Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać7
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać445
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Rejs z rondlem

- Kategoria:
- literatura dziecięca
- Format:
- papier
- Seria:
- Mistrzowie Światowej Ilustracji
- Tytuł oryginału:
- Nu seglar Pip-Larssons
- Data wydania:
- 2024-06-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-06-15
- Liczba stron:
- 264
- Czas czytania
- 4 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381505079
- Tłumacz:
- Agnieszka Stróżyk
Co to za łódź na pełnym morzu z gromadką dzieci na pokładzie? To Rudolfina i jej załoga – młodzi Larssonowie! Właśnie ruszają w pierwszy samodzielny rejs! Klasyka skandynawskiej literatury przygodowej w mistrzowskim opracowaniu graficznym.
Przypuszczałem, że coś jest na rzeczy, bo od czasu do czasu znajdowałem w gazetach dziury po ogłoszeniach o żaglówkach na sprzedaż. A jednak zupełnie mnie zatkało, gdy tata poinformował:
— No, dzieciaki, właśnie kupiłem wam łódkę!
Czy znacie już rodzeństwo Gwizd-Larssonów? Jest ich siedmioro i razem z rodzicami objechali Szwecję z gwiżdżącym rondlem. A teraz wypływają w rejs. Zupełnie sami – i to aż na miesiąc! Przed nimi niezliczone wyspy Archipelagu Sztokholmskiego. Może uda im się odkryć jakieś nowe – piękne i bezludne? Całkiem możliwe, zwłaszcza że tak zgranej załodze niestraszne nawet sztormy i gęste mgły!
W Rejsie z rondlem znajdziecie wszystko, czego oczekujecie od idealnej książki na wakacje: bohaterów z krwi i kości, mnóstwo przygód, momenty grozy i mnóstwo śmiechu. A ponadto – żeglarską magię, która oczaruje nawet najzatwardzialsze szczury lądowe, i subtelne rysunki Ilon Wikland, twórczyni słynnych, klasycznych ilustracji do książek Astrid Lindgren.
Kup Rejs z rondlem w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Rejs z rondlem
Poznaj innych czytelników
13 użytkowników ma tytuł Rejs z rondlem na półkach głównych- Przeczytane 8
- Chcę przeczytać 4
- Teraz czytam 1
Inne książki autora









































OPINIE i DYSKUSJE o książce Rejs z rondlem
Oto historia, która dziś może zdarzyć się tylko w literaturze – rodzice puszczają sześcioro swoich dzieci na miesięczny rejs po Bałtyku. Najstarsze ma szesnaście lat, najmłodsze cztery. Przyjdzie im zmagać się ze sztormami, brakiem wody pitnej, czy przeciekiem w łodzi (a to nawet nie najgroźniejsze z ich przygód). Poznają mądrych, uczynnych dorosłych, zachwycą się pięknem przyrody i znajdą swoją wymarzoną wyspę. Powieść Unnerstadt wydaje się opisem marzeń niejednego dziecka – aby zaznać prawdziwej przygody, odkryć swoją własną bezludną wyspę, gdzie można budować tratwy, bawić się w piratów, kąpać w morzu, żyć jak Robinson z perspektywą powrotu do kochającego domu. Tym co szczególnie ujmuje mnie w powieści jest atmosfera wzajemnej miłości, która panuje między rodzeństwem. Ta miłość nie przejawia się w słowach, ale w czynach: trosce o siebie nawzajem, szacunkiem dla swoich potrzeb, zadbaniem o uczczenie urodzin, brakiem kłótni czy niezdrowej rywalizacji. Aż chciałoby się zostać jednym z Larssonów, wychować tak swoje dzieci, aby ich relacje były podobne! Książka Unnerstad idealizuje, ale robi to w sposób motywujący do bycia lepszym człowiekiem. Postaci odmalowane są dobrze, humor jest (chociaż trochę mniej niż w poprzedniej części),element prawdziwej grozy także (bo życie nie jest sielanką). Pewną trudnością była dla mnie duża ilość żeglarskiego słownictwa. W zależności od zainteresowań czytelnika to może być albo wadą albo zaletą książki. Jestem ciekawa, czy dla współczesnych dzieci sam koncept dziecięcego rejsu nie będzie zbyt nierealistyczny, irytujący (mnie mama nie pozwala samemu wrócić od koleżanki, a co dopiero wypłynąć w rejs),czy może właśnie wzmacniający (boję się samemu pojechać do szkoły tramwajem, ale skoro Larssonowie wypłynęli w rejs bez rodziców to mnie też się uda).
Oto historia, która dziś może zdarzyć się tylko w literaturze – rodzice puszczają sześcioro swoich dzieci na miesięczny rejs po Bałtyku. Najstarsze ma szesnaście lat, najmłodsze cztery. Przyjdzie im zmagać się ze sztormami, brakiem wody pitnej, czy przeciekiem w łodzi (a to nawet nie najgroźniejsze z ich przygód). Poznają mądrych, uczynnych dorosłych, zachwycą się pięknem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka od samego początku jest zaskakująca. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że nastoletnie dzieci za zgodą rodziców wyruszają starą łódką o wyniosłej nazwie „Rudolfina” w rejs po Bałtyku? Cóż, w naszych czasach byłoby to nie do pomyślenia. Stary koster nie przypomina pięknej żaglówki, nie rozwija zawrotnych prędkości, ale wygląda na niezatapialny. W ten oto sposób pewnego dnia Dessi, Mira, Rozalinda, Lasse, Knutte i Brzdąc wyruszają odkrywać nieznane miejsca na obrzeżach Archipelagu Sztokholmskiego.
Jak nie trudno się domyślić, przygodom nie ma tutaj końca. Są sceny humorystyczne, ale też pełne grozy, na szczęście zakończone happy endem. Podczas rejsu dzieci przekonają się, że na morzu nie ma żartów. Ale dzięki doświadczeniu jakie zdobyli udowadniają, że w kryzysowych sytuacjach też potrafią sobie całkiem nieźle radzić. Tym bardziej, że mają pod swoją opieką Brzdąca – czterolatka, który za wszelką cenę próbuje być samodzielny.
Tego typu książki cenimy nie tylko z uwagi na zwykłych bohaterów, z którymi można się utożsamiać. Dajemy się porwać sile dziecięcych marzeń. Autorce udało się realistycznie oddać emocje i sposób myślenia dzieci w różnym wieku (4-16 lat) zwłaszcza, że narratorem jest trzynastoletni Lasse.
Książka klimatem przypomina Dzieci z Bullerbyn. Każdego dnia młodzi żeglarze przeżywają mnóstwo wyjątkowych przygód, budują szałasy, łowią ryby, a nawet próbują swoich sił w handlu oraz nawiązują nowe przyjaźnie. Dodatkowo obie książki zostały zilustrowane przez Ilon Wikland
Tak wyglądają beztroskie wakacje 🙂 . Towarzyszą im kąpiele w morzu, zabawa w piratów, odkrywanie piękna przyrody, czerpanie radości z codziennych czynności. Może ktoś z Was zamarzy o takim rejsie? Na pewno przydadzą się do tego profesjonalne zwroty każdego wilka morskiego, które znajdziecie nie tylko w treści książki, ale też w słowniczku na końcu.
Ta książka od samego początku jest zaskakująca. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że nastoletnie dzieci za zgodą rodziców wyruszają starą łódką o wyniosłej nazwie „Rudolfina” w rejs po Bałtyku? Cóż, w naszych czasach byłoby to nie do pomyślenia. Stary koster nie przypomina pięknej żaglówki, nie rozwija zawrotnych prędkości, ale wygląda na niezatapialny. W ten oto sposób pewnego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKochacie książki w klimacie „Dzieci z Bullerbyn”? Szukacie powieści przygodowej w starym dobrym stylu? Pachnącej wolnością, podróżą, dziką naturą i dziecięcą radością?
Jeśli tak, to mam dla Was klasykę skandynawskiej literatury dziecięcej, w której za szatę graficzną odpowiada tu sama Ilon Wikland. To właśnie ta ilustratorka zasłynęła na świecie jako autorka pierwszych ilustracji do książek Astrid Lindgren, z którą współpracowała przez 40 lat!
Poznajcie zwariowaną rodzinkę Larssonów. Oto mama, tata i ich siedmioro dzieci, którzy pewnego dnia po prostu „wyrośli” z mikroskopijnego mieszkanka i postanowili wyruszyć w niezwykłą podróż! Zaprzęgli odziedziczone po wujku konie i dwoma wozami mieszkalnymi ruszyli ku przygodzie. W trasie planowali sprzedawać wynalazek taty - genialny rondel z gwizdkiem, w którym można gotować trzy potrawy na raz! Czyż to nie brzmi, jak współczesna, rodzinna podróż kamperem, podczas której wszystko może się zdarzyć? Zapewniam, że tak właśnie będzie i nie zabraknie tu ani wyobraźni, ani zaskakujących zwrotów akcji. A to tylko początek, bo w drugim tomie rodzinę Larssonów będzie czekał długi, samodzielny rejs łódką o wspaniałej nazwie „Rudolfina”.
W tej ciepłej, pełnej humoru serii, opowiedzianej z perspektywy jednego z rodzeństwa - Lassego, znajdziecie wszystko to, za co kochamy szwedzką literaturę. Bieganie po trawie, kąpiele w zimnej wodzie, dziecięcą beztroskę i śmiech. Będzie rodzina, piękno codzienności i szalone pomysły.
Gorąco ją Wam polecam! Od 7 roku życia.
Kochacie książki w klimacie „Dzieci z Bullerbyn”? Szukacie powieści przygodowej w starym dobrym stylu? Pachnącej wolnością, podróżą, dziką naturą i dziecięcą radością?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli tak, to mam dla Was klasykę skandynawskiej literatury dziecięcej, w której za szatę graficzną odpowiada tu sama Ilon Wikland. To właśnie ta ilustratorka zasłynęła na świecie jako autorka pierwszych...
Rodzeństwo Gwizd-Larssonów wyrusza w rejs starym kosterem- żaglówką. Sami bez rodziców za to z kotem przeżyją fantastyczne przygody.
Rodzeństwo Gwizd-Larssonów wyrusza w rejs starym kosterem- żaglówką. Sami bez rodziców za to z kotem przeżyją fantastyczne przygody.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW życiu każdego nastolatka przychodzi moment, kiedy po raz pierwszy wybiera się na wakacyjną wyprawę bez rodzicielskiej czy "pedagogicznej" opieki. Ja, np., miałem niespełna 14 lat kiedy po raz pierwszy, w towarzystwie tylko o rok młodszego brata, udałem się na kilkudniową wycieczkę górską. Takie pierwsze samodzielne wyprawy nastolatków mają swoje miejsce w literaturze młodzieżowej. W polskiej literaturze przedwojennej to np. "Wyprawa pod psem" K. Makuszyńskiego, a w PRL-owskiej -- choćby "Podróż za jeden uśmiech" A. Bahdaja. Teraz "Dwie Siostry" przypomniały powieść szwedzkiej autorki, Edith Unnerstad, "Rejs z rondlem". Napisana 75 lat temu książka stanowi drugi tom serii o przygodach wielodzietnej rodziny Larssonów. Pierwszy, "Podróż z rondlem" (wydany przez to samo wydawnictwo rok temu) za kanwę miał wakacyjną wyprawę całej rodziny, konnymi wozami, przez Södermanland, połączoną z promocją genialnego wynalazku taty-Larssona -- szybkowaru "Gwizd". Wyprawa ta była zarazem i przeprowadzką ze Sztokholmu do Norrköping, gdyż liczna rodzina przestała się już mieścić w małym sztokholmskim mieszkanku. Teraz, dwa lata po tamtej wyprawie przychodzi czas na samodzielną wyprawę młodzieży.
Będzie to wyprawa morska. Rzecz dzieje się w tych szczęśliwych czasach, gdy od młodych ludzi wybierających się w samodzielny rejs łodzią oczekiwano umiejętności żeglarskich, ale nie wymagano stwierdzających je papierów. Młodzi Larssonowie te umiejętności mają -- nauczyli się sztuki żeglarskiej w poprzednie wakacje, pływając w charakterze załogantów na jachcie sąsiada. Teraz popłyną własną łodzią -- nie będzie to regatowy jacht, lecz stary żaglowo-motorowy kuter z Bohuslän (tzw. koster). Wbrew polskiemu tytułowi (oryginalny szwedzki dałby się przetłumaczyć jako "Larssonowie żeglują") szybkowar "Gwizd" nie będzie odgrywać w tej książce istotnej roli (jak rozumiem, wydawcy chodziło o to, by tytuł był "do kompletu"). Owszem, znajduje się na pokładzie "Rudolfiny" -- lecz tylko jako wyposażenie kambuza.
Pięcioro nastolatków (trzy dziewczyny, dwóch chłopców),wraz z małym braciszkiem (który z kolei przemyci na pokład łodzi ciężarną kotkę ciotki!) wyrusza na miesięczny rejs z fiordu Bråviken ku wysepkom Archipelagu Sztokholmskiego (ok. 100 mil morskich w jedną stronę). Nawiasem mówiąc, książce przydałaby się mapa z trasą rejsu, bo przebiega ona przez realnie istniejące miejsca, ale ich nazwy nic nie mówią czytelnikowi niezorientowanemu w geografii szwedzkiego wybrzeża Bałtyku. Jedynie najdalsza wyspa, na której nasi bohaterowie będą obozować przez jakieś dwa tygodnie wydaje się być miejscem fikcyjnym, ale i dla niej znalazłby się zapewne jakiś realny pierwowzór.
W trakcie wyprawy bohaterowie będą mieć rozmaite przygody -- niektóre zabawne, inne groźne, lecz ostatecznie kończące się dobrze. Zaprzyjaźnią się ze starym Smålandczykiem, pływającym barką wzdłuż wybrzeża i handlującym koszami własnego wyrobu. W najgroźniejszej przygodzie odegra on rolę "deus ex machina".
Autorce udały się charaktery młodych bohaterów. Czytelnika ujmuje ich odpowiedzialność, pomysłowość i uczynność, a także cierpliwość i opiekuńczość wobec towarzyszącego im malucha. Jednocześnie, nie są to postaci "z papieru", lecz całkiem realistyczne. Jak sądzę, wielu podobnych młodych ludzi można spotkać w prawdziwym życiu. Element komizmu wprowadzają po dziecinnemu naiwne próby biznesu najmłodszego ze starszej piątki, jedenastoletniego Knuttego.
Książka jest przyjemna w czytaniu, choć dziecięcemu czytelnikowi/słuchaczowi trudność mogą sprawiać liczne w jej treści terminy żeglarskie. Na końcu zamieszczono jednak słownik wyjaśniający niezorientowanemu w tajnikach żeglowania czytelnikowi ich znaczenie.
W życiu każdego nastolatka przychodzi moment, kiedy po raz pierwszy wybiera się na wakacyjną wyprawę bez rodzicielskiej czy "pedagogicznej" opieki. Ja, np., miałem niespełna 14 lat kiedy po raz pierwszy, w towarzystwie tylko o rok młodszego brata, udałem się na kilkudniową wycieczkę górską. Takie pierwsze samodzielne wyprawy nastolatków mają swoje miejsce w literaturze...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to