyczno-kryminalnym z dodatkiem wątków… szpiegowskich! Bohaterowie trafiają w sam środek na naprawdę złożonej kabały, przez co zagrożone jest również ich życie i zdrowie. Zmuszeni są maksymalnie wysilić swoje szare komórki, by obronną ręką wyjść z niebezpiecznych sytuacji. Kajtek i Koko są parą przyjaciół, marynarzy, którzy nie mogliby bardziej się od siebie różnić. Kajtek, niski, dobrze umięśniony i odważy, cechuje się sprytem, pomysłowością i odwagą. Zaś Koko, mimo swojej masy, to dobrotliwy, strachliwy jegomość o miękkim sercu, którego najważniejszym celem w życiu jest zadbać o pełny brzuch. Jednak te różnice sprawiają, że duet idealnie się uzupełniają dając czytelnikowi dużo zabawy. Bo “Kajtek i Koko. Śladem białego wilka. Duch bunkra. Tom 1” nie jest tylko historią o poważnych tematach i niebezpieczeństwach. Janusz Christa, odpowiadający zarówno za ilustracje i scenariusz, serwuje w niej sporą dawkę humoru, którego głównym sprawcą jest Koko, ale pozostałe pojawiające się na planszach postacie oraz sytuacje, z jakimi przychodzi im się zmierzyć, dokładają coś od siebie. “Kajtek i Koko. Śladem białego wilka. Duch bunkra. Tom 1” narysowany jest tą charakterystyczną dla twórczości Janusza Christy kreską i wyrazistą kolorystyką. Autor dbał o szczegóły zarówno w przypadku przedstawienia samych bohaterów, jak również otaczającego ich świata. Rysunki są szczegółowe i zachowują naturalne proporcje. Christa nie epatuje przemocą, nawet w scenach, w których robi się niebezpiecznie. “Kajtek i Koko. Śladem białego wilka. Duch bunkra. Tom 1” był dla mnie przyjemnym powrotem do czasów dzieciństwa i sympatycznych bohaterów. Historia zawiera w sobie dreszczyk emocji, humor i mimo czasów, w których dzieje się akcja, nie wieje starzyzną. Już nie mogę doczekać się tomu drugiego. Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont
Gavran - awatar Gavran
ocenił na67 miesięcy temu
Wojna i pokój Lew Tołstoj
Wojna i pokój
Lew Tołstoj Thomas Campi Frédéric Brémaud
“Wojna i pokój” to powieść historyczna autorstwa Lwa Tołstoja, która zabiera czytelników w początki XIX wieku. Opowiedziana przez niego historia jest swoistym przeglądem ówczesnej atmosfery Cesarstwa Rosyjskiego, a zwłaszcza żyjących w nim wyższych sfer. Monumentalne dzieło rosyjskiego pisarza na graficzną adaptację przełożyli Thomas Campi oraz Frédéric Brémaud. Przyznaję, z epopejami narodowymi nigdy nie było mi po drodze, ale chętnie sięgam po komiksowe adaptacje wielkich dzieł pisarek i pisarzy. A szczególnie tych, których nie zdarzyło mi się przeczytać w pierwotnej, książkowej wersji, tak więc dzięki Wydawnictwu Egmont mogę choć częściowo nadrobić braki w lekturach. “Wojna i pokój” przenosi nas w czasy wojen napoleońskich, dotykając tematów nie tylko polityki, lecz również społeczeństwa i patriotyzmu. Jednak ważnym elementem stworzonej przez Tołstoja historii jest miłość i ten wątek ma także swoje istotne odzwierciedlenie w graficznej adaptacji powieści. W graficznej adaptacji ten wątek skupia się wokół postaci młodziutkiej Nataszy Rostow oraz księcia Andrzeja Bołkońskiego, który po śmierci żony pozwala sobie ponownie na uczucia inne niż smutek czy marazm. Swoją znaczącą rolę w tej relacji odgrywa również Piotr Bezuchow, nieślubny syn bogatego ziemianina, będący jego spadkobiercą. Graficzna adaptacja powieści “Wojna i pokój” dzięki ilustracjom Thomasa Campi i scenariuszowi Frédérica Brémauda zyskała nową twarz mającą szansę dotrzeć do szerszego grona czytelników. Utrzymane w ciepłej kolorystyce plansze mimo niezwykle trudnych tematów, jakie niesie za sobą treść opowiadanej historii pozwoliły mi zatopić się w ówczesny świat i rządzące nim rozterki. W tej wersji nawet sceny bitew nie epatują nadmierną brutalnością i przemocą, zmuszając odbiorcę do użycia własnej wyobraźni. Dialogi są zwięzłe, jednak wciąż pozwalające odnaleźć się w prezentowanej historii. Uwzględniając fakt, iż komiksowa “Wojna i pokój” liczy sobie jedynie dziewięćdziesiąt sześć stron, zaś powieściowa wersja – w zależności od wydania – około tysiąca, odbiorca musi być przygotowany na mocno skondensowany bieg wydarzeń niosący ze sobą liczne przeskoki fabularne i czasowe, co może okazać się kłopotliwe dla osób nieznających oryginału. Graficzne spojrzenie na dzieło Lwa Tołstoja było przyjemną podróżą do świata Cesarstwa Rosyjskiego z całym jego rozmachem i gorącą krwią mieszkańców. Historyczne elementy przedstawiono sprawnie, zaś wątki bohaterów na tyle jasno i zwięźle, by zawrzeć w nich cały sens postaci. Czekam na kolejną adaptację klasyków literatury. Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont
Gavran - awatar Gavran
ocenił na67 miesięcy temu
Asteriks w Luzytanii Didier Conrad
Asteriks w Luzytanii
Didier Conrad Fabrice Caro Thierry Mébarki
A naczekałem się w kolejce do biblioteki ale raczej warto - mimo żem stary chłop czasem lubie sobie zajrzeć do tych asteriksów - jakoś do tej pory nie miałem okazji zapoznać się z tymi już nie związanych z uderzo i gościnnym. Zgrabnie wykorzystano że w osiedlu Bogów pojawia się portugalczyk (tam pamiętam jak byłem dzieckiem te dż i sz wszedzie wrzucane mnie dziwiło a potem chodziło o aspekt brzmienia tego języka - portugalski się czasem ze zsłyszenia myli z rosyjskim ((acz szczerze bardziej chyba nasz polski albo ukraiński pod to pasuje tylko mniej znane języki))) Sam lubie fado i te jakąś dziwną specyfikę portugalską która mi trochę tą melancholią znana w polsce - także mi siadały te żarty - jestem ciekaw jak bym odebrał ten komiks jak był w wieku docelowym - bardzo mnie rozbawił ślad galerowy u fenickiego kupca. Swoją drogą chętnie bym zobaczył jakiś komiks w którym bohaterowie pomagają fenicjanom. Ogólnie mam nadzieje że jak najwięcej odcinków taki wycieczkowych że tak powiem. Nie wiem czy to moja kwestia wieku i nadwagi ale te wątki kulinarne mi się bardzo podobały --- te garum na przykład jakiś taki duży temat którym żyło się w starożytności https://pl.wikipedia.org/wiki/Garum Ta taka faktyczna drwina z współczesnych oligarchów, szefów korporacji czy po prostu biznesowych cfaniaków też takie zauważalne w tym komiksie Ten rozpoczynający przygodę portugalczyk i jego wizję skąd się wzieła melancholia -- że to efekt powstania Wiriatosa i jego zdrady ... to jeden z zdrajców przypomina nam naszego bohatera. Inna sprawa że mi się kojarzy z xvii legendą o królu Sebastiao który zaginął w czasie walk z marokańczykami i portugalczycy mieli swoją legendę że wróci król gdy portugalia będzie w niebezpieczeństwie. Swoją drogą ciekawe to -ão doczepiano luzytańczykom - pewnie kwestia bardziej dosłownego tłumaczenia a i mnie ta forma też bawiła. Ta melancholia przyjemnie przesadna - aż człowiek wstaje i ma ochotę pooptymizować. Także ten jeden co jest optymistyczny i wszyscy przepraszają za to bo coś mu na głowę spadło... Wątek karanowozów i lutencjan na emigracji fajna sprawa. A i jestem fanem obeliksa i asteriksa w barwach luzytańskich. Latynizmy w korpach uroczy czy te wszystkie korporacyjne optymalizacje by produkt się psuł.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na91 miesiąc temu
Arka Bzika Achdé
Arka Bzika
Achdé
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Lucky Luke od dziesięcioleci pozostaje ikoną komiksowego Dzikiego Zachodu, łącząc humor, akcję i refleksję społeczną. Seria zachwyca charakterystycznym stylem graficznym i zręcznym połączeniem komizmu z przesłaniem. Lucky Luke: Arka Bzika kontynuuje tę tradycję, pokazując, że przygody kowboja nadal potrafią angażować i bawić nowe pokolenia czytelników. Album zabiera czytelnika w świat Dzikiego Zachodu pełen zwierząt, złota i absurdalnych sytuacji. Tym razem akcja skupia się na Ovidzie Byrde’ie, ekscentrycznym obrońcy zwierząt prowadzącym azyl dla psów, kotów i innych stworzeń. Brak funduszy i obojętność mieszkańców wobec losu zwierząt prowadzą do komicznych, choć nieraz dramatycznych zdarzeń. W centrum fabuły znajduje się konflikt między dobrodusznością a chciwością. Ovide Byrde, dzięki przypadkowemu odkryciu złota przez Rantanplana, szybko staje się celem sprytnego złoczyńcy. Lucky Luke, jako klasyczny strażnik porządku, próbuje utrzymać sytuację pod kontrolą. Jego interwencja prowadzi do serii zabawnych nieporozumień, które ukazują kontrasty między altruizmem a ludzką naturą. Album zachowuje klasyczny, parodystyczny ton serii, odnosząc się do współczesnych problemów społecznych. Konflikt wegańskich idealistów z tradycjonalistami stanowi humorystyczne odbicie realnych debat o prawach zwierząt. Scenariusz Jul’a zręcznie wplata te elementy w świat Dzikiego Zachodu, tworząc jednocześnie absurdalne sytuacje typowe dla Lucky Luke’a. Choć humor bywa udany, niektóre gagi i powtarzalne wątki zwierząt w azylu wydają się nużące. Pomysły, takie jak aktywiści ekologiczni czy większa rola Daltonów, mogłyby wzmocnić komiczny efekt i wzbogacić fabułę. Ovide Byrde, wzorowany na historycznej postaci Henry’ego Bergha, początkowo jawi się jako idealista. Z czasem jego postawa staje się przesadną karykaturą własnych ideałów, co wywołuje komiczny efekt. Autor w mistrzowski sposób pokazuje, jak dobre intencje mogą wymknąć się spod kontroli i stać się źródłem chaosu. Rantanplan, najgłupszy pies na Dzikim Zachodzie, odgrywa kluczową rolę. Jego przypadkowe odkrycie złota napędza fabułę i wprowadza element slapsticku. Z kolei Jolly Jumper pełni funkcję kontrapunktu, komentuje wydarzenia z ironicznym wdziękiem, dopełniając charakterystyczny humor serii. Daltonowie pojawiają się tylko epizodycznie, co niestety nie wykorzystuje w pełni ich potencjału komicznego.... https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-lucky-luke-arka-bzika
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na77 miesięcy temu
Król Skneriusz Pierwszy i inne historie z lat 1967–1972 Carl Barks
Król Skneriusz Pierwszy i inne historie z lat 1967–1972
Carl Barks
“Kaczogród. Król Skneriusz Pierwszy i inne historie z lat 1967–1972” to kolejne spotkanie z Kaczorem Donaldem, jego wujkiem i siostrzeńcami. Publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. Kaczora Donalda chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. To samo dotyczy się jego siostrzeńców – Hyzia, Dyzia i Zyzia – oraz wujka Sknerusa McKwacza. “Kaczogród. Król Skneriusz Pierwszy i inne historie z lat 1967–1972” to już kolejny zbiór historii z tymi bohaterami, którzy bawią zarówno młodszych, jak i starszych. Jednak w porównaniu do poprzednich odsłon, tym razem Carl Barks odpowiedzialny jest w głównej mierze za scenariusze oraz wstępne szkice rysunków. Po swoim przejściu na emeryturę część artystyczną oddano w ręce innych rysowników, lecz wciąż jego wpływ na publikacje pozostawał ogromny. “Kaczogród. Król Skneriusz Pierwszy i inne historie z lat 1967–1972” zawiera w sobie siedemnaście historii, z których większa część dotyczy postaci Hyzia, Dyzia i Zyzia oraz ich perypetii w drużynie skautów. Najczęściej muszą ratować środowisko przed pomysłami swojego skąpego wujka Sknerusa McKwacza, który zrobi wszystko, by móc zdobyć kolejny worek złotych monet do swojego skarbca. Ale nie obce były im też podróże w czasie czy bliskie spotkanie z wilkołakiem lub (już po raz kolejny!) obcą cywilizacją. Nie można tej trójce odmówić odwagi, pomysłowości i zaradności, zwłaszcza w niesprzyjających warunkach. Mimo zmiany rysownika, a nawet oddania prac w więcej niż jedną parę rąk, przedstawienie postaci – przynajmniej moim zdaniem – nie zmieniło się praktycznie wcale. Czytelnik spotyka na planszach dobrze sobie znanych bohaterów wraz z ich charakterystycznym wyglądem i kolorystyką. W kwestii dialogów i tekstu ukłon należy się także tłumaczowi Jackowi Drewnowskiemu, który w tej odsłonie musiał postarać się odpowiednio dopasować przekład, by był zgodny z zamierzeniami i pomysłem autora. “Kaczogród. Król Skneriusz Pierwszy i inne historie z lat 1967–1972” i zawarte w zbiorze perypetie to pełna gama emocji. Od śmiechu z zachowania bohaterów i tego, co ich spotyka, po chwile grozy, strachu, wzruszenia czy współczucia. Mieszkańcy Kaczogrodu zapewniają nie tylko dobrą zabawę, ale też uczą, co w życiu powinno być najważniejsze. Czasem ich przygody są dość absurdalne, by innym razem kaczki musiały zmagać się problemami dnia codziennego. Carl Barks swoimi scenariuszami zadbał, by w stworzonych przez siebie historiach zawrzeć więcej niźli tylko rozrywkę. W tej części trochę zabrakło mi Daisy, dziewczyny Kaczora Donalda, która nie pojawia się osobiście w żadnej z przedstawionych historii. Jednak udanie zastąpiły ją inne kobiece postacie, zła wiedźma Magika De Czar oraz dziewczęta z zastępu Sikorek, konkurującego całkiem udanie z tym Hyzia, Dyzia i Zyzia. Oczywiście nie zabrakło też Braci B i ich złodziejskich pomysłów, kończących się zwykle powrotem za kratki. “Kaczogród. Król Skneriusz Pierwszy i inne historie z lat 1967–1972” jest obowiązkową propozycją dla fanów Kaczogrodu oraz żyjących w nim kaczych bohaterów. Ja dobrze się bawiłam i mam ochotę na więcej! Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont
Gavran - awatar Gavran
ocenił na67 miesięcy temu
Kaczor Donald. Zakwakane przygody. „Kruki i kaczki” oraz inne historie praca zbiorowa
Kaczor Donald. Zakwakane przygody. „Kruki i kaczki” oraz inne historie
praca zbiorowa
Egmont otwiera nową odsłonę Wielkich Bohaterów Disneya tomem poświęconym Kaczorowi Donaldowi. Start jest… dokładnie tam, gdzie powinien: w sercu klasyki. Dla wyjadaczy to może pachnieć déjà vu (dużo Barksa i Rosy znanych z poprzednich edycji),ale konstrukcja tomu, jako kuratorskiego przeglądu 90 lat Donalda (1934–2024),broni się znakomicie – i to zarówno treścią, jak i oprawą. [...] Tom pokazuje Donalda w przekroju ról: pechowiec, złośnik, opiekun, poszukiwacz, a czasem antybohater z sercem na dłoni. Zmianę tonu świetnie czuć w „dłuższych” przygodach Barksa i Rosy, a Strobl czy Heymans przypominają, że poza „kanonem” powstawały warianty, które też ukształtowały mitologię Kaczogrodu. Pan Jones przewija się jak stały punkt zapalny sąsiedzkich wojenek; Cavazzano dorzuca włoski puls i szeroki kadr. Redakcja spina epoki i stylistyki. Dla nowicjuszy – złoto. Dla kolekcjonerów Barksa/Rosy – „to już było”, choć podane lepiej: w ładnym druku, z sensem doboru i świetnymi wprowadzeniami. Minus? Kilka epizodów w mniejszym formacie rozstrzelonych na dużych planszach – tracą rytm, jaki znacie z „Gigantów”. Oprawa i druk są bardzo dobre; dodatki – świetne. Gdzieniegdzie kuleje kolor (incydentalne „przepalenia”, wspomniane żółte ręce),ale całościowo to edycja, którą chce się mieć na półce. Cała recenzja: https://ostatniatawerna.pl/miedzy-muzeum-a-przygoda-recenzja-komiksu-wielcy-bohaterowie-disneya-kaczor-donald-zakwakane-przygody-kruki-i-kaczki-oraz-inne-historie-t-1/
OstatniaTawerna - awatar OstatniaTawerna
oceniła na84 miesiące temu
Zejście smoka i inne historie z lat 1972–1994 Carl Barks
Zejście smoka i inne historie z lat 1972–1994
Carl Barks
“Kaczogród. Zejście smoka i inne historie z lat 1972–1994” spod kreski Carla Barksa jest kolejnym tomem historii o Kaczogrodzie i jego najbardziej rozpoznawalnych mieszkańcach. Zbiór komiksów ukazał się nakładem Wydawnictwa Egmont. “Zejście smoka i inne historie z lat 1972-1994” to ponowne spotkanie z kaczymi bohaterami wprost z Kaczogrodu. Wraz z Hyziem, Dyziem i Zyziem, Kaczorem Donaldem i Sknerusem McKwaczem bierzemy udział w piętnastu niesamowitych przygodach pełnych zarówno humoru, ale także zwracających uwagę na poważne tematy. W tym zestawie komiksów Carla Barksa prym wiodą młodzi skauci, gdyż właśnie perypetii siostrzeńców Kaczora Donalda oraz ich drużyny znajdziemy w zbiorze najwięcej. Ta część wybranej twórczości autora ma też swego rodzaju motyw przewodni, a jest nim szeroko rozumiana ochrona środowiska. Już tytułowy komiks “Zejście smoka” bardzo mocno porusza tematykę zanieczyszczania przez mieszkańców Kaczogrodu lokalnych wód oraz konsekwencji, jakie mogą być z tym związane. Co ciekawe, w zbiorze znajdziemy dwa zakończenia tej historii – wersję oryginalnie naszkicowaną przez Barksa, a także jej złagodzoną wersję, która ukazała się w druku. Hyzio, Dyzio i Zyzio stają również przed zadaniami pomocy porzuconym zwierzętom, chronienia wielorybów, na które poluje żądny pieniędzy wujek Sknerus, gaszą pożary, szukają zaginionych skarbów oraz sekretu długowieczności. Nie obce są im również cyrkowe popisy w szczytnym celu. A wszystko to przedstawione zostało w zabawny i prosty sposób, jednocześnie niepozbawiony morałów, z których można wyciągnąć wnioski przydatne w prawdziwym życiu. “Zejście smoka i inne historie z lat 1972-1994” to również pełna gama emocji dla małych i dużych czytelników. Przygody bohaterów pozwalają poczuć dreszczyk niebezpieczeństwa, radość z osiągniętych sukcesów, strach, złość czy satysfakcję. Gdy Hyziowi, Dyziowi i Zyziowi udaje się pokrzyżować niecne plany Sknerusa McKwacza trudno nie unieść kącików ust w uśmiechu. Choć tak naprawdę stary kaczor tylko z pozoru jest czarnym charakterem. Najczęściej w finale historii okazuje się, że jednak ma serce po właściwej stronie. Kolorystyka i wygląd postaci stworzonych przez Carla Barksa jest tym najbardziej charakterystycznym elementem, jaki zawsze przychodzi mi na myśl, gdy pomyślę o Kaczorze Donaldzie i spółce. Żywe kolory, prosta, acz wyrazista kreska, kadry z najbardziej szczegółowym pierwszym planem. I choć wizerunek mieszkańców Kaczogrodu przez lata ulegał pewnym modyfikacjom, ten, który znajdziecie w zbiorze “Zejście smoka i inne historie z lat 1972-1994” stanowi ten najbardziej spopularyzowany. “Zejście smoka i inne historie z lat 1972-1994” jest ciekawym zestawem komiksów Carla Barksa przedstawiającym historie stworzone przez autora na przestrzeni ponad trzydziestu lat. Przygody bohaterów zarówno bawią i uczą, choć czasem sposób ich postępowania może wydawać się mocno kontrowersyjny. Przynajmniej z dzisiejszego punktu widzenia. Dobrze bawiłam się spędzając czas w Kaczogrodzie i Wam również polecam wyprawę do tego miejsca. Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont
Gavran - awatar Gavran
ocenił na62 miesiące temu

Cytaty z książki Baśnie tysiąca i jednej nocy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Baśnie tysiąca i jednej nocy