
Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt

- Kategoria:
- nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Power and Progress: Our Thousand-Year Struggle Over Technology and Prosperity
- Data wydania:
- 2025-05-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-05-16
- Liczba stron:
- 584
- Czas czytania
- 9 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383355580
- Tłumacz:
- Agnieszka Sobolewska
Zmiany technologiczne tradycyjnie są postrzegane jako pozytywny czynnik, prowadzący do wzrostu dobrobytu całego społeczeństwa. Jednak w rzeczywistości rozwój technologii zazwyczaj służył wąskiej grupie elit, pomagając im osiągnąć jeszcze większe bogactwo i władzę. Reszta społeczeństwa musiała zadowolić się iluzją postępu. Pod tym względem niewiele się zmieniło od wieków: zarówno średniowieczne usprawnienia w rolnictwie, jak i rewolucja przemysłowa oraz fenomenalny rozwój technologii cyfrowych ostatnich lat wzbogaciły nieliczne grono potentatów, nie przekładając się na wzrost dochodów reszty społeczeństwa.
Daron Acemoglu i Simon Johnson obalają główne tezy współczesnego technooptymizmu i zwracają uwagę na niebezpieczeństwo obecnego kierunku rozwoju technologii, który podważa demokrację i prowadzi do koncentracji władzy i bogactwa w rękach niewielkiej grupy elit, marginalizując większość. Przekonują też, że możemy zmienić ten schemat i skierować rozwój technologii na ścieżkę, prowadzącą ku wspólnemu dobru.
Kup Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt
Historia postępu wcale nie jest usłana różami – tj. rozkwitami dobrobytu dla wszystkich, ponieważ postęp był głównie aktywowany zasobami elit, które wykorzystując nieuczciwe praktyki, choćby łupiąc innych lub eksploatując bez opamiętania masy ubogich lub niewolników nie były zainteresowane zmianą sytuacji. Socjeta bogaciła się bez oporów tworząc nadwyżki inwestowane w udogodnienia, majętności; konie, jakąś sztukę, meble, powozy, służbę, niewolników, stroje, czy choćby papiery dłużne. Nieliczni możni woleli poprawiać byt swych niewolników, sług, czy pracowników lub dostrzegali zalety sponsoringu na rzecz badań lub sztuki. Generalnie jednak system ten sprzyjał bogatym i bagatelizował niedogodności życia jednostek niezamożnych. Bunt wobec nieludzkiego traktowania tlił się. Układ sprzyjał wybuchom niezadowolenia. Było ono hamowane perswazją lub też w razie eskalacji krwawo tłumione siłą. Wyzyskiwani musieli walczyć o swoje interesy niekiedy tracąc bieżące środki utrzymania, bezpieczeństwo, a nawet życie lub zdrowie. Na porządku dziennym była pańszczyzna, głodowe pensje, stronnicze przepisy i prawa, czy zatrudnianie nieletnich oraz życie w uwłaczających warunkach. Pracownicy zyskiwali prawa mozolnie i nie bez przeszkód. Aktywnie protestujący bywali regularnie represjonowani. Na przełomie wieków XX i XXI wydawało się jednak, że pewien już przyzwoity poziom warunków pracy i życia staje się standardem także dla zwykłych ludzi. Stopniowo jednak (znaczy dzisiaj) przez lansowanie neoliberalizmu, technokracji i oszustw wielkich koncernów (np. opisanych w: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5179681/bog-techy-jak-wielkie-firmy-technologiczne-przejmuja-wladze-nad-polska-i-swiatem) sytuacja wielu grup społecznych pogarsza się, a nie poprawia. Wracamy powoli do wyzysku rodem z XIX wieku. Oszukańcze praktyki wielkich korporacji wykluczają liczną grupę z czerpania zadowolenia z życia, wyrzucając po za nawias liczne zastępy. Zwykli ludzie są uwikłani w niesprawiedliwy i patologiczny układ, w którym bogacą się tylko bogaci, a reszta frajerów haruje nie mając gwarantowanych praw do urlopów, zwolnień, mieszkania, opieki medycznej itp. Ostatecznie mamy do czynienia z globalnym feudalizmem. Stąd tak naprawdę może wynikać problem dzietności wielu regionów, czy sama gentryfikacja wielu miejsc na świecie oraz szalejące epidemie. Ludzie bywają chronicznie biedni, ale są mimo wszystko lepiej wykształceni i nierzadko piśmienni; wiedzą skąd biorą się dzieci i nie chcą takiego życia dla swoich pociech – i krąg się zamyka. Społeczeństwa degradują się, a elity korzystają, są jednak często krótkowzroczne. Nadmierny rozwój niszczy Planetę, jej środowisko oraz zasoby. I tu, najbardziej odczuwają to biedni. Aż strach pomyśleć choćby o tonach plastiku na plażach w Ghanie. Niemniej coraz częściej problemy z surowcami i śmieciami wpływają na bogatych. Ważkim zatem pytaniem pozostaje kwestia, dlaczego zwykle jakiś tam postęp (rozwój) przynosi dużo cierpienia i skutków ubocznych, jawnego barbarzyństwa, chorób, drożyzny itp. niemal dla wszystkich prócz elit… i jak lub czy można to zmienić? Próba odpowiedzi nie jest oczywiście łatwa i jednoznaczna. W książce wypowiadają się w temacie eksperci, i to nie byle jacy – znaczy nobliści w dziedzinie ekonomii – czyli ludzie świadomi faktów. A jednak odczuwa się pewien niedosyt – brak tego czegoś co sprawia, że uznaje się książkę za arcyważną, pełną, znakomitą. Autorzy pokazują, że system był zawsze tak pomyślany, by przez stulecia, wszelki rozwój i zmiany technologiczne częściej wzmacniały władzę tych, którzy mieli pieniądze lub byli bogaci, a nie komfort życia przeciętnych przedstawicieli społeczeństwa lub grupy. Człowiek się nie liczył i nie liczy nadal. Znaczy zwykły człowiek… Ale bez tego zwykłego człowieka elity także nie istnieją! Sposób podejścia do zagadnienia rozwoju zależy od nastawienia, od wyborów i właściwego kształtowania sposobu rozdziału dóbr. Może być on sprawiedliwy lub oszukańczy. A jaki jest? Każdy powinien sam się zastanowić. Banałem jest stwierdzenie, że pieniądze, to więcej władzy i wpływów, a zatem jeszcze więcej korzyści. Skąd jednak tak mało korzyści dla zwykłych ludzi? I czym jest pieniądz, jeśli nie iluzją… Czy ta gra ma jakiś sens?
Oceny książki Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt
Poznaj innych czytelników
153 użytkowników ma tytuł Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt na półkach głównych- Chcę przeczytać 128
- Przeczytane 25
- Posiadam 9
- Do kupienia 2
- Politics & Geopolitics 1
- Mst 1
- Reportaże_i_ współczesny_świat 1
- Ekonomia_psycho-socjologia_2 1
- Historia 1
- 02. Epub? 1
Tagi i tematy do książki Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt
Inne książki autora
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt
Konkurencja wyborcza, powstanie związków zawodowych oraz ustawodawstwo chroniące prawa pracowników zmieniły sposób organizacji produkcji i ustalania wynagrodzeń w dziewiętnastowiecznej Wielkiej Brytanii. W połączeniu z falą innowacji ze Stanów Zjednoczonych nadały także nowy kierunek rozwojowi techniki — przy tworzeniu nowoczesnych technologii skupiano się raczej na zwiększaniu produktywności pracowników niż po prostu na zastępowaniu ich maszynami czy wynajdywaniu kolejnych sposobów ich monitorowania. Przez następnych sto lat taka technologia rozpowszechniła się w Europie Zachodniej, a potem na całym świecie.
Większość ludzi zamieszkujących dziś Ziemię cieszy się wyższym poziomem życia niż nasi przodkowie dzięki temu, że obywatele i pracownicy we wczesnych społeczeństwach przemysłowych zaczęli się organizować, podważyli zdominowane przez elity decyzje dotyczące technologii oraz warunków pracy i wymusili sposoby sprawiedliwszego dzielenia się korzyściami z ulepszeń technicznych.
Dzisiaj musimy to powtórzyć.
Konkurencja wyborcza, powstanie związków zawodowych oraz ustawodawstwo chroniące prawa pracowników zmieniły sposób organizacji produkcji i u...
Rozwiń ZwińMoże technologie naszej epoki są z natury bardziej inkluzywne? Ludzie, którzy dziś mają władzę, są chyba bardziej oświeceni niż jakikolwiek faraon, amerykański plantator czy bolszewik?
Może technologie naszej epoki są z natury bardziej inkluzywne? Ludzie, którzy dziś mają władzę, są chyba bardziej oświeceni niż jakikolwiek ...
Rozwiń ZwińNowe maszyny zmieniły pracowników w trybiki. Inny tkacz zeznał przed komisją parlamentarną w kwietniu 1835 roku: „Co do mnie, nie mam wątpliwości: jak chcą wynaleźć maszyny do zastąpienia ręcznej pracy, muszą znaleźć żelaznych chłopców, żeby je obsługiwali”.
Nowe maszyny zmieniły pracowników w trybiki. Inny tkacz zeznał przed komisją parlamentarną w kwietniu 1835 roku: „Co do mnie, nie mam wątpl...
Rozwiń Zwiń












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt
Cóż za książka, niezmiennie widząc nazwisko Acemoglu można być pewnym wybitnie wysokiego poziomu.
Uważam, że "Władza i Postęp" jest świetnym zwieńczeniem tak naprawdę trylogii po "Dlaczego narody przegrywają?" oraz "Wąskim Korytarzu".
Acemoglu i Robinson przeprowadzają nas rozdział po rozdziale przez technologiczną i techniczną historię ludzkości oraz systemom polityczno/socjoekonomicznym jakie im towarzyszyły.
Pokazują rzecz ekstremalnie istotną szczególnie w naszych chaotycznych czasach - postęp technologiczny nie poprawia z automatu życia przeciętnego człowieka.
Autorzy przeprowadzają nas przez ciemne czasy średniowiecza, gdzie postępy w technice rolnej w żadnym stopniu nie poprawiły życia chłopstwa - jedynie zapewniły ogromne majątki szlachcie i klerowi. Podobnie w okresie pierwszej rewolucji przemysłowej w Anglii - krosna oraz inne narzędzia zastąpiły ludzi przez co właściciele fabryk obłowili się, a przeciętny pracownik zubożał i pracował znacznie ciężej.
Niczym nieskrępowany postęp będzie służył elitom, a elity o ile nie trafią na siły równoważące ze strony ludzi wykorzystają go do automatyzacji, inwigilacji, ograniczeń dla przeciętnych ludzi i władzy dla siebie. W czasach zaślepienia, które autorzy nazywają "iluzją AI" ten morał jest szczególnie istotny. Krytycznie potrzebujemy uregulować i wymagać, aby rozwój nie szedł w kierunku takiej sobie automatyzacji, a zamiast tępego rozwoju generatywnej AI powinniśmy skupić się na użyteczności maszynowej - takiej, która wspomaga człowieka w pracy a nie go zamienia.
Bardzo szczegółowa, a jednocześnie wystarczająco prosto i przystępnie napisana pozycja ekonomistów, których trzeba posłuchać. Jako ludzkość musimy zejść ze ścieżki na podobieństwo pierwszej rewolucji przemysłowej, a skierować się na wspaniałe trzydziestolecie, jakie nastało po II wojnie światowej. A żeby taką zmianę wprowadzić, należy mocno ukrócić zapędy oligopolistów szczególnie w branży technologicznej i przekierować rentę ekonomiczną w ręce zwykłych pracowników
Cóż za książka, niezmiennie widząc nazwisko Acemoglu można być pewnym wybitnie wysokiego poziomu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam, że "Władza i Postęp" jest świetnym zwieńczeniem tak naprawdę trylogii po "Dlaczego narody przegrywają?" oraz "Wąskim Korytarzu".
Acemoglu i Robinson przeprowadzają nas rozdział po rozdziale przez technologiczną i techniczną historię ludzkości oraz systemom...
Historia postępu wcale nie jest usłana różami – tj. rozkwitami dobrobytu dla wszystkich, ponieważ postęp był głównie aktywowany zasobami elit, które wykorzystując nieuczciwe praktyki, choćby łupiąc innych lub eksploatując bez opamiętania masy ubogich lub niewolników nie były zainteresowane zmianą sytuacji. Socjeta bogaciła się bez oporów tworząc nadwyżki inwestowane w udogodnienia, majętności; konie, jakąś sztukę, meble, powozy, służbę, niewolników, stroje, czy choćby papiery dłużne. Nieliczni możni woleli poprawiać byt swych niewolników, sług, czy pracowników lub dostrzegali zalety sponsoringu na rzecz badań lub sztuki. Generalnie jednak system ten sprzyjał bogatym i bagatelizował niedogodności życia jednostek niezamożnych.
Bunt wobec nieludzkiego traktowania tlił się. Układ sprzyjał wybuchom niezadowolenia. Było ono hamowane perswazją lub też w razie eskalacji krwawo tłumione siłą. Wyzyskiwani musieli walczyć o swoje interesy niekiedy tracąc bieżące środki utrzymania, bezpieczeństwo, a nawet życie lub zdrowie. Na porządku dziennym była pańszczyzna, głodowe pensje, stronnicze przepisy i prawa, czy zatrudnianie nieletnich oraz życie w uwłaczających warunkach. Pracownicy zyskiwali prawa mozolnie i nie bez przeszkód. Aktywnie protestujący bywali regularnie represjonowani. Na przełomie wieków XX i XXI wydawało się jednak, że pewien już przyzwoity poziom warunków pracy i życia staje się standardem także dla zwykłych ludzi. Stopniowo jednak (znaczy dzisiaj) przez lansowanie neoliberalizmu, technokracji i oszustw wielkich koncernów (np. opisanych w: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5179681/bog-techy-jak-wielkie-firmy-technol...) sytuacja wielu grup społecznych pogarsza się, a nie poprawia. Wracamy powoli do wyzysku rodem z XIX wieku. Oszukańcze praktyki wielkich korporacji wykluczają liczną grupę z czerpania zadowolenia z życia, wyrzucając po za nawias liczne zastępy. Zwykli ludzie są uwikłani w niesprawiedliwy i patologiczny układ, w którym bogacą się tylko bogaci, a reszta frajerów haruje nie mając gwarantowanych praw do urlopów, zwolnień, mieszkania, opieki medycznej itp. Ostatecznie mamy do czynienia z globalnym feudalizmem. Stąd tak naprawdę może wynikać problem dzietności wielu regionów, czy sama gentryfikacja wielu miejsc na świecie oraz szalejące epidemie. Ludzie bywają chronicznie biedni, ale są mimo wszystko lepiej wykształceni i nierzadko piśmienni; wiedzą skąd biorą się dzieci i nie chcą takiego życia dla swoich pociech – i krąg się zamyka. Społeczeństwa degradują się, a elity korzystają, są jednak często krótkowzroczne.
Nadmierny rozwój niszczy Planetę, jej środowisko oraz zasoby. I tu, najbardziej odczuwają to biedni. Aż strach pomyśleć choćby o tonach plastiku na plażach w Ghanie. Niemniej coraz częściej problemy z surowcami i śmieciami wpływają na bogatych.
Ważkim zatem pytaniem pozostaje kwestia, dlaczego zwykle jakiś tam postęp (rozwój) przynosi dużo cierpienia i skutków ubocznych, jawnego barbarzyństwa, chorób, drożyzny itp. niemal dla wszystkich prócz elit… i jak lub czy można to zmienić?
Próba odpowiedzi nie jest oczywiście łatwa i jednoznaczna. W książce wypowiadają się w temacie eksperci, i to nie byle jacy – znaczy nobliści w dziedzinie ekonomii – czyli ludzie świadomi faktów. A jednak odczuwa się pewien niedosyt – brak tego czegoś co sprawia, że uznaje się książkę za arcyważną, pełną, znakomitą.
Autorzy pokazują, że system był zawsze tak pomyślany, by przez stulecia, wszelki rozwój i zmiany technologiczne częściej wzmacniały władzę tych, którzy mieli pieniądze lub byli bogaci, a nie komfort życia przeciętnych przedstawicieli społeczeństwa lub grupy. Człowiek się nie liczył i nie liczy nadal. Znaczy zwykły człowiek… Ale bez tego zwykłego człowieka elity także nie istnieją! Sposób podejścia do zagadnienia rozwoju zależy od nastawienia, od wyborów i właściwego kształtowania sposobu rozdziału dóbr. Może być on sprawiedliwy lub oszukańczy. A jaki jest? Każdy powinien sam się zastanowić.
Banałem jest stwierdzenie, że pieniądze, to więcej władzy i wpływów, a zatem jeszcze więcej korzyści. Skąd jednak tak mało korzyści dla zwykłych ludzi? I czym jest pieniądz, jeśli nie iluzją… Czy ta gra ma jakiś sens?
Historia postępu wcale nie jest usłana różami – tj. rozkwitami dobrobytu dla wszystkich, ponieważ postęp był głównie aktywowany zasobami elit, które wykorzystując nieuczciwe praktyki, choćby łupiąc innych lub eksploatując bez opamiętania masy ubogich lub niewolników nie były zainteresowane zmianą sytuacji. Socjeta bogaciła się bez oporów tworząc nadwyżki inwestowane w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwóch laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Daron Acemoglu i Simon Johnson napisali książkę: WŁADZA I POSTĘP - TYSIĄC LAT WALKI O TECHNOLOGIĘ I DOBROBYT. Brzmi dość skomplikowanie, może nawet odstraszająco... jednak okazuje się, że jest to oda do człowieka. Mamy tu do czynienia z rozkładem na części całej tej super technologii, która tak bardzo "pomaga" nam w życiu... tylko, że bogacą się - bogaci.
Oczywiście nie jest to pozycja łatwa w odbiorze, nie czyta się jej jednym tchem. To kolejna z książek na mojej półce, którą podczytuję. Nie byłabym w stanie usiąść i czytać ją od deski do deski, ale we fragmentach wypada świetnie, bo daje czytelnikowi masę danych do przetworzenia i ... przemyślenia.
Uderza mnie w tej publikacji jej bezkompromisowość. Autorzy wykładają czarno na białym historię postępu w ujęciu dobra dla jednostki - i wypada to dość blado. Ten smutny wniosek, że bogacą się tylko bogaci a reszta haruje - cała prawda... ot życie by się chciało rzec. Mamy tu mocną konfrontację nie tylko tego, co najnowsze, czyli np. AI, ale i tego, co doprowadziło w konsekwencji do AI, które odbiera ludziom prace i stwarza szereg innych zagrożeń. Lecz co zrobić, by technologia służyła także tym malutkim? Nie jestem do końca pewna - czy wiem... bo chyba nie wiem.
Osobiście mam sporą niechęć (to delikatne słowo) do wszelkich AI-ów. Mnie ta sytuacja przeraża, a gdy spojrzę w przeszłość, to widzę cały czas to samo - mrówki, które pracują bez ustanku, do ostatniego tchu, by zadowolić "panów".
Mnie WŁADZA I POSTĘP wprawiła w wisielczy humor, choć nie jest to aż tak czarna wizja, jak ja ją odbieram. To raczej moja refleksja, interpretacja dostępnych faktów. Świat, w którym najlepszy przyjaciel jest robotem, może i ma plusy, jest sterylny i niezawodny (póki mu śrubka nie odpadnie)... ale jest zimny. Można i nawet z tego chłodu wyłuskać pozytywy... jednak wolałabym, by ludzie byli dla siebie ludźmi, niż bym musiała szukać pocieszenia w ramionach robota.
co to było - co to będzie i dlaczego jest jak jest, a nie tak, jak być powinno
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
Dwóch laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Daron Acemoglu i Simon Johnson napisali książkę: WŁADZA I POSTĘP - TYSIĄC LAT WALKI O TECHNOLOGIĘ I DOBROBYT. Brzmi dość skomplikowanie, może nawet odstraszająco... jednak okazuje się, że jest to oda do człowieka. Mamy tu do czynienia z rozkładem na części całej tej super technologii, która tak bardzo "pomaga" nam w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolit_pop -jest, walka z ociepleniem klimatu - jest, apoteoza 'jedynie słusznej demokracji' -jest; tylko logiczno-krytycznej analizy problemów dot. postępu i władzy "czegóś k..a brak".
Polit_pop -jest, walka z ociepleniem klimatu - jest, apoteoza 'jedynie słusznej demokracji' -jest; tylko logiczno-krytycznej analizy problemów dot. postępu i władzy "czegóś k..a brak".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo cóż, myśl przewodnią tej książki można oddać krótko: przemiany zachodzące pod sztandarem postępu nie są "nieuniknione", jak często się nam wmawia, ale są kwestią naszego wyboru. Wyboru dokonywanego przez ludzi wpływowych, z określoną wizją. Niestety nazbyt często w historii ludzkości postęp wcale nie oznaczał automatycznego dobrobytu dla wszystkich, ponieważ był forsowany głównie przez elity i to głównie one się na tym bogaciły. Więcej pieniędzy to więcej władzy i wpływów, a zatem jeszcze więcej korzystnych dla elit rozwiązań - i koło się zamyka. Tę tezę autorzy ilustrują historią XIX-wiecznej rewolucji przemysłowej. To, że dziś żyje się nam lepiej (mamy wolne weekendy, urlopy, jakieś prawa pracownicze, a dzieci nie muszą pracować),to zostało WYWALCZONE przez ludzi, którzy zbuntowali się przeciwko wyzyskowi XIX-wiecznych fabrykantów, swoje dołożyła też II wojna światowa. Jeśli chodzi o XX wiek, najwięcej miejsca autorzy poświęcają rzecz jasna Stanom Zjednoczonym - New Deal i powojenny rozkwit gospodarczo-społeczny, którego zdobycze zostały niestety stopniowo zaprzepaszczone przez lansowanie neoliberalizmu. I niestety wygląda to tak, że obecnie zdążamy znowu ścieżką XIX-wieczną, co jest wizją bogatych technokratów - powtórzmy to. Ja też zawsze powtarzam, że postęp ma być dla ludzi, a nie na odwrót i co nam z takiego "postępu", wskutek którego biedniejemy, głupiejemy i pracujemy coraz ciężej. Nie tak miało być, tymczasem historia się powtarza. Obecnie "eksperci" prześcigają się w prognozach, ile osób straci pracę wskutek AI, ludzie głowią się czy nie przekwalifikować się z prawników na fizjoterapeutów, bezwolnie poddajemy się temu trendowi, tylko jakoś nikt nie podważy tego kierunku i nie zada pytania "a co, gdyby sztuczna inteligencja miała służyć wszystkim, pomagać ludziom, a nie eliminować ich, czy służyć jako narzędzie do kontrolowania i inwigilacji". Na dodatek technologia i AI rujnują demokrację, a wspierają autokratów. Jako jednak, że u władzy są Big Techy, to realizowana jest ich wizja, a nie wizja mająca na uwadzę dobrobyt wszystkich. Autorzy na koniec podają szereg rozwiązań, wraz z wyjaśnieniem, które można by zastosować, żeby to zmienić. Jeśli ich nie wdrożymy, nasza przyszłość będzie ponura.
Cieszę się, że nobliści podzielają ten punkt widzenia i tak jasno klarują, że jako ludzkość "mamy problem". Książka jest bardzo przystępna, jeśli miałabym coś punktować, to to, że wiodąca teza jest mocno wałkowana przez cały czas, wskutek czego ma się poczucie powtarzalności treści - jednak taki styl ma też poprzednia książka autorów ("Dlaczego narody przegrywają").
No cóż, myśl przewodnią tej książki można oddać krótko: przemiany zachodzące pod sztandarem postępu nie są "nieuniknione", jak często się nam wmawia, ale są kwestią naszego wyboru. Wyboru dokonywanego przez ludzi wpływowych, z określoną wizją. Niestety nazbyt często w historii ludzkości postęp wcale nie oznaczał automatycznego dobrobytu dla wszystkich, ponieważ był...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to83/52/2025
"Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt" Daron Acemoglu Simon Johnson Zysk i S-ka #recenzja #współpracarecenzencka #współpracabarterowa #postęp #władza #AI
W imię postępu
"Gdzie zjawia się Człowiek, tam giną Drzewa – lub parafrazując Tacyta: czynimy pustynię i nadajemy jej miano postępu."
Ursula K. Le Guin, Lawinia
Gdy słyszymy słowo postęp, w naszej głowie od razu pojawiają się pozytywne skojarzenia, myśli, prawda? Lektura publikacji o której dzisiaj Wam opowiem diametralnie zmienia spojrzenie na postęp i zmiany jakie w jego imieniu zachodzą, zachodziły na przestrzeni wieków.
Autorzy od czasów średniowiecza do czasów obecnych pokazują, że rozwój technologii zazwyczaj służył tylko elitom, pomagając im jeszcze bardziej się wzbogacić i przez to osiągnąć większą władzę. Dobrobyt społeczeństwa, pracowników zostawał zsuwany na margines, niektóre zmiany niosły ze sobą nawet śmierć wielu istnień, jak w przypadku budowy Kanału Panamskiego czy wzrostu ubóstwa czy bezrobocia w wyniku wprowadzania automatyki i robotów w miejsca pracy, które zastępowały fizyczną i umysłową pracę człowieka. Autorzy podkreślają, że postęp to nie tylko wrota, które prowadzą do zagłady ludzkości, ale, że kierunek w którym nawet w obecnych czasach rozwój technologii zmierza może do tej zagłady prowadzić. Wszystko zależy od kierunku, który obierze postęp i technologia. Autorzy podkreślają, że obecny kierunek podważa demokrację i prowadzi do koncentracji władzy i bogactwa w rękach niewielkiej grupy elit, marginalizując większość. W ostatnim rozdziale publikacji dają nadzieję, że ten schemat jest do obalenia i że można pokierować rozwój technologii na drogę, która skupi się na dobru wszystkich, a nie tylko wybranych.
"Postęp jest jak stado świń. I tak należy na ów postęp patrzeć, tak go należy oceniać. Jak stado świń łażących po gumnie i obejściu. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne korzyści. Jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że wszędzie nasrane."
Andrzej Sapkowski, Pani Jeziora
Autorzy przez swoisty przekrój zmian postępowych zachodzących na przełomie wieków, rozpoczynając od wizji de Lessepsa dotyczącej kanału Panamskiego, przez zmiany w bankowości (władzę, moc przekonywania Wall Street i jego machinacje prowadzące do kryzysu finansowego),przez opisywane zmiany w rolnictwie w średniowiecznej Europie, przez opis wyzysku robotników w średniowiecznej Europie, wzrost liczby niewolników na plantacjach bawełny na amerykańskim Południu, łamania lub braku praw człowieka w imię postępu, przez opis rozwoju produkcji przemysłowej(maszyna parowa, sieci kolejowe, windy, elektryczność i związane z nią powstanie telegrafu, telefonu, radia i innych urządzeń)opis odkryć medycznych, rewolucji przemysłowej, a także związanej z nią ciężkiej pracy dzieci i kobiet, np. w kopalniach węgla, przez opis powstawania fabryk samochodów, komputeryzacji, robotów, kończąc na skutkach wprowadzania wszędzie, w każdej dziedzinie życia automatyzacji, sztucznej inteligencji AI (zastępowanie pracy człowieka pracą robotów, spadek płac, miejsc pracy, ubóstwo, bezrobocie, gromadzenie danych, negatywne skutki mediów społecznościowych, całkowita inwigilacja obywateli w krajach komunistycznych, jak Chiny, lecz nie tylko, przez oprogramowanie szpiegowskie Pegasus i gromadzenie danych, tłamszenie i kontrolowanie obywateli, cenzurowanie dostępu do internetu, informacji, wprowadzanie dezinformacji, szczucie ludzi na siebie nawzajem, przyciąganie uwagi ludzi do mediów społecznościowych typu Facebook by zarabiać na reklamach) pokazują zarówno plusy i minusy postępu i władzy z nim związanej.
"A teraz znajdziemy ideę(...)
- Postęp, proszę pana.
- Ale jaki postęp?
- Postępowy. Do przodu.(...)
- A tył?
- Tył też do przodu.
- Ale wtedy przód będzie z tyłu?
- Zależy, jak patrzeć. Jak od tyłu do przodu, to wtedy przód będzie z przodu, choć do tyłu.
- To jakieś mętne.
- Ale postępowe, proszę pana."
Sławomir Mrożek, Tango
"Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt" to publikcja bardzo ciekawa, łącząca w sobie wątki historyczne, polityczne i ekonomiczne, ale napisana przystępnym językiem, pozwalająca inaczej spojrzeć na postęp i odkryć to wszystko, co z nim związane, a o czym nie mówi, ani nie myśli na co dzień. Lektura wymaga skupienia i zainteresowania zagadnieniami omawianymi przez autorów, więc nie będzie to publikacja, która skusi każdego, ale jesteś głodny wiedzy i zdobywania nowych, myślę, że cennych informacji, które skłaniają do zatrzymania się i zastanowienia nad obecnym porządkiem świata, to sięgaj i czytaj !
"Problem tkwi w niezrównoważonym portfolio innowacji, w którym nadmierną wagę przywiązuje się do automatyzacji i inwigilacji, nie dbając o tworzenie nowych zadań i możliwości dla pracowników. Przekierowanie nowych technologii na inne tory nie musi obejmować blokowania automatyzacji ani zakazywania zbierania danych; może zachęcać do opracowywania technologii, które uzupełniają możliwości ludzi i im pomagają"
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.
83/52/2025
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt" Daron Acemoglu Simon Johnson Zysk i S-ka #recenzja #współpracarecenzencka #współpracabarterowa #postęp #władza #AI
W imię postępu
"Gdzie zjawia się Człowiek, tam giną Drzewa – lub parafrazując Tacyta: czynimy pustynię i nadajemy jej miano postępu."
Ursula K. Le Guin, Lawinia
Gdy słyszymy słowo...
📚WŁADZA I POSTĘP. TYSIĄC LAT WALKI O TECHNOLOGIĘ I DOBROBYT 🖋Daron Acemoglu, Simon Johnson @zysk_wydawnictwo
🔸🔹🔸🔹🔸🔹
…historia postępu, który wcale nie był dla wszystkich
Zwykle, gdy słyszymy o „postępie technologicznym”, w głowie pojawiają się obrazy lepszego życia: szybszych komputerów, mądrzejszych maszyn, wygodniejszych rozwiązań. Ale Daron Acemoglu i Simon Johnson w swojej najnowszej książce robią coś zupełnie innego – rozbierają ten mit na czynniki pierwsze. Pokazują, że historia innowacji to często historia… nierówności.
Przez tysiąc lat od średniowiecznych reform rolniczych, przez rewolucję przemysłową, aż po erę cyfrową, nowe technologie częściej wzmacniały pozycję tych, którzy już mieli władzę i pieniądze, niż faktycznie poprawiały życie większości. W ich opowieści Mark Zuckerberg, Elon Musk czy Jeff Bezos mają zaskakująco wiele wspólnego z wielkimi magnatami przemysłu sprzed wieków.
Autorzy obalają naiwny techno-optymizm i ostrzegają: jeśli zostawimy rozwój technologii samemu sobie, będzie on nadal napędzał bogactwo i wpływy wąskiej elity, marginalizując resztę społeczeństwa. A w epoce sztucznej inteligencji to zagrożenie jest większe niż kiedykolwiek.
To jednak nie jest książka napisana w duchu „wszystko stracone”. Acemoglu i Johnson wierzą, że przyszłość wciąż jest wyborem i możemy wymusić takie decyzje, które uczynią technologię narzędziem wspólnego dobra. Proponują m.in. większy udział społeczeństw w kształtowaniu kierunku innowacji, regulacje ograniczające monopol gigantów czy inwestycje w edukację, które pozwolą nam nie tylko korzystać z nowych narzędzi, ale też nadawać im sens.
„Władza i postęp” to lektura, która daje wgląd w to, co jest stawką w grze o przyszłość i przypomina, że technologia nie jest siłą natury, lecz tworem, nad którym możemy (i powinniśmy) mieć kontrolę. To jednocześnie lekcja historii, ostrzeżenie i wezwanie do działania. Czyta się świetnie, nawet jeśli na co dzień nie sięgasz po książki ekonomiczne, a po skończeniu lektury spojrzysz na każdą „rewolucyjną innowację” z nową, zdrową dawką sceptycyzmu. Jednym słowem jest ona mocna, ważna, pobudzająca do myślenia. Za egzemplarz oraz możliwość współpracy reklamowej dziękujemy wydawnictwu @zysk_wydawnictwo
#KsiążkaNaDziś #LekturaObowiązkowa #WładzaIPostęp #DaronAcemoglu #SimonJohnson #NagrodaNobla #Ekonomia #HistoriaTechnologii #Postęp #Technologia #AI #SztucznaInteligencja #Nierówności #Książka #Recenzja #MustRead #NowośćKsiążkowa
📚WŁADZA I POSTĘP. TYSIĄC LAT WALKI O TECHNOLOGIĘ I DOBROBYT 🖋Daron Acemoglu, Simon Johnson @zysk_wydawnictwo
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🔸🔹🔸🔹🔸🔹
…historia postępu, który wcale nie był dla wszystkich
Zwykle, gdy słyszymy o „postępie technologicznym”, w głowie pojawiają się obrazy lepszego życia: szybszych komputerów, mądrzejszych maszyn, wygodniejszych rozwiązań. Ale Daron Acemoglu i Simon Johnson w...
Władza i postęp to książka, która śmiało wchodzi w sam środek debaty o tym, jak naprawdę działa postęp technologiczny i komu on służy. Daron Acemoglu i Simon Johnson – znani wcześniej z bestsellerowego Dlaczego narody przegrywają – wracają z jeszcze bardziej aktualną i angażującą analizą. Tym razem skupiają się na tysiącletnim sporze między technologią a sprawiedliwością społeczną, pokazując, że postęp techniczny wcale nie musi oznaczać dobrobytu dla wszystkich.
Książka rozprawia się z naiwnym przekonaniem, że „technologia = lepsze życie”. Autorzy konsekwentnie udowadniają, że to, kto kontroluje technologię i jak jest ona wdrażana, decyduje o jej skutkach społecznych. Od średniowiecznych folwarków, przez rewolucję przemysłową, po współczesną automatyzację i sztuczną inteligencję – postęp często oznaczał więcej zysków dla elit, a niekoniecznie poprawę życia większości.
Największą siłą tej książki jest historyczna głębia połączona z jasnymi odniesieniami do współczesności. Autorzy nie tylko analizują przeszłość, ale też proponują konkretne kierunki zmian: silniejsze regulacje, większy udział społeczeństw w kształtowaniu technologii i demokrację technologiczną.
Komu spodoba się ta książka? Na pewno trafi do osób zainteresowanych ekonomią, polityką, historią i technologią. Dla tych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego technologia nie zawsze oznacza postęp społeczny, i jak można to zmienić.
Podsumowując: Władza i postęp to świetna, potrzebna książka – zarówno jako ostrzeżenie, jak i wezwanie do działania.
Klub Twórczych Mam
Władza i postęp to książka, która śmiało wchodzi w sam środek debaty o tym, jak naprawdę działa postęp technologiczny i komu on służy. Daron Acemoglu i Simon Johnson – znani wcześniej z bestsellerowego Dlaczego narody przegrywają – wracają z jeszcze bardziej aktualną i angażującą analizą. Tym razem skupiają się na tysiącletnim sporze między technologią a sprawiedliwością...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Władza i postęp” to książka, która wchodzi z impetem w debatę o przyszłości technologii i społeczeństw. Laureaci Nagrody Nobla z 2024 roku, Daron Acemoglu i Simon Johnson, nie zadowalają się powtarzaniem utartych frazesów o dobrodziejstwach cyfrowego świata. Zamiast tego proponują ambitną, panoramiczną analizę tysiąca lat relacji między technologicznymi przełomami a strukturami władzy. To nie jest tylko przeszłość – to ostrzeżenie i wezwanie do działania.
Autorzy przekonują, że postęp technologiczny nigdy nie był neutralny. Od reform agrarnych w średniowieczu, przez rewolucję przemysłową, aż po rewolucję cyfrową – każda z tych przemian służyła przede wszystkim wzmocnieniu elit. Innowacje wzmacniały tych, którzy i tak już mieli najwięcej: ziemian, fabrykantów, dzisiejszych gigantów Doliny Krzemowej. Zamiast redystrybucji dobrobytu, mamy jego coraz większą koncentrację.
Czytając tę książkę, trudno nie zauważyć, jak głęboko zakorzeniony jest mechanizm zawłaszczania innowacji przez elity. W każdej epoce – niezależnie od skoku technologicznego – decydenci znajdowali sposoby, by przekuć go w narzędzie dominacji. Nawet wynalazki, które z założenia mogły służyć większości, z czasem stawały się elementem budowy nowych form zależności. Ta myśl, choć niepokojąca, jest jednym z najmocniejszych punktów książki.
Acemoglu i Johnson nie zatrzymują się na historii. Druga część książki przenosi nas w świat cyfryzacji, automatyzacji i sztucznej inteligencji. Tu ostrzeżenia stają się jeszcze bardziej aktualne. Technologie, które miały nas „wyzwolić”, coraz częściej pozbawiają nas wpływu na otaczającą rzeczywistość. Kiedy garstka korporacji decyduje o kształcie internetu, przetwarza nasze dane i automatyzuje miejsca pracy – demokracja zaczyna być iluzją. Autorzy pytają, czy przyszłość należy jeszcze do obywateli, czy już tylko do właścicieli algorytmów.
Nie oznacza to jednak, że książka tonie w pesymizmie. Autorzy oferują też rozwiązania – od reform podatkowych, przez inwestycje w edukację, po większą partycypację społeczną w decyzjach dotyczących rozwoju technologicznego. Ich propozycje bywają ogólne, czasem zbyt skondensowane, ale są próbą zarysowania innej ścieżki – bardziej sprawiedliwej, inkluzywnej, odpowiadającej na realne potrzeby ludzi, nie tylko akcjonariuszy.
Styl książki zasługuje na osobne wyróżnienie. Choć porusza skomplikowane zagadnienia ekonomiczne, jest przystępna i klarowna. Autorzy potrafią pisać o złożonych procesach bez popadania w akademicki żargon. Ilustrują swoje tezy konkretnymi przykładami historycznymi, co sprawia, że książkę czyta się jak opowieść o tym, co poszło nie tak i co jeszcze można uratować.
Nie brakuje jednak słabszych stron. Dominujący amerykocentryzm bywa męczący, szczególnie w analizach współczesnych regulacji prawnych i politycznych. Europa pojawia się marginalnie, a inne regiony świata prawie wcale. Również analiza sztucznej inteligencji momentami traci głębię – autorzy zdają się nie doceniać tempa i złożoności tej rewolucji. Brakuje pogłębionego odniesienia do nauki i roli środowisk akademickich w tworzeniu podstaw postępu, co pozostawia niedosyt.
Pomimo tych niedociągnięć, „Władza i postęp” to książka ważna i potrzebna. Pomaga zrozumieć, dlaczego technologie, które miały być narzędziem emancypacji, tak często służą reprodukcji władzy i przywilejów. To lektura nie tylko dla ekonomistów czy politologów, ale dla każdego, kto zastanawia się, w jakim świecie chcemy żyć. Książka przypomina, że technologia to nie przeznaczenie – to wybór. A jeśli nie chcemy, by przyszłość była powtórką z przeszłości, musimy odzyskać kontrolę nad tym wyborem.
„Władza i postęp” to książka, która wchodzi z impetem w debatę o przyszłości technologii i społeczeństw. Laureaci Nagrody Nobla z 2024 roku, Daron Acemoglu i Simon Johnson, nie zadowalają się powtarzaniem utartych frazesów o dobrodziejstwach cyfrowego świata. Zamiast tego proponują ambitną, panoramiczną analizę tysiąca lat relacji między technologicznymi przełomami a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy postęp ma naturę zjawiska pozytywnego?
Choć tłumacze niefrasobliwie wpisali książkę w dotychczas znany w Polsce duet, to pomyłka jest przezroczysta dla merytoryki.(*) „Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt” kontynuuje odświeżającą dla mnie myśl ekonomii współczesnej, tak skrojonej do możliwości ciekawskiego laika. Z minimalną dawką zawiłości akademickich, Daron Acemoglu i Simon Johnson prezentują kondycję społeczno-gospodarczą struktur Zachodu. Głównym celem publikacji była próba ponownego odczytania historycznych przeformułowań ekonomicznych, które mogłyby pomoc zrozumieć cyfrowy świat XXI wieku. Analizując kilka pojęć – technologię, płace, nierówności, wielki biznes – szukają korelacji i kluczowych mechanizmów determinujących składowe napięć. Czerpią z historii, by szukać solidnej podbudowy dla stawianych tez o obecnych determinantach i kreślić scenariusze na najbliższą nam przyszłość. Dochodzą do wniosku, że Carnegiego, Vanderbilta, DuPonta czy Morgana sporo łączy z Zuckerbergiem, Bezosem, Pagem, Muskiem. Pieniądze to tu tylko trywialny ilościowy wskaźnik przerzucający most nad Nowym Ładem Roosevelta i związkami zawodowymi Hoffy, chodzi o kilka głębszych procesów skutkujących dominacją na wielu poziomach.
Profesorowie pokazują, że automatycznie nic się nie dzieje w gospodarce. Stąd jakiekolwiek modele mają ograniczoną stosowalność. Ponieważ od początku akcentują ‘ludzkie cechy’ charyzmatycznych przywódców, którzy dzięki błędnemu kołu (więcej władzy, większy posłuch, większy wpływ na innych, jeszcze więcej władzy) niewspółmiernie istotnie definiują byt innym i nieubłaganie deprecjonują ‘niewidzialną rękę rynku’. Słynny F. de Lesseps z projektem kanału panamskiego służy emblematycznie do przepracowania tego mechanizmu. W kolejnej grupie przykładów historycznych – rewolucji neolitycznej rolnictwa i przemysłowej w Anglii – narracyjnie przygotowujemy się do przepracowania nieredukowalnego napięcia między wpływami elit a masami oczekującymi owoców wzrostu produktywności. Ostatecznie zachęcają nas ekonomiści do utraty nadziei w sformułowanym retorycznie pytaniu (str. 159):
„Może technologie naszej epoki są z natury bardziej inkluzywne? Ludzie, którzy dziś mają władzę, są chyba bardziej oświeceni niż jakikolwiek faraon, amerykański plantator czy bolszewik?”
Z punktu widzenia najnowszej historii, awans społeczny ‘średniaków’ przełomu XVIII/XIX wieku, gdy przedsiębiorczością i wytrwałością można było tuszować pochodzenie z nizin, powielają pracownicy startupów. W pewnym sensie taka perspektywa okazała się jednak zmarnowaną kolejną szansą, którą zdeformowały trusty amerykańskie z końca XIX wieku i obecny zwirtualizowany kult monetyzacji. Z jednej strony było bezwstydne bogactwo magnatów przemysłu, z drugiej małoletnie ofiary postępu (wstrząsające przykłady pracy dzieci na str. 200-202). Aby z subiektywnej optyki (‘najedzony nie zrozumie głodnego’) zbudować wyznacznik niepokojącej ciągłości wyzysku, eksploatują nobliści pojęcie ‘produktywności krańcowej pracownika’, która bardzo ułatwia im stawianie hipotez ‘o dobrym i złym sposobie konsumowania postępu gospodarczego’. Z uwzględnieniem konstrukcji człowieka, Acemoglu i Johnson punktują błędne i świadomie niesprawiedliwe decyzje globalizującego się przed stuleciem świata, za którymi stali konkretni ludzie i korporacje posiadające przewagę wynikającą z władzy politycznej, prawnej czy medialnej. Nie sposób wszystkie niuanse przywołać, może nieco anegdotyczny cytat pomocny mi niżej, który jest wnioskiem pewnego generała z okresu drugiej wojny światowej na obserwowany chaos logistyczny podczas inwazji w Afryce (str. 268):
„Amerykańska armia nie rozwiązuje swoich problemów, tylko je obezwładnia.”
W zasadzie druga połowa książki, gdzie dominują konsekwencje wynalezienia procesora (elektronika, digitalizacja, automatyzacja aż do AI) jest echem tego cytatu, skoro wciąż zamiata się problemy nieuchronnością, socjotechniką, cynizmem sprawnych prawników opłacanych przez korporacyjne CEO. Równie dobrze w tym samym duchu mogliby rekapitulować swoje uniki przed amerykańskimi komisjami senackimi szefowie GAFAM (**) zapraszani na dywanik od czasu do czasu. Oni przecież nie mogą pochylać się nad płynną interpretacją prawa do prywatności, hejtem wobec jednostek, inwigilacją - by rozwiązać problem każdego, oni obezwładniają całościowo problem posiadaną władzą poprzez dawanie nam więcej tego samego.
„Władza i postęp” nie jest populistycznym manifestem, co mogłoby sugerować moje emocjonalne powyższe podsumowanie. Jest dobrze przemyślaną analizą tego, co źle robią decydenci, a czego większość społeczeństwa z reguły nie jest w stanie skutecznie rozliczyć. Napędzającym złe praktyki ostatniego półwiecza są intelektualni przeciwnicy autorów. Tzw. szkoła chicagowska (Stiegler, Friedman, Jensen) została przez nich obarczona zaoferowaniem moralnego alibi, hodowanym od epoki Reagana, miliarderom. Hasło Friedman: „Społeczna odpowiedzialność biznesu polega na zwiększaniu zysków” zaczęła wtedy dopiero nabierać rozpędu. Nie wnikając w spory związane z doktrynami ekonomicznymi, autorzy pomagają nam zrozumieć ten przełom mentalny i wpisać jego konsekwencje w promowany model automatyzacji rozwinięty ostatnio do internetowej konsumpcji. Główne ostrze oskarżenia kierują na mechanizm zysku obudowanego ideologią postępu, wspomnianej nieuchronności i braku alternatywy dla wytyczonego podejścia. Lawinowo rozbudowane metody gromadzenia o nas danych nie tylko odbierają nam prywatność, one paraliżują myśli. Taka socjo-psychologiczna obserwacja wydaje się profesorom prostą konsekwencją odgórnego i państwowego faworyzowania kapitału względem pracy. Oczywiście amerykańskie realia trochę w Europie należy rozbudować o przypisy, ale to zostawię na paragraf z moimi minusami z lektury.
Sama AI, jako hasło stanowi ostateczny cel ekonomistów. Odziedziczyliśmy po poprzednich epokach brak inicjatyw oddolnych, które powinny zmuszać dominujące korporacje do lepszych wyborów sposobu wdrażania przemian technologicznych. Łatwo zadeklarować, gorzej zrobić. Pod koniec książki dostajemy kilka hasłowo podanych potrzebnych zmian (w edukacji, w mechanizmie płacy minimalnej, redystrybucji, opodatkowaniu majątków). Lista tych potrzebnych (str. 467-474) narzędzi pachnie doraźnością, choć bronią się w wydaniu autorów o tyle, że muszą wynikać z konsensusu społecznego, z modyfikacji sposobu budowania globalizacji, itd. Ich długie i ciekawe analizy dotyczące zagrożeń w XXI wieku można sprowadzić do hasła – ‘AI nie może determinować rynku pracy, to ludzie na rynku pracy powinni określać czym AI będzie’. Ponownie – moje zastrzeżenia niżej podam w tym zakresie. Jednocześnie chciałbym zaakcentować, wydobywając z lektury, bardzo dobry mechanizm, którym karmi nas korporacyjny postęp. Chodzi o zwrot ‘taka sobie …’ (do którego można dokładać: ‘automatyzacja’, ‘AI’, ‘komputeryzacja’). Chodzi o modę u władz firm (i zbyt często u polityków, którzy w przeciwieństwie do społeczeństwa uczestniczą w ładnie nazwanym procesie skapywania),które wzajemnie napędzają się w nowinkach. Te ostatnie po jakimś czasie okazują się niewielkim zyskiem dla biznesu, ale jednocześnie wielką społeczną stratą na zwolnionych pracownikach. Adekwatnym podsumowaniem przemyśleń profesorów w tym zakresie może być nieco dłuższy cytat, który dotyka istoty przesłania, jednocześnie buduje ich emocjonalny sposób dzielenia się wiedzą z czytelnikiem (str. 379):
„Nowoczesna AI wzmacnia narzędzia w rękach technologicznych elit, umożliwiając im tworzenie kolejnych sposobów automatyzacji pracy, odsuwania ludzi na boczny tor i jakoby spełniania różnych dobrych uczynków, takich jak zwiększanie produktywności i rozwiązywanie poważnych problemów ludzkości (tak przynajmniej twierdzą). AI tak bardzo wzmocniła pozycję tych liderów, że czują jeszcze mniejszą potrzebę konsultowania się z resztą ludności. Właściwie wielu z nich uważa, że większość ludzi nie jest zbyt mądra i może nawet nie rozumieć, co jest dla nich dobre.”
Kilka uwag krytycznych. Oczywisty, czasem niepohamowany, amerykocentryzm (jak podczas analiz konkretnych artykułów ustawy telekomunikacyjnej USA) musimy jakoś zaakceptować. Jest trochę brytyjskich rozwiązań (głównie historycznych) i kilka współczesnych ‘listków figowych’ – jak szkolnictwo zawodowe Niemiec czy kilka europejskich projektów społecznych. Jednak im bliżej czasów współczesnych to skupienie się na Ameryce niwelowane jest przez uniwersalizm zjawisk, w których po części inżynieria społeczna Chin buduje Orwellowski ‘koloryt’. Trochę więcej zastrzeżeń mam do sposobu w jaki opisują i oceniają autorzy AI. Na podstawie własnej wiedzy praktycznej i innych lektur uważam, że niestety nie doceniają tego rwącego nurtu. Ładnie wpisują XXI wiek w dotychczasowe ‘analogowe’ modele ekonomiczne i chyba nie mają szans w pełni opisać tego zjawiska, bo zapewne brak jeszcze pogłębionych źródeł akademickich z etykietą: ‘kanon’. Widać to w dość uproszczającym apelu: „by traktować pracowników jako istotny zasób, a nie jako koszt” (str. 473). Jeśli jednak tak totalnie jesteśmy ‘dającym kapitalizację środkiem do celu’ w konsumpcyjnym szaleństwie, spędzamy duży fragment doby na kompulsywnym konsumpcjonizmie, tak łatwo możemy być manipulowani jako miliardy jednostek, a jednak wciąż brniemy w dopaminę, to trudno liczyć na skrupuły tych miliarderów, którzy trąca kontakt z rzeczywistością. Uważam, że pod pewnym względem wygranie (dla ludzi) procesów globalno-korpo-internetowych jest trudniejsze niż wyzwania klimatyczne. Tam jest pewien jasno zdefiniowany strach (może czasem wypierany),tu – dzieci, które już teraz więcej czasu patrzą w telefon niż we własne marzenia senne fazy REM. Wydaje mi się więc, że Acemoglu i Johnson zbyt płytko odczytali konsekwencje naszego uzależnienia. Wobec powagi tych faktów, obserwację że mam kolejną lekturę z przemilczeniem osiągnięć nauki odnotowuję krótko ze smutkiem. Postęp w technice – to konstrukcja czegoś, co da się sprzedać. Z reguły wcześniej jest myśl w zaciszu gabinetów naukowców. Narracyjny brak ‘etapu nauki’ – to jedno, ale autorzy ignorują fakty (np. str. 253). Bez pracy Newtona trudno byłoby zbudować samolot, a bez silnika elektrycznego Faradaya… ,itd. Oczywiście wszystkich można z czasem zastąpić (a niewątpliwie Edisona również),chodzi o pozytywny akcent promujący etos czystej ciekawości, którego zabrakło.
Książka noblistów to bardzo potrzebna lektura. Poszukuje odpowiedzi na ważne społeczne i gospodarcze pytania. Pokazuje źródła ułomności, napięć czy niesprawiedliwości. W historycznym rysie zdaje relacje z brzemiennych w skutki rozwiązań, które powinny inspirować w XXI wieku, lub być ostrzeżeniem. Ogólny poziom popularny nieco profesjonalizuje podsumowanie, które można traktować jako komentarz dla obeznanych lepiej z ekonomią. Na kilkunastu ostatnich stronach dostajemy z jednej strony podsumowanie głównych myśli, z drugiej konfrontacje z nurtami współczesnych idei makroekonomicznych. Przekonują w nich autorzy, że w narracji stawiają kilka nowatorskich i nieortodoksyjnych hipotez, które bronią się, według nich, w obliczu faktów. Postulują chociażby modyfikację modelu innowacyjności i tzw. ‘lokomotywy postępu’ (str. 477). Dopisują autorski komentarz do automatyzacji i produktywności (str. 484-486) i promują zmodyfikowany model kształtu procesu wyboru technologii przez władze polityczne i społeczne (str. 489). Każdorazowo wspierają się innymi autorami, z którymi czasem polemizują. Podobnym formalnym celom służy końcowy esej bibliograficzny, który wpisuje wprost pomysły autorów w piśmiennictwo kolegów po fachu. Moim zdaniem ta swoista trylogia („Dlaczego narody przegrywają”, „Wąski korytarz” i „Władza i postęp”) to wartościowy wieloaspektowy namysł nad kondycją człowieka z perspektywy otaczających go realiów natury polityczno-gospodarczej. Daje szeroki obraz uwikłania człowieka w procesy, które zbyt często wmawia mu się, że go przerastają i nie ma na nie wpływu z samej ich natury. Nobliści sugerują, że jeśli nie mamy wpływu, to powinno nam zależeć na zmianie tego stanu.
BARDZO DOBRE z małym minusem – 8/10
=======
* Opiniowana książka jest trzecim tekstem D. Acemoglu, który Zysk i S-ka wydało. Dwie poprzednie wspólnie z J.A. Robinsonem. Choć tym razem drugim autorem jest S. Johnson, to chyba z ‘rozpędu’ jego osobistą dedykację przypisano Robinsonowi. Skoro jednak panowie dostali razem Nobla z ekonomii w 2024, to zapewne dzielą we trójkę poglądy na gospodarkę.
** ©Google ©Amazon ©Facebook ©Apple ©Microsoft
Czy postęp ma naturę zjawiska pozytywnego?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć tłumacze niefrasobliwie wpisali książkę w dotychczas znany w Polsce duet, to pomyłka jest przezroczysta dla merytoryki.(*) „Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt” kontynuuje odświeżającą dla mnie myśl ekonomii współczesnej, tak skrojonej do możliwości ciekawskiego laika. Z minimalną dawką zawiłości...