Nie trać czujności

510 str. 8 godz. 30 min.
- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Cykl:
- Wspólnota (tom 1)
- Data wydania:
- 2025-06-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-06-07
- Liczba stron:
- 510
- Czas czytania
- 8 godz. 30 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368473025
Zamknięta społeczność, której istnienie jest pilnie strzeżoną tajemnicą. Obowiązują w niej niezliczone surowe zasady, a za ich złamanie czekają bolesne konsekwencje. Kto się urodził we Wspólnocie, pozostanie jej członkiem aż do śmierci, ponieważ za zdradę lub choćby ucieczkę odpowiedzą ci, których najbardziej się kocha.
W takim świecie dziewiętnastoletnia Julia musi wyjść za mąż, gdy tylko skończy szkołę.
Po ślubie odkryje, że nie wszystko, co jej wpajano, jest prawdą…
Wygra miłość czy silna potrzeba buntu?
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Nie trać czujności w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Nie trać czujności
Poznaj innych czytelników
145 użytkowników ma tytuł Nie trać czujności na półkach głównych- Chcę przeczytać 74
- Przeczytane 69
- Teraz czytam 2
- Posiadam 15
- 2025 2
- Legimi 2
- Mam 1
- Z dedykacją/autografem 1
- Romans 1
- Kupione 1
Tagi i tematy do książki Nie trać czujności
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Nie trać czujności
- Gdy miała pięć lat i pobiła mnie kijem, już wtedy powiedziałem ojcu, że to moja przyszła żona - wspomniałem...".
dodaj nowy cytat
Więcej 


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Nie trać czujności
Sięgając po Wspólnotę, miałam w głowie całkiem konkretną wizję: klimat, tajemnicę i bohaterów, którzy mnie wciągną. Początek nawet dawał nadzieję, że to może być coś w moim stylu. Niestety im dalej czytałam, tym bardziej czułam, że ta historia zamiast mnie angażować, zaczyna mnie zwyczajnie męczyć.
Zacznę od głównego bohatera, bo on najbardziej rzuca się w oczy. Wizualnie to ideał jak wyjęty z Pinteresta. Łatwo go sobie wyobrazić, łatwo pomyśleć: „okej, to może działać”. I ja też tak miałam na starcie. Problem pojawił się w momencie, kiedy zaczęłam poznawać jego zachowanie. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej mnie wkurzał. Nie w ciekawy, fabularny sposób, tylko zwyczajnie irytujący.
Brakowało mi w nim tego czegoś. Charakteru, iskry, głębi. Był poprawny, ale pusty. Ładna fasada bez wnętrza. Zamiast kibicować jego decyzjom, często łapałam się na przewracaniu oczami. Miałam wrażenie, że jego reakcje są sztuczne i kompletnie nie budują emocjonalnej więzi z czytelnikiem.
Niestety główna bohaterka też mnie nie porwała. Chciałam ją polubić, naprawdę, ale było mi z nią po drodze tylko na początku. Z czasem zaczęła wydawać się nijaka i momentami nielogiczna. Brakowało mi w niej konsekwencji i charakteru, który sprawiłby, że poczuję jej emocje razem z nią.
Zamiast silnej, angażującej postaci dostałam bohaterkę, która często ginęła w opisach i dialogach. Nie czułam jej wewnętrznych przeżyć, tylko czytałam o nich. A to ogromna różnica. Przez to trudno było mi się z nią utożsamić i przeżywać historię razem z nią, a bez tego nawet najlepszy pomysł fabularny traci sens.
Największym problemem Wspólnoty jest jednak tempo. Ta książka się nie rozwija, ona się ciągnie. I to bardzo. Spokojnie można by ją skrócić o połowę, bo masa scen i opisów niewiele wnosi. Zamiast napięcia czułam znużenie. Chciałam, żeby coś w końcu ruszyło, a wszystko było rozciągnięte jak guma do żucia.
Opisy są przeładowane. Każda scena jest rozpisywana do granic możliwości, przez co traci dynamikę. Autorka jakby bała się zostawić czytelnikowi przestrzeń na własne emocje. Przez to zamiast płynności miałam wrażenie, że brnę przez tekst, a nie nim płynę.
Dialogi też mnie nie przekonały. Momentami aż mnie skręcało, kiedy je czytałam. Brzmiały nienaturalnie, przeciągle i bez rytmu. Zamiast żywej rozmowy między bohaterami dostawałam wymianę zdań, która bardziej wybijała z historii, niż w nią wciągała.
Nie poczułam tej iskry, która sprawia, że chcesz czytać dalej z ekscytacją. Brakowało mi napięcia, emocjonalnego haczyka, klimatu, który zostaje pod skórą. Wszystko było poprawne, ale martwe. Historia istniała, ale nie żyła.
Wspólnota miała potencjał, ale zgubiła go w nadmiarze opisów, przeciągniętej fabule i bohaterach, którzy zamiast przyciągać, zostawiali dystans. Główny bohater wyglądał jak marzenie z Pinteresta, ale zachowywał się tak, że trudno było go naprawdę polubić. Główna bohaterka z kolei nie dała mi emocjonalnego punktu zaczepienia.
Dla mnie to była książka, po której zamknięciu poczułam raczej ulgę niż tęsknotę. Za długa, za ciężka w odbiorze i pozbawiona tego „czegoś”, co sprawia, że historia zostaje w sercu, a nie tylko w statystyce przeczytanych stron.
Może znajdzie swoich fanów, ale ja z tej wspólnoty czytelniczej niestety szybko się wypisałam.
Sięgając po Wspólnotę, miałam w głowie całkiem konkretną wizję: klimat, tajemnicę i bohaterów, którzy mnie wciągną. Początek nawet dawał nadzieję, że to może być coś w moim stylu. Niestety im dalej czytałam, tym bardziej czułam, że ta historia zamiast mnie angażować, zaczyna mnie zwyczajnie męczyć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę od głównego bohatera, bo on najbardziej rzuca się w oczy. Wizualnie...
Wspaniała trzymająca w napięciu książka
Wspaniała trzymająca w napięciu książka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy ja zerwałam dwie noce dla tej książki, a i owszem zerwałam i nie żałuję ani trochę. Wiedźmą i tak jestem to co mi tam, teraz przynajmniej wygląd też będzie pasował do przydomku. Ale do rzeczy, może i autorka ma już dość pokaźną ilość książek na swoim koncie, to ja niestety nie miałam do jej twórczości po drodze. Na szczęście w porę to naprawiłam, chodź nie ukrywam, że z początku myślałam, jednak że się nie polubimy, a dlaczego🤔Po kolei, na początek, może to co mi się podobało. Napewno książka jest wciągająca, do takiego stopnia że czytałam ją na wdechu, do tego naszpikowana jest po sufit tajemnicami, które z kartki na kartkę będą odkrywane w swoim tempie, nie za szybko, ale też nie za wolno, żeby nie znudzić swojego czytelnika. Przejdę teraz do narastającego poczucia niebezpieczeństwa, które uderzy z taką mocą, że czasami ta cienka granica między bezpieczeństwem, a kontrolą zacierała mi się. Autorka konsekwentnie zbudowała tutaj atmosferę zagrożenia, bez patyczkowania się z czytelnikiem. Do tego fabuła, chodź niektórym mogłaby się wydawać schematyczna, wcale taka nie była, podziwiam autorkę za to jak stworzyła „wspólnotę”, świat w którym wszystko jest na pozór idealne, pokazując równocześnie to, że pozorna harmonia ma swoją cenę. Strach przed wykluczeniem, czy też presja podporządkowania się, będą dodawać książce uroku i stworzą pełnię ciekawości dla swojego czytelnika. Uważam także, że autorka stanęła na wysokości zadania i stworzyła spójny ciekawy świat, czytając, czułam że jest on przemyślany, aż do ostatniej kropki, logiczne skłaniające czytelnika do myślenia zasady funkcjonowania wspólnoty, spowodowało że jej system był bardzo wiarygodny. Teraz przejdę do mniej miłych rzeczy, a mianowicie o bossheee, ale mnie główna bohaterka drażniła, jej wewnętrzne monologi, momentami doprowadzały mnie do szału, nie lubię tak wykreowanych bohaterek, dlatego też myślałam że nic z tej książki nie będzie, i wyrzucę ją przez okno. Na szczęście tego nie zrobiłam. Niektórym czytelnikom być może będzie przeszkadzało powolne tępo akcji, jest ono naprawdę momentami wolne, i melancholijne, ale ja je usprawiedliwiam zwarzywszy na poprowadzona fabułę. Moim zdaniem taki zabieg był konieczny, by książka uzyskała swoją głębię. Podsumowując powiem jedno, polecać będę, ale jestem zła na autorkę, za to jak zakończyła tą historię, mam nadzieję że na kontynuację nie będę musiała długo czekać, bo serio wyrzucę ją przez okno, jak jej szybko nie dostanę.
Czy ja zerwałam dwie noce dla tej książki, a i owszem zerwałam i nie żałuję ani trochę. Wiedźmą i tak jestem to co mi tam, teraz przynajmniej wygląd też będzie pasował do przydomku. Ale do rzeczy, może i autorka ma już dość pokaźną ilość książek na swoim koncie, to ja niestety nie miałam do jej twórczości po drodze. Na szczęście w porę to naprawiłam, chodź nie ukrywam, że z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciągająca, pełna tajemnic,im bliżej końca tym więcej rzeczy zostało wyjaśnionych,z wielką chęcią przeczytam kolejne losy głównych bohaterów. Uważam, że drugi tom może być o wiele ciekawszy ,bo podejrzewam, że tam to już będzie się tylko coś działo i pewnie Julia będzie w niebezpieczeństwie,albo Tymon ,a ona ruszy mu z pomocą. Jestem mega ciekawa kolejnej części. Polecam ❤️
Wciągająca, pełna tajemnic,im bliżej końca tym więcej rzeczy zostało wyjaśnionych,z wielką chęcią przeczytam kolejne losy głównych bohaterów. Uważam, że drugi tom może być o wiele ciekawszy ,bo podejrzewam, że tam to już będzie się tylko coś działo i pewnie Julia będzie w niebezpieczeństwie,albo Tymon ,a ona ruszy mu z pomocą. Jestem mega ciekawa kolejnej części. Polecam ❤️
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Przyciągała mnie wszystkim: urodą, ciałem, spojrzeniem, uśmiechem, charakterem oraz umysłem. Szkoda, że to był tylko sen. Ale miałem szczerą nadzieję, że się spełni... I to niejeden raz."
✝️✝️✝️
Znowu przychodzę z książką, która chwilę odleżała od przeczytania, bo najpierw musiały się we mnie ułożyć myśli i odczucia, a potem się pochorowałam. No i dalej jestem w kropce.
Jestem pod przeogromnym wrażeniem zawsze, ilekroć widzę książki wydawane przed KDW, bo tworzą wizualne cudeńka. I brałam pod uwagę fakt, że mogę się z nimi rozminąć. Okażą się nie dla mnie, bo to romansidła i obyczajówki, czyli to, od czego zawsze uciekam - ja jestem babą od horroru i fantastyki. Dlatego do tej pory raczej się nimi zachwycałam z boku, ale czytać się trochę bałam. Brałam pod uwagę, że może prędzej czy później sięgnę po "Sanguis", czy "Balladę...", bo wydają się najbardziej zbliżone do moich preferencji, albo "Nie jestem jak ojciec", bo sensacje i kryminały też zawsze w cenie, czy jeszcze coś innego, ale nie miałam na to parcia, wszystko w swoim czasie. Aż usłyszałam o "Wspólnocie"... No i to był ten moment, kiedy uznałam, że muszę. Mam straszną słabość do tematyki sekt, więc wytłumaczyłam sobie, że w najgorszym wypadku, przełknę wszelkie wymyślne sceny łóżkowe i naciąganą historię miłosną (choć zakładałam, że jednak będzie dobrze, tylko zostawiałam sobie taką furtkę 😆). Zamknięta społeczność z surowymi zasadami i dotkliwymi karami za ich złamanie, aranżowane małżeństwo, bunt wobec narzuconego kodeksu moralnego - to jest to. To nie mogło nie pyknąć. Ja się z tą książką bardzo polubię i będę się przy niej świetnie bawić.
No i... trochę klops. Znowu mam mieszane uczucia. Ale za to będzie bardzo luźny wpis, gdzie będę sobie chłopować, babować i w ogóle pozwalać na bardzo swobodny opis zdarzeń, więc jak chcecie bardzie poważnej i rzeczowej recenzji, to udajcie się pod inny post, bo tu gadam jak do koleżanki. 😁
"Boże, Julka... Ja się wykończę, zanim dojdzie do tego ślubu."
Zacznijmy od tego, że styl pisania autorki jest naprawdę przyjemny i mimo wszystkich zgrzytów, przebrnęłam przez "Wspólnotę" gładko, nawet ze sporą przyjemnością. Wymyślona przez nią koncepcja była strzałem w dziesiątkę i bardzo pragnęłam, żeby to zassało. Tyle że... temat zamkniętej społeczności o specyficznych uwarunkowaniach stanowił jedynie bardzo liche tło, dla historii miłosnej horrendalnie grubymi nićmi szytej. Akcja rozpoczyna się w momencie gdy główna bohaterka - Julia, czyli moja imienniczka, do której nieustannie ktoś zwraca się "Julka" - tej formy nienawidzę, więc wywoływała u mnie spory dyskomfort, albo co gorsza - SKARBECZKU - no więc, Julia ma wyjść za mąż i zostaje o tym poinformowana przez rodziców. Jak każda inna młoda dziewczyna na jej miejscu, w tym zamkniętym społeczeństwie. Kandydatem okazuje się jej dawny przyjaciel z dzieciństwa, z którym to już dawno nie ma kontaktu. Tymek jednak nigdy o niej nie zapomniał, po cichu wykradał jej zdjęcia z Facebooka i latami czekał na moment, kiedy jako alfa będzie mógł zażądać małżeństwa z nią. Może z tego opisu to nie wynika, ale już samo to jego uczucie było strasznie na wyrost. Tymczasem Julka - jak już pisałam, nienawidzę tej formy, ale żadną sympatią nie udało mi się tej dziewczyny ani przez chwilę obdarzyć, więc to określenie uważam za całkiem adekwatne XD - jest babą. Raz chce, raz nie chce. W jednej chwili chce być małą buntowniczką i sprzeciwiać się woli starszyzny, żeby zaraz drżała na samą myśl o Tymonie - ponieważ, koronny argument, chłop jest przystojny. Ale wykorzystuje swoją pozycję i przymusza ją do małżeństwa, więc jest passe. Ale, cholera, miękną jej kolana na widok tego człowieka. Ale pewnie będzie ją bił, bo ten typ tak ma. Ale jest miły, nagina zasady i pozwala zachować wolną wolę. Ale pewnie to fasada, a za chwilę ściągnie maskę. Nie będzie dobrą i posłuszną żonką. Ale jakby się jednak postarał... No i tak w kółko. Licznik wywracania przeze mnie oczami przekroczył jakąkolwiek skalę. Nieustanne wątpliwości i tupanie nóżką, podlewane ciepłem w podbrzuszu, dreszczami na plecach i rozchylaniem ust.
"Zawsze będę tym jedynym, który cię dotyka, albo spalę cały świat."
"Lubię cię jako osobę, z którą mogę przejść całe życie. Kocham cię jako kobietę, której nie mogę się oprzeć."
Mam dwa główne zarzuty do tej książki. Po pierwsze - tu się prawie nic nie dzieje. Na początku mamy te ciągłe rozterki, o których wspomniałam, dochodzi już do tego ślubu, człowiek sobie myśli - no, teraz to się zacznie, jest sam początek książki, ciekawe co tu się do końca odjaniepawli. Tyle, że... No, nic. Prawie. Niezdecydowanie dziewczyny będzie trwało aż do ostatnich stron, wszystko kręci się wokół miłości, która niby rodzi się między głównymi bohaterami (ponownie, nie kupuję tego),wspólnota istnieje sobie gdzieś tam w tle, ale na główny plan wchodzi tak naprawdę na koniec. I ta końcówka wiele obiecuje, więc pewnie połknę ten haczyk i przeczytam kontynuację, jeśli się pojawi - a mam wrażenie, że nie powinnam mieć co do tego żadnych wątpliwości - ale nie wiem, czy będzie się w niej działo coś więcej i czy wreszcie akcja wyjdzie jakoś bardziej poza obręb związku Julii i Tymona, w którym, wbrew pozorom, też nie dzieje się szczególnie dużo. Były momenty, kiedy, przysłowiowo "chłop się odpalał" i postępował niezbyt moralnie. I ja sobie myślałam - to jest to. To jest ten moment. Ukaże się jakaś jego mroczna strona, skręci to w dramatyczne zajścia, będzie mięso. No i znowu płonne były moje nadzieje, bo nic takiego nie następowało. I nawet było to jakoś wytłumaczone - a to przeszłością, a to ukrytą rolą we wspólnocie, tajemnicami obarczającymi sumienie, no czynników w bród - tyle że wszystko to jakieś takie... nijakie. Nie wiem.
"- Cześć, Julia. - Wyciągnął dłoń do uścisku.
Sposób, w jaki wypowiedział moje imię, wywołał kolejny dreszcz przebiegający po kręgosłupie."
No i drugi zarzut. Brak logiki i konsekwencji w zachowaniu i myśleniu głównych bohaterów. Wspominałam już, że nie polubiłam Julii, ale Tymona też nie. W ogóle, nie było tu postaci, które bym polubiła. Ale wszyscy poza tą dwójką byli i tak tylko dodatkiem, więc nawet nie mam co się czepiać. Za to czepiam się ich, bo mam czego. I mam na to kilka przykładów.
"- Nie skonsumowaliśmy małżeństwa. Może zostać uznane za nieważne.
- Możemy to zrobić tutaj, zaraz, na tym stole. - Poklepał ochoczo blat."
Tymek podczas nocy poślubnej chce się zachować jak gentelman i nie przymusza do niczego swojej nowej małżonki. Wcześniej czytamy taki jakby monolog w myślach, jak to on będzie czytał, aż ona będzie gotowa. No wiecie - urocze, facet szanuje jej opory, jest wyrozumiały, bla bla bla. Wystarcza jedno zdanie, żeby stwierdził "ej, to może zróbmy to teraz" i w zasadzie przechodzi od słów do czynów, po czym jakiś czas później wyrzuca Julii, że... nie oddała mu się sama z siebie, tylko z obowiązku i jemu jest teraz z tym źle. Niczym w latynoskiej telenoweli.
"- Zawsze podejrzewasz mnie o najgorsze - stwierdził. [...]
- Jestem ostrożna. Nie chcę być zawiedziona - wyjaśniłam krótko."
Nie muszę chyba dodawać, że Julka niby ostrożna, niby nie ufa, ale daje się wodzić za nos jak małe dziecko. I ja wiem, ja wiem. Takie uroki wpływu sekty, wychowania w jej zasadach i tak dalej, i tak dalej. Tylko, że z przedstawionych realiów to w ogóle nie wynikało, wręcz przeciwnie.
Pora na moje dwie ulubione sceny z tej książki. W ciemno przyklejam łatkę "nie zapomnę tego nigdy". Uwaga, cytat numer jeden:
"- Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, i gdybym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice i posiadał wszelką władzę, a ciebie miał nie będę, będę nikim.
- Twój tatuaż! Masz to napisane na piersi! To list do Koryntian, ale...
- Zmieniłem go trochę - przerwał mi.
- On jest o...
- O tobie - znów mi przerwał.
- Ale...
- O tobie - powtórzył z naciskiem, patrząc zdecydowanie w moje oczy. [...]
- Kłamiesz. Łapałeś inne na takie bajery?
- O tobie - powtórzył to samo po raz kolejny pewnym, stanowczym głosem."
Szczerze mówiąc, nie wiem nawet jak to skomentować, więc może po prostu przejdę do kolejnej. Tutaj małe wprowadzenie... Kłopoty w raju, małżeństwo się kłóci, Tymon wychodzi na umówione spotkanie, zostawiając Julię samą w posiadłości (zapomniałam chyba wspomnieć, że wybudował ją i urządzał z myślą o niej?). Po czym... wraca. Krząta się po dole i woła żonę na dół. Ta schodzi, idąc po... ścieżce wytoczonej z batoników prince polo, prowadzącej po schodach wprost do "ukochanego", trzymającego bukiet róż. Niebieskich, bo przecież nie mogły to być zwykłe róże. Przepraszam - bukiet i kebaba. W ramach przeprosin. I kwintesencja całej tej relacji, zamknięta w jednym cytacie:
"Spojrzałam na niego, chcąc zacząć wykład, że te wszystkie słodkie, drobne gesty nie mogą tak po prostu przykrywać trudnych chwil. Wzięłam głośny wdech, ale odpuściłam. Naprawdę zależało mi, żebyśmy się w końcu dogadali."
Przytoczę jeszcze jeden cytat jako przykład i już odpuszczę, bo mam wrażenie, że strasznie znęcam się nad tą powieścią, a nie była wcale taka zła, jak ją właśnie maluję i mam nadzieję to za chwilę podkreślić. Wróćmy jednak do samego początku tej historii i momentu pierwszego spotkania Julii z Tymonem (z przyzwoitką w postaci matki dziewczyny). Wyrywam to zdanie z kontekstu, ale zaraz wytłumaczę. "Zebrałam całą siłę, żeby wstać i nie zemdleć." No więc, to wszystko tylko przez to, że go zobaczyła i powiedział jej "cześć". A baba już mdleje i ma problem z podstawową motoryką. No WTFFFFFFF. Kurtyna.
A teraz, żeby wspomnieć w końcu o dobrych stronach tej książki, muszę pochwalić... sceny łóżkowe. Są niezłe. Nie wybitne, ale niezłe. Nie ma ich za wiele, nie wyginają z żenady, bardzo przyzwoite, dobrze wyważone, no jakby tak to wyglądało zawsze, to może nawet mogłabym je czytać częściej niż od święta, ba, nawet bym pochwaliła. Tylko tu też mam jakieś "ale". XD Jak temperatura idzie w górę, a Tymek wjeżdża ze swoim "skarbeczku", to czar pryska i cały nastrój bombki strzela. No i... mam wrażenie, że wszystkie działają na tym samym schemacie. Tymon odtwarza te same ruchy, jak już coś się zmienia, to raczej powierzchnia, niźli pozycja. Być może również bredzę, bo właśnie mam stan podgorączkowy i zaburza mi to postrzeganie, ale tak właśnie to zapamiętałam - jako ładnie opisane sceny tych samych czynności, tylko innymi słowami. Co w sumie nie jest aż tak poważną wadą - po stokroć wolę to, niż po prostu słabe sceny łóżkowe.
Chyba mało przekonująco brzmi to moje skupienie się na superlatywach - mam problem z poprawnym opisywaniem pozytywów w książkach, które mnie czymś rozczarowały, nawet jeśli bawiłam się przy nich dobrze. A tu strasznie ubolewam nad tym, że to przepiękne, mega estetyczne wydanie jest w zasadzie najlepszym, co ma do zaoferowania ten tytuł. Bądźmy szczerzy - czegoś tu zabrakło... Ale nie skreślam autorki, bo, powtórzę ponownie - jej styl naprawdę mi podpasował, pomysły ma dobre, może inne jej pozycje są dużo, dużo lepsze. Jak najbardziej jestem w stanie w to uwierzyć. I pewnie nawet podejmę się wyzwania przetestowania tego... 😉
Kończąc już ten przydługi opis wrażeń po lekturze - być może za dużo wymagam od książek, które z założenia nie mają być ciężkimi lekturami. Albo mam zbyt dobrą passę do dobrych tytułów w tym roku (przyznałam zadziwiająco dużo wysokich ocen na LC) i teraz czepiam się głupot, bo mocniej we mnie uderzają, w chwili do pewnego momentu było wręcz idealnie i nie miałam do czego się przyczepić. Albo po prostu jestem marudna, bo piszę to ze stanem podgorączkowym i na antybiotyku przez wychodzącą ósemkę. Bądź co bądź - miły to był przerywnik między ryjącymi banię tworami, także nie żałuję poświęconego nań czasu, choć przy tej nieskomplikowanej, niewiele obejmującej historii - mogłaby być mniejsza objętościowo.
Pełny, oryginalny wpis na temat książki tutaj:
https://www.instagram.com/p/DR4hxBPDZfy/?img_index=1
"Przyciągała mnie wszystkim: urodą, ciałem, spojrzeniem, uśmiechem, charakterem oraz umysłem. Szkoda, że to był tylko sen. Ale miałem szczerą nadzieję, że się spełni... I to niejeden raz."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✝️✝️✝️
Znowu przychodzę z książką, która chwilę odleżała od przeczytania, bo najpierw musiały się we mnie ułożyć myśli i odczucia, a potem się pochorowałam. No i dalej jestem w...
Julia to piękna i mądra 19 latka,która miała okropnego pecha urodzić się w Wspólnocie ,środowisku,które pozorami maskuje siedlisko zła i ludzkich dramatów. Tu kobieta ma jasno wytyczony cel, spod kontroli rodziców,którzy mają przygotować ją na wspaniałą żonę,pod skrzydła męża,którego staje się własnością i ma być mu posłuszna. Tu kobieta nie ma żadnych praw.
O rękę blondynki stara się stary przyjaciel z dzieciństwa Tymon Kwiatkowski. Nazwisko,które budzi szacunek,ponieważ członkowie tej rodziny zasiadają w starszyźnie,która rządzi całą Wspólnotą. Tymon jednak zaciera utarte szlaki i bardzo chce zdobyć serce dziewczyny i sprawić,że będzie chciała za niego wyjść z własnej woli,a nie zmuszona. W końcu jako Alfa mógłby po prostu jej zażądać i nikt nie miałby nic do powiedzenia.
Dochodzi do ślubu i młode małżeństwo stara się do siebie dotrzeć i poznać. Tymon robi wszystko by Julia była szczęśliwa i obdarzyła go uczuciem. Jednak środowisko w którym przyszło im żyć da o sobie znać i bańka mydlana pęknie. Tymon staje się bardzo zaborczy i wybuchowy, a młoda kobieta nie może się odnaleźć w nowej roli. Czy Juli uda się dźwignąć brzemię mrocznej strony wspólnoty i to kim tak naprawdę jest jej świeżo upieczony mąż ?
Wspólnota to taka trochę sekta, gdy się w nie urodzisz nie możesz z niej odejść. Swój swojego musi kryć,a za nieposłuszeństwo i zdradę czeka cię kara. Sam początek powstania tej grupy miał założenie wzajemnej pomocy i życie zgodnie z Bogiem, jednak na przestrzeni wieków zaczęło się to przeradzać w toksyczne więzienie dla jej członków.
Relacja Tymona i Julii jest ogromną odmianą wśród Wspólnoty,a zwłaszcza w małżeństwach Alf. Tymon szczerze kocha Julię i chce ją za wszelką cenę chronić,jednak ciężko jest mu to robić nie raniąc jej tym po drodze. Nie mógł jej wielu rzeczy powiedzieć,lub ona nie chciała ich zaakceptować. Tymon bywał między młotem ,a kowadłem i strasznie mi było go często żal i trochę się nie dziwiłam jego reakcjom. Oboje są bardzo młodzi,a została zrzucona na nich ogromna odpowiedzialność i rola do odegrania.
Ogólnie cały zamysł stworzenia przez autorkę takiej grupy i jej własnych,wewnętrznych zasad jest niezwykle interesująca. Strasznie mnie to wciągnęło i byłam ciekawa co jeszcze wyjdzie na jaw. Najgorsze jest to,że to wcale nie jest tylko fikcja literacka, kto wie czy takie „Wspólnoty” rzeczywiście nie mają miejsca w prawdziwym życiu. Aż przerażająca jest sama taka myśl.
Jest to pierwsza część tej historii i będzie koleja,a ja jestem bardzo ciekawa kontynuacji. Polecam zdecydowanie,moja ocena 8/10 😊
Julia to piękna i mądra 19 latka,która miała okropnego pecha urodzić się w Wspólnocie ,środowisku,które pozorami maskuje siedlisko zła i ludzkich dramatów. Tu kobieta ma jasno wytyczony cel, spod kontroli rodziców,którzy mają przygotować ją na wspaniałą żonę,pod skrzydła męża,którego staje się własnością i ma być mu posłuszna. Tu kobieta nie ma żadnych praw.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO rękę...
🅡🅔🅒🅔🅝🅩🅙🅐
▪️To moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Kasmat i już po kilku stronach wiedziałam, że to książka, która zostawi we mnie więcej, niż tylko wrażenie dobrze spędzonego czasu. „Wspólnota. Nie trać czujności” wciąga w świat pozornie uporządkowany, a w rzeczywistości pełen niewidzialnych więzów, w którym każdy krok jest obserwowany, a każdy błąd może kosztować znacznie więcej, niż się wydaje. Atmosfera tego miejsca jest tak sugestywna, że czytelnik niemal czuje, jak zaciska się wokół niego gęsta sieć zasad i zakazów.
▪️Julia to dziewczyna wychowana w przekonaniu, że jej życie zostało zaplanowane za nią. Ma być posłuszna, lojalna i gotowa podporządkować się temu, co określono jako „dobro Wspólnoty”. Jej wewnętrzne budzenie się do samodzielnego myślenia zostało przedstawione z wielką wrażliwością. To nie bunt krzyczany, lecz szept, który z czasem staje się coraz głośniejszy. Widzimy w niej nie tylko zagubienie, ale też nieśmiały przebłysk odwagi i właśnie ta powolna przemiana sprawia, że Julia tak bardzo zapada w pamięć.
▪️Konstrukcja samej Wspólnoty jest jednocześnie fascynująca i zatrważająca. Autorka pokazuje, jak działa system oparty na kontroli emocjonalnej, wzajemnym nadzorze i wmawianiu, że każdy musi się poświęcić dla „wyższego celu”. To rzeczywistość zbudowana z pozornie drobnych gestów i słów, które układają się w potężny mechanizm nacisku. Najbardziej uderza to, jak realnie wybrzmiewa ta wizja bo przypomina, że czasem najtrudniejsze do dostrzeżenia są więzy, które nosimy w sobie.
▪️Ogromnym atutem powieści jest styl. Kasia pisze oszczędnie, a jednocześnie wyjątkowo sugestywnie. Każda scena niesie emocję, a każda rozmowa odkrywa coś nowego – nie tylko o bohaterach, lecz także o całej strukturze świata, w którym żyją. Portrety postaci są zniuansowane, pełne sprzeczności i ludzkich lęków. Nawet ci, którzy stoją po stronie opresji, nie są jednowymiarowi – i właśnie ta złożoność nadaje historii wyjątkową moc.
▪️W relacji Julii i Tymona widać kruchość, której brakowało w ich otoczeniu. To nie klasyczna miłosna opowieść, ale delikatna nić bliskości, dająca bohaterom przestrzeń do oddychania. Tymon, dzięki swojej wrażliwości, wprowadza do tego surowego świata odrobinę ciepła i pokazuje, że nadzieja potrafi przebić się nawet przez najbardziej szczelne struktury. Ich więź staje się symbolem tego, że człowieczeństwo może przetrwać nawet tam, gdzie próbuje się je wymazać.
▪️„Wspólnota. Nie trać czujności” to książka refleksyjna, głęboka i emocjonalnie intensywna. Skłania do myślenia o granicach wolności, o sile przekonań i o tym, jak ważne jest zadawanie pytań, nawet jeśli wszyscy wokół milczą. Zostaje w pamięci i nie pozwala o sobie zapomnieć. Polecam z całego serca🖤
🅡🅔🅒🅔🅝🅩🅙🅐
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to▪️To moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Kasmat i już po kilku stronach wiedziałam, że to książka, która zostawi we mnie więcej, niż tylko wrażenie dobrze spędzonego czasu. „Wspólnota. Nie trać czujności” wciąga w świat pozornie uporządkowany, a w rzeczywistości pełen niewidzialnych więzów, w którym każdy krok jest obserwowany, a każdy błąd może...
Wkraczająca w dorosłość Julia żyje w Wspólnocie, jej życie jest podporządkowane według woli rodziców i wartości, w których funkcjonuje społeczność. Gdy tylko kobieta skończy edukację musi wyjść za mąż, za człowieka którego nie zna.
Jej rodzice podejmują decyzję, gdzie jej mężem ma zostać Tymon, ważna osoba w Wspólnocie.
Czy Julia zazna miłości w małżeństwie?
A może zostanie własnością męża?
Książka została pięknie wydana, ale niestety historia Julii i Tymona nie przypadła mi do gustu.
Młoda kobieta mnie irytowała a szczególnie jej taka chwiejność i brak zdecydowania. W jednym momencie będzie starała się buntować i pyskować, by za chwilę być potulna i żyć według zasad. Oczywiście rozumiem, że ona być właśnie taka, bo z jednej strony widzi jak żyją inni, ale z drugiej strony wpojono jej pewne zachowania od dziecka.
Zresztą z Tymon jest podobnie. Pragnie być mężem uwielbiającym żonę, który pragnie trochę inaczej funkcjonować w małżeństwie niż przez narzucone zasady Wspólnoty, ale jednocześnie powołuje się na nie i jest bardzo kontrolujący.
Ja wiem, że taki był zamysł tej książki, ale nie do końca to do mnie przemawia.
Jednak radzę by przeczytać i ocenić książkę według własnego gustu.
Wkraczająca w dorosłość Julia żyje w Wspólnocie, jej życie jest podporządkowane według woli rodziców i wartości, w których funkcjonuje społeczność. Gdy tylko kobieta skończy edukację musi wyjść za mąż, za człowieka którego nie zna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJej rodzice podejmują decyzję, gdzie jej mężem ma zostać Tymon, ważna osoba w Wspólnocie.
Czy Julia zazna miłości w małżeństwie?
A może zostanie...
Przynależność jest dla nas ludzi bardzo ważna. Lubimy czuć, że gdzieś pasujemy, że jesteśmy częścią czegoś ważnego. Zupełnie inaczej będziemy jednak postrzegać poczuczucie przynależności, gdy jest ono naszym więzieniem bez wyjścia ... A własna wola nie istnieje.
Julia urodziła się we Wspólnocie. To organizacja ocierająca się o miano sekty. Pilnie strzeżona i rządząca w sekrecie. Pełna surowych zasad, posłuszeństwa i kar. Na pozór wspierająca, w rzeczywistości zakłamana i surowa. Szczególnie dla kobiet. Julia mając dziewiętnaście lat musi wyjść za mąż i to nie z miłości. To transakcja, do czasu której musiała zachować czystość. Z własności rodziców stanie się własnością męża. Całkowicie mu uległa i posłuszna. Jej przyszły mąż to ważny członek Wspólnoty. Należy do Alfy i mimo, że znają się od dziecka, to nie mogli mieć kontaktu. Tymon kiedyś zbłądził i odszedł lecz powrócił z jednym celem. Zdobyć Julię i uczynić z niej żonę , a później rozkochać w sobie i żyć z nią długo i szczęśliwie. Jednak czy należąc do takiej wpływowej grupy jest to możliwe? I jak przekonać do siebie dziewczynę, która wychowała się w myśl zasady bezwzględnego posłuszeństwa? A gdy zdarza jej się bunt, to czy poniesie konsekwencje? Czy razem uda im się stworzyć coś prawdziwego w ich własnym zakłamanym świecie?
Ta historia jest o dziewczynie w której żyją dwie osobowości. Jedna jest zgodna i uległa zasadom, w których była wychowana, a druga to buntowniczka, która próbuje poczuć namiastkę wolności i chęć samodzielnych decyzji. To też historia o mężczyźnie, który kocha całym sercem, jednak umie też ranić. Bo czy prawdziwa miłość tylko otula? Nie, sprawia też czasem ból... Lecz najważniejszym punktem jest przejść przez to razem. Czy tym dwojgu się uda, czy jednak organizacja do której należą stanie im na drodze. Czuję, że najlepsze dopiero przed nami 🖤
Przynależność jest dla nas ludzi bardzo ważna. Lubimy czuć, że gdzieś pasujemy, że jesteśmy częścią czegoś ważnego. Zupełnie inaczej będziemy jednak postrzegać poczuczucie przynależności, gdy jest ono naszym więzieniem bez wyjścia ... A własna wola nie istnieje.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJulia urodziła się we Wspólnocie. To organizacja ocierająca się o miano sekty. Pilnie strzeżona i rządząca w...
Książka bardzo przyjemna,niezwykle wciągająca i poruszająca niecodzienne tematy. Mając zastój czytelniczy od dłuższego czasu, pochłonęłam ja w dwa dni.
Pierwszy raz miałam styczność z pisarka, aczkolwiek bardzo mnie zachwyciła swoją lekkością pióra.Kolorowa grafika w środku jak i na zewnątrz bardzo zachęcała.
Przyjemny obyczajowy romans z nutką niegrzecznego chłopaka,który potrafi być bardzo czuły dla swojej ukochanej,mimo "brudnej roboty". Idealne,kiedy potrzebujemy zapomnieć o całym świecie i wczuć się w coś niezwykle hipnotyzującego.
Wątki religijne nie są tak bardzo kontrowersyjne,jak się obawiałam,a są przedstawione w sposób mało kontrowersyjny - dla mnie akurat jest to na plus.
Nie mogę doczekać się na następną część!!!
Książka bardzo przyjemna,niezwykle wciągająca i poruszająca niecodzienne tematy. Mając zastój czytelniczy od dłuższego czasu, pochłonęłam ja w dwa dni.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz miałam styczność z pisarka, aczkolwiek bardzo mnie zachwyciła swoją lekkością pióra.Kolorowa grafika w środku jak i na zewnątrz bardzo zachęcała.
Przyjemny obyczajowy romans z nutką niegrzecznego...