rozwińzwiń

Rejs z rondlem

Okładka książki Rejs z rondlem autora Edith Alice Unnerstad, Ilon Wikland, 9788381505079
Okładka książki Rejs z rondlem
Edith Alice UnnerstadIlon Wikland Wydawnictwo: Dwie Siostry Seria: Mistrzowie Światowej Ilustracji literatura dziecięca
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Seria:
Mistrzowie Światowej Ilustracji
Tytuł oryginału:
Nu seglar Pip-Larssons
Data wydania:
2024-06-15
Data 1. wyd. pol.:
2024-06-15
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381505079
Tłumacz:
Agnieszka Stróżyk
Średnia ocen

8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rejs z rondlem w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rejs z rondlem

Średnia ocen
8,3 / 10
7 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rejs z rondlem

avatar
14
4

Na półkach:

Oto historia, która dziś może zdarzyć się tylko w literaturze – rodzice puszczają sześcioro swoich dzieci na miesięczny rejs po Bałtyku. Najstarsze ma szesnaście lat, najmłodsze cztery. Przyjdzie im zmagać się ze sztormami, brakiem wody pitnej, czy przeciekiem w łodzi (a to nawet nie najgroźniejsze z ich przygód). Poznają mądrych, uczynnych dorosłych, zachwycą się pięknem przyrody i znajdą swoją wymarzoną wyspę. Powieść Unnerstadt wydaje się opisem marzeń niejednego dziecka – aby zaznać prawdziwej przygody, odkryć swoją własną bezludną wyspę, gdzie można budować tratwy, bawić się w piratów, kąpać w morzu, żyć jak Robinson z perspektywą powrotu do kochającego domu. Tym co szczególnie ujmuje mnie w powieści jest atmosfera wzajemnej miłości, która panuje między rodzeństwem. Ta miłość nie przejawia się w słowach, ale w czynach: trosce o siebie nawzajem, szacunkiem dla swoich potrzeb, zadbaniem o uczczenie urodzin, brakiem kłótni czy niezdrowej rywalizacji. Aż chciałoby się zostać jednym z Larssonów, wychować tak swoje dzieci, aby ich relacje były podobne! Książka Unnerstad idealizuje, ale robi to w sposób motywujący do bycia lepszym człowiekiem. Postaci odmalowane są dobrze, humor jest (chociaż trochę mniej niż w poprzedniej części),element prawdziwej grozy także (bo życie nie jest sielanką). Pewną trudnością była dla mnie duża ilość żeglarskiego słownictwa. W zależności od zainteresowań czytelnika to może być albo wadą albo zaletą książki. Jestem ciekawa, czy dla współczesnych dzieci sam koncept dziecięcego rejsu nie będzie zbyt nierealistyczny, irytujący (mnie mama nie pozwala samemu wrócić od koleżanki, a co dopiero wypłynąć w rejs),czy może właśnie wzmacniający (boję się samemu pojechać do szkoły tramwajem, ale skoro Larssonowie wypłynęli w rejs bez rodziców to mnie też się uda).

Oto historia, która dziś może zdarzyć się tylko w literaturze – rodzice puszczają sześcioro swoich dzieci na miesięczny rejs po Bałtyku. Najstarsze ma szesnaście lat, najmłodsze cztery. Przyjdzie im zmagać się ze sztormami, brakiem wody pitnej, czy przeciekiem w łodzi (a to nawet nie najgroźniejsze z ich przygód). Poznają mądrych, uczynnych dorosłych, zachwycą się pięknem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
468
135

Na półkach:

Ta książka od samego początku jest zaskakująca. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że nastoletnie dzieci za zgodą rodziców wyruszają starą łódką o wyniosłej nazwie „Rudolfina” w rejs po Bałtyku? Cóż, w naszych czasach byłoby to nie do pomyślenia. Stary koster nie przypomina pięknej żaglówki, nie rozwija zawrotnych prędkości, ale wygląda na niezatapialny. W ten oto sposób pewnego dnia Dessi, Mira, Rozalinda, Lasse, Knutte i Brzdąc wyruszają odkrywać nieznane miejsca na obrzeżach Archipelagu Sztokholmskiego.
Jak nie trudno się domyślić, przygodom nie ma tutaj końca. Są sceny humorystyczne, ale też pełne grozy, na szczęście zakończone happy endem. Podczas rejsu dzieci przekonają się, że na morzu nie ma żartów. Ale dzięki doświadczeniu jakie zdobyli udowadniają, że w kryzysowych sytuacjach też potrafią sobie całkiem nieźle radzić. Tym bardziej, że mają pod swoją opieką Brzdąca – czterolatka, który za wszelką cenę próbuje być samodzielny.

Tego typu książki cenimy nie tylko z uwagi na zwykłych bohaterów, z którymi można się utożsamiać. Dajemy się porwać sile dziecięcych marzeń. Autorce udało się realistycznie oddać emocje i sposób myślenia dzieci w różnym wieku (4-16 lat) zwłaszcza, że narratorem jest trzynastoletni Lasse.

Książka klimatem przypomina Dzieci z Bullerbyn. Każdego dnia młodzi żeglarze przeżywają mnóstwo wyjątkowych przygód, budują szałasy, łowią ryby, a nawet próbują swoich sił w handlu oraz nawiązują nowe przyjaźnie. Dodatkowo obie książki zostały zilustrowane przez Ilon Wikland
Tak wyglądają beztroskie wakacje 🙂 . Towarzyszą im kąpiele w morzu, zabawa w piratów, odkrywanie piękna przyrody, czerpanie radości z codziennych czynności. Może ktoś z Was zamarzy o takim rejsie? Na pewno przydadzą się do tego profesjonalne zwroty każdego wilka morskiego, które znajdziecie nie tylko w treści książki, ale też w słowniczku na końcu.

Ta książka od samego początku jest zaskakująca. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że nastoletnie dzieci za zgodą rodziców wyruszają starą łódką o wyniosłej nazwie „Rudolfina” w rejs po Bałtyku? Cóż, w naszych czasach byłoby to nie do pomyślenia. Stary koster nie przypomina pięknej żaglówki, nie rozwija zawrotnych prędkości, ale wygląda na niezatapialny. W ten oto sposób pewnego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
674
382

Na półkach:

Kochacie książki w klimacie „Dzieci z Bullerbyn”? Szukacie powieści przygodowej w starym dobrym stylu? Pachnącej wolnością, podróżą, dziką naturą i dziecięcą radością?

Jeśli tak, to mam dla Was klasykę skandynawskiej literatury dziecięcej, w której za szatę graficzną odpowiada tu sama Ilon Wikland. To właśnie ta ilustratorka zasłynęła na świecie jako autorka pierwszych ilustracji do książek Astrid Lindgren, z którą współpracowała przez 40 lat!

Poznajcie zwariowaną rodzinkę Larssonów. Oto mama, tata i ich siedmioro dzieci, którzy pewnego dnia po prostu „wyrośli” z mikroskopijnego mieszkanka i postanowili wyruszyć w niezwykłą podróż! Zaprzęgli odziedziczone po wujku konie i dwoma wozami mieszkalnymi ruszyli ku przygodzie. W trasie planowali sprzedawać wynalazek taty - genialny rondel z gwizdkiem, w którym można gotować trzy potrawy na raz! Czyż to nie brzmi, jak współczesna, rodzinna podróż kamperem, podczas której wszystko może się zdarzyć? Zapewniam, że tak właśnie będzie i nie zabraknie tu ani wyobraźni, ani zaskakujących zwrotów akcji. A to tylko początek, bo w drugim tomie rodzinę Larssonów będzie czekał długi, samodzielny rejs łódką o wspaniałej nazwie „Rudolfina”.

W tej ciepłej, pełnej humoru serii, opowiedzianej z perspektywy jednego z rodzeństwa - Lassego, znajdziecie wszystko to, za co kochamy szwedzką literaturę. Bieganie po trawie, kąpiele w zimnej wodzie, dziecięcą beztroskę i śmiech. Będzie rodzina, piękno codzienności i szalone pomysły.

Gorąco ją Wam polecam! Od 7 roku życia.

Kochacie książki w klimacie „Dzieci z Bullerbyn”? Szukacie powieści przygodowej w starym dobrym stylu? Pachnącej wolnością, podróżą, dziką naturą i dziecięcą radością?

Jeśli tak, to mam dla Was klasykę skandynawskiej literatury dziecięcej, w której za szatę graficzną odpowiada tu sama Ilon Wikland. To właśnie ta ilustratorka zasłynęła na świecie jako autorka pierwszych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

13 użytkowników ma tytuł Rejs z rondlem na półkach głównych
  • 8
  • 4
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Podróż z rondlem Edith Alice Unnerstad, Ilon Wikland
Ocena 7,1
Podróż z rondlem Edith Alice Unnerstad, Ilon Wikland
Okładka książki Peter i Lena. Dwa opowiadania Astrid Lindgren, Ilon Wikland
Ocena 7,5
Peter i Lena. Dwa opowiadania Astrid Lindgren, Ilon Wikland
Okładka książki Boże Narodzenie w Bullerbyn Astrid Lindgren, Ilon Wikland
Ocena 7,4
Boże Narodzenie w Bullerbyn Astrid Lindgren, Ilon Wikland
Okładka książki Patrz, Madika, pada śnieg! Astrid Lindgren, Ilon Wikland
Ocena 7,5
Patrz, Madika, pada śnieg! Astrid Lindgren, Ilon Wikland
Ilon Wikland
Ilon Wikland
Estońsko-szwedzka artystka i ilustratorka, urodzona w Tartu w Estonii, wychowywała się w Haapsalu na estońskim wybrzeżu. W 1944 roku uciekła z rodziną kolegi szkolnego spod drugiej sowietskiej okupacji do Szwecji. Znana najbardziej jako ilustratorka różnych książek Astrid Lindgren, włączając najpopularniejszą "Dzieci z Bulerbyn".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Od ducha do ducha Paweł Beręsewicz
Od ducha do ducha
Paweł Beręsewicz Hubert Grajczak
Paweł Beręsewicz od lat udowadnia, że potrafi pisać dla młodych czytelników z mądrością, empatią i dużą dozą humoru. Jego książki poruszają ważne tematy w sposób przystępny, bez moralizowania, a jednocześnie głęboko zapadają w pamięć. Nie inaczej jest w powieści „Od ducha do ducha”, historii, która zaczyna się jak tajemnicza opowieść o duchach, a kończy się refleksją o życiu, śmierci i sile przyjaźni. 🌟 Książka składa się z pięciu opowiadań, w których pojawiają się duchy, dziwne zniknięcia, tajemnicze dźwięki i niepokojące zjawiska. Zdarza się, że ktoś znika bez śladu, gdzie indziej giną prochy prababci, a w pewnym mieszkaniu pojawia się nawet wilk. Brzmi poważnie? Być może, ale Beręsewicz potrafi sprawić, że nawet mroczne historie mają w sobie nutę humoru i lekkości. Każde opowiadanie ma własny klimat i własne tempo, a autor umiejętnie buduje napięcie wystarczające, by pojawił się dreszcz emocji, ale nie takie, które spędzi sen z powiek. 🌟 Konstrukcja książki jest przemyślana i dopasowana do młodszego czytelnika. Krótkie rozdziały, dynamiczna akcja i zróżnicowane fabuły sprawiają, że nie sposób się nudzić. To idealna lektura dla tych, którzy lubią historie z tajemnicą, ale niekoniecznie chcą się naprawdę bać. Dodatkowym atutem są ilustracje Huberta Grajczaka, które świetnie oddają nastrój opowieści, trochę mroczny, trochę zabawny, pełen fantazji. 🌟 Warto podkreślić, że Beręsewicz nie pisze tylko o strachu. Pod powierzchnią tych historii kryją się opowieści o wyobraźni, emocjach i relacjach. Autor przypomina, że lęk to część życia, a duchy nie zawsze muszą być straszne. Czasem są tylko metaforą naszych uczuć i wspomnień. Dzięki temu książka nie tylko bawi, ale też skłania do refleksji. 🌟 Ta książka, to doskonała propozycja dla tych co lubią dreszczyk emocji i historie z zagadką. Zdecydowanie polecam ją wszystkim młodym czytelnikom o bujnej wyobraźni i dorosłym, którzy chcą przypomnieć sobie, jak to było bać się w sposób przyjemny.
Basia Ott - awatar Basia Ott
ocenił na75 miesięcy temu
Szkatułka. Muzyka spoza czasu Emilia Kiereś
Szkatułka. Muzyka spoza czasu
Emilia Kiereś
Książki Emilii Kiereś, które dotychczas poznałam, mają niezwykły klimat i jasno wyartykułowane przesłanie. Nie inaczej jest w przypadku „Szkatułki. Muzyki spoza czasu”, która pokazała, że choć nie lubimy chaosu i trudnych czasów, to dzięki nim się rozwijamy, a świat staje się lepszy. Nie jest łatwo myśleć w tym kontekście o wojnie i jej potwornościach, które dotykają pojedynczych ludzi i burzą cały ich świat. Jednak wszystko, co złe, ma swój kres, a ze zniszczeń wyłaniają się nowe porządki. "Ależ skąd - odparł twardo mężczyzna. - Tam, gdzie panowałaby niezmącona Harmonia, nic by się nie zmieniało. A tam, gdzie nic się nie zmienia, panuje zastój. Jednostajność. Śmierć. Chaos jest twórczy, wnosi życie. Żeby cokolwiek zaistniało we wszechświecie, najpierw, za sprawą Chaosu, musi nastąpić zmiana. Dopiero potem Harmonia nadaje jej właściwy bieg." Fabuła „Szkatułki” dzieje się w dwóch planach czasowych. We współczesnym świecie nastoletni Wojtek, podczas przekopywania grządki w ogródku, odnajduje tajemniczą szkatułkę, w której znajduje list. Od tej chwili wokół niego pojawiają się dziwne, niepokojące postaci, których zamiarów chłopiec nie potrafi od razu rozpoznać. Z całą pewnością jednak ich obiektem zainteresowania jest zawartość wydobytego puzderka. W drugim planie czasowym przenosimy się do 1942 roku, w sam środek II wojny światowej i niemieckiej okupacji. Poznajemy Halinkę, której tata znika w wojennej zawierusze, a mama trafia do więzienia. Dziewczynka trafia pod opiekę kuzyna, Gustawa, trochę szalonego naukowca, który uważa, że dzięki matematyce jest w stanie odtworzyć melodię sfer. Według niego przywróci to porządek na świecie, zakończy wojny i przyniesie spokój, szczęście i dobrobyt. Wtedy do niego również docierają tajemniczy ludzie, ci sami, którzy śledzą poczynania Wojtka. Dlaczego chcą powstrzymać Gustawa? W jaki sposób te dwie historie są ze sobą powiązane? Jestem ogromną fanką twórczości Emilii Kiereś. Autorka tworzy ciekawe opowieści i doskonale poradziła sobie z wątkami fantastycznymi. Uważam, że motywy dotyczące podróży w czasie i wpływania na przyszłość są bardzo trudne, jednak w „Szkatułce” zastosowano rozwiązania fabularne, które są czytelne i nie komplikują przesadnie historii. Autorka pisze również obrazowym, bogatym językiem, który pozwala czerpać ogromną przyjemność z lektury i delektować się przepiękną polszczyzną. Warto też zwrócić uwagę na refleksyjny, nawet filozoficzny wydźwięk jej utworu. Z powyższych powodów uznaję „Szkatułkę” za opowieść wartą polecenia jako lektura szkolna. Książka pozwala porozmawiać z czytelnikami o nieodgadnionym porządku świata, którego prawideł nie możemy zrozumieć. Możemy się nie zgadzać na zło i nieszczęście, którego jest pełno wokół nas, jednak musimy je zaakceptować i wierzyć, że są elementem niezbędnym do zrównoważonego funkcjonowania świata. Powieść niesie nadzieję, że wszystko, co złe, kiedyś minie, a jutro będzie lepsze.
LiterAnka - awatar LiterAnka
oceniła na102 miesiące temu
Ucieczka na Górę Marzeń Rafał Witek
Ucieczka na Górę Marzeń
Rafał Witek Katarzyna Piątek
Pierwszy śnieg zobowiązuje do zimowej lektury, najlepiej takiej z górskimi widokami w tle. „Ucieczka na Górę Marzeń” Rafała Witka sprawdzi się idealnie. Pochłonęliśmy ją w dwa wieczory, zakopani w ciepłym kocu. Teraz, kiedy za oknem biało, poszłoby nam to jeszcze szybciej 😉 Tata Olki i Oliwiera jest zmęczony pracą i marzy o odpoczynku, najlepiej w formie krótkiego wyjazdu. W ostatniej chwili udaje mu się znaleźć prawdziwą super okazję last minute w internecie. Rezerwuje pobyt w górskim hotelu w niezwykle okazyjnej cenie, z pięknymi widokami i wszelkimi wygodami. A do tego jeszcze ta nazwa – Góra Marzeń! Obiekt jest świeżo otwarty dla gości, na zdjęciach prezentuje się wspaniale: góralski styl, a w oddali ośnieżone szczyty. W dodatku czeka na nich sauna, jacuzzi, basen, animacje dla dzieci. Każdy z członków rodziny już widzi siebie w tej scenerii. Jest tylko jeden drobny minus – pensjonat leży na zboczu, nie da się do niego dojechać samochodem i część trasy trzeba pokonać pieszo. Jednak półgodzinny spacer jeszcze nikomu nie zaszkodził. W umówionym terminie rodzina przyjeżdża na miejsce, dociera na parking i rusza wyznaczoną drogą ku górze. Wszyscy są w świetnych nastrojach — nawet Oliwier nie narzeka, że bolą go nogi. Nagle nawigacja w telefonie zaczyna szwankować. To nie zwiastuje nic dobrego, zwłaszcza, że powoli się ściemnia i prószy śnieg, który zasypuje ich ślady, a hotelu wciąż nigdzie nie widać… Wygląda na to, że zamiast luksusowego wypoczynku czeka ich noc w lesie, na którą nie są przygotowani. To wciągająca historia o rodzinie wrzuconej w sam środek nieplanowanej przygody — o strachu, który jest jak duch wśród uczuć, ale potrafi zjednoczyć, o śmiechu, który pojawia się w najbardziej absurdalnych momentach, i o bliskości, która rodzi się na nowo. Rafał Witek z dużym wyczuciem opowiada o tym, jak niespodziewane sytuacje potrafią zbliżyć do siebie ludzi, obudzić uśpione talenty i pokazać, że razem można poradzić sobie w każdej sytuacji. Przygotujcie się na sporo wyzwań, zaskoczeń i odkryć. Przy okazji nasi wędrowcy dowiedzą się jak wygląda prawdziwe życie w lesie, z dala od wygód, do których są przyzwyczajeni. Ta historia pokazuje, że czasami warto zgubić drogę, żeby odnaleźć to, co naprawdę ważne.
frankobajanki - awatar frankobajanki
ocenił na82 miesiące temu
Dlaczego pawian nie lubi żółwia, czyli mity z serca Afryki Marianna Jagoda
Dlaczego pawian nie lubi żółwia, czyli mity z serca Afryki
Marianna Jagoda Anna Olej-Kobus
Macie jakieś miejsce na ziemi, które bardzo chcielibyście zobaczyć? Ja mam kilka takich wymarzonych miejsc na mapie świata, a z pewnością jednym z nich jest podróż na afrykańską sawannę i obserwacja dzikich zwierząt, głównie lwów, bo to moje ulubione zwierzę. Książka "Dlaczego pawian nie lubi żółwia?" autorstwa @afrykanka.pl, czyli Anny Olej-Kobus jest zbiorem afrykańskich bajek i legend dla dzieci, które są tam przekazywane z pokolenia na pokolenie. A widzicie tą grafikę? Te kolorowe ilustracje w książce idealnie oddają klimat czarnego lądu! Ich autorką jest Marianna Jagoda @mariannajagoda 🤍 W tej książce odnajdziemy opowieści dla każdych małych i dużych fanów zwierząt Afryki oraz dla lubiących po prostu krótką formę opowiadań dla najmłodszych. Znajdziemy tu między innymi bajki, które wyjaśniają dlaczego mysz boi się węża, kameleon zmienia kolory, zebra ma paski czy dlaczego słoń ma trąbę. Każda historia niesie też ze sobą jakieś mniejsze lub większe przesłanie dzięki czemu nie są to puste bajki o zwierzątkach. Oczywiście, nie jest to propozycja typowo przyrodnicza, ale dzięki niej dzieci mogą choć trochę "liznąć" zupełnie innej kultury. Opowiadania są krótkie i fajnie sprawdzają się do czytania przed snem. Na końcu książki znajdziemy realne zdjęcia zwierząt, które występują w bajkach i które można omówić z dzieckiem po lekturze. Jedyna uwaga, to najlepiej sprawdzi się dla dzieci 5/6+, które nie biorą już wszystkiego zbyt serio, bo mojemu niespełna 3 latkowi musiałam najpierw wytłumaczyć, że to tylko bajki, a nie prawdziwe historie zwierząt.
Książkowy Bajtel - awatar Książkowy Bajtel
ocenił na81 dzień temu
SOS. Stowarzyszenie obrońców smoków Anna Nowacka
SOS. Stowarzyszenie obrońców smoków
Anna Nowacka Ola Bylica
📚 Recenzja książki „S.O.S. Stowarzyszenie Obrońców Smoków” – Anna Nowacka „S.O.S. Stowarzyszenie Obrońców Smoków” to książka, która od pierwszych stron przenosi czytelnika w magiczny świat pełen przygód, humoru i ogromnego serca. Choć jest to powieść skierowana do dzieci, ja sama wciągnęłam się w nią tak bardzo, że trudno było mi się oderwać. Anna Nowacka napisała historię, która bawi, uczy i rozczula jednocześnie. Smoki w tej książce nie są strasznymi potworami z legend to wyjątkowe stworzenia, które potrzebują naszej troski, zrozumienia i… obrony. I właśnie tu wkracza tytułowe stowarzyszenie grupa odważnych bohaterów, którzy postanawiają zrobić coś dobrego, mimo że nie zawsze jest łatwo. To opowieść o przyjaźni, odwadze i wierze w to, że nawet najmniejszy gest może zmienić świat. Autorka z ogromną lekkością łączy elementy fantazji z ważnymi wartościami. W książce nie brakuje emocji, ciepłego humoru i mądrych przesłań, które trafiają prosto do serca zarówno młodszego, jak i starszego czytelnika. To taka historia, która przypomina, że dobro ma wielką moc, a wyobraźnia jest kluczem do wszystkiego. Podobało mi się to, jak Anna Nowacka potrafiła zbudować magiczny klimat taki, w którym chciałoby się zostać na dłużej. Czułam, jakbym sama mogła dołączyć do stowarzyszenia i stanąć w obronie smoków. To książka, która nie tylko rozwija wyobraźnię, ale też pokazuje dzieciom, jak ważna jest empatia, przyjaźń i współpraca. „S.O.S. Stowarzyszenie Obrońców Smoków” to cudowna propozycja dla młodszych czytelników, ale też świetna lektura do wspólnego czytania z dzieckiem. Jest w niej magia, przygoda, a przede wszystkim serce. #SOSStowarzyszenieObrońcówSmoków #AnnaNowacka #książkadladzieci #czytamzdzieckiem #magicznaprzygoda #smoki #przyjaźń #odwaga #empatia #czytampl #recenzjaksiażki #polecamczytać
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na105 miesięcy temu
Szczygły Beata Ostrowicka
Szczygły
Beata Ostrowicka
To poruszająca, ciepła, ale i refleksyjna opowieść o dorastaniu, poszukiwaniu swojego miejsca na świecie oraz niezwykłej więzi. Autorka, znana z umiejętności tworzenia prawdziwych i emocjonalnych historii, także tym razem wprowadza czytelnika w świat uczuć, marzeń i emocji. Seria „To lubię!” to znany cykl książek dla dzieci i młodzieży, w którym autorzy poruszają tematy bliskie młodym ludziom: dorastanie, przyjaźń, pierwsze miłości, relacje rodzinne, a także odkrywanie siebie i świata. Książki z tej serii często stają się lekturami szkolnymi lub polecanymi pozycjami do samodzielnego czytania, ponieważ łączą przystępny język z ważnymi wartościami i refleksją nad życiem. Już okładka książki przyciąga uwagę – barwne, ciepłe kolory i delikatna ilustracja sugerują opowieść pełną emocji i nadziei. Widać na niej atmosferę lekkości, natury, optymizmu i poszukiwania — tak jakby bohaterowie wciąż byli w drodze, w poszukiwaniu „swojego kawałka nieba”. Jednym z kluczowych motywów utworu jest relacja Zojki z mamą- kobietą niezwykle barwną, pełną optymizmu, która zbyt szybko znika z życia dziewczynki. To właśnie jej rady, spostrzeżenia, osobowość staje się dla córki przewodnikiem po świecie emocji . W cytacie: „Mama, niczym barwny ptak, znajdowała Zojce i sobie kolejne miejsca, w których miało im być dobrze. Tam będzie nasz kawałek nieba – mówiła i rozjaśniały się jej niebieskie oczy – czuję to”, autorka pięknie ukazuje mamę jako osobę wolną, pełną marzeń, szukającą szczęścia mimo trudności. Ten obraz barwnego ptaka to symbol wolności, zmienności, ale też tęsknoty za spokojem i miłością. Nieprzypadkowo tytuł książki „Szczygły” odnosi się właśnie do ptaków – małych, kolorowych, ale niezwykle silnych stworzeń. Szczygieł to symbol wolności, odwagi i życia w ruchu. Nieprzypadkowo tytuł książki „Szczygły” odnosi się właśnie do ptaków – małych, kolorowych, ale niezwykle silnych stworzeń. Szczygieł to symbol wolności, odwagi i życia w ruchu. Podobnie jak ptaki, Zojka i jej mama nie potrafiy zbyt długo pozostać w jednym miejscu – wciąż szukały swojego gniazda, swojego „kawałka nieba”. Tytuł ma więc znaczenie symboliczne – pokazuje, że bohaterki, mimo trudności, potrafią cieszyć się światem i wierzyć, że szczęście jest gdzieś tam, wciąż w zasięgu skrzydeł. Zojka dorasta w niełatwym świecie – często musi godzić się z brakiem stabilizacji, z tęsknotą za normalnością, odizolowaniem. Jednak to właśnie mama zaszczepiała w niej siłę i wiarę w to, że życie, mimo przeciwności, jest warte przeżywania. W drugim cytacie: „Mama ciągle powtarzała, że warto czegoś próbować, coś robić, zmieniać się, rozwijać, nawet popełniać błędy, one też są częścią życia”, zawiera się najważniejsze przesłanie książki – odwaga do działania i wiara w to, że błędy nie przekreślają człowieka, lecz uczą go, jak być lepszym i mądrzejszym. Ostrowicka pokazuje, że dorastanie to proces pełen wątpliwości, ale i piękna. To opowieść o tym, jak ważne jest wsparcie bliskiej osoby- mamy, babci, które potrafiły słowami dodać skrzydeł. Styl autorki jest lekki, pełen emocji, a jednocześnie bardzo prawdziwy – dzięki temu książkę czyta się z dużym zaangażowaniem. Pewne strony książki są zabarwione na żółto- symbolizuje to barwę światła- nadzieję, tak idealnie pasująca do przesłania książki. Kolor ten wprowadza ciepło i optymizm, daje obietnicę nowego początku. Podsumowując, książka Beaty Ostrowickiej to wartościowa i wzruszająca lektura, która na długo zostaje w pamięci. Skłania do refleksji nad rodziną, miłością i odwagą w dążeniu do marzeń. Polecam ją wszystkim młodym czytelnikom, zwłaszcza tym, którzy lubią historie o emocjach, relacjach i poszukiwaniu swojego miejsca na świecie. To książka, która uczy, że nawet jeśli czasem trudno, zawsze warto próbować – bo każdy z nas ma prawo do swojego „kawałka nieba”, tak jak małe, kolorowe szczygły, które nigdy nie przestają latać. 🫶📖
magdalenka_bookish - awatar magdalenka_bookish
ocenił na84 miesiące temu
Cuda Jezusa, czyli dlaczego pójdziemy do nieba Justyna Bednarek
Cuda Jezusa, czyli dlaczego pójdziemy do nieba
Justyna Bednarek Anna Salamon
Na rynku można znaleźć książki w konwencji „Biblia dla najmłodszych”, w których opowieści biblijne zostały napisane na nowo, językiem zrozumiałym dla dzieci. Justyna Bednarek w publikacji „Cuda Jezusa, czyli dlaczego pójdziemy do nieba” idzie o krok dalej. Rezygnuje z „suchej” narracji mającej na celu jedynie opowiedzenie historii. Śmiało zmienia perspektywę – osobową, a czasami też czasową – aby pokazać cuda Jezusa inaczej. Może lepiej, a na pewno ciekawie. Przyznam, że zaskoczyło mnie podejście Justyny Bednarek. Decydując się na przeczytanie tej książki byłam gotowa na opowieści o cudach jakich dokonał Jezus, ale nie w aż tak zmienionej konwencji. Otwieram książkę, i na dzień doby „wita” mnie opowieść o pasterce Racheli, która długo czekała na dziecko, w której to ona sama jest narratorką. Następnie autorka przytacza dość znaną przypowieść, o weselu w Kanie Galilejskiej, gdzie zabrakło wina. Tym razem przedstawionej z perspektywy panny młodej. Cud rozmnożenia pokarmu na pustyni relacjonuje – po wielu latach – sierota, który był świadkiem tych wydarzeń. Itd., itp. Zapoznajemy się z kolejnymi cudami i oglądamy je z innej płaszczyzny. Ba nawet współczesnej np. opowieść o monecie znalezionej w rybie wysłuchuje mały chłopiec pozostawiony pod opieką sąsiada, a historię figowca przytacza biolog podczas wykładu, a w jednym opowiadaniu narratorką jest.. świnia. Jak widzicie Justyna Bednarek śmiało wachluje się narratorami, aby uwypuklić walor cudu. Małymi cudami są tez ilustracje w książce. Postacie (i inne detale) dziergane przez Annę Salomon zachwycają precyzją wykonania. Ktoś wpadł na niebanalny pomysł, jak zilustrować opowiadania Justyny Bednarek. Nadają one książce przytulnego, domowego charakteru. Dzięki nim przyznajemy, że cuda to coś wyjątkowego, ale też coś bliskiego, co może przytrafić się każdemu. Pewnie część z was zastanawia się, czy taka książka to dobry pomysł na prezent na komunię albo święta. Myślę, że tak. Publikacje tego typu pozwalają dzieciom lepiej, w bardziej zaangażowany sposób przeżywać takie wydarzenia. Do tego Justyna Bednarek w ciekawym stylu uchwyciła i same cuda przypisywane Jezusowi, jak i ich mistyczny wymiar.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na77 miesięcy temu
Wilczynka. Córka Mikity Regina Golińska-Barancewicz
Wilczynka. Córka Mikity
Regina Golińska-Barancewicz
Czasem obserwuję czytelnicze wybory moich dzieci i zastanawiam się, jak bardzo zmienił się rynek wydawniczy od czasów, kiedy sama byłam dzieckiem i chodziłam wszędzie z książką pod pachą. Próbuję przewidzieć ich reakcje na pozycje, które podsuwam im w nadziei, że wybiorą te wartościowe. Pokazując im „Wilczynkę. Córkę Mikity” autorstwa Reginy Golińskiej-Barancewicz, nie wiedziałam, czego mam się po nich spodziewać. Przedstawiona tu historia wydała mi się interesująca, ale nie miałam pewności, czy opowieść ze Słonecznego Lasu zaciekawi ich na tyle, by do niej wracali. Okazało się jednak, że fascynacja wilkami nie jest u nich wspomnieniem z przeszłości, a opowieści o podejmowaniu słusznych decyzji wciąż mają się dobrze i chyba nic im nie grozi. Cieszę się, że w dobie wydawniczego prześcigania się nad formą książek, pozycja tych minimalistycznych jest wciąż niezachwiana. Historia zwierzęcej walki o terytorium i decyzji podjętej przez odważną Wilczynkę jest opatrzona ilustracjami Zuzanny Mukoid na wzór starych bajek dla dzieci. Wódz wilczego stada, dążący do poszerzenia swojego panowania, przedstawiony jest jako bezduszny i groźny tyran. Z kolei zwierzęta walczące o pokój budzą czytelniczą sympatię, mimo że ich wizerunek nie odbiega od realistycznych portretów. Potrzeba harmonii i dążenie do pokoju, które wypływają z każdej kartki tej książki, są dowodem na jej ponadczasową wartość, być może dlatego czyta się ją z przyjemnością, jest wręcz zaskakująco współczesna. Jestem szczerze zaskoczona tą książką i ogromnie się cieszę, że pojawiła się w naszym domu. Choć niepozorna, okazała się strzałem w dziesiątkę i nie mam wątpliwości, że będziemy wracać do niej jeszcze wiele razy. Ale w sumie, dlaczego mnie to dziwi? Skoro życie potrafi zaskakiwać mnie na każdym kroku, to książki tym bardziej!
chwilopylnie - awatar chwilopylnie
ocenił na86 miesięcy temu
Podejrzany klaun Oliver Schlick
Podejrzany klaun
Oliver Schlick
Zdarza się, że ktoś boi się pająków, ciemności albo wizyty u dentysty. Ale Roryk Nieśmiał, prywatny detektyw z problemem, no cóż, nieśmiałości, ma lęk na nieco wyższym poziomie. Boi się właściwie wszystkiego, co wymaga kontaktu z ludźmi. A mimo to rozwiązuje zagadki! To tak, jakby ktoś panicznie bał się psów, a został treserem cyrkowym. A skoro o cyrku mowa ,w tej części na scenę wkracza klaun. I to nie taki, co rozdaje balony, tylko taki, przy którym nawet Joker wygląda na serdecznego wujka z urodzin. 🔎 Roryk Nieśmiał, nasz wyjątkowo skromny i ostrożny detektyw podejmuj kolejne zlecenie. Tym razem musi rozwiązać sprawę wypadku w centrum miasta. Szybko okazuje się, że za kierownicą mógł siedzieć klaun. Nie wiadomo jednak, czy to zwykły wypadek, czy ktoś naprawdę chciał się Roryka pozbyć. Z pomocą przychodzi mu jego nieoceniona asystentka Matylda. Dwunastoletnia dziewczynka o ciętym języku, błyskotliwym umyśle i odwadze, której mógłby jej pozazdrościć niejeden dorosły. Towarzyszy im także wierny cocker-spaniel, doktor Herkenrat, który, choć wygląda jak zwykły pies, potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanych momentach. Śledztwo prowadzi przez ciąg absurdalnych tropów, od tajemniczych rekwizytów cyrkowych po dziwacznych świadków, aż po sam środek mrocznej klaunady. Z każdym kolejnym odkryciem detektyw musi zmierzyć się nie tylko z zagadką, ale też z własnymi lękami. Bo czasem, by rozwiązać sprawę, trzeba zajrzeć za maskę, nie tylko klauna, lecz także własną. 🔎 „Roryk. Nieśmiały detektyw. Podejrzany klaun” to lekki, dowcipny, ale jednocześnie wciągający kryminał młodych czytelników. Oliver Schlick z humorem i ciepłem pokazuje, że nawet najbardziej nieśmiała osoba może być bohaterem i że odwaga nie polega na braku strachu, ale na działaniu mimo niego. Świetnie rozpisana relacja między Rorykiem a Matyldą dodaje książce energii i uroku, a fabuła pełna zwrotów akcji i fałszywych tropów nie pozwala się nudzić. To historia, która bawi, wciąga i daje młodym czytelnikom ciche, ale ważne przesłanie. 🔎 To książka, po której ma się ochotę uśmiechnąć, wziąć głęboki oddech i pomyśleć: może i ja też mam w sobie trochę detektywa Roryka?
Basia Ott - awatar Basia Ott
ocenił na85 miesięcy temu
Konspiratorka. Opowieść o Zofii Kossak Anna Czerwińska-Rydel
Konspiratorka. Opowieść o Zofii Kossak
Anna Czerwińska-Rydel
Wojna to najgorsze, co może przytrafić się w życiu każdego człowieka, cierpią wtedy niewinni i to kompletnie niepotrzebnie, niestety przeszłości się nie zmieni, a i przyszłość jest dość niepewna, dlatego warto doceniać wolność, którą mamy. Konspiratorka to opowieść o Zofii Kossak, która podczas II wojny światowej postanowiła pomagać Żydom, dostarczała im pieniądze i podrobione dokumenty ryzykując własnym życiem. Historia zaczyna się wtedy, kiedy młoda Zosia podczas wyprawy w ukochane Tatry dowiaduje się, że wybuchła wojna, a następnie mamy fragmenty z jej tułaczki wraz z jej mamą, której nigdy nie chciała opuścić i bardzo martwiła się o jej zdrowie. Historia jest dość ciekawa, niestety też bardzo smutna, ale to właśnie był taki czas, pełen strachu i niepewności. Bohaterka tej książki była bardzo odważna i chciała pomóc tym najsłabszym, którzy mieli najmniejsze szanse na przeżycie. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak dbała o najbliższych, nigdy się nie poddawała i nawet w najtrudniejszych chwilach nie zwątpiła w to, co robi, nigdy nie chciała dla siebie taryfy ulgowej i pomimo własnych problemów nigdy nie odmawiała pomocy. Mamy tutaj wiele ciekawych historii z jej życia, a mnie najbardziej spodobała się ta o obrazie, pewnego dnia Zofia podążyła za głosem, który ją wzywał i trafiła do sklepu, gdzie był obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, był on wyjątkowo brzydki, ale kobieta wiedziała, że musi go mieć. Kiedy udało się już jej uzbierać wcale nie małą kwotę pieniędzy i zakupiła obraz i zabrała go do domu, a w nocy bomba spadła dokładnie na ten sklep. Jest to niesamowita historia, może to zbieg okoliczności, ale wydarzyło się to naprawdę i mnie bardzo ten fragment zapadł w pamięć. Nie jestem fanką zagłębiania się w historię i nie spodziewałam się tego, że ta książka tak mnie wciągnie, jest ona świetnie napisana, każda opowieść jest bardzo interesująca, a całość wzrusza i porusza. Na pewno będzie ona odpowiednia dla dzieci starszych oraz młodzieży, żeby oni również mogli zobaczyć, ile ryzykowali nasi rodacy, żeby młodsze pokolenia mogły żyć w wolnym kraju.
ZaczytaneStrony - awatar ZaczytaneStrony
ocenił na92 miesiące temu

Cytaty z książki Rejs z rondlem

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rejs z rondlem