Nie trać czujności

Okładka książki Nie trać czujności autora Katarzyna Kasmat-Łyskaniuk, 9788368473025
Okładka książki Nie trać czujności
Katarzyna Kasmat-Łyskaniuk Wydawnictwo: KDW Cykl: Wspólnota (tom 1) literatura obyczajowa, romans
510 str. 8 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Wspólnota (tom 1)
Data wydania:
2025-06-07
Data 1. wyd. pol.:
2025-06-07
Liczba stron:
510
Czas czytania
8 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368473025
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nie trać czujności w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nie trać czujności

Średnia ocen
6,9 / 10
64 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nie trać czujności

avatar
105
85

Na półkach: ,

Sięgając po Wspólnotę, miałam w głowie całkiem konkretną wizję: klimat, tajemnicę i bohaterów, którzy mnie wciągną. Początek nawet dawał nadzieję, że to może być coś w moim stylu. Niestety im dalej czytałam, tym bardziej czułam, że ta historia zamiast mnie angażować, zaczyna mnie zwyczajnie męczyć.

Zacznę od głównego bohatera, bo on najbardziej rzuca się w oczy. Wizualnie to ideał jak wyjęty z Pinteresta. Łatwo go sobie wyobrazić, łatwo pomyśleć: „okej, to może działać”. I ja też tak miałam na starcie. Problem pojawił się w momencie, kiedy zaczęłam poznawać jego zachowanie. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej mnie wkurzał. Nie w ciekawy, fabularny sposób, tylko zwyczajnie irytujący.

Brakowało mi w nim tego czegoś. Charakteru, iskry, głębi. Był poprawny, ale pusty. Ładna fasada bez wnętrza. Zamiast kibicować jego decyzjom, często łapałam się na przewracaniu oczami. Miałam wrażenie, że jego reakcje są sztuczne i kompletnie nie budują emocjonalnej więzi z czytelnikiem.

Niestety główna bohaterka też mnie nie porwała. Chciałam ją polubić, naprawdę, ale było mi z nią po drodze tylko na początku. Z czasem zaczęła wydawać się nijaka i momentami nielogiczna. Brakowało mi w niej konsekwencji i charakteru, który sprawiłby, że poczuję jej emocje razem z nią.

Zamiast silnej, angażującej postaci dostałam bohaterkę, która często ginęła w opisach i dialogach. Nie czułam jej wewnętrznych przeżyć, tylko czytałam o nich. A to ogromna różnica. Przez to trudno było mi się z nią utożsamić i przeżywać historię razem z nią, a bez tego nawet najlepszy pomysł fabularny traci sens.

Największym problemem Wspólnoty jest jednak tempo. Ta książka się nie rozwija, ona się ciągnie. I to bardzo. Spokojnie można by ją skrócić o połowę, bo masa scen i opisów niewiele wnosi. Zamiast napięcia czułam znużenie. Chciałam, żeby coś w końcu ruszyło, a wszystko było rozciągnięte jak guma do żucia.

Opisy są przeładowane. Każda scena jest rozpisywana do granic możliwości, przez co traci dynamikę. Autorka jakby bała się zostawić czytelnikowi przestrzeń na własne emocje. Przez to zamiast płynności miałam wrażenie, że brnę przez tekst, a nie nim płynę.

Dialogi też mnie nie przekonały. Momentami aż mnie skręcało, kiedy je czytałam. Brzmiały nienaturalnie, przeciągle i bez rytmu. Zamiast żywej rozmowy między bohaterami dostawałam wymianę zdań, która bardziej wybijała z historii, niż w nią wciągała.

Nie poczułam tej iskry, która sprawia, że chcesz czytać dalej z ekscytacją. Brakowało mi napięcia, emocjonalnego haczyka, klimatu, który zostaje pod skórą. Wszystko było poprawne, ale martwe. Historia istniała, ale nie żyła.

Wspólnota miała potencjał, ale zgubiła go w nadmiarze opisów, przeciągniętej fabule i bohaterach, którzy zamiast przyciągać, zostawiali dystans. Główny bohater wyglądał jak marzenie z Pinteresta, ale zachowywał się tak, że trudno było go naprawdę polubić. Główna bohaterka z kolei nie dała mi emocjonalnego punktu zaczepienia.

Dla mnie to była książka, po której zamknięciu poczułam raczej ulgę niż tęsknotę. Za długa, za ciężka w odbiorze i pozbawiona tego „czegoś”, co sprawia, że historia zostaje w sercu, a nie tylko w statystyce przeczytanych stron.

Może znajdzie swoich fanów, ale ja z tej wspólnoty czytelniczej niestety szybko się wypisałam.

Sięgając po Wspólnotę, miałam w głowie całkiem konkretną wizję: klimat, tajemnicę i bohaterów, którzy mnie wciągną. Początek nawet dawał nadzieję, że to może być coś w moim stylu. Niestety im dalej czytałam, tym bardziej czułam, że ta historia zamiast mnie angażować, zaczyna mnie zwyczajnie męczyć.

Zacznę od głównego bohatera, bo on najbardziej rzuca się w oczy. Wizualnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7
1

Na półkach: ,

Wspaniała trzymająca w napięciu książka

Wspaniała trzymająca w napięciu książka

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
389
387

Na półkach:

Czy ja zerwałam dwie noce dla tej książki, a i owszem zerwałam i nie żałuję ani trochę. Wiedźmą i tak jestem to co mi tam, teraz przynajmniej wygląd też będzie pasował do przydomku. Ale do rzeczy, może i autorka ma już dość pokaźną ilość książek na swoim koncie, to ja niestety nie miałam do jej twórczości po drodze. Na szczęście w porę to naprawiłam, chodź nie ukrywam, że z początku myślałam, jednak że się nie polubimy, a dlaczego🤔Po kolei, na początek, może to co mi się podobało. Napewno książka jest wciągająca, do takiego stopnia że czytałam ją na wdechu, do tego naszpikowana jest po sufit tajemnicami, które z kartki na kartkę będą odkrywane w swoim tempie, nie za szybko, ale też nie za wolno, żeby nie znudzić swojego czytelnika. Przejdę teraz do narastającego poczucia niebezpieczeństwa, które uderzy z taką mocą, że czasami ta cienka granica między bezpieczeństwem, a kontrolą zacierała mi się. Autorka konsekwentnie zbudowała tutaj atmosferę zagrożenia, bez patyczkowania się z czytelnikiem. Do tego fabuła, chodź niektórym mogłaby się wydawać schematyczna, wcale taka nie była, podziwiam autorkę za to jak stworzyła „wspólnotę”, świat w którym wszystko jest na pozór idealne, pokazując równocześnie to, że pozorna harmonia ma swoją cenę. Strach przed wykluczeniem, czy też presja podporządkowania się, będą dodawać książce uroku i stworzą pełnię ciekawości dla swojego czytelnika. Uważam także, że autorka stanęła na wysokości zadania i stworzyła spójny ciekawy świat, czytając, czułam że jest on przemyślany, aż do ostatniej kropki, logiczne skłaniające czytelnika do myślenia zasady funkcjonowania wspólnoty, spowodowało że jej system był bardzo wiarygodny. Teraz przejdę do mniej miłych rzeczy, a mianowicie o bossheee, ale mnie główna bohaterka drażniła, jej wewnętrzne monologi, momentami doprowadzały mnie do szału, nie lubię tak wykreowanych bohaterek, dlatego też myślałam że nic z tej książki nie będzie, i wyrzucę ją przez okno. Na szczęście tego nie zrobiłam. Niektórym czytelnikom być może będzie przeszkadzało powolne tępo akcji, jest ono naprawdę momentami wolne, i melancholijne, ale ja je usprawiedliwiam zwarzywszy na poprowadzona fabułę. Moim zdaniem taki zabieg był konieczny, by książka uzyskała swoją głębię. Podsumowując powiem jedno, polecać będę, ale jestem zła na autorkę, za to jak zakończyła tą historię, mam nadzieję że na kontynuację nie będę musiała długo czekać, bo serio wyrzucę ją przez okno, jak jej szybko nie dostanę.

Czy ja zerwałam dwie noce dla tej książki, a i owszem zerwałam i nie żałuję ani trochę. Wiedźmą i tak jestem to co mi tam, teraz przynajmniej wygląd też będzie pasował do przydomku. Ale do rzeczy, może i autorka ma już dość pokaźną ilość książek na swoim koncie, to ja niestety nie miałam do jej twórczości po drodze. Na szczęście w porę to naprawiłam, chodź nie ukrywam, że z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

145 użytkowników ma tytuł Nie trać czujności na półkach głównych
  • 74
  • 69
  • 2
23 użytkowników ma tytuł Nie trać czujności na półkach dodatkowych
  • 15
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Nie trać czujności

Inne książki autora

Okładka książki Cztery łapki Julia Brylewska, Ewelina Dobosz, Dagmara Jakubczak, Katarzyna Kasmat-Łyskaniuk, Anna Langner, Kinga Litkowiec, Monika Skabara, Paulina Zalecka
Ocena 8,2
Cztery łapki Julia Brylewska, Ewelina Dobosz, Dagmara Jakubczak, Katarzyna Kasmat-Łyskaniuk, Anna Langner, Kinga Litkowiec, Monika Skabara, Paulina Zalecka

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Nie trać czujności

Więcej
Katarzyna Kasmat-Łyskaniuk Nie trać czujności Zobacz więcej
Więcej