Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy

Okładka książki Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy autora Maciej Kuciel, 9788381354868
Okładka książki Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy
Maciej Kuciel Wydawnictwo: Otwarte reportaż
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2025-07-02
Data 1. wyd. pol.:
2025-07-02
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381354868
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy i



Przeczytane 1175 Opinie 759 Oficjalne recenzje 113

Opinia społeczności książki Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcyi



Książki 2017 Opinie 1110

Oceny książki Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy

Średnia ocen
7,0 / 10
138 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy

avatar
1453
1453

Na półkach: ,

Tytuł trąca tandetą ale to bardzo dobra pozycja opisująca sylwetkę i przestępstwa mordercy zabijającego z żądzy zysku.

Tytuł trąca tandetą ale to bardzo dobra pozycja opisująca sylwetkę i przestępstwa mordercy zabijającego z żądzy zysku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
343
273

Na półkach:

Morderca w Gumiakach ". Historia Polskiego "zabójcy" działającego na przełomie milenium. Mafioso który zlecał zabójstwa ale sam niepociągał za spust. Jako mózg operacji obserwował i planował kolejne ofiary, które później rabował. Celem byli głównie właściciele kantorów .był nieuchwytny przez około 30 lat. Mamy tu opisaną sprawę zabójstw: napadu rabunkowego i zabicie dwóch Ukraińców oraz gwałtu na Ukraince w Cedzynie, pózniej poznajemy siatkę podobnych zbrodni w całej Polsce: Zabrze, Myślenice, Sosnowiec, Piotrków Trybunalski, Stalowa Wola Rozwadów, Przemyśl i mój rodzimy Przeworsk - którą to sprawe bardzo dobrze pamiętam bo wydarzyła się w bliskiej odległości ode mnie przez co doskonale pamietam panike i terror oraz jego konsekwencje w oczach mieszkańcych spokojnej mieściny. Tadeusz był plantatorem truskawek i posiadał gospodarstwo rolne. Jako zwykły obywatel mąż i ojciec nie wyróżniał sie z tłumu. Przeraża fakt, że "jeden z nas" mógł w celu zwykłego łatwego wzbogacenia się dopuścić się tak przerażających zbrodni. Książkę czyta się błyskawicznie, chociaż nie jest napisana w sposób porywających i jest dość chaotyczna to nie można jej zarzucić braku żetelności.
Biorąc ją z biblioteki nie wiedziałem o czym jest ale pewnie z powodu tego, że cała sprawa miała wpływ na mnie za dzieciaka bawiącego się na ulicach miasta na terenie którego doszło do wstrzasającego mordu, spowodowało, że przykuła moja uwagę i przeczytałem w jeden dzień.

Morderca w Gumiakach ". Historia Polskiego "zabójcy" działającego na przełomie milenium. Mafioso który zlecał zabójstwa ale sam niepociągał za spust. Jako mózg operacji obserwował i planował kolejne ofiary, które później rabował. Celem byli głównie właściciele kantorów .był nieuchwytny przez około 30 lat. Mamy tu opisaną sprawę zabójstw: napadu rabunkowego i zabicie dwóch...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2097
2085

Na półkach: , , , , , ,

Czy jesteście gotowi poznać plantatora truskawek Tadeusza Grzesika i jego drugie makabryczne odbicie? Jeżeli tak, to śmiało sięgnijcie po książkę Macieja Kuciela pod tytułem "Morderca w gumiakach".
Tadeusz Grzesik to potwór w ludzkiej skórze. Autor w dobry sposób przedstawił nam jego życie. Razem z jego sylwetką możemy przyjrzeć się bliżej, jak działał wymiar sprawiedliwości w Polsce w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych.
Tytułowy morderca w gumiakach był bezwzględnym szefem gangu, można powiedzieć, że działał w białych rękawiczkach. Był również oddanym swojej rodzinie. Kochał ją nad życie.
Na jego przykładzie mogę śmiało stwierdzić, że nie można ufać własnym sąsiadom, bo nigdy nie wiadomo, czy specjalnie dla nas nie zakładają masek dobrych ludzi kochających swoje rodziny. Wiadomo, nie można popadać w paranoję, ale zawsze jest ta nutka niepewności.
Maciej Kuciel przez piętnaście lat badał sprawy, z którymi związany był Tadeusz Grzesik. Czytał akta spraw i rozmawiał ze świadkami opisanych wydarzeń.
Od tego rasowego reportażu nie można się oderwać. Jego treść poznałam dzięki audiobookowi, czytał Jakub Kamieński. Warto wsłuchać się w jego interpretację.
Moim zdaniem Kuciel wykonał kawał dobrej roboty.
Na końcu pozostałam z pytaniami: dlaczego rodzą się takie bezduszne potwory, jak Grzesik? Dlaczego wymiar sprawiedliwości miał i zapewne nadal ma tyle luk, które pozwalają działać takim zwyrodnialcom?
Jeżeli chcecie poznać czyste i przerażające zło, to śmiało sięgnijcie po tę lekturę. Jeżeli lubicie czytać książki o potworach z lat dziewięćdziesiątych i uwielbiacie literaturę faktu typu True crime, to nie powinniście przegapić tego tytułu.

Czy jesteście gotowi poznać plantatora truskawek Tadeusza Grzesika i jego drugie makabryczne odbicie? Jeżeli tak, to śmiało sięgnijcie po książkę Macieja Kuciela pod tytułem "Morderca w gumiakach".
Tadeusz Grzesik to potwór w ludzkiej skórze. Autor w dobry sposób przedstawił nam jego życie. Razem z jego sylwetką możemy przyjrzeć się bliżej, jak działał wymiar...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

368 użytkowników ma tytuł Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy na półkach głównych
  • 213
  • 155
60 użytkowników ma tytuł Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy na półkach dodatkowych
  • 24
  • 20
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw Mikołaj Podolski
Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw
Mikołaj Podolski Marta Bilska
Nadzieja umiera ostatnia Po latach bezowocnych poszukiwań przyjmuje się już, że maturzystka została zamordowana. Tymczasem wciąż pojawiają się nowe tropy, absurdalne hipotezy, matactwa świadków niewyjaśnionej tragedii, niedorzeczne wnioski. Witajcie w ,,małej Sycylii": ,,Noc, która zaczęła się w najbardziej luksusowym kurorcie, a skończyła w piekle podejrzeń ściągniętych na dziesiątki osób. Miejska legenda, która szybko zawładnęła Polską. Królowa nadwiślańskich zagadek kryminalnych. Prosto z Gdańska [...] uchodzącego za stolicę krajowej prostytucji, przemytu narkotyków i układów gangstersko-policyjno-sędziowskich. Miejsca, gdzie przy odpowiednich znajomościach można się wymigać od procesu o zabójstwo''. Prawda, Wybrzeże w owym czasie stało się teatrem mafijnych rozliczeń, przemocy, przestępczości zorganizowanej. Kroniki kryminalne wypełniały doniesienia o łamiących prawo funkcjonariuszach Policji, napadach, zabójstwach i ogólnej demoralizacji. ,,Zaginiona Iwona Wieczorek...'' to doskonały reportaż, doświadczeni dziennikarze misternie rekonstruują ostatnie chwile bohaterki. Książka ukazała się w 15. rocznicę zaginięcia Gdańszczanki, publicyści demaskują piramidalne kłamstwa, przywołują zatajone informacje i kuriozalną rolę Krzysztofa Rutkowskiego. Wykonali przy tym kawał solidnej pracy, obnażyli niechlujstwo, zaniechania organów ścigania, nie do pomyślenia w cywilizowanym, demokratycznym państwie. Punktem wyjścia rozważań stanowią zeznania P. uważanego obecnie za głównego podejrzanego, a wcześniej zaangażowanego w poszukiwania koleżanki. To nie historia kryminalna, to niestety rzeczywistość. Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek od lat bulwersuje opinię publiczną, należy do nierozwiązanych zagadek kryminalnych ostatnich lat. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... Młoda kobieta przepadła bez wieści w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, wówczas to Iwona opuściła lokal, w którym się bawiła i następnie udała się do domu, do którego jednak nigdy nie dotarła... W toku dochodzenia ustalono, że ostatni raz kamery ujęły Wieczorek o 4. 12 rano w Sopocie. I w tym miejscu ślad się po niej urywa... W śledztwie pojawiło się mnóstwo teorii, ale jak dotąd żadna z nich się nie potwierdziła, dużo pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi, np. co się wydarzyło w tę upalną noc? Marta Bilska i Mikołaj Podolski rozważają, co ewentualnie mogłoby się stać i kim jest tajemniczy ''pan ręcznik"? Dziennikarze nadmieniają o tajemniczym mężczyźnie z białym ręcznikiem przewieszonym przez ramię, podążającym za córką fryzjerki. Autorzy utrzymują, że monitoring ponownie uchwycił go dwie godziny później, o 6. 22. Czy Iwona jeszcze wtedy żyła, czy jej los został przesądzony? Czy ''pan ręcznik" był ostatnią osobą, który widział zaginioną? Pytania się mnożą. Reasumując Żurnaliści są ostrożni w ocenach, ich sądy bywają wyważone, a treść nie wzbudza zastrzeżeń. Narracja jest chłodna, ale jednocześnie poruszająca, poznajemy kontekst społeczny i środowiskowy Trójmiasta. Dodać należy, że reportaż absolutnie nie ma charakteru bulwarowego, stanowi próbę zrozumienia tego, co się stało. Kolejnym mocnym elementem publikacji jest fakt, że autorzy nie szukają winnych na siłę, są odporni na presję społeczną. Umiejętnie budują napięcie, wciągają czytelnika w brutalny świat, nie pozwalając ani na moment zapomnieć o Iwonie Wieczorek. Czy wywody Bilskiej i Podolskiego wnoszą coś nowego? Raczej nie, porządkują podstawowe fakty, na odpowiedzi na kluczowe pytania przyjdzie nam jeszcze poczekać. Pamiętacie jeszcze tę sprawę?
LadyMakbet33 - awatar LadyMakbet33
ocenił na82 dni temu
Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi Zbyszek Nowak
Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi
Zbyszek Nowak
Lubicie pójść za ciosem, jeżeli chodzi o serie książkowe? Czy raczej uważacie, że warto robić sobie między nimi przerywniki dla urozmaicenia czytelniczego żywotu? Po przeczytaniu 24 razy dożywocie poczułem, że muszę stosunkowo szybko sięgnąć po Celę numer 24. Obie książki wciągają, jednak w ten inny sposób, aniżeli typowe kryminały. Mamy tu bowiem do czynienia z prawdziwymi zbrodniami, prawdziwymi wydarzeniami. I choć tradycyjnie już czuć w literaturze autora zalążek chaosu, mam wrażenie, że recenzowana dziś pozycja ma nieco bardziej naukowy charakter i w dość czytelny sposób przedstawia stanowisko autora w sprawie kary śmierci. Cela numer 24 prezentuje spektrum skrajnie różnych rozmówców (gdyż słowo bohater ewidentnie tu nie pasuje). Mamy tu przykład idioty Andrzeja K., który z@abił swojego syna, a przy tym pozjadał wszystkie rozumy. Odnoszę wrażenie, że uważa się za osobę na tyle mądrą, że to właśnie on powinien rządzić światem. Oprócz wszystkowiedzącego Andrzeja w kontrze mamy jednak pokorne osoby, które czują skruchę i chcą się resocjalizować. Nietypowa była też historia osadzonego, który mimo dożywocia, w trakcie odbywania kary wziął ślub. Nie rozumiem tego ani ja, ani on sam, ani ojciec jego wybranki, który swoją drogą również odbywa karę więzienia. Sytuacja brzmi groteskowo, tak jak… prawo ustanowione przez niejakiego Zbigniewa Ziobrę. Choć mimo jego groteskowości, fakt że weszło ono w życie nie jest już tak zabawny. Odwieczna maksyma mówi, iż prawo nie działa wstecz. Widocznie słowa te nie dotarły jednak do Ziobry. Oprócz wcześniej wspomnianej nuty chaosu, innym drobnym minusem tej książki jest zamieszczenie w niej obszernego, kilkustronicowego wyroku, który dla zwykłego czytelnika może się okazać po prostu nużący. Na szczęście to drobny niuans, a wspomniana lektura ma znacznie więcej plusów. Największą zaletą tej pozycji jest pewna refleksja. Większość skazanych winę za wszystko zrzuca na alkohol i narkotyki. Niech to będzie przestrogą.
CzytamPowoli - awatar CzytamPowoli
ocenił na73 dni temu
Dzieci odchodzą w ciszy. Sprawa Kamilka z Częstochowy Bartosz Wojsa
Dzieci odchodzą w ciszy. Sprawa Kamilka z Częstochowy
Bartosz Wojsa
Książkę Bartosza Wojsy „Dzieci odchodzą w ciszy” można odczytywać nie tylko jako poruszającą historię, ale przede wszystkim jako mocny komentarz do rzeczywistości społecznej, w której dochodzi do tragedii takich jak sprawa Kamilka z Częstochowy. Autor wyraźnie pokazuje, że to nie jest odosobniony przypadek, lecz symbol znacznie większego problemu — systemowej niewydolności i braku skutecznej ochrony dzieci przed przemocą. Wojsa buduje swoją narrację w taki sposób, aby czytelnik zrozumiał, że dramaty dzieci nie zaczynają się nagle. To proces — długotrwały, często ignorowany przez otoczenie, instytucje i dorosłych, którzy powinni reagować. W książce szczególnie mocno wybrzmiewa motyw „ciszy”, która oznacza nie tylko cierpienie dzieci, ale też brak reakcji ze strony społeczeństwa. To cisza nauczycieli, sąsiadów, urzędników — wszystkich tych, którzy mogli coś zauważyć, ale nie zareagowali wystarczająco szybko lub zdecydowanie. Autor wyraźnie sugeruje, że obecny system ochrony dzieci zawodzi. Pokazuje luki w procedurach, brak komunikacji między instytucjami oraz zbyt późne interwencje. W tym kontekście książka staje się apelem o realne zmiany — nie tylko formalne, ale przede wszystkim mentalne. Wojsa podkreśla, że nawet najlepsze przepisy nie będą działać, jeśli zabraknie wrażliwości i odwagi do działania. Jednym z najważniejszych przesłań książki jest to, że problem przemocy wobec dzieci nie maleje — wręcz przeciwnie, stale rośnie. Autor zwraca uwagę na to, że mimo coraz większej świadomości społecznej wciąż dochodzi do dramatów, które można było powstrzymać. To sprawia, że lektura nabiera jeszcze większego ciężaru — czytelnik zaczyna zadawać sobie pytanie, ile jeszcze takich historii musi się wydarzyć, zanim coś naprawdę się zmieni. Wojsa bardzo mocno akcentuje konieczność reagowania. Nie pozostawia miejsca na wątpliwości — każda niepokojąca sytuacja powinna być sygnałem do działania. Lepiej zareagować „na wyrost” niż zignorować coś, co może skończyć się tragedią. Autor pokazuje, że obojętność i zwlekanie są jednymi z największych zagrożeń, bo dają sprawcom czas i poczucie bezkarności. Książka pełni więc funkcję nie tylko literacką, ale też społeczną i edukacyjną. To swoisty apel do każdego z nas — by nie odwracać wzroku, by nie tłumaczyć sobie, że „to nie nasza sprawa”. Wojsa przypomina, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci spoczywa na całym społeczeństwie, nie tylko na instytucjach. Warto też zauważyć, że autor nie skupia się wyłącznie na krytyce, ale pośrednio wskazuje kierunek zmian. Podkreśla znaczenie współpracy między służbami, szybkiej reakcji oraz większej czujności społecznej. To pokazuje, że mimo trudnej tematyki książka niesie w sobie również nadzieję — że zmiana jest możliwa, jeśli zaczniemy działać. Podsumowując, „Dzieci odchodzą w ciszy” to książka niezwykle ważna i potrzebna. To nie tylko opowieść o cierpieniu, ale przede wszystkim ostrzeżenie i apel o zmianę systemu oraz ludzkich postaw. Autor jasno pokazuje, że milczenie zabija — a jedyną odpowiedzią na przemoc powinna być natychmiastowa reakcja. To lektura, która zostaje w głowie na długo i zmusza do refleksji nad tym, czy jako społeczeństwo robimy wystarczająco dużo, by chronić najsłabszych.
Natalia Dziakowicz - awatar Natalia Dziakowicz
ocenił na91 dzień temu
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala Grzegorz Łyś
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala
Grzegorz Łyś
Grzegorz Łyś w reportażu „Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala” przedstawia historię szpitala psychiatrycznego zbudowanego w 1891 r. w Pruszkowie, w dzielnicy Tworki. Autor opisuje założenia szpitala oraz to, jak funkcjonował przez lata, przedstawia pracowników i ich rodziny. Nie zabrakło tu też historii psychiatrii, ani polityki – bo ta nierozerwalnie była z tą dziedziną medycyny związana. To tak naprawdę opowieść, która sięga daleko poza mury szpitalne. Z jednej strony to dobrze, bo dostajemy kompleksową opowieść o stanie psychiatrii na przełomie wieku, a z drugiej szkoda, bo objętość książki jest niewielka, więc dostajemy dużo informacji, ale jednak dość pobieżnie opisanych. Znajdziecie tutaj sporo dat, nazwisk lekarzy, nieco opisów tego, jak funkcjonował szpital, jakich metod leczenia używano. Nie ma jednak wielu opisów pacjentów, konkretnych historii. A nie ma co ukrywać, że raczej takich historii oczekujemy, kiedy czytamy opowieści ze szpitali psychiatrycznych. Przez ich brak ma się wrażenie, że książka jest pozbawiona emocji i stanowi jedynie zbiór „suchych” faktów. Ciekawy był wątek działania szpitala podczas niemieckiej okupacji podczas II wojny światowej, niestety tu również mam poczucie, że można było z niego wyciągnąć więcej. Jako reportaż całość się broni. Nie będzie to najbardziej fascynująca historia o szpitalu psychiatrycznym, jaką przeczytacie, ale przecież nie takie jest zadanie tego gatunku. Jeżeli to temat, który was interesuje, to „Przystanek Tworki” warto przeczytać. Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Ania - awatar Ania
oceniła na728 dni temu
Dom zła Jakub Rutka
Dom zła
Jakub Rutka
„Dom zła” to historia, w której groza nie tyle czai się w ścianach starego domu, co w ludzkich emocjach, długo tłumionych i nigdy nieprzepracowanych. Jakub Rutka sięga po motyw znany i kuszący, czyli miejsce naznaczone tragedią, ale zamiast iść wyłącznie w stronę nadprzyrodzonej opowieści, prowadzi czytelnika ścieżką bardziej przyziemną, choć nie mniej mroczną. Głównym bohaterem jest podcaster kryminalny, Jacek Gadowski, który dla zwiększenia popularności swojego programu buduje legendę wokół domu, w którym przed laty doszło do brutalnego morderstwa. Ojciec rodziny z zimną krwią zabił żonę i dzieci, a pytanie o motyw tej zbrodni do dziś pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. Czy była to czysta szaleńcza furia, czy może coś więcej, coś, co łatwo podciągnąć pod słowo „zło”? Gdy po latach Jacek wraca do tej historii na antenie, otrzymuje niepokojący telefon od słuchacza, który sugeruje, że w opuszczonym budynku znów dzieje się coś niebezpiecznego. Wkrótce okazuje się, że grupa młodych ludzi weszła do domu i nie wszyscy z niego wyszli. Dochodzi do kolejnej tragedii, a sprawa nabiera tempa. Autor sprawnie prowadzi równoległe działania bohaterów: policji, która próbuje rozwikłać zagadkę metodami śledczymi, oraz Jacka, kierującego się bardziej intuicją i medialnym wyczuciem. Obie strony łączy determinacja, choć ich motywacje są zupełnie inne. Widzimy twarde przesłuchania, błędne tropy i narastające napięcie, a także rosnące zagrożenie dla samego podcastera. Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki autor buduje tło psychologiczne wydarzeń. „Dom zła” opiera się przede wszystkim na dramacie rodzinnym, pełnym gniewu, żalu i długo pielęgnowanej nienawiści. To właśnie te emocje, a nie ewentualne siły nadprzyrodzone, stają się tu najgroźniejszym przeciwnikiem. Choć książka nie wciągnęła mnie bez reszty, czytało się ją płynnie i z zainteresowaniem. To solidny, obiecujący debiut, który pokazuje, że autor ma potencjał do tworzenia mrocznych, psychologicznych historii.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na71 dzień temu
Camino Anya Niewierra
Camino
Anya Niewierra
Początkowo miałam duże trudności, żeby wejść w klimat książki i się w nią wciągnąć - zupełnie mnie nie intrygowała. Jednak im dalej, tym było lepiej i ostatecznie oceniam ją całkiem pozytywnie. Główna bohaterka, Lotte, postanawia wyruszyć Camino de Santiago, ponieważ rok wcześniej na tej trasie jej mąż popełnił samobójstwo. W trakcie wędrówki wydarzenia z przeszłości zaczynają wpływać na jej życie w zupełnie inny sposób, niż mogła przypuszczać, a sekrety zmarłego męża tworzą coraz gęstszą sieć tajemnic. Najważniejsze pytania brzmią: jak naprawdę miał na imię i kim właściwie był? Podczas drogi Lotte poznaje wiele osób, przez co jej pielgrzymka przebiega zupełnie inaczej, niż początkowo planowała. Z czasem okazuje się też, że grozi jej niebezpieczeństwo i ktoś bardzo nie chce, aby odkryła prawdę o przeszłości męża. Przyznam, że już dawno nie spotkałam się z główną bohaterką, która aż tak by mnie irytowała. O ile jej motywacje były dla mnie spójne i zrozumiałe, o tyle jej zachowanie podczas wędrówki często zupełnie się z nimi rozmijało. Miałam wrażenie, że z każdą kolejną decyzją działa coraz bardziej nielogicznie, co momentami naprawdę odbierało mi przyjemność z lektury. Szczególnie raziło mnie to, jak reagowała na pewnego mężczyznę - chwilami bardziej przypominało to zachowanie zauroczonej nastolatki niż dojrzałej kobiety po trudnych przejściach. Nie pomagała też konstrukcja książki, która dość wyraźnie sugerowała sprawcę. Rozumiem, że był to celowy zabieg, jednak nie przepadam za takim prowadzeniem narracji w kryminałach - lubię mieć przestrzeń do własnych podejrzeń, a tutaj miałam poczucie, że jest ona ograniczona. Na duży plus wypada natomiast tło historyczne, związane z przeszłością męża Lotte. Sięgając po Camino, zupełnie nie spodziewałam się wątków wojennych, a szczególnie tych osadzonych w realiach konfliktów serbsko-chorwacko-bośniackich. Było to zaskakujące i dodało książce głębi. Z drugiej strony, dla mnie thrillery to raczej gatunek lżejszy, więc nagłe wejście w cięższe, historyczne tematy sprawiło, że lektura momentami odbiegała od tego, czego oczekiwałam. Mimo tego uważam, że książka dzięki temu zyskała i zdecydowanie nie jest jedną z tych, o których łatwo się zapomina.
sznurowka - awatar sznurowka
oceniła na75 dni temu
Sznurki starej marionetki Małgorzata Węglarz
Sznurki starej marionetki
Małgorzata Węglarz
,,Sznurki starej marionetki " to powieść,która wciąga nas w małomiasteczkowy,duszny i mroczny świat pełen tajemnic. Fabuła wciąga czytelnika w atmosferę niepokoju, gdzie przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a tytułowe sznurki są symbolem braku wolności,poczuciem bezsilności i manipulacją. Główny bohater Rene Cavalier traci pracę przy wykonywaniu pośmiertnych fotografii, więc przyjmyje posadę grabarza na cmentarzu w Cross Meadows. Juz na początku odkrywa, że zarządca prowadzi ciemne interesy, lecz przez,, klauzulę poufności" zostaje wciągnięty w niecny proceder. W tym czasie do miasta wraca Henry von Gradner, którego w ogromnej posiadłości oczekuje młodsza siostra Emma. Oboje sa dziećmi znanego wytwórcy marionetek. Od tego momentu zaczynają w makabryczny sposób ginąć ludzie zaprzyjaźnieni z rodziną . Kto zabija?... Autorka,jak zawsze w doskonały sposob prowadzi czytelnika po kartach historii do końca nie ujawniając kto stoi za serią morderstw. Powieść jest pełna mroku, każda postać ma ogromny bagaż doświadczeń i traum wywołanych przez złe wybory i relacje rodzinne. Jest to moje trzecie spotkanie z twórczością autorki ( wszystkie bardzo udane)jednak podczas czytania tej książki ciarki na ciele wywoływały u mnie sceny z nieboszczykami na cmentarzu nocą i odgłosy skrzypiącej podłogi na strychu. Moja wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach i za to bardzo dziękuję autorce. Jeśli jesteś fanem mrocznych historii przepełnionych bólem zapewniam, nie ma tu nudy.
Dorota KC - awatar Dorota KC
ocenił na101 miesiąc temu
Zmorowisko Kamil Piechura
Zmorowisko
Kamil Piechura
Nie znam twórczości autora, ale kojarzę jego powieści z bookstagramów, które w większej mierze polecają jego książki. Ogromnie się cieszę, że dostałam taka możliwość przeczytania "Zmorowiska", od teraz wiem, że nie przejdę obojętnie obok powieści autora. Jeśli każda jest lub będzie napisana w podobnym stylu i na taki poziomie, to ja wróżę Panu Kamilowi wielką przyszłość pisarską. . Nieopodal Krakowa grupa studentów wynajmuje dom na weekend, tam zostają zamordowani i powieszeni. Policja szybko wytypuję sprawcę, jednego z czwórki studentów, który przeżywa i w niewyjaśnionych okolicznościach znika. Mija pół roku od tych strasznych wydarzeń i zostają odnalezione kolejne zwłoki. W tym samym czasie, dwójka przyjaciół prowadząca kanał na YouTube, poświęcony nawiedzonym miejscom, postanawia zbadać historię Czarnego Domu, w którym doszło do bestialskiego mordu studentów. . Nawiedzone domy, zjawiska paranormalne, sama myśl o tym wywołuje już ciarki na ciele, budzi strach, lęk i obawę przed nadchodzącym złem. Właśnie do tych elementów nawiązuje autor w swojej książce. Pokusił się o stworzenie thrillera z małą domieszką horroru. Łącząc oba te gatunki, stworzył historię trzymajacą w napięciu, wręcz niedokładną, z zaskakującym zakończeniem, którego nie sposób było odgadnąć. W tej książce po prostu dużo się dzieje, jest dosyć duże tempo, bez owijania w bawełnę, bez zbędnych opisów i wątków, spowalniających tempo. Wszędzie tylko jakieś tajemnice, na które to właśnie czytelnik musi znaleźć odpowiedź, angażując się tym samym w śledztwo i losy bohaterów. . Jedno jest pewne, że autorowi nie chodziło o stworzeniu historii jedynie o duchach. Chciał on bardziej skupić się na przeszłości bohaterów i traumach, które są konsekwencją ich wybór. Nie przepracowane traumy pozostawiają po sobie ślady psychicznie i fizycznie, które z biegiem lat mogą jedynie narastać. Z takimi problemami borykać się będą bohaterowie, którzy dostarczą Wam wielu emocji.
ksiazka_ukryta_w_ puszczy - awatar ksiazka_ukryta_w_ puszczy
ocenił na82 miesiące temu
Kobieta, która oszukała świat. Historia Belle Gibson i największego skandalu wellness Beau Donelly
Kobieta, która oszukała świat. Historia Belle Gibson i największego skandalu wellness
Beau Donelly Nick Toscano
Przed przystąpieniem do lektury obejrzałam Ocet Jabłkowy na Netflixie przez co momentami książka mi się dłużyła. Ale tylko momentami, tam gdzie dotykała stricte historii Belle, ale niekoniecznie tam, gdzie autorzy umieszczają całą tę, mogłoby się zdawać, że kompletnie niewiarygodną historię, w szerszym kontekście. Bo to właśnie ten kontekst świadczy w moich oczach o wartości dodanej tego reportażu – a niekoniecznie rzetelne opowiedzenie całej historii królowej oszustów. No bo umówmy się – opowiedzenie historii nie tyle się tutaj nie udało, co było niemożliwe. Mam wrażenie, że to oszustwo cały czas żyje – luki, niedopowiedzenia, wątpliwości – z jednej strony „oczywistości” w stylu lekko zwichrowanej rodziny (dziedziczność pewnych tendencji?) z drugiej całkiem normalne życie, które nie wiadomo dlaczego i jak skręciło w jakąś absurdalną stronę. W sumie to nadal nie wiem, czy pani Gibson jest szalona czy cyniczna. Nie mam zdania – a chciałam je mieć po przeczytaniu reportażu. Z drugiej strony mamy cały ten kontekst: budowany osobistymi historiami innych ludzi – niezwiązanych bezpośrednio z Belle prawdziwych chorych, ale także szerszą „diagnozą internetu”. Diagnozy internetu nie da się postawić, bo to kocioł w którym mieszają się wszystkie dobre, złe, dziwaczne, szlachetne, wypaczone, wynaturzone i głupie odnogi ludzi i społeczeństwa – i tutaj również nie wyszło. To znaczy z perspektywy 2026 pewne wnioski są banalne. Ale. Historia szalona, ale oczywista (gdyby ktoś ją wymyślił, to spotkałaby się z zarzutem „pretekstowości fabuły”),obudowana oczywistymi wnioskami, wyłożonymi do tego dosadnie – mogło z tego wyjść coś banalnego, a mimo wszystko nie wyszło. Ostatecznie bowiem dostajemy tu historię o tym, w jak schizofrenicznym społeczeństwie żyjemy. Oczekujemy, żeby cierpiący cierpieli, ale odwracamy oczy od prawdziwego cierpienia – ono jest brzydkie, opuchnięte, posiniaczone, łysiejące. Wolimy patrzeć na to, co ładne, estetyczne… wellness. W dekadę po oszustwie Belle Gibson ta smutna konstatacja jedynie nabrała mocy, jak, nomen omen, dobrze wyleżany ocet jabłkowy. I właśnie dlatego, ze względu na niezwykłą aktualność tej pozycji pozostaje mi ją polecić (mimo pewnych mankamentów).
Dominika Stopczańska - awatar Dominika Stopczańska
oceniła na723 dni temu
Śmierć Pod Białym Jeleniem Chris Chibnall
Śmierć Pod Białym Jeleniem
Chris Chibnall
Dzień dobry💙 Bo czasem to, co najcichsze, jest najbardziej niepokojące. Ciało do krzesła przywiązane, wszystko z pewnością zostało zaplanowane, i w przemyślany sposób upozorowane. Tyle samo dziwny, co intrygujący przypadek. Naprawdę podejrzany zgon. "Sympatyczny, miał szczery uśmiech, mocny uścisk dłoni, zawsze patrzył w oczy". Komu popatrzył w nie po raz ostatni? Pub Pod Białym Jeleniem uchodził za bezpieczną przystań dla wszystkich, niestety. A jakże, był trop. Niestety, trafiłam kulą w płot. Detektyw Nicola Bridge, nazywana przez niektórych "ludzkim wykrywaczem kłamstw," będzie w śledztwie udział brała, choć to ostatnia rzecz, której teraz potrzebowała. Małe miasteczko. Miejsce, gdzie wszyscy się znają, gdzie pozornie nic się nie dzieje, a jeśli już, to raczej „przy kawie i plotkach”, nie w policyjnych raportach. I właśnie tam pojawia się śmierć. Mamy tu napięcie, które rośnie powoli, jakby coś wisiało w powietrzu. "Diabeł nigdy nie znika, on tylko odpoczywa". Nie ma tu prostego podziału na dobrych i złych. Są decyzje, które ktoś kiedyś podjął. Słowa, których nie powiedział. Sekrety, które miały nigdy nie wyjść na światło dzienne, i nagle wszystko zaczyna wychodzić. Tak dochodzisz do momentu, w którym myślisz: „to nie jest taka prosta historia, jak mi się wydawało"... Bohaterowie, to nie są papierowe postacie. To ludzie z historią. Z błędami. Z przemilczeniami. Z tajemnicami. Relacje między nimi są tu ważniejsze niż sama zbrodnia i właśnie to buduje napięcie: nie wiesz, komu ufać. Pytasz siebie, czy w ogóle komukolwiek powinnaś? Owszem, jest śledztwo. Jest zagadka. Są tropy, ale ta historia nie jest tylko o tym, kto zabił. Ona jest też o tym, co ludzie potrafią ukrywać, nawet przed sobą. To historia o: sekretach, pozorach „normalnego życia” i o tym, że prawda rzadko jest czarno-biała. Ten moment, kiedy czujesz, że coś się zaraz wydarzy, ale jeszcze nie wiesz co. Lubię uczucie to. ✔️Co zostaje po przeczytaniu? Nie szok. Nie jedno wielkie „WOW”. Tylko coś bardziej niepokojącego, refleksja, że każdy człowiek ma swoją wersję prawdy i że czasem to, co widzimy, to tylko fragment większej historii. Ta książka pokazuje, że „porządne życie” często stoi na kruchych fundamentach i że wystarczy jeden impuls, żeby wszystko zaczęło się sypać. ✔️ Dla kogo jest ta książka? Ta historia będzie idealna dla Ciebie, jeśli: • lubisz kryminały z klimatem, a nie tylko akcją • cenisz psychologię postaci bardziej niż pościgi i strzały • lubisz małomiasteczkowy klimat • chcesz czegoś, co wciąga powoli, ale zostaje na dłużej Jeśli jednak szukasz szybkiej, dynamicznej sensacji to może nie być „to”. [Współpraca barterowa@filiamrocznastrona]
Ania Dziubak - awatar Ania Dziubak
ocenił na614 dni temu
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot Caroline Darian
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot
Caroline Darian
Zainteresowała mnie ta książka, bo historia matki autorki jest jakoś blisko innego popularnego fetyszu... Książka historię tej sprawy faktycznie przybliża (umyślnie nie czytałem zbyt wiele wcześniej, by zapoznać się z nią z książki),choć nie jest to jakiś szczyt pisarskich osiągnięć i narracja nie jest zbyt dobra. Przyznam też, że autorka momentami mnie irytowała. Oczywiście miała prawo być zszokowana i rozgoryczona, a nawet dotknięta osobiście skoro jej zdjęcia też zostały znalezione... Ale to przede wszystkim jej matka była ofiarą, dużo częściej, dużo brutalniej i z większymi konsekwencjami, a mimo to radziła sobie dużo lepiej niż córka i zachowała pozytywne nastawienie do życia. A to co mnie razi to takie nastawienie autorki: "jak ona śmie nie być tą sytuacją aż tak zbulwersowana jak ja?!" - no takie mi wybrzmiewało, może nie każdy to tak odbierze. Książka uświadomiła mi jednak, że tu nie chodzi tylko o akty seksualne, ale że również odurzanie kogoś w taki sposób i z taką intensywnością, też mogło być bardzo niebezpieczne i jest w sumie kolejnym przestępstwem. Ale co - znowu - irytujące jest w autorce, to że mnie się wydaje, iż ją bulwersuje nie to że jej ojciec wykorzystywał matkę, praktycznie prowokował gwałty itp., nie, ją bulwersuje cuckold. Takie można odnieść wrażenie (choć może nadinterpretuję). A mnie... cóż, ja mam niechęć do każdego, kogo bulwersują formy seksualności które nie muszą być zrozumiałe dla wszystkich ale są ok, są neutralne jeśli się rozgrywają pomiędzy dorosłymi świadomymi (świadomymi!) i chętnymi osobami. I tak mi się wydaje, że to jest druga strona tej historii... Ja myślę, że cała ta sytuacja się stała, bo się dorośli ludzie nie potrafią dogadać: słuchaj, mam taki fetysz, możemy go jakoś realizować? Jeśli możemy jakoś - ja się nagnę, ty się nagniesz - stworzymy udany związek. Albo żadne z nas się nie nagnie, rozstajemy się i układamy sobie życie z kimś innym, kto będzie miał ten sam fetysz (to nie tragedia przecież, czemu ludziom się wydaje, że jak już są w jakimś związku, to koniecznie muszą w nim pozostać nawet, jak czegoś brakuje i się z nim nie realizują?) No ale o czym ja mówię w sumie, dość już się naczytałem książek o mózgach, żeby wiedzieć, że mózgi wielu ludzi tak nie funkcjonują ;) a zamiast tego idą od razu w przestępstwa. Jest to smutne i nie wiem czy można to zmienić. Ale im więcej o tym mówić, tym większa szansa, że może jednak... Ogólnie książka jest krótka, do przeczytania/przesłuchania w kilka godzin i dość łatwo skupić się na treści. I może jestem powyżej troszkę zbyt krytyczny co do osoby autorki, w sumie książka jest jej i o niej, więc może nie ma co mieć pretensji, że więcej pisze o sobie i swoich uczuciach niż o ojcu czy matce... (przeczytana/przesłuchana: 16.12.2025) 3+/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na63 miesiące temu

Cytaty z książki Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy

Więcej
Maciej Kuciel Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy Zobacz więcej
Maciej Kuciel Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy Zobacz więcej
Więcej