rozwińzwiń

I tak nie słuchasz

Okładka książki I tak nie słuchasz autora Romuald Pawlak, 9788368102901
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki I tak nie słuchasz
Romuald Pawlak Wydawnictwo: Czarna Dama literatura obyczajowa, romans
354 str. 5 godz. 54 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2025-07-31
Data 1. wyd. pol.:
2025-07-31
Liczba stron:
354
Czas czytania
5 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368102901
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup I tak nie słuchasz w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki I tak nie słuchasz

Średnia ocen
6,7 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce I tak nie słuchasz

Sortuj:
avatar
191
48

Na półkach:

Co do tej książki miałam ogromne nadzieję i byłam naprawdę podekscytowana perspektywą jej czytania.

Jednak tym, co nie spodobało mi się już na samym wstępie jest inspiracja całej powieści, gdyż uważam to za wzmocnienie zachowań samobójczych. Daje komunikat: jak spróbujesz się zabić, to napiszą o tobie artykuł i książkę. To może zachęcać do zachowań samobojczych, które niestety mogą zakończyć się śmiercią.

Do tego narracja jest dla mnie prowadzona dziwnie: nie wiadomo, czy to, co czytamy jest tylko myślami czy wypowiadanymi słowami do policjantki. Ponadto jest pisana w taki sposób, że czytalnik nie bardzo może odnaleźć się w fabule. Była ona prowadzona tak topornie, że po kilkudziesięciu stronach się poddałam.

Co do tej książki miałam ogromne nadzieję i byłam naprawdę podekscytowana perspektywą jej czytania.

Jednak tym, co nie spodobało mi się już na samym wstępie jest inspiracja całej powieści, gdyż uważam to za wzmocnienie zachowań samobójczych. Daje komunikat: jak spróbujesz się zabić, to napiszą o tobie artykuł i książkę. To może zachęcać do zachowań samobojczych, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

91 użytkowników ma tytuł I tak nie słuchasz na półkach głównych
  • 74
  • 15
  • 2
7 użytkowników ma tytuł I tak nie słuchasz na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Agata Francik, Marek Kolenda, Tomasz Kołodziejczak, Maja Malinowska, Mikołaj Maria Manicki, Romuald Pawlak, Magdalena Świerczek-Gryboś, Henryk Tur, Istvan Vizvary, Michał Walasek, Mateusz Wyszyński, Marek Żelkowski
Ocena 7,4
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Agata Francik, Marek Kolenda, Tomasz Kołodziejczak, Maja Malinowska, Mikołaj Maria Manicki, Romuald Pawlak, Magdalena Świerczek-Gryboś, Henryk Tur, Istvan Vizvary, Michał Walasek, Mateusz Wyszyński, Marek Żelkowski
Okładka książki Rocznik fantastyczny 2024 Dagmara Adwentowska, Piotr Burzyński, Agata Francik, Błażej Kurowski, Artur Laisen, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Natalia Maślej, Łukasz Migura, Antoni Nowakowski, Marcin Opolski, Mateusz Oszust, Romuald Pawlak, Mariusz Pieniążek, Łukasz Redelbach, Szymon Szymański, Dominika Węcławek
Ocena 7,4
Rocznik fantastyczny 2024 Dagmara Adwentowska, Piotr Burzyński, Agata Francik, Błażej Kurowski, Artur Laisen, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Natalia Maślej, Łukasz Migura, Antoni Nowakowski, Marcin Opolski, Mateusz Oszust, Romuald Pawlak, Mariusz Pieniążek, Łukasz Redelbach, Szymon Szymański, Dominika Węcławek
Okładka książki Odmęt. Antologia morska Silke Brandt, Mort Castle, Filip Duval, Bruce Golden, Michał P. Kadlec, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Rafał Łoboda, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Romuald Pawlak, Jacek Pelczar, Michał Pleskacz, Krzysztof Rewiuk, Agata Suchocka, Emilian Wojnowski, Martyna Wróbel
Ocena 6,7
Odmęt. Antologia morska Silke Brandt, Mort Castle, Filip Duval, Bruce Golden, Michał P. Kadlec, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Rafał Łoboda, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Romuald Pawlak, Jacek Pelczar, Michał Pleskacz, Krzysztof Rewiuk, Agata Suchocka, Emilian Wojnowski, Martyna Wróbel
Romuald Pawlak
Romuald Pawlak
Według słów przyjaciółki, cytującej Umberto Eco, „zwierzę opowiadające”. Coś w tym jest, bowiem straszny z niego gaduła, także na papierze. Choć zaczynał od horrorów w śp. pamięci „Feniksie”, to historia stała się jego hobby, szczególnie średniowiecze od wieku XII oraz Epoka Wielkich Odkryć. Jak twierdzą znajomi i przyjaciele, posiada paskudne, chore i pachnące kryminałem poczucie humoru, nic więc dziwnego, że nawet próbując napisać tekst serio, zawsze wtrąci ironicznego smoka czy gadające drzewo… Obok fantastyki próbuje napisać normalną powieść historyczną. Lubi: zimne piwo w dobrym towarzystwie; Mozarta i Dead Can Dance; humor spod znaku Monty Pythona i Czarnej Żmii; Bułhakowa, Eco i Zofię Kossak, a z fantastyki Kaya oraz Le Guin; i tysiąc innych rzeczy, którymi nie warto nikogo zanudzać. Nie znosi: ludzi bez poczucia humoru; hipokryzji; bezinteresownej nienawiści; złośliwości, która chciałaby udawać ciętą ironię, a jest zwyczajnym chamstwem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatni list Anna K. Bandurska
Ostatni list
Anna K. Bandurska
Zostawienie czytelnika w takiej sytuacji powinno być „karane” ;D Tak bardzo nie chciałam kończyć, że przeciągałam ile mogłam, ale z rozdziału na rozdział chcesz więcej i więcej. Muszę też pogratulować decyzji przy wyborze lektora w tym przypadku lektorki. Pani Joanna Domańska dla mnie jest królową robienia idealnego klimatu każdej książce jaką podejmie się czytać. Według nie to strzał w dziesiątkę. Mam nadzieje że kolejne będą również czytane przez Nią. Będzie lekko spojlerowo :D Wracając do książki i jej recenzji to musicie wiedzieć że są takie książki, które czyta się powoli, trochę jak list od dawnej przyjaciółki. Nie dlatego, że są trudne, ale dlatego, że chce się z nimi zostać dłużej. Właśnie takie wrażenie miałam po przeczytaniu/odsłuchaniu „Ostatni list” Anny K. Bandurskiej, pierwszy tom serii Nad Sekwaną. To historia pełna emocji, kobiecej siły i tęsknoty za życiem, które czasem trzeba budować od nowa, choć wydaje się, że wszystko już się skończyło. Historia zaczyna się od tragedii. Teresa polska emigrantka mieszkająca we Francji traci męża w czasie wojny francusko-pruskiej. Jeszcze niedawno jej życie było spokojne, uporządkowane i przewidywalne. Miała dom, miłość i poczucie bezpieczeństwa. W jednej chwili wszystko się rozpada. Śmierć ukochanego mężczyzny sprawia, że kobieta musi zacząć od nowa. Los prowadzi ją do niewielkiego miasteczka Amantes, otoczonego winnicami w krainie koniaku. To miejsce wydaje się niemal bajkowe pełne zapachu winogron, lawendy i letniego słońca ale pod tą spokojną powierzchnią kryje się wiele tajemnic. Autorka bardzo ciekawie pokazuje moment, w którym człowiek zostaje sam z własnym bólem. Teresa nie jest bohaterką idealną. Bywa zagubiona, czasem nie wie, jak dalej żyć, a jednak powoli odnajduje w sobie siłę. Właśnie to sprawia, że zaczynamy jej kibicować. To nie jest historia o wielkich bohaterach z pomników, tylko o zwykłej kobiecie, która próbuje poukładać świat po stracie. Jestem pewna że większość z nas ma za sobą taką historie, no może podobną po której myślimy że Swat zawalił nam się na głowę, że już nic ciekawego nas nie czeka itp. Dużą rolę w tej opowieści odgrywa przeszłość. W domu, do którego trafia Teresa, pojawia się tajemnicza korespondencja należąca do kobiety a nasza bohaterka staje przed czymś więcej niż tylko fragmentem cudzej historii. Jest jak klucz do zagadki, która zaczyna powoli odsłaniać tajemnice miasteczka i ludzi wokół bohaterki. Właśnie w tym miejscu powieść nabiera lekko intrygującego charakteru. Zaczynamy się zastanawiać, kim była autorka listu i dlaczego znalazły się w domu Teresy. Jednak „Ostatni list” to nie tylko opowieść o tajemnicy. To przede wszystkim historia o kobietach. O ich przyjaźniach, pragnieniach i marzeniach. Seria pokazuje losy młodych Polek żyjących we Francji w XIX wieku. W świecie eleganckich bali, pięknych sukien i francuskich salonów każda z nich próbuje odnaleźć swoje miejsce. Czasem jest w tym trochę romantyzmu, czasem humoru, a czasem zwykłej życiowej nieporadności. Bo choć pojawiają się przystojni Francuzi, droga do szczęścia wcale nie jest prosta. Czytając, można niemal zobaczyć paryskie salony, usłyszeć muzykę podczas balu czy poczuć zapach winnic. A jednocześnie w tle stale obecna jest historia wojna, polityczne napięcia i niepewność przyszłości. Ten kontrast działa mocno. Z jednej strony piękno francuskiego świata, z drugiej świadomość, że wszystko może się w każdej chwili zmienić. Najbardziej poruszało mnie jednak w tej książce coś innego, a mianowicie sposób, w jaki opowiada się o samotności i potrzebie bliskości. Teresa musi nauczyć się życia bez męża, ale też na nowo spojrzeć na siebie jako kobietę. Pojawiają się wokół niej mężczyźni sąsiad, baron czy nauczyciel lecz nie chodzi tu tylko o romans. Raczej o pytanie, czy po wielkiej stracie można jeszcze komuś zaufać. Czy można pozwolić sobie na kolejne uczucie, nie czując przy tym zdrady wobec przeszłości. To właśnie ta emocjonalna warstwa sprawia, że książka trafia do czytelnika. W wielu momentach można się w niej odnaleźć. Każdy przecież zna uczucie, gdy życie nagle skręca w zupełnie inną stronę, niż planowaliśmy. Teresa pokazuje, że nawet wtedy można znaleźć drogę dalej. Jestem przekonana że po przeczytaniu tej książki zostanie wam w głowie pewna myśl: że życie, tak jak list, czasem przynosi wiadomości, których się nie spodziewamy. Niektóre z nich bolą, inne zmieniają wszystko. Ale każda z nich prowadzi nas dalej. I właśnie dlatego „Ostatni list” jest historią, którą czyta się nie tylko oczami, ale też sercem. Jestem ogromnie ciekawa waszych opinii na jej temat. Polecam.
Book_matula - awatar Book_matula
oceniła na1030 dni temu
Wiedeńska melodia Paulina Rabczak
Wiedeńska melodia
Paulina Rabczak
Drugi tom ,,W starym Wiedniu”. Klara i Franz od dziesięciu lat tworzą udane małżeństwo, mają dwoje dzieci. Jednak Klara czuje się coraz bardziej rozgoryczona tym, że nie zrobiła kariery jako kompozytorka i ma pretensje do męża, który oczekuje od niej przede wszystkim zajmowania się rodziną. Gdy w jej życiu pojawia się młody skrzypek Florian, Klara dostrzega szansę na wyrwanie się wyłącznie z roli żony i matki. Jednocześnie musi uporać się ze śmiercią ojca i sugestiami, że jego śmierć wcale nie była wynikiem choroby. Pierwsza część ogromnie mi się podobała, niemniej w recenzji trochę narzekałam, że miłość była ukazywana w sposób trochę zbyt sentymentalny i wzniosły, jak na mój gust. Pod tym względem ,,Wiedeńska melodia” bardziej do mnie trafiła, bo ukazuje, co się dzieje, gdy faza zakochania mija i para musi się borykać z szarym, codziennym życiem. Paulina Rabczak porusza problemy, które mimo upływu lat są nadal aktualne, jak rozdarcie między rodziną a karierą, problemy z płodnością czy ukrywanie problemów małżeńskich i tworzenie idealnej iluzji. Pamiętam, że gdy czytałam wersję wattpadową, bardzo irytowała mnie Klara, miałam wrażenie, że ona wręcz nienawidzi swojego męża i dzieci. Na szczęście, teraz jest bardziej stonowana i mimo że wiele razy mnie irytowała i zachowywała się okropnie egoistycznie, to byłam w stanie rozumieć część jej zachować i nie czułam, by autorka próbowała usprawiedliwiać jej najgorsze decyzje. Poruszający był również wątek Adrienne i Edwarda, choć w przypadku obu tych par chwilami irytowały mnie nieporozumienia oparte na tym, że ktoś coś źle zrozumiał i zamiast porozmawiać, to dopowiadał sobie własną wersję i się obrażał. Jednak moje serce najbardziej zdobyły nowe pary – Severin i Paulina oraz Heinrich i Katrin. Ta pierwsza relacja wnosi pewną lekkość, w naturalny sposób pokazuje przejście od przekomarzania się i delikatnej niechęci, przez tworzącą się solidarność, aż po uczucie oparte na przyjaźni i szacunku. Druga para jest całkiem inna, tym razem obserwujemy rozwój znajomości ludzi po ciężkich przejściach, którzy znajdują w drugiej osobie oparcie. Podobało mi się zakończenie, które nie usunęło jednoznacznie wszystkich problemów. Jeśli chodzi o wątek kryminalny, to ponownie trudno mi go ocenić, ponieważ pamiętałam wersję z Wattpada. Tam byłam bardzo podekscytowana zagadką śmierci ojca Klary i przeszłości jej matki, tutaj chwilami odnosiłam wrażenie, że mogłoby być tego więcej. W moim odczuciu jest to książka przede wszystkim rozrywkowa, akcja wciąga i angażuje, a czytelnik może łatwo przywiązać się do bohaterów. Nie znaczy to, że brakuje tu głębi. Ten tom w dużej mierze rozwija wątki polityczne i bardzo podoba mi się, że możemy poznać wiele różnych perspektyw. Mamy Klarę, która jest kobietą nieliczącą się z konwenansami i chcącą robić karierę, ale jednocześnie patrzącą na wszystko z perspektywy bogatej kobiety szlacheckiego pochodzenia i niezainteresowaną pomocą ludziom w trudniejszej sytuacji. Z kolei Franz jest bardzo zaangażowany w prawa ludzi biedniejszych, ale na kwestie kobiece ma bardziej konserwatywne spojrzenie. Paulina jest prawdziwą działaczką i stosuje metodę ,,wędki, nie ryby”, natomiast Severin lekko romansuje z komunizmem. Rozmowy i dyskusje bohaterów sprawiają, że każdy uczy się czegoś nowego i musi skonfrontować się ze swoimi poglądami, co bardzo mi się podobało. Podobnie jak w poprzednim tomie czuć też ogromną miłość autorki do Wiednia oraz sztuki – wzmianki o prawdziwych miejscach oraz książkach, operach czy baletach sprawiają, że świat żyje i wydaje się bliższy. Pod względem stylu (bardzie wyważonego) i konstrukcji fabuły uważam, że ta część jest lepsza, ale subiektywnie bardziej porwała mnie fabuła pierwszej. Mimo to obie uważam za dobre, solidne powieści historyczne i polecam je tym, którzy chcą przeczytać coś, co ich wciągnie i pokaże urokliwe relacje romantyczne, ale zarazem podchodzi z szacunkiem do tła i przedstawionych czasów. ,, Urzeczywistnianie marzeń jest przerażające, bo czasem trzeba skoczyć w przepaść, ale ma pani przecież skrzydła, które panią poniosą, jeśli będzie pani w to wierzyć.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na95 miesięcy temu
Bestia i pani Róża Katarzyna Hewa
Bestia i pani Róża
Katarzyna Hewa
,, Uświadomiła sobie, że kolejny dzień jej pustej egzystencji dobiegał końca. Kolejny dwudziestoczterogodzinny etap przetrwania zakończył się i niedługo, tuż po niewielkich kolacyjnych torturach, będzie mogła zapomnieć się we śnie, który jako jedyny obiecywał chwilowe ukojenie. " Kilka słów na temat książki ,, Bestia i pani Róża " autorstwa Katarzyny Hewy. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Sięgnęłam po ten tytuł bo niesamowicie zaciekawił mnie jego opis. Czy było to udane spotkanie? I TO JESZCZE JAK ! To było coś, czego bardzo potrzebowałam. Coś, co zagrało na moich emocjach. Coś, o czym prędko nie zapomnę bo poprostu się nie da. Ta historia potrafi zaboleć, wywołać uśmiech na twarzy a także wlać w czytelnika nadzieję. Poznajemy tutaj Rozalię Listewską. Kobieta ma dwadzieścia pięć lat. Mimo, że to już wiek w którym powinna priorytetowo myśleć o założeniu rodziny, ona dalej chodzi z przysłowiową głową w chmurach. Nie chce żyć według schematów. Pragnie trwać po swojemu. Marzy o studiach, dzięki którym mogłaby dzielić się swoją wiedzą z młodszym pokoleniem. A przede wszystkim nie bierze pod uwagę tego, aby być czyjąś własnością. Bardzo pasjonuje ją pisanie. Wierzy, że odniesie literacki sukces. Ma wszystko czego w życiu potrzeba. Kochającego ojca, zapewnione dobra materialne, marzenia i ambicje. Jednak po śmierci ukochanego rodzica jej życie sypie się jak domek z kart. Okazało się, że Gabriel przed śmiercią oddał cały swój majątek pod opiekę Jana Konrada Modrzewskiego - co najgorsze, majątek obejmuje także Rozalię. Krótko mówiąc, została sprzedana. Kobietę bardzo zabolało to, jak potraktował ją ojciec. Nie rozumie, dlaczego to obcy człowiek ma rządzić nią i jej majątkiem. Jedyne co zyskała to największy wróg, którego musi znosić pod tym samym dachem. Wiedziała, że od momentu poznania mężczyzny nic już nie będzie takie jak wcześniej. Ale jak cienka jest granica od nienawiści do miłości ? ,, Bestia i pani Róża " to fenomenalny romans historyczny. JAKIE TU SĄ EMOCJE ! To jak autorka buduje napięcie między postaciami to coś pięknego. Ich relacja to jedna wielka bomba emocjonalna. Mamy tutaj świetnie przedstawiony motyw enemies to lovers. Ale nie myślcie, że to banalna historia, w której od pierwszego spotkania miłość spada na bohaterów jak grom z jasnego nieba. Między Rozalią i Janem Konradem jedyne co zauważymy to jedna wielka burza, z gradem, piorunami i delikatną mżawką. Nie rzucają się na siebie po stu stronach i wszystko super - love forever. O nie nie. Tutaj mamy ciągłą walkę. Walkę z uczuciami, moralnością a przede wszystkim z samym sobą. Nic nie jest czarno-białe. A to co ich w życiu spotyka wcale nie pomaga im w tym, aby zrozumieć czego tak naprawdę chcą. Ale czy przed uczuciem da się uciec? Czy przeznaczenie zawsze nas odnajdzie? ,, Zignorowała go, zgadzając się niemo. Po prostu nie miała siły na kłótnie. Skupiła się na jego kamizelce. Wyszycie ukazywało różę, ale nie kwiat, tylko same pnące się po materiale łodygi, które przechodziły jedna przed drugą, splatając się jak na dzikich krzewach, pełne jadowitych kolców. " Bardzo podoba mi się wykreowanie postaci Rozalii. Jest to niezwykle charakterna kobieta, która nie da sobie wejść na głowę. Twardo stąpa po ziemi i na pozór wydaje się, że nic nie jest w stanie jej złamać. Katarzyna Hewa stworzyła historię obok której nie da się przejść obojętnie. Ta książka wzbudza w czytelniku przeróżne emocje. Wciąga od pierwszych stron i do samego końca nie chce puścić. Pióro autorki bardzo przypadło mi do gustu, jest niezwykle lekkie. Książkę przyjemnie się czyta. Bardzo się cieszę, że poznałam ten tytuł. Z pewnością jest to jeden z lepszych romansów historycznych jakie miałam okazję przeczytać. Nie mogę się doczekać co będzie dalej, więc szybko zabieram się za drugi tom. ♥️ A wam serdecznie polecam poznać książkę ,, Bestia i pani Róża " gwarantuje, że spędzicie z nią świetny czas - tak jak ja! 🌹
love_books_marti - awatar love_books_marti
ocenił na101 miesiąc temu
Gdy zgaśnie nadzieja Joanne Kormylo
Gdy zgaśnie nadzieja
Joanne Kormylo
"Nie wiedziała, czy jutro nadejdzie. Ale wiedziała, że dziś może jeszcze kogoś uratować." 7⭐ /10⭐ (Współpraca reklamowa z @wydawnictwofilia) Dzień dobry w czwartek. Jeszcze trochę i uciekam na popołudnie do pracy. Jednak przed czytam poczytam trochę "Na krwawych skrzydłach", która mi się mega podoba, chodź dopiero 200 stron za mną. #gdyzgaśnienadzieja autorstwa #joannekormylo to kolejna powieść osadzona w czasie II wojny światowej. Rok 1942, Polska, a dokładnie Warszawa. Główna bohaterka Anna, jest załamana tym, że jej ukochane miasto upadło. Dołącza do polskiego ruchu oporu, gdzie ma za zadanie przemycać dzieci z warszawskiego getta i zapewniać im bezpieczeństwo. Podczas jednej z akcji poznaje pilota RAF, Johnniego, który uciekł z niemieckiego obozu. Anna i on bardzo dobrze wiedzą, że w mieście grozi mu śmierć, dlatego postanawia mu pomóc i wyprowadzić go z miasta. Sama jednak zostaje złapana przez SS i trafia do Ravensbruck, gdzie doświadcza piekła na ziemi. Jedna ze strażniczek, zarwana Bestią, obiera sobie Anne za cel. Kiedy myśli, że nie ma już dla niej ratunku, zostaje przeniesiona do innego obozu. Tam spotykała Johnniego i wspólnie obmyślaja plan ucieczki. Wiedzą, że grozi im przez to śmiertelne niebezpieczeństwo... "Gdy zgaśnie nadzieja" to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które pokazuje odwagę ludzi w najbardziej przerażającym momencie życia. Okres II Wojny światowej to jeden z elementów naszej historii, która pokazuje jak człowiek potrafi zniszczyć drugiego człowieka. Odebrać człowieczeństwo ze względu na wyznanie, kolor skóry czy orientację jest bardzo łatwo. Uznawać swoją wyższość nad innymi też, jednak zrobione to wszystko poprzez użycie broni, obozów koncentracyjne jest bestialstwem w najczystszej postaci. Joanne Kormylo dotyka swoją powieścią wrażliwy elementów historii, ale robi to z rozbrajajaca szczerością, pełną przeróżnych emocji, które dociskają piętno na czytelniku. #współpracareklamowawydawnictwofilia#powieśćhistoryczna#bookstagrampl
Katarzyna Murawa - awatar Katarzyna Murawa
oceniła na719 dni temu
Kwiaty zimnej wiosny Katarzyna Hewa
Kwiaty zimnej wiosny
Katarzyna Hewa
Obecnie niechętnie spoglądam na książki czy filmy o Rosji, myślę, że nie jestem jedyna... Jednak carska zawsze gdzieś tam mnie fascynowała. Przypadkiem trafiłam na powieść Katarzyny Hewy, która jest filologiem rosyjskim i tam też osadziła swoją historię. Muszę przyznać, że zrobiła na mnie wrażenie. 1821 r. Luiza od dziecka była traktowana jak coś strasznego i chowana przed światem. A wszystko przez swoją oryginalną urodę - białą skórę i włosy oraz różnokolorowe oczy. Kiedy ma już ponad 20 lat, rodzice sprzedają ją za żonę młodemu i okrutnemu człowiekowi Michaiłowi. Wcześniej korespondował z jej młodszą siostrą i to ją miał nadzieję pojąć za żonę. Do Luizy czuje wyłącznie nienawiść i obrzydzenie. W nowym domu ma tylko jedną przyjazną duszę - najmłodszego członka rodziny, Anatolija. Niedługo później poznaje jeszcze ich kuzyna, Kurta... To naprawdę szokujące, że to debiut. Powieść ma wszystko co powinna: dobrze zbudowane tło historyczne, w końcu autorka wie o czym pisze, a także świetnie zbudowane postaci, nie są jak współcześni ludzie, czuć różnicę czasu akcji, dobre dialogi. Naprawdę zauroczyła mnie ta książka i pozostawiła po sobie świetne wrażenie. Pozostaje ta ciężka refleksja nad losem kobiet. Kiedyś nie mogły same o sobie decydować, mógł to robić ojciec, mąż lub brat. Wstrząsająca, wzruszająca, chwytająca za serce historia, której długo nie zapomnę.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na81 miesiąc temu
Studnia Heleny Beata Skrzypczak
Studnia Heleny
Beata Skrzypczak
#współpracareklamowa z Wydawnictwo Mięta „Studnia Heleny” Beata Skrzypczak W zeszłym roku zupełnie przypadkiem trafiłam na „El Roi” Beaty Skrzypczak i od razu przepadłam — już wtedy czułam, że jej historie mają w sobie coś wyjątkowego. Po lekturze „Studni Heleny” tylko się w tym utwierdziłam. Na skraju niewielkiej wioski, tuż przy lesie, mieszka Helenka — starsza kobieta z niepełnosprawnością intelektualną, która wierzy, że czuwają nad nią wróżki. W rzeczywistości „dobre dusze” to mieszkańcy wsi: każdego dnia przynoszą jej jedzenie i drobne podarunki, zostawiając je przy studni, by mogła je później znaleźć. Wierzą bowiem, że dopóki Helenka żyje, ich wioska pozostaje bezpieczna. W tej samej miejscowości dorasta też czwórka przyjaciół — zbuntowanych nastolatków, którzy w monotonne dni szukają choć odrobiny emocji. Pewnej nocy decydują się zapuścić w głąb lasu, tam, gdzie dorośli stanowczo zabraniają chodzić. O tych terenach od dawna krążą niepokojące legendy. Czy ich decyzja zakłóci spokój wioski? Klimat tej powieści jest niezwykły. Losy Helenki nadają całej historii aurę legendy, która nieustannie splata się z najzwyklejszą codziennością. Czytelnik do końca nie ma pewności, czy to, co spotyka młodych bohaterów, należy jeszcze do świata realnego. Sama wioska z jednej strony wydaje się zupełnie zwyczajna, z drugiej – otulona jest tajemnicą, jakby każdy dorosły mieszkaniec wiedział coś, o czym się nie mówi. To właśnie buduje wyjątkowość tej opowieści. W „Studni Heleny” dobro ściera się ze złem. To drugie przenika różne przestrzenie – w historii szalonej Helenki, w przemocowych domach, w trudnych relacjach rodzinnych, w opowieściach z przeszłości. A jednak to dobro ostatecznie dochodzi do głosu: w sile wspólnoty, w ludzkiej empatii, w życiowej mądrości, w relacji dziadka z wnukiem, w przyjaźni Lony i Filipa, a przede wszystkim – w samej Helenie. Ta opowieść przypomina, że nic nie dzieje się bez powodu. Z jednej strony lekkomyślna decyzja nastolatków pociąga za sobą bolesne konsekwencje. Z drugiej – właśnie te trudne, tragiczne wydarzenia pozwalają komuś odzyskać coś, co przez całe dorosłe życie było źródłem bólu. Jedni będą musieli zmierzyć się z łzami, innym zostanie dana chwila prawdziwego szczęścia. A młodzi bohaterowie? Być może właśnie przechodzą jedną z najważniejszych lekcji w życiu – uczą się prawdy o sobie i odkrywają, jak kruche, a jednocześnie jak trwałe potrafią być ludzkie relacje. Niezwykle intrygującym elementem tej książki jest narracja prowadzona przez starszą kobietę. Do ostatnich stron nie wiadomo, kim tak naprawdę jest. Owszem, pojawiają się pewne przypuszczenia, jednak – przynajmniej w moim przypadku – okazały się mylne. Z jej słów płynie wiele życiowej mądrości; miałam wrażenie, jakbym uczestniczyła w gawędziarskim, międzypokoleniowym spotkaniu, podczas którego najstarsza z rodu przemawia, a pozostali słuchają w skupieniu i ciszy. Autorka bardzo wiarygodnie oddaje ducha wiejskiej społeczności – nieco zamkniętej, silnie zakorzenionej w tradycji, gdzie wciąż istotną rolę odgrywa religia, szacunek wobec natury i wiara w zabobony. To świat, w którym wszyscy się znają i wiele o sobie wiedzą, a jednocześnie potrafią się zjednoczyć, gdy pojawia się sprawa naprawdę ważna. „Studnia Heleny” Beaty Skrzypczak to poruszająca, emocjonalna historia, w której realizm codzienności splata się z subtelną magią – obecną w ludowych wierzeniach, zachowaniach mieszkańców, symbolice i naturze. A jednak to właśnie człowiek okazuje się źródłem tej niezwykłości. To opowieść o relacjach międzyludzkich, sile wspólnoty i dobru, które potrafi zwyciężyć to, co mroczne. Jednocześnie jest to historia o przemijaniu, dorastaniu i poszukiwaniu własnej tożsamości. W tle wybrzmiewa także spotkanie międzypokoleniowe, z którego płynie cenna lekcja życiowej mądrości. Gorąco zachęcam Was do zapoznania się z twórczością Beaty Skrzypczak, gwarantuję, że każda z jej powieści będzie emocjonalnym, wyjątkowym spotkaniem z dobrą literaturą. Moja ocena: 10/10.
WiejskaBiblioteczka Biblioteczka - awatar WiejskaBiblioteczka Biblioteczka
oceniła na1011 dni temu
Na brzegu rzeki Aldona Żółtowska
Na brzegu rzeki
Aldona Żółtowska
Po debiuty zawsze bardzo chętnie sięgam. Nie dość, że dzięki nim poznaję nowe pióra i nowych autorów (których drogę pisarską również chętnie śledzę),to jeszcze mam możliwość odkrycia historii, z którą czytelnik może spędzić miło czas. Tutaj uważam, że książka była naprawdę udana. Literatura obyczajowa połączona z historyczną to coś, co może wydawać się banalne, a tak naprawdę jest niemałą sztuką. Choćby oddanie realiów tamtych czasów nie należy do łatwych zadań, tak samo nie da się „hop siup” sprawić, by w ciekawy sposób ukazać zwyczajne życie. A tutaj autorce się to udało, powodując, że rozpoczęcie od razu drugiej części było czystą przyjemnością. Pierwszą część Halszki, pt. „Na brzegu rzeki”, najlepiej czytało mi się w nocy. Nie dlatego, że była ciężko napisana i potrzebowałam spokoju, a wręcz przeciwnie – dzięki barwnemu językowi po tekście wręcz się płynęło. Nic nie utrudniało mi lektury, a na dodatek sama czcionka niezwykle ułatwiała tę przygodę. Zdecydowanie była większa, co wielu osobom może przypaść do gustu. Ba, nie tylko przypaść, ale także pozwolić czytać bez męczenia wzroku. „Miała niejasne przeczucie, że w jej życiu nie przydarzy się więcej nic dobrego. Będzie ono pasem nieustannych trosk i zmartwień, zupełnie jak życie matki” Cytat ze strony 13 Początek bardzo mi się spodobał. Charakter naszej bohaterki, która mimo trudnej sytuacji życiowej wydała mi się twardą kobietą. Sama relacja między Chają i Edwardem oraz ich dialogi były, w moim odczuciu, emocjonalne. I choć natrafiłam wtedy na powtórzenie niemal obok siebie, które można znaleźć pod koniec strony 24, potrafiłam szybko wrócić do rytmu czytania, co zwykle mi się nie zdarza. Książka jest podzielona na kilka części, które opowiadają o innych osobach. Pierwsza z nich to wspomniana Chaja, która, spodziewając się dziecka, wprowadza się do bogatego Edwarda. Kolejna część dotyczy już syna naszej bohaterki – Maksymiliana, zainteresowanego tragiczną historią pewnej kobiety. Między innymi znajdziemy tam lata 1926 oraz 1949. Lektura wydała mi się nadzwyczaj spokojna, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie czułam w niej pośpiechu, nie krzywiłam się podczas czytania i przede wszystkim – dzięki niej zwolniłam. Nie oznacza to jednak, że jest pozbawiona emocji czy nie potrafi pochłonąć czytelnika. Ciekawym zabiegiem było rozpoczęcie historii perspektywą trzecioosobową, zupełnie jakbyśmy faktycznie czytali coś, co działo się w przeszłości, a dokładniej – w przeszłości związanej z Maksymilianem. Dopiero druga i czwarta część została opowiedziana jego oczami, z perspektywy pierwszoosobowej. „A może w życiu zdarzają się bajki – pomyślałem, odpalając na przystanku kolejnego papierosa. – W bajce moich rodziców ponury książę poznał smak szczęścia, a smutny, opustoszały zamek wypełnił się radością i śmiechem dziecka” Cytat ze strony 139 Jeśli lubicie spokojne książki, bez niepotrzebnych wybuchów niczym w filmie akcji, z historycznym tłem oraz zmienną narracją, jest to książka akurat dla was. Sprawdzi się idealnie dla relaksu poprzez styl pisania autorki oraz poprowadzoną fabułę.
Bookiecikowa - awatar Bookiecikowa
oceniła na92 miesiące temu
Czarne orchidee Ewa Lange
Czarne orchidee
Ewa Lange
Są debiuty, które się po prostu czyta, i są takie, które się przeżywa. „Czarne orchidee” autorstwa Ewy Lange zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii, zaskakując dojrzałością, wrażliwością i literackim kunsztem. Dawno nie czytałam powieści tak dopracowanej pod każdym względem. Przenika ją prawda, realizm i głębokie emocje. Autorka niezwykle trafnie pokazuje, jak doświadczenia II wojny światowej odciskają piętno na psychice, nie tylko tych, którzy jej doświadczyli, ale również kolejnych pokoleń. To również opowieść o tym, że mimo tragicznych lekcji historii wciąż są ludzie, którzy nie potrafią wyciągać wniosków z przeszłości. O tym, jak łatwo nienawiść i gniew potrafią zatruć duszę, jak rodzi się okrucieństwo wobec drugiego człowieka tylko dlatego, że jest „inny”. I jak te emocje potrafią trwać, przenosząc się z pokolenia na pokolenie. Akcja powieści toczy się w trzech przestrzeniach czasowych, co czyni fabułę jeszcze bardziej intrygującą i wielowymiarową. Choć temat jest trudny i momentami bolesny, książkę czyta się niezwykle płynnie, niczym podróż przez wzburzone morze, od którego nie sposób się oderwać. Z każdą stroną rośnie potrzeba, by dowiedzieć się, co przyniesie los bohaterom. Ogromnie się cieszę, że ukazała się już druga część tej historii „Białe magnolie”. Z całego serca kibicuję autorce i z niecierpliwością czekam na kolejne jej książki. Ewuniu, pisz dalej. Masz niezwykły talent i dar opowiadania historii, które poruszają najgłębsze struny w czytelniku. Twoje książki zdecydowanie powinny ujrzeć światło dzienne i jestem pewna, że jeszcze nieraz nas zachwycisz. A Wam, Kochani, polecam z całego serca. I koniecznie przygotujcie paczkę chusteczek… będzie potrzebna 🩷
Monika Kosowska - awatar Monika Kosowska
oceniła na107 dni temu
Gdy ucichną dęby Aleksandra Palasek
Gdy ucichną dęby
Aleksandra Palasek
,,Gdy ucichną dęby" to książka, która przenosi czytelnika do czasów wczesnego średniowiecza. Autorka serwuje niezwykle surowy i brutalny klimat tamtych czasów. Gniewko i Sława ( główni bohaterowie) to młodzi przedstawiciele epoki, wychowani blisko natury, wierni tradycji i pełni wiary w swoich bogów. Brzmi sielsko? Być może, ale czasy z pewnością takie nie były. Świat, w którym przyszło im wspólnie dorastać jest brutalny, a jego zasady jasne. Tu rządzi silniejszy, a kobieta nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Nagle życie tych dwojga zostaje brutalnie zburzone. Ojciec Sławy sprzedaje ją handlarzom żywym towarem, a Gniewko próbuje ją za wszelką cenę odnaleźć. Odtąd poznajemy ich oddzielne losy. Oboje zostają postawieni wobec brutalności świata, a jedyne, co ich trzyma przy życiu, to myśl o sobie nawzajem. Autorka sprawnie oddaje klimat epoki. Oto jesteśmy świadkami szerzącego się brutalnie chrześcijaństwa. Widać wyraźny kontrast między tym, co ,,stare", a tym, co nadchodzi. Książka porusza ważne tematy: miłość, wolność, walkę o przetrwanie. Zderzenie nowej wiary ze starą ma tu brutalny przebieg. Ludziom, zwłaszcza tym prostym, nie jest łatwo odnaleźć się w zmianach, których nie rozumieją. Łatwiej wierzyć w to, co znane z dziada pradziada. ,,Gdy ucichną dęby" to opowieść o trudnych czasach, kiedy świat przechodzi głęboką przemianę. To, na co szczególnie zwróciłam uwagę, to średniowiecze, w którym nie ma cukierkowej miłości i rycerzy na białych koniach. Tu jest strach, brud i przemoc. Ta surowa atmosfera powoduje, że opisywana historia staje się bardziej realna. Czy warto sięgnąć po tę pozycję? Tak, jeśli szuka się emocji, a nie spektakularnej akcji. Tak, jeśli uczucia mają być opisywane w sposób brutalny i nie zawsze romantyczny. I wreszcie tak, jeśli jest się fanem historii w tle. Wśród wielu romansów na rynku czytelniczym ta pozycja stanowi ciekawą odmianę.
jpryczek - awatar jpryczek
ocenił na74 miesiące temu
W ślinie wilka, w skrobaniu kruczych szponów Emilia Piotrowska
W ślinie wilka, w skrobaniu kruczych szponów
Emilia Piotrowska
Hej, hej. Moliki książkowe 🐺 „W ślinie wilka, w skrobaniu kruczych szponów” Emilii Piotrowskiej to lektura, która nie tyle zaprasza czytelnika do świata bohaterki, co po prostu chwyta go za kark i wrzuca prosto w jego trzewia. Zero rozgrzewki, zero „dzień dobry”, od razu zimny mrok, zapach wilgoci i niepokój, który skrobie po karku jak te tytułowe krucze pazury. Już pierwsze wydarzenia uderzają intensywnością: budzisz się na dnie studni, na opuszczonej wyspie, świat jest rozmazany jak po nieprzespanej nocy, a każde słowo narratorki brzmi jak szept między jawą a majakiem. To nie jest książka dla wygodnych czytelników. Autorka nie podaje niczego na tacy, nie tłumaczy, nie dopowiada, nie prowadzi za rękę. Wręcz przeciwnie. Każe błądzić razem z bohaterką, potykać się o urwane wątki, interpretować szept podziemi, próbować odróżnić rzeczywistość od halucynacji. Wszystko jest tu jak gęsta mgła: można iść naprzód, ale każde spojrzenie w bok odsłania coś jeszcze dziwniejszego. Najbardziej mojego wewnętrznego fana fantastyki cieszyła symboliczna i niepokojąca fauna: Chimera powieszona jak ofiara dziwnych rytuałów, Wilk – raz bestia, raz filozof, w jednej chwili brutalny, w innej niemal ludzkim tonem komentujący świat. To podobne sceny nadają całości klimat sennego koszmaru, w którym logika działa na własnych zasadach. Autorka może nie tworzy literackiego arcydzieła pod kątem stylu, jest tu nierówno, miejscami chaotycznie, ale paradoksalnie ten chaos działa na korzyść historii. Właśnie dzięki niemu czujemy się, jakbyśmy naprawdę schodzili spiralą schodów, coraz głębiej, coraz mroczniej, coraz mniej pewni, komu ufać i co widzimy. To lektura krótka, ale ciężka. Myślałam, że połknę ją w jedno popołudnie, tymczasem wymagała znacznie więcej skupienia niż niejeden grubasek. To książka dla tych, którzy lubią zanurkować w dziwnej, mrocznej, nie do końca logicznej rzeczywistości i pozwolić, by fabuła drapała ich po zmysłach. Nie jest to tytuł dla każdego, ale jeśli ktoś kocha literackie niejasności, psychodeliczne światy i narracje budzące niepokój… będzie zachwycony. A ja? Zdecydowanie jestem ciekawa kontynuacji, bo czuję, że to dopiero początek schodzenia w mrok.
skazani_na_czytanie - awatar skazani_na_czytanie
ocenił na74 miesiące temu

Cytaty z książki I tak nie słuchasz

Więcej
Romuald Pawlak I tak nie słuchasz Zobacz więcej
Romuald Pawlak I tak nie słuchasz Zobacz więcej
Romuald Pawlak I tak nie słuchasz Zobacz więcej
Więcej